Jump to content
SVART

PŁYTOWY SPARING - czyli porównania różnych wydań płyt

Recommended Posts

Wydania UK to nawet do przeciętnych bym nie zaliczył. Np Queen... Mój Boże... Co za dno. Japońskie z lat 80 najlepsze, US też dużo dobrych i stare made in W Germany. Holenderskie Blue Note dobre były, ale i tak najwięcej mam japońskich. Mfsl też polecam te starsze z USA i Japonii, dcc już znacznie gorsze dla mnie. Seria denon classic z lat 84-85 czy do 86. Prawdziwa okazja za cenę za jaka można to kupić. RCA stare np Bowie ale Ryko au20 też dobre... Można tak wymieniać. Metallica shm mam też czarna z Japonii i jest kiepska (dynamika leży, brak wypełnienia, zbyt jasno ale wyczyszczona dobrze) , ale było kilka wydań. Pierwsze wydanie z Japonii lepsze.

 

Black triangle i płyty z pre emphasis polecam wszystkim melomanom.


Wieza STEREO Technics :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja polecam wszystkim zespol Gyllene Tider ze Szwecji oczywiscie najlepiej wydanie szwedzkie.Pozdrawiam

 

Wydania japonskie nie powiem zeby byly dobre za duzo sopranu a za malo basu

Share this post


Link to post
Share on other sites

To powiedz które :) Toshiby z lat 90? Była taka jedna seria, która jasno brzmiała. Mam pewnie z 200 płyt z Japonii z lat 80 i mało basu i dużo góry to chyba żart :) Chyba, że na smartfonie grasz...


Wieza STEREO Technics :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
xavian

Tak zaraz ci podam na czym gram i podam ci przepis na dobrze brzmiaca muzyke.To tak po pierwsze rozkrec kolumny i wyjmij glosniki nastepnie rozstaw je po pokoju i zamknij pokoj i oto moj system zamkniety na ktorym rozbrzmiewa cudowna muzyka i wtedy zobaczysz jak moze brzmiec taki cudowny system (: (: (: (: (: Pozdrawiam wszystkich

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo fajny miałeś pomysł z rozpoczęciem tego wątku. Kilka razy zastanawiałem się słuchając swoich płyt i u innych, czy winny jest sprzęt czy płyta. Niestety nie robiłem takich porównań jak Ty. Gratuluję pomysłu.:-)

 

To prawda z tą różnicą, sprzęt chyba ma tu najmniej do gadania bo jeśli nie ma jakości u źródła to wzmacniacz za 15 tyś nie pomoże. Pierwsze wydania CD zagraniczne są warte zachodu lub płyty Sacd - super audio ale jest ich niewiele i wielka szkoda. Ciekawa jestem czy ktoś tu podziela moją fascynację jakością płyt hybrydowych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

To prawda z tą różnicą, sprzęt chyba ma tu najmniej do gadania bo jeśli nie ma jakości u źródła to wzmacniacz za 15 tyś nie pomoże. Pierwsze wydania CD zagraniczne są warte zachodu lub płyty Sacd - super audio ale jest ich niewiele i wielka szkoda. Ciekawa jestem czy ktoś tu podziela moją fascynację jakością płyt hybrydowych.

 

Jakie masz pierwsze tloczenia plyt a jakie sacd? Wstaw kilka tytulow.


Wieza STEREO Technics :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trzeba zawsze porownac kilka a nie dwie, zeby miec obraz co jest standardem, co nagrane jest zle a co bardzo dobrze. Dobrze tez porownywac stare plyty z nowymi reedycjami, kilka roznych wydan z JPN kontra wydania z USA, Europy, Australii itd... Rozne mastery (nie mylic z remasterami) np Japonskie wydania z lat 80 czesto maja perelki wydawncze, inne mastery nagran niespotykane na zadnych inny plytach wydanych po dzis :)

 

Kiedys tak porownywalem wlasnie Brothers in Arms...

 

Proponuje wziac na ostrzal cos co wszyscy znaja. Moje typy to:

 

* MJ Thriller - nie wiem czy sacd bylo, na pewno Bluspec

* PF Dark side...

