Jump to content
IGNORED

Transmisja dźwięku w powietrzu w odniesieniu do techniki Hi-Fi


123stop
 Share

Recommended Posts

Uważam, że ten tekst powinien przeczytać każdy, kto zajmuje się sprzętem hi-fi i słuchaniem muzyki. Adres do artykułu

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Warto zajrzeć na blog, bo tekst, jak prawie zawsze, będzie poprawiony i uzupełniony.

 

Filtr grzebieniowy jest jednym z najważniejszych procesów w akustyce. Jest zjawiskiem znanym niektórym osobom słuchającym muzyki, jednak większość stara się wypchnąć ten efekt poza krąg świadomości, zapomnieć lub udać, że czegoś takiego nie ma. Audiofile i słuchający muzyki starają się, przynajmniej w teorii, osiągnąć jak największą wierność dźwięku odtworzonego z tym, co jest zapisane na nośniku. Każdy element toru audio musi być jak najbardziej transparentny i zapewniać minimum zniekształceń, a maksimum wierności. Filtr grzebieniowy jako element dewastujący w sposób spektakularny i dokumentny jakość przekazu i wierność z oryginałem zupełnie nie pasuje do audiofilskiej układanki.

 

Transmisja jest przesyłaniem wiadomości z nadajnika do odbiornika. Używa się do tego celu najczęściej fal elektromagnetycznych i prądu elektrycznego. W obu przypadkach można osiągnąć transmisję pozbawioną zakłóceń, tzn. informacja wysłana jest identyczna z odebraną. Aby osiągnąć eliminację zakłóceń zazwyczaj stosuje się ekranowanie przewodu, który służy do transmisji jak również inne metody. Przykładowo można użyć kabli symetrycznych, gdzie są dwie żyły sygnałowe. W związku z tym kabel może być znacznie dłuższy niż w przypadku kabla niesymetrycznego.

 

Transmisja sygnałów elektrycznych w przewodzie jest dopracowana do perfekcji i w zależności do potrzeb można osiągnąć wymagany stopień dokładności. Można przyjąć, że nie ma żadnych trudności, aby sygnał nadawany był zgodny z odebranym. Dotyczy to zwłaszcza sygnałów cyfrowych. Transmisja analogowa sprawdza się na mniejsze dystanse. Jeśli trzeba przesłać jakieś informacje na większe odległości trzeba je zamienić na domenę cyfrową i wtedy odległość i jakość samych przewodów, jak również urządzeń nadawczo-odbiorczych nie ma specjalnego znaczenia. Muszą one po prostu mieścić się w przyjętych standardach.

 

Trzeba zauważyć, że zarówno w transmisji przewodowej jak i bezprzewodowej, tzn. prąd elektryczny w kablu i fale elektromagnetyczne np. w powietrzu, występuje sytuacja taka, że informacja nie jest tożsama z nośnikiem informacji. Prąd elektryczny biegnie przez przewód, ale nie jest przewodem. Fale elektromagnetyczne propagują w powietrzu lub w innych ośrodkach, ale nie są powietrzem ani innymi ośrodkami, w których się rozprzestrzeniają. Tak samo będzie w przypadku, jeżeli do transmisji użyjemy światła, czyli jakiegoś fragmentu z widma promieniowania elektromagnetycznego. Światło poruszające się w światłowodzie nie jest światłowodem.

 

Zupełnie inaczej jest z dźwiękiem i falą akustyczną. W tym wypadku nośnik jest również informacją czyli przekaźnik jest przekazem. Dlatego właśnie transmisja w powietrzu przy użyciu fali dźwiękowej jest przypadkiem szczególnym.

 

Gdybyśmy zjonizowali powietrze, moglibyśmy przekazywać w nim prąd, podobnie jak w przewodach. W takiej sytuacji przekaźnik nie byłby tym samym, co przekaz. Jednak dźwięk jest przypadkiem wyjątkowym, kiedy przekaz = przekaźnik. Wynikają z tego dość ciekawe i bardzo niekorzystne konsekwencje z punktu widzenia wierności transmisji.

 

Transmisja pozbawiona zakłóceń w odniesieniu do dźwięku jest prawie nie do pomyślenia. Nie uda się nigdy i w żaden sposób w zwyczajnych warunkach osiągnąć idealnej lub nawet wysokiej zgodności tego, co jest nadawane z tym, co zostanie odebrane. Jest wiele tego powodów, z których jeden został już wymieniony: medium jest tożsame z informacją.

 

Same właściwości powietrza powodują, że jakość transmisji o wysokiej wierności jest niemożliwa. Powietrze wykazuje takie cechy jak masa, lepkość, bezwładność

 

Pierwszym problemem w transmisji dźwięku jest fakt, że wyższe częstotliwości są bardziej tłumione niż niskie. W związku z tym nawet w teoretycznie idealnych warunkach sygnał odbierany wraz ze wzrostem odległości będzie się charakteryzował coraz większą utratą wysokich częstotliwości. Te straty w wyższych zakresach widma są spowodowane gęstością i lepkością, wewnętrznym tarciem. Niskie częstotliwości mają większą energię i dlatego mogą przebyć większą odległość zanim zostaną całkowicie zamienione w ciepło. Fala akustyczna napotyka opór i bezwładność cząstek powietrza i dlatego traci energię. Nie tylko zwiększenie odległości powoduje spadek energii.

