Skocz do zawartości
biniek

Audio mity

Rekomendowane odpowiedzi

W dniu 10.01.2019 o 17:12, iro III napisał:

O klasę lepiej (abo i dwie...może trzy) i ....porównywalnie z rzeczami (w zależności od nastroju) 3,4 6, 7 x droższymi :)

Niestety, czasami jest to daremne porównanie, ponieważ tamte rzeczy również grają jak urządzenia wielokrotnie droższe. Na tym forum większość sprzętów gra jak sprzęty wielokrotnie droższe. Czasami wręcz je zjada, nie daje im szans, a wręcz masakruje. U recenzentów natomiast grają bardzo podobnie do tych dużo droższych, brakuje im tylko nieco czarnego tła, czasami są słąbiej zdefiniowane bryły instrumentów, lub jest mniej aury i barw planktonu. No ale w końcu konkurują z urządzeniami wielokrotnie droższymi. Mimo wszystko generalnie rekomendacja....

  • Lubię to 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, bum1234 napisał:

A efekt Casimira?

Też dotyczy niewyobrażalnie małych cząstek w próżni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, porlick napisał:

Przyjmij moje głębokie wyrazy współczucia.

Przykro mi, nie ma dla Ciebie nadziei.

Zupełnie niepotrzebnie.
To ja Tobie powinienem współczuć. Widzenie wszystkiego w sposób zero-jedynkowy i nazywanie tego nauką jest godne współczucia i moim zdaniem jest gorsze od audio-voodoolizmu. ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 hours ago, porlick said:

Też dotyczy niewyobrażalnie małych cząstek w próżni.

Nie. Jest to efekt dający się wytłumaczyć tylko przy pomocy modelu kwantowego, ale skutki są obserwowalne w skali wiele, wiele rzędów wyższej niż skala kwantowa. 

https://arxiv.org/pdf/1207.6163.pdf

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Świecenie led też widać gołym okiem, ale to tylko fotony. Czyżbyś potrafił zamienić się w falę i na odwrót? Magia jest możliwa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, porlick napisał:

Magia jest możliwa?

Jasne że jest, wystarczy poczytać o wygrzewaniu kabli. Ciekawe zjawiska tam zachodzą podczas wygrzewania. Zmienia się struktura molekularna kabli do takiego stopnia, że jak się wygrzeją to już brzmią super. Później już się chyba nie wygrzewają bo ciągle brzmią doskonale i tak samo, nie tak jak bułeczki w piecu co jak za długo się pogrzeją to już do niczego są ;) . I co dziwne dla mnie to, że wygrzewają się dla każdego inaczej, jednemu krócej innemu dłużej. Magia :)

  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nooo...

Zwlaszcza, że pierwsze METALURGICZNE przemiany w strukturze miedzi zachodzą grubo powyżej 200°C, czym więc jest owo "wygrzewanie"???

I jeszcze kwestia CO się"wygrzewa"?

Osobiscie obstawiam uszy wygrzewającego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 11.01.2019 o 12:00, JuG napisał:

Jaka jest nazwa handlowa serii tych gniazdek?

Ale dźwięk to kwanty. :)

ad1: Ja używam serii Berker B. Kwadrat (stylistyka plakietek mi odpowiada).

Mechanizm jest w zasadzie uniwersalny (z serii S.2) a podejrzewam, że inne firmy też sobie radzą z tym, że styki z czasem ulegają "rozchechłaniu". Cena jeszcze przystępna chociaż sporo wzrosła w ostatniej dekadzie, a zarazem zrezygnowali (niestety) z twardego duroplastu w plakietkach na rzecz powszechnych plastików.

ad2: tak go odbieramy - tak kodujemy głośność, częstotliwość, itd., ale wg mnie dźwięk to przede wszystkim fala w danym ośrodku - część słyszymy świadomie,  część odbieramy jako niepokojące (infra- i ultra-).

Posłużę się cytatem:

Cytat

Falę dźwiękową stanowi lokalna zmiana gęstości i ciśnienia w ośrodku.

