Skocz do zawartości
Gość bartosz_55239

The Beatles wybitnym zespołem jest...?

Rekomendowane odpowiedzi

Xetras- jeżeli podchodzisz do naszego forum serio i firmujesz swoje wypowiedzi, wszak tylko nickiem ale zawsze, to trochę powagi prosze. Najpierw nie czytasz ze zrozumieniem gdy piszę że celowo nie podaje źródła cytatu gdyż uważam za oczywiste że na forum audiostereo w poważnym wątku o najwiekszym zespole świata każdy to czytał.

Po drugie jak możesz tak drwić  z wielkiego dzieła McCartneya i reszty obsypanego najznakomitszymi nagrodami muzycznymi na naszym globie w tym 2 nagrody Grammy bo gdzieś kiedyś obił Ci się jakiś cyrk o uszy.

No sory ale trochę powagi, proszę aby w watku zabierały głos osoby mające jakies pojęcie o tym czego dotyczy temat dyskusji.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
29 minut temu, Audroc napisał:

No sory ale trochę powagi, proszę aby w watku zabierały głos osoby mające jakies pojęcie o tym czego dotyczy temat dyskusji.

Według Ciebie - czego dotyczy?

Składanki LOVE!?

Tylko tym cudakiem jak widać do tej pory się zachwyciłeś.

  • Lubię to 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
31 minut temu, Audroc napisał:

jak możesz tak drwić  z wielkiego dzieła McCartneya i reszty obsypanego najznakomitszymi nagrodami muzycznymi na naszym globie w tym 2 nagrody Grammy

Cały czas masz na myśli "Love"?
Przecież to tylko składanka w dyskografii The Beatles nie mająca większego znaczenia. Taka jest rola wszystkich składanek - powtórna próba sprzedania tych samych piosenek, które już były i przy okazji chęć zdobycia nowych odbiorców, co w przypadku Beatlesów było marginesowe.
Co w tym albumie jest niezwykłego, doprawdy nie rozumiem.
Dyskograficzne płyty Beatlesów to w większości arcydzieła w tej epoce, a Ty się podniecasz byle składanką.
Wstyd, bo przecież chyba jesteś fanem tego zespołu, czy tylko gloryfikujesz swoją ulubioną płytę?
 

  • Lubię to 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Panowie co się dzieje, wzięiście się pod ambicję, czy jak ? 

Jaka składanka ?

Płyta LOVE to arcydzieło które otrzymało 2 nagrody Grammy i koniec dyskusji.

Natomiast wielkość i niecodzienność tej plyty polega na tym że, jak pisałlem wcześniej, i jak zachwalał tę płytę McCartney brzmi ona jakby była nagrywana obecnie. Przecież pisałem że wystarczy wączyć sobie Stinga, potem Pink Floyd czy Norah Jones, potem coś z młodszych kapel i między nimi LOVE i nie odstaje ona brzmieniowo od pozostałych. Oczywiście rozumiem że dyskutując ze mną na temat tego dzieła wiecie że wiele fragmentów było tam nagrywanych ponownie, a wszystko było na nowo mixowane by brzmiało właśnie współcześnie. Rozumiem że nie ma to nic wspólnego z oryginalnymi wydaniami z lat 60-tych, ale nie o to chodziło. McCartney chciałl pokazać ludziom jak The Beatles brzmieli w oryginale w studio, a nie jak zostali poznali przez świat poprzez ułomne płyty z epoki, które straszą jakością do dzisiaj. oczywiście te stare pierwsze wydania mają historyczne znaczenie, ale nie oddają prawdziwego brzmienia kapeli.

Oczywiście że jestem fanem The Beatles, mam ich wszystkie pyty we wszystkich możliwych formatach, ale jeśli mogę poznać prawdziwe głosy swoich idoli to czemu nie ? Być może kiedyś wszystkie ich płyty zostaną kiedyś tak wydane, bo taśmy leżą w magazynach. Obecne remastery mają za zadanie uzyskać jak najlepszą jakość bez ingerencji w oryginał.

