Jump to content
wojciech iwaszczukiewicz

Wielkie filmy oglądane po latach.

Recommended Posts

W moim kinie studyjnym rozpoczął się przegląd filmów Warner Bros. z ostatnich 80 lat.Oczywiście zremasterowanych w najnowszej technologii.Wczoraj obejrzałem "Śpiewaka jazzabandu" z 1927r. (The jazz singer).Jak wiadomo z historii filmu obraz ten uchodzi za pierwszy film dźwiękowy.Widziałem go po raz pierwszy.I tu zaskoczenie!W scenach mówionych film jest niemy ( napisy) natomiast dźwięk pojawia się w scenach śpiewanych.To historia żydowskiego chłopca,syna kantora który nie chce śpiewać muzyki religijnej.Ciągnie go do muzyki rozrywkowej.Do show biznesu.I tu pojawia sie konflikt z ojcem,który wyrzuca go z domu.W obronie syna staje matka.Po latach gdy chłopiec wyrasta na sławnego śpiewaka próbuje wrócić do domu zastając ojca na łożu śmierci.Stoi przed nim dylemat czy zaśpiewać dla umierajacego ojca w synagodze czy na premierze w teatrze.Film cechuje się typową dla tamtego czasu poetyką,schematyzmem i sentymentalizmem.Ale pomimo tych ograniczeń ogląda się go z ciekawością a nawet wzruszeniem.

Za tydzień "Tramwaj zwany porządaniem" a następnie "Buntownik bez powodu" i tak do końca wakacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Tramwaj zwany pożądaniem" w zremasterowanej wersji,na dużym ekranie.To jest coś!Film z 1951r. na podstawie dramatu T.Williamsa z 1947r.Historia Blanche (Vivien Leigh),Stellli ( Kim Hunter) i Stanley'a Kowalskiego (Marlon Brando).Blanche przyjeżdża do Nowego Orleanu do swej siostry Stelli po utracie rodzinnej posiadłości w Luizjanie.Jest byłą nauczycielką angielskiego zwolnioną z pracy.Wprowadza się do ponurego mieszkania siostry,która dopiero co wyszła za mąż za Stanley'a Kowalskiego.Człowieka prostego,może nawet prostaka,okrutnego,gwałtownego,mocno stąpającego po ziemi.Blanche odgrywa rolę delikatnej,zagubionej i bezradnej kobietki.Jest zaszokowana tym jak Kowalski traktuje jej siostrę i co oczywiste popada z nim w konflikt.Jednocześnie próbuje upolować na męża przyjaciela Stanley'a Mitcha.Kowalski poznaje ponurą przeszłość Blanche o której to informuje Stellę i Mitcha.

Film oczywiście należy widzieć w kontekście historycznym,w czasach w których powstał.Jest to adaptacja sztuki teatralnej.Akcja jest dosyć statyczna,jest dużo dialogów,gra aktorów też teatralna.Niemniej oglądanie tego obrazu daje pole do wielu spostrzeżeń.Przede wszystkim na temat gry aktorskiej.Vivien Leigh gra właśnie z manierą teatralną,z pewną przesadą i egzaltacją.Przeciwieństwem jej gry jest kreacja Marlona Brando.To zupełnie nowy typ aktorstwa,który rozwinęli później J.Dean,P.Newman czy Robert De Niro.Od Brando nie można oderwać oczu.Jest gwałtowny,brutalny a w innych scenach delikatny i czuły.Całkowicie zdominował film,kamera widzi tylko jego.To film o ludzkich namiętnościach,o zagubieniu, poszukiwaniu drugiego człowieka.Warto wracać do starych filmów,zwłaszcza po remasteringu bo wtedy można w pełni docenić klasę dawnych mistrzów.

 

Za tydzień "Deszczowa piosenka".

