Jump to content
IGNORED

Jean-Philippe Rameau. Od czego zacząć?


Luxmanrulz

Recommended Posts

W zeszłym roku było 250-lecie śmierci kompozytora stąd ten wysyp fonograficzny. Rameau napisał mało utworów nieoperowych. Oprócz instrumentalnych 3 ksiąg utworów na klawesyn i 5 koncertów klawesynowych, mało muzyki sakralnej - 3 wielkie motety, kilka kantat świeckich. Rameau to głównie opera i opera-balet. Ale za to jaka opera - jak dla mnie najsmakowitsze danie. Więc moja odpowiedź jest prosta - od opery.

Link to comment
Share on other sites

Rameau przez większą część kariery jeździł po różnych parafiach i katedrach grając, kłócąc się z kolejnymi zwierzchnikami (trudny charakter pozostał mu do końca) i przenosząc ciągle to w nowe miejsca. Zjeździł wiele miast i problem w tym że ze względu na swoje podejście nigdzie nie zdobył wysokiej pozycji w towarzystwie więc o pozostałości twórczości kościelnej najzwyczajniej nie dbano i nic z tego nie wychodziło drukiem. Niewiele z tego przetrwało po rewolucji, głównie rzeczy z okresu paryskiego które dzięki kopiom rozeszły się po różnych miejscach.

Wiadomo tyle że w okresie paryskim napisał co najmniej kilkanaście motetów, kilka koncertów organowych, nieco kameralistyki etc. Niestety gro z tego przepadło, co kilkanaście lat odkrywa się coś nowego przypadkiem lub przerzucając stare archiwa, istnieje nieco przepisanych różnych tematów czy rozwiązań Rameau zastosowanych w dziełach i improwizacjach innych twórców (wiele z tego przetrwało m.in. dzięki pracy Claude-Benigne Balbastre który spisywał i opisywał to do czego miał dostęp, robił transkrypcje z Rameau dla Le Concert Spirituel czy na organy i nie tylko – odrobinę z tych transkrypcji oper Rameau wydano np. na ciekawej płycie poniżej, kiedyś było tego pełno

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

przykładem podobnej roboty jest to wykonanie – z les indes galantes podobnie jak innych co popularniejszych oper robiono wtedy „covery” na to czym dany zespół dysponował:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

a tutaj wersja sceniczna z materiału oryginalnego

świetny motet „Il Convertendo”

Jan Filip nie za bardzo przejmował się własnymi skończonymi utworami, traktował je jako efekt rozwoju własnej techniki i pomysłów z zakresu teorii muzyki. Bardziej pochłaniało go właściwie pisanie ciężkich traktatów (ich styl zmiękczał później kolega P.J.C. de Mondonville – inny muzyk a jednocześnie wybitny matematyk i świetny szachista).

Większość swoich utworów Rameau pisał dla zarobku i tyle, nie przejmując się za bardzo efektem i... różnie później bywało bo pisał jak na owe czasy dość nowocześnie, może nie robił sobie u kolejnych sponsorów warszawskiej jesieni ale jego nietypowe pomysły w połączeniu z charakterem powodowały że przez większość życia tułał się nie mogąc nigdzie osiąść a pracował na tyle dużo że później, w Paryżu, nie przejmował się zanadto i własną rodziną.

Widać u niego pewną cechę metody francuskiej – teatralność, podporządkowanie formy tej właśnie teatralności albo raczej – prezentacji zamierzenia. Muzyka jest u niego środkiem do prezentacji różnych rozwiązań, widać to świetnie choćby w zeszytach utworów na klawesyn, to bardzo elastyczne kompozycje które można grać w przeróżnych transkrypcjach i na różnych instrumentach, najlepiej oczywiście klawiszowych ale nie tylko.

Robił świetne rzeczy z rytmiką – jego opera-ballet i comedie-ballet pchnęły taniec sceniczny do przodu, Christie powiedział że można go tutaj porównać ze Strawińskim i coś w tym jest bo wystarczy porównać inne balety operowe z epoki.