Zmiany gęstości i ciśnienia mają charakter fali okresowej lub szumu.

Drgania są warunkowane ściśliwością ośrodka i jego bezwładnością.

Prędkość dźwięku jest porównywalna ze średnią prędkością ruchów termicznych w ośrodku. Źródło: 

Tablice fizyczno astronomiczne, red.Witold Mizerski, wyd. Adamantan, Warszawa 2005.

[Cytat trochę jako ciekawostka - nie ma po co tutaj tworzyć podręcznika lub encyklopedii].

Czy w kwantach (paczkach porcjach) da się: zanurzyć pływać i bujać ? Przecież dźwięk jest płynny - przepływa.

Działanie przyczynowo skutkowe zachodzi. (a nie tylko przypadkowe prawdopodobieństwo).Determinizm a nie probabilistyka.

Możliwe jest przybieranie dowolnie dużo wartości pośrednich (ciągłych) a nie określonych stanów (dyskretnych).

Da się rozłożyć na dalsze części składowe

Z kwantami to mi się kompletnie kłóci - może (juG) o to Ci chodzi (o kłócenie się)? OK, o ile mam czas,  pospieram się.

Ale, piszmy o dźwięku muzycznym- nie ogólnie , fizycznym. To forum nie dla naukowców a dla hobbistów amatorów.

Wracam do wcześniejszej wątpliwej kwestii - na CD mamy skoki (jakby schodki) nałożone na takt zegara.

Te schodki generują przerwania jedynkowe - inaczej mamy  ciąg logicznych zer.

[To nie dźwięk].

W elektro mamy zmiany napięcia natężenia też w określonych cyklach.

[Te zmiany to nie dźwięk].

- Wytwarzamy drgania względem magnesu stałego (lub pola w elektrostatach magnetostatach)

[Te zmiany w ośrodku dochodzą do nas i odbieramy je - i to dźwięk jest].

(Czasami też muzyczka i frajda)

 

W dniu 11.01.2019 o 16:11, JuG napisał:

Kwestia precyzji językowej. Świat mikroskopowy, z którego "zbudowany" jest świat makroskopowy, jest kwantowy.

Świat substancjalny materialny jest obiektywny , obserwacja i czynność obserwatora nie wpływa na to że funkcjonuje.

 

Twierdzenie, że dźwięk jest też na płycie cd (to tylko nośnik ciągu zerojedynkowego)lub w drucie (to tylko przewodnik sygnałów elektrycznych) stanowi głupotę i nadużycie, na które ja wybałuszam gały.

Dopiero dalej (po opuszczeniu obwodu elektrycznego) on istnieje. Wcześniej nie.

 

Zaś magia to już świat psychiki demonów czarnej magii lub jasnej strony mocy.

Oraz głównie mnóstwo dezinformacji. Baardzo ciekawa ale to wytwór wyobraźni i niepowtarzalnie ulotnej weny twórczej. Nie o tym to forum.

Aha - taki wytrych słowotwórczy "kwantowy" to pewnie synonim w nowomowie tego, że coś jest więcej niż magiczne ?

 

A skoro tak to pewnie  wpływa na bieżącą fizykę i manipuluje czasoprzestrzenią ? 

W realu to nie tak. (Dopuszczam jednostkowe niepowtarzalne zbiegi okoliczności, zawroty głowy, hipnozę, intuicję, 6 zmysł, itede)

Wydatki przytomnie raczej realizujemy..

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 11.01.2019 o 11:13, xetras napisał:

ceramikę Berker

Jakiś link...

 

8 godzin temu, xetras napisał:

Ja używam serii Berker B. Kwadrat

Dopiero doczytałem :-)

 

8 godzin temu, xetras napisał:

Zaś magia to już świat psychiki demonów czarnej magii lub jasnej strony mocy.

Oraz głównie mnóstwo dezinformacji. Baardzo ciekawa ale to wytwór wyobraźni i niepowtarzalnie ulotnej weny twórczej

 

8 godzin temu, xetras napisał:

Nie o tym to forum.

