Skocz do zawartości
arkadowski

Pink Floyd, Gilmour, a może Waters?

Rekomendowane odpowiedzi

Momentary.. to jak dla mnie jest słabo zrealizowana - bardzo technicznie brzmi, czyżby fascynacja komputerami lat 80tych.... słabo...

Jedna z moich ulubionych płyt (np. Learning To Fly). Osobiście nie odnosze takiego wrażenia jak Ty w temacie tego albumu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

.....ale kombinujecie ...PF to była całość.....i Syd też "dał" też wskazówki na dalsze granie..trzeba to ogarnąć całościowo , a nie Waters i Pan G....oglądałem wczoraj nagrany wiele lat temu z początków MTV koncert w Pompei na VHS i to był wielki PF.....śledziłem tą grupę od początku w miarę dostępu w tamtych czasach i do tej pory mam do nich pełen szacunek , mimo wielu pisanych "opowieści dziwnej treści " jak niekiedy mówią wielcy " snawcy" tematu w mediach i na forum......

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

.....ale kombinujecie ...PF to była całość.....i Syd też "dał" też wskazówki na dalsze granie..trzeba to ogarnąć całościowo , a nie Waters i Pan G....oglądałem wczoraj nagrany wiele lat temu z początków MTV koncert w Pompei na VHS i to był wielki PF.....śledziłem tą grupę od początku w miarę dostępu w tamtych czasach i do tej pory mam do nich pełen szacunek , mimo wielu pisanych "opowieści dziwnej treści " jak niekiedy mówią wielcy " snawcy" tematu w mediach i na forum......

 

PF jako całość? Hmmm i tak, i nie. Ich twórczość zmieniła się tak diametralnie na przestrzeni lat, że słuchając ich z początku lat istnienia i porównując do ostatnich albumów ciężko znaleźć często cokolwiek wspólnego.

Powód? Bardzo prosty - mn. wpływ na brzmienie jak nie Waters'a to Gilmour'a.

Ich solowe wydane albumy tylko potwierdzają to, że z jednej strony mamy część tego co znamy z albumów PF, ale w ich albumach solowych słychać odmienność.

I o tym dyskutujemy bez jak to piszesz "snawstwa" ;) Znam maniaków PF, dla których Waters'a solowa twórczość stanowi "must have", a Gilmour'a traktują "ok…ale wolę Waters'a".

Jak zresztą widac po wypowiedziach na Forum każdy ma inne spostrzeżenia i doświadczenie wraz z oceną dyskografii PF, W. I G.

Czy to źle, że dzielimy się tymi spostrzeżeniami i własnymi ocenami? :)

Jak rozumiem lepiej prowadzić ciągłe wojny o to kto słyszy jitter lub srebrny bezpiecznik?

Sensem jest muzyka i związane z tym słuchanie ulubionych kapel i solowych wykonawców.

I dlatego został podjęty taki temat.

 

Pozdrawiam

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...ok. jest w tym pewna racja o której piszesz....nie jestem maniakiem PF ,ale naprawdę fajnie mi się się ich słucha od wielu lat i ciągle znajduję coś w tej muzyce , czego nie słyszałem wcześniej.....a uszy już nie te.....pozdr.

 

...jestem z to maniakiem Stonsów i M.Davisa.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Momentary.. to jak dla mnie jest słabo zrealizowana - bardzo technicznie brzmi, czyżby fascynacja komputerami lat 80tych.... słabo...

Hmmm , ja swego czasu kupiłem Animals PF na pink vinylu , wydana przez: EMI Electrola ,asygnowana : Limitierte Sonderauflage. Dałem chyba ponad 150 zł , po wrzuceniu na talerz, odstawiłem ją daleko na półkę . Fatalne dno realizacyjne ,poprostu koszmar , jak można spieprzyć taką płytę! Myślę że zbyt wielu tego wątku nie czyta ,bo mam w zamiarze ją zbyć na allegro ,co by mi nie zaśmiecała kolekcji. Edytowane przez pelot

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fatalne dno realizacyjne ,poprostu koszmar , jak można spieprzyć taką płytę! Myślę że zbyt wielu tego wątku nie czyta ,bo mam w zamiarze ją zbyć na allegro ,co by mi nie zaśmiecała kolekcji.

