Jump to content
IGNORED

Granice naiwności...kto jest w tym procederze cwaniakiem?


sly30

Recommended Posts

Czasem czytam na forum wpisy osób podnieconych faktem, że kupili w Azji jakieś kable albo wtyki, uznanych marek ale za ułamek ceny detalicznej. Tłumaczą sobie, że to te same rzeczy tylko taniej, bez wysokiego cła, vatu i marży dystrybutora. Łudzą się, że zrobiły świetny interes. Nie dopuszczają myśli, że po prostu przez swoją naiwność dały się oszukać. Proceder jest tym bardziej dziwny, że do audio wcale nie trzeba mieć najdroższych kabli, wtyków czy innych dodatków. Można stosować znacznie tańsze, a też dobre jakościowo komponenty i nie muszą być na nich napisy topowych firm.

Nie mogę pojąć po co ktoś wydaje 300zł na podrabiany wtyk Acrolinka, mogąc za tą samą kwotę kupić dobry, solidnie wykonany wtyk nie będący może oryginalnym topowym Oyaide czy Furutechem ale na pewno lepszym niż podróbka. Można też kupić niższy, tańszy model uznanej firmy.

 

Ale natura ludzka od wieków nie ulega zmianie. Każdy chce być cwańszy od innych i zrobić dobry interes. Fajnie jest poczuć się lepiej i przy okazji mieć za grosze coś co jest bardzo drogie. Mamy co prawda XXI wiek komputerów, satelit, GSM-u itd, ale naiwność ludzka pozostaje ciągle ta sama. Przypomina mi to teksty bazarowych handlarzy z końca lat 90-tych…”Panie, wie Pan ile to kosztuje w sklepie? A u mnie 1/10 i jest to samo! Nie bądź Pan frajer, kupujesz Pan u mnie, a za resztę kasy wakacje w Egipcie…”. Podobne teksty słyszałem 10 lat później na parkingach przez centrami handlowymi od cyganów oferujących z samochodu perfumy najlepszych marek. Parę razy wdałem się w nimi w rozmowę, by w finale ich przegonić z parkingu, bo właścicielami perfumerii w galerii byli moi znajomi.

Nie ma obwoźnego handlu na parkingu przed galeriami. Cyganie zawsze później byli w szoku i szybko zwijali się z placu, ale wcześniej miałem okazję przyjrzeć się jak to wygląda. Zawsze mieli kilka toreb pełnych kosmetyków ale nie mówili, że to podróbki, tylko że to kradziony towar z zaplecza sklepu w galerii, ale cii…to tajemnica.

Oczywiście nic nie było w perfumerii kradzione. Musieliby ukraść pół sklepu żeby mieć takie ilości. Ale jak się okazywało ta metoda na wielu działała. Podróbek nikt nie chciał kupować, ale kradzione oryginały za pół ceny jak najbardziej. O moralnym aspekcie tej sprawy lepiej nie wspominać. Taka jest właśnie natura ludzka. Nikt nie zastanawiał się, że opowieści handlarzy to lipa i nie trzeba być Einsteinem by od razu połapać się o co chodzi

 

Ten sam mechanizm działa w innych branżach i zawsze znajdzie się potencjalny klient, który łyknie jakąś historyjkę i kupi dany towar.

Handlarze często opowiadają jak to w Azji po godzinach pracownicy uruchamiają dodatkową produkcję i potem wynoszą potajemnie te dodatkowe produkty by potajemnie je dalej sprzedawać. Oczywiście przez internet, który jest też potajemny. Na pewno właściciel takiej fabryczki ani firma zlecająca produkcje nie wie o tym procederze, bo pewnie nie ma…internetu… :-) Dystrybutorzy na świecie poszczególnych marek też są pewnie głupi i też na pewno nie mają internetu i nie wiedzą, że to za co płacą np 1000$ producentowi, to mogą „potajemnie” kupić 5x taniej. Po prostu lubią tracić kasę i pewnie też nie wiedzą, że tymi tajnymi produktami też mogliby normalnie handlować jeśli to oryginały, bo prawo im tego nie zabrania...jeśli to oryginały, ale przecież wiadomo, że to oryginały.

