Skocz do zawartości
arkadowski

Pink Floyd, Gilmour, a może Waters?

Rekomendowane odpowiedzi

Jeżeli, ktoś jest już fanem Pink Floyd,to raczej obojętne mu jest ,czy słucha/ogląda koncert Watersa,czy Gilmoura,przecież większość z tego,to i tak kompozycje z czasów wspólnego grania. Różne są aranżacje,ale cały projekt bardzo podobny. Tak z grubsza :-)

 

Korzystając z okazji,że jest tu tak zacne grono miłośników PF, mam do Panów pytanie odnośnie "Atom Heart Mother Suite". Otóż mam płytę producenta Normana Smitha i perkusję słyszę wyraźnie z lewej strony,mam też flac,vinyl rip i tam perkusja jest wyraźnie po środku. Inne efekty,raczej podobne. Może ktoś ma wiedzę, dlaczego tak jest?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Otóż mam płytę producenta Normana Smitha i perkusję słyszę wyraźnie z lewej strony,mam też flac,vinyl rip i tam perkusja jest wyraźnie po środku

 

Na Atom Heart Mother perkusja od "urodzenia" jest po lewej stronie.

Więc jeśli masz ją po środku, to znaczy, że to są wersje mono, albo coś jest schrzanione w tych ripach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość NEWNEW

Fajny temat MrArkowski założył, gratulacje za dobry pomysł. Ja mam u siebie całą dyskografię PF oraz chyba całą Rogera Watersa (ale tu mogę się mylić, istnieje cała masa różnych remasterów i składanek). Chciałbym tylko jedną rzecz z wcześniejszej dyskusji sprostować. Tak jak pisał Bartosz, Roger Waters miał dwa komplety utworów, ale to był rok 1983. Pierwotnie ostatnia wspólna płyta Pink Floyd czyli The Final Cut miała być materiałem solowym Watersa. Ale w ostatniej chwili Roger zamienił materiał i na solową wybrał Pros And Cons Of Hitchhiking. Materiał o wiele lżejszy gatunkowo, aczkolwiek genialny w sensie klimatu i zawartych w nim emocji. Płyta The Final Cut jest w zasadzie trzecią częścią The Wall, pewno w niej nawiązań oraz osobistych refleksji. Trudno mi oceniać te dwa dzieła, są tak diametralnie inne. The Final Cut została przez część krytyków określona jako wtórna, z czym ja się osobiście nie zgadzam. Natomiast solowa płyta Watersa pozostaje do dziś w cieniu wspólnych dokonań PF, choć jest to dzieło absolutnie wybitne. Nie zgadzam się też z opinią, że Waters nagrał jedną dobrą płytę czyli Amused To Death. To właśnie tę ostatnią można określić jako wtórną choćby w stosunku do Pros...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałbym tylko jedną rzecz z wcześniejszej dyskusji sprostować. Tak jak pisał Bartosz, Roger Waters miał dwa komplety utworów, ale to był rok 1983. Pierwotnie ostatnia wspólna płyta Pink Floyd czyli The Final Cut miała być materiałem solowym Watersa. Ale w ostatniej chwili Roger zamienił materiał i na solową wybrał Pros And Cons Of Hitchhiking.

 

No nie bardzo tak było. Waters miał przygotowany materiał już przed wydaniem The Wall.

Były to dwa różne projekty i całe szczęście, że ten lepszy wykorzystał do Ściany, a ten gorszy trafił na solowy The Pros and Cons...

Ale Final Cut to też dzieło samego Watersa, tylko nagrane pod szyldem PF.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość NEWNEW

No nie bardzo tak było. Waters miał przygotowany materiał już przed wydaniem The Wall.

Były to dwa różne projekty i całe szczęście, że ten lepszy wykorzystał do Ściany, a ten gorszy trafił na solowy The Pros and Cons...

