Skocz do zawartości
zildjian

Propozycje bluesrockowej muzyki instrumentalnej

Rekomendowane odpowiedzi

Panowie,

 

Proszę o propozycje - o ile istnieją.Często zdarza się,że instrumentalnie jest okay do czasu jak ktoś zaczyna śpiewać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pierwsze co mi przyszło to Gov't Mule.

Co prawda jest u nich wokal ale nie zawsze, raczej na pewno na ich płycie "Sco-Mule" z 2015 wokali brak. Jest za to "rzeźbienie" rockowo-bluesowe próby najwyższej, z dodatkiem smaczków jazzowych od Scofielda.

Edytowane przez iro III
  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję,słyszałem o tym.Nie lubię Scofielda,ale sprawdzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gary Hoey z reguły na każdej płycie wkładał coś instrumentalnego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zachęcony przez W. Manna w poniedziałkowym "Manniaku po ciemku" (tak, w Trójce można jeszcze usłyszeć dwa kawałki w sumie ponad 25 minut, przedzielone tylko zapowiedzią) dorwałem dwie ostatnie (2013, 2017)

z pięciu w ogóle płyt ENDLESS BOOGIE

(Nazwa od płyty J. Lee Hookera)

Muzyka to gęste, ciężkie, tłuste boogie, zabełtane w blues-rocku.

Koleżkowie pochodzą z N.Y. i działają od końca lat 90.

Co prawda jest "wokal" ale to raczej nie śpiewanie a głos przypomina często Kapitana Beefhearta i zajmuje najwyżej 10% czasu trwania utworu.

Utwory to głównie "długasy", nierzadko 10+ minut.

Jeśli nie dotąd znasz - gorąco polecam, również wszystkim zainteresowanym podobnymi klimatami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spróbuj gościa o nazwisku Greg Koch. Orbituje wokół bluesrockowego grania, ale jak zawsze tam, gdzie jest instrumentalnie, znajdziesz i odniesienia do innych stylów.

Mój ulubieniec Ronnie Earl nagrał np. znakomitą płytę Language of Soul, jest tylko gitarzystą, więc jeśli nagrywa płyty z wokalem, to są to goście. Subtelne granie, ciut jazzujące, ciut santanowo almanowych klimatów.

Trzecia propozycja pozornie zaskakuje, ale naprawdę warto: Joe Satriani, płyta bez tytułu, czerwona okładka, najbardziej korzenna z jego dokonań, mocno bluesrockowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.