 

A skąd? No bo byle kto nie wykona takiego kabla czy wtyku. To musi być zaawansowana technologia i mały Azjata takiej nie ma. Czyli musi to po godzinach robić ten sam producent, który robi te drogie oryginały... :-) Na szczęście poza niemądrymi dystrybutorami i równie głupimi firmami będącymi właścicielami poszczególnych marek, są też nasi mądrzy obywatele, którzy wiedzą jak zrobić świetny interes... :-) Na pewno taki Siltech, Acrolink czy inny drogi producent przymyka oko na takie numery. Wie, że sam oferuje drogie kable i to jest oferta dla jeleni. A cwani i mądrzy kupują to samo z tajnej produkcji ponadprogramowej za 1/10, czasem za 1/50 ceny i cóż na to można poradzić. Chwała tym mądrzejszym... :-)

Link to comment
Share on other sites

Szkoda, że nasi cwaniacy nie wiedzą jak wyglądają dzisiejsze fabryki w Azji. Fajnie myśleć,że można kupić taniej iphony, buty, zegarki i jeszcze być może na tym zarobić tu w kraju. Po co kupować coś w sklepie...ba...nawet właściciel tego sklepu jest równie głupi,że bierze towar od dystrybutora marki na dany kraj. Może przecież kupić to jeszcze kilka razy taniej w Chinach. Ale jak widać dziesiątki tysięcy właścicieli sklepów na pewno nie ma internetu. Pewnie też nie znają języka. Możliwe, że nie wiedzą jak kupić...dolary.... :-)

 

W sumie dziwię się, że nasi obywatele tak słabo sobie radzą w biznesie. Wystarczy kupić 1000 iphonów i sprzedać je połowę taniej niż cena w Polsce. Zarobek byłby konkretny, kilkaset tysięcy pln co najmniej... :-)

Link to comment
Share on other sites

Cwaniak i tak wcześniej czy później zapłaci więcej ;)

 

 

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

 

 

Jeszcze się nie nauczyliśmy,że nie ma tanio i dobrze :)

Herbie Hancock:"Czasami nie wiem,co mam grać - wyznałem."

Miles Davis: "To nic nie graj"

Link to comment
Share on other sites

Dystrybutorzy na świecie poszczególnych marek też są pewnie głupi i też na pewno nie mają internetu i nie wiedzą, że to za co płacą np 1000$ producentowi, to mogą „potajemnie” kupić 5x taniej. Po prostu lubią tracić kasę i pewnie też nie wiedzą, że tymi tajnymi produktami też mogliby normalnie handlować jeśli to oryginały, bo prawo im tego nie zabrania...jeśli to oryginały, ale przecież wiadomo, że to oryginały.

 

czasem zdarza się (szczególnie w sprzedaży internetowej) - że całkiem legalny sklep sprzedaje nie całkiem legalne towary :)

był taki przykład w branży x, że towar, który na zachodzie był dopiero w zapowiedziach producenta - w jednym sklepie sieciowym był już na sprzedaż :)

taki prequel :)

Nie myśl. Jeśli już pomyślałeś, to nie mów. Jeśli już powiedziałeś, to nie pisz. Jeśli już napisałeś, to nie podpisuj. Jeśli podpisałeś, to się nie dziw!

Link to comment
Share on other sites

A prawda wygląda dość banalnie. Dzisiaj fabryki w Azji to skomputeryzowane twierdze. Nikt nic nie wniesie ani nie wyniesie. Legendy o wynoszeniu przez pracowników towaru, albo przerzucaniu przez płoty to lipa dla naiwnych. Poza tym produkcja musi być konkurencyjna, więc są relatywnie niskie marże produkcyjne. Dlatego też nie ma miejsca na odrzuty, nadmiary produkcyjne itd. Z określonej ilości materiału musi powstać określona ilość produktów finalnych. Nie ma tak, że po dniu pracy, w nocy włączają maszyny i produkują dalej w tajemnicy przed właścicielem fabryki.

