Jump to content
IGNORED

usunięcie bezpiecznika w zasilaniu lampy - niespodziewany efekt


bart-azazel

Recommended Posts

czesc

 

dzisiaj zrobilem pewien test - szybko i tresciwie

slyszalem o jdnym z voodoo i wymianach bezpiecznikow na jakies hi endowe poniewaz szczegolnie w lampie gdzie plyna duze prady ma to znaczenie

pomyslalem zobie ze mozna sprawdzic co sie stanie i zwyczajnie calkowicie obejsc bezpiecznik

na szybko zawinalem bezpiecznik kilka razy w folie aluminowa do pakowania zywnosci i zamontowalem na swoim miejscu (chyba najszybszy sposob jaki mi przyszedl do glowy)

wrzucilem kilka moich testowych plyt (trio, wokal zenski, pelny sklad, rock) czyli przekrojowo

wynik dosc zadziwiajacy

basu ubylo, ale wydaje mi sie ze zmienila sie jego kultura (odrobine buczal wczesniej a teraz jest szybszy - znaczaco szybszy i kontrolowany!!! mowie o wyraznej slyszalnej zmianie a nie o stwierdzeniach wydaje mi sie

srednica sie podniosla do gory i nabrala wiecej rozdzielczosci

na wysokich nie zauwazylem zmiany a jesli nawet wydaje mi sie bardziej przestrzennie to moze byc to spowodowane usztywnieniem basu i srednicy.

 

ktos umie to wytlumaczyc??

Link to comment
Share on other sites

Nie cud.

Fizyka raczej.

Każdy bezpiecznik jest taką 'dużą niedożarzoną żarówką'. A każda żarówka jest mocno nieliniowym termistorem. W szczególności bezpiecznik - jest *tym bardziej* mocno nieliniowym PTC termistorem, o dodatnim współczynniku temperaturowym.

Skoro ten bezpiecznik ma jako swoje podstawowe statutowe zadanie: się prze-pa-lić ... to znaczy że musi się najpierw roz-grza-ć.

Logiczne.

A skoro ma się rozgrzać ... to nie inaczej jak przez kumulację wydzielania mocy cieplnej typu I * I * R.

A jak się rozgrzeje to jest "pyk" ... i potem już nic nie ma.

 

A jeśli chodzi o to omijanie bezpiecznika - no cóż - to jest tak jak seks bez gumki ...

 

Lub jeszcze inaczej: Kto nie ryzykuje - nie siedzi.

 

Zamiast robić obejście tego termistora, to raczej daj mały, nieduży kondensator filtrujący za tym termistorem.

A ino nie za duży, żeby nie wylać zabezpieczeniowego dziecka wraz z muzykalną kąpielą.

Link to comment
Share on other sites

ale ze az taka roznica na jakims bezpieczniku, to mnie wlasnie zadziwilo!!!

 

na razie pogra tak jak jest, nie wlaczam juz sprzetu i nie wychodze jak to mialem ostatnio w zwyczaju zeby sie wygrzalo kilka nowych podzespolow.

 

wystarczy wlutowac taki maly kondek mika ze srebrem 0,01uf?? mam takie ruskie k73 albo k75 tego tez mam cale wiadro

Link to comment
Share on other sites

Takie ruskie k73 lub K75 za bezpiecznikiem - brzmi słusznie. Oczywiście jesteś na Terra Nieznana, więc to raczej Ty jesteś tutaj głównym badaczem tematu.

Kondek musi być na tyle "nieduży", aby nie zgromadził zbyt dużej energii, na okoliczność prawdziwej awarii, że jak ten bezpiecznik wywali, z bardzo konkretnego powodu, to żeby energia z tego konda nie "dobiła" tych elementów, które w pierwotnym zamierzeniu ten bezpiecznik miał uratować.

Z drugiej strony, kondek musi być na tyle "duży", aby skutecznie odfiltrował przejawy nieliniowej pracy tegoż bezpiecznika.

Jeśli miałbym zgadywać, to bym dał coś z zakresu pomiędzy 0,22 - 1,0 uF. (Gdybologia Stosowana, Wróżenie z Fusów, czy Fuse'ów, raczej).

 

Tak się przespałem nad tematem i chyba bym się skłaniał ku jeszcze nieco innej koncepcji.

 

Załóżmy przez moment takie coś:

 

Trafo --> prostownik --> Duże_Kondy_Filtra --> Bezpiecznik --> 1uF --> Bezawaryjny_Szybki_Szeregowy_Regulator --> Wzmak

 

Dając rzeczony bezpiecznik przed moduł Bezawaryjnego_Szybkiego_Szeregowego_Regulatora, osiągasz tą korzyść że ten regulator będzie potencjalnie niwelować wszelkie skutki nieliniowości pracy bezpiecznika, pracując na jakimś tam dropout i mając rezerwę regulacyjną na skuteczne odfiltrowanie ewentualnych złych skutków tego bezpiecznika pozostającego przed regulatorem. Kondek 1uF przed regulatorem, ale już za bezpiecznikiem, powinien w tym dodatkowo pomagać.

