Skocz do zawartości
wojciech iwaszczukiewicz

Mono,stereo o co właściwie chodzi?

Rekomendowane odpowiedzi

Ostatnio zdarzyło mi się słuchać znakomitego wznowienia na winylu płyty Olivera Nelsona z 1961r."The Blues And The Abstract Truth".

Pierwotnie płytę wydał Impuls a obecne wznowienie Green Corner.To znakomita muzyka i znakomite brzmienie.Ale nie o tym chciałem podyskutować.Otóż wydawnictwo zawiera dwa czarne krążki.Na obu są te same utwory tyle,że jeden jest w wersji mono a drugi stereo.

I po kilkukrotnym odsłuchu doszedłem do zaskakującego stwierdzenia.Oczywiście różnica jest zauważalna,obie płyty brzmią inaczej ale w żadnym razie nie powiedziałbym,że ta mono brzmi gorzej.Inaczej ale nie gorzej.A skoro tak to rodzą się pytania o samą istotę obu sytemów nagrywania i odtwarzania.Przecież najpierw było mono później pojawiło się stereo ( jako coś lepszego) a była jeszcze próba ( nieudana) pójścia dalej czyli kwadro.Jak rozumiem stereo jako system dwukanałowy daje nam wrażenie przestrzenności dźwięku.Ale czy to nie jest tylko technologiczny gadżet?Trik mający za zadanie urozmaicić brzmienie?Bo przecież w tej całej zabawie zwącej się audio chodzi nam tak naprawdę o jak najwierniejsze odtworzenie muzyki.O maksymalne zbliżenie się do jej istoty,do dźwięku naturalnego.Na to wydajemy te ciężko zarobione pieniądze.A jak jest z tym dźwiękiem w naturze?Jak go odbieramy na koncercie?Mono czy stereo?Czy koncert nagłośniony jest mono czy stereo?A jak z muzyką wykonaną na żywo,bez mikrofonów?Np. organy w kościele czy chór.To jest mono czy stereo?Być może te pytania są naiwne ale takie mi się nasunęły w trakcie słuchania tej płyty.Ciekaw jestem opinii forumowiczów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rzeczywistość jest przestrzenna. Live jest przestrzenny. Tu nie mam wątpliwości. Stereo jest namiastką tej przestrzenności.

Więcej kanałów to większe zbliżenie do rzeczywistości, ale efekty w mojej ocenie nie usprawiedliwiają nakładów. Stereo jest optymalne.

 

Natomiast wrażenia, o których piszesz mogą być typowe dla nagrań rejestrowanych pierwotnie w mono a potem "sztucznie" ustereofonicznianych. Coś podobnego jak czarno-biały film sztucznie pokolorowany - czasem wywołuje u mnie niesmak. Lepiej zostać przy oryginale.

Edytowane przez Less

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pierwotnie był 3kanałowy system kinowy.

Centralka i lewa plus prawa ściana, bo głośniki wbudowane.

Wtedy kiedy radio domowe było na słuchawki.

U zarania rozwoju głośników i mikrofonów.

 

 

P.s.

Mój wpis nie dotyczy tego wspomnianego zgrania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pierwotnie był 3kanałowy system kinowy.

 

Pierwotnie był film niemy i taper :)

  • Lubię to 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@ xniwax

Kpina cokolwiek prehistoryczna ale w temacie :)

 

Owszem - bezpośrednio w akustyce danej sali był dookólny dźwięk.

Kiedy ulepszono nagrywanie zaczęto majstrować .

Osobliwe zgrania wokalu i melodycznych instrumentów do jednego kanału a sekcji rytmicznej do drugiego to dziwadło obecnie nie do słuchania.

 

Stereo daje polepszenie separacji, łatwiej wsłuchiwać się czy to w głos wiodący albo akompaniament, pomijając pierwszy plan.

Czytelniej jest, łatwiej wczuć się w nastrój.

Często jednak uciążliwe w słuchaniu są te wczesne zgrania w stereo.

Nie wyobrażam sobie nagrań Edith Piaf inaczej jak w dual mono. Tak wystarczy.