 

Kolejna kwestia to obwarowanie produkcji konkretnymi umowami. Właściciel marki np Apple zleca produkcję firmie w Chinach i umowa zawiera bardzo ostre obostrzenia. I choć produkcja jest faktycznie w Azji to właścicielem całego stoku produkcyjnego, czyli wszystkich sztuk towaru jest Apple i tylko Apple decyduje co daje może się z tym towarem stać. Żadna szanująca się firma nie może sobie pozwolić, by nie mieć pełnej kontroli nad swoim stokiem produkcyjnym i by jakieś ilości bokiem wydostawały się na rynek poza ich siecią dystrybucji. Prędzej coś zniszczą niż dopuszczą, by to pojawiło się gdzieś na świecie, tym bardziej w necie, gdzie to wszyscy widzą!!

 

Fabtyka produkująca za złamanie zapisów umowy traci taki kontrakt, czyli wielomilionowe zyski, reputację i prestiż oraz dostaje wielomilionowe kary!! I nikt na taki numer nie pójdzie. Dlatego w tych fabrykach są takie ścisłe kontrole, są nawet bramki jak na lotniskach i szczegółowe kontrole toreb, ciuchów itd. Pracownicy którzy zorganizowaliby jakąś lewą produkcję bez wiedzy szefów byliby powieszeni za jaja dla przykładu!! Ich przełożeni również za to, że nie dopilnowali i nie zauważyli nieprawidłowości. Kilkadziesiąt rodzin znalazłoby się na bruku!! Ale, może dla polskich klientów podejmą to ryzyko... :-)

W końcu to nam pół Europy zawdzięcza wolność... :-)

Link to comment
Share on other sites

W sumie dziwię się, że nasi obywatele tak słabo sobie radzą w biznesie. Wystarczy kupić 1000 iphonów i sprzedać je połowę taniej niż cena w Polsce. Zarobek byłby konkretny, kilkaset tysięcy pln co najmniej... :-)

No iphony robia bardzo slabiutkie:)

 

Nie mogę pojąć po co ktoś wydaje 300zł na podrabiany wtyk Acrolinka

Sylwek nie ma czegos takiego jak wtyk acrolinka,jest tylko wtyk zlogo acrolinka,niema co sie wpieniac:)

Czy ty Sylwek naprawde myslisz ,ze jakas fabryka uruchomomila specjalna linie produkcyjna,zeby acrolinkowi zrobic 2 tys wtyczek:))naprawde tak myslisz?:))powtarzam link poczytaj.

Link to comment
Share on other sites

Cwaniak i tak wcześniej czy później zapłaci więcej ;)

 

 

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

 

 

Jeszcze się nie nauczyliśmy,że nie ma tanio i dobrze :)

 

Jest , ale .... oddzielnie:)

Konto w trakcie usuwania

Link to comment
Share on other sites

Guest Diogenes

(Konto usunięte)

Czyli jak sobie kupiłem takiego Rollsa za 20 tys. dolarów to źle?

Wtopiłem ...kurdę , mogłem Golfa kupić ;)

post-59766-0-11143300-1444143969_thumb.jpg

Link to comment
Share on other sites

A prawda wygląda dość banalnie. Dzisiaj fabryki w Azji to skomputeryzowane twierdze. Nikt nic nie wniesie ani nie wyniesie. Legendy o wynoszeniu przez pracowników towaru, albo przerzucaniu przez płoty to lipa dla naiwnych. Poza tym produkcja musi być konkurencyjna, więc są relatywnie niskie marże produkcyjne. Dlatego też nie ma miejsca na odrzuty, nadmiary produkcyjne itd. Z określonej ilości materiału musi powstać określona ilość produktów finalnych. Nie ma tak, że po dniu pracy, w nocy włączają maszyny i produkują dalej w tajemnicy przed właścicielem fabryki.