Mam nadzieję że teraz wszystko będzie jasne, a Panowie zechcecie przynajmniej poszperać w necie na temat płyty LOVE

PS- płyta LOVE wniosła prawdziwą trwogę wśród sprzedawców na portalach aukcyjnych tzw. pierwszych wydań. kto przy zdrowych zmysłach zapłaci teraz za kilkudziesięcioletnią kiepsko brzmiącą płytę, chociaż miałaby nie wiem jaki numer seryjny, jeśli teraz mogą usłyszeć swoją kapelę w całej okazałości...

Proszę pisać merytorycznie i z sensem. Fanom The Beatles złośliwości i ataki personalne nie przystoją.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
38 minut temu, Audroc napisał:

Mam nadzieję że teraz wszystko będzie jasne, a Panowie zechcecie przynajmniej poszperać w necie na temat płyty LOVE

Nie muszę nigdzie a już w necie tym bardziej szperać. Znam to "dzieło" od 2006 r. kiedy się ukazało. Czyli od 12 lat.

Oczywiście NIC nie stało się jasne, czy jaśniejsze, w temacie, o co Ci chodzi  - po tym sprzecznym ze sobą wpisie.

38 minut temu, Audroc napisał:

wiecie że wiele fragmentów było tam nagrywanych ponownie, a wszystko było na nowo mixowane by brzmiało właśnie współcześnie. Rozumiem że nie ma to nic wspólnego z oryginalnymi wydaniami z lat 60-tych, ale nie o to chodziło. McCartney chciałl pokazać ludziom jak The Beatles brzmieli w oryginale w studio,

Jak więc jest? Brzmi "to" współcześnie?  Czy jednak pokazuje"to" jak brzmieli w oryginale w studio???????????????????????????????

Masz wszelkie wydania, wszystkiego?

Jak w porównaniu do love brzmi np. Yellow Submarine mix 5.1 i stereo z 1999r.?

Jak brzmią: Sierżant i Biały Album wydane w 2017 i 2018 w remasterze  Gilesa Martina??? Z oryginalnych taśm natek. Właśnie tych "leżących w magazynach".

Albo lepiej nie odpowiadaj już, bo za...brudziłeś ten wątek niebywale.

Daj już sobie spokój z tym love, to już przestało być nawet zabawne.

 

38 minut temu, Audroc napisał:

płyta LOVE wniosła prawdziwą trwogę wśród sprzedawców na portalach aukcyjnych tzw. pierwszych wydań. kto przy zdrowych zmysłach zapłaci teraz za kilkudziesięcioletnią kiepsko brzmiącą płytę, chociaż miałaby nie wiem jaki numer seryjny, jeśli teraz mogą usłyszeć swoją kapelę w całej okazałości...

Jaaaaaasne - kto zamiast kilkunastu katalogowych, oryginalnych płyt zachce mieć jedna godzinną zabawkę-składankę? No kto? Nie widzę ani chętnych ani trwogi u nikogo. Trwogę to budzić może jedynie twoja tutaj tfurczość.

Edytowane przez iro III

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Nie, no nie można już dalej czytać tego wszystkiego. Pytanie było wyraźne:

Cytat

The Beatles wybitnym zespołem jest...?

a Wy tu jakieś dywagacje o nagraniach prowadzicie... Co ma piernik do wiatraka?!? Co ma technika nagraniowa do wartości artysty?

To raz.

Po drugie podejrzewam autora wątku o lekką prowokację, a jak się okazało wielu na serio zaczęło "nokautować" zespół z Liverpoolu. ;)

Zespół The Beatles JEST wybitnym zespołem, choćby komuś się nie podobała jego muzyka, bo to są również (jak ta powyżej) dwie rozdzielne rzeczy.

 Nie ma drugiego zespołu, którego wpływ na słuchaczy, muzykę i innych muzyków był tak wielki, tak długotrwały i tak płodny. To tak w mega-prostackim skrócie, bo nie wierzę, żeby ktokolwiek tego nie wiedział. Czterech amatorów z dość  umiarkowanymi umiejętnościami instrumentalnymi i głosowymi, co to ponoć nut nawet czytać nie umieli,  przeorało muzykę i pop-kulturę w sposób nieznany dotąd i nawet 50 lat potem jej efekty są widoczne, choć o dziwo, nie dla wszystkich.