Znowu eksperymenty – zabawy z tonalnością i skalami, popularne w ówczesnym Paryżu (np. u P.D. Philidora, J.F. Rebela i J.C. de Mondonville. Rameau nie tworzył w próżni, można sobie zobaczyć co wtedy robiono w motetach czyli odpowiednikach luterańskich kantat:

Zupełnie cos innego niż w Niemczech bo we Francji wszystko było teatrem, włącznie z seksem i udowadnianiem czego się nie potrafi, a wszystko z pewnym dystansem i humorem czego trudno oczekiwać od Niemców. Motet ma wyglądać jak modlitwa bo pełni jej funkcję ale... dlaczego nie zrobić z tego dramatu z kupą ciekawych fragmentów, rozwojem akcji, modnymi rozwiązaniami i nowościami własnego pomysłu? A to wszystko z przymrużeniem oka. Haendel to rozumiał, Telemann też, tylko Bach był naprawdę wierzący i popsuł całą zabawę a po to właśnie ludzie szli wtedy do kościoła. Bóg był daleko od tamtych miast, wojenek stronnictw i polityki, kryzysów gospodarczych i urodzaju oraz wojen. W robotach na scenie muzyka, treść, choreografia często były i komentarzem do polityki

podobnie jak z naszymi „Krakowiacy i Górale” duetu Bogusławski/Stefani.

 

Dalej usunąć ? z początku linków bo skrypt wywala...

 

Nie ma co traktować tego wszystkiego poważnie pod względem formy – to jedynie naczynie z ciekawszą zawartością wewnątrz a ta jest nienatrętna i pozwala się odczytywać bez narzucania się od razu, choćby takie coś:

?https://www.youtube.com/watch?v=SrRt994ow3Q

albo nawet inne fragmenty z Boreadów:

?https://www.youtube.com/watch?v=iU6UEyqiKOo

?https://www.youtube.com/watch?v=8nma1HAfhfM

kto by wymyślił coś takiego?

?https://www.youtube.com/watch?v=rCyA9t-k8vA

Niby nic, nawet nie zaczyna się właściwie ale jak wtedy pracuje orkiestra, jaki efekt! a to 1745... tam jest kupa podobnych pomysłów które nie próbują tworzyć „sztuki” ale po prostu doskonale się razem składają a jednocześnie wywracają nieco warsztat gatunkowy (warto porównać z innymi ówczesnymi kompozytorami).

Z cyklu „każdy śpiewać może” żaba także czyli pierwowzór „Kolacji dla palantów”

?https://www.youtube.com/watch?v=GKPtGyU92qY

i coś a la pierwowzór interkontekstualnych gaworzeń Levi-Straussa o strukturaliźmie, tym razem z jajem w kontekście muzyki, muzyka o muzykach i muzyce, teatr w teatrze i chęci pijanego kompozytora:

?https://www.youtube.com/watch?v=5jF4YO_Ssso

 

Owertury z d... wzięte, ciekawe jak ludzie na to wtedy reagowali, coś typowe dla epoki – pomieszanie z różnych utworów

?https://www.youtube.com/watch?v=YynHGXRUUWc

wtedy np. w operze włoskiej mieszano akty, sceny bo coś było akurat bardzo popularnie i publiczność żądała sceny (potrafiła rzucać czy mogła w wykonawców).

 

Tutaj nieco z kameralistyki:

?https://www.youtube.com/watch?v=e2SVwTjNAFg

i wersja na Steinway'u

?https://www.youtube.com/watch?v=l2RtAGcWhjk

i kolejny utwór

?https://www.youtube.com/watch?v=PyxcinlNA2E

na koniec kolejny przykład pracy Rameau, kolejny opracowany pomysł

?https://www.youtube.com/watch?v=XyINP1YWwzc

 

Rameau nie potrzebuje wsparcia i obrońcy bo to tylko propozycje, tym się różniła kultura francuska od kiełbasożerców.