 

Kolejna kwestia to obwarowanie produkcji konkretnymi umowami. Właściciel marki np Apple zleca produkcję firmie w Chinach i umowa zawiera bardzo ostre obostrzenia. I choć produkcja jest faktycznie w Azji to właścicielem całego stoku produkcyjnego, czyli wszystkich sztuk towaru jest Apple i tylko Apple decyduje co daje może się z tym towarem stać. Żadna szanująca się firma nie może sobie pozwolić, by nie mieć pełnej kontroli nad swoim stokiem produkcyjnym i by jakieś ilości bokiem wydostawały się na rynek poza ich siecią dystrybucji. Prędzej coś zniszczą niż dopuszczą, by to pojawiło się gdzieś na świecie, tym bardziej w necie, gdzie to wszyscy widzą!!

 

Fabtyka produkująca za złamanie zapisów umowy traci taki kontrakt, czyli wielomilionowe zyski, reputację i prestiż oraz dostaje wielomilionowe kary!! I nikt na taki numer nie pójdzie. Dlatego w tych fabrykach są takie ścisłe kontrole, są nawet bramki jak na lotniskach i szczegółowe kontrole toreb, ciuchów itd. Pracownicy którzy zorganizowaliby jakąś lewą produkcję bez wiedzy szefów byliby powieszeni za jaja dla przykładu!! Ich przełożeni również za to, że nie dopilnowali i nie zauważyli nieprawidłowości. Kilkadziesiąt rodzin znalazłoby się na bruku!! Ale, może dla polskich klientów podejmą to ryzyko... :-)

W końcu to nam pół Europy zawdzięcza wolność... :-)

to sie zgadza tylko jakby firmy do siebie zbytnio nie pasuja Apple vel Acrolink:)wiesz co moze acrolink chiczykowi zrobic?moze co najwyzej sie obrazic i zlozyc zamowienie gdzie indziej:)
Link to comment
Share on other sites

Sylwek nie ma czegos takiego jak wtyk acrolinka,jest tylko wtyk zlogo acrolinka,niema co sie wpieniac:)

 

Ależ nie wpieniam się. Po prostu dziwi mnie ludzka naiwność. I jeszcze to przekonywanie siebie, że to na pewno jest oryginał, tyko to i tamto i te wszystkie śmieszne historyjki.

Swego czasu byłem w Bangkoku. Widziałem podróbki zegarków za 20-30$ i to był syf. Ale poznałem tam kogoś, pogadaliśmy o biznesie, było miło i zaprowadził nas do tajnego miejsca. Dziwne wejście przez zaplecze jakiejś knajpy i kanciapa na piętrze. Od razu nam powiedział, że tam są podróbki ale wysokiej klasy. I to co tam widziałem to dało mi do myślenia. Zegarki za 300-500$ ale perfekcyjne podróbki takich które mają ceny 20000-100000$. Tak samo buty, torebki, paski i inne damskie wypasy najlepszych firm. Było na tyle uczciwie, że nie wciskali kitu o oryginałach z nadprodukcji. Inną kwestią jest kto i gdzie wykonuje tak dobre podróbki. Patrząc na te zegarki to bardzo trudno byłoby je odróżnić od oryginału. Może zegarmistrz ale większość z nas byłaby bez szans.

Link to comment
Share on other sites

Ostatnio kupiłem w Auchan ściereczki antystatyczne, jedne jako Auchan drugie jako firma X. Obie robione w tym samym zakładzie opakowanie różni się wyglądem i Auchanowa jest 2 zeta tańsze. W uzytkowaniu nie widzę różnicy a na dodatek na opakowaniu ściereczek Auchan-a jest ten sam adres tak że po co przepłacać?

