Jump to content
wojciech iwaszczukiewicz

Słuchanie muzyki w XXI wieku.

Recommended Posts

Taki sobie wymyśliłem temat do rozważań.Temat ogólny,dotyczący odbioru muzyki przez słuchacza w czasach nam współczesnych.Wszelkiej muzyki,niezależnie od gatunku czy rodzaju instrumentów.Gdy uświadomimy sobie,że od zarania cywilizacji czy od czasów gdy powstała pierwsza muzyka do końca XIX wieku czyli do powstania technologii służącej odtwarzaniu muzyki ludzie skazani byli na słuchanie jej jedynie na żywo.Biorąc pod uwagę ówczesne sposoby poruszania się i komunikacji stwarzało to określone warunki do odbioru muzyki.Przeciętny słuchacz jeśli sam nie był muzykiem albo jeśli nie zamieszkiwał w dużym centrum kulturalnym to szanse posłuchania muzyki miał bardzo rzadko,wręcz sporadycznie.Musiał pokonać ogromne odległości no chyba,że ograniczał się do słuchania w kościele czy w wiejskiej karczmie na zabawie.W XIX wieku z chwilą rozwinięcia się linii kolejowych te odległości uległy skróceniu.Niemniej dotarcie do dużego miasta na koncert,do opery czy na recital nadal było wyzwaniem.To wymuszało na nim określony typ słuchania.Skoro coś było rzadkie i od święta to było na pewno większym przeżyciem.Robiło większe wrażenie,bardziej zapadało w pamięć.Ślady takich przeżyć można odnaleźć w ówczesnych pamiętnikach.Co prawda w tamtych czasach wykształcona klasa średnia bardzo często sama muzykowała a zdolność gry i czytania nut należała do kanonu wykształconego człowieka.Ale to jednak nie to samo.Reasumując przeciętny odbiorca muzyki miał do niej dostęp ograniczony,utrudniony co wymuszało większe skupienie,większe przeżycie.A reakcje publiczności były bardziej żywiołowe,spontaniczne.Przykłady to premiery niektórych oper czy Święta wiosny.Wtedy ludzie byli zdolni nawet do bijatyk czy zrywania przedstawień.Taka był siła rażenia muzyki.

A co się stało później?Z chwilą powstania technologii odtwarzania dźwięku i jej stopniowego udoskonalania doszliśmy do sytuacji w której każdy fan może sobie słuchać każdej muzyki w każdych warunkach i o każdej porze.I w wykonaniu najwybitniejszych artystów..Rodzi to konkretne następstwa.