Link to comment
Share on other sites

Ja bym zaczął nietypowo - od składanki (też nietypowej). Przygoda z muzyką JFR to fantastyczna frajda i kupę radości! Jego muzyka ma życie, radość, ale też potrafi przynieść refleksję , zadumę...

 

Minkowski, Rameau.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Dzięki wszystkim za propozycje. Piotr. Napisałeś że Rameau to bardziej propozycja. Muzyka z dystansem. Bardziej na luzie i z przymrużeniem oka. Proporcje, życie jak teatr itd. Skoro tak, to dlaczego Rameau tak się jednak o tę muzykę użerał z pracodawcami i tak często "rzucał papierami"? Jak na pewne "propozycje" jednak widać była ta muzyka dla niego ważna i bardzo konkretnie ją sobie wyobrażał, skoro o nią walczył, zaniedbał dla niej rodzinę i pisywał na jej temat opasłe traktaty.

 

A swoją drogą niedawno KUL przetłumaczył "Teorię Harmonii" Rameau :-)

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Aż dziw bierze, że KUL się za to zabrał, kiedy się spojrzy jakie grzeszne bezeceństwa i goliznę można u Rameau zobaczyć ;-)))

 

 

Aż strach bierze jak się pomyśli, co będzie jak trafi na to Jarosław Zawsze Dziewica. Przecież Rameau gotów jeszcze trafić

na index oper zakazanych ;-)

Link to comment
Share on other sites

Rameau miał dystans do formy, od strony kompozycji proporcji jego utwory są konwencjonalne, operował często staroświeckimi formami kompozycji.

Miał więc dystans do tego GDZIE stosował swoje pomysły związane z gruntownym opracowaniem tego jak słyszymy, jakie są zależności harmoniczne i strukturalne. I efekty tej pracy teoretycznej umieszczał w tym co wyżej czyli suitach, motetach etc.

ALE stosował tam nowe rozwiązania jw. które nieraz rozwinięte zostały dopiero w XIX wieku. Bardzo ciekawe orkiestracje, motywy czy dźwięki z innej tonacji służące rozwojowi lekkiej akcji a będące czymś kompletnie poza ówczesnymi standardami.

To było coś takiego jakby budować karetę ze staliwa napędzaną zaprzęgiem z napędem parowym i jemu nie przeszkadzało to że to była nadal kareta i zaprzęg. Tyle że to pierwsze często było przyczyną oporu klientów a tej strony swojej działalności bronił zawsze, z różnym skutkiem. Jego utwory sceniczne są świetnym przykładem tego jak można grać klasyczną ówcześnie konwencją, uznanymi formami a jednocześnie to wszystko staje się narzędziem do wprowadzenia w życie zupełnych nowości a operował również przerysowanie, kiczem, pastiszem (ot choćby głos w sprawie sporu buffonistów z antybuffonistami w "Platee").

Rameau był nowatorski w całkowicie aromantyczny sposób. Nie był rewolucjonistą, zresztą, wspólnie z Cahusac'iem opracował "Zaratustrę" z niejednoznacznym przesłaniem - wygrana jasnej strony nie jest triumfalna, to raczej harmonia której jednak czegoś brak, czegoś co ludzi napędza i pcha do działania, widać to w muzyce. Na pewno zgadzał się z Wolterem w tym że potrzebne są zmiany i że zmiany powinny być wprowadzane nie na zasadzie burzenia ale budowania, tutaj mógł nastąpić spór z Wolterem bo Rameau bardzo poważnie traktował prymat muzyki nad tekstem (nieraz brał nie za ciekawe teksty byle pasowały lub mogły być urobione do muzyki).

To były czasy kiedy Diderot napisał "Sen d'Alemberta" - właściwie science-fiction wokół teorii naukowych w popularnej ówcześnie formie dialogu (tak samo jak "Kuzynek Mistrza Rameau" - WARTO PRZECZYTAĆ :D ).

