Jump to content
IGNORED

Open'er Festival 2014 r. - Gdynia, lotnisko Gdynia-Kosakowo


Violet

Recommended Posts

Jest już znany termin przyszłorocznego festiwalu: to 2-5 lipca 2014 r. Dziś zaś został ogłoszony pierwszy wykonawca - to The Black Keys !!! Koncert 2 lipca.

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Stereo i Kolorowo - Underground

Mój blog i recenzje różnych urządzeń audio-stereo: stereoikolorowo.blogspot.com

Link to comment
Share on other sites

Opener 2014: Zespół Phoenix kolejną gwiazdą festiwalu w Gdyni

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Stereo i Kolorowo - Underground

Mój blog i recenzje różnych urządzeń audio-stereo: stereoikolorowo.blogspot.com

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

MGMT zagrają na Open'erze

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Wysłane z iPada

Stereo i Kolorowo - Underground

Mój blog i recenzje różnych urządzeń audio-stereo: stereoikolorowo.blogspot.com

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

W dość mało mnie interesującym programie na ten rok, znalazły się dwie bardzo dobre kapele.

 

Dzisiaj ogłoszono londyńskie trio Daughter. Parę miesięcy temu byłem na ich koncercie w Berlinie. Z tego co pamiętam, wielu forumowiczom spodobała się ich płyta.

 

 

Do tego Warpaint. Parę razy słuchałem, muszę sobie odświeżyć, bo bardzo dobre recenzje to to ma.

We stand in the Atlantic
We become panoramic

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Kolejne ogłoszenia:

 

Interpol -

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Haim -

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Stereo i Kolorowo - Underground

Mój blog i recenzje różnych urządzeń audio-stereo: stereoikolorowo.blogspot.com

Link to comment
Share on other sites

a ja obu powyższych nie kupuję... dla mnie niestety definiują przeciętność. Poza tym Interpol ze standardowego alterartowego indie-pakietu...

Za to Darkside to jest to! Doskonała płyta

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Link to comment
Share on other sites

Ano właśnie - jeszcze Darkside:

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Stereo i Kolorowo - Underground

Mój blog i recenzje różnych urządzeń audio-stereo: stereoikolorowo.blogspot.com

Link to comment
Share on other sites

my tu sobie gadu gadu, a tymczasem poważne rzeczy się dzieję

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

^^ Gratuluję.

 

Byłem na koncercie Erica w Gdyni (

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą ) ) - było tak sobie, za przeproszeniem, choć bardzo (BARDZO) cenię Claptona jako artystę.

 

Przy okazji nowe zapowiedzi na Open'erze.

 

FOSTER THE PEOPLE

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Stereo i Kolorowo - Underground

Mój blog i recenzje różnych urządzeń audio-stereo: stereoikolorowo.blogspot.com

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Weterani i debiutanci na Open'erze. Afghan Whigs, Earl Sweatshirt...

 

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Stereo i Kolorowo - Underground

Mój blog i recenzje różnych urządzeń audio-stereo: stereoikolorowo.blogspot.com

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...
  • 2 weeks later...
  • 2 months later...
  • 4 weeks later...

Byłem wczoraj na Interpol i The Black Keys, oba koncerty mnie rozczarowały. Miałem wrażenie czysto rzemieślniczego podejścia do muzyki granej na żywo. Może po prostu jestem już za stary na takie pitu pitu.

We stand in the Atlantic
We become panoramic

Link to comment
Share on other sites

Też byłem na powyższych koncertach. Dla mnie występ The Black Keys to (jak do tej pory) w ogóle koncert roku 2014 w Polsce. Rewelacja.

Stereo i Kolorowo - Underground

Mój blog i recenzje różnych urządzeń audio-stereo: stereoikolorowo.blogspot.com

Link to comment
Share on other sites

Open'er: świetna edycja w trudnych czasach. Ale czy ten festiwal przetrwa?

 

Jeśli organizatorzy nie wymyślą nowej formuły, Opener ma przed sobą zaledwie kilka lat życia, bo przecież nie dotyczy go zasada "zbyt duży, żeby upaść". To była bardzo dobra edycja imprezy, ale odbywała się w coraz trudniejszych dla tego typu wydarzeń czasach.

