Jump to content
flood2

REMASTERY - wznowienia, uwagi, porównania.

Recommended Posts

Jest jeszcze taka kwestia, na ile my, jako odbiorcy, akceptujemy "grzebanie" w nagraniach, które znamy ze starszych wydań.

Wymieniono tutaj remastery Wilsona klasycznych pozycji rocka jako udane. I ja tak twierdzę, ale z biegiem czasu mam mniej wobec nich entuzjazmu. Słuchając ich przyłapuję się nad taką wątpliwością, czy to jeszcze Fripp gra na gitarze, Bruford na perkusji, a Wetton na basie, czy też jakiś ich sobowtór, lub inżynier w studio...

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jest jeszcze taka kwestia, na ile my, jako odbiorcy, akceptujemy "grzebanie" w nagraniach, które znamy ze starszych wydań.

Wymieniono tutaj remastery Wilsona klasycznych pozycji rocka jako udane. I ja tak twierdzę, ale z biegiem czasu mam mniej wobec nich entuzjazmu. Słuchając ich przyłapuję się nad taką wątpliwością, czy to jeszcze Fripp gra na gitarze, Bruford na perkusji, a Wetton na basie, czy też jakiś ich sobowtór, lub inżynier w studio...

 

Żeby mieć jakieś kompetentne zdanie w wyżej wymienionych kwestaich, musiałbyś mieć bezpośredni kontakt z taśmą matką, i najlepiej jakbyś znał realny sound ze studia podczas sesji - wtedy mógłbyś się takimi dooperelami przejmować, a tak to brniesz w jakieś swoje imaginacje, które de facto nic z rzeczywistością nie mają. Każda muzyka nie na żywo, tylko zrobiona w studio, jest kreacją artystyczno-inżynieryjną. Mniej więcej chodzi o to, że każdy masteringowiec czy też inżynier od miksu, po wysłuchaniu oryginału tasmy matki ma prawo coś od siebie dodać - nie ma to nic wspólnego z tym, że po zabiegu realizatorskim możesz nie rozpoznać danego wykonawcy - to jest jakiś absurd, w który chyba sam nie wierzysz. Ale pisać na forum i wyrażać opinie można w sposób jakikolwiek się chce, więc właściwie nie ma problemu.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żeby mieć jakieś kompetentne zdanie w wyżej wymienionych kwestaich, musiałbyś mieć bezpośredni kontakt z taśmą matką, i najlepiej jakbyś znał realny sound ze studia podczas sesji - wtedy mógłbyś się takimi dooperelami przejmować, a tak to brniesz w jakieś swoje imaginacje, które de facto nic z rzeczywistością nie mają. Każda muzyka nie na żywo, tylko zrobiona w studio, jest kreacją artystyczno-inżynieryjną. Mniej więcej chodzi o to, że każdy masteringowiec czy też inżynier od miksu, po wysłuchaniu oryginału tasmy matki ma prawo coś od siebie dodać - nie ma to nic wspólnego z tym, że po zabiegu realizatorskim możesz nie rozpoznać danego wykonawcy - to jest jakiś absurd, w który chyba sam nie wierzysz. Ale pisać na forum i wyrażać opinie można w sposób jakikolwiek się chce, więc właściwie nie ma problemu.

 

Ładna analiza, ale jednej rzeczy dość istotnej ona nie dostrzega, ta kreacja "artystyczno-inzynieryjna" ma różny przebieg i inne interakcje między tymi grupami postaci zachodzą gdy muzycy tworzą płytę pierwotnie na gorąco, w danych okolicznościach, a zupełnie inaczej to wygląda po latach gdy zazwyczaj w odosobnieniu taki twórca jak chociażby S.Wilson robi sobie coś "na własną modłę".

 

W związku z tym nie powinieneś, a nawet nie masz prawa twierdzić, że to jest "jakiś absurd" i negować zdania kolegi Jędrka. :) Tu cytat: "Ale pisać na forum i wyrażać opinie można w sposób jakikolwiek się chce, więc właściwie nie ma problemu." ;)

 

EDYTA: Intencja kolegi Jędrka jest całkowicie dla mnie zrozumiała. Nie czepiajmy się słówek, czasami wystarczy posłuchać i porównać żeby wiedzieć co komu w duszy grało

Edited by m4tech

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żeby mieć jakieś kompetentne zdanie w wyżej wymienionych kwestaich, musiałbyś mieć bezpośredni kontakt z taśmą matką, i najlepiej jakbyś znał realny sound ze studia podczas sesji - wtedy mógłbyś się takimi dooperelami przejmować, a tak to brniesz w jakieś swoje imaginacje, które de facto nic z rzeczywistością nie mają. Każda muzyka nie na żywo, tylko zrobiona w studio, jest kreacją artystyczno-inżynieryjną. Mniej więcej chodzi o to, że każdy masteringowiec czy też inżynier od miksu, po wysłuchaniu oryginału tasmy matki ma prawo coś od siebie dodać - nie ma to nic wspólnego z tym, że po zabiegu realizatorskim możesz nie rozpoznać danego wykonawcy - to jest jakiś absurd, w który chyba sam nie wierzysz. Ale pisać na forum i wyrażać opinie można w sposób jakikolwiek się chce, więc właściwie nie ma problemu.

