Jump to content
SVART

PŁYTOWY SPARING - czyli porównania różnych wydań płyt

Recommended Posts

A dlaczego by nie. Również na tym forum krąży wiele postów odnoszących się porównywania różnych wydań tego samego albumu. Warto zbierać to w jednym miejscu.

 

Na początek może trochę i ciężko, ale chyba każdy zna i przynajmniej trawi Żelazną Dziewicę.

 

Wczoraj prtzy okazji spotkania mieliśmy spontaniczny odsłuch z kolegą z forum różnych wydań płyt, głównie Iron Maiden. Jazz był tylko na początku, Brubeck "Take Five" w dwóch wersjach, japońska z epoki i wznowienie Analogue Prod. na 200g/45 RPM. O dziwo dziś naszemu koledze wersja 200g nie przypadła do gustu, kiedy z kolei przedwczoraj z innym kolegą (też z form) byliśmy delikatnie wryci w ziemię właśnie tą wersją. Aż dziś, że płyta ta leżała i czekała u mnie pewnie ze 3 lata na rozpakowanie i pierwsze zagranie :). 200g wg mnie grała z masą powietrza, detalicznie, perkusja jak żywa, werbel przed nosem, dla mnie i Piotra była bajka.

 

Ale do rzeczy. Niezapowiedziane odsłuchy Iron Maiden, które zaczęły się niepozornie od jednej płyty, a było kilka niespodzianek. Każda płyta grała ewidentnie odmiennie. Niestety nie udało nam się porównać wszystkich wydań poniższych płyt, które posiadam. Może jeszcze będzie okazja :).

 

1. IM "Somewhere In Time"

 

a) LP wydanie europejskie/francuskie z epoki - może i naturalnie, ale trochę płasko, nie było dociążenia. Być może to wina, iż winyl ma swoje lata i był słuchany wiele razy;

b) LP pierwsze wydanie japońskie z epoki - płyta czyściutka jak łza, jest dynamika, detaliczność, gra z dużym zapasem powietrza, ale trochę odchudzona na basie i jaśniej. Generalnie bardzo dobrze, tylko trzeba lubić taką prezentację;

c) PLP wydanie europejskie sprzed ok. 2-3 lat - masakra, najgorzej z całego setu, skompresowany dźwięk bez emocji i życia. Kolejne potwierdzenie, że pictures nie grają, szkoda kasy, chyba że do kolekcji;

d) LP wydanie europejskie sprzed roku, podobno remaster z taśm matek - świetnie. Nawet jestem gotów uwierzyć, że faktycznie użyto oryginalnych taśm. Jest jednocześnie analogowo, czyli trochę ciemniej, ale dźwięk ma należną masę i dociążenie;

e) CD bodajże drugie tłoczenie amerykańskie z 1986 r. - chyba najlepiej z całego setu, choć najciemniej. Jest mięso i masa i gra jak nie kompakt, dynamiki niezbyt wiele. W sam raz na długie odsłuchy. Nie bierze za pierwszym razem, ale doceni się na dłuższą metę;

f) CD remaster z 1998 r. - dużo lepiej od PLP, ale to drugie najsłabsze tłoczenie tej płyty tego wieczoru. Era słabego remastera :). Czuć cyfrowy nalot, dźwięk skompresowany, ostry, natarczywy i męczący. Hałaśliwie brzmiąca płyta;

g) CD pierwsze tłoczenie japońskie z 1986 r. - nie zdążyliśmy posłuchać :).