 

Idealnymi warunkami do transmisji dźwięku byłyby takie, kiedy nadajnik - głośnik i odbiornik - mikrofon są zawieszone swobodnie w wolnej przestrzeni i ponadto panuje zupełna cisza czyli nie ma żadnych ruchów powietrza poza termicznymi, czyli drganiami poszczególnych atomów. W takich warunkach, pomijając straty wywołane większym tłumieniem wysokich częstotliwości, uda nam się osiągnąć idealną zgodność sygnału nadawanego i odbieranego. Oczywiście przyjmując, że mamy do dyspozycji idealny głośnik i mikrofon.

 

W praktyce transmisja dźwięku nie odbywa się w idealnych warunkach, gdyż takie nie istnieją. Nawet na pustyni w całkowicie bezwietrzny dzień wystąpi odbicie dźwięku przez podłoże i to odbicie skutkujące filtrowaniem grzebieniowym należy rozpatrywać jako zakłócenie transmisji. Odbicie, czyli w jakimś sensie echo sygnału, nałoży się na faktyczny sygnał i zmieni jego formę i treść.

 

Jeśli mamy tylko podłoże z płaskiej charakterystyki zostanie coś takiego:

 

combfilterweb.jpg

 

Musimy uzmysłowić sobie, że tylko podłoże z płaskiej linii 0 dB reprezentującej sygnał transmitowany zrobi tą poszarpaną, wyglądającą jak grzebień czy zaorana ziemia linię. Podbicia sięgają +6 dB, natomiast tłumienie jest praktycznie do zera. W pomieszczeniu mamy sześć powierzchni robiących filtrację grzebieniową, więc mnożymy to przez sześć! Jeśli dodamy odbicia pogłosu, tłumienia i podbicia płaską charakterystykę zamienią w chaos.

 

Jeśli umieścimy system składający się z głośnika i mikrofonu w typowym pomieszczeniu, to przekonamy się, że jakość transmisji jest praktycznie zerowa, a sygnał odebrany prawie w żadnym aspekcie nie przypomina sygnału nadanego.

 

Jeżeli sygnał nadawany byłby zmienną częstotliwością o pewnym stałym poziomie głośności, jak na pierwszej grafice, sygnał odebrany wyglądałby np. w ten sposób:

 

believe-hf.gif

 

Nie podano jaka była głośność sygnału, ale możemy przyjąć 75 dB. Zatem linia pozioma 75 dB reprezentuje sygnał transmitowany, natomiast czerwona - odebrany. Z kolei niebieska jest sygnałem odebranym w odległości 10 cm od miejsca odbioru dla linii niebieskiej. Oczywiście nie wykorzystano tu idealnego głośnika i idealnego mikrofonu. Gdyby tak było, rozrzut amplitudy byłby mniejszy o kilka dB, powiedzmy 10 dB. W takim przypadku nierównomierność nie wynosiłaby 30 dB, a tylko 20.

 

Dlaczego zakładam, że głośność sygnału była 75 dB? Dlatego, że większość oscylacji poziomu jest w okolicach 78 dB, natomiast przyjmuje się, że typowe pomieszczenie zwiększy głośność w porównaniu z komorą bezechową o 3 dB.

 

Odnosząc to do ambicji niektórych audiofilii, którym spędza sen z powiek mikroskopijna nieliniowość jakiegoś urządzenia wynosząca ułamek dB stawia całą sytuację w odpowiedniej perspektywie.

 

Przyjrzyjmy się dokładniej wybranej częstotliwości z powyższego wykresu. Niech będzie to 12008 Hz. Ta częstotliwość ma około 84 dB, wobec tego, jeśli założenie, że głośność sygnału była 75 dB, to wystąpił dla tej częstotliwości wzrost natężenia dźwięku o 9 dB. Najważniejsze jest nie to jaką wartość natężenia dźwięku zmierzono, ale jak ona powstała.

 

84 dB powstały mianowicie w większości z dźwięku bezpośredniego i w pewnym stopniu z dźwięku odbitego. Jednak najważniejsze jest to, że na falę bezpośrednią nałożyły się odbicia o różnym opóźnieniu. Transmisja jest bowiem obarczona wielodrogowością, więc nakładają się na dźwięk bezpośredni odbicia od podłogi, sufitu i czterech ścian, odbicia pierwsze, ale także kolejne. Więc to, co zmierzył mikrofon jest zaledwie średnią z fali bezpośredniej i wszystkich zakłóceń, czyli odbić rozłożonych w czasie a więc o zróżnicowanej fazie.

 

Największym błędem, który popełniają osoby interesujące się audio, Hi-fi itp. jest wyobrażenie, że sprzężenie ucha i głośnika pozwala na taką dokładność transmisji jak to ma miejsce w urządzeniach elektronicznych. Transmisja stosowana w elektronice polega na tym, że sygnał nadany równa się sygnałowi odebranemu, natomiast zakłócenia są tak niewielkie, że można je pominąć. Transmisja w technice opiera się na prądzie elektrycznym lub fali elektromagnetycznej, a jak to opisałem, w takim przypadku medium nie jest ośrodkiem w którym się ono rozchodzi. Prąd nie jest drutem, a fala elektromagnetyczna może się rozchodzić nawet w próżni. Poza tym fala elektromagnetyczna nie ma masy, nie ma bezwładności, w ogóle nie ma żadnych właściwości charakterystycznych dla powietrza.