To nie są moje imaginacje. To nie chodzi tylko o różnice w poziomie sygnału, jego przebiegu, czy modulacji. Są sytuacje odwracania fazy, zmiany prędkości odtwarzania, a nawet korzystania z innego źródła, nie taśmy matki. To nie są wcale rzadkie przypadki. Polecam jak zawsze forum Steve Hoffmana. Na dyskografii King Crimson straciłem zęby, jak to się mówi. Okazuje się, że na poszczególnych wznowieniach wylatują z nagrania konkretne ścieżki dźwiękowe, a płyty mają różne czasy trwania. Na razie tyle. Pozdrawiam.
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

To nie są moje imaginacje. To nie chodzi tylko o różnice w poziomie sygnału, jego przebiegu, czy modulacji. Są sytuacje odwracania fazy, zmiany prędkości odtwarzania, a nawet korzystania z innego źródła, nie taśmy matki. To nie są wcale rzadkie przypadki. Polecam jak zawsze forum Steve Hoffmana. Na dyskografii King Crimson straciłem zęby, jak to się mówi. Okazuje się, że na poszczególnych wznowieniach wylatują z nagrania konkretne ścieżki dźwiękowe, a płyty mają różne czasy trwania. Na razie tyle. Pozdrawiam.

 

...ot i cała prawda OSŁUCHANEGO w temacie kolegi, trzeba pogratulować takiego rozeznania również, Moje porównania koncentrowały się na płycie "Brave" Marillion, ale analogia jest dostrzegalna

 

Oryginał będzie zawsze tym "świętym" ponieważ był TĄ praca zbiorową w danym miejscu i czasie, nowy miks będzie jak w przypadku Wilsona ciekawą alternatywą, ale TYLKO alternatywą, a remastery to mięso armatnie smartfonów, oczywiście pisze to o muzyce rozrywkowej nie jazzie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Typowym przykładem "grzebania" w ścieżkach jest The Song Remains the Same - Led Zeppelin.

Wersja zremasterowana nijak się ma do oryginału z 1976 roku.

Ja wiem, że w Madison Square Garden były 3 koncerty, ale słuchając tego remastera

mam wrażenie, że poszczególne utwory są "zgrabnie" posklejane z fragmentów różnych koncertów.

Najlepiej to słychać w Dazed and Confused, czy No Quarter.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

To nie są moje imaginacje. To nie chodzi tylko o różnice w poziomie sygnału, jego przebiegu, czy modulacji. Są sytuacje odwracania fazy, zmiany prędkości odtwarzania, a nawet korzystania z innego źródła, nie taśmy matki.

 

Takie remastery są nic nie warte, i tutaj jak najbardziej się z Tobą zgadzam. Chodziło mi o rzeczy fachowo zrobione i o takich porównianiach pisałem. Jak miałbym się zastanawiać, słuchając jakiejś swojej remasterowanej ulubionej płyty, czy to na pewno gra ktoś kogo słucham, to byłoby to absurdem - i w tym kontekście było to powiedziane.

 

 

Oryginał będzie zawsze tym "świętym" ponieważ był TĄ praca zbiorową w danym miejscu i czasie

 

Nie będzie zawsze żadnym świętym - pierwszy przykład z brzegu, to 'A Love Supreme'. Tu oryginałów było dwóch - pierwszy gorszy, drugi lepszy. Ten drugi przeleżał w piwnicy w Londynie ładnych parę lat zanim go odnaleziono i zmiksowano. Ale i na jednym i na drugim oryginale JC był rozpoznawalny do bólu '-)


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Takie remastery są nic nie warte, i tutaj jak najbardziej się z Tobą zgadzam. Chodziło mi o rzeczy fachowo zrobione i o takich porównianiach pisałem. Jak miałbym się zastanawiać, słuchając jakiejś swojej remasterowanej ulubionej płyty, czy to na pewno gra ktoś kogo słucham, to byłoby to absurdem - i w tym kontekście było to powiedziane.