Oj...tu bym się mocno zastanowił ;-)

 

7 godzin temu, xetras napisał:

Wydatki przytomnie raczej realizujemy..

I tu podobnie ...

Jak czytam sobie co niektóre wywody to chyba już wiem jak powstają sekty...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, xetras napisał:

Z kwantami to mi się kompletnie kłóci - może (juG) o to Ci chodzi (o kłócenie się)? OK, o ile mam czas,  pospieram się.

Kłócenie się nie ma sensu - jest to strata czasu. Ale możemy podywagować sobie trochę w wolnych chwilach. :) Odróżnijmy też podejście ogólnofilozoficzne (mi osobiście podoba się buddyjskie - wszystko ze wszystkim jest powiązane) od uproszczonego modelu fizycznego zjawiska.

Godzinę temu, xetras napisał:

Świat substancjalny materialny jest obiektywny , obserwacja i czynność obserwatora nie wpływa na to że funkcjonuje.

Prawie wszystko wpływa na prawie wszystko tylko stopnie tych wpływów są różne, większość z nich jest pomijalna w modelach o określonych założeniach. Jak obserwator wyciągnie wtyczkę z kontaktu to wzmacniacz przestanie funkcjonować. :) Obserwator muzyczny jest też obiektem materialnym i swoimi parametrami mierzalnymi (masa, objętość, położenie, twardość, ...) wpływa na dźwięk jako "ustrój akustyczny". Albo np. gorączka obserwatora zmienia temperaturę gazu go otaczającego tym samym wpływając na drgające cząstki fali akustycznej (oczywiście w stopniu niewielkim).

Mi chodzi o to, że jakieś niewielkie (jakie?) zmiany parametrów fizycznych mogą (nie muszą) wpływać na odbiór przez nas muzyki w postaci fali akustycznej. Np. z jaką precyzją muszą być ustawione kolumny w pokoju? Znam takich, którzy twierdzą że do milimetra (w tym na wysokość dla monitorów).

51 minut temu, xetras napisał:

Twierdzenie, że dźwięk jest też na płycie cd (to tylko nośnik ciągu zerojedynkowego)lub w drucie

Dźwięk to fala akustyczna - płyta CD może bezpośrednio generować dźwięk ale musi być wprowadzona w drgania. :)

Chyba raczej chodziło o to, że na CD jest muzyka. A muzyka jest - w postaci zakodowanej. Tak samo muzyka jest w drucie tylko "kodowanie" ma już inne. Dopiero głośnik muzykę "rozkodowuje" do postaci, którą zdolny jest odebrać nasz układ słuchowy.

Edytowane przez JuG

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

JuG - zgoda.

Przyzwyczaiłem się, że soundchaser łapie dźwięki tu, gdzie mamy kody i sygnały. Tak ma ale to nieznośne dla mnie. Zbyt dosłownie to interpretuję.

Pod swoimi postami mógłby dopisywać swoje intencje (co właściwie miał na myśli). Technicznie jest bardziej skomplikowane to, co miesza przez upraszczanie. Sam pewnie też się odezwie (nie chcę przypisywać mu swoich interpretacji tego co napisał).

21 minut temu, JuG napisał:

[...]

Chyba raczej chodziło o to, że na CD jest muzyka. A muzyka jest - w postaci zakodowanej. Tak samo muzyka jest w drucie tylko "kodowanie" ma już inne. Dopiero głośnik muzykę "rozkodowuje" do postaci, którą zdolny jest odebrać nasz układ słuchowy.

W c a ł o ś c i akapit jest sensowny i rozsądny.

Aha - nie spotkałem się z tym, żeby soundchaser pisał, że jednego dnia ma lepszą lub gorszą kondycję psychofizyczną , nastrój, zmęczenie - ja o sobie owszem.

Cyborgiem nie jestem. A to tylko dygresja o tym, że magia lub psychika dotyczy słuchacza (każdego w innym stopniu) ale nie elementów sprzętu.

Te mają działać przewidywalnie - to człowiek jest nieprzewidywalny.

  • Lubię to 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, JuG napisał:

. Jak obserwator wyciągnie wtyczkę z kontaktu to wzmacniacz przestanie funkcjonować. :)

Wtedy już nie będzie obserwatorem.

  • Lubię to 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, MariuszZ. napisał:

Później już się chyba nie wygrzewają bo ciągle brzmią doskonale i tak samo, nie tak jak bułeczki

Eeeee tam - właśnie jak bułeczki!

Proces "wygrzewania" jest zupełnie Magic (por. wpisy D. w wątku o kablach na W.)

Jak to "wygrzewanie" się już skończy...zaczyna się (zupełnie jak u bułeczek) - proces CZERSTWIENIA ...

Tylko tym (czerstwieniem) wytłumaczyć można zachwyt nad kolejnym "apgrejdem" tego samego druta, nowy zakup, nowe "wygrzewanie" jego, nową MAGIC...i tak do nieuchronnego zCZERSTWIENIA... :)))

  • Lubię to 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, xetras napisał:

Przyzwyczaiłem się, że soundchaser łapie dźwięki

No i właśnie - taki SOUNDHASER z niego jest. ;)

i jak tu nie lubić, tych jego WY-ŁAPYWAŃ?

3 godziny temu, xetras napisał:

Pod swoimi postami mógłby dopisywać swoje intencje (co właściwie miał na myśli)

Ci co Go znają już dłuższą chwilę...znają te "intencje". ;)

3 godziny temu, xetras napisał:

nie spotkałem się z tym, żeby soundchaser pisał, że jednego dnia ma lepszą lub gorszą kondycję psychofizyczną , nastrój, zmęczenie

To tylko Ziemianie (ze swoimi naturalnymi ograniczeniami) tak mają. ON jest, co zostało już wcześniej wykryte - Alien.

3 godziny temu, xetras napisał:

Cyborgiem nie jestem.

Nie martw się, to tak jak większość z nas...poza tymi z Melmak.   ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Proces wygrzewania to pikuś, bo kable uczące się brzmienia systemu, których nie można potem wypinać, bo cały proces trzeba powtarzać od nowa to dopiero jest zabawa :) Albo system, który nie jest używany dłużej potrzebuje po tym czasie przerwy kolejnego "dotarcia". Kable układane od linijki, podwieszane słowem autostrada dźwięków jak to jeden z kolegów raczył ująć "płynących kablem" nie może być zbyt zawiła :)

  • Lubię to 6

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chcecie zmian w systemie ?

Zamiast wymiany sprzętów, zaginajcie przewody, zamiany będą zależne od kąta i siły zginania :))

  • Lubię to 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
45 minut temu, Kazik II napisał:

zamiany będą zależne od kąta

No jasne. Przecież wiadomo, ze katy nie mogą być zbyt ostre bo elektrony na zakrętach powypadają i moc spadnie, Te szybsze prędzej, niż te wolniejsze. Dlatego jak kabel za bardzo zakręcony to sopranów jest mniej. Niech mi ktoś udowodni, ze jest inaczej ;) 

  • Lubię to 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, porlick napisał:

Wtedy już nie będzie obserwatorem.

Będzie - byłym. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Kazik II napisał:

Chcecie zmian w systemie ?

Zamiast wymiany sprzętów, zaginajcie przewody, zamiany będą zależne od kąta i siły zginania :))

Zaraz pojawią się adwersarze z argumentem ich ulubionym "wody i węża" i udowodnią, że zginanie ma znaczenie :)

  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 hours ago, malikali said:

Proces wygrzewania to pikuś, bo kable uczące się brzmienia systemu, których nie można potem wypinać, bo cały proces trzeba powtarzać od nowa to dopiero jest zabawa :) Albo system, który nie jest używany dłużej potrzebuje po tym czasie przerwy kolejnego "dotarcia". Kable układane od linijki, podwieszane słowem autostrada dźwięków jak to jeden z kolegów raczył ująć "płynących kablem" nie może być zbyt zawiła :)

A propos powyższego tekstu cytat - autorem jest znany specjalista od voodoo, proszę zgadnąć kto :

"Przewodnik na początku pracuje z sygnałem jak rura która na swoich wewnętrznych ściankach ma różne kieszonki, zachyłki, jamki, pory i inne przeszkody, które hamują przepływ sygnału, wyłapują część najdrobniejszych frakcji i zaburzają jego swobodny przepływ. Z czasem gdy mijają kolejne dziesiątki i setki godzin, to wszystko co płynie w nurcie sygnału, można nazwać obrazowo piaskiem o różnej gradacji, ściera i poleruje te wewnętrzne nierówności, aż w końcu ściany stają się idealnie gładkie przez co na końcu rury wypływa idealny strumień z dokładnie takim samym materiałem pod względem ilości, średnicy i wagi co wpada do jej wejścia. Słychać to w ten sposób, że na początku jest bardzo mało detali, dźwięków tła, dalszych planów, daje się odczuć swoisty bałagan na scenie, lekkie lub większe przemieszanie/nachodzenie na siebie źródeł pozornych, bas jest w mniejszości lub brzydki, misiowaty, bez  tempa, zróżnicowania i czystej modulacji itd.
Na końcu procesu "docierania" słychać kilka razy więcej szczegółów niż na początku, głęboko i daleko w tyle brzęczą wcześniej nieobecne instrumenty, odbicia od pomieszczenia, różne "poboczne" dźwięki powstałe przez akustykę pomieszczenia w którym robiono nagranie itd. Wyraźnie "widać" odległości na 3 osiach w przestrzeni, system rysuje bryły które mają ścianki, masę i fakturę, tak że można je zobaczyć, chwycić ręką w powietrzu albo pokazać - o tam stoi saksofonista i a tam fortepian, ten stoi, a tamten siedzi, jeden jest z przodu a drugi w prawo kilka metrów w tył itd. Bas za to jest zwarty, dynamiczny, bogaty w niuanse i świetnie zróżnicowany, dopełniający całe pasmo i urealniający barwę i charakter wszystkich instrumentów."

 

:D

  • Lubię to 1
  • Dziękuję 1
  • Haha 9

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
52 minuty temu, bum1234 napisał:

Na końcu procesu "docierania"

Proces "docierania", ciekawe, zwłaszcza że dotyczy kabla. Dziesiątki godzin :-). Naprawdę dobre ;-). 

Miałem znajomego który docierał na działce silnik do łódki. Nie chciał mu zaszkodzić więc silnik dziesiątki godzin chodził na wolnych obrotach. Po tym procesie znajomy chciał przyśpieszyć big ale silnik nie reagował dalej "pyr, pyr, pyr" ponieważ zrobił się w cylindrze próg który ograniczył prędkość obrotową, tak że z tym docieraniem to trzeba mocno uważać ;-). 

Edytowane przez Lech36

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
53 minuty temu, bum1234 napisał:

A propos powyższego tekstu cytat - autorem jest znany specjalista od voodoo, proszę zgadnąć kto :

"Przewodnik na początku pracuje z sygnałem jak rura która na swoich wewnętrznych ściankach ma różne kieszonki, zachyłki, jamki, pory i inne przeszkody, które hamują przepływ sygnału, wyłapują część najdrobniejszych frakcji i zaburzają jego swobodny przepływ. Z czasem gdy mijają kolejne dziesiątki i setki godzin, to wszystko co płynie w nurcie sygnału, można nazwać obrazowo piaskiem o różnej gradacji, ściera i poleruje te wewnętrzne nierówności, aż w końcu ściany stają się idealnie gładkie przez co na końcu rury wypływa idealny strumień z dokładnie takim samym materiałem pod względem ilości, średnicy i wagi co wpada do jej wejścia. Słychać to w ten sposób, że na początku jest bardzo mało detali, dźwięków tła, dalszych planów, daje się odczuć swoisty bałagan na scenie, lekkie lub większe przemieszanie/nachodzenie na siebie źródeł pozornych, bas jest w mniejszości lub brzydki, misiowaty, bez  tempa, zróżnicowania i czystej modulacji itd.
Na końcu procesu "docierania" słychać kilka razy więcej szczegółów niż na początku, głęboko i daleko w tyle brzęczą wcześniej nieobecne instrumenty, odbicia od pomieszczenia, różne "poboczne" dźwięki powstałe przez akustykę pomieszczenia w którym robiono nagranie itd. Wyraźnie "widać" odległości na 3 osiach w przestrzeni, system rysuje bryły które mają ścianki, masę i fakturę, tak że można je zobaczyć, chwycić ręką w powietrzu albo pokazać - o tam stoi saksofonista i a tam fortepian, ten stoi, a tamten siedzi, jeden jest z przodu a drugi w prawo kilka metrów w tył itd. Bas za to jest zwarty, dynamiczny, bogaty w niuanse i świetnie zróżnicowany, dopełniający całe pasmo i urealniający barwę i charakter wszystkich instrumentów."

Wiem, że nie Dyzman, śledzę jego twórczość na bieżąco ;)

Typuję Asura, rafael kable czy jakoś tam.

 

Ale sam tekst - nooooo, creme de la creme, tak to tylko Naj-potrafią!

Baczność! Spocznij! Rozejść się!

Edytowane przez iro III

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piękny tekst, aż się łezka kręci, ale z tą analogią do rur trochę nie trafił, bo z reguły w rurach z czasem użytkowania pojawia się odwrotny proces :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Miałem znajomego który docierał na działce silnik do łódki. Nie chciał mu zaszkodzić więc silnik dziesiątki godzin chodził na wolnych obrotach. Po tym procesie znajomy chciał przyśpieszyć big ale silnik nie reagował dalej "pyr, pyr, pyr" ponieważ zrobił się w cylindrze próg który ograniczył prędkość obrotową, tak że z tym docieraniem to trzeba mocno uważać ;-). 


Pewnie dlatego w moich kolumnach zalecają aby "dać w palnik"

Running In

Like all loudspeakers, the drive unit in your speaker requires a while to reach optimum performance as the stresses in the materials relax, especially in the suspension system. For this reason, it is beneficial to run the system at fairly high levels at normal room temperature for approximately 20 hours to achieve best results.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach



Proces "docierania"... silnik dziesiątki godzin chodził na wolnych obrotach. Po tym procesie znajomy chciał przyśpieszyć big ale silnik nie reagował dalej "pyr, pyr, pyr" ponieważ zrobił się w cylindrze próg który ograniczył prędkość obrotową.... 


Sugerujesz że wraz ze wzrostem obrotów zwiększa się zakres pracy tłoka w cylindrze?
Rany boskie...

Sent from my Redmi Note 4 using Tapatalk

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
kable uczące się brzmienia systemu


Ciekawe czy w opisie aukcji podano jakiego systemu "nauczył się" kabel

Ja upolowałem Furutech e-TP60ER używkę na aukcji

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, xetras napisał:

Twierdzenie, że dźwięk jest też na płycie cd (to tylko nośnik ciągu zerojedynkowego)lub w drucie (to tylko przewodnik sygnałów elektrycznych) stanowi głupotę i nadużycie, na które ja wybałuszam gały.

Uważałem Cię za inteligentniejszego, ale widzę że mój skrót myślowy (zresztą celowo zastosowany) spędza Ci sen z powiek. Naprawdę sądzisz, że nie rozumiem w jaki sposób tworzona jest płyta CD i co jest na niej zapisane, a gdzie tak naprawdę powstaje dźwięk, który słyszymy w postaci odtwarzanej muzyki?

Edytowane przez soundchaser
dopieszczenie stylistyczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.