 

Przez słowo "szybki" mam na myśli regulator bez żadnego cudowania żyroskopowego, bez żadnych wypasionych kondensatorów, poza jakimś skromnym filtracyjnym w obwodzie bazy elementu szeregowego.

 

W razie gdy nastąpi awaria układu i wysadzenie bezpiecznika - całość tego "pozostałego" układu będzie zasilana z konda nie większego jak 1 uF, który praktycznie nie jest raczej w stanie przechować energii w ilości na tyle istotnej, która mogłaby pogłębić złe skutki zaistniałej awarii (np. zwarcie na wyjściu lub przestrzelony tranzystor mocy i "dobicie" tranzystorów sterujących tak konającej końcówki).

 

Oczywiście koncepcja jak wyżej może się okazać trochę niepraktyczna w przypadku jakiegoś wielkiego smoka wzmacniacza o dużej mocy, przy którym zapewne zechcesz (Ty lub Producent klocka) zastosować zasilanie nieregulowane.

Link to comment
Share on other sites

Nie cud.

Fizyka raczej.

Każdy bezpiecznik jest taką 'dużą niedożarzoną żarówką'. A każda żarówka jest mocno nieliniowym termistorem. W szczególności bezpiecznik - jest *tym bardziej* mocno nieliniowym PTC termistorem, o dodatnim współczynniku temperaturowym.

Skoro ten bezpiecznik ma jako swoje podstawowe statutowe zadanie: się prze-pa-lić ... to znaczy że musi się najpierw roz-grza-ć.

Logiczne.

A skoro ma się rozgrzać ... to nie inaczej jak przez kumulację wydzielania mocy cieplnej typu I * I * R...

 

Skoro już rozgryzłeś ten problem to może uzupełniłbyś swój wywód o wyjaśnienie jak ta nieliniowość bezpiecznika spowodowała, że Koledze, który zrobił próby odsłuchowe np. "ubyło basów". To w końcu są zniekształcenia liniowe i nieliniowość bezpiecznika nie ma na nie wpływu. No chyba, że ten bezpiecznik działał jak filtr podbijający basy i po jego zbocznikowaniu te basy częściowo zniknęły ;-). Ale pewnie i na to znajdzie się jakieś epokowe audiofilskie wyjaśnienie - np. skoro basy zrobiły się "szybsze" to wybiegły z pokoju odsłuchowego i po kłopocie.

 

Muszę przyznać, że miałem dzisiaj dołek i dopiero ten wątek poprawił mi humor. Oby tak dalej Panowie ;-)

Link to comment
Share on other sites

może uzupełniłbyś swój wywód o wyjaśnienie jak ta nieliniowość bezpiecznika spowodowała, że Koledze, który zrobił próby odsłuchowe np. "ubyło basów".

Nie. Nie uzupełnię. To są sprawy już bardzo subiektywne i każdy je może postrzegać indywidualnie.

Autor tematu jedynie stwierdził, że słyszy różnicę. Starałem się przedstawić zdroworozsądkową, przypuszczalną, acz prawdopodobną, osadzoną na fizyce i wiedzy, możliwą tego przyczynę.

 

To w końcu są zniekształcenia liniowe i nieliniowość bezpiecznika nie ma na nie wpływu. No chyba, że ten bezpiecznik działał jak filtr podbijający basy i po jego zbocznikowaniu te basy częściowo zniknęły ;-).

To już jest Twoja teoria, a nie moja.

 

Ale pewnie i na to znajdzie się jakieś epokowe audiofilskie wyjaśnienie

Wyraźnie trącisz Makiawelizmem. Odwoływanie się do strat cieplnych ohmowych, typu I * I * R, bynajmniej nie jest wyjaśnieniem audiofilskim, jak to byłeś uprzejmy nazwać, lecz odwołaniem do realnego fizycznego zjawiska, o którym możesz poczytać w podręcznikach do fizyki. To nie jest audiofilizm, tylko oparcie się na prawdopodobnej fizycznej przesłance.

Natomiast Twoje wywody o basach wybiegających z pokoju czy o filtrze podbijającym basy - O! to są właśnie "epokowe audiofilskie wyjaśnienia".

Wyraźnie próbujesz mi dokuczyć, choć mnie nie znasz, czyli standard, jak to w zwyczaju tutejszego forum,

ale coś kulawo Ci to jak na razie wychodzi.