* Metallica Czarna (chociaz to lata 90 juz pierwsze wydanie niestety, wiec mniej opcji/wydan)

* Queen The works

 

Problem glownie w tym, ze trzeba sluchac na odtwarzaczu sacd i osobnym cd w tej samej cenie wszystkich plyt i porownywac bezposrdenio gre na danym odtwarzaczu jak i miedzy nimi, zeby to jakikolwiek sens mialo. No I nastepnym problem z dostepem do plyt...bo ile jest osob, ktore ma pierwsze wydanie thrillera z japonii czy Dark side itd...sacd to jeszcze mozna kupic od reki za powiedzmy to male pieniadze.

 

Megadeth Dystopia wersja z MM kontra Japan...niebo a ziemia...


Wieza STEREO Technics :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Qrde, wersji MM u mnie nie da się słuchać, jazgotu full, już miałem skazać ten album na zesłanie...a tu Japoniec wpadł i jest dobrze...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam "Symhpnony..." w zwykłym wydaniu CD (bodajże US) oraz SACD i LP by MoFi, może za to się wezmę. Choć z góry wiem, że MoFi gra na LP genialnie.

 

Idealnie byłoby mieć oczywiście dwa takie same odtwarzacze CD spięte tymi samymi kablami, ale nie zawsze tak się da. Trochę prościej jest CD vs. LP.

 

DSotM da się zrobić, mam pewnie z 10 wersji. Czarny album ok. 5 wersji, ale tylko jedna LP (4LP).

 

Też staram się mieć 3-4 wydania. Ostatnio porównywałem John McLaughlin / Al Di Meola / Paco De Lucía ‎– Friday Night In San Francisco:

1) zwykły remaster z lat 200x Philips ‎– 800 047-2

vs.

2) K2HD.

K2HD miało ogromną przewagę, ale to nie było raczej zaskoczenie :)

 

R-4594784-1369416245-7451.jpeg.jpg

Edited by SVART

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wesołych w drugim dniu Świąt! :)

 

Wczoraj późnym wieczorem był czas na odpoczynek i wyciszenie się po opychaniu się. Aby było jeszcze przyjemniej, postanowiłem trochę posłuchać. Przy okazji wziąłem na testy Boba Dylana i chyba mój ulubiony album: "The Times They Are A-Changin' ". Tylko 3 różne wydania + pliki.

 

1) LP Japan 1977 (Columbia ‎– SONP 50240) - spora przestrzeń, swoboda i lekkość nagrania, która dawała poczucie większej namacalności dźwięku. Żadnych szelestów, zamuleń, zaokrągleń, czy innych negatywnych aspektów, o które (niesłusznie) oskarża się winyle. Generalnie bardzo dobrze, ale jak się domyślacie można lepiej, o czym niżej.

 

2) CD Europa 2005 (Columbia ‎– COL 519892 2, Columbia ‎– 5198922001) - remaster jak to remaster, grają najczęściej akceptowalnie, słabo lub źle. O dziwo ten CD nie zagrał szorstko, matowo, czy też w sposób cyfrowy. Po odsłuchaniu łeb w łeb z dwoma wersjami winylowymi nie ma się (wg mnie) nad czym zastanawiać. Właśnie CD zagrało jakby muzyka docierała (choć przejaskrawiając) z pomieszczenia obok. Ewidentnie jakiś magik od masteringu wyciął górną średnicę, efekt jak byście przykręcili w prawo potencjometrem do ustawiania średnich tonów. Potęgowało to wrażenie, że głos Dylana jest jeszcze bardziej nosowy niż w rzeczywistości - gdybym nie miał innych wydań, uznałbym to za fakt, nikł też szybko dźwięk gitary.