 

Nie będę się upierał, ale pamiętam że czytałem gdzieś w anglojęzycznej prasie muzycznej tę historię, a tam była mowa o The Final Cut. Nie zgodziłbym się też że ten materiał, który trafił do Pros And Cons jest słabszy, ale to już kwestia bardzo indywidualna. Na pewno lżejszy gatunkowo, natomiast w swej estetyce jest to dzieło wybitne. Jedna z moich ulubionych płyt...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fajny temat MrArkowski założył, gratulacje za dobry pomysł. Ja mam u siebie całą dyskografię PF oraz chyba całą Rogera Watersa (ale tu mogę się mylić, istnieje cała masa różnych remasterów i składanek). Chciałbym tylko jedną rzecz z wcześniejszej dyskusji sprostować. Tak jak pisał Bartosz, Roger Waters miał dwa komplety utworów, ale to był rok 1983. Pierwotnie ostatnia wspólna płyta Pink Floyd czyli The Final Cut miała być materiałem solowym Watersa. Ale w ostatniej chwili Roger zamienił materiał i na solową wybrał Pros And Cons Of Hitchhiking. Materiał o wiele lżejszy gatunkowo, aczkolwiek genialny w sensie klimatu i zawartych w nim emocji. Płyta The Final Cut jest w zasadzie trzecią częścią The Wall, pewno w niej nawiązań oraz osobistych refleksji. Trudno mi oceniać te dwa dzieła, są tak diametralnie inne. The Final Cut została przez część krytyków określona jako wtórna, z czym ja się osobiście nie zgadzam. Natomiast solowa płyta Watersa pozostaje do dziś w cieniu wspólnych dokonań PF, choć jest to dzieło absolutnie wybitne. Nie zgadzam się też z opinią, że Waters nagrał jedną dobrą płytę czyli Amused To Death. To właśnie tę ostatnią można określić jako wtórną choćby w stosunku do Pros...

najlepiej jeden i drugi ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jakoś mniej od 2-3 lat słucham Floydów, nie wiem czemu - może dlatego że nie jest to ciche plumkanie a z dzieciakami w domu wieczorem to nijak odpalić rockowego grania nie idzie ;)

 

moja jedyna obserwacja tu byłaby taka, że - moim zdaniem - solowa twórczość czy to Watersa czy Gilmoura odstaje jednak od tego co w boju, znoju i gniewie potrafili razem wyprodukować w PF - takie mam odczucie że słuchając solo jednego czy drugiego mniej więcej można odnaleźć to co który z nich wnosił do efektu finalnego PF; a ztórczości solowej jednak wolę Watersa bo jego twórczość ma gdzieś jakieś emocje, nerw, przesłanie, no nie wiem- Prons & Cons jest super, wolę dużo bardziej niż Amused (którą też cenię, ale muzycznie, kompozycyjnie i realizacyjnie Prons&Cons jest wg mnie majstersztykiem).. a te solowe Gilmoura to ok, ładnie skomponowane, ale jakoś mnie za serce nie chwytają....

 

dla mnie trochę jak Lennon/McCartney - synergia w The Beatles, solo bez porownania słabiej

Edytowane przez adamgdansk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na Atom Heart Mother perkusja od "urodzenia" jest po lewej stronie.

Więc jeśli masz ją po środku, to znaczy, że to są wersje mono, albo coś jest schrzanione w tych ripach.

 

Panowie, z pewnością nic nie jest schrzanione w vinyl ripach. Wszystkie efekty,jak: koń,strzały wybuchy,motocykl są wyraźne i nie można o nich powiedzieć,że to mono. W utworze "Summer '68" fortepian po prawej,vocal po środku,a perkusja po lewej. A,może...

 

... hmm, płyta oznaczona jest jako Quadro. Czy, nie może być tak,że właśnie została nagrana,jako quadro,a w czasie masteringu,jakiś realizator czegoś tam nie włączył i całe pokolenia na świecie raczone są błędnym przekazem... :-)

 

Żeby wyjść na przeciw uwagom typu "puknij się w głowę", pragnę przypomnieć, jak kilka lat temu w wątku o Deep Purple pytałem,dlaczego na fotografiach z "Made in Japan" Ritchie Blackmore stoi po prawej stronie,a na wszystkich płytach gra w lewym kanale,że dla mnie to tak nienaturalne,że często przekładam przewody sygnałowe puszczając ten koncert:-) Nawet jeden z kolegów żartował " napisz do nich,niedługo 40-to lecie wydania albumu,to może coś zrobią" A efekt tego był taki,że po 40 latach wydali wreszcie czteropłytowe "Made in Japan" ,gdzie zostało to poprawione. :-))) Pewnie,że to nie my:-) ale pośmiać się można.

 

Dlatego tez prośba do kolegów,którzy maja wydanie quadro i odpowiedni zapewne gramofon,aby sprawdzili,gdzie jest ta nieszczęsna perkusja. Chodzi o to z okolic 1:16sec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W sumie to taka istotna sprawa z tą perkusją?