 

Odnoszę wrażenie, że jednak nie słyszałeś tych miksów S.Wilsona, o których tu jednak jest mowa, nie czujesz o co biega, a mimo wszystko starasz się przeforsować swoją teorię :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę, że się tutaj zgadzamy w ocenie remasterów, nie ma się co czepiać użytych przenośni i lekkich uproszczeń.

Jednakowoż problem istnieje i dla melomanów jest istotny. Kiedy można jeszcze dorwać z drugiej ręki oryginał, pierwsze tłoczenie, udany mastering, nie ma problemu, wyskakuję z kasy, bo muszę to mieć. Inna sprawa jest z rarytasami nigdy dotąd nie wydanymi cyfrowo, lub już niedostępnymi. Wtedy taki meloman cieszy się jak dzieciak, jest! w końcu jest! a po włożeniu CD, czy odtworzeniu pliku konsternacja, nie tak zapamiętaliśmy tą muzykę, nie tego oczekiwaliśmy, a czasami wręcz nie możemy tego słuchać, bo rani uszy. Przykładów są setki, tysiące, na każdym kroku. Ostatnio zawiodłem się na wznowieniach Opposition... Poligraficznie super, ale po co do licha ciężkiego podbita dynamika i sopran? Zęby aż bolą. No i spłaszczeniu ulega cała faktura.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie słyszałem tych miksów S Wilsona i nie próbuję niczego przeforsować - piszę tylko, że remaster / remiks zmieniający barwę i ogólnie rozpoznawalne cechy danego muzyka jest absurdem. Z ciekawości mam zamiar kupić remastery i remiksy ELP i porównać z tymi, które mam, czyli pierwszymi amerykańskimi wydaniami - wtedy wypowiem się rzetelniej. Np. japoński remaster 'Fireball' w SHM-CD brzmi słabo, gorzej od oryginału. Ale wciąż słyszę, że są to DP i Gillian '-)


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z ciekawości mam zamiar kupić remastery i remiksy ELP

Obecnie kompletuję powoli dyskografię ELP. Podobno nie do przebicia jest wydanie niemieckie Manticore z 1987, ale osiąga absurdalne ceny. Na próbę kupiłem remaster z 1993 zrobiony przez J.M. Palmaccio - Tarkus. Brzmi świetnie. Jestem zaskoczony. Delikatne rozjaśnienie, poszerzenie bazy, ale w granicy tolerancji. Ogólna muzykalność i żywość zaskakuje. Fantastyczna płyta. Podobno ten sam mastering pojawia się w późniejszych wydaniach, ale to trzeba sprawdzić.

https://www.discogs.com/Emerson-Lake-Palmer-Tarkus/release/872916

Share this post


Link to post
Share on other sites

W przeszłości była to moja ulubiona grupa, zresztą do dziś ich cenię, a 'Tarkus' to jedna z najlepszych płyt. Chodzi mi właśnie o te nowe remiksy Wilsona i Jakszyka - w zasadzie siedem tyułów - pierwsze pięć płyt i 'Works' vol.1 & vol.2. Być może sprawdzę też wersje japońskich masterów w K2HD.

  • Like 1

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

W przeszłości była to moja ulubiona grupa, zresztą do dziś ich cenię, a 'Tarkus' to jedna z najlepszych płyt. Chodzi mi właśnie o te nowe remiksy Wilsona i Jakszyka - w zasadzie siedem tyułów - pierwsze pięć płyt i 'Works' vol.1 & vol.2. Być może sprawdzę też wersje japońskich masterów w K2HD.

Nie wiem czy używasz systemu wideo, ale polecam koncert z Montreux na BD E.L.P. Tak jak koncert Yes jest rewelacyjny, choć pewnie profesjonaliści dokopią się jakichś uchybów. Sorry za wtrącenie nie w temacie wątku, ale czasem wato zapoznać się z najlepszymi wydaniami które nie są z rynku "pure audio" a nie tylko skupiać się na remasterach.


Jakość wniosków w porównaniach audio jest zawsze zgodna z jakością procedury porównawczej.

Pasja bez precyzji to chaos. DOBRZE ŻE JEST MUZYKA

Share this post


Link to post
Share on other sites

Koncerty wideo raczej mnie nie interesują, choć sporadycznie coś obejrzę. Ale rozumiem, że może to być również wielka frajda. W przypadku ELP chodzi mi o pierwsze siedem płyt.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

W przypadku ELP chodzi mi o pierwsze siedem płyt.

Mam kilka z tych pierwszych, ale nie wiem czy to są wersje modyfikowane. Przyzwyczaiłem się już że taka jakość techniczna jak mnie się podoba nie zawsze będzie dostępna. Mało tego, twierdzę że rzadko jest dostępna, ale czasem jest ;-).