Edytowane przez xetras
  • Lubię to 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rzeczywistość jest przestrzenna. Live jest przestrzenny. Tu nie mam wątpliwości. Stereo jest namiastką tej przestrzenności.

 

Przy czym:

- odnoszenie się do live ma generalnie sens przede wszystkim do koncertów akustycznych (bez nagłośnienia), czyli przede wszystkim klasyka,

- w nagraniach stereo zazwyczaj słyszymy przestrzeń wykreowaną sztucznie przez realizatora, a nie taką, jaką usłyszelibyśmy na żywo (oczywiście są wyjątki),

- typowy sprzęt audiofilski zazwyczaj dodatkowo tę sztuczność podkreśla.

 

W realu nie ma ostrych konturów instrumentów i takiej separacji, jak w większości nagrań. Dobra sala koncertowa rozprasza dźwięk (miast go tłumić lub odbijać). Instrumenty i ich grupy słyszymy plamami, a nie punktowo. Nie ma też wyraźnie wyodrębnionych planów - głębia jest "płynna".

 

Dobre, selektywne i pełnopasmowe nagranie mono dla mnie w niczym szczególnym nie ustępuje realizacji stereo. Nawet aurę pomieszczenia da się w pewnym stopniu oddać jednokanałowo.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A i tak najważniejsza jest wyobrażnia. Ten, kto słucha dużo muzyki w realu, ten wie, że audio to tylko taki samochodzik z Matchboxa, albo z Bburago.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Często jednak uciążliwe w słuchaniu są te wczesne zgrania w stereo.

 

To prawda.

Natomiast nagrania mono niekiedy zaskakują naturalnością dźwięku.

Dlatego też choćby dla tej naturalności wolę np. Revolver w mono niż stereo.

 

Czyli stereo to trochę taki wykreowany świat?Podbity?

 

Często tak.

Nie można jednak z tego czynić zarzutu.

Trudno sobie wyobrazić Tangerine Dream, muzyczne pejzaże Biornstada, czy choćby Vollenwejdera w mono.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stereo to namiastka przestrzeni.

Udanie oszukuje zmysły - podobnie jak westerny kręcone w halach filmowych ze sztucznym światłem. Albo jak Panorama Racławicka.

Wykorzystuje wcześniej nie znane zakamarki umysłu.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mix mono stał się ostatnio popularny, ale to i tak w niczym nie przesądza - jest tego znikoma ilość. Dużo płyt Milesa wyszło w zdublowanych wersjach mono/stereo i zdecydowana wększość jednak brzmi lepiej w stereo. Przykładem niech będą na przykład płytki 'Walkin', 'Cookin', 'Relaxin', 'Bags Groove', 'Relaxin', 'Workin', 'Steamin'...

Mam dużo japońskich wersji pierwszych wydań z mixami mono, a jednak więcej frajdy sprawia mi słuchanie w stereo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stereo to namiastka przestrzeni.

Udanie oszukuje zmysły

 

Czemu oszukuje? Przecież jak płyta jest nagrana w stereo, to słyszysz stereo i umiejscowienie w scenie

poszczególne instrumenty. Nie ma tu mowy o jakimkolwiek oszukiwaniu zmysłów.

 

Jak rozumiem stereo jako system dwukanałowy daje nam wrażenie przestrzenności dźwięku.Ale czy to nie jest tylko technologiczny gadżet?Trik mający za zadanie urozmaicić brzmienie?

 

Dokładnie. To zamierzony efekt mający na celu stworzenie iluzji dźwięku przestrzennego i rozciągniętego, a nie wydobywającego się ze środka linii między głośnikami. Wysokiej klasy zestawy nawet nieźle sobie z tym radzą, ale ten dźwięk nigdy nie zastąpi dźwięku "na żywo" w sali o dobrej akustyce i odpowiednio dobranej aparaturze nagłaśniającej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O ile pamiętam na stołach mikserskich jest gałka 'panorama'.

We wczesnych miksach realizatorzy majstrowali dość osobliwie separując traki. Kompletnie mnie dekoncentruje taka pustka w osi symetrii bazy.