Mam kilka wersji tej płyty i we wszystkich zlokalizowana jest po lewej stronie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
(...)

dla mnie trochę jak Lennon/McCartney - synergia w The Beatles, solo bez porownania słabiej

 

Zgadzam się z Tobą i czuję to podobnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dla mnie trochę jak Lennon/McCartney - synergia w The Beatles, solo bez porownania słabiej

 

Dla mnie McCartney solo jest o niebo lepszy od Lennona solo.

 

Niektóre solowe płyty Paula dorównują najlepszym Beatlesów, np. te z Wings od Band on the Run do samego końca...Tug of War,

Flaming Pie - już bez Wings.

 

Ale to taka dygresja nie na temat. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To może tak. Najlepsza płyta Watersa jest In the Flesh. Gilmoura Gdańsk a Floydów Pompeje. Za niespełna pól roku nagrają najwieksza płytę w historii muzyki rozrywkowej.Uchwycić ten moment na taśmie. Bezcenne

Edytowane przez Dominic2509
  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To może tak. Najlepsza płyta Watersa jest In the Flesh. Gilmoura Gdańsk a Floydów Pompeje. Za niespełna pól roku nagrają najwieksza płytę w historii muzyki rozrywkowej.Uchwycić ten moment na taśmie. Bezcenne

Nagrają ? :) Czy zagrają?

Muszę z piwnicy wyjąć starego Grundiga, przenośnego na kasety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pompeje to był rarytas :)

 

 

Przepraszam mogłem się niejasno wyrazić. Pozna pora mialem na myśli ze gdy nagrywali Pompeje byli na Swoim szczycie twórczym i niektórzy jak np. Nick i technicznym. Popelnil tylko jeden blad to byl dla mnie ich najlepszy okres.

 

O jakim błędzie mówisz?

Moim zdaniem też to był najlepszy ich okres twórczości.

 

Na dzisiejszy wieczór już pozbyłem się żony.

Posłucham sobie po raz enty nagrania Gilmoura i Watersa.

Ten wątek mnie do tego popchnął :)

Piec Alepha już się grzeje przy Tidalu, a gazowy wyłączyłem.Jeden kaloryfer wystarczy przy takiej zimie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj przesłuchałem dla przypomnienia w całości "The Pros and Cons of Hitch Hiking", "On an Island" a potem "Meddle" i "Ummagumma" CD1. Na końcu zapodałem "Rattle That Lock"

Bardziej w mój gust trafia z twórczości Watersa właśnie "The Pros..." Chociaż nie dużo gorszy jest "Amused to Death".

W porównaniu z solowymi albumami Gilmoura te wypadają dla mnie lepiej. Coś w Watersa utworach się dzieje, natomiast

albumy Davida trącą sporadycznie nudą. Na płytach Gilmoura za to świetnie się słucha jego gitary i w tym aspekcie widzę

dużą przewagę. Co ciekawe "Rattle That Lock" wydawała mi się lepsza od "On an Island". Była ciekawsza i bardziej

zróżnicowana w temacie. Coraz bardzie ta płyta mi się podoba i dużą zaletą tu jest jakość dzwiękowa wydania

 

Oczywiście razem chłopaki w zespole wypadają najlepiej, szczególnie w początkowych czasach ich twórczości jak chociaż podczas "Meddle"

Nie dzielę jednak twórczości PF na przed i po. Od początku do "The Division Bell" były to świetne wydania.

Mam swoje oczywiście ulubione lata i to są:1969-77.

Najgorsze moim zdaniem to "The Final Cut" i "A Momentary Lapse of Reason". Bardzo rzadko ich słucham

 

Dzisiaj posłucham sobie reszty wydań solowych Gilmoura. Watersa wydania znam na pamięć i te wolę.

A nie, przesłucham jeszcze najnowszą "Amused to Death". To wydanie słuchałem chyba tylko raz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z wymienionych przez Ciebie płyt zdecydowanie najlepsza jest Meddle. Powstała w okresie, w którym forma muzyków była najwyższa. Potem to już niestety zjazd w dół. Choć oczywiście zdarzały się perełki, ale nigdy nie udało im się nagrać płyty, która w całości byłaby porywająca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość bartosz_55239

a te solowe Gilmoura to ok, ładnie skomponowane, ale jakoś mnie za serce nie chwytają....

 

Jeśli So far away nie chwyta Cię za sarce.... Solowy Gilmour a solowy Waters. Różnice widać na So far away właśnie. Waters nie ma na płytach tak pięknej piosenki. Płyty Watersa przeważnie są przegadane . Choć ITS a miracle jest ładne.

