Jump to content
IGNORED

Miles Davis na Master Sound 2000 - DSD Mastering


Chicago

Recommended Posts

Właśnie kupiłem kolejną wersję 'Bitches Brew' - podwójny album CD w DSD Mastering z serii Master Sound. Mam z tej serii Miles in Tokyo (z roku 1996 i ta wersja brzmi najlepiej według moich smaków, choć nie jest to DSD Master). Nowy Master Sound brzmi naprawdę ciekawie i jestem mile zaskoczony. Być może do swojej ponad stupięćdziesięcio płytowej kolekcji dołożę jeszcze te nowe mastery DSD - naprawdę ciekawie i przyjemnie to brzmi. Jak przystało na japońskie wydania, wszystko spełnia wymogi ekskluzywnego produktu - krążki są w foliowych ubrankach, a sama okładka to solidny rozkładany karton mini LP z twardego materiału. Selekcja Milesa na Master Sound 2000 to dwadzieścia tytułów:

Kind of Blue, Someday My Prince Will Come, Miles Ahead, Porgy and Bess, Sketches of Spain, My Funny Valentine, 'Four' & More', Miles in Berlin, ESP, Miles Smiles, Miles in the Sky, Filles De Kilimanjaro, In A Silent Way, Bitches Brew, Miles Davis at Fillmore, A Tribute Jack Johnson, On The Corner, Agharta, The Man With The Horn, You're Under Arrest.

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

Słucham sporadycznie Milesa - bo go znam na pamięć. Jedyny impuls do włożenia cd Milesa do szuflady, to polemika na forum i kwestie sporne. Czasami, jak kupię nowy remaster, jak w tym przypadku, to też go słucham. W kolekcjonerstwie tak już jest drogi Wojciechu - jestem uzależniony. Oczywiście Miles w mojej kolekcji to pełna dyskografia amerykańskich wydań i różne pochodne płyt w formie zremasterowanej, na złocie, xrcd, pierwsze wydania... czy też boxy z całymi sesjami. Mogę powiedzieć, że mam wszystko plus dużo rzadkich rarytasów, jak np. japońskie wydania mono. Podobnie mam z Tranem, Birdem, Mingusem, Dolphym, Ornette'm. Czasami kupuję z premedytacją to co już mam, a że jest to ciekawe wydanie i okazyjnie tanio, więc kupuję i puszczam dalej, zarabiając przy okazji - lub przynoszę po jakimś czasie do sklepu i wymieniam na inny interesujący mnie tytuł. Prawdziwą karmę mam z jazzu live - płyty to w pewnym sensie nałóg - i tak to trwa z mniejszymi lub większymi przerwami od czterdziestu lat. Generalnie prawie w ogóle nie słucham płyt, które już mam i które znam - średnio w roku kupuję kilkaset krążków (pewnie od trzystu do pięciuset) - więc jest czego słuchać w kontekście nowości czy też staroci, których nie znam, czyli też w griuncie rzeczy nowości.

 

W 2016 kupiłem na pewno ponad tysiąc płyt, ale ten rok był szczególny i się jeszcze nie skończył.

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

Oczywiście zjawisko kolekcjonerstwa i mnie nie jest obce.Ale mimo wszystko słucham Milesa i wymienionych przez Ciebie artystów.Choćby na cyklicznych dżemach z kolegami przy winie.Kupuję nowości choć już nie tyle co kiedyś ale nadal dużo starej muzyki na winylach i CD.Tych obecnie wydanych i tych z epoki.I pomału dochodzę do wniosku,że tak naprawdę to wszystko już było.Nawet w awangardzie nie odkrywamy Ameryki.W latach 60 to już było.Natomiast muzyka koncertowa,nagrania live to jest to.I chodzenie na koncerty.

Link to comment
Share on other sites

Dokładnie też tak myślę i podobnie dzieje się u mnie. Też się spotykam z moimi jazzowymi przyjaciółmi - ciężko jest nas czymś zaskoczyć. A live to live - this is jazz. Przecież jazz to przede wszystkim muzyka live i od tego powinno się wyjść. Nawet jak jestem na jakimś stałym gigu po raz 'setny', to i tak mam satysfakcjonującą jazdę, bo prawie zawsze jest inaczej.