Umysł wtedy nie generuje pozornego źródła, bo cały sygnał uparcie trzymał się jednej strony.

Wolę pozory bo tak jest ciekawiej a stereo to wytwór umysłu a nie elektryki.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stereo to zjawisko interpretowane umysłem, podjęcie wysiłku wymaga zaciekawienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stereo to zjawisko interpretowane umysłem

 

Czyli Twoim zdaniem każdy inaczej może sobie interpretować to zjawisko przy słuchaniu tej samej płyty,

w sensie - każdy inaczej słyszy stereofonię w zależności od stanu umysłu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O ile pamiętam na stołach mikserskich jest gałka 'panorama'.

We wczesnych miksach realizatorzy majstrowali dość osobliwie separując traki. Kompletnie mnie dekoncentruje taka pustka w osi symetrii bazy.

 

Bo na początku był przełącznik a nie gałka ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

.Ale czy to nie jest tylko technologiczny gadżet?Trik mający za zadanie urozmaicić brzmienie?

 

Sęk w tym że to właśnie mono jest trikiem a nie stereo. Człowiek ma dwoje uszu rozmieszczonych tak jak kazdy widzi i "słyszy w stereo" w dużym uproszczeniu. Kiedyś technika rejestracji dźwieku była taka jak była i koniec kropka, ale miała ona niewiele wspólnego z tym co słyszy się na koncertach. Co nie znaczy że stereo oddaje klimat koncertu bo nie oddaje, ale jest o niebo lepsze niż mono bo bardzie zbliża sie do oryginału.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam box Atlantica "Coltrane in mono" zawierający m.in. Ole oraz Giant Steps i słuchając tych albumów bardziej naturalne wydają mi się w mono. Jakoś ten dźwięk wydaje mi się bardziej spójny. Takie jest moje osobiste wrażenie i przekonywać nikogo nie zamierzam, ale zachęcam do wyrobienia sobie własnej opinii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mnie się że w mono trzeba się bardziej miksem nagimnastykować. Żeby to wszystko zmieścić i sporą ilość instrumentów w gęstych aranżach. Technik stereo tez jest kilka, .

http://www.shure.pl/wsparcie-techniczne-i-pliki/materialy-edukacyjne/mikrofony-basics/stereo_microphone_techniques

ciekawy jest M-S stereo

Edytowane przez Фома

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jaki jest oryginał?

 

Stereo. Jeśli instrumenty są rozmieszczone od lewej do prawej na scenie to tak je usłyszysz tylko w stereo. Jeśli na środku sceny będzie stał samotny muzyk i powiedzmy będzie grał na trąbce to usłyszysz go w stereo także na srodku. Nie ma tutaj żadnego triku bo tak ten dźwięk został zarejestrowany przez mikrofony i tak ma być odtworzony. To główna idea dzwięku stereofonicznego. To co z prawej słyszysz z prawej itd. W mono tego nie ma i nigdy nie będzie (chyba że sobie wyobrazisz) i to jest iluzja bo muzycy na scenie zawsze stoją w różnych miejscach , a nie siedzą jeden na drugim . Jeśli wokalista śpiewa to dżwięk rozchodzi się w różny sposob w zależności od akustyki sali , ale masz dwoje uszu i slyszysz go w różny ale przestrzenny sposób , a nie płaski . Dlatego kilka mikrofonów lepiej to uchwyci.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nagrania stereofoniczne powstały w sumie w połowie ubiegłego wieku. Pierwsze z nich oprócz oczywistego idiotycznego panoramowania były po prostu słabo zrobione, bo jeszcze nie wiedzieli, jak to w ogóle ugryźć. Technik mikrofonowych jest parę, ale przecież i tak bardzo mało nagrań jest tak wykonywana, tzn parą stereo czy jednym układem stereo, przeważająca większość to techniki mieszane, mikrofonowe i elektroniczne.

 

Nie ma tutaj żadnego triku bo tak ten dźwięk został zarejestrowany przez mikrofony i tak ma być odtworzony

 

Tak czyli jak? Poczytaj o technikach mikrofonowych, link w poście powyżej. Większość pomysłów jest ze sobą i z realem przy okazji całkowicie niekompatybilna.