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Tramwaj zwany pożądaniem" w zremasterowanej wersji,na dużym ekranie.To jest coś!Film z 1951r. na podstawie dramatu T.Williamsa z 1947r.Historia Blanche (Vivien Leigh),Stellli ( Kim Hunter) i Stanley'a Kowalskiego (Marlon Brando).Blanche przyjeżdża do Nowego Orleanu do swej siostry Stelli po utracie rodzinnej posiadłości w Luizjanie.Jest byłą nauczycielką angielskiego zwolnioną z pracy.Wprowadza się do ponurego mieszkania siostry,która dopiero co wyszła za mąż za Stanley'a Kowalskiego.Człowieka prostego,może nawet prostaka,okrutnego,gwałtownego,mocno stąpającego po ziemi.Blanche odgrywa rolę delikatnej,zagubionej i bezradnej kobietki.Jest zaszokowana tym jak Kowalski traktuje jej siostrę i co oczywiste popada z nim w konflikt.Jednocześnie próbuje upolować na męża przyjaciela Stanley'a Mitcha.Kowalski poznaje ponurą przeszłość Blanche o której to informuje Stellę i Mitcha.

Film oczywiście należy widzieć w kontekście historycznym,w czasach w których powstał.Jest to adaptacja sztuki teatralnej.Akcja jest dosyć statyczna,jest dużo dialogów,gra aktorów też teatralna.Niemniej oglądanie tego obrazu daje pole do wielu spostrzeżeń.Przede wszystkim na temat gry aktorskiej.Vivien Leigh gra właśnie z manierą teatralną,z pewną przesadą i egzaltacją.Przeciwieństwem jej gry jest kreacja Marlona Brando.To zupełnie nowy typ aktorstwa,który rozwinęli później J.Dean,P.Newman czy Robert De Niro.Od Brando nie można oderwać oczu.Jest gwałtowny,brutalny a w innych scenach delikatny i czuły.Całkowicie zdominował film,kamera widzi tylko jego.To film o ludzkich namiętnościach,o zagubieniu, poszukiwaniu drugiego człowieka.Warto wracać do starych filmów,zwłaszcza po remasteringu bo wtedy można w pełni docenić klasę dawnych mistrzów.

 

Za tydzień "Deszczowa piosenka".

 

Świetny film. A na dodatek polski akcent z tym Stanleye'm przewija się w rozmowach.

 

Kultowe "Stella! Stella!" ;)


W końcu ten cały audiofilizm to i tak hobby jak każde inne - chociażby kolekcjonowanie lalek Barbi. Co kto lubi ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z okazji 30 lecia - wersja HD - wciąż "szczena opada" :)

 

Z okazji 30 lecia - wersja HD - wciąż "szczena opada" :)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przedwczoraj odświeżyłem sobie ( niestety w TV) Vera Cruz.To jeden z moich ulubionych westernów.Jeszcze z dzieciństwa.

Ma wszystkie atuty dobrego westernu.Popisowe sceny strzelanin,końskich galopad,sceny plenerowe Meksyku,mocne postacie obu głównych bohaterów,romantyzm.I wielkie role G.Coopera oraz B.Luncastera ( ten szelmowski uśmiech!).

Warto było.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W ramach cyklu klasyki na dużym ekranie w wersji zremasterowanej odświeżyłem sobie "Buntownika bez powodu" Nicolasa Rey'a z 1955r.Film,który wielokrotnie oglądałem ale w TV.To jeden z tych wielkich obrazów amerykańskich przełamujących schematy,kanony obowiązujące w Hollywood w latach 50.Po raz pierwszy pokazano problemy młodzieży tzw. trudnej młodzieży w innym świetle.Tytułowy buntownik (James Dean) to wrażliwy,delikatny chłopak poszukujący przyjaźni,bratniej duszy czy zrozumienia.Nie znajduje oparcia w rodzinie w której rządzi despotyczna matka a ojciec jest zniewieściałym,słabym pantoflarzem.Również wśród rówieśników nie znajduje zrozumienia a jedynie wrogość.Rodzina ciągle zmienia miejsce zamieszkania ze względu na konflikty w które popada bohater.Buntuje się przeciwko wszystkiemu i wszystkim.U dorosłych zauważa jedynie kłamstwo,hipokryzję i konformizm.W nowym miasteczku,w nowej szkole spotyka drobnego chłopca Plato z którym się zaprzyjaźnia.W oko wpada mu dziewczyna Jud (Natalie Wood),która trzyma z szefem miejscowej grupy chłopaków.Oczywiście dochodzi do konfliktu,który ma rozwiązanie w tragicznym w skutkach wyścigu samochodowym.