 

I jeszcze zdjęcie BB z Master Sound 2000:

 

003c7863.jpg

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

To pewnie będzie przyszłość, ale ja lubię płyty, tak samo jak lubię książki w fizycznej postaci. Nie zamierzam na razie przesiadać się na strumeń czy też pliki. Nie kręci mnie to, choć wygoda duża. Jak dla mnie, fizyczna płyta jest tym co bardzo lubię i nie widzę dla niej konkurecji. Imponują mi ludzie posiadający przemyślaną i konkretną kolekcję płyt.

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

To tak jak ja.Ktoś oczywiście może mi zarzucić konserwatyzm bo niewygoda,problemy ze składowaniem.Ale jednak płyta to coś innego.A zwłaszcza winyl.Stary,pachnący naftaliną winyl to dzieło sztuki.Choćby ze względu na okładki.Dopiero wtedy można je docenić.Wyjmowanie z koperty,odkurzanie,położenie na talerzu.To cały ceremoniał.

Poza tym preferuję słuchanie całością płyty a przynajmniej jedną stroną.Dla mnie płyta to całość.

Link to comment
Share on other sites

Jak zobaczyłem w księgarni album 'We Want Miles / Miles Davis vs. Jazz' (Cite de la musique Paris, The Montreal Museum of Fine Arts i Skira Rizzoli New York), to od razu zapragnąłem go mieć - genialne wydanie! Książka rulez! Pliki to inne medium. Podobnie nie mogę się przyzwyczaić do kosmicznej dokładności i rozdzielczości w najnowszych telewizorach - to jest porażające. Myślę, że nie muszę widzieć wągra na twarzy aktora albo jakiegoś reportera - już sam nie wiem co o tym myśleć. Najbardziej kocham plazmy Pioneera - monitory. Wszystko co dobre szybko się kończy: Levinson, Krell, CJ, BAT...

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

Jak zobaczyłem w księgarni album 'We Want Miles / Miles Davis vs. Jazz' (Cite de la musique Paris, The Montreal Museum of Fine Arts i Skira Rizzoli New York), to od razu zapragnąłem go mieć - genialne wydanie!

 

Albo 'The Jazz Book - From Ragtime to 21st Century' - Seventh Edition Revised and Expanded? Znakomitość w każdym calu! Genialne wydanie!

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

Generalnie prawie w ogóle nie słucham płyt, które już mam i które znam - średnio w roku kupuję kilkaset krążków (pewnie od trzystu do pięciuset) - więc jest czego słuchać w kontekście nowości czy też staroci, których nie znam, czyli też w griuncie rzeczy nowości.

 

W 2016 kupiłem na pewno ponad tysiąc płyt, ale ten rok był szczególny i się jeszcze nie skończył.

Tzn. kupujesz płyty i leżą na półce? 300-500-1000 płyt rocznie - no to oczywiście fizycznie nawet nie za bardzo jak jest słuchać, chyba że codziennie z zacięciem i notowaniem co się odsłuchało i do czego się wróci za 3-4 lata jak będzie chwila na odsłuch ;)

Hmm a po co w ogóle kupować płyty, żeby ich nie słuchać - natręctwo posiadania?

Link to comment
Share on other sites

Tzn. kupujesz płyty i leżą na półce?

 

Na półce , w piwnicy i w garażu. Ale nie martw się, każdą płytkę znam i wiem co na niej jest, a jak nie pamiętam co jest, to słucham ponownie i już wiem. Takie kompaktowe życie, wiesz rozumiesz.

 

Wielu ludzi kupuje coś nałogowo - niekoniecznie muszą to być CD, tak? Mój przyjaciel kupuje gitary i wzmacniacze - ma ich pewnie z pięćdziesiąt. I to jakie rarytasy! Wielu jazzmanów z Polski śmiga na gitarach od... mojego przyjaciela. Inni kupują nałogowo odzież - buty, sweterki i koszulki... Następny mój znajomy ma z kolei świra na punkcie książek - ma ich tysiące, cały dom, piwnica i garaż zawalone - i co ciekawe, wszystko ma gość przeczytane.