Edytowane przez dingo
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

The Beatles na pewno wybitnym zespołem był, ale czy nadal jest? To już chyba zależy od punktu widzenia. We współczesnym świetle żadnej wybitności nie widzę, a że piosenki ciągle sie podobają, no cóż? Przetrwały - są lekkie, przyjazne, foremne, da się je zanucić lub zagwizdać prawie natychmiast i co najważniejsze, zostają w pamięci i można przy nich tańczyć - są przebojowe. Jakbym szukał wybitności jako fenomenu popularności, to czywiście tę wybitność można u The Beatles znależć zawsze - ich piosenki brane są na warsztat poważnych i uznanych zespołów i wykonawców od lat i choć brzmią nieco inaczej, to są to cały czas Beatlesi, lub może to, co po nich zostało. Na przykład taki Harbie Hancock - przearanżował i nagrał dość dużo piosenek Betlesów i wyszło to naprawdę super, zresztą nie tylko Hancock - piosenki Beatlesów były i są ogrywane do dziś przez mistrzów jazzowych, klasycznych i rockowych wielokrotnie. Podobnie 'The Great American Songbook', które to piosenki różnych kompozytorów powstały dlugo przed Beatlesami i które to są brane na warsztat przez wielkich i niewielkich muzyków praktycznie od początku XX wieku, i które to mogły inspirować zapewne i The Beatles w jakiejś umownej skali. Jakby nie spojrzeć i nie usłyszeć, prymitywny blues i jego przedstawiciele też przetrwali i mają się dobrze - w jazzie, rocku, wyrafinowanym i ambitniejszym popie blues jest nadal jedną z najpopularniejszych form muzycznych. Będę powtarzał chyba do znudzenia - gdyby nie było Chucka Berry, Muddy Watersa i kilku innych, kto wie czy The Beatles w ogóle by zaistniał???

P.S. Fenomenu technicznego i wybitności w kontekście wyrafinowania muzycznego nigdy u The Beatles nie zauważyłem, w przeciwieństwie do wielu innych uznanych grup z lat sześćdziesiątych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
45 minut temu, Chicago napisał:

Fenomenu technicznego i wybitności w kontekście wyrafinowania muzycznego nigdy u The Beatles nie zauważyłem

Wyjdź z jazzu, z wyrafinowanych kompozycji, improwizacji.

Wejdź do pop-rocka a zobaczysz już nawet przed Revolverem, wystarczy przerzucić 'switch' z Jazzu, nie porównuj owoców z warzywami.

Oczywiście, należy zawsze pamiętać o roli piątego Beatlesa - G. Martina.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ma możliwości, żebym wyszedł z jazzu - po co się cofać? Ale to nie o to chodzi - chodzi o to, że nawet jak wezmę pod uwagę kilka moich ulubionych kapel z lat sześćdziesiątych, na przykład pierwszą, jakąś spontaniczną dziesiątkę, to The Beatles tam się nigdy nie znajdzie. A w dziesiątce, już zupełnie abstrachując od dinozaurów rocka jak DP, LZ, BS... niech przykładowo zupełnie na luzie będzie to: The Who, The Animals, The Yardbirds, Fleetwood Mac, Sly & the Family Stone, Rolling Stones, CCR, Traffic, Spencer Davis Group, CSN&Y...