Poważne rzeczy tkwiły w rozwijaniu możliwości, głębszym zrozumieniu tego jak działa system dźwięków który sam dopracował tworząc pierwszy spójny system funkcyjny a ten stał się standardem na wieeeele lat. Nie ogłaszał jednak rewolucji bo to było w sumie podsumowanie porządkowania zachodniej kultury muzycznej do czego znalazł metodę. To wtedy zaczęto wierzyć w uniwersalny język opisu świata czyli matematykę czy jest w nauce do dzisiaj. I to właśnie Rameau realizował, jakie ma zatem znaczenie czy zastosował tą czy inną formę, konwencję?

To było wtórne.

Muzyka była więc dla niego narzędziem którego wykorzystaniu się poświęcił. Poszukiwał porządku, logiki działania i możliwości w pełni świadomego jej stosowania tak wobec widzów jak od środka. Słuchanie jego utworów jest jak rozmowa, można podążyć różnymi drogami, można się uczepić jednego aspektu utworu (np. rytmiki, chromatyki, stosowania sekcji w połączeniu z partią basu itd).

 

Tak sobie myślę że twórczość Rameau jest jednym z pomników zachodniej cywilizacji. Nie dlatego że jest wielka, potężna i przemawia mocnym głosem. Tak jak człowieka nie da się zamknąć w paru słowach (chociaż bywają podobne przypadki) tak jego utwory są otwarte, owszem, można je oczywiście łatwo nazwać i opisać ale zawsze jest wolne miejsce i możliwości gry, zmiany, nacisku na inne elementy, to cały kosmos. W jakiś sposób podobne wrażenie można mieć u Chopina. Przełożenie czegoś bardzo ludzkiego na muzykę w postaci matematyki w dźwiękach. To możliwości, nie zamknięcie, to inwencja, nie definicja.

Tak jak kocham pewną kobietę i nie wiem czemu, jest wiele powodów ale nie da się tego powiedzieć.

Muzyka Rameau też nie ma przyczyny i powodu. Ona jest i można ją nazwać tysiącem słów a wszystkie będą i trafne i za małe.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Ile to otwierało możliwości. XIX wiek tylko czekał.

Link to comment
Share on other sites

Rozumiem, że myślący politycznie i stereotypowo kolega będzie szukał u Rameau głównie "bezeceństw" i "golizny" ;)

Niemniej ze swojej strony polecę cds z utworami religijnymi. Mianowicie obie zatytułowane 'Grands Motets'. Jedna wydana przez HM pod Ph. Herreweghe, druga przez Virgin Classics pod Niquetem. Tą drugą warto zakupić w boxie 'Musique a la Chapelle Royale de Versailles'. Można tam znaleźć też utwory Du Monta, Campry, Couperina i Clerambaulta. Może pozostała muzyka z czasów muszkieterów przypadnie do gustu.

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Link to comment
Share on other sites

Rozumiem, że myślący politycznie i stereotypowo kolega będzie szukał u Rameau głównie "bezeceństw" i "golizny" ;)

 

Że niby jak?? Nie zauważyłeś emotikonek przy tekście o goliźnie i Jarosławie Zawsze Dziewicy?

 

Na jakiej podstawie żeś się dopatrzył u mnie "myślenia stereotypowego"? Bo sobie zażartowałem z golizny w kontekście

aktualnie żerujących przy korycie konserw politycznych, które chcą powrotu cenzury w literaturze i sztuce wszelakiej?

 

Golizna to fajna sprawa. Już w "Herkulesie" Vivaldiego (opera pod dyrekcją Curtisa i Pascoe), główny bohater pomyka

na scenie w stroju Adama (przynajmniej od pasa w dół). Pomysłowi reżyserzy oper Rameau Ameryki tutaj nie odkryli ;-)

 

Dzięki też za propozycje motetów. Co do Herreweghe to mam tylko obawy, że jak na francuską sakralną może być zbyt seriozalny, ale oczywiście spróbuję :-) Z inszej muzyki tego okresu znam co nieco Charpentiera i nieco wcześniejszego Lully'ego, ale ich muzyka jakaś monotonna i za bardzo schematyczna mi się wydaję. Rameau chyba jednak więcej eksperymentował.