 

3) 2LP 45 RPM 2014 (Mobile Fidelity Sound Lab ‎– MFSL 2-421) - nie ukrywam, że jestem poniekąd fanem większości wznowień płyt re-masterowanych do prędkości 45RPM, a szczególnie wydań MoFi, czy też Analogue (te przodują). Dynamika i "wielkość" dźwięku w tych przypadkach potrafi zrobić ogromne wrażenie (szczególny opad szczęki mojej i kolegi z forum był przy "Take Five" Brubeck'a). Ewidentnie to wydanie płyty Boba najbardziej przypadło mi do gustu. Słychać każde praktycznie muśnięcie strun w gitarze (a przecież nie mam chirurgicznego sprzętu analizującego każde skrzypnięcie krzesła pod pianistą). Do tego doszły świetne plany, o wiele większa przestrzeń niż CD, nie wspominając o dynamice, ta ponownie nie ma sobie równej wśród dostępnych mi wydań. Oczywiście jest dużo detalu, ale przy tym zero natarczywości, muzyka swobodnie rozpływa w pomieszczeniu jak dym.

 

4) Tidal i rip CD z jak w pkt 1) powyżej - rip podobnie jak z CD, ciemno, bez emocji, co nie dziwi, skoro źródło tak grało. Za to wersja z Tidal jakby lepsza i odrobinę jaśniejsza, da się posłuchać.

 

Podsumowując, wydanie 45RPM deklasuje resztę, po nim bardzo dobry Japończyk. Na remasterowane CD szkoda wydawania pieniędzy, lepiej posłuchać z Tidal'a. Niestety nie dojechała jeszcze wersja na SACD z MoFi.

 

R-5382823-1465857535-8709.jpeg.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Genesis "Duke" - pierwsze wydanie UK super.

Każde następne (w tym SACD) do kosza jeśli ma się alternatywę kupując te pierwsze.

Edited by xniwax
  • Like 1

Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wesołych w drugim dniu Świąt! :)

 

Wczoraj późnym wieczorem był czas na odpoczynek i wyciszenie się po opychaniu się. Aby było jeszcze przyjemniej, postanowiłem trochę posłuchać. Przy okazji wziąłem na testy Boba Dylana i chyba mój ulubiony album: "The Times They Are A-Changin' ". Tylko 3 różne wydania + pliki.

 

1) LP Japan 1977 (Columbia ‎– SONP 50240) - spora przestrzeń, swoboda i lekkość nagrania, która dawała poczucie większej namacalności dźwięku. Żadnych szelestów, zamuleń, zaokrągleń, czy innych negatywnych aspektów, o które (niesłusznie) oskarża się winyle. Generalnie bardzo dobrze, ale jak się domyślacie można lepiej, o czym niżej.

 

2) CD Europa 2005 (Columbia ‎– COL 519892 2, Columbia ‎– 5198922001) - remaster jak to remaster, grają najczęściej akceptowalnie, słabo lub źle. O dziwo ten CD nie zagrał szorstko, matowo, czy też w sposób cyfrowy. Po odsłuchaniu łeb w łeb z dwoma wersjami winylowymi nie ma się (wg mnie) nad czym zastanawiać. Właśnie CD zagrało jakby muzyka docierała (choć przejaskrawiając) z pomieszczenia obok. Ewidentnie jakiś magik od masteringu wyciął górną średnicę, efekt jak byście przykręcili w prawo potencjometrem do ustawiania średnich tonów. Potęgowało to wrażenie, że głos Dylana jest jeszcze bardziej nosowy niż w rzeczywistości - gdybym nie miał innych wydań, uznałbym to za fakt, nikł też szybko dźwięk gitary.

 

3) 2LP 45 RPM 2014 (Mobile Fidelity Sound Lab ‎– MFSL 2-421) - nie ukrywam, że jestem poniekąd fanem większości wznowień płyt re-masterowanych do prędkości 45RPM, a szczególnie wydań MoFi, czy też Analogue (te przodują). Dynamika i "wielkość" dźwięku w tych przypadkach potrafi zrobić ogromne wrażenie (szczególny opad szczęki mojej i kolegi z forum był przy "Take Five" Brubeck'a). Ewidentnie to wydanie płyty Boba najbardziej przypadło mi do gustu. Słychać każde praktycznie muśnięcie strun w gitarze (a przecież nie mam chirurgicznego sprzętu analizującego każde skrzypnięcie krzesła pod pianistą). Do tego doszły świetne plany, o wiele większa przestrzeń niż CD, nie wspominając o dynamice, ta ponownie nie ma sobie równej wśród dostępnych mi wydań. Oczywiście jest dużo detalu, ale przy tym zero natarczywości, muzyka swobodnie rozpływa w pomieszczeniu jak dym.