 

Wszyscy wiemy, że Animals jest słabo zrealizowana. Podobnie jak Atom Heart Mother, ale bez przesady.

Przecież słuchamy dla muzyki, a nie dla jakości. Z takim podejściem to można wiele świetnych płyt wyrzucić do kosza,

a zostawić sobie tylko te dobrze nagrane, ale nie koniecznie akceptowalne muzycznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znam takich co słuchają tylko samplerów bo te są swietnie nagrane.

Animals świetnie się słucha, pomimo slabego nagrania

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pomimo slabego nagrania

 

Moim zdaniem to nie jest słabe nagranie, tylko ta płyta wedle jej twórców

tak miała brzmieć, choć nie każdemu musi się to podobać. W trakcie realizacji albumu nie nastąpił żaden kataklizm i nie utracono nagle możliwości technicznych, które pozwoliłyby na uzyskanie innego brzmienia.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszyscy wiemy, że Animals jest słabo zrealizowana. Podobnie jak Atom Heart Mother, ale bez przesady.

Przecież słuchamy dla muzyki, a nie dla jakości. Z takim podejściem to można wiele świetnych płyt wyrzucić do kosza,

a zostawić sobie tylko te dobrze nagrane, ale nie koniecznie akceptowalne muzycznie.

Owszem zgodzę sie z tobą , wiem że jest kiepska , wydawało mi się że: Limitierte Sonderauflage, do czegoś zobowiązuje

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bardzo rzadko wracam do tego zespołu, zespołu jak dla mnie bardzo przecenianego. Na chwilę obecną najbardziej cenię chyba Ummagummę Live. Kompletnie nie rozumiem za to zachwytów nad WYWH, dobra płyta, ale ochy i achy ? najlepsza płyta prog - rockowa w historii ?, litości :)

Nieco wyżej cenię DSotM, ale też mnie nie porwała. Po prostu fajne, ładne granie, i tyle. Bardzo wysokie oceny The Wall to już w ogóle dla mnie jakaś egipska zagadka, no ale, co kto lubi.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

najlepsza płyta prog - rockowa w historii ?, litości :)

Nie wiem czy jest to najlepsze prog-rockowa płyta w historii. Myślę, że to kwestia gustu. Fajnie jakbyś podał przykłady lepszych płyt. Nie potraktuj tego jako jakiejś napinki z mojej strony, a raczej jako czystą ciekawość. Bardzo możliwe, że to coś czego nie poznałem. Pewnie inni też chętnie się dowiedzą.

 

A w samym temacie wątku, to z PF sięgam do wszystkich płyt od Atom Heart Mother do końca. Nigdy nie zastanawiałem się, która jest najlepsza, bo odsłuch każdej jest dla mnie przyjemnością. Kiedyś nieco częściej sięgałem po Meddle, Animals i Final Cut.

 

Pamiętam jak jeszcze będąc dzieckiem, w zerówce, może w pierwszej klasie w polskiej TV, leciały dwa teledyski, na które mama zawsze miała mnie wołać: "Money for Nothing" DS i "Learning to Fly" PF ("... leci ten teledysk z panem z piórkiem na ręce!"). Wtedy za bardzo nie interesowałem się muzyką, następnie przez resztę podstawówki był tylko polski rock i trzy metalowe zespoły Metallica, Iron Maiden, Helloween (chociaż oczywiście znałem "Another Brick in The Wall" (a wtedy raczej "we don't need no education"), później doszło trochę więcej rocka i metalu. Pamiętałem o moim ulubionym teledysku, ale nie pamiętałem kto ko śpiewał i co to za tytuł był. Dopiero kilkanaście lat temu, jak zacząłem słuchać "Floydów", stwierdziłem, że to coś podobnego i w końcu trafiłem na Momentary Laps of Reason. I wspomniany utwór z tego albumu darzę wyjątkowym sentymentem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie potraktuj tego jako jakiejś napinki z mojej strony