Wchodzenie lub wychodzenie z czegokolwiek nie ma w tym wypadku żadnego sensu i racji bytu - to jest po prostu moja prywatna opinia oraz mój feeling i to wszystko. I nie polega ona na tym, że coś mi się zmieniło, ponieważ zacząłem studiować jazz ćwierć wieku temu - ta opinia jest tak jakby permanentna - od początku. Przyszedłem do jazzu z rocka, bluesa i soulu i lata temu mówiłem i myślałem o Beatlesach dokładnie w ten sam sposób w jaki wyrażam opinię dzisiaj, nie angażując w to żadnego jazzu. Beach Boysami też nigdy się nie pasjonowałem. Podałem przykład, gdzie widzę fenomen Beatlesów, a gdzie go po prostu nie widzę. Trochę śmiesznie brzmi ta 'obrona Stalingradu' w kontekście Beatlów, ale co tam? Każdy ma swoje przemyślenia i smaki - muzyka jest jak dupa - każdy ma swoją. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

To nie jest żadna obrona Stalingradu. Po prostu The Beatles jest najwybitniejszym zespołem wszech czasów i nic tego nie zmieni. Żaden Led Zeppelin, Queen czy Rolling Stones nie przebiją Beatlesów jeśli chodzi o zasługi dla muzyki rozrywkowej i wpływ na jej rozwój. A to, że można bardziej lubić Beach Boys, czy The Who to po prostu kwestia subiektywnych preferencji i gustu.
Obiektywnie należy stwierdzić, że Beatlesi są najważniejszym zespołem na świecie pod względem nowatorskich rozwiązań, które w późniejszym czasie spowodowały rewolucję w nowej muzyce rockowej.
Nie było i nie będzie drugiego takiego pod tym względem.

Edytowane przez soundchaser
  • Lubię to 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Możesz wytłumaczyć własnymi słowami na czym polegało nowatorstwo The Beatles w kontekście muzykowania Chucka Berry, Muddy Watersa, BB Kinga, Elvisa Presleya... ???

Bo ja mogę powiedzieć na czym polegało nowatorstwo Charlie Parkera w latach czterdziestych i póżniej nowatorstwo Milesa oraz Johna Coltrane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Chicago napisał:

Możesz wytłumaczyć własnymi słowami na czym polegało nowatorstwo The Beatles w kontekście muzykowania Chucka Berry, Muddy Watersa, BB Kinga, Elvisa Presleya... ???

Ci których wymieniłeś zdefiniowali rock and roll, a Beatlesi go rozwinęli, wprowadzając do niego nowe elementy i nową jakość.
To tak w skrócie.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Można wiedzieć jakie to były elementy i jakie rozwinięcie w świetle wspomnianych form u Chucka Berry, Muddy Watersa, BB Kinga, Bo Diddleya, Elvisa Presleya... Buddy Holly, The Shadows i jeszcze kilku innych? Może być w skrócie '-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kurczę...Chicago - piszesz tak jakbyś tego nie wiedział. Ty po prostu nie czujesz zasług Beatlesów, bo sam nigdy tak do końca ich nie lubiłeś, dlatego starasz się zaprzeczać faktom.
A fakty są takie, że Beatlesi wnieśli więcej do muzyki niż tych kilku Panów wcześniej.
Nie mieli łatwiej, tylko trudniej, bo w czasach gdy rządzili Chuck Berry, czy Elvis Presley nie było takiej konkurencji. W drugiej połowie lat 60-tych nastąpił prawdziwy rozkwit nowych brzmień, ale to Beatlesi najlepiej wykorzystali koniunkturę torując drogę innym. Oni mieli najwięcej nowatorskich pomysłów - zaczęli umiejętnie łączyć różne gatunki (pop, rock, hard rock, blues, folk), zaczęli wprowadzać efekty dźwiękowe (wpływ m.in. na Floydów), różne nowoczesne rozwiązania realizatorskie już od Revolvera, a gdyby nie ich Sierżant Pieprz, to pewnie nie byłoby rocka progresywnego w takiej postaci, w jakiej się rozwinął...zwłaszcza mam na myśli koncept albumy. 
Mało?

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, soundchaser napisał:

Nie mieli łatwiej, tylko trudniej, bo w czasach gdy rządzili Chuck Berry, czy Elvis Presley nie było takiej konkurencji. W drugiej połowie lat 60-tych nastąpił prawdziwy rozkwit nowych brzmień, ale to Beatlesi najlepiej wykorzystali koniunkturę torując drogę innym.