 

4) Tidal i rip CD z jak w pkt 1) powyżej - rip podobnie jak z CD, ciemno, bez emocji, co nie dziwi, skoro źródło tak grało. Za to wersja z Tidal jakby lepsza i odrobinę jaśniejsza, da się posłuchać.

 

Podsumowując, wydanie 45RPM deklasuje resztę, po nim bardzo dobry Japończyk. Na remasterowane CD szkoda wydawania pieniędzy, lepiej posłuchać z Tidal'a. Niestety nie dojechała jeszcze wersja na SACD z MoFi.

 

R-5382823-1465857535-8709.jpeg.jpg

 

Ja mam pierwsze wydanie cd JPN z połowy lat 80tych i też jest dobrze nagrane. Niestety rzadko słucham, bo wielkim fanem Dylana nie jestem.


Wieza STEREO Technics :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dawno niczego nie porównywałem :o). Za to jakiś czas temu stałem się szczęśliwym posiadaczem dosyć unikalnego amerykańskiego tłoczenia "Wish you were here" z 1982 roku, zwie się to Half-Speed Mastered [Columbia ‎– HC 43453 / CBS Mastersound]. Żal byłby nie porównać z innymi tłoczeniami / wydaniami.

Rzeczone wydane z 1982 roku - winyl gra niezwykle obszernym dźwiękiem, coś w stylu płyt 45RPM. Jest ogromna ilość szczegółów w porównaniu do innych wersji, do tego ta przestrzeń i lekkość dźwięku. Nie wiem jak oni to zrobili, ale efekt jest rewelacyjny. Jak dla mnie i kolegi, spośród osłuchanych wersji, jest to najlepsze tłoczenie tej płyty jakie słyszałem.

W sumie mam bodajże ok. 8 wydań tej płyty, ale do walki stanęła część: 

1) SACD [Analogue Productions ‎– CAPP 33453 SA, EMI ‎– 5099952243325, EMI ‎– 522 4332] z 2011 - zwiewnie, jedwabiście, lekko i przyjemnie, jako to SACD, ale nie to co ww. LP. 

2) stare CD europejskie z drugiej połowy lat 80'ch [Harvest ‎– CDP 7 46035 2] - przerosło uprzednie oczekiwania i zagrało bardzo dobrze. Co prawda gorzej niż H-S, ale drugie w kolejności pod kątem jakości dźwięku. Bardzo zbliżone do winylu, analogowo i płynnie.

3) wydanie CD japońskie z 1988 roku [CBS/Sony ‎– 28DP 5005] - zbyt lekko, dźwięk jakby odchudzony, chociaż mogło się podobać. Słychać dużo szczegółów.

4) japońskie wydanie LP z 1978 roku [CBS/Sony ‎– 25AP 1258] - podobnie jak japońskie CD, ale tutaj była większa przestrzeń i lepszy bas. 

5) niemieckie wydanie LP z 1977 [Harvest ‎– 1C 064-96 918, EMI Electrola ‎– 1C 064-96 918] - najgorsze ze wszystkich, chyba nawet gorzej od plików. Buła na basie, który dosłownie dudni, dźwięk zamulony i zduszony. Wielkie rozczarowanie, chociaż z kolei dużych oczekiwań też nie mieliśmy.

6) gęsty plik z Tidal bezpośrednio ze stremera - tylko chwila, w końcu to tylko pliki, tak sobie. Generalnie szkoda czasu :-). Ewentualnie trzeba byłoby dorwać MQA.

spacer.pngspacer.pngspacer.pngspacer.pngspacer.png

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, SVART napisał:

Dawno niczego nie porównywałem :o). Za to jakiś czas temu stałem się szczęśliwym posiadaczem dosyć unikalnego amerykańskiego tłoczenia "Wish you were here" z 1982 roku, zwie się to Half-Speed Mastered [Columbia ‎– HC 43453 / CBS Mastersound]. Żal byłby nie porównać z innymi tłoczeniami / wydaniami.