Odbiorca ma najwyższe wymagania co do wykonawstwa i z czasem muzyka żywa przestaje mu być potrzebna.Ale tu nie chodzi o kolejne rozważania o wyższości czy niższości muzyki na żywo vs. odtwarzanej.Chodzi mi o naszą wrażliwość w odbiorze muzyki.To bardzo dobrze,że mamy takie możliwości techniczne ale czy nie powoduje to stępienia naszej percepcji.Utraty zdolności do koncentracji,do skupienia a w dalszej konsekwencji utraty wrażliwości.Bo przecież muzyka atakuje nas bez przerwy i wszędzie.W domu i w pracy,w samochodzie,na rowerze,w windzie,markecie,w biurze,w lesie i na plaży.Nawet pod prysznicem.W porównaniu z tym XIXwiecznym słuchaczem współczesny jest najpewniej w znaczniej mierze stępiony na odbiór.Ułomny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ludzie przed erą płyt słuchali muzyki nie tylko na koncertach. To były także mniej lub bardziej kameralne spotkania towarzyskie, którym mogło towarzyszyć granie muzyki na instrumentach, śpiewanie... Puby, tawerny, salony, dwory, wiejskie zabawy etc. - tam od wieków grała żywa muzyka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę, że źródło muzyki ma drugorzędne znaczenie dla melomanów. Muzyka jest najważniejsza. Koncert na żywo dostarcza zupełnie innych wrażeń, niż słuchanie muzyki w zaciszu domowym. Każdy szuka czegoś innego, a jak wiemy, muzyce towarzyszą nie tylko dźwięki - to także światła, atmosfera wśród słuchaczy, zapachy etc.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak już zaznaczyłem nie chodzi mi o porównania odbioru muzyki na żywo i z nośnika.Chodzi mi o coś zupełnie innego.O inną percepcję muzyki gdy słucha się jej sporadycznie,od święta od sytuacji gdy słyszymy ją ( czy chcemy czy nie ) praktycznie 24 godz. na dobę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszystko zależy od wrażliwości słuchacza na bodźce, jakiegokolwiek są rodzaju. Jego chłonności umysłowej, dążenia poznawania, możliwości intelektualnych i fizycznych etc... Percepcja muzyki zawsze się zmienia, bez względu na ilość odsłuchów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadzam się z autorem wątku. Obecnie mimo postępu techniki i ogromnej łatwości w dostępie do muzyki (tanie płyty, internet itp.) jesteśmy coraz bardziej zmanierowani, a jednocześnie „przelatujemy” nad setkami płyt przechodząc do następnych. Kompletujemy po 10 wykonań danego utworu, szukamy ekstra wydań lub analizujemy jakość nagrania. Wydaje mi się, że kiedyś w czasach kiedy znacznie większa liczba ludzi potrafiła grać i znała nuty, podchodzono do muzyki z większą czcią, estymą (mam na myśli poznawanie dzieł bardziej poważnych i cięższych gatunkowo, aniżeli muzyka biesiadna w gospodzie, czy na pikniku). W dzisiejszych czasach słuchając wielkoobsadowych dzieł w pokojach, sypialniach, czy samochodach sprowadzamy je często do roli tła, a nie wydarzenia. Na potwierdzenie mojej tezy pozwolę sobie zacytować słowa R. Jasińskiego z jego książki„Zmierzch Starego Świata”, który w latach bodajże 70-ych zaczął spisywać swoje perypetie związane ze światem artystycznym pierwszej połowy XX wieku. Ubolewał on już w okresie spisywania swoich wspomnień na spłycanie i marginalizowanie roli muzyki, podkreślając jednocześnie, że np. jeszcze w okresie międzywojennym każde wykonanie IX Beethovena było wielkim wydarzeniem, na które czekał co bardziej kulturalny obywatel stolicy

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wydaje mi się, że kiedyś w czasach kiedy znacznie większa liczba ludzi potrafiła grać i znała nuty, podchodzono do muzyki z większą czcią, estymą

 

Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Skąd masz te dane? Jednak chyba ci się tylko wydaje... Poza tym wniosek, jakoby większa liczba osób umiejąca grać i znająca nuty miała bardziej szanować muzykę jest mówiąc delikatnie nietrafiony.

 

jeszcze w okresie międzywojennym każde wykonanie IX Beethovena było wielkim wydarzeniem, na które czekał co bardziej kulturalny obywatel stolicy

 

Czekał, bo inaczej by nic nie usłyszał. Radio i płyty dopiero zaczynały docierać na szerszą skalę do domów. O ich wysokiej cenie i niskiej jakości audio nie wspominam. Wiadomym zatem jest, że odbiór muzyki na żywo nie miał wtedy konkurencji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W XXI wieku to muzyka musi zabiegać o słuchacza, a nie odwrotnie.

Teraz jakiś wykonawca nagrał przed chwilą nowy kawałek, wrzuca do netu i cały świat ma do niego dostęp ale takich jak on jest tysiące.

Dziś żeby posłuchać muzyki człowiek nie koncentruje się tylko na niej ale robi kilka rzeczy na raz, bo słuchając muzyki przeglądamy internet i piszemy na forach :)

Internet zmienia wszystko!


♪ ♪ ♫  ♪  Najważniejsza jest muzyka i przyjemność jej słuchania  ♪ ♫ ♪ ♫ ♪ ♫ 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście, że prawdą jest, że jeśli ktoś zna przynajmniej podstawy teorii muzyki, potrafi grać na jakimś instrumencie całkowicie inaczej odbiera muzykę. Taki człowiek zwraca uwagę na kompozycję itd. potrafi w rzeczowy sposób rozsądnie argumentując zrecenzować album, czy utwór.

Czemu jakość mainstream'owej muzy to totalna porażka, całe radio eska itp.? Bo jest to muzyka prosta, która niczego od słuchacza nie wymaga. A ciężko kompletnego laika przekonać do czegoś bardziej ambitnego, bo z braku wiedzy on tego po prostu nie zrozumie.

Oczywiście od wszystkiego są wyjątki:)

Ja np. dopiero jak zacząłem interesować się produkcją muzyki to dopiero wtedy zwróciłem uwagę na gatunki takie jak jazz, klasyka, wcześniej nie mogłem tego słuchać, była to dla mnie nuda.