 

Najgorsze moim zdaniem to "The Final Cut" i "A Momentary Lapse of Reason". Bardzo rzadko ich słucham

 

Sorrow dla mnie to jeden z najlepszych kawałków Floydow. Genialne gitary .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
(...)

W porównaniu z solowymi albumami Gilmoura te wypadają dla mnie lepiej. Coś w Watersa utworach się dzieje, natomiast

albumy Davida trącą sporadycznie nudą. Na płytach Gilmoura za to świetnie się słucha jego gitary i w tym aspekcie widzę

dużą przewagę. (...)

(...)

Oczywiście razem chłopaki w zespole wypadają najlepiej(...)

 

Dokładnie. Widać, że Waters po The Dark Side Of The Moon zaczął mocno interesować się wydawaniem tzw. albumów koncepcyjnych, ze Ścianą jako apogeum, kiedy David zwyczajnie chciał sobie pograć na gitarze. Wystarczy zwrócić uwagę na albumy solowe - David: rockowe kawałki (Poza nieco ambitniejszą płytą trzecią - niestety dla mnie trochę nudną), zupełnie ze sobą niepowiązane. Waters: każda płyta (nie licząc koncertowych i operowej) to historia. Jako solową liczę też The Final Cut. Czyli od początku do końca, mamy opowiadanie. Każdy kawałek to inna część historii. Pros and Cons, Radio KAOS, Amused - to wszystko są całe historie, Waters chce opowiedzieć nam o tym, co go gryzie, interesuje etc.

Po odejściu Watersa, dwie kolejne płyty to rock w czystej postaci (poza Sorrow, i Marooned, które z powodzeniem widziałbym w tzw. okresie Meddle). W płytach Watersa zabrakło właśnie chyba Davida, który gra nadzwyczajnie i właśnie jego umiejętności gitarowe w połączeniu z geniuszem i perfekcjonizmem Watersa dały nam tyle świetnych momentów.

Amused Watersa, to płyta znakomicie zrealizowana, momentami genialna w tekstach (Watching TV - naprawdę mnie porusza) i dla mnie jednak najlepsza płyta solowa, gdybym miał wybierać między solowymi tych Panów. Mam 3 płyty Davida (1, 2 i 3) - świetne granie, z dwoma, czy trzema hitami (Love On the air, Out of the Blue, There's No way), ale częściej sięgam po jedyną (jak na razie) płytę Watersa w mojej kolekcji - mianowicie, Amused To Death. Jest to jedna z niewielu płyt, która mnie autentycznie porusza (poza płytami PF).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj posłucham sobie reszty wydań solowych Gilmoura

 

Ze szczególnym uwzględnieniem pierwszej. :)

 

Czemu nikt nie porusza płyt solowych ś.p. Ricka Wrighta?

Pierwsza znakomita, Broken China też warta uwagi.

 

Czyli od początku do końca, mamy opowiadanie. Każdy kawałek to inna część historii. Pros and Cons, Radio KAOS, Amused - to wszystko są całe historie, Waters chce opowiedzieć nam o tym, co go gryzie, interesuje etc.

 

To wszystko prawda. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że te historie opowiada nudnie, jakby bajki na dobranoc dzieciom czytał. :)

Amused jest naprawdę OK. Tam się wiele dzieje pod względem muzycznym i efektów typowych dal PF.

Lubię tę płytę, ale pozostałe moim zdaniem nie dorównują...

Trzeba naprawdę kochać Watersa, by zaakceptować tę jego manierę wokalną...szepcząco - krzykliwą. ;-)

Edytowane przez soundchaser
  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Próbowałem podejść kilka razy do płyt Ricka i póki co, to jeszcze nie trybi. Ale jeszcze spróbuję.

Edytowane przez AmusedToDeath

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pierwsza znakomita, Broken China też warta uwagi.

Mi podchodzą raczej póżniejsze ale ta też jest całkiem, całkiem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ze szczególnym uwzględnieniem pierwszej. :)

 

 

Pierwsza zdecydowanie najlepsza. W drugiej jest kilka fajnych kawałków

Edytowane przez daru0105

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najgorsze moim zdaniem to "The Final Cut" i "A Momentary Lapse of Reason". Bardzo rzadko ich słucham

 

 

Momentary.. to jak dla mnie jest słabo zrealizowana - bardzo technicznie brzmi, czyżby fascynacja komputerami lat 80tych.... słabo...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.