 

O ile sprzężenie nadajnika i odbiornika kablem można porównać do sytuacji, kiedy samochód holuje przyczepę na sztywnym holu, to transmisja dźwięku odpowiada sytuacji, kiedy samochód holuje inny samochód, który jest połączony z nim kawałkiem liny zrobionej z gumy, a samochód ciągnięty nie może skręcać kół i nie ma hamulców. W tej sytuacji pojazd holujący i holowany jadą drogą z zakrętami, spadkami i wzniesieniami. Jak będzie wyglądać tor jazdy przyczepy na sztywnym holu, a jak samochodu ciągniętego na gumie? Mniej więcej tak, jak odbiór dźwięku w zamkniętym i nie wytłumionym pomieszczeniu.

 

W przypadku sztywnego holu to połączenie odpowiada właściwościom prądu elektrycznego w przewodniku, a w wypadku gumy właściwościom powietrza w pomieszczeniu i właściwościom transmisji w ośrodku fizycznym obdarzonym masą, lepkością, bezwładnością w sytuacji, gdy medium jest jednocześnie transmitowanym przekazem.

 

Dźwięk odbierany ma zazwyczaj z jego źródłem niewiele wspólnego. Składa się z dźwięku bezpośredniego i odbić. Proporcje dźwięku bezpośredniego oraz odbić mogą wynosić nawet jak 1:1. Wobec tego słuchając muzyki lub rozmawiając połowa może być tym, czego naprawdę słuchamy, a połowa będzie zakłóceniami. Poza tym odbierając sygnał znanej stałej charakterystyce przemieszczenie się o nawet kilka centymetrów spowoduje to, że dotrze do nas coś zupełnie innego.

 

Dobrą analogią transmisji dźwięku w powietrzu byłoby przekazywanie informacji przez blok galarety. Z jednej strony uderzamy w galaretę, a z drugiej ktoś odczytuje impulsy. Jest oczywiste, że po pierwszych uderzeniach cała ta galareta zacznie się trząść w sposób zupełnie przypadkowy i zgodny ze swoimi właściwościami. Odczytanie jakiejkolwiek informacji będzie trudne. Oczywiście powietrze i dźwięk w nim to nie galareta. Jednak ilość odbić w pomieszczeniu można porównać chyba tylko do takiej trzęsącej się galarety. To są właśnie realia transmisji, kiedy nośnik jest jednocześnie informacją.

 

Czy rzeczywiście słyszymy coś innego, jeśli zmienimy miejsce o kilka cali? Nie słyszymy czegoś zupełnie innego. Słyszymy mniej więcej to samo, żeby nie powiedzieć, że to samo.

 

Różnice są bardzo duże, ale tylko wtedy będą widoczne, jeżeli użyje się do analizy sprzętu. Nagrywając przekonamy się, że mikrofon rejestruje znacznie większe zmiany, niż my to odczuwamy. Wszędzie byliśmy z magnetofonem jednak na nagraniu słyszymy zupełnie inny świat. To są właśnie zagadnienia, które muszą opanować reporterzy radiowi, inżynierowie dźwięku i inni ludzie zajmujący się techniką audio obejmującą zapis dźwięku.

 

Świetną okazją do tego, żeby stwierdzić, że mikrofon zbiera coś zupełnie innego niż słuch jest nagranie własnego zestawy audio. Włączamy muzykę, ustawiamy raczej umiarkowaną głośność, żeby nie wyjść poza możliwości mikrofonu, siadamy w miejscu, w którym słuchamy muzyki i nagrywamy. Po przerzuceniu nagrania do komputera analizujemy nagranie w słuchawkach. Dla porównania odsłuchujemy odtworzony w czasie rejestracji utwór z oryginalnej płyty, również w słuchawkach. Jakie poczynimy spostrzeżenia?

 

Przede wszystkim stwierdzimy, że w nagraniu jest wyraźny pogłos pomieszczenia, a przecież słuchając na żywo bardziej skłanialibyśmy się do stwierdzenia, że nasz zestaw brzmi bardzo dobrze i żadnego pogłosu nie ma.

 

To samo dotyczy również wszelkich nagrań rozmów. Nagle zaczynamy zdawać sobie sprawę, że różne pomieszczenia brzmią inaczej. Ze względu na wymiary, umeblowanie, ile jest twardych powierzchni, ile miękkich mebli, dywanów, wykładzin. Inaczej brzmi rozmowa nagrana w pokoju wytapetowanym z dywanem na podłodze, inaczej w pokoju z tynkiem i parkietem. Również zmiana pozycji mikrofonu wywołuje ogromne zmiany w dźwięku, jego głośności i brzmieniu.

 

Odsłuchiwanie nagrań i porównywanie ich z wrażeniami, które pozostały w pamięci pozwala zrozumieć różnice pomiędzy realnym dźwiękiem, tym co faktycznie działo się w powietrzu a tym, co odbieraliśmy naszym narządem słuchu. Jednak nawet słuchanie nagrań i oryginałów nie pozwala nam na wyłapanie wszystkich różnic. Ośrodek słuchu obrabia dźwięki wyłapane przez uszy i systematycznie i bez wyjątku poddaje je obróbce.

 

To co słyszymy nijak się ma do tego co słychać.

