Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Wiedziałem że nic nie zrozumiesz Chicago. Tu nie chodzi o byle płytkę a to konkretne tłoczenie. Na twoim systemie i przy twoich zblazowanych uszach zabrzmi to być może identycznie, ale na moim są wyczuwalne różnice. Tu chodzi o Erica Dolphy! Tobie chyba nie muszę tłumaczyć, że każdy dodatkowy aspekt jego osobistego, żarliwego tonu, jaki można uzyskać na lepszych masterach będzie miał tutaj nie bagatelne znaczenie odsłuchowe!

 

Tylko nie szukaj w JEB. Tam tego nie znajdziesz :-)

 

 

Jak najbardziej kochany Magnusiu, jak najbardziej! Jestem twoim fanem forever!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko nie szukaj w JEB. Tam tego nie znajdziesz :-)

 

Powinieneś zagadać tak: 'Tylko nie szukaj u JEBa - tam tego nie znajdziesz :-)' Niebagatelny jest ten twój styl! Rozpoznawalny jak tubbabuba! Może powinieneś zmienić nick na tubbabuba? Co o tym sądzisz? Pisz Magnuś, pisz jak najwięcej! I love it! A tak a propos - czy wiesz kim był JEB? Czy przeczytałeś cokolwiek co ten wielki człowiek napisał? I don't think so!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jak jest z jakością instrumentów?Czy tylko Selmer i nic więcej czy jest jakaś konkurencja?

 

Nie mam pojęcia! Czy jest na sali jakiś saksofonista? Na pewno jest! Dajmy mu chwilę - zakładam, że nie będziemy długo czekać!

 

 

Jak z ustnikami?

 

Myślę, że z ustnikami jest podobnie jak ze strunami do gitary. Ich wybór zależy od umiejętności, technik grania, gatunków muzycznych i jak najbardziej potrzeb brzmieniowych. Ale to tylko przemyślenia, więc mogę się mylić.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest wiele czynników od komfortu, rodzaj budowy po stop metalu. Ponoć kultowa seria selmerów zawierała w sobie kobalt który to został wycofany jako szkodliwy. Powodował w stopie zmniejszenie cząsteczek metali czy cos w ten deseń i specyficznie to wibrowało. Najlepsze saxy japońskie maja świetną grywalność i precyzję i selmerowską barwę. Rodzaj i grubość "czcinki" tez ważna, a cykl jej produkcji z bambusa trwa 2 lata. Ostatecznie kształtuje i ujarzmia to wszystko ten co dmucha ;)

Edytowane przez Фома

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z grubsza chyba można powiedzieć, że metalowy ustnik daje jasne i 'ostrzejsze' brzmienie, natomiast ustnik kauczukowy wprowadza ciemny i nasycony ton. Zajrzałem do prac Johna Fordhama o instrumentach ze słowem wstępnym Sonny Rollinsa i tak mniej więcej to Fordham opisał. A propos książki - pięknie wydana w formie albumu z fantastycznymi zdjęciami. Polecam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A który jest dla Ciebie tym nr.1?Bo dla mnie tenor.

 

I pytanie bardziej praktyczne.Może jest na forum jakiś saksofonista?Czy przestawianie się z jednego saksofonu na inny wymaga specjalnych zabiegów?Bo np. Coltrane przechodząc z tenoru na sopran sporo ćwiczył.A jak jest w przypadku klarnetu i saksofonu?

Czy fletu?

Edytowane przez wojciech iwaszczukiewicz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Klarnet to chyba podobny układ palców co alt, więc większość klarnecistów pomyka zawodowo i na alcie - tutaj kilka przykładów na pewno będzie bardzo wymownych: Eric Dolphy, Paquito D'Rivera, ale z kolei Sydney Bechet to klarnecista i sopranista, więc sam już nie wiem?

 

Kiedyś byłem zafascynowany brzmieniem tenoru, ale teraz wybrałbym jednak alt - może dlatego, że pokochałem Charlie Parkera? Jak zaczynałem moją przygodę z jazzem, Bird nie był mi bliski, za to teraz uważam, że wszystko co najlepsze pochodzi od altu, ale i tenor oczywiście nadal mnie fascynuje. Miałem też kiedyś duży kłopot z przyswojeniem brzmienia sopranu, ale to też się oczywiście zmieniło. W ogóle kocham dęciaki, może z wyjątkiem fletu, choć Dolphy na flecie albo Ken McIntyre to wielka sprawa! Do Charliego Parkera prowadzą najlepsze ścieżki według mnie - Braxton, Ornette, praktycznie całe West Coast ( John Carter, Bobby Bradford), chicagowska szkoła jazzu... dużo wysmakowanych i najlepszych rzeczy.