 

2. IM "Piece of Mind"

 

a) LP wydanie holenderskie z epoki - ponownie, lata grania najwyraźniej jej nie służą, ale gra nieźle. Słychać od razu analogowy nalot i urok, choć gra bez polotu;b) LP pierwsze wydanie japońskie z epoki - mniej dolnych rejestrów, choć lepszej jakości, ale za to o wiele więcej detali na średnicy i wysokich. Mocne i równe tłoczenie. Idealne dla tych, co nie lubią "koca" na kolumnach;

c) PLP wydanie europejskie sprzed ok. 2-3 lat - nawet nie włączaliśmy po doświadczeniu z SIN;

d) LP wydanie europejskie sprzed roku, podobno remaster z taśm matek - ponownie, świetnie, najlepiej z całego setu, a co najmniej na równi ze starym tłoczeniem amerykańskim na CD. Zwarty bas, dobra detaliczność, analogowy klimat, zdecydowanie po ciemniejszej stronie, ale wszystko inne to wynagradza. Inne płyty z tej serii wg mnie również grają bardzo dobrze;

e) CD tłoczenie amerykańskie z 1985 r. - grało ciemniej od wznowienia ostatniego roku na LP, ale niezmiernie przyjemnie. Niezła detaliczność. Chciało się słuchać dłużej;

f) CD remaster z 1998 r. - podobnie jak "Somewhere...", cienko;

g) CD drugie tłoczenie japońskie z 1990 r. - znowu nie zdążyliśmy posłuchać :).

 

3. IM "Book of souls" tutaj do końca nie byłoby wiadomo (dla mnie) co wybrać

 

a) CD wydanie europejskie - grało lepiej i wyraźniej przy cichszym słuchaniu, przy głośniejszym mniej detalicznie, ale za to więcej dołu.

b) LP wydanie europejskie - więcej szczegółów, więcej powietrza, nośnie i z klasą. Można łatwo wyłapywać detale, mniej dociążenia w dole, ale to nie znaczy, że gorzej. Po prostu inaczej. W zależności od nastroju lub potrzeby można słuchać jednego lub drugiego wydania. Przy głośniejszym słuchaniu LP wypadał już świetnie.

 

Tyle w skrócie.

 

P.s. Może czasami lepiej kupić inne wydanie płyty, zamiast głowić się co zmienić w systemie, który kabel etc. :). Powyższe pokazuje, że ta sama płyta może zabrzmieć świetnie, jak i tragicznie, a inne wydanie wniesie więcej niż zakup nowej sieciówki za ileś kilo euro :).

Edited by SVART
  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Masz absolutną rację...co prawda kosztowne jest kupowanie kilku wydań. Ostatecznie jednak tańsze niż żonglowanie klockami...

 

Taki wątek pozwoli na wyłuskanie najlepszego dla siebie...

 

Czas poszukać Iron Maiden ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może czasami lepiej kupić inne wydanie płyty, zamiast głowić się co zmienić w systemie, który kabel etc. :). Powyższe pokazuje, że ta sama płyta może zabrzmieć świetnie, jak i tragicznie, a inne wydanie wniesie więcej niż zakup nowej sieciówki za ileś kilo euro :).

Moim zdaniem trafione w samo sedno.

Jakość nagrania to podstawa do oceny systemu i przede wszystkim przyjemnego słuchania, a że różnie z tymi realizacjami jest to powinno dać do myślenia, czy aby na pewno to wina sprzętu.

Edited by piotkrak

♪ ♪ ♫  ♪  Najważniejsza jest muzyka i przyjemność jej słuchania  ♪ ♫ ♪ ♫ ♪ ♫ 

Share this post


Link to post
Share on other sites
xavian

P.s. Może czasami lepiej kupić inne wydanie płyty, zamiast głowić się co zmienić w systemie, który kabel etc. :). Powyższe pokazuje, że ta sama płyta może zabrzmieć świetnie, jak i tragicznie, a inne wydanie wniesie więcej niż zakup nowej sieciówki za ileś kilo euro

 

 

Jesteś w błędzie. Nawet nieprawidłowy, siwy kurz może diametralnie zmienić brzmienie, o żółtych podstawkach pod kable nie wspomnę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jesteś w błędzie. Nawet nieprawidłowy, siwy kurz może diametralnie zmienić brzmienie, o żółtych podstawkach pod kable nie wspomnę.

Fajny był wątek, ale już się zaczyna....

Po co ten sarkazm?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wykluczam. Na tę chwile opisywałem wrażenia z odsłuchu płyt, na podstawki itp. przyjdzie też pora :).