Film pokazuje po raz pierwszy w kinie amerykańskim rozziew po między mentalnością ówczesnych nastolatków a światem dorosłych.Aż trudno uwierzyć,że tak mogło być.Wielkie role J.Dean'a i N.Wood.Środki filmowe się zmieniły ale problemy pozostały.Choć dzisiaj te relacje wyglądają inaczej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostatnio kupiłem DVD z filmem Antonioniego The Passenger z 1974. Obejrzałem i powiem, że ten film jest zupełnie średni i raczej się nie broni - jednak odbiór w kinie takich rzeczy jest zupełnie inny niż z telewizorni i domowego kina. Maria Schneider to jednak słaba aktorka - nie dziwota, że miała tak dużo propozycji aby występować w filmach porno. Zresztą Jack też niczego w tym filmie nie udowodnił.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wczoraj w moim kinie studyjnym obejrzałem "Deszczową piosenkę" S.Donena z 1952r.Oczywiście film widziałem wielokrotnie.w TV.Teraz w kinie,na dużym ekranie,po remasteringu,w rozdzielczości 4 K i dźwięku Meyer Sound Lab.To zupełnie inny film!

Oczywiście to wytwór Hollywood sprzed lat z wszystkimi wadami tego okresu.A więc prościutka,banalna historia i wątek miłosny łatwy to przewidzenia.Ale na szczęście dominują zalety.Po pierwsze fabuła pokazuje ciekawy okres kina amerykańskiego.Od 1927r. czyli od Śpiewaka jazzbandu kino przestawia się na dźwięk.I właśnie ten motyw jest osią tej komedii muzycznej.A więc jest on czyli G.Kelly,ona czyli D.Reynolds i muzyka oraz taniec.To popis wirtuozerii tanecznej na najwyższym poziomie.Po prostu mistrzostwo świata!To co pokazują Kelly,D.O"Connor (wcale nie gorszy od Gene'a) i Debbi'e Reynolds to szczyty tańca miuzikalowego.Ten film to istna feeria rytmu,kolorów i humoru.Scena w której w strugach ulewnego deszczu Kelly śpiewa tytułową piosenkę przeszła do historii kina.Okazuje się,że nawet komercyjna,rozrywkowa produkcja może stać się arcydziełem.Pod warunkiem,że wezmą się za nią wybitnie uzdolnieni ludzie.

 

Nie wyobrażam sobie oglądania tego filmu na telewizorze.

 

A dzisiaj Rio Bravo!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale masz jazdy? Ja ostatnio ponownie przerabiam praktycznie całego Woody Allena; obejrzałem Zelig, Love and Death, Take the Money and Run i Manhattan. Te filmy się nie starzeją.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Rio Bravo" wiadomo ,klasyk gatunku.Film dla amatorów westernu.Powolna akcja,charakterystyczne postacie.Ciekawa ( jak na western) postać kobieca grana przez A.Dickinson.Posągowy John Wayne .Prawdziwa strzelanina do której nieuchronnie zmierzamy to ostatnie 15-20 minut.Elementy humorystyczne,problemy alkoholowe.Jak na western to sporo psychologii.A jak Dean Martin śpiewa znaną piosenkę z Ricky Nelsonem to ciarki latają po plecach.Warto było.

Edited by wojciech iwaszczukiewicz

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wczoraj obejrzałem (po raz pierwszy) obraz Roberta Aldricha z 1962r, "Co się zdarzyło Baby Jane".To prawdziwa klasyka amerykańskiego filmu.Thriller psychologiczny z dwiema gwiazdami Bette Davis i Joan Crawford.Gwiazdami w chwili kręcenia filmu już przebrzmiałymi i prywatnie ponoć nienawidzącymi się.To perwersyjna opowieść o dwóch siostrach-aktorkach,które zazdroszczą sobie wcześniejszych sukcesów a na starość zmuszone są mieszkać w jednym domu.Jedna uznana gwiazda jest sparaliżowana po wypadku( do którego przyczyniła się ta druga) i druga niespełniona zawodowo,pijaczka i degeneratka.Posuwając się nawet do zbrodni ta druga zdobywa władzę nad bogatą siostrą i wykorzystuje ją dla własnych celów.To kameralna opowieść,czarno-biała,filmowana na zbliżeniach twarzy,przez co trochę teatralna.Są tu nawiązania do "Bulwaru Zachodzącego Słońca".Niewątpliwie ważny film w historii kina ale już trochę trąci myszką.