Artykuł otwarty

Zakończona w niedzielę nad ranem kolejna, trzynasta już, edycja festiwalu Open'er, który odbywa się na gdyńskim lotnisku Babie Doły, była bez wątpienia pod wieloma względami jedną z najlepszych w historii tego wydarzenia. Trzynastka w żaden sposób nie okazała się pechowa dla samego festiwalu, pechowy jest jednak z pewnością czas, w którym odbywa się ta impreza. Czas bardzo trudny dla festiwali, czas który może przynieść bardzo poważne przetasowania w tej części muzycznego rynku.

 

Program na światowym poziomie

 

Tegoroczny Open'er był prawdziwym majstersztykiem pod względem programowym, organizacyjnym i wieloma innymi. Organizatorom udało się zbudować bardzo mocny line-up, porównywalny bez żadnego wstydu i problemu z tym, co oferowali swoim stałym bywalcom szefowie tak ważnych europejskich festiwali, jak choćby Hurricane, Oya czy Roskilde. W Gdyni były w zasadzie wszyscy ważni wykonawcy, którzy są w tym roku ozdobą letnich imprez: Haim, Warpaint, Jack White i kilka mniejszych gwiazd. Jedynym wielkim nieobecnym był tylko zespół Arcade Fire, który kilka dni przed gdyńską imprezą zakończył europejską część swojej tegorocznej trasy.

 

Organizatorzy zadbali o to, żeby program był bardzo urozmaicony i cieszył wielbicieli różnych estetyk, od mocniejszego rocka do czysto instrumentalnej tanecznej elektroniki - nieco poszkodowani mogli czuć się co najwyżej wielbiciele hip hopu, którzy nie mieli w programie zbyt wielu propozycji dla siebie oraz metalu, którym Open'er tradycyjnie nie zaoferował zupełnie nic. Nie zabrakło także - co nie zawsze na tym festiwalu było oczywiste - mocnego zestawu rodzimych wykonawców, występujących w rozsądnych porach. Nie sposób nie pochwalić także wszystkich dodatków programowych: sceny teatralnej, kina, muzeum sztuki i innych drobiazgów.

 

Bez dziur w całym

 

Tegoroczny Open'er udał się także znakomicie pod względem organizacyjnym. Widać, że wieloletnia praktyka pozwala uniknąć wielu problemów i poukładać wszystko tak, żeby świetnie działało i ułatwiało życie uczestnikom. Znowu potwierdziło się też, że organizatorzy pilnie wczytują się co roku w krytyczne uwagi dziennikarzy i samych uczestników i przy okazji kolejnej edycji skutecznie na nie reagują.

 

Perfekcyjnie działał system transportowy - dojazd festiwalowym autobusem i SKM-ką był o wiele szybszy i wygodniejszy niż własnym samochodem. Poprawiona została jakość stref toaletowych - tym razem już prawie w każdej z nich była bieżąca woda, co bardzo poprawiło warunki higieniczne (choć nie sposób nieco złośliwie nie zauważyć, że mimo udostępnienia dziennikarzom platformy widokowej - trochę nie wiadomo po co, bo dziennikarze, którzy naprawdę rzetelnie pracowali na tym festiwalu, nie mieli ani chwili, żeby choćby na nią wejść, a co dopiero się na niej relaksować - obsługa medialna nadal nie doczekała się swojej toalety, nie mówiąc już o dostępie do wody). Ilość poszczególnych punktów obsługujących różne potrzeby uczestników: toitoiów, stoisk gastronomicznych, punktów wymiany gotówki na kupony była tak duża, że w zasadzie nigdzie nie trzeba było stać w kolejkach.

 

Jednym słowem - organizatorzy ze swojej strony zrobili naprawdę dużo - żeby uczestniczenie w festiwalu było przyjemne, bezpieczne i wygodne.

 

Pod tym względem trudności sprawiały co najwyżej okoliczności, na które mają oni niewielki wpływ - np. pełen dziur i wykrotów teren lotniska: służby medyczne wielokrotnie interweniowały w sprawie kontuzji stóp: były one naprawdę trudne do uniknięcia, zwłaszcza po ciemku. Poza tym jednak trudno byłoby - nawet złośliwie - przyczepić się do czegoś, jeśli chodzi o organizacyjną stronę imprezy.