 

Jeden z najbardzie prominentnych muzyków jazzowych w Chicago, znakomity basista, posiada ponad pięćdziesięciotysięczną kolekcję płyt - ten gość zna wszystko i wszystko na temat muzyki może powiedzieć, również o muzyce na płytach, które posiada. Gra z Dana Hall, Bobby Broomem i innymi wielkimi. Muzycy, i to ci z pierwszej ligi też mają potężne kolekcje płytowe jak widać. Pewnie też nie ma czasu na słuchanie, bo to zapracowany muzyk jest...???

Nie rozumiem niektórych kosmitów, ale rozumiem, że może się kolekcja płytowa nie podobać - tu nie ma nic dziwnego i wiedziałem z góry, że powstaną takie pytania jak trzy posty powyżej, ale nic to Baśka.

 

Ale w sumie bardzo lubię kosmitów jak wiecie, więc dokupiłem sześćdziesiąty albu Sun Ry do mojej kolekcji - nazywa się Nuclear War.

 

Ale do rzeczy - żeby być w temacie wątku. Japończyk Bitches Brew z SME Records naprawdę brzmi bardzo dobrze. Wysłuchałem trzy razy i porównałem z wersją Columbia- Legacy - siła forum! BB na SME Records to chyba najlepsze wydanie jakie znam po względem jakości brzmienia. Namawiam gorąco fanów Milesa i zbieraczy CD na zakup tego wydania.

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

Sorry Winnetou, ale to smutne jakieś. Poniekąd Cię rozumiem, bo sam nałogowo kupowałem płyty. Jednak po rozmowie z jedną koleżanką zaniechałem. Nie potrafiła odpowiedzieć ile ma płyt (CD), lecz pamiętała, że w piwnicy leży 3 tys.

Obecnie wszystko ripuję do plików. Rzecz godna polecenia. Wygoda i szybkość. Poza tym można posłuchać opery w całości.

Rozumiem też tych co obracają winyle. Obcują z przedmiotem. To taki atawizm, jak brody u bojarów ;-)

Książki nie zestawiałbym z płytami. Jako wytwór materialny poniekąd istnieją od "zawsze" (nawet malunki naścienne w jaskiniach to książka). Mechaniczne odtwarzanie dźwięku, komercyjnie od 1894. Cała reszta to rozwój techniki i technologii.

Człowiek z wiekiem i tak głuchnie. ;-(

Link to comment
Share on other sites

Userze Zombyfoofie, to był tylko taki żarcik, nie przejmuj się aż tak bardzo mną - chociaż powiem, że miło mi, miło! Nie trzymam płyt w żadnym garażu ani w piwnicy, przyjacielu złoty zlituj się!? Doskonale rozumiem ripy i ripowców - wygoda tu i tam - przecież to jest oczywiste? Ale ja kocham płyty, mogę? Zezwolisz? Który odcinek Winnetou lubisz najbardziej? Byłeś przebrany za Winnetou na zabawie mikołajkowej? Miałeś Colta na korki? A może byłeś Old Shatterhandem?

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

No cóż ciekaw jestem tego master s. U mnie zawsze ta która najbardziej mnie odpowiada zostawała resztę rozdawałem, a ostatnio to niemal tylko pliki. Jakie to ma znaczenie

Moja zona do kindla nie przekona się, ja podobnie choć z musu z pdfa kilka poz ksiązkowych których nie ma w druku i w używkach zaliczyłem.

A są pewnie osoby skazane na audiobooka np.

Link to comment
Share on other sites

Jakie to ma znaczenie

 

No właśnie. Jeden lubi toto inny totamto. Ale generalnie zgadzam się, że zbieractwo jest dziwaczne - lepiej nie zbierać.

 

A co do mastera SME Records, to powinien się podobać - w porównaniu do Legacy bardziej otwarty dżwięk, wydaje mi się że z lepszym drivem i lepszą rezolucją, tak jakby było więcej powietrza w tych nagraniach co z automatu polepsza separację instrumentów - coś w tym jest! Dobrze ta rzecz brzmi, ale to oczywiście moje impresje - wiadomo jak jest, tak? Nie każdy lubi Rolling Stones...