Ja widzę to inaczej. Zalóżmy, że Beatlesi pochodzą z USA i są czarni - nikt pewnie do tej pory by ich nie znał i całe nowatorstwo z tamtych lat mogliby sobie wsadzić w dupę. Mieli fantastyczny czas, który wykorzystali i się w niego umiejętnie wsrzelili, a mieli o wiele łatwiej, właśnie ze względu na to, że pochodzili z Europy i byli biali. To tak w skrócie. Całą muzykę wzięli z gospel i z bluesa, które już od dawna zagnieżdziły się w amerykańskich kościołach czarnej społeczności. Zresztą, wbrew pozorom, do dziś biali mają łatwiej - i to nie chodzi tylko o muzykę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Chicago napisał:

Zalóżmy, że Beatlesi pochodzą z USA i są czarni - nikt pewnie do tej pory by ich nie znał i całe nowatorstwo z tamtych lat mogliby sobie wsadzić w dupę. Mieli fantastyczny czas, który wykorzystali i się w niego umiejętnie wsrzelili, a mieli o wiele łatwiej, właśnie ze względu na to, że pochodzili z Europy i byli biali.

Ale nie pochodzili z USA, tylko z Wielkiej Brytanii - kolebki rozwoju muzyki rockowej.
Czy w Ameryce był w tych czasach jakiś zespół, który odmienił losy świata muzycznego?
Nie było, a najlepszy dowód to taki, że Beatlesi zawojowali też całą tę Amerykę i dziewczyny piszczały i krzyczały na ich koncertach. To była uzasadniona popularność, bo byli po prostu lepsi od tutejszych Beach Boysów, czy innych, którzy mogli im buty czyścić.
Rock and rolla stworzyli Amerykanie...ale na tym ich rola się skończyła. Resztę zrobili Beatlesi.
 

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiedziałem, że Wielka Brytania jest kolebką rozwoju muzyki rozrywkowej - to jakaś nowość. Nie wiem czy wiesz, że jazz też należy do muzyki rozrywkowej i powstał pod koniec XIX wieku. Polecam film Kena Burnsa i może kilka książek w temacie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Chicago napisał:
Cytat

The Beatles na pewno wybitnym zespołem był, ale czy nadal jest?

Na tej zasadzie to pewnie i Mozart może wydać się nieudacznikiem. ;)


 

Cytat


To już chyba zależy od punktu widzenia. We współczesnym świetle żadnej wybitności nie widzę, a że piosenki ciągle sie podobają, no cóż?

 

 

Co znaczy to "no cóż"? Masz jakiś żal o to?

 

 

Cytat

Przetrwały - są lekkie, przyjazne, foremne, da się je zanucić lub zagwizdać prawie natychmiast i co najważniejsze, zostają w pamięci i można przy nich tańczyć - są przebojowe.

Już cieplej - przetrwać pięćdziesiąt lat to JEDNAK  pewien miernik jakości.

 

Cytat

Jakbym szukał wybitności jako fenomenu popularności, to czywiście tę wybitność można u The Beatles znależć zawsze -

Winnetou Karola Maya tez był mega popularny w swoim czasie, a także Ich Troje...

 

Cytat

Na przykład taki Harbie Hancock - przearanżował i nagrał dość dużo piosenek Betlesów i wyszło to naprawdę super, zresztą nie tylko Hancock - piosenki Beatlesów były i są ogrywane do dziś przez mistrzów jazzowych, klasycznych i rockowych wielokrotnie

Ciekawe dlaczego uparli się akurat na The Beatles, no nie?

 

 

Cytat

 Będę powtarzał chyba do znudzenia - gdyby nie było Chucka Berry, Muddy Watersa i kilku innych, kto wie czy The Beatles w ogóle by zaistniał???

Masz absolutna rację w tym miejscu, ale co to ma do tematu? Bitelsi nie wynaleźli muzyki rockowej (czy jak ją tam nazwać) - oni ją przedefiniowali i to dość mocno.
 