 

Ale tenor to też jazdy nieziemskie - John Gilmore, Sonny Rollins, Trane, Joe Henderson, ale przede przede wszystkim Lester Young, który przecież 'stenoryzował całe brzmienie jazzu'...???

 

Edyt Pospieszny

Edytowane przez Chicago

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tez lubię baryton, a klarnet basowy uwielbiam u Dolphyego i flet. W tej konfiguracji u niego chyba bardziej lubię niż z saxem. Jak słucham jego skoków interwałowych z góry na dół to mam podejrzenia że sam Dolphy chętnie by je połączył.:)) A serio dawniej tenor tez u mnie rządził, teraz w sumie wszystkie chyba lubię zależy co i jak i jak daleko od ziemi;)

Alt u Parkera po prostu fruwa i ciężko o inny alt w takim wydaniu ; Ale wiadomo, są też inne i pewnie dobre w inny sposób

Edytowane przez Фома

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale w sumie to czemu saksofon nie przyjął się jako instrument solowy w muzyce poważnej?Podobnie jak trąbka?W Baroku była używana.Może dlatego,że kompozytorzy byli przeważnie pianistami.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może krótka historia instrumentu, brak protoplasty, czyniły go całkiem nowym" świeżym wynalazkiem XIX wieku. Niechęć, podejrzliwość oczernianie i zawiść?

 

cyt;

"Pomimo wielu pozwów sądowych (złożonych przez rywali Saxa, którzy powołali Stowarzyszenie Zjednoczonych Twórców Instrumentów, ang. Association of the United Instrument Makers), Sax opatentował saksofon w czerwcu 1846 roku[11] (wyłączność wygasła w 1866; w 1881 Sax rozszerzył zakres oryginalnego patentu[12]). Dowiedziawszy się o wniosku o wyłączne prawa Saxa do saksofonu, niechętni mu muzycy ogłosili, że instrument ten był od wielu lat znany w Niemczech. Odpowiedzią Saxa na insynuacje wrogów była propozycja odstąpienia od patentu, jeśli w ciągu dwunastu miesięcy przedstawiliby mu podobnie skonstruowany instrument. Konkurenci podważali innowacyjność Saxa i starali się doprowadzić do anulowania licencji wszystkich jego wynalazków. Według adwokata reprezentującego stowarzyszenie „saksofon nigdy nie istniał, nie mógłby istnieć i miał być uznany za zwykły szarlatański podstęp”[13].

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lubię baryton, a klarnet basowy uwielbiam u Dolphyego

 

Też lubię baryton - tutaj oprócz oczywistości w osobie Mulligana to od razu przywołalbym Hamiet'a Bluiett'a. Tak w ogóle, jeżeli mówimy o saksofonach i ich reprezentantach to momentalnie w myślach pojawia mi się World Saxophone Quartet - goście nie do wyjęcia, szczególnie pierwszy skład z Juliusem Hemphillem. Miałem kiedyś niezły odjazd na ich punkcie i często tych rzeczy słuchałem - mam wszystkie płyty. Powiedziałbym, że nawet ich póżne nagrania trącające komerchą są zadowalające i trzymające poziom.

Pisałem dawniej o nich na łamach forum, ale niestety zainteresowanie nie było zbyt duże. Jednak jakby nie spojrzeć, to cały czas gorąco polecam ten nietuzinkowy kwartet.

A klarnet basowy? O yea! Mój ulubiony dęciak, i to od pierwszego usłyszenia! Dolphy to wiadomo - kamień milowy i władca wszechświata - cenię go chyba bardziej niż Trane'a. Lubię też składy Vandermarka z klarnetem basowym i w ogóle wszystko co chicagowska scena avant/free/impro ma do zaoferowania. Z takich the best klarnecistów basowych będzie tutaj Jason Stein (ostatnio prezentowałem najnowszą jego płytkę w fascynacjach), a dzisiaj, za niecałą godzinkę jest jego koncercik w Constellation, ale nie pójdę - jestem zmęczony, miałem dość intensywny tydzień, a wiadomą rzeczą jest, że nic na siłę. Nawet gdybym za chwilę zmienił zdanie i pojechał do klubu, to pewnie i tak pół koncertu przespałbym, niezależnie od intensywności tej muzyki. Pozostał oczywiście jeszcze Roscoe Mitchell, ale to jest już ciężka jazda, za co go uwielbiam!