 

Już wiem gdzie popełniłem błąd! Tu:

 

Być może do swojej ponad stupięćdziesięcio płytowej kolekcji dołożę jeszcze te nowe mastery DSD

 

Errata: Być może do swoje kolekcji Milesa dołożę jeszcze te nowe mastery DSD. Teraz powinno być git!

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

Userze Zombyfoofie, to był tylko taki żarcik, nie przejmuj się aż tak bardzo mną - chociaż powiem, że miło mi, miło! Nie trzymam płyt w żadnym garażu ani w piwnicy, przyjacielu złoty zlituj się!? Doskonale rozumiem ripy i ripowców - wygoda tu i tam - przecież to jest oczywiste? Ale ja kocham płyty, mogę? Zezwolisz? Który odcinek Winnetou lubisz najbardziej? Byłeś przebrany za Winnetou na zabawie mikołajkowej? Miałeś Colta na korki? A może byłeś Old Shatterhandem?

He he. Lubię się z Tobą podroczyć i zgodnie z nadanym mi przez Ciebie tytułem, poużywać sobie.

Jeżeli trzymasz płyty w mieszkaniu, to chyba dobrze. "Każdemu wolno kochać".

Nie musisz też ripować, jeszcze odpowiednie przepisy nie powstały ;-)

Odnoszę wrażenie, że zamiast słuchać tych kilogramów płyt, które zgromadziłeś, tracisz cenny czas na zapełnianie forum swoimi wpisami.

To tylko drobne złośliwości, nie przejmuj się i walcz dalej.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Słucham sporadycznie Milesa - bo go znam na pamięć. Jedyny impuls do włożenia cd Milesa do szuflady, to polemika na forum i kwestie sporne. Czasami, jak kupię nowy remaster, jak w tym przypadku, to też go słucham. W kolekcjonerstwie tak już jest drogi Wojciechu - jestem uzależniony. Oczywiście Miles w mojej kolekcji to pełna dyskografia amerykańskich wydań i różne pochodne płyt w formie zremasterowanej, na złocie, xrcd, pierwsze wydania... czy też boxy z całymi sesjami. Mogę powiedzieć, że mam wszystko plus dużo rzadkich rarytasów, jak np. japońskie wydania mono. Podobnie mam z Tranem, Birdem, Mingusem, Dolphym, Ornette'm. Czasami kupuję z premedytacją to co już mam, a że jest to ciekawe wydanie i okazyjnie tanio, więc kupuję i puszczam dalej, zarabiając przy okazji - lub przynoszę po jakimś czasie do sklepu i wymieniam na inny interesujący mnie tytuł. Prawdziwą karmę mam z jazzu live - płyty to w pewnym sensie nałóg - i tak to trwa z mniejszymi lub większymi przerwami od czterdziestu lat. Generalnie prawie w ogóle nie słucham płyt, które już mam i które znam - średnio w roku kupuję kilkaset krążków (pewnie od trzystu do pięciuset) - więc jest czego słuchać w kontekście nowości czy też staroci, których nie znam, czyli też w griuncie rzeczy nowości.

 

W 2016 kupiłem na pewno ponad tysiąc płyt, ale ten rok był szczególny i się jeszcze nie skończył.

 

Witam

Nie oprę się , żeby nie skomentować tego tekstu , jeśli kogoś obrażam z góry przepraszam , i jednocześnie przyznaję , fakt - to uzależnienie nałóg , składam wyrazy współczucia . Proponuję nowy wątek . Kto kupił najwięcej płyt w 2016 r.

Link to comment
Share on other sites

Kupowanie plyt na ilosc zeby tylko staly na polce mija sie z celem. Plyte warto kupic jesli sie ja przelucha przynajmniej 10 razy. Polecam kolega koncerty Live Milesa z pozniejszego okresu i wcale nie ze wzgledu na gre mistrza tylko jego kolegow. MIles byl cwaniakiem dobieral do siebie najlepszych instrumentalistow. On wtedy byl juz legenda ale malo czwiczyl, slabiej gral i wlasciwie dodawal tylko kilka dzwiekow. Ale czasem lepsze kilka dzwiekow niz za duzo.

krytyk muzyczny jest jak ksiadz ktory uczy o kontaktach damsko-meskich

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.