Jump to content
Guest bartosz_55239

The Beatles wybitnym zespołem jest...?

Recommended Posts

Bo Beatlesi tak naprawdę tworzyli muzykę pop i w tych kategoriach trzeba ich oceniać.

I mieli na nią kolosalny wpływ.

Ostatnio słucham sporo ELO, i słychać, kim panowie się inspirowali.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę przysłuchiwałem się płycie Sierżanta Pieprza.

 

 

I rzeczywiście są tam takie rzeczy, które kojarzą mi się mgliście z wczesnymi Floydami, wczesnym Genesis albo Yes - również wokalnie. Jest też chyba jeden z pierwszych przypadków tak wyrażnych fascynacji muzyką Wschodu w Within You Without You.

Niestety wokalnie nadal mnie muli.

Ale jest jeden numer, który absolutnie łykam. Come Together!


Elementarna empatia: nie mów drugiemu, że urządzenie, które ma dopiero tydzień, jest kiepskie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Słowacki wielkim poetą był. Nigdy nie byłem zainteresowany śpiewankami tego zespołu. Wyrosłem na BS, LZ i DP.

 

Ja również wyrosłem na tych trzech. Ale wcześniej raczkowałem na Beatlesach.

Później dojrzewałem przy rocku progresywnym, którego Kolega jezz tak się brzydzi. ;-)

Teraz gnuśnieję słuchając jazzu i innych gatunków, będąc przy okazji wiernym tym poprzednim.

Nie cierpię jedynie tego, czego słuchać się nie da: rap, hip-hop, techno, disco-polo.

Wszystko to wrzucam do jednego worka, którego zawartość można spalić w Borucie - Zgierz. ;-)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@soundchaser

Wpis wybitny prawie jak sami bitle, hehe ...

Tyle że nie w temacie :)

 

Ode mnie - liczy się inwencja, a u nich i aranżera George'a Martina było jej mnóstwo.

Aż Brian Wilson musiał odpuścić i porzucić muzykowanie :)

Prawie tyle inwencji co u niepiosenkowych Shadowsów.

P.S.

Sory za ogromnie paskudny wygląd ostatniego słówka.

The Beatles to twórcy produkcji muzycznych. Należy się im za to chwała ponadczasowa.

 


Luz i granie nie w cenie - taktowidzetuiteraz

3fazowy daleki przesył Doliwo - Dobrowolskiego ten sam a każdy gra inaczej

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sugerowanie, że Wielka Czwórka miała jakikolwiek wpływ na progres.. może nie jest nadużyciem, ale na pewno dużym nietaktem :)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

hehe, no pewnie że miała, sierżant pieprz - jako koncept i muzycznie (wzbogacone instrumentarium, elementy wschodnie) - to jest progresja. Ale Bitlesi nie byli sami, patrz Procol Harum, Moody Blues etc.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

The Beatles byli zespołem, który wprowadzał coś nowego do muzyki na starym kontynencie. Coś co zmieniało światopogląd młodych ludzi. Ich kariera była owocem "nowego pomysłu" na muzykę. To takie pomieszanie rock&roll i popu z twistem :)

 

Mam pierwsze wydania japońskie ich płyt. Nie wszystkie, ale kilka jest. Rzadko po nie sięgam nie dlatego, że są słabe (bo to dobra muzyka), ale dlatego, że nie pasują najczęściej do mojego nastroju. Dziś nawet rano miałem Revolver w ręku ale włączyłem boby bland "midnight run".

 

Zdecydowanie wolę Procol Harum. Zresztą "a whiter shade of pale" to chyba moj ulubiony kawałek ze wszystkich jakie znam. Led zeppelin, Deep Purple to bardziej mój gust.

 

Pamiętam jak czytałem artykuł, gdzie rozprawiano nad jakością jakiejś płyty Pink Floyd, że nie było super... Bo najlepszy pokój w studio na abbey był zarezerwowany dla The Beatles :)

 

 

PS. Moody Blues... Ostatnio włączyłem ich płytę "Long Distance Voyager"... 2 letnia córeczka zaczęła tańczyć a moja dziewczyna dwa razy się pytała co to za płyta i gdzie leżała. Musiałem jej przynieść i okładkę pokazać :) to są fajne momenty. Z the Beatles nigdy tak nie miałem.