 

Nie może być inaczej, dźwięk wyłapany przez uszy jest wierny z oryginałem jedynie do momentu, kiedy nie zostanie przekazany do nerwu słuchowego. Od tego miejsca wszystko jest sterowane przez mózg i poddawane obróbce. Nie może być inaczej, bo dźwięk docierający do uszu jest zniekształcony przez filtr grzebieniowy, który wycina niektóre pasma, inne wzmacnia, a ponadto jest cała masa odbić, pogłosu, czasem nawet jest echo. Żeby móc się w tym chaosie orientować trzeba koniecznie poddać informacje obróbce, inaczej będą prawie bezużyteczne. Można tą potrzebę czy wręcz konieczność poddania processingowi w ośrodku słuchu uzasadnić tak, że bez niej słyszelibyśmy coś przypominającego nagranie w samolocie, gdzie panuje ogromny hałas, który niemal uniemożliwia zrozumienie tego, co mówią ludzie na pokładzie. Mózg dysponuje różnymi filtrami i algorytmami, które są absolutnie niezbędne i korzysta z nich naprawdę intensywnie.

 

Odbiór i obróbka przez mózg przypomina działanie reżysera dźwięku, który działa natychmiast i ma do dyspozycji różne filtry i efekty. Przy czym są one bardzo skomplikowane i skuteczne. Czy ktoś się zastanawiał dlaczego słyszy pogłos w nagraniu własnego zestawu muzycznego, a nie słyszy tego na żywo? Mózg uznał, że pogłos jest zakłóceniem, które w niczym nie pomaga, a tylko przeszkadza, więc go wyciął! Jeśli już gdzieś słyszymy pogłos, to dlatego, że jest za głośny, żeby się go pozbyć i jest ważną informacją o otoczeniu.

 

Największych manipulacji dopuszcza się nasz mózg zwiększając i zmniejszając głośność. Wypracował sobie skalę logarytmiczną, ale to za mało. Inżynier dźwięku w mózgu wciąż kręci gałką głośności. Odsuwając mikrofon od źródła dźwięku zarejestrujemy duży spadek głośności. Jeśli odsuniemy się o taką samą odległość dźwięk nam nie ścichnie prawie wcale, bo mózg zakręcił gałą wzmocnienia!

 

Nie słyszymy wielu szczegółów na żywo, ale słyszymy je w nagraniu, bo dźwięk nagrany traci przestrzenność, staje się płaski, dwuwymiarowy. Dlatego właśnie niektóre algorytmy, z których korzysta mózg nie działają na sztuczną akustykę nagrania. Można by o tych zjawiskach pisać wiele, ale najważniejsze jest, żeby być ich świadomym. Poza tym "obróbka" przez inne narządy zmysłów również ma miejsce. Najbardziej okłamuje nas wzrok. Podam 2 przykłady. Siedzimy w słoneczny dzień przy barze. Przez okno wpada do środka sporo światła. Ile razy słabsze jest natężenie światła w miejscu, w którym siedzimy? Trochę słabsze, dużo słabsze? Kilka razy? Jak myślicie?

 

Jest słabsze 1000 razy, a całkiem możliwe, że znacznie więcej, ale oko i mózg potrafią skompensować i wyrównać tak ogromne różnice w taki sposób, że nie mamy o tym pojęcia. Jak wyjdziemy na zewnątrz, słońce może nas przez chwilę razić i to wszystko.

 

Siedzicie w parku i czytacie gazetę. Wracacie do domy i w nocy chcecie skończyć czytać artykuł, ale elektrownia wyłącza prąd. Więc zapalacie świeczkę i czytacie. Jaki kolor miał papier w słońcu, a jaki ma przy świeczce? Różni się w ogóle? Może trochę? Ale jak? A może się nie różni?

 

W słońcu biały papier jest tak naprawdę niebieski, a w świetle świeczki zupełnie żółty. Nie wiedzieliście że tak jest? Nie dziwię się temu wcale. Ale zastanówcie się przez chwilę jakie numery z dźwiękiem potrafi zrobić nasz mózg, skoro umie takie cuda wyprawiać z tym, co widzimy? A przecież ufamy swoim oczom bez zastanowienia, a jednak oszukują nas okrutnie.

 

Mając świadomość tego, jak wygląda transmisja dźwięku i jakie jej towarzyszą ogromne zniekształcenia, które są jej cechą immanentną, musimy spróbować ustawić pewne zagadnienia w odpowiedniej perspektywie. Skoro to, co słychać praktycznie w ogóle nie przypomina źródła dźwięku, a nasz mózg zrobi z tym, co wyłapią uszy co mu się spodoba i przedstawi nam dość swobodną interpretację zjawisk dźwiękowych musimy spojrzeć na audio z całkiem innej strony.

 

Warto również mieć świadomość, że nie tylko transmisja w powietrzu dewastuje dźwięk, nie tylko mózg zrobi z nim, co mu się będzie żywnie podobało, ale nawet same uszy mają wiele ograniczeń i naprawdę nie można ich uznać za jakiś cud techniki.

 

Mają nasze uszy jakąś dokładność, ale więcej niż od centymetra krawieckiego od nich oczekiwać nie możemy.

 

Hi-Fi nie ma sensu nie dlatego, że sensu nie ma. Dziś każde urządzenie, które nie padło ofiarą księgowego spełnia wymogi Hi-Fi z nadmiarem. Zdając sobie sprawę z tego, co się dzieje pomiędzy głośnikiem i uchem oraz tym, co ma miejsce w ośrodku słuchu możemy stwierdzić, że po wyeliminowaniu wad sprzętu, które są faktycznie słyszalne cały problem z odbiorem pozostaje w tym gdzie i w jakich warunkach słuchamy, a nie na czym.