Cytat


 

P.S. Fenomenu technicznego i wybitności w kontekście wyrafinowania muzycznego nigdy u The Beatles nie zauważyłem, w przeciwieństwie do wielu innych uznanych grup z lat sześćdziesiątych.

 

A jakie wyrafinowanie widzisz np. u Berrego? Czasem prostota jest wielkim walorem i strasznie trudnym do osiągnięcia. Oczywiście, jak byś chciał, to znalazłbyś wiele tego wyrafinowania u TB, o czym prawili nawet ludzie od muzyki klasycznej, którzy co nieco się na tym znają. Choćby Leonard Bernstein... Już nie mówię o rewolucjach aranżacyjnych, nagraniowych i koncepcyjnych.

Ja nie jestem wykształconym muzykiem, tylko prostym słuchaczem i nie umiem pięknie pisać, zatem zacytuję z allmusic.com kilka wydawałoby się oczywistych zdań:

Cytat

To start with the obvious, they were the greatest and most influential act of the rock era, and introduced more innovations into popular music than any other rock band of the 20th century. Moreover, they were among the few artists of any discipline that were simultaneously the best at what they did and the most popular at what they did. Relentlessly imaginative and experimental, the Beatles grabbed hold of the international mass consciousness in 1964 and never let go for the next six years, always staying ahead of the pack in terms of creativity but never losing their ability to communicate their increasingly sophisticated ideas to a mass audience. Their supremacy as rock icons remains unchallenged to this day, decades after their breakup in 1970.

 

  • Lubię to 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
10 godzin temu, Chicago napisał:

Nie wiedziałem, że Wielka Brytania jest kolebką rozwoju muzyki rozrywkowej - to jakaś nowość. Nie wiem czy wiesz, że jazz też należy do muzyki rozrywkowej i powstał pod koniec XIX wieku.

Nie miałem na myśli jazzu. Dla mnie jazz nie jest muzyką rozrywkową, chociaż też pełnił taką funkcję, zwłaszcza od samego początku do końca lat 50-tych. Później jakoś trudno mi mówić o jazzie jako o muzyce rozrywkowej. Kind of Blue czy Bitches Brew to dla Ciebie muzyka rozrywkowa? Poza tym napisałem, że GB jest kolebką rozwoju, a nie powstania muzyki rozrywkowej.
Jednak nie ulega wątpliwości, że jazz powstał w Ameryce i jeśli traktować go jako muzykę rozrywkową, to tak - masz rację - w dawnych czasach to Ameryka była kolebką muzyki rozrywkowej, ale już pod koniec lat 60-tych, gdy ta ewoluowała - Ameryce nic do tej ewolucji.

Edytowane przez soundchaser

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam za poprzedni wpis - edycja mi się nieco posypała.

Chicago żadnej wybitności nie widzi, najwięksi giganci muzyki (od muzyki tzw. poważnej, aż do jazzu) chylą przed nią czoła.

Chicago nie dostrzega wyrafinowania i innowacyjności - encyklopedie twierdzą, że nie było w XX wieku kapeli, która by tyle dołożyła nowinek, co The Fab Four.

Chicago twierdzi, że żadnych większych walorów TB nie widzi bo "całą muzykę wzięli z gospel i z bluesa" i ...byli biali. :) Owszem, mieli korzenie muzyczne w Ameryce, ale jednak "Something", Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band, When I'm 64, Hej Jude, Eleanor Rigby etc., nie napisali Bob Diddley, czy Chuck Berry i nigdy by nie napisali...