 

Ta sytuacja z całą pewnością przyczyniła się do tego, że uczuciem zdecydowanie dominującym wśród uczestników festiwalu była beztroska radość i zadowolenie z możliwości brania udziału w takiej imprezie. Być może to też po części kwestia pewnej zmiany generacyjnej, która sprawia, że dzisiejsi nastolatkowie mają w sobie nieco mniej typowego polskiego malkontenctwa i nie potrzebują szukać dziury w całym, żeby się dowartościować.

 

Ciemna, pomarańczowa chmura nad Open'erem

 

Skąd więc, przy tych wszystkich pozytywnych ocenach, przekonanie, że ten festiwal w swojej dzisiejszej formule zaczyna się chylić ku upadkowi? Stąd, że w ostatnich latach bardzo mocno zmieniła się sytuacja na polskim rynku imprez tego typu, zmienia się także struktura uczestniczenia w nich.

 

Każdy, kto był na tegorocznym Open'erze zauważył, że było na nim o wiele mniej osób niż do tej pory - ba, były wręcz momenty, choćby środowy wieczór czy praktycznie cała sobota, kiedy - w kontekście tak gigantycznej imprezy - można mówić wręcz o pustkach pod scenami. Oczywiście nie da się w tej kwestii operować twardymi danymi - organizatorzy Open'era, tak jak organizatorzy wszystkich imprez tego typu - nie ujawnią z pewnością dokładnych informacji dotyczących frekwencji, bo to najpilniej strzeżona przed konkurencją tajemnica handlowa (albo ujawnią je w formie tak zawoalowanej, że nie będą nic znaczyć i nie będą z niczym porównywalne). Ale wystarczyła choćby pobieżna obserwacja ilości osób, namiotów na kampingu, samochodów na parkingu, żeby dojść do takiego wniosku.

 

Te obserwacje w połączeniu z faktem, że zdecydowanie mniej niż w poprzednich latach było osób z Warszawy, prowadzą do bardzo prostego wniosku - odbywający się w bardzo krótkim odstępie czasu przed Open'erem, w mocno odświeżonej formule organizacyjnej i programowej, Orange Warsaw Festival musiał okazać się w tym roku bardzo mocnym ciosem we frekwencję w Gdyni.

 

Dla mieszkańców Warszawy i okolic, dla ludzi trzydziestoletnich, obarczonych pracą zawodową czy rodziną i nie mogących sobie pozwolić na wyjazd na drugi koniec Polski w środku tygodnia, gwiazdorsko obsadzona weekendowa impreza na Stadionie Narodowym, na którą można było dojechać w kilka minut tramwajem, okazała się propozycją o wiele ciekawszą niż Open'er. I brak tych kilkudziesięciu tysięcy osób było widać bardzo wyraźnie - w tym roku przeciętny uczestnik Open'era to nastolatek spoza Warszawy, a to ważna zmiana w dotychczasowej demografii festiwalu.

 

(Za) drogi czy tani?

 

Wielu - niedoszłych - uczestników imprezy narzekała bardzo mocno na ceny karnetów i życia na festiwalu. To trudny temat, bo z jednej strony, z punktu widzenia artystów, ciężko wymagać żeby grali w Polsce za pół stawki (nie mówiąc już o tym, że przez wieloletnią fatalną politykę organizatorów polskich imprez, przyzwyczajeni są wręcz do czegoś odwrotnego - że w Polsce gra się za stawkę podwójną), z drugiej - stawki wynagrodzeń w Polsce oczywiście są nieporównywalne z tymi na Zachodzie. Ale może to nie jest dobry przelicznik: może raczej należałoby zrelatywizować cenę karnetu wobec ceny biletu na przeciętny, jednostkowy koncert zagranicznej gwiazdy? Bo wtedy, skoro kosztuje on około 100 zł, cena karnetu: 500 zł za 100 gwiazd, wydaje się bardzo korzystna.

 

Polacy muszą więc przed kolejną edycją festiwalu odpowiedzieć sobie, jak ważne są dla nich potrzeby kulturalne i ile pieniędzy są w stanie na nie przeznaczyć, a w tym kontekście, z punktu widzenia organizatorów festiwalu ważniejsza może się okazać zupełnie inna sprawa - fakt, że Open'er jest bardzo atrakcyjny cenowo dla obcokrajowców.