Edited by 123stop
Link to comment
Share on other sites

No to pozamiatane!

Załatwiłeś przemysł audio-wydrwigroszy.

Podoba mi się to, ale pisze to do Ciebie facet badający swój słuch przed zakupem nowego wzmacniacza. Zaoszczędziłem wtedy dużo pieniędzy. Tu, na Audiostereo często hołubi się złudzenia.

Gratuluję zdolności dydaktycznych w języku pisanym.

JAK FACET Z DWIEMA ZDROWYMI NERKAMI MOŻE NIE MIEĆ KASY NA AUDIOFILSKIE KABLE

TROLLE -istnieli zawsze, a przed wynalezieniem internetu wyżywali się na ścianach publicznych klozetów.

Link to comment
Share on other sites

Hi-Fi nie ma sensu nie dlatego, że sensu nie ma. Dziś każde urządzenie, które nie padło ofiarą księgowego spełnia wymogi Hi-Fi z nadmiarem. Zdając sobie sprawę z tego, co się dzieje pomiędzy głośnikiem i uchem oraz tym, co ma miejsce w ośrodku słuchu możemy stwierdzić, że po wyeliminowaniu wad sprzętu, które są faktycznie słyszalne cały problem z odbiorem pozostaje w tym gdzie i w jakich warunkach słuchamy, a nie na czym.

 

 

... czyli możemy mieć nadzieje że gdzieś tam daleko w kosmosie istnieją idealne warunki do odsłuchu muzyki... i może kiedyś człowiek to miejsce odkryje... kiedyś ;)

...a na razie musimy dalej męczyć się na ziemi

Lubię słuchać.. oglądać.. czytać.. ?

Link to comment
Share on other sites

Chodzi mi o coś jednak nieco innego. Może łatwiej będzie zrozumieć ten mój post, jeżeli się go przeczyta jeszcze raz, ale najpierw trzeba jeszcze przeczytać ten tekst

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą ) Który jest punktem wyjścia dla moich wszystkich dalszych tekstów.

Link to comment
Share on other sites

Hi-Fi nie ma sensu nie dlatego, że sensu nie ma. Dziś każde urządzenie, które nie padło ofiarą księgowego spełnia wymogi Hi-Fi z nadmiarem. Zdając sobie sprawę z tego, co się dzieje pomiędzy głośnikiem i uchem oraz tym, co ma miejsce w ośrodku słuchu możemy stwierdzić, że po wyeliminowaniu wad sprzętu, które są faktycznie słyszalne cały problem z odbiorem pozostaje w tym gdzie i w jakich warunkach słuchamy, a nie na czym.

 

+1

Link to comment
Share on other sites

Warto dodać, że filtr grzebieniowy w bardzo ciekawy sposób zmienia barwę dźwięku. Nie znaczy to, że można w prosty sposób usłyszeć barwę filtra grzebieniowego, chociaż jest to zupełnie możliwe.

 

Jeżeli użyjemy skali liniowej i filtr grzebieniowy będzie mieć taki wygląd

 

combplot.gif

Zauważymy dość ciekawą rzecz. Wszystkie nulle mają częstotliwość zwiększającą się o pewną wartość. Wynika ona z opóźnienia fali odbitej nakładającej się na bezpośrednią. Jeżeli opóźnienie wyniesie 1/1000 sekundy i pierwszy null przypadnie na częstotliwość f okazuje się, że następna wycięta częstotliwość będzie f+1000Hz, kolejny null przypadnie na f+2000Hz, potem f+3000Hz itd. Każy kolejny null będzie mieć częstotliwość wyższą o 1 kHz czyli w tym konkretnym przypadku możemy powiedzieć, że filtr grzebieniowy wytnie nam kawałki z widma co 1000 Hz.

 

Jeśli opóźnienie w stosunku do fali bezpośredniej wyniesie 1/2000 sekundy, to nulle wypadną nam co 500 Hz. Gdy opóźnienie będzie 1/100 sekundy będą one co 100 Hz.

 

I właśnie taką częstotliwość powinniśmy usłyszeć, jeśli warunki odsłuchu wyglądałyby w ten sposób, że byłaby tylko jedna płaszczyzna powodująca powstanie filtracji grzebieniowej. Powiedzmy na środku dużego placu ustawiamy głośnik, który będzie stał na pewnej wysokości natomiast słuchacz będzie się do niego przybliżał i oddalał. Jeśli głośnik emitowałby szum różowy, to przybliżając się/oddalać słyszelibyśmy zmianę barwy tego szumu. Z muzyką by nie poszło tak łatwo, ale na szumie ta zmiana barwy jest ewidentna.

 

Nawet bez robienia pomiarów w sensie mierzenia mikrofonem i analizie sygnału, moglibyśmy określić barwę filtra. Wystarczyłoby zmierzyć drogę sygnału bezpośredniego i odbitego, obliczyć różnicę, czyli od drogi pokonanej przez odbicie odejmujemy drogę dźwięku bezpośredniego i wyrażamy tą drogę w milisekundach w odniesieniu do prędkości dźwięku.

 

Dźwięk pokonuje w czasie jednej sekundy około 340 metrów. Wobec tego przez 1 milisekundę pokona 34 centymetry. Jeśli akurat zmierzymy, że dźwięk odbity ma drogę większą o 30 cm to barwa tej filtracji będzie około 1 kHz właśnie. Przy 70 cm będzie około 500 Hz itd.