Wieza STEREO Technics :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

hehe, no pewnie że miała, sierżant pieprz - jako koncept i muzycznie (wzbogacone instrumentarium, elementy wschodnie) - to jest progresja.

 

+ połączenie muzycznego przekazu z dźwiękami nagranymi poza studiem.

+ brak płynne przejścia z utworu na utwór a nawet zachodzenie jednych na drugie.

Pewnie, że byli inni, którzy podobnie próbowali w tym czasie lub nawet chwilę przedtem - ale nie na taką SKALĘ i nie tak odważnie.

 

Tylko ktoś kto ich DOBRZE nie zna, zna DOBRZE a jednak nie lubi (cóż, takie przypadki też występują w "przyrodzie") może wyrażać opinie jak kolega "aster", bardzo być może "uśmieszek" na koniec nie tyle łagodzi co prowokuje?

 

P.S. poza tym - ktoś, kto nigdy nie słyszał "Sierżanta" w wersji MONO - nigdy go tak naprawdę nie słyszał.

Edited by iro III

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest bartosz_55239

Dzięki za Wasze opinie. Chyba dam im szansę i kupię parę płyt. Na pewno Revolver, White album, może abbey road

Share this post


Link to post
Share on other sites

+ brak płynne przejścia z utworu na utwór a nawet zachodzenie jednych na drugie.

Pewnie, że byli inni, którzy podobnie próbowali w tym czasie lub nawet chwilę przedtem - ale nie na taką SKALĘ i nie tak odważnie.

 

Edycja (spóźniona) słowo brak powyżej to oczywiście błąd - nie powinno było pozostać w tekście.

 

Nawiązując jeszcze do tych innych - niektórzy jako pierwszy jako pierwszy koncept album wskazują na "Freak Out!" Zappy i chronologicznie to się zgadza.

"Days of Future Past" Moody Blues JEST pierwszą całą płytą rokowców z orkiestrą symfoniczną, tylko jednak wtedy jeszcze trochę słabo mieszały się rock i klasyka, już lepiej to wyszło Brokerowi w "bledszym odcieniu bladości".

...Tyle że wcześniej przecież już, ci 'wredni' Bitelsi w 65 nagrali "Yesterday" z kwartetem smyczkowym, w "In My Life" (też 65) organy brzmią jak XVIII-wieczny klawesyn, w 66 "Eleanor Rigby" a w "Penny Lane" (67 ale przed sierżantem) barokowa trąbka - to takie wczesne jeszcze pojedyncze "progresy".

 

Kup jeszcze Let it Be

 

Ale w wersji "naked" wydanej dopiero w XXI w. Oryginalna płyta, skażona Spectorem jest nieporozumieniem.

Edited by iro III
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale w wersji "naked" wydanej dopiero w XXI w.

 

Najlepiej mieć jedną i drugą. Ja wychowany na wersji pierwotnej miałem tak bardzo zakorzenione melodie w głowie

(oczywiście w postaci kolorów i kształtów ;-)), że nowa wersja była początkowo dla mnie nie do przyjęcia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najlepiej mieć jedną i drugą

 

No to, to oczywiste jest.

(tą "skażoną" mam i na winylu i na CD - hi hi )

 

P.S. a jak jak to! "melodie" zmieniły się na wersji "naked" ?! ...o czymś nie wiem?!

Edited by iro III

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostatnio słucham sporo ELO, i słychać, kim panowie się inspirowali.

 

Nie pamiętam, który z Bitelsów w wywiadzie powiedział, że gdyby zespół The Beatles istniał grałby dzisiaj (końcówka lat 70)

jak ELO ;)

 

Na pewno Revolver

 

Tylko zdecyduj jeszcze czy mono czy stereo :)


Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie pamiętam, który z Bitelsów w wywiadzie powiedział, że gdyby zespół The Beatles istniał grałby dzisiaj (końcówka lat 70)

jak ELO ;)

Hehe, dokładnie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
<br />Tylko zdecyduj jeszcze czy mono czy stereo :)<br /> <br /> <br />

 

One sa jakos dziwnie nagrane z tego co pamietam...cos mi w nich nie odpowiadalo, ale teraz nie pamietam co. Moze jak wroce do domu to podlacze I sobie przypomne. Tam chyba jakos z jednego kanalu leci perkusja a z drugiego cala reszta czy jakos tak...???