 

 

Bardzo fajny miałeś pomysł z rozpoczęciem tego wątku. Kilka razy zastanawiałem się słuchając swoich płyt i u innych, czy winny jest sprzęt czy płyta. Niestety nie robiłem takich porównań jak Ty. Gratuluję pomysłu.:-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

W innym systemie wrażenia mogą być dokładnie odwrotne.

 

Nie ma płyt idealnych - są tylko najlepiej wpasowane w system i gust :-)

 

Uprzedzam tylko - że po zmianach kiedyś - może być już inaczej.

  • Like 1

Nie myśl. Jeśli już pomyślałeś, to nie mów. Jeśli już powiedziałeś, to nie pisz. Jeśli już napisałeś, to nie podpisuj. Jeśli podpisałeś, to się nie dziw!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dawno już wyrobiłem sobie zdanie, wystarczyło mi porównanie płyty Dire Straits - Brothers in Arms wydanie XRCD do dwóch "pospolitych" wydań. Na tej pierwszej słuchało się tego samego sprzętu ale był wyższej jakości :-)

Podobnie było z DVD-Audio vs CD czasem jeszcze HDCD trochę pomaga.


♪ ♪ ♫  ♪  Najważniejsza jest muzyka i przyjemność jej słuchania  ♪ ♫ ♪ ♫ ♪ ♫ 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kilka razy zastanawiałem się słuchając swoich płyt i u innych, czy winny jest sprzęt czy płyta. Niestety nie robiłem takich porównań jak Ty. Gratuluję pomysłu.:-)

 

Dzięki! Mnie już korciło od dłuższego czasu. Co do porównań, to z moich obserwacji najciekawiej jest przy odsłuchach przez kilka osób. Samemu mniej mi się chce robić podobne porównania, tak są emocje, uwagi, spory, oby tylko do rękoczynów nie dochodziło :). Można wymieniać komentarze, a jak powyższe pokazuje zdania mogą i są często podzielone.

 

W innym systemie wrażenia mogą być dokładnie odwrotne.

 

Nie ma płyt idealnych - są tylko najlepiej wpasowane w system i gust :-)

 

Według mnie i tak, i nie. Jest tylko jedno główne zastrzeżenie: słabe wydania zagrają słabo wg prawie każdego i praktycznie wszędzie, a na pewno nie zjawisko, co potwierdza ww. i inne spotkania. Oczywiste jest, że zmiana CD lub pre czy wkładki może docenić dane wydanie. Naturalnie można się spierać które jest lepsze / ciekawsze, choćby "Somewhere..." pozycje b), d) i e), gdzie faktycznie w różnych systemach mogą zagrać inaczej - korzystniej lub mniej korzystnie. U mnie też w sumie mogliśmy w sporej części zmienić część systemu (np. wzmacniacze), ale to już dużo zachodu. Następnym razem porównywać będziemy na 2-3 różnych systemach, a najlepiej w różnych pomieszczeniach :).

 

Istotna myślę uwaga: najprościej i miarodajnie porównać łeb w łeb LP/CD, ponieważ po dostosowaniu głośności można momentalnie przełączać z jednego nośnika na drugi. Dla LPs trzeba byłoby mieć taki sam set analogowy, wkładka, kable, pre, a to już idzie w grubą kasę. Z CD może być łatwiej, wystarczy, że załatwimy taki samo CD, kable się dopasuje.

Edited by SVART

Share this post


Link to post
Share on other sites

Różnice między wydaniami są duże i oczywiste. Nawet biorąc pod uwagę same CD (nie mam winylograja)

 

Przykładowo - mam na półce różne wydania np. Dead Can Dance "Into the Labirynth".

Nasze Sonickowskie, nowy remaster z 4AD UK i pierwsze wydanie z UK (pierwotnie z ciekawości pożyczone od kumpla - pociągnęło lawinę wydatków w konsekwencji)

Różnice?

Sonic - brzmienie pogrubione, dzwonki nie są takie dźwięczne.