 

Teraz opiszę jak posiadacze monitorów mogą usłyszeć zmianę barwy filtra grzebieniowego. Nadają się do tego niewielkie monitory, bo trzeba je nosić w rękach, tzn. tylko jeden głośnik się nosi ;)

 

Należy:

 

1. Znaleźć kawałek płaskiej powierzchni np. ściana, drzwi od szafy itp.

2. Włączamy szum różowy, niezbyt głośno.

3. Balans dajemy na tą kolumnę, którą zamierzamy nosić.

4. Zdejmujemy kolumnę ze standu trzymając tak, że głośniki są w kierunku "od nas".

5. Stajemy przed płaską powierzchnią i przybliżamy się do niej/oddalamy słuchając jak się zmienia barwa szumy.

 

Jeżeli będziemy trzymać kolumnę dokładnie 34 cm od ściany powinniśmy usłyszeć w tym szumie częstotliwość 1 kHz jakby szum był tą częstotliwością modulowany w pewnym sensie.

 

Wniosek z tego płynie taki, że każde odbicie zmienia barwę dźwięku. Im więcej płaszczyzn wywołujących filtrację grzebieniową, tym więcej razy dźwięk bezpośredni będzie "modulowany" pewnymi częstotliwościami. W typowym pomieszczeniu tych najsilniejszych podbarwień będzie zawsze 6. Podłoga, sufit oraz cztery ściany. Głośników jest 2 więc tych podbarwień będzie 2x6=12 oczywiście mowa o pierwszych odbiciach.

 

W systemach dźwięku przestrzennego podbarwień będzie odpowiednio więcej, przykładowo 5x7=35. Subwoofera nie uwzględniamy, gdyż jeśli jest dobrze ustawiony filtr grzebieniowy go nie dotyczy.

Link to comment
Share on other sites

Subwoofera nie uwzględniamy, gdyż jeśli jest dobrze ustawiony filtr grzebieniowy go nie dotyczy.

 

Co to oznacza w ujęciu praktycznym? --- Gdzie powinien stać w małym, tzn mieszkalnym pomieszczeniu przeznaczonym na pokój odsłuchowy(filmowy)?

JAK FACET Z DWIEMA ZDROWYMI NERKAMI MOŻE NIE MIEĆ KASY NA AUDIOFILSKIE KABLE

TROLLE -istnieli zawsze, a przed wynalezieniem internetu wyżywali się na ścianach publicznych klozetów.

Link to comment
Share on other sites

A moim zdaniem te wszystkie wywody nadają się do kosza. Filracja grzebieniowa, czyli różnice fazy to problem PRZY NAGRYWANIU. Od umiejętności realizatora miksu zależy, czy każda ścieżka jest umownie czysta. W przypadku stosowania więcej niż jednego mikrofonu dla jednego instrumentu/głosu ten problem ZAWSZE wystąpi. Po stronie słuchacza, czyli odtwarzania już to zjawisko nie zachodzi. Jest zwykłe wzmacnianie się lub wygaszanie odbitej fali. Nie ma to nic wspólnego z filtracją grzebieniową czy zmianą barwy. Czym innym jest skala mikro zagadnienia, czyli tworzenie dźwięku z kilku podobnych zapisanych fal, a czym innym warunki akustyczne do usłyszenia tego, co finalnie znalazło się w nagraniu.

Link to comment
Share on other sites

Co to oznacza w ujęciu praktycznym? --- Gdzie powinien stać w małym, tzn mieszkalnym pomieszczeniu przeznaczonym na pokój odsłuchowy(filmowy)?

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą ) Albo

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

A moim zdaniem te wszystkie wywody nadają się do kosza. Filracja grzebieniowa, czyli różnice fazy to problem PRZY NAGRYWANIU. Od umiejętności realizatora miksu zależy, czy każda ścieżka jest umownie czysta. W przypadku stosowania więcej niż jednego mikrofonu dla jednego instrumentu/głosu ten problem ZAWSZE wystąpi. Po stronie słuchacza, czyli odtwarzania już to zjawisko nie zachodzi. Jest zwykłe wzmacnianie się lub wygaszanie odbitej fali. Nie ma to nic wspólnego z filtracją grzebieniową czy zmianą barwy. Czym innym jest skala mikro zagadnienia, czyli tworzenie dźwięku z kilku podobnych zapisanych fal, a czym innym warunki akustyczne do usłyszenia tego, co finalnie znalazło się w nagraniu.

Piękny post, po prostu cudowny! Wy Kolego nie macie żadnego, kompletnie i absolutnie żadnego pojęcia o czym jest mowa, a w szczególności co to jest filtr grzebieniowy.

 

"Po stronie słuchacza, czyli odtwarzania już to zjawisko nie zachodzi." - piszecie Kolego. To jest, mówiąc w skrócie, totalne samozaoranie się.

Link to comment
Share on other sites

To jaki sens by było walczyć z tym zjawiskiem przy tworzeniu ścieżek (każdy dodany efekt z urządzenia czy wtyczki bałagani pod tym względem), jeśli przy odtwarzaniu byłby to nadal problem?

 

Przecież bez urządzeń pomiarowych tego nie zdiagnozujesz. Na ucho czasem słychać, że coś jest nie tak, ale powodów tego mogą być setki. Filtracja grzebieniowa to tylko jeden z nich. Można zalecić nieużywanie korektora w swoim systemie audio (czyli znowu ktoś zrobił dobrą robotę i ty użytkowniku tego nie psuj). W kolumnie głośniki są ustawione zgodnie czasowo. Zostaje dobrać sobie miejsce odsłuchu i to na tyle.