 

A co sądzicie o Rolandzie Kirku? Czyż nie był to fenomen? Uwielbiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też lubię baryton - tutaj oprócz oczywistości w osobie Mulligana to od razu przywołalbym Hamiet'a Bluiett'a. Tak w ogóle, jeżeli mówimy o saksofonach i ich reprezentantach to momentalnie w myślach pojawia mi się World Saxophone Quartet - goście nie do wyjęcia, szczególnie pierwszy skład z Juliusem Hemphillem. Miałem kiedyś niezły odjazd na ich punkcie i często tych rzeczy słuchałem - mam wszystkie płyty. Powiedziałbym, że nawet ich póżne nagrania trącające komerchą są zadowalające i trzymające poziom.

Pisałem dawniej o nich na łamach forum, ale niestety zainteresowanie nie było zbyt duże. Jednak jakby nie spojrzeć, to cały czas gorąco polecam ten nietuzinkowy kwartet.

A klarnet basowy? O yea! Mój ulubiony dęciak, i to od pierwszego usłyszenia! Dolphy to wiadomo - kamień milowy i władca wszechświata - cenię go chyba bardziej niż Trane'a. Lubię też składy Vandermarka z klarnetem basowym i w ogóle wszystko co chicagowska scena avant/free/impro ma do zaoferowania. Z takich the best klarnecistów basowych będzie tutaj Jason Stein (ostatnio prezentowałem najnowszą jego płytkę w fascynacjach), a dzisiaj, za niecałą godzinkę jest jego koncercik w Constellation, ale nie pójdę - jestem zmęczony, miałem dość intensywny tydzień, a wiadomą rzeczą jest, że nic na siłę. Nawet gdybym za chwilę zmienił zdanie i pojechał do klubu, to pewnie i tak pół koncertu przespałbym, niezależnie od intensywności tej muzyki. Pozostał oczywiście jeszcze Roscoe Mitchell, ale to jest już ciężka jazda, za co go uwielbiam!

 

A co sądzicie o Rolandzie Kirku? Czyż nie był to fenomen? Uwielbiam!

 

World Saxophone Quartet fajny skład

Dolphy/Coltrane . Który bardziej nie zdecydował bym się :) Chwilowo owszem. Z resztą.

Muzycznie co chwila mam odjazd na innym punkcie. Człowiek skacze raz tu raz tam i wraca z powrotem.

 

Dolphyego kiedyś eksperymentalnie ktoś zrobił wycinek kilku solówek i spowolnił tempo. W wielu momentach na zwolnionym tempie była wyraźna obecność swingu. Frazowanie palce lizać. Generalnie grubiej powyżej 200 swing się zatraca..

Edytowane przez Фома

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Muzycznie co chwila mam odjazd na innym punkcie. Człowiek skacze raz tu raz tam i wraca z powrotem.

 

Dokładnie! Ja też! Raz jestem w mainstreamie i to mocno tradycyjnym, raz w mainstreamowych złamanych formach, aby po tym wszystkim przejść do bezkompromisowego free - nauczyłem się być otwartym na praktycznie cały jazz, a to jest sztuka! Nawet mój przyjaciel, zawodowy jazzman, nie jest tak otwarty na wiele rzeczy jak ja, ale nie ma w tym nic dziwnego - po prostu mniej słucha, a więcej gra, ale oczywiście jest osłuchany na maxa - podobnie jak Ptaszyn, który przecież też nie za bardzo lubi szum i chaos '-)

 

Tak,fenomen ale raczej w kategorii sprawności manualnej.

 

Tak jest, ale jednak punkt widzenia zależy chyba od znajomości jego płyt i jakby nie spojrzeć, to jest tego trochę. Z mojej strony rekomendacja w umiarkowanej strefie stanów wysokich!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z Rolandem mam różnie, niektóre momenty lubię inne mniej. Pomysł na siebie miał oryginalny, cyrkulacyjny oddech fenomenalny Coltrane chyba tego nie miał? ;) znów Pharoah Sanders i paru innych miało.. ale znów nieco inaczej Ech tak to jest z tymi sprawami które są i nie ma ;

generalnie szacun.