4AD UK remaster z 2008 roku - głośno, z dużą dynamiką. Barwa uleciała w kosmos

Wydanie 4AD UK z 1993 - świetna barwa, dźwięczna góra, ładne nasycenie

 

Jestem w stanie zgodzić się częściowo z Audiograde. Jeśli ktoś ma ciemny system albo nie przykłada wagi do barwy to remaster może mu się nawet podobać.

Dla mnie to porażka. Wywaliłem już prawie wszystkie remastery CD z półki. Wolę już nawet Sonica

Podobnie z Cocteau Twins, Talk Talk, New Model Army, Pink Floyd (remaster z 2011 jest nawet niezbyt głośno nagrany, ale gdzie mu tam z barwą do pierwszych wydań) i wiele, wiele innych

Rezultat jest taki, że większość Sonicków już dawno sprzedałem, współczesnymi remasterami najchętniej popuszczałbym kaczki z dzieckiem. I sporo kasy przepuściłem na pierwsze wydania.

 

 

Z resztą, u Svarta z CD pierwsze wydania też brzmiały lepiej niż remastery :)

 

Choć pewnie zdarzają się takie strawne Sam parę znam...

 

O japończykach nie piszę, bo zwykle są najlepsze. Ale przy tylu płytach co się ma trzeba się zadowolić pierwszymi wydaniami europejskimi (lub z USA) :)

Edited by albertini

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo im bardziej zrównoważony system, tym mniej potrzebuje dodatkowych wodotrysków w postaci remasterów, sacd, itp.

Stare AAD jest często najlepszą opcją.

 

Podobnie jak w plikach - wav zgrywany w natywnych 44,1 jest zwykle bardziej naturalny niż 96 :-)

Ale oczywiście są nagrania, którym przyda się "dopalenie góry czy dołu" - i wtedy taki czy inny remaster może być rozwiązaniem dla niektórych systemów / uszu.

 

Biorąc pod uwagę jednak powszechną loudness war - kupowanie w ciemno aktualnie nowo wydawanych remasterów - jest zbyt dużym ryzykiem.

  • Like 1

Nie myśl. Jeśli już pomyślałeś, to nie mów. Jeśli już powiedziałeś, to nie pisz. Jeśli już napisałeś, to nie podpisuj. Jeśli podpisałeś, to się nie dziw!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Stare AAD jest często najlepszą opcją.

 

Zgadza się, najbardziej poszukiwane. Właśnie w taki sposób zgrywałem dużą część płytoteki, do WAV 44.1. Teraz w każdej chwili mogę jakby co przejść na pliki, choć naturalnie mi niespieszno :).

 

Na następny rzut myślę "Kind of Blue", mam c.a. 10 wydań, ale niestety nie mam jednego z pierwszych. Trudno dostępne w co najmniej bardzo dobrym stanie, a do tego naturalnie słono kosztuje. Potem Dire Straits, Camel itp.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pozycje obowiązkowe :-)


Nie myśl. Jeśli już pomyślałeś, to nie mów. Jeśli już powiedziałeś, to nie pisz. Jeśli już napisałeś, to nie podpisuj. Jeśli podpisałeś, to się nie dziw!

Share this post


Link to post
Share on other sites

W nawiązaniu do pierwszego, inaugurującego postu to szkoda, że nie dało się jeszcze porównać (brak czasu) pierwszych wydań japan (tzw. green lub black triangle) bo mogły trochę namieszać w rankingu :)

Edited by supmario
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

P.s. Może czasami lepiej kupić inne wydanie płyty, zamiast głowić się co zmienić w systemie, który kabel etc. :). Powyższe pokazuje, że ta sama płyta może zabrzmieć świetnie, jak i tragicznie, a inne wydanie wniesie więcej niż zakup nowej sieciówki za ileś kilo euro :).

Bo kwintesencją naszego hobby powinno być słuchanie dobrej, dobrze zrealizowanej muzyki, najlepiej jeszcze na dobrze odtwarzającym sprzęcie, ale to wszyscy chyba powinni wiedzieć;-)

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wczoraj były odsłuchy, niestety (lub stety) ponownie Iron Maiden.