Rzeczone wydane z 1982 roku - winyl gra niezwykle obszernym dźwiękiem, coś w stylu płyt 45RPM. Jest ogromna ilość szczegółów w porównaniu do innych wersji, do tego ta przestrzeń i lekkość dźwięku. Nie wiem jak oni to zrobili, ale efekt jest rewelacyjny. Jak dla mnie i kolegi, spośród osłuchanych wersji, jest to najlepsze tłoczenie tej płyty jakie słyszałem.

W sumie mam bodajże ok. 8 wydań tej płyty, ale do walki stanęła część: 

1) SACD [Analogue Productions ‎– CAPP 33453 SA, EMI ‎– 5099952243325, EMI ‎– 522 4332] z 2011 - zwiewnie, jedwabiście, lekko i przyjemnie, jako to SACD, ale nie to co ww. LP. 

2) stare CD europejskie z drugiej połowy lat 80'ch [Harvest ‎– CDP 7 46035 2] - przerosło uprzednie oczekiwania i zagrało bardzo dobrze. Co prawda gorzej niż H-S, ale drugie w kolejności pod kątem jakości dźwięku. Bardzo zbliżone do winylu, analogowo i płynnie.

3) wydanie CD japońskie z 1988 roku [CBS/Sony ‎– 28DP 5005] - zbyt lekko, dźwięk jakby odchudzony, chociaż mogło się podobać. Słychać dużo szczegółów.

4) japońskie wydanie LP z 1978 roku [CBS/Sony ‎– 25AP 1258] - podobnie jak japońskie CD, ale tutaj była większa przestrzeń i lepszy bas. 

5) niemieckie wydanie LP z 1977 [Harvest ‎– 1C 064-96 918, EMI Electrola ‎– 1C 064-96 918] - najgorsze ze wszystkich, chyba nawet gorzej od plików. Buła na basie, który dosłownie dudni, dźwięk zamulony i zduszony. Wielkie rozczarowanie, chociaż z kolei dużych oczekiwań też nie mieliśmy.

6) gęsty plik z Tidal bezpośrednio ze stremera - tylko chwila, w końcu to tylko pliki, tak sobie. Generalnie szkoda czasu :-). Ewentualnie trzeba byłoby dorwać MQA.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Dziwnie pali się na czerwono gość  na Half-Speed. Na PF archives wygląda tak:

 

FC.jpg


Ty -- wódkę za wódką w bufecie...

Oczami po sali drewnianej -- i serce ci wali (Czy pamiętasz?)

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 26.12.2017 o 22:13, chick napisał:

Fakt, dobrze nagranego Duka nie udało mi sie jeszcze posłuchać, tak jak Wind and Wuthering....

By to się stało ... należało by dokonać ponownego remiksu . Bo stary jest fatalny...

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 26.02.2017 o 16:57, albertini napisał:

Dla mnie to porażka. Wywaliłem już prawie wszystkie remastery CD z półki. Wolę już nawet Sonica

Podobnie z Cocteau Twins, Talk Talk, New Model Army, Pink Floyd (remaster z 2011 jest nawet niezbyt głośno nagrany, ale gdzie mu tam z barwą do pierwszych wydań) i wiele, wiele innych

Rezultat jest taki, że większość Sonicków już dawno sprzedałem, współczesnymi remasterami najchętniej popuszczałbym kaczki z dzieckiem. I sporo kasy przepuściłem na pierwsze wydania.

To proste i wielokrotnie już tu poruszane. Niemal wszystkie remastery mają zmienioną dynamikę, ściślej spłaszczoną, aby lepiej brzmiały na sprzęcie mobilnym. Są przez to głośniej nagrane.