Link to comment
Share on other sites

Tak swoją drogą to zastanawia mnie pewien fenomen. Wielu melomanów, jak również profesjonalnych muzyków, czy dyrygentów specjalizujących się w muzyce okresu baroku, jest zdania że Rameau to praktycznie poziom Mozarta. Piotr tu poruszył kwestię pewnych rozwiązań Rameau, które doczekały się kontynuacji dopiero w XIX w, czy bogatych możliwości interpretacji (jak u Chopina), ze względu na otwartą narrację/konstrukcję.

 

Dziwi przy tym wszystkim fakt, jednak małej popularności tego kompozytora. W świadomości masowej praktycznie nie istnieje. Jak na arcydzieła jakie tworzył, wiele z nich to zaledwie jedno czy dwa wykonania na rynku (porównajcie sobie ilość nagrań oper Mozarta, czy pasji Bacha). Dlaczego jest tak niedoceniany i mało nagrywany? Może to kwestia języka? Żabojady nie są powszechnie lubiani na świecie. Może do ludzi bardziej jednak trafia "germański konkret" niż "francuskie niedopowiedzenie"?

 

Dla mnie ostatnim wielkim odkryciem był Hipolit i Aricia. Ta opera jest po prostu GENIALNA

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

erato2564622917.jpg

Link to comment
Share on other sites

Istnieją na świecie rzeczy które się nawet fizjologom nie śniły. Jedną z nich jest tzw. "kultura frankofońska" która na własne życzenie jej decydentów ma spory wpływ na ludność będącą swego czasu pod wpływem tego języka. Również w popkulturze - jest np. solidnie wykształcony belgijski Stromae który korzysta ze źródeł profesjonalnego warsztatu na lewo i prawo łącząc to w popowy produkt - świetnie zrobiony ale... jeżeli ktoś języka przynajmniej nie akceptuje (częściej kobiety :D ) to się do niego nie przebija. Francja od daaawna nie jest mocarstwem a i ostatnio kiedy nim była to był to tylko dłuuugi ale wpływowy kulturowo jego schyłek.

Wpływy kultury francuskiej widać w Kanadzie, kulturalnych ośrodkach wschodniego wybrzeża USA (Boston), w byłych koloniach, oczywiście i Belgii ale już we Włoszech w Piemoncie traktują ich jako zadufanych w sobie niegrzecznych i podejrzanych zbuków (chyba że to Sabaudczyk ale to przecież nie Francuz :D ).

Kultura kręgu niemieckiego ma jeden niezaprzeczalny argument - PRZEMYSŁ. Od chemii przemysłowej przez maszyny rolnicze, samochody i ciężarówki wszystko to wspiera niemiecką kulturę (dyplomacja RFN od powojnia chowa się przed klasyczną polityką międzynarodową - kompleks winy etc więc w pełni realizuje się we wspieraniu swojego przemysłu, handlu i kultury), poprzez niemiecką dyplomację i światową sieć instytutów Goethego oraz tysięcy opłacanych przez niemieckie przedsiębiorstwa fundacji (odpisy podatkowe) wszystko doskonale się napędza. Robią to na tyle mądrze że nie promują elementów których wypromować się nie da (a kultura niemiecka ma trochę tego np. Heino i inne cymelia).

Zresztą - to samo można powiedzieć o Japonii w II połowie XX wieku. Ich walka przeszła na pole handlu i kultury i faktycznie, marka Japonii z jej osiągnięciami faktycznymi lub urojonymi od lat osiemdziesiątych jest dowodem skuteczności podobnych działań. To kosztuje - miliardy dolarów, jenów etc. Większość wydawnictw na temat Japonii, promowanie ich sztuki bierze się nie wprost z obrotu tych branż tylko przemysłowych fundacji. Tak stworzono modę na anime, z mniejszym lub większym uzasadnieniem promując marki przemysłowe otaczano je siłą ich kultury.

Francuzi natomiast... są zbyt dumni "bo przecież są najlepsi". I przegrywają. Sami sobie winni. Dodać coraz większy wpływ islamu to nie rysuje się to najlepiej.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.