 

Iron Maiden "Killers", tylko tym razem wydania na CD, winyl inną razą :)

 

1. Iron Maiden ‎– Killers, Fame ‎– CD-FA 3122 z 1987 roku, wersja UK - dosyć ciemne, przygaszone nagranie, mniej szczegółów niż Japończyk. Typowe wydanie o analogowym charakterze;

2. Iron Maiden ‎– Killers, Fame ‎– CD-FA 3122 z 1987 roku, wersja niemiecka - nie wychwycone różnić w stosunku do wersji UK z tego samego roku;

3. Iron Maiden ‎– Killers, EMI ‎– TOCP 3003 z 1995 roku, wydanie japońskie - świetnie! Zdecydowanie najlepiej z całej czwórki. Jest o wiele mniej ciemna o pierwszego wydania na CD, przy tym więcej szczegółów, lepsza finezja na górze, detaliczność, dynamika, bez utraty na mocy w tej muzyce. Bardzo dobre wydanie.

4. Iron Maiden ‎– Killers, EMI ‎– 7243 4 96917 0 4, remaster z 1998 roku - niestety, jak podobne remestery z tej serii, czyli słabo. "Killers" jest jeszcze bardziej napompowany, bas przesadzony, wszystko zlewa się w niewyraźną masę, nie ma separacji jak przy innych wydaniach, nie mówiąc już o Japończyku. Brzmi ok. 25% głośniej niż pozostałe wydania.

 

Mam jeszcze jedną wersję z Japonii z 1991 roku tej płyty, ale nie zdążyliśmy posłuchać.

 

Przez chwilę słuchaliśmy jeszcze Metallica "black album" w jednym z pierwszych tłoczeń niemieckich oraz japońską wersję SHM-CD. Starego wydania słuchało się przyjemniej, SHM miał podbity chyba każdy zakres, choć nie ukrywam, było w tej wersji więcej dynamiki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

niestety (lub stety) ponownie Iron Maiden.

 

Svart...Made in England masz?

Qrwa...już dawno tak dobrze Ironów nie posłuchałem

Znakomity ten remaster z 2013 :-)

Wreszcie u mnie Iron jak żywy...oczywiście Live After Death też super...

Pozdrawiam

 

Ja również postaram się dorzucić od siebie w wolnym czasie Metallica mam CD USA i wydania Japan.

 

Jacek...do dzieła...chętnie poczytam :-)

Pozdrawiam serdecznie Andrzej 3city ;-)

 

Edit: Oczywiście Maiden England ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Svart...Made in England masz?

 

Wstyd się przyznać, mam ponad 100 płyt Ironsów, ale tego albumu nie mam jeszcze w żadnym formacie. Głównie dlatego, że nie przepadam za koncertowymi nagraniami (z kilkoma wyjątkami jak Thin Lizzy etc.). Za Twoją namową, czas nadrobić :).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko pamiętaj, że to typowe Live z publiką, itp. Nie wyszyszczone jak w studio...ale słucha się świetnie, co nie można powiedzieć o wielu realizacjach Live na cd...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wydania japonskie maja pewnie zawsze wiecej gory czyli sa bardziej piskliwe.A jakie waszym zdaniem sa najlepsze wydania niemieckie,brytyjskie,holenderskie,brazylijskie czy amerykanskie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najlepsze są stare i pierwsze wydania, naturalnie. Ostatnie remastery na CD z końca lat 90 i obecne są najsłabsze. Naprawdę niezła jest seria wznowień na winylu z zeszłego roku. Naturalnie omijamy szerokim łukiem pikczerdyski :).

 

Pierwsze uk i us, potem Japan, to zależy od preferencji naturalnie i sprzętu odtwarzającego - na lampowym najlepiej mogą zagrać i często grają wydania japońskie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widze ze kolega po fachu i doswiadczenie ma.

Edited by fanM

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.