 

Jesli uważasz inaczej, to napisz. Tylko krócej niż w 40 akapitach.

Link to comment
Share on other sites

Forma "wy kolego" pokazuje, że nie tylko z filtracją grzebieniową (nie filtrem!) masz problem.

 

Po stronie odsłuchu kolumny (dwudrożnej) to efekt umiejscowienia uszu powyżej lub poniżej centrum akustycznego (punktu podziału zwrotnicy, gdzie częstotliwości odtwarzane przez głosniki się nakładają). Gdy przesuniemy głowę w prawo lub lewo od osi promieniowania głośnika takiego problemu nie ma.

Po stronie nagrywania trzeba wyrównać fazę pomiędzy dwoma odbiornikami (mikrofonami) nagrywanego sygnału oraz przypilnować zgodności w kanale lewym i prawym. Tak więc w jednym procesie klient elektroniki nie uczestniczy wcale, a w drugim wystarczy podstawowa wiedza, żeby uniknąć problemów.

 

Straszysz jakimiś wyimaginowanymi skutkami, a uwagę o wyolbrzymianiu kwitujesz "wy kolego".

Przemyśl temat zanim wysmażysz artykuł - pod kątem przydatności omówienia dla forumowiczów. Na razie mówisz o jakimś filtrze, którego nie ma, bo to sposób postępowania i kontrola nad procesem decyduje. czy sygnał wynikowy (zapisany na płycie) jest w fazie czy nie. O kolumnie też wspomniałem. Krócej i praktycznie. Nie musisz dziękować. Mam nadzieję, że inni skorzystają.

Edited by Wuelem
Link to comment
Share on other sites

Na razie mówisz o jakimś filtrze, którego nie ma

Dobrze, nie napiszę już Wy Kolego tylko: Chłopie czyś ty się z choinki urwał? Przecież to nawet nie można powiedzieć, że piszesz farmazony. To co piszesz brzmi jak by ryba mówiła do ryby "woda? jaka woda? nie ma żadnej wody". No miej dla siebie litość i się nie kompromituj.

Link to comment
Share on other sites

W moim pokoju odsłuchowym zamontowałem wiele metrów półwalców na ścianach, by odbicia od wielu powierzchni stworzyły rodzaj szumu- a nie pojedynczej( w miarę spójnej) fali pogłosu. Myślę, że brak gładkich powierzchni zapobiega zjawisku filtracji grzebieniowej.

PS. Dziękuję za linki. :)

Edited by piramidon

JAK FACET Z DWIEMA ZDROWYMI NERKAMI MOŻE NIE MIEĆ KASY NA AUDIOFILSKIE KABLE

TROLLE -istnieli zawsze, a przed wynalezieniem internetu wyżywali się na ścianach publicznych klozetów.

Link to comment
Share on other sites

U siebie z filtrem grzebieniowym nie mam problemu. Slucham w polu bliskim i nie robię dyskoteki.

Niestety ani odległość nie ma wpływu na filtrację grzebieniową, ani głośność. A to, że nikt tego nie słyszy? No cóż, jeśli nie słyszy się tak dużych zniekształceń, przypomnę podbicia do +6 dB i stłumienia do zera, to mit o wszystkosłyszących audiofilskich uszach można potłuc za przeproszeniem o kant audiofilskiego zadka.

 

Co było do udowodnienia.

Link to comment
Share on other sites

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Tu są innego zdania

To się zgadza. Na Elektrodzie uważają, że słychać, a na AS uważają, przynajmniej niektórzy, że nie słychać. Nawet znalazł się ktoś, kto stwierdził, że filtr grzebieniowy nie istnieje ;)

 

Z kolei ja podałem dość prosty sposób, żeby filtra grzebieniowego sobie posłuchać i na dodatek przekonać się, że ma on swoją barwę, która się zmienia w funkcji opóźnienia fali odbitej.

Edited by 123stop
Link to comment
Share on other sites

tez sie musze zaglebic w temat :)

Post #1 i #8 Tak na wszelki wypadek, gdybyś zajrzał tu i przeczytał tylko ostatni wpis. A jeśli lubisz literaturę w gatunku techno-thriller, mój blog w zasadzie zawiera tylko takie rzeczy.

Edited by 123stop
Link to comment
Share on other sites

..."Jedną z pierwszych metod oceny wnętrz pod względem akustyki wprowadził wybitny akustyk L.L. Beranek. Opracował on skalę oceny sal koncertowych i operowych. Skala ta opiera się na odczuciach subiektywnych grupy muzyków i krytyków.

Ocena jakości akustycznej metodą Beranka sprowadza się do pomiarów czasu pogłosu w pełnym zakresie częstotliwości tzn. dla częstotliwości środkowych pasm oktawowych z zakresu 125 - 8000 Hz oraz na obliczeniu kilku parametrów zależnych od czasu pogłosu (intymność, żywość, ciepłość, głośność dźwięku bezpośredniego, głośność dźwięku pogłosowego). Pozostałe parametry są określane według odczuć oceniających.

Ze względu na swoja specyfikę metoda ta jest metodą subiektywną. Może być tylko wykorzystywana do oceny już istniejących pomieszczeń, natomiast na etapie projektowania nie bardzo, chociaż w ograniczonym zakresie jest to możliwe."...

123stop:

Jak ta metoda ma się do Twoich poglądów o jakości pomieszczeń odsłuchowych.