 

Wczoraj obejrzałem (po raz pierwszy) obraz Roberta Aldricha z 1962r, "Co się zdarzyło Baby Jane".To prawdziwa klasyka amerykańskiego filmu.Thriller psychologiczny z dwiema gwiazdami Bette Davis i Joan Crawford.Gwiazdami w chwili kręcenia filmu już przebrzmiałymi i prywatnie ponoć nienawidzącymi się.To perwersyjna opowieść o dwóch siostrach-aktorkach,które zazdroszczą sobie wcześniejszych sukcesów a na starość zmuszone są mieszkać w jednym domu.Jedna uznana gwiazda jest sparaliżowana po wypadku( do którego przyczyniła się ta druga) i druga niespełniona zawodowo,pijaczka i degeneratka.Posuwając się nawet do zbrodni ta druga zdobywa władzę nad bogatą siostrą i wykorzystuje ją dla własnych celów.To kameralna opowieść,czarno-biała,filmowana na zbliżeniach twarzy,przez co trochę teatralna.Są tu nawiązania do "Bulwaru Zachodzącego Słońca".Niewątpliwie ważny film w historii kina ale już trochę trąci myszką.

 

Wczoraj obejrzałem (po raz pierwszy) obraz Roberta Aldricha z 1962r, "Co się zdarzyło Baby Jane".To prawdziwa klasyka amerykańskiego filmu.Thriller psychologiczny z dwiema gwiazdami Bette Davis i Joan Crawford.Gwiazdami w chwili kręcenia filmu już przebrzmiałymi i prywatnie ponoć nienawidzącymi się.To perwersyjna opowieść o dwóch siostrach-aktorkach,które zazdroszczą sobie wcześniejszych sukcesów a na starość zmuszone są mieszkać w jednym domu.Jedna uznana gwiazda jest sparaliżowana po wypadku( do którego przyczyniła się ta druga) i druga niespełniona zawodowo,pijaczka i degeneratka.Posuwając się nawet do zbrodni ta druga zdobywa władzę nad bogatą siostrą i wykorzystuje ją dla własnych celów.To kameralna opowieść,czarno-biała,filmowana na zbliżeniach twarzy,przez co trochę teatralna.Są tu nawiązania do "Bulwaru Zachodzącego Słońca".Niewątpliwie ważny film w historii kina ale już trochę trąci myszką.

 

Oj, sorry!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wczoraj obejrzałem (po raz pierwszy) obraz Roberta Aldricha z 1962r, "Co się zdarzyło Baby Jane".To prawdziwa klasyka amerykańskiego filmu.Thriller psychologiczny z dwiema gwiazdami Bette Davis i Joan Crawford.Gwiazdami w chwili kręcenia filmu już przebrzmiałymi i prywatnie ponoć nienawidzącymi się.To perwersyjna opowieść o dwóch siostrach-aktorkach,które zazdroszczą sobie wcześniejszych sukcesów a na starość zmuszone są mieszkać w jednym domu.Jedna uznana gwiazda jest sparaliżowana po wypadku( do którego przyczyniła się ta druga) i druga niespełniona zawodowo,pijaczka i degeneratka.Posuwając się nawet do zbrodni ta druga zdobywa władzę nad bogatą siostrą i wykorzystuje ją dla własnych celów.To kameralna opowieść,czarno-biała,filmowana na zbliżeniach twarzy,przez co trochę teatralna.Są tu nawiązania do "Bulwaru Zachodzącego Słońca".Niewątpliwie ważny film w historii kina ale już trochę trąci myszką.

 

Wczoraj obejrzałem (po raz pierwszy) obraz Roberta Aldricha z 1962r, "Co się zdarzyło Baby Jane".To prawdziwa klasyka amerykańskiego filmu.Thriller psychologiczny z dwiema gwiazdami Bette Davis i Joan Crawford.Gwiazdami w chwili kręcenia filmu już przebrzmiałymi i prywatnie ponoć nienawidzącymi się.To perwersyjna opowieść o dwóch siostrach-aktorkach,które zazdroszczą sobie wcześniejszych sukcesów a na starość zmuszone są mieszkać w jednym domu.Jedna uznana gwiazda jest sparaliżowana po wypadku( do którego przyczyniła się ta druga) i druga niespełniona zawodowo,pijaczka i degeneratka.Posuwając się nawet do zbrodni ta druga zdobywa władzę nad bogatą siostrą i wykorzystuje ją dla własnych celów.To kameralna opowieść,czarno-biała,filmowana na zbliżeniach twarzy,przez co trochę teatralna.Są tu nawiązania do "Bulwaru Zachodzącego Słońca".Niewątpliwie ważny film w historii kina ale już trochę trąci myszką.