Wieza STEREO Technics :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Generalnie jeśli chodzi o Revolver zdecydowanie wolę - mono

 

 

 

Więcej tutaj odtwarzania i magikowania dźwiękiem niż tworzenia muzyki ale niech tam.

Generalnie lubię te przerabianie bitlów i flojdów w ich wykonaniu.


Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"melodie" zmieniły się na wersji "naked" ?!

 

No wiesz...inna kolejność utworów i nieco zmienione aranżacje zburzyły mój dotychczasowy obraz tej tej płyty w głowie.

Musiałem go odbudować na nowo i teraz mam dwa obrazy. Obydwa bardzo kolorowe. ;-)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest bartosz_55239

Kup jeszcze Let it Be i Magical Mystery Tour.

 

Let it be brzmi jakoś konwencjonalnie, z tego co słyszałem w radiu .

 

 

Tylko zdecyduj jeszcze czy mono czy stereo :)

 

Jestem fanem stereo więc chyba kupię tylko stereo

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trudno coś konkretnego napisać

Tytuł wątku świadczy o kompletnej ignorancji

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę przysłuchiwałem się płycie Sierżanta Pieprza.

 

https://www.youtube.com/watch?v=aMTBDxJzu5w

 

I rzeczywiście są tam takie rzeczy, które kojarzą mi się mgliście z wczesnymi Floydami, wczesnym Genesis albo Yes - również wokalnie. Jest też chyba jeden z pierwszych przypadków tak wyrażnych fascynacji muzyką Wschodu w Within You Without You.

Niestety wokalnie nadal mnie muli.

Ale jest jeden numer, który absolutnie łykam. Come Together!

Z tego co widzę i słyszę to płyta tu pokazana ma niewiele wspólnego z Beatlesami, to jakiś fake i to marny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

On był na Abbey Road, nie na Sierżancie

 

Tak, tak. Przepraszam, to był błąd "redakcyjny" z mojej strony, bo chodziło mi w ogóle o mój ulubiony utwór Beatlesów.

Z tego co widzę i słyszę to płyta tu pokazana ma niewiele wspólnego z Beatlesami, to jakiś fake i to marny.

 

To fakt. Ale na youtubie jest kilka wersji i akurat ta mi się kliknęła do cytowania. Natomiast jakąś tam znajomość miałem też słuchając w tamtym roku Wieczoru płytowego poświęconego tej płycie. Warto posłuchać, bo jest podcast: https://www.polskieradio.pl/8/5661/Artykul/1771742,50-lat-Sierzanta-Pieprza-Noc-z-plyta-Beatlesow


Elementarna empatia: nie mów drugiemu, że urządzenie, które ma dopiero tydzień, jest kiepskie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wielkość i unikalność The Beatles wynika z tego, że był to tak naprawdę zespół można powiedzieć "szkolny", który dojrzewał wraz z wiekiem i wraz ze swoimi słuchaczami, aby stać się największym zespołem w historii muzyki popularnej. Nie ma drugiego takiego przypadku w historii muzyki. Zwykli chłopcy z Liverpoolu, którzy na początku kariery przeciętnie grali na instrumentach (i nigdy nie stali się wirtuozami). Okazało się, że w tym zespole są dwie osoby uznawane za najwybitniejszych kompozytorów muzyki popularnej XX wieku, czyli Lennon i McCartney a "dołączył" do nich Harrison z kilkoma zachwycającymi kompozycjami. Ich wielką siłą było to że byli świetnymi melodystami. Tworzyli świetne tematy muzyczne. Wskazuje na to ilość późniejszych coverów. Ich własne wykonania tych tematów często były mało "dopieszczone". Tutaj sztandarowym przykładem jest "With a Little Help From My Friends" w wykonaniu Joe Cockera.
Ich płyty robią wrażenie przede wszystkim bogactwem melodii. Późniejsze płyty były oczywiście bardziej dopracowane wykonawczo, ale długo jeszcze cierpiały na skutek pewnej masowości, pośpiechu i wymagań wytwórni płytowych. Płyta "Seargent's Pepper...." brzmiałaby byłaby o wiele lepiej, gdyby znalazły się na niej pochodzące z tej sesji 'Strawberry Fields Forever" i "Penny Lane". Mimo tego płyta uchodzi za arcydzieło.
Dla audiofili i ogólnie miłośników brzmienia hi-fi ich płyty mogą nie być zachwycające. Można powiedzieć że przeważa w nich treść nad formą.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozumiem, że to takie ćwiczenie mające udowodnić młodszemu pokoleniu, że Słowacki wielkim poetą był...