Kiedyś na poprzednim moim sprzęcie, który można by uznać za średnie hi-fi dało się to już rozróżnić, ale wiele płyt o których piszesz - brzmiały podobnie.

Po zmianie systemu audio różnice w nagraniach bardzo się pogłębiły. Część płyt zabrzmiała np. dużo lepiej.

A wszystkich remasterów podobnie jak Ty pozbyłem się, co kosztowało mnie w tamtym roku prawie 10k 😉.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 15.02.2020 o 09:12, jacekm22 napisał:
W dniu 26.12.2017 o 22:13, chick napisał:

dobrze nagranego Duka nie udało mi sie jeszcze posłuchać, tak jak Wind and Wuthering....

By to się stało ... należało by dokonać ponownego remiksu . Bo stary jest fatalny...

A co jest nie tak ?

Zaraz wrzucę pierwsze wydanie na cd, na co zwrócić uwagę ?


pre lampowe Adagio Sound, końcówka Sugden Au51 P MKII, AVI Laboratory Series, strojenie kolumn Adagio Sound - wszystko spięte kabelkami ;-)) żeby grało

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najlepiej kupować zawsze pierwsze oryginalne wydania płyt. Choć czasami są wyjątki. Mam np. remaster "Synchronicity" wydany na rynek amerykański i brzmi bardzo fajnie (ale oryginału nie znam więc nie mam porównania). Jednak przed zakupem sprawdzałem w sieci jakość tej płyty, w tym DR.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
28 minut temu, Meloman napisał:

Mam np. remaster "Synchronicity" wydany na rynek amerykański i brzmi bardzo fajnie (ale oryginału nie znam więc nie mam porównania).

Mam wyd pierwsze Japan i USA różnice prawie nie uchwytne.


pre lampowe Adagio Sound, końcówka Sugden Au51 P MKII, AVI Laboratory Series, strojenie kolumn Adagio Sound - wszystko spięte kabelkami ;-)) żeby grało

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Kazik II napisał:

Zaraz wrzucę pierwsze wydanie na cd

" Duke" majlepiej brzmi na CD stare pierwsze wydanie UK, jest pełniejsze, dynamiczniejsze, czystsze...no po prostu lepsze.
Moim zdaniem wszystkie późniejsze nie mają startu do tego wydania. Wydanie SACD hybrydowe jest nieporozumieniem.

Edited by xniwax

Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To tak jak z pierwszym wydaniem cd  A Lamb lies dawn on Broadway, mam wczesne tłoczenie z USA , to najlepiej brzmiąca płyta Genesis w mojej kolekcji. Słyszałem pózniejsze wydania które słyszałem i już nie były tak dobre.

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 minut temu, Moontan napisał:

plyta juz przebarwiona

Taka jakby pożółkła na srebrnym krążku?
Jeśli tak, to nie jest przebarwienie "ze starości", tak ma wydanie UK repress z 1983 roku.

Edited by xniwax
  • Like 1

Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli chodzi o jazz i klasykę, to moje spostrzeżenia są wręcz odwrotne. Prawie każdy remaster jest lepszy niż pierwsze wydania cd, a jak weżmiemy pod uwagę ECM i edycje 24/96kHz, remastery Hat Hut Records czy chociażby remastery z Soul Note & Black Saint, to różnica na korzyść nowych edycji jest wyrażnie słyszalna. Co do XRCD, to prawie każda płyta brzmi lepiej niż jego pierwotna wersja na pierwszych CD. Oczywiście są wyjątki, gdzie pierwsze wydanie brzmi bardzo dobrze, ale 'jedna' jaskółka wiosny nie czyni. Najnowsze remastery Led Zeppelin, to też najlepsze brzmienie pod każdym względem w porównaniu do pierwszych rozdań. Remastery Milesa Davisa z Master Sound lub SME Records to też zupełnie inne i lepsze brzmienia niż pierwsze wydania. Większość edycji Master Sound z MoFi, DCC lub Sony SBM na złotkach, to lepiej brzmiące płyty niż ich pierwotne wersje. Podobnie remastery 24/96kHz ze SteepleChase Records, Freedom Records, Corbett vs Dempsey Records, japońskie wydania MPS K2HD Pro czy nawet Impulse 24/96kHz. Druga prawda jest też taka, że ze słabo nagranej płyty niewiele da się wycisnąć i remaster nie jest żadnym lekiem na całe zło - konieczny jest re-miks, ale to też wcale nie daje gwarancji sukcesu. Zależy kto robił nagranie, miks i ewentualnie kto remasterował - to musi być na płycie konkretnie zaznaczone, a nie tylko napisik 'remaster'.