Absolutnie odradzam koledze Chicago dzielenie się swoimi brawurowymi poglądami na zespół The Beatles ze swoimi idolami muzycznymi, czy to z jazzu, czy z innego dowolnego gatunku - mógłby doznać pewnej konfuzji. ;) O ile nie zrucenia ze schodów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Panowie, spokojnie - calm down, relax, to nie jest temat o grających bezpiecznikach. Nie ujmuję Beatlesom ich wielkości, tylko zastanawiam się nad ich fenomenem - głośno się zastanawiam. To jest forum publiczne, fakt, że polskie, ale dostępne na całym świecie, więc różne głosy mogą tutaj się pojawiać w ramach wolności słowa i wolności przemyśleń. Zrzucaj sobie dingo ze schodów swoich najbliższych i odradzaj to co co chcesz też najbliższym w swoim domu, a tutaj pisz po prostu w temacie i dziel się przemyśleniami. Nie chodzi o to, żeby tupać nóżką i merdać ogonkiem na opinie, które was swędzą, tylko o to, żeby pogadać. Faktycznie jest kilka piosenek Beatlesów trochą cięższych do zagrania i faktycznie kilka rzeczy jest naprawdę bardzo dobrych, ale jak już napisałem, szukam fenomenu z dzisiejszej perspektywy. Nie rozumiem tej obrony Częstochowy i spiętych pośladów. Mnie nie przeskadza The Beatles w niczym, ani też to to, że ktoś pada przed nimi na kolana oraz jak najbardziej to, że dziewczyny sikały na ich widok - po prostu napisałem co mam w myślach w danym momencie i to wszystko, a w odpowiedzi widzę taniec kosynierów. A daj pan spokój jeden z drugim '-)

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli o mnie chodzi, to ja się nie podniecam fenomenem Beatlesów dzisiaj. Podniecałem się jak miałem 6-10 lat. Później zaczęła mnie interesować inna muzyka. Teraz prawie ich już nie słucham, bo znam na pamięć wszystko. Z perspektywy czasu należy jednak docenić ich wkład we współczesną muzykę bez względu na to czy ich się uwielbiało, czy jedynie lubiło kilka piosenek. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 28.02.2019 o 19:47, iro III napisał:

Nie muszę nigdzie a już w necie tym bardziej szperać. Znam to "dzieło" od 2006 r. kiedy się ukazało. Czyli od 12 lat.

Oczywiście NIC nie stało się jasne, czy jaśniejsze, w temacie, o co Ci chodzi  - po tym sprzecznym ze sobą wpisie.

Jak więc jest? Brzmi "to" współcześnie?  Czy jednak pokazuje"to" jak brzmieli w oryginale w studio???????????????????????????????

Masz wszelkie wydania, wszystkiego?

Jak w porównaniu do love brzmi np. Yellow Submarine mix 5.1 i stereo z 1999r.?

Jak brzmią: Sierżant i Biały Album wydane w 2017 i 2018 w remasterze  Gilesa Martina??? Z oryginalnych taśm natek. Właśnie tych "leżących w magazynach".

Albo lepiej nie odpowiadaj już, bo za...brudziłeś ten wątek niebywale.

Daj już sobie spokój z tym love, to już przestało być nawet zabawne.

 

Jaaaaaasne - kto zamiast kilkunastu katalogowych, oryginalnych płyt zachce mieć jedna godzinną zabawkę-składankę? No kto? Nie widzę ani chętnych ani trwogi u nikogo. Trwogę to budzić może jedynie twoja tutaj tfurczość.

Chłopie Ty naprawdę ciągle niczego nie zrozumiałeś.

Jak mam Ci to wyjaśnic ? 

Taśmy matki maja się nijak do tego jak brzmieli Beatlesi s studio, czy to tak ciężko zrozumieć ?

Oni brzmieli tak jak współcześnie każdy człowiek, mieli normalne głlowy, normalne usta, normalne gasrdła i oczy. Nie byli ani mono, ani stereo ani 7.1 ani 19.6. Oni po prostu byli normalnymi luidxmi i mieli normalne głosy, ich gitary miały normalne struny itp. 

Wczoraj przesłuchałem specjalnie płytę LOVE a zaraz potem czarną PAST MASTERS. Różnica była oszałamiająca, o ile PAST MASTERS grało sztucznie, jasno i ze sztucznym stereo, to już LOVE grało z mięchem, stereo nie męczyło a głosy muzyków były faktycznie współczesne. 

Potem przesłuchałem kilka ostatnich remasterów i tu było podobnie. Po prostu z taśm matem bez ingerencji i dogrywek nie da się chyba z tego nic więcej wycisnąć.