 

Niemal każdy z obcokrajowców napotkanych na festiwalu podkreślał bardzo mocno, że jednym z argumentów, które sprawiły, że zjawił się w Gdyni, są niskie ceny: karnetu, hoteli, jedzenia, alkoholu. Wobec silnej konkurencji ze strony innych imprez tego typu i faktu, że potrzeby kulturalne są u Polaków na bardzo dalekim miejscu w hierarchii wydatków, oczywista wydaje się potrzeba jeszcze większego otwarcia festiwalu na widzów z zagranicy. Jeszcze większego, bo już w tym roku - choćby po samym programie - było widać, że organizatorzy mocno stawiają na gości spoza Polski. Czy to pomoże i czy festiwal przetrwa następne lata, okaże się już wkrótce. A na razie zakończonej właśnie edycji wypada wystawić bardzo wysoką notę.

 

 

Cały tekst:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Niestety, Open'er w moim przekonaniu z roku na rok degeneruje się. Staje się "świętem" bogatszej młodzieży zorientowanej włącznie na fun i przyjemność, a nie stricte na muzykę. Tyle oparów marihuany i głupiego szpanu, co w tym roku ze strony starszej młodzieży jeszcze nie doświadczałem. Jestem ciut zdegustowany, choć przyjmuję też do wiadomości, że tak wygląda wykuwanie się (mam nadzieję) przyszła polska silna medycyna, adwokatura i inżynieria, etc :)

Stereo i Kolorowo - Underground

Mój blog i recenzje różnych urządzeń audio-stereo: stereoikolorowo.blogspot.com

Link to comment
Share on other sites

Byłem wczoraj na Interpol i The Black Keys, oba koncerty mnie rozczarowały. Miałem wrażenie czysto rzemieślniczego podejścia do muzyki granej na żywo. Może po prostu jestem już za stary na takie pitu pitu.

 

Jeśli jesteś za stary to ja również. Już dawno nie widziałem tak wyzutych z energii koncertów jak te dwa powyższe :)

Ale na szczęście były też koncerty, które mi się podobały...

1. Haim, miałem na te dziewczyny nie iść... Były absolutnie rewelacyjne!

2. MGMT, bardzo lubię, trochę za spokojnie zagrali ale i tak fajnie. No i Siberian Breaks w całości

3. Pearl Jam w doskonałej formie, dużo lepiej niż 4 lata temu i Baba O'Riley na koniec,

4. Jack White, czad,

5. Faith No More, świetnie

6. Warpaint również

 

Na jaki koncert by jednak nie pójść i tak najlepsi na żywo są Rolling Stonesi :)

Link to comment
Share on other sites

Byłem z synem na PJ i faktycznie lepiej niż 4 lata temu. Wtedy stałem blisko sceny i choć lubię przypogować i poskakać, był to jedyny raz, gdy bałem się, czy wyjdę z tego cały i zdrowy :-o

Pearl Jam to jeden z dwóch koncertów, które najbardziej mi się podobały w tej edycji.

 

Dla mnie absolutnie najlepszym koncertem tego Openera był sobotni koncert Daughter w namiocie. Po prostu magia. Byłem na ich koncercie w Berlinie w zeszłym roku, ale koncert w namiocie był jeszcze lepszy, fenomenalny. Przy Amsterdam miałem mega banana na twarzy, ale jak zaraz po tym zagrali Tomorrow... 'miazga'. Elena na żywo jest jeszcze lepsza, niż w studio.

 

A tak przy okazji, jeśli chodzi o energię koncertową lub jej brak (jak właśnie pierwszego dnia). Przypomniał mi się koncert Black Sabbath w Łodzi, jako support zagrał nieznany mi Reignwolf.

 

OGIEŃ

 

 

Jak tylko koleś będzie znowu grał gdzieś w pobliżu, będę tam na bank.

We stand in the Atlantic
We become panoramic

Link to comment
Share on other sites

Ja właśnie z Reignwolf i Black Sabbath nie wyszedłem zbytnio zadowolony, pewnie jako jeden z niewielu:) Co innego z Aerosmith...

Co do Reignwolf i dwuosobowych zespołów to zapomniałem o koncercie Royal Blood na Openerze, całkiem całkiem dobrym, bardzo energetycznym

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.