 

ciekawy jest M-S stereo

 

Czyli to samo co XY, tylko innymi mikrofonami ;)

Generalnie już sam mikrofon nie jest uchem, więc jakim cudem techniki mikrofonowe mają dobrze odwzorować rzeczywistość...

 

Dużo płyt Milesa wyszło w zdublowanych wersjach mono/stereo i zdecydowana wększość jednak brzmi lepiej w stereo.

 

Ale to jest inna sprawa, bo realizacja jest oryginalnie w stereo, a monofonizacja występuje na etapie tłoczenia płyt, więc priorytetem i tym, czego słuchali i co zaakceptowali, jest stereo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak czyli jak? Poczytaj o technikach mikrofonowych, link w poście powyżej. Większość pomysłów jest ze sobą i z realem przy okazji całkowicie niekompatybilna.

 

Chyba nie zrozumiałeś co Kolega miał na myśli i znów uskuteczniasz tu swoje racje, które niekoniecznie są adekwatne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pierwsze z nich oprócz oczywistego idiotycznego panoramowania były po prostu słabo zrobione, bo jeszcze nie wiedzieli, jak to w ogóle ugryźć.

 

Nagrania z serii RCA Living Stereo uważasz za słabo zrobione?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale to jest inna sprawa, bo realizacja jest oryginalnie w stereo, a monofonizacja występuje na etapie tłoczenia płyt, więc priorytetem i tym, czego słuchali i co zaakceptowali, jest stereo.

 

Masz niespotykaną wręcz umiejętność komplikowania prostych spraw.

Przeczytaj jeszcze raz co napisał Chicago i zastanów się czy odpowiedziałeś mu na temat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nagrania z serii RCA Living Stereo uważasz za słabo zrobione?

 

Nie wiem. Uważam po prostu, że jest postęp, jak wszędzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najlepiej mieć i w mono i w stereo - dobrze, że jest wybór. Całkiem nieżle idzie w mono Saxophone Colossus z AP, ale i Giant Steps daje radę, no i wreszcie Sonny Rollins 'A Night at the Village Vanguard' zabrzmiał - zabrzmiał z japońskiego Mastera Blue Note by RVG - limited, in memory of Alfred Lion.

Generalnie wolę mix stereo, ale wiadomo jak jest - są i genialne monosy.

 

'A Love Supreme' z ostatniego rozdania o nazwie 'The Complete Masters' (2015) - płytka numer 1 zawiera dwie dodatkowe wersje 'Pursuance' i 'Psalm' - są to wersje w mono wzięte z referencyjnego mastera. Ciekawe porównanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najlepiej mieć i w mono i w stereo - dobrze, że jest wybór.

 

Tylko właśnie jak pisałem, wtedy praktycznie zawsze mono będzie gorsze. Pisałeś w poprzednim poście o "miksie" mono i stereo tych samych utworów. To jest niemożliwe, miks jest ten sam, bo to była setka, Kind Of Blue na trzyśladzie, ale poprzednie setki, a zresztą co to za miks sześciu ludzi z trzyśladu. Tak więc nie było oddzielnych miksów mono i stereo, tylko mono jest po prostu zmonofonizowanym nagraniem stereo. A proporcje w mono i w stereo są zupełnie inne i inaczej zmiksowaliby/zgrali to w mono a inaczej w stereo, zastosowaliby inne ustawienia i odległości mikrofonów, inne proporcje pogłosów jeżeli były sztuczne itp. Tak więc w praktyce może się komuś podobać mono albo stereo tego samego wydawnictwa z tamtych lat, ale nie są to inne miksy tylko ordynarnie zsumowane kanały, często pstryczkiem na głowie magnetofonu i już. A to są inne proporcje i dodatkowe problemy z fazą. Większość dobrych singli radiowych była zgrywana inaczej niż wersje LP, aż do czasów CD - węższa panorama i co za tym idzie inne proporcje i składowych i efektów, i w konsekwencji podobne brzmienie z radia mono i stereo.

 

post-64427-0-73998200-1528186968_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.