Na koniec jeszcze dodam, że muzyki trzeba chcieć się uczyć, słuchać i jeszcze raz słuchać.


Stereo: Sony E9000ES + N9000ES; Sony MXD-D3; Technics SL-1200 mk2; kolumny: Usher CP-730 Kino: Yamaha rx-v767 + Usher CP730 + Focal.JMlab (cent, rear, sub)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziś żeby posłuchać muzyki człowiek nie koncentruje się tylko na niej ale robi kilka rzeczy na raz, bo słuchając muzyki przeglądamy internet i piszemy na forach :)

Internet zmienia wszystko!

 

Zawsze czytałem słuchając jednocześnie muzyki z radia i nic tu się nie zmieniło :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zawsze czytałem słuchając jednocześnie muzyki z radia i nic tu się nie zmieniło :)

Ja również i pewnie wielu z nas.

Tylko teraz wykonywanie tych dwóch czynności równocześnie sprawia mi kłopot.

Czytam i słucham utwory wymagające większej uwagi u odbiorcy, czy po prostu się starzeję?


Zapytaj lampy. Lampa bucha to Cię wysłucha!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Junior_AudioMix_Konin

Dziś na pewno dużo muzyki słucha się w biegu, mało uważnie. Dużo młodych ludzi kompletnie nie zna tego, co słucha oprócz wykonawcy i tytułu płyty czy pojedynczych utworów.

Mało jest wspólnego celebrowania muzyki.

Szkoda.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeszcze kilkanaście lat temu czekało się rok-dwa, czasem więcej na nową płytę ulubionego wykonawcy.

Jak się wreszcie pojawiła - to było wydarzenie. Emocje czasem.

Teraz to wszystko nie ma już takiego wymiaru, znaczenia.

 

Kiedyś słuchało się kilkunastu wykonawców i wiedziało się dużo na ten temat.

Teraz - kilkuset i nie chce się wiedzieć zbyt wiele, bo świat i tak przeładowuje nas informacją.

 

Kiedyś muzyka była świętem, dostępna tylko w określonych warunkach.

Dziś jest powszechna, każdy może ją mieć ze sobą wszędzie...

 

A to już nie to samo....


Nie myśl. Jeśli już pomyślałeś, to nie mów. Jeśli już powiedziałeś, to nie pisz. Jeśli już napisałeś, to nie podpisuj. Jeśli podpisałeś, to się nie dziw!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszystko zależy od nas samych! Wiadomo - duch starych czasów nie wróci w pełnym wydaniu, ale... w przyrodzie nic nie ginie! Jeżeli ktoś cierpi na nadmiar muzyki, to niech ją ograniczy. Wszystko.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wspólnie to już nie jest: muzyka i ja.

 

Wspólnie - to jest tłum i muzyka (druga osoba to już tłum, sorry) :-)

Ile tego tłumu, to już mało istotne :-)

 

Nie dotyczy marszowej :-) i disco


Nie myśl. Jeśli już pomyślałeś, to nie mów. Jeśli już powiedziałeś, to nie pisz. Jeśli już napisałeś, to nie podpisuj. Jeśli podpisałeś, to się nie dziw!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na koncertach nie usłyszy się sieciówek ani podkładek - tam chodzi o żywą muzykę. W domu to co innego - sam na sam z bezpiecznikiem! To musi wielkie przeżycie!


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Narzekacie, jak stare baby u lekarza! :P

 

Bo sam temat jest trochę dziwny i od czapy delikatnie mówiąc. Ze słuchaniem w XX i XXI wieku nic się u mnie nie zmieniło po za

większą ofertą samej muzyki której jest całe mnóstwo.

 

To że muzyka jest najlepszym terapeutą to od dawna wiadomo i muszę powiedzieć że nic tak pozytywnie nie wpływa na mnie jak

przyjemna muzyka zróżnicowana gatunkowo bez rocka, popu, rapu i metalu.

 

 

„Stawiając nauce wymagania innowacyjne, w Klinice Chorób Wewnętrznych w Krakowie podjęliśmy pewne próby u chorych na nadciśnienie. Otóż razem z prof. Cwynerem, doktorem Godlewskim i pielęgniarką Kiernowicz, do ludowej kołysanki nagraliśmy odprężające rozkazy słowne, wypowiadane kojącym głosem. Dało to większości chorym pokrzepiający sen i obniżyło ich ciśnienie krwi”.

