Jump to content
IGNORED

Riverside "Love, Fear and The Love Machine" - fantastycznie !


zoller

Recommended Posts

Tak, w mojej ocenie ich najlepszy album, nienajgorsza dynamika (choć np. w pierwszym utworze gdy wchodzi gitara i perkusja trochę wszystko siada - mam takie wrażenie jeszcze w innych miejscach), ogólnie dobra produkcja, dobrze eksponowany głos i generalnie polski prog rock nie ma się czego wstydzić - zdecydowanie towar eksportowy! Dziś nie mają sobie równych na naszej scenie. Ktoś mógłby powiedzieć, że tu zrzyna z Dream Theater a tu z Porcupine Tree a tam nawet z The Cure ale łącznie jest to spójne i bardzo melodyczne. Dobrze zagrane i skomponowane - po prostu gatunkowo pięć na pięć. To taki album, który powinni kupić nawet zagorzali piraci - trzeba wspierać dobry polski towar :)

Link to comment
Share on other sites

A mnie ta płyta wcale nie przekonuje!

"Shrine of New..." szczerze uwielbiałem i czekałem na bieżące wydawnictwo z niecierpliwością.

Niestety rozczarowałem się - i wcale nie mam na myśli braku rockowego pazura.

Kompozycje są dobre, bogato aranżowane, kapitalnie zagrane, realizacja płyty jest również wysokich lotów.

Ale wszystkiemu brak... emocji - które czuło się na poprzednim albumie!

Jest poprawnie, nawet bardzo, ale przypomina mi to piosenki z katalogu wytwórni.

Brak autentyczności, feelingu, pasji, radości, wydaje się, że para poszła w wirtuozerię kompozycyjno-aranżacyjno-wykonawczą.

Nastrój usiłuje być budowany, ale jakoś takie to plastikiem pachnące...

Link to comment
Share on other sites

Kompozycje są dobre, bogato aranżowane, kapitalnie zagrane, realizacja płyty jest również wysokich lotów.

Ale wszystkiemu brak... emocji - które czuło się na poprzednim albumie!

 

Bo taki był pomysł na płytę... podobnie jak Opeth i ich płyta Damnation.

Spokojne, klimatyczne, balladowe kompozycje. Przyjemnie się tego słucha,

ale pazura brak. Dlatego napisałem wcześniej - jak na mój gust - brakuje trochę jednak elementów urozmaicających to w sumie smętne i nużące brzmienie. Ale Duda (nie mylić z naszym Prezydentem) wie co robi i taką miał wizję...doceniam to i akceptuję.

Link to comment
Share on other sites

Bo taki był pomysł na płytę... podobnie jak Opeth i ich płyta Damnation.

 

 

Gdyby to porównianie, analogia, okazało się trafione, to byłaby to pełnia szczęścia słuchać płyt Riversaside na muzycznie analogicznym poziomie przez następne kilka wydawnictw jak w przypadku produkcji Mikael'a.

Link to comment
Share on other sites

Płyta zyskuje z każdym kolejnym przesluchaniem. Początkowo nie spodobała mi się :-)

 

Coś w tym jest. Właściwie słucham codziennie, co najmniej raz i jakoś cały czas jest fantastycznie :-) Nawet z kolejnymi przesłuchaniami zyskuje. Przyczyną tego jest trzeci plan, grany przez klawisze. Oj dzieje się tam, dzieje ale usłyszałem, to dopiero przy kolejnych odsłuchach. Obawiam się, że to najciekawsza produkcja zespołu w historii. Mimo, że najbardziej może przebojowa, bądź melodyjna ale harmonie i aura.... czapki z głów.

Nie myśl - słuchaj.

Link to comment
Share on other sites

Tak nawiasem, widział ktoś kiedyś Riverside w jakiejś poważniejszej TV?

"Skąpski idzie na ambasadora, wysiada, rozumiesz? A jak on poleci, to poleci Korszul, poleci też Broński i zgadnij kto po nich poleci? Po nich polecę ja! To znaczy ja bym poleciał, gdyby nie Kazik i to dozorostwo."

Link to comment
Share on other sites

Piękna płyta, klimatyczna, w większości łagodna i liryczna. Przypomina kolejne solowe dokonanie Mariusza Dudy, jednak tym razem w wykonaniu całego zespołu. Duda jest autorem muzyki i tekstów (na poprzedniej płycie muzykę firmował cały zespół). Na razie urzeka. Chyba obroni się po kolejnych przesłuchaniach.

Link to comment
Share on other sites

Wielka szkoda, że wersja winylowa nie zawiera całej muzyki z drugiego CD.

I czasy był się fajnie zgadzały na winylach, miodzio, zobaczcie:

 

SIDE A

1. Lost (Why Should I Be Frightened By a Hat?) (5:51)

2. Under the Pillow (6:47)

3. #Addicted (4:52)

4. Caterpillar and the Barbed Wire (6:56)

 

SIDE B

1. Saturate Me (7:08)

2. Afloat (3:11)

3. Discard Your Fear (6:42)

 

SIDE C

1. Towards the Blue Horizon (8:09)

2. Time Travellers (6:41)

3. Found (The Unexpected Flaw of Searching) (4:03)

4. Promise (2:43)

 

SIDE D

1. Heavenland 5:00

2. Return 6:51

3. Aether 8:44

4. Machines 3:54

 

a tak "tylko":

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Link to comment
Share on other sites

Jestem w trakcie pierwszego słuchania (dobiega końca 7. utwór pierwszej płyty). Kupiłem wersję dwuplytową CD. Muzycznie dla mnie rewelacja! Kocham takie klimaty. Muzyka pięknie, trochę nostalgicznie, sączy się z głośników, wciągając coraz mocniej i mocniej. Zastrzeżenia mam do realizacji: ktoś wyciął górę razem z powietrzem. Talelerze perkusji brzmią jakby ktoś podkleił je gąbką. Nie wiem czy to wypadek przy pracy czy zamierzony efekt, ale na dłuższą metę męczy. Może chodziło o to żeby było miękko i ciepło, a finalnie wyszło co najmniej dziwnie.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.