IMG_2371.thumb.jpg.8b528f28fb43aaf9a75ae2d9de08b646.jpgIMG_2375(1).thumb.jpg.5d1e0fefd4ac03557de096f4e9e8f77f.jpgIMG_2377.thumb.jpg.0e9bbc5390041bd5525ed9ba948f64af.jpgIMG_2381.thumb.jpg.84decd3fec8eaee6677a1c3382e69c1a.jpgIMG_2382.thumb.jpg.a00666b0e310e6c008279bb2dc7d5e4a.jpgIMG_2383(1).thumb.jpg.46e129bb9d84d51dcef80feed41f134d.jpgIMG_2384(1).thumb.jpg.9b5517e2da2e11ea0a6c8daf286b1f2a.jpgIMG_2385.thumb.jpg.7b9b2aab79448c44f88799f89c2f1206.jpgIMG_2386.thumb.jpg.279ce40fea870eccaff1e037e3097c01.jpgIMG_2392(1).thumb.jpg.8ec05ed937b99c86899185a40ba962a0.jpgIMG_2393.thumb.jpg.00bf0e5889649ebf997dbfd9dd39d7bd.jpgIMG_2390(1).thumb.jpg.64dbf041905616b17e5bb30699d23a9b.jpgIMG_2391.thumb.jpg.6953b29e8138d787a718e6e5d1344962.jpgIMG_2394.thumb.jpg.8155b5a2771de461e23fa8df899533ad.jpgIMG_2395.thumb.jpg.5738234597a7b62936102138ba4ee7f6.jpgIMG_2325.thumb.jpg.d94caa93bfe5a3ef03f6c69750c5c988.jpgIMG_2327.thumb.jpg.dc8eb6dad08c33ff3c4c77247093db88.jpgIMG_2107.thumb.jpg.167ec8655d64553fa1a58f9bff96febe.jpgIMG_2326.thumb.jpg.a2b19f772718affbf4e8cb6592c4387a.jpgIMG_2328.thumb.jpg.1f9ff999a57966419bb7c2a33e1ed61e.jpgIMG_2317(1).thumb.jpg.d868b967b071f9fa4e373b89ba1eb7ea.jpgIMG_2106.thumb.jpg.7f20f89c5bd5e7b1eb013a42822b8b49.jpgIMG_2105.thumb.jpg.9681e6c980b73e3e4508918cfaf1ace1.jpgIMG_2101(1).thumb.jpg.6c6dc86967efa16b67ce96d844f022d7.jpg

Edited by Chicago

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Chicago napisał:

Jeżeli chodzi o jazz i klasykę, to moje spostrzeżenia są wręcz odwrotne. Prawie każdy remaster jest lepszy niż pierwsze wydania

Bo może odbiorcą jazzu jest wg producentów bardziej wyszukany odbiorca, stąd nie robią sobie jaj przy reedycjach?

Poza tym ponad 90%  lub więcej remasterów muzyki r"ozrywkowej" to nie edycje 24/96, tylko stłamszony DR.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Chicago napisał:

Najnowsze remastery Led Zeppelin, to też najlepsze brzmienie pod każdym względem w porównaniu do pierwszych rozdań.

Tak, w pełni się zgadzam LedZep i dodam tu też Jethro Tull, Genesis ,Yes - pierwsze wydania na CD  - to blada, płaska słabowitość, niczym 3 kopia z kasety CC.

Dla mnie idealne są remastery LedZep - wyd. z "Black Box" (2008)

Genesis z boxu 70-75, wyd. 2008

Jethro i Yes - by Steven Wilson

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.