Żartujesz ? Nie jestem żadnym bucem ;) Przykłady lepszych płyt ?, nie ma problemu, znasz je na bank, zresztą, tak jak wszyscy fani rocka progresywnego, oczywiście lepszych moim zdaniem, i dla mnie, jakby co ;)

Gentle Giant - Three Friends i inne, pozostałe z pierwszych czterech płyt zespołu.

King Crimson - Lizard i inne, wszystkie do Red.

Te dwa zespoły są dla mnie kwintesencją proga. Pink Floyd wydaje się przy nich taki mało prog - rockowy, zbyt zwyczajny, tak to odbieram. Fajna, ładna muzyka, ale nic ponad to.

Edytowane przez Adi777

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak to dobrze, że rock progresywny ma tyle twarzy...dlatego jest taki ciekawy.

King Crimson, czy Gentle Giant to biegunowo inna muzyka niż Pink Floyd.

Do pierwszej dwójki dodałbym jeszcze Van Der Graaf Generator jako przedstawiciela ambitniejszej progresji.

Genesis, Yes, ELP, Camel to przecież też pierwsza liga, ale każdy z tych zespołów był inny.

To były piękne czasy - odkrywanie tej muzyki...dziś dużo trudniej trafić na współczesne płyty dobre, bo o wybitnych możemy zapomnieć.

Wszyscy powielają tych, którzy prog-rock wymyślili.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gentle Giant - Three Friends i inne, pozostałe z pierwszych czterech płyt zespołu.

King Crimson - Lizard i inne, wszystkie do Red.

Nie jestem maniakiem Prog-rocka, więc tego pierwszego zespołu nie znałem. Drugi jak najbardziej, ale przyznam, że nigdy nie zestawiałem King Crimson z Pink Floyd. Zupełnie inny nastrój mam gdy chcę słuchać jednego lub drugiego. King Crimson dla mnie zaszufladkowany jest pod pojęciem rocka awangardowego. Może dlatego, że okres od Lizard do Red jakoś pomijam, a najwięcej słucham In the Court..., In the Wake... i Discipline.

Na pewno na dniach dam im jeszcze szansę tamtym albumom, bo może coś mnie omija ;)

Edytowane przez barmanekm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie w ogólniaku był podział na Floydowców i Crimsonowców.

Ja należałem do tych pierwszych.

I do dziś mam do kamandy Pinka Floyda ogromny sentyment, zaś Crimsonów lubię, cenię, ale mniej w tym emocji...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja King Crimson cenię przede wszystkim za kreatywność, pomysły, eksperymentowanie, i oczywiście za samą muzykę. W Gentle Giant urzekły mnie elementy muzyki dawnej, i niezwykłe bogactwo brzmienia. Fantastyczny zespół, jedyny w swoim rodzaju. Znam tylko jedną płytę podobną brzmieniowo do Łagodnego Olbrzyma, jest to album Et Cetera kanadyjskiego zespołu o nazwie Et Cetera. Od razu słychać kim się inspirowali :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co sadzicie o najnowszej plycie Waters-a "Is This the Life We Really Want?". Warto sie zainteresowac czy to raczej gniot? Jak wypada porownanie ze starszymi dzielami?

 

Roger_Waters_-_Is_This_the_Life_We_Really_Want%3F_%28Artwork%29.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ostatnio ją kupiłem w biedronce za 19zł, jeśli lubisz Watersa to Ci się spodoba. Spokojna i klimatyczna do posłuchania...;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.