Słusznie ktoś napisał, że Beatlesi zmieniali się, dojrzewali, fakt że pierwszych płyt dziś się słuchać nie da ( please, please me...), byli młodzi nieporadni, ale pełni entuzjazmu.

Od Revlover już jest dobrze, dziś też chętnie słucham. Co do zakwalifikowania ich muzyki, jest problem,  podpadają i pod pop, i pod progres, a i rock ( Helter Skelter).

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Dariusz_72606 napisał:

Późniejsze płyty były oczywiście bardziej dopracowane wykonawczo, ale długo jeszcze cierpiały na skutek pewnej masowości, pośpiechu i wymagań wytwórni płytowych. Płyta "Seargent's Pepper...." brzmiałaby byłaby o wiele lepiej, gdyby znalazły się na niej pochodzące z tej sesji 'Strawberry Fields Forever" i "Penny Lane". Mimo tego płyta uchodzi za arcydzieło.
Dla audiofili i ogólnie miłośników brzmienia hi-fi ich płyty mogą nie być zachwycające.

Zapoznaj się z "Sierżantem" -  remaster Gilesa Martina (syn Tego Martina) wyd. 2016 oraz "Biały Album" - remaster z 2018 (też G.Martin) a diametralnie zmienisz zdanie.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro wszyscy mędrcy tego świata twierdzą, że jest wybitny, to znaczy, że jest wybitny.

Problem polega na tym, że brzmienie muzyki pop uległo przez te 50 takiej zmianie, że ciężko się tego słucha.
Klasyka, jazz, rock...nie ma takiego problemu. Tam brzmienie aż tak bardzo nie zmienilo się, choć w wielu przypadkach wraz z techniką wzbogaciło się. Ale zasadniczo akustyczny jazz w klubie w 2018 roku brzmi podobnie jak Coltrane w 1958. Filharmonia - wiadomo. Jimi Hendrix z płyt też kopie tyłki.

A kiedy włanczam The Beatles, czuję się jak na imieniach u 80 letniej babci. Kiedy grali The Beatles, babcia była 30 letnią laską, za którą szaleli faceci. Teraz babcię rodzina kocha, wnuki lubią bo rozpieszcza cukierkami, wiadomo, że dzięki niej żyje młodsze pokolenie, ale zasadniczo nikt już za babcią nie szaleje. No chyba, że dziadek ;-)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minut temu, Szyszkownik Kilkujadek napisał:

A kiedy włanczam The Beatles, czuję się jak na imieniach u 80 letniej babci

Kiedy włączasz wszystko, cokolwiek?

No cóż, medycyna notuje i takie przypadki.

Moja rada - zaczekaj aż i ty będziesz miał 80 lat, na swoich imieninach sobie włączysz i ...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja zacząłem słuchać intensywnie muzyki gdy już od 10 lat zespół Beatles nie istniał. Dlatego nie dorastałem z Beatlesami i nie miałem do nich emocjonalnego stosunku jak osoby starsze ode mnie o 20 lat na przykład mój wujek, który próbował mnie nawrócić na Beatlesów. A mnie zespół The Beatles zwyczajnie nudził, a ich sposób śpiewania irytował.

 Na AS2018 Piotr Metz prezentował w Sobieskim Biały Album.  Pomyślałem, że mam trochę czasu, dobre miejsce odsłuchowe więc posłucham. Opowieść pana Piotra o tym albumie była ciekawsza niż sama muzyka. Od momentu włączenia płyty wytrzymałem 12 minut . Nic na to nie poradzę, że strasznie mnie ci Beatlesi nudzą ....

Arkadix

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • MAGAZYN KULTURALNY

  • Blog Entries

  • ×
    ×
    • Create New...

    Important Information

    We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.