Link to comment
Share on other sites

Moja wypowiedź w żadnym razie nie miała na celu obrażenia Twojej osoby, a raczej zniechęcenia do prób znajdowania racjonalnych odpowiedzi na irracjonalne pytania (część "Makiaweliczna" była skierowana do zadającego pytanie - nie wykluczam nawet, że to rodzaj jego celowej prowokacji forumowej, w którą dałeś się wciągnąć). Jest to jednak Twoje prawo. Tym samym przepraszam Cię jeśli moja wypowiedź zabrzmiała nieprzyjemnie.

Link to comment
Share on other sites

A, no chyba że tak. Może przeczulony jestem. Trochę się już tu i tam obrywało.

To co wzmiankowałem wcześniej o tych "stratach cieplnych omowych", to rzeczywiście ma ścisły związek ze wspomnianymi przeze mnie wcześniej nieliniowościami. Całkiem niedawno zrobiłem właśnie pomiary, ot zwykłej żarówki z włóknem, typu G9, 230V/42 Waty, zasilanej napięciem w zakresie od 1 Volta do ponad 160V. Na osiach wykresu przedstawiam wynik ilorazu Y = (dR/R)/(dV/V) w funkcji szerokiego spektrum zmian napięcia, na osi X.

Taka żarówka na "nominalne" 230V, więc gdy jest zasilana z napięcia 1V - również (tak jak i bezpiecznik) - zdecydowanie nie świeci.

Ale nieliniowość - owszem - wykazuje (patrz graf).

Nomen Omen - jest bardzo "liniowa" w swojej nieliniowości, gdyż wskroś szerokiego przedziału wartości napięć zasilających rezultat

dla funkcji (dR/R)/(dV/V) jest w zasadzie constans i równy 0,5 ( z dokładnością do błędów odczytów pomiaru ).

 

Dla porównania:

(dR/R)/(dV/V) == 0 dla "zwyczajnego opornika".

(dR/R)/(dV/V) ==1 dla "idealnego źródła prądowego".

 

Innymi słowy, przyrost procentowy oporu takiej żarówki jest proporcjonalny do przyrostu procentowego napięcia, jakie ją zasila.

No i oczywiście płynnie się zmienia od około 5 ohmów na "zimnym włóknie" do 230 * 230 / 42 ohmów pod napięciem nominalnym.

Straty cieplne będą rzeczywiście nieliniowe, albowiem powiązana z nimi rezystancja jest również nieliniową funkcją temperatury.

 

Bezpiecznik traktuję jak taki specjalny rodzaj żarówki, o dość grubym włóknie, tym bardziej nieliniowa od "zwyczajnej" żarówki, gdyż jest jest tym bardziej zmodyfikowana / zbudowana w taki sposób, aby włókno się zdecydowanie przepaliło przy określonym prądzie płynącym przez tą żarówkę.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Bezpiecznik traktuję jak taki specjalny rodzaj żarówki, o dość grubym włóknie, tym bardziej

Nie rozumiem po co ta cała teoria ,wystarczy wyjąć bezpiecznik wsadzić gwoździa i posłuchać ,efekt jest spektakularny.

Po odsłuchu każdy pozostanie przy gwoździu ,jest to temat znany i stosowany.

Nikt tu ameryki nie odkrył.

Link to comment
Share on other sites

Nie rozumiem po co ta cała teoria

W zupełnie pierwszym wpisie, niejako w "temacie" wątku, autor zadał pytanie:

 

>>> ktos umie to wytlumaczyc??

 

Więc spróbowałem wytłumaczyć - tak jak ja to widzę, najlepiej jak potrafię.

Widzenie subiektywne, oczywiście. Być może trafne, a być może nie.

 

Natomiast mnie cały czas intryguje nieco inna kwestia: W jaki sposób "nie zrezygnować" z tego bezpiecznika, ale wykpić się od jego "niekorzystnych skutków".

Czyli: jak "wsadzić tego gwoździa" - ale w taki cwany sposób, aby układ był nadal chroniony i bezpieczny.

Lub odwrotnie: jak "pozostawić bezpiecznik" - ale w taki cwany sposób, aby zaśpiewał jak ten ww. gwóźdź.

Link to comment
Share on other sites

Czyli: jak "wsadzić tego gwoździa" - ale w taki cwany sposób, aby układ był nadal chroniony i bezpieczny.

Lub odwrotnie: jak "pozostawić bezpiecznik" - ale w taki cwany sposób, aby zaśpiewał jak ten ww. gwóźdź.

 

Nie wiem jak zagra "gwóźdź" ;) , ale u mnie duże zmiany na plus uzyskałem stosując tzw. audiofilski bezpiecznik. Zmiany względem fabrycznego były pozytywne i na tyle duże, że go kupiłem.

"To co teraz, ha?"