Firma która tak sprzedaje robi sobie strzał w kolano ale co to klienta obchodzi?

 

Taki Acrolink to jest za mały bolek żeby sobie całą produkcję firmy która nic innego nie robi jak wtyczki zastrzec.

 

To tyle Sly.

 

Też byłem tak nastawiony jak Ty i sobie kupiłem słuchawki robione na rynek USA bo bałem się podróby. Te same podróby porównywane u nas za 1/3 cenę grały tak samo, o czym my w ogóle dyskutujemy?

 

Zamawiacz w państwie środka co Ci pasuje podajesz specyfikacje, robisz odbiór jakościowy i jest ok.

 

Nie piszemy tu nic o naruszeniu znaku firmowego, logo, zastrzeżeń patentowych. Patentem może być np. objęta technologia wytwarzania super miedzi ale od osoby która do niej nabyła prawa modemy tą miedź kupować i robić co się nam z nią podoba. Tylko Aple chciało by żeby było na tym świecie z gospodarką wolnorynkową jeszcze gorzej i chciała opatentować kolor; noż ręce opadają.

 

Uwaga założyłem nowy watek i trzy punkty karne, koledzy ostrożnie z tymi wątkami przy czwartym wątku już ban!

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Link to comment
Share on other sites

Ale czym innym są podróbki a czym innym produkty zamawiane u danego producenta i potem oferowane pod własnym logo jak ma Tesco czy Auchan. Wtedy też ceny mogą być inne bo ideą produktu własnego jest by był tańszy i by przyciągał klientów do sklepu.

 

Obojętnie czy Acrolink jest mały czy średni to żaden producent nie może sobie pozwolić na to by robić koło pióra swojemu klientowi, który zleca mu produkcję. To byłby strzał w kolano i zniechęciłby następnych zleceniodawców.

Link to comment
Share on other sites

Ależ nie wpieniam się. Po prostu dziwi mnie ludzka naiwność. I jeszcze to przekonywanie siebie, że to na pewno jest oryginał, tyko to i tamto i te wszystkie śmieszne historyjki.

Alez Sylwek ja wiem co kupowalem ,uwierz mi, z pelna premedacja to nabylem,do moich lipnych kabli to i tak zbytek:))gdybym chcial usprawniac drogie kable to bym pewnie nabyl oyade za 2,5k zl:)i tyle...choc i tak efekt moglby byc podobny.Nadmieniam ,ze mam alergie na podroby,takie spaczenie zawodowe,przewinelo sie przez rece setki tysiecy ciuchow firmowych i wiem jak odroznic podrobke od oryginalu,to samo zegarki ,choc podroba za 500 dolar to wyzsza szkola jazdy,zegarmistrz ma juz problem.
Link to comment
Share on other sites

nie trzeba być Einsteinem by od razu połapać się o co chodzi

Nie trzeba .

Wystarczy mieć iloraz inteligencji na poziomie średnio rozgarniętego Orangutana.

Jak takiemu Orangutanowi położysz dwa identyczne banany w tym jeden wykonany z plastiku to taka małpa nie musi zeżreć obydwu aby wiedzieć ,że ten z plastiku nie smakuje jak oryginalny.

Co innego Homo Sapiens ... ;)

Link to comment
Share on other sites

Jarek już za komuny to przerabiano, co innego szło na kraj a co innego na eksport mimo że z zewnątrz tak samo wyglądało. Obecnie jest technologicznie łatwiejsza sytuacja trzeba tylko produkt dedykowany na dany rynek mniej lub bardziej zepsuć!

 

Może w tym jest problem że podrabiać to potrafili a psuć to dopiero się uczą?