 

tab_6_1_a.png

 

Parametry niezależne:

 

intymność (ang. intimacy) - odpowiada za wrażenia dotyczące wielkości pomieszczenia, w których słuchana jest muzyka. Wielkość fizyczna z tym związana dotyczy różnicy między czasem dojścia pierwszego odbicia a dźwięku bezpośredniego. Dla najlepszych sal operowych czas ten jest mniejszy od 24ms.

 

żywość (ang. liveness) - wiąże się z większym wzmocnieniem tonów średnich i wysokich. Parametrem wykorzystywanym do określenia "żywości" jest czas pogłosu dla częstotliwości z zakresu 500-1000 Hz.

 

ciepło brzmienia (ang. warmth) - inaczej określane jako pełnia brzmienia basów, którym odpowiadają częstotliwości niskie - poniżej 250 Hz. Dla tych częstotliwości czas pogłosu powinien być dłuższy niż w przypadku "żywości" by można było stwierdzić istnienie pożądanego, bogatego basu.

 

głośność dźwięku bezpośredniego (ang. loudness) - związana jest z ilością energii akustycznej dochodzącej do słuchacza, zależy od odległości odbiorcy od źródła dźwięku. Odległość jaką uważa się za najlepszą powinna wynosić 18m, gdy jest ona znacznie większa (tylne rzędy sali, balkony), głośność może być niewystarczająca do poprawnego odsłuchu muzyki.

 

równowaga akustyczna (ang. balance) - należy do własności wpływającej na jakość wykonywanego dźwięku. Opisuje wyważenie sekcji orkiestry między sobą oraz między orkiestrą a solistami.

wymieszanie dźwięku (ang. blend) - określa harmonijne wymieszanie dźwięków od różnych instrumentów orkiestry. Zależy ono w znacznym stopniu od położenia orkiestry w pionie i poziomie oraz od rozwiązania sufitu nad sceną i w jej pobliżu.

 

zespołowość (ang. ensemble) - odpowiada zdolności wzajemnego słyszenia się wykonawców w orkiestrze.

rozproszenie (ang. diffusion) - wiąże się z natężeniem dźwięku i kierunkiem, z którego dochodzi on do słuchacza. Wpływ na "rozproszenie" mają nieregularne powierzchnie rozpraszające energię dźwiękową.

Parametry zależne:

 

definicja lub wyrazistość (ang. clarity) - mówi o tym czy fragment utworu lub grupy instrumentów mogą być rozróżniane przez słuchacza. Jest ona powiązana z innymi własnościami:

"żywością"

"głośnością dźwięku bezpośredniego i odbitego"

Definicję uważa się za dobrą, jeżeli te własności spełniają przedstawione wcześniej wymagania. Dla dobrej definicji niedopuszczalne jest występowanie echa.

 

jaskrawość (ang. brilliance) - określa jasne brzmienie dźwięku bogatego w tony harmoniczne. Jest funkcją:

czasu opóźnienia pierwszego odbicia

stosunku czasu pogłosu dla wysokich częstotliwości do czasu pogłosu dla średnich częstotliwości

odległości między słuchaczem a źródłem dźwięku

 

bezzwłoczność odzewu (ang. attack) - odpowiada za wrażenia wykonawców dotyczące odpowiedzi pomieszczenia na wyartykułowany sygnał. Wiąże ona w sobie określenia:

"żywości"

"intymności"

"rozproszenia"

"zespołowości"

"echa"

obraz przestrzenny (ang. texture) - reprezentuje odczucia słuchacza wytworzone na skutek różnicy czasu dochodzenia dźwięków z różnych kierunków.

 

zakres dynamiki (ang. dynamic range) - opisuje różnice między dźwiękami najgłośniejszymi, czyli wytworzonymi przez orkiestrę i wzmocnionymi przez układ, którym jest pomieszczenie, a dźwiękami najcichszymi, którymi są zazwyczaj zakłócenia pochodzące z zewnątrz. Zakres dynamiki maleje wraz ze wzrostem hałasu.

Edited by piramidon

JAK FACET Z DWIEMA ZDROWYMI NERKAMI MOŻE NIE MIEĆ KASY NA AUDIOFILSKIE KABLE

TROLLE -istnieli zawsze, a przed wynalezieniem internetu wyżywali się na ścianach publicznych klozetów.

Link to comment
Share on other sites

123stop:

Jak ta metoda ma się do Twoich poglądów o jakości pomieszczeń odsłuchowych.

Nijak ;)

Nie znałem tego, ale jest bardzo ciekawa rzecz.

 

Inaczej się ocenia jakość pokoju do słuchania muzyki, a inaczej sali w której się muzykę wykonuje, a jeszcze inaczej studio, gdzie się ją rejestruje. Do oceny jakości pomieszczenia odsłuchowego stosuje się raczej przykładowo parametr RT60.

Link to comment
Share on other sites

Do oceny jakości pomieszczenia odsłuchowego stosuje się raczej przykładowo parametr RT60.

Jaki jest najprostszy, tani, dostępny dla zwykłego amatora - sposób pomiaru RT60 i sposób jego interpretacji?

JAK FACET Z DWIEMA ZDROWYMI NERKAMI MOŻE NIE MIEĆ KASY NA AUDIOFILSKIE KABLE

TROLLE -istnieli zawsze, a przed wynalezieniem internetu wyżywali się na ścianach publicznych klozetów.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.