Edytowane przez Фома

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chicago - dziwię Ci się trochę, że jako bardzo doświadczony jazzfan wdajesz się w dyskusję na temat kto jest lepszym a kto gorszym saksofonistą. Dzięki Bogu gusta słuchaczy, organizatorów koncertów i wydawców płyt są różne dzięki czemu możemy sobie do woli wybierać w muzykach i ich nagraniach.

JEB był niewątpliwie wybitnym znawcą jazzu, ale aby dowiedzieć się trochę więcej o muzykach warto też zajrzeć do innych źródeł i gdybyś zajrzał do - pewnie Ci dobrze znanego - dzieła The Penguin Guide to Jazz on CD to przekonałbyś się, że o Tubby Hayes'ie jest tam sporo, a wszystkie jego płyty autorzy ocenili jako dobre i bardzo dobre.

Ja nie znam się na muzyce, słucham tego co lubię, nie czuję się kompetentny do oceniania muzyków, ale mój przyjaciel, czołowy polski saksofonista, który o saksofonistach wie prawie wszystko bardzo ceni Hayes'a i często w czasie wspólnego słuchania płyt w jego piwniczce puszcza płyty tego muzyka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam trzy płyty Tubbiego i znam jego muzykę, ale to nie o to chodziło w polemice z nowym i niestety już zbanowanym userem ZawszeChce. Powinieneś uważniej prześledzić wątki w temacie, ale to nie jest oczywiście jakiś mus.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jak jest z jakością instrumentów?Czy tylko Selmer i nic więcej czy jest jakaś konkurencja?

 

Nie mam pojęcia! Czy jest na sali jakiś saksofonista? Na pewno jest! Dajmy mu chwilę - zakładam, że nie będziemy długo czekać!

 

Jak z ustnikami?

 

Myślę, że z ustnikami jest podobnie jak ze strunami do gitary. Ich wybór zależy od umiejętności, technik grania, gatunków muzycznych i jak najbardziej potrzeb brzmieniowych. Ale to tylko przemyślenia, więc mogę się mylić.

 

Pozwolę dorzucić od siebie parę groszy do tego zacnego wątku :)

Na wstępie muszę zaznaczyć, że odpowiedzi na pytania które padły mogłyby zasilić rzekę komentarzy niejednego forumowego wątku i przedstawiam jedynie swoją skromną opinię jako hobbysta saksofonu, żaden ekspert.

Podziwiam tutaj intuicję Pana Chicago, dużo w tej odpowiedzi racji.

Generalnie w ogromnym uproszczeniu kwestia jakości to kwestia bardzo indywidualna i egzemplarze poszczególnych serii mogą różnić się, a cóż dopiero różne modele lub marki.

Jeśli chodzi o dźwięk saksofonu to na jego wpływ ma wg mnie największe znaczenie w podanej kolejności: saksofonista > ustnik + stroik > fajka > cała reszta (choć pewnien poziom musi być zachowany)

Jeśli chodzi o sam ustnik to na dźwięk ma wpływ budowa i dobrany stroik, materiał ma znaczenie trzeciorzędne (choć wymusza w pewnym stopniu budowę).

 

Polecam zainteresowanym poszperać po internecie lub kupić tani chiński instrument (może być drogi i firmowy jeśli kogoś stać ;)) i popróbować samemu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę ze każdy materiał może być inspirujący i rodzaj. Przyprawa do własnego brzmienia lub ze względu na technikę lub portfel..Ostateczne brzmi ten co dmie.

post-53425-0-22093000-1507186084_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Technika multiphonic" czyli granie wielodźwięków . M Brecker świetnie to robił, i robi też wielu innych

https://www.youtube.com/watch?v=ghH7ZmYrNpM

 

Jest tez sposób wydobywania alikwotów tzw overtone" Charakterystycznie i mistrzowsko robił to Coltrane. Brecker też i wreszcie Liebman i wielu innych

Edytowane przez Фома

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla tego są tez tzw seksofoniści" .saksofobia i seksofonia

Edytowane przez Фома

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość papageno

Seksofonia żeńska czy męska? Tenor czy sopran? Choć jestem bardzo heteroseksualny, wolę tenor ;) O saksofobii można powiedzieć, że to ksenofobia lub patriotyzm.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.