Edited by Lech36

Jakość wniosków w porównaniach audio jest zawsze zgodna z jakością procedury porównawczej.

Pasja bez precyzji to chaos. DOBRZE ŻE JEST MUZYKA

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak pamiętam, to na przykład 'Tarkus' również świetnie brzmiał na winylu. Ale już mój ulubiony album Procol Harum 'Exotic Birds and Fruit', zarówno na winylu jak i na pierwszym CD brzmi słabo. Jakiś czas temu kupiłem zremasterowaną, trzypłytową wersję 'Exotic Birds and Fruit' z rozdania Esoteric Recordings, ale też doopy nie urywa - jest zupełnie przeciętnie. Niestety, jak coś słabo brzmi od początku, czyli samo nagranie albo wręcz realne brzmienie zespołu jest takie sobie, to już chyba nic nie pomoże.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak pamiętam, to na przykład 'Tarkus' również świetnie brzmiał na winylu.

Tak wiem winylu też kiedyś używałem i znam wszystkie jego wady zalety i ograniczenia.

Niestety, jak coś słabo brzmi od początku, czyli samo nagranie albo wręcz realne brzmienie zespołu jest takie sobie, to już chyba nic nie pomoże.

Słabe brzmienie z przed wielu lat jest chyba efektem możliwości technicznych z tamtych lat. Dopiero obecnie jest częściowa możliwość zmiany tamtego brzmienia pod warunkiem dostępu do pełnego materiału studyjnego, czyli wszystkich zarejestrowanych śladów.


Jakość wniosków w porównaniach audio jest zawsze zgodna z jakością procedury porównawczej.

Pasja bez precyzji to chaos. DOBRZE ŻE JEST MUZYKA

Share this post


Link to post
Share on other sites

Słabe brzmienie z przed wielu lat jest chyba efektem możliwości technicznych z tamtych lat

 

 

To są zabobony i stereotypy - cała masa albumów jest znakomicie zrealizowana właśnie sprzed wielu lat - skąd u Ciebie biorą się takie teorie? Choćby nawet genialnie zrealizowany 'Just One Night' Claptona z 1979. A 'Saxophone Colossus' Sonny Rollinsa z 1956? Koncertowy The War - świetny! Pierwsze płyty Doobie Brothers - też znakomicie! Wszystko zależy od brzmienia zespołu, inżyniera nagrań, jego mikrofonów i miksu.

  • Like 2

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

To są zabobony i stereotypy - cała masa albumów jest znakomicie zrealizowana właśnie sprzed wielu lat

To się zgadza, ale nie wszystkie są tak zrealizowane. Znasz procent tych zrealizowanych perfekcyjnie i tych złych technicznie? Magnetofony analogowe nie dawały możliwości perfekcyjnej realizacji mimo że wiele realizacji mogłoby za takie uchodzić (ograniczenia analogu). Dopiero cyfra otworzyła nowe możliwości choć często nie są one wykorzystywane, praktycznie z niewidomych przyczyn.

Koncertowy The War - świetny! Pierwsze płyty Doobie Brothers - też znakomicie! Wszystko zależy od brzmienia zespołu, inżyniera nagrań, jego mikrofonów i miksu.

Nie znam tych nagrań, muszę jednak uruchomić Tidala ;-).


Jakość wniosków w porównaniach audio jest zawsze zgodna z jakością procedury porównawczej.

Pasja bez precyzji to chaos. DOBRZE ŻE JEST MUZYKA

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale to samo Lechu dotyczy współczesnych nagrań - pomimo nowych technologii i cyfrowej top techniki jest wiele nieudanych realizacji. I to zdarza się nawet w wypróbowanych, przeważnie dobrych jakościowo labelach, takich na przykład jak ECM. Magnetofony analogowe nie dawały możliwości perfekcyjnej realizacji, a jednak cała masa z tamtych lat brzmi wybitnie i w wielu wielu wypadkach lepiej niż najnowsze nagrania w najnowszych technologiach. Jeszcze raz powtórzę - brzmienie i profesjonalność wykonawcy, inżynier nagrań i jego mikrofony oraz miks. To są najważniejsze czynniki decydujące o jakości nagrania.

 

Żeby być dalej w temacie, to może przeanalizujemy najnowsze remasterowane rozdanie z nowymi miksami 'Deep Purple in Rock'. Kupiłem płytkę już dawno, pewnie z rok temu, a kupiłem głównie dlatego, że mam do niej sentyment, tak samo jak i do 'Fireball'. Były to moje pierwsze 'poważne zachodnie winyle'. Musiałem tatusiowi ukraść 1200 zł w srebrnych dwóstuzłotówkach i zapłacić za te płyty, po sześć stów za sztukę