Link to comment
Share on other sites

Stosuję u siebie zamiast bezpieczników belki srebrne . Tak spektakularnych efektów nie dała żadna z dotychczasowych zmian: kabli,lamp.etc..Dzwięk po prostu się otworzył,ale w taki sposób że logicznie nie jestem w stanie tego wytłumaczyć, to tak jak by wcześniej był założony filtr na system a teraz został zdjęty. Wcześniej nie mogłem słuchać z pełną satysfakcją fortepianu,trąbki, instrumentów dętych - teraz nie ma żadnych przeciwskazań, po prostu nie słyszę żadnych zniekształceń...Najchętniej nie wyłączałbym wzmacniacza. Niedowiarków zachęcam do przetestowania tego "amerykańskiego wynalazku" jak wcześniej wspomniał pmcomp dla pokonania własnych uprzedzeń.

Link to comment
Share on other sites

Te belka srebrna to będzie jedyna rzecz, która ocaleje w przypadku zwarcia.

No właśnie. Przecież bezpiecznik po cos tam jest.

 

slyszalem o jdnym z voodoo i wymianach bezpiecznikow na jakies hi endowe poniewaz szczegolnie w lampie gdzie plyna duze prady ma to znaczenie

 

Niestety okazuje sie że to wcale nie takie voodoo :)

Najgorsze to mieć do czynienia z zakompleksionym Polaczkiem, któremu dano odrobinę władzy.

"Beware of all those in whom the urge to punish is strong". Nietzsche.

Link to comment
Share on other sites

No tak, ale to już jest 28W plus 10W na żarzenie to jest 38W na jedną lampę.

W PP to jest już 76W + jeszcze lampy w inverterze i lampa sterujaca...czyli ok 100W na jeden kanał.

Jeśli to integra to pobiera w stanie spoczynku co najmniej 200W.

Prąd pobierany z sieci już można sobie wyliczyć.

Link to comment
Share on other sites

Ależ Panowie i Panie sprawa jest bardzo prosta. Jesli konstruktor wzmacniacza umieścił gdzieś bezpiecznik to wydaje mi się co najmniej karkołomnym pomysłem jak nie głupim omijać go lub zastępować "gwoździami" bez względu na to czy srebrne, złote , czy tez platynowe. Dlatego nie bez kozery napisałem że tzw voodoo bezpieczniki to wcale nie takie voodoo to tylko i wyłącznie materiałoznawstwo.

Najgorsze to mieć do czynienia z zakompleksionym Polaczkiem, któremu dano odrobinę władzy.

"Beware of all those in whom the urge to punish is strong". Nietzsche.

Link to comment
Share on other sites

Stosuję u siebie zamiast bezpieczników belki srebrne . Tak spektakularnych efektów nie dała żadna z dotychczasowych zmian: kabli,lamp.etc..Dzwięk po prostu się otworzył,ale w taki sposób że logicznie nie jestem w stanie tego wytłumaczyć, to tak jak by wcześniej był założony filtr na system a teraz został zdjęty. Wcześniej nie mogłem słuchać z pełną satysfakcją fortepianu,trąbki, instrumentów dętych - teraz nie ma żadnych przeciwskazań, po prostu nie słyszę żadnych zniekształceń...Najchętniej nie wyłączałbym wzmacniacza. Niedowiarków zachęcam do przetestowania tego "amerykańskiego wynalazku" jak wcześniej wspomniał pmcomp dla pokonania własnych uprzedzeń.

 

no wlasnie mam podobne spoztrzezenia.

brak bezpiecznika mnie nie odstrasza ;]

sprobuje dla swietego spokoju zrobic kllka testow "z" i bez

ostatecznie mozna nawet wlutowac miedzy widelki przelacznik i miec to jako modyfikacja dzwieku ;]

 

chyba nie ma sensu probowac tlumaczyc dlaczego, jest inaczej i albo z albo bez ;D

osobiscie podoba m sie bez

 

ps.

teraz korci mnie kolejna modyfikacja zwrotki i uzycie duelundow RS

mysle ze napisze o tym moze w osobnym watku

Link to comment
Share on other sites

Idźmy dalej . Po co transformator sieciowy ? Do wzmacniacza lampowego lepiej będzie wyprostować napięcie sieciowe . Podobno kiedyś tak robiono - stare odbiorniki radiowe .

 

Zapomniałeś, że napięcie mogło być na chassis zależnie od włożenia wtyczki sieciowej do gniazdka. Następnie dla bezpieczeństwa obudowy były drewniane, chociaż napięcie anodowe nie było wyższe w odbiornikach radiowych jak +260V ale groziło śmiercią. Wzmacniacze lampowe o większej mocy potrzebują znacznie większego napięcia anodowego, dlatego stosuje się transformatory sieciowe.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.