 

Wczoraj obejrzałem (po raz pierwszy) obraz Roberta Aldricha z 1962r, "Co się zdarzyło Baby Jane".To prawdziwa klasyka amerykańskiego filmu.Thriller psychologiczny z dwiema gwiazdami Bette Davis i Joan Crawford.Gwiazdami w chwili kręcenia filmu już przebrzmiałymi i prywatnie ponoć nienawidzącymi się.To perwersyjna opowieść o dwóch siostrach-aktorkach,które zazdroszczą sobie wcześniejszych sukcesów a na starość zmuszone są mieszkać w jednym domu.Jedna uznana gwiazda jest sparaliżowana po wypadku( do którego przyczyniła się ta druga) i druga niespełniona zawodowo,pijaczka i degeneratka.Posuwając się nawet do zbrodni ta druga zdobywa władzę nad bogatą siostrą i wykorzystuje ją dla własnych celów.To kameralna opowieść,czarno-biała,filmowana na zbliżeniach twarzy,przez co trochę teatralna.Są tu nawiązania do "Bulwaru Zachodzącego Słońca".Niewątpliwie ważny film w historii kina ale już trochę trąci myszką.

 

Oj, sorry!

 

trzy razy oglądałeś? ;)


W końcu ten cały audiofilizm to i tak hobby jak każde inne - chociażby kolekcjonowanie lalek Barbi. Co kto lubi ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wreszcie zobaczyłem,po latach "2001 Odyseja kosmiczna".Film Kubrika z 68r.Pierwszy raz widziałem w kinie gdzieś na początku lat 70 i wtedy to było coś!

Teraz obejrzałem w moim kinie najwyższej rozdzielczości i super dźwięku w wersji zremasterowanej.Szedłem na ten film z niepokojem i pewną obawą.Obawą czy się nie zestarzał,czy wytrzymał próbę czasu.Bo jak ogólnie wiadomo nic się szybciej nie starzeje niż filmy SF.Znamy te obrazy z lat 60 czy 70 w których migające kontrolki,ekraniki komputerów czy stwory kosmiczne z naleśnikiem na głowie po prostu śmieszą.Obawiałem się przede wszystkim czy filmowy obraz statków kosmicznych stworzony w 68r. może być nadal atrakcyjny,choć nie to w tym filmie jest najważniejsze.I tu wielka niespodzianka!Nawet w tej warstwie gadżetowej Odyseja broni się znakomicie!

To nadal wielki,znakomicie zrealizowany,oszałamiający obraz.To dzieło genialne a dla oczu sama radość.To dyskusyjna wizja dziejów ludzkości od zarania do dalekiej przyszłości.To film niesłychanie atrakcyjny wizualnie dzięki nowatorskiej scenografii i niesamowitej ścieżce dźwiękowej.Pamietam,że za pierwszym razem niesamowite wrażenie zrobiło na mnie użycie początku poematu Tako rzecze Zaratustra R.Straussa a w scenach kosmicznych walców Johanna Straussa.A teraz awangardowej muzyki G.Ligety'ego.Razem ze mną film oglądała grupa nastolatków,która początkowo zachowywała się hałaśliwie a gdzieś tak po 30-40 min. zapadła cisza,która trwała już do końca ( 160 min.!).2001 Odyseja kosmiczna to nadal arcydzieło filmowe.

 

A za tydzień Mechaniczna pomarańcza!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Razem ze mną film oglądała grupa nastolatków,która początkowo zachowywała się hałaśliwie a gdzieś tak po 30-40 min. zapadła cisza,która trwała już do końca

może próbowali nawiązywać kontakt z małpiszonami z początku filmu - swój swego pozna ;))

 

To nadal wielki,znakomicie zrealizowany,oszałamiający obraz.To dzieło genialne a dla oczu sama radość

Fakt, niedawno obejrzałem sobie w domku z bluray'a i projaktora na ekranie. Jeden z filmów które zostają w głowie już na zawsze. Podobnie z "Amadeuszem" czy "Rublov'em"...