 

No i z tymi bananami Jarek to wyobraż sobie że małpa dostała dwa banany w tym jeden Unijny prosty, który banan małpie bardziej smakuje? ;)

Link to comment
Share on other sites

W Chinach można kupić różne produkty-od podróbek po zaawansowane wyroby.Jest mnóstwo firm produkujących OEM dla bardzo znanych marek.

Kupuję tam od lat.Jest cała gama wyrobów mogących konkurować z najlepszymi.

Jeżeli kupować to produkty firm sprzedających z własnym logo.

Podróba to podróba-zysk jest iluzoryczny.

Link to comment
Share on other sites

Ale czym innym są podróbki a czym innym produkty zamawiane u danego producenta i potem oferowane pod własnym logo jak ma Tesco czy Auchan. Wtedy też ceny mogą być inne bo ideą produktu własnego jest by był tańszy i by przyciągał klientów do sklepu.

 

Obojętnie czy Acrolink jest mały czy średni to żaden producent nie może sobie pozwolić na to by robić koło pióra swojemu klientowi, który zleca mu produkcję. To byłby strzał w kolano i zniechęciłby następnych zleceniodawców.

Jakos wiele firm sie nie zniecheca do Chin,mimo tego ze ich przy okazji podrabiaja,i jeszcze ustalmy termin podrobka,

ja przez podrobke uwazam rzecz wykonana ktora nie wyglada jak oryginal ktory rzeczyscie istnieje,mniej wiecej taki dres z kreszu z logo NIKE:)

co innego kopia,to produkt wykonany tak samo i wygladajacy tak samo,czesto z tego samego materialu,taki np. Vinci:))

Link to comment
Share on other sites

W Chinach można kupić różne produkty-od podróbek po zaawansowane wyroby.Jest mnóstwo firm produkujących OEM dla bardzo znanych marek.

Kupuję tam od lat.Jest cała gama wyrobów mogących konkurować z najlepszymi.

Jeżeli kupować to produkty firm sprzedających z własnym logo.

Podróba to podróba-zysk jest iluzoryczny.

 

I tu pełna zgoda.

Link to comment
Share on other sites

Jarek już za komuny to przerabiano, co innego szło na kraj a co innego na eksport mimo że z zewnątrz tak samo wyglądało. Obecnie jest technologicznie łatwiejsza sytuacja trzeba tylko produkt dedykowany na dany rynek mniej lub bardziej zepsuć!

 

Rafaell , tak masz rację tak było za komuny.

Ale my nie piszemy o takim przypadku.

Tutaj jest mowa o tym ,że mamy TEN SAM produkt ale o połowę tańszy o czym wiedzą tylko wtajemniczeni i cwaniaki z Polski bo reszta to kretyni wydający dwa razy więcej ;)

Dyskutujemy już naprawdę na poziomie Pudelek.pl ;)

Link to comment
Share on other sites

Tutaj jest mowa o tym ,że mamy TEN SAM produkt ale o połowę tańszy o czym wiedzą tylko wtajemniczeni i cwaniaki z Polski bo reszta to kretyni wydający dwa razy więcej ;)

 

No cóż ostatni ściagaliśmy z Chin palety wiatraków do kompa w cenie od 6-8 złotych , w testach wyrywkowych żaden nie chciał paść w wymaganym czasie 4000 godzin. Każdy wiatrak był innego producenta , był rozbierany w drobny mak i sporo różniły się konstrukcyjnie, ktoś musiał popełnić błąd ale jednak nie bo wszystkie wytrzymały, dalej decyzja co do następnych zakupów i u kogo wiadoma :)

Link to comment
Share on other sites

Cwaniak-nie dla mnie,ale podobno są ,a kto to można si domyśleć,natomiast jest gromada naiwniaków,lecz oni nie chcą się do tego przyznać.

Tak to widzę.

 

draństwo to jest przepakowywanie chińskich OEM-ów w audiofilskie szatki i sprzedaż za wielokrotnie wyższą cenę.

 

Niemalże każdy polski producent kabli uprawia ten proceder.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.