PS- IroIII proszę jeśli już musisz pisać o The Beatles na naszym wspólnym forum to napisz coś na temat zamiast tych ciągłych ataków personalnych. To naprawdę nie przystoi fanowi największej kapeli świata.

Albo lepiej kup sobie LOVE w wersji 2LP, przesłuchaj i napisz co usłyszałeś i tyle. Po licho ta arogancja i zośliwości ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Audroc napisał:

Taśmy matki maja się nijak do tego jak brzmieli Beatlesi s studio, czy to tak ciężko zrozumieć ?

Bardzo ciężko, biorąc pod uwagę fakt, że taśmy matki powinny wiernie oddawać właśnie brzmienie tego co grało się w studiu.

2 godziny temu, Audroc napisał:

Oni brzmieli tak jak współcześnie każdy człowiek

Rozumiem, że współcześnie to znaczy tak jak 50 lat temu?
To chyba dobrze, bo to brzmienie jest właśnie takie, jakie było w rzeczywistości.

2 godziny temu, Audroc napisał:

Wczoraj przesłuchałem specjalnie płytę LOVE a zaraz potem czarną PAST MASTERS. Różnica była oszałamiająca, o ile PAST MASTERS grało sztucznie, jasno i ze sztucznym stereo, to już LOVE grało z mięchem, stereo nie męczyło a głosy muzyków były faktycznie współczesne

Nic już z tego nie rozumiem, bo teraz piszesz coś zupełnie odwrotnego. Teraz dla Ciebie na zremasterowanej płycie Love głosy muzyków są współczesne, a wcześniej tak było ta taśmach matkach.

 

Ale pomijając "co Poeta miał na myśli" zastanawiające jest to skąd Ty wiesz jakie powinny być głosy muzyków te "współczesne"? Byłeś wtedy w studiu razem z muzykami i Georgiem Martinem?

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
20 godzin temu, Chicago napisał:

 Nie rozumiem tej obrony Częstochowy i spiętych pośladów. Mnie nie przeskadza The Beatles w niczym, ani też to to, że ktoś pada przed nimi na kolana oraz jak najbardziej to, że dziewczyny sikały na ich widok - po prostu napisałem co mam w myślach w danym momencie i to wszystko, a w odpowiedzi widzę taniec kosynierów. A daj pan spokój jeden z drugim '-)

Ciekawa opinia...

Wyłożenie oczywistości nazywasz "obroną Częstochowy" i "padaniem na kolana".  Rzeczową polemikę nazywasz "spiętymi pośladami"... I kto tu jest nerwowy?  :)

Nie podchodzi ci ten zespól, masz mu coś za złe - masz do tego pełne prawo. Ale kiedy zabierasz się do  poważnej dyskusji o dość powszechnie uznanej wielkości i ją deprecjonujesz, powinieneś się do tego porządnie przygotować. Wrzutki typu: "sprzedałem ich wszystkie płyty", czy "całą muzykę wzięli z gospel i z bluesa" są dosyć mizerne. To, że kogoś nie lubisz i że ten ktoś czerpał z bluesa nie mówi nam jeszcze nic.

 

Zarzucasz im brak innowacyjności  - przytoczyłem ci cytat z fachowej strony, że The Beatles wprowadzili więcej nowinek niż jakikolwiek zespół w XX wieku. Jakaś riposta, bo przeoczyłem?

Argument, że byli biali i mieli łatwiej brzmi nie mniej groteskowo, zważywszy że na Twojej liście herosów są m.in:

"The Who, The Animals, The Yardbirds, Fleetwood Mac,, Rolling Stones, CCR, Traffic, Spencer Davis Group, CSN&Y...", którzy ,o ile się nie mylę, w większości też dosyć biali byli...

 

No więc jeżeli chcesz swoim przemyśleniom dać choćby minimalny poziom powagi, powinieneś dać jakieś bardziej przemyślane argumenty, z którymi na pewno z chęcią się wszyscy zapoznamy. Bo to przecież forum publiczne...

 

 

Edytowane przez dingo
  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz, a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.