W końcu ten cały audiofilizm to i tak hobby jak każde inne - chociażby kolekcjonowanie lalek Barbi. Co kto lubi ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Mechaniczna pomarańcza" film Kubricka z 1971r. wg. powieści A.Burgessa.Pierwszy raz zobaczyłem ok. 20 lat temu w TV,teraz w zremasterowanej wersji w kinie.

Film w czasach gdy powstał skandalizujący,kontrowersyjny,a nawet uważany za pornograficzny.Rzecz dzieje się w nieokreślonej przyszłości.Główny bohater Alex (Malcolm Mcdowell ) jest szefem grupy przestępców specjalizujących się w napadach rabunkowych i pobiciach.Robią to dla przyjemności,dla sportu,bo są z gruntu źli.Widzimy ich w akcji,widzimy sceny brutalne,odrażające,okrutne.Ale nie razi to nas bo Kubrick używa groteski,przerysowania,czarnego humoru.To surrealistyczny obraz społeczeństwa mieszczańskiego.Zdradzony przez kompanów i schwytany przez policję Alex trafia do więzienia gdzie zostaje poddany brutalnemu praniu mózgu w wyniku czego ma stać się chodzącym dobrem.Jednak okazuje się,że w wyniku tego traci osobowość,jest bezradny wobec przemocy.Nienawidzi także uwielbianej wcześniej muzyki Beethovena.Staje się również obiektem manipulacji polityków,którzy pod hasłem walki z przestępczością próbują utrzymać się przy władzy.Film bardzo atrakcyjny wizualnie,szokująca ,erotyczna scenografia podkreślona agresywną kolorystyką.I ścieżka dźwiękowa czyli znane kawałki symfoniczne i operowe w wersjach elektronicznych.Film nadal aktualny,wązny w historii kina.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Mechaniczna pomarańcza" film Kubricka z 1971r. wg. powieści A.Burgessa.Pierwszy raz zobaczyłem ok. 20 lat temu w TV,teraz w zremasterowanej wersji w kinie.

 

Zaprawdę powiadam Wam braciszkowie, ze to jeden z moich ulubionych filmów.

Książkę rownież wysoko sobię cenię braciszkowie kochani.

 

Teraz posłucham IX symfonii Mistrza Ludwika.

 

Kto wie, może napije się moloko? Może nawet zapalę rakotwora?

 

To bywacie braciszkowie moi. ;)


"To co teraz, ha?"

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dodam bo nie widziale zeby ktos wpisal "Ostatnie takie trio", "Konopielka", "Polskie porno" to moje perelki .


1* YAMAHA as2100/MATRIX mini-i pro2s 2* Sony ta f870es/xa20es/Dynavoice df8/Aim sc808 /UPS Powertecnique pro3000 1800W online, 3* Marantz/pm7200 /cd6000ose/ st7001/Mordaunt Short Avant 916i,

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wczoraj w TVP Kultura obejrzałem ponownie ( po 40 paru latach) "Znikający punkt" z 1971r.Pewnie to nie jest wielki film ale wówczas zrobił na mnie duże wrażenie.Bo idealnie wpisywał się w ówczesne nastroje.Nastroje kontrkultury,młodzieżowego buntu ,czasu dzieci kwiatów.Ciekawostką było to,że w Ameryce film przeszedł bez echa a w Europie i Polsce zasłużył na miano kultowego.To historia człowieka o nazwisku Kowalski,który ma za zadanie odstawić samochód z Colorado do San Francisco w bardzo krótkim czasie.I z tej racji popada w konflikt z policjami czterech stanów rzucając im wyzwanie.Z czasem to wyzwanie dotyczy państwa i jego agend.U nas ten film,który w założeniu miał być filmem akcji z wyścigami w roli głównej odczytano jako bunt przeciwko systemowi,przeciwko konserwatywnej,rasistowskiej białej Ameryce.Bo głównemu bohaterowi w zmaganiach z policją pomagają hippisi i czarny disc jockey miejscowej rozgłośni radiowej.W tle wojna wietnamska oraz charakterystyczna dla czasów muzyka R & B i psychodeliczna.W chwili obecnej film razi schematyzmem i naiwnością ale przypomnieć sobie było warto.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.