Tak, jak profesor objaśnia, każdy, kto chce być zdrów, powinien się rozluźniać i słuchać odprężającej muzyki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeszcze kilkanaście lat temu czekało się rok-dwa, czasem więcej na nową płytę ulubionego wykonawcy.

Jak się wreszcie pojawiła - to było wydarzenie. Emocje czasem.

Teraz to wszystko nie ma już takiego wymiaru, znaczenia.

 

Kiedyś słuchało się kilkunastu wykonawców i wiedziało się dużo na ten temat.

Teraz - kilkuset i nie chce się wiedzieć zbyt wiele, bo świat i tak przeładowuje nas informacją.

 

Kiedyś muzyka była świętem, dostępna tylko w określonych warunkach.

Dziś jest powszechna, każdy może ją mieć ze sobą wszędzie...

 

A to już nie to samo....

I całe szczęście, że jest dostępna wszędzie. Wszystko zmieniło się na lepsze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Magnepan

 

To nie chodzi o to,że u nas się zmieniło.Chodzi o to,że kiedyś ludzie słuchali inaczej,bardziej aktywnie,z większym skupieniem.I być może my którzy mamy dostęp do muzyki przez 24 godz. na dobę coś na tym tracimy?

 

Ale nawet za naszych czasów stosunek do odbioru muzyki czy sztuki w ogóle uległ zasadniczej zmianie.Świadczy o tym m.in. zachowanie publiczności w kinie,teatrze czy na koncercie.Ludzie nie tylko nie wyłączają telefonów komórkowych ( co sporadycznie zdarzał się kilka lat temu).Oni wręcz bez krępacji używają w trakcie,przeglądają,wysyłają esemsy a nawet rozmawiają.I to nie tylko nastolatkowie ale 30 czy 40 latkowie!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Konsumpcja.

A kiedyś był kult

 

Teraz nie ma świętości

 

Przesadzam oczywiście - ale faktycznie nie ma

Edited by audiograde

Nie myśl. Jeśli już pomyślałeś, to nie mów. Jeśli już powiedziałeś, to nie pisz. Jeśli już napisałeś, to nie podpisuj. Jeśli podpisałeś, to się nie dziw!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dlatego odbieramy wszystko powierzchownie.Jeśli jednocześnie słuchamy muzyki i czytamy książkę to obie te czynności wykonujemy powierzchownie.To właśnie jest znak czasu.Szybko i po łebkach.

 

Muzyka daje mi tyle emocji,że nie mogę sobie pozwolić na jej marginalne czy powierzchowne traktowanie,to rytuał,skupienie,szacunek.Unikam słuchania w tle,chociaż są czynności,które ze słuchaniem muzyki dobrze się komunikują,niewiele ich jednak,bardzo staram się wygospodarować czas na tylko słuchanie.


l'enfant sauvage

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest papageno

I ja też tak czynię. XXI wiek daje mi większe możliwości wyboru. Kupuję to, czego chcę, a nie to co jest.

P.S. "Słuchanie" muzyki w samochodzie to wielkie nieporozumienie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Skąd masz te dane? Jednak chyba ci się tylko wydaje... Poza tym wniosek, jakoby większa liczba osób umiejąca grać i znająca nuty miała bardziej szanować muzykę jest mówiąc delikatnie nietrafiony

Na podstawie lektury wielu wspomnień, dzienników, pamiętników, biografii itp. Nieco zamożniejsze mieszczaństwo (nie wspominając o przedstawicielach arystokracji) organizowało w domach czy salonach spotkania, na których odgrywano muzykę fortepianową, kameralną, dyskutowano, przeżywano, komentowano.

 

Czekał, bo inaczej by nic nie usłyszał. Radio i płyty dopiero zaczynały docierać na szerszą skalę do domów. O ich wysokiej cenie i niskiej jakości audio nie wspominam. Wiadomym zatem jest, że odbiór muzyki na żywo nie miał wtedy konkurencji

 

No i dlatego, że czekał to bardziej przeżywał. Nawet zamożniejszy meloman nie zawsze miał możliwość wsiąść do pociągu i pojechać na przykład posłuchać jakiejś symfonii do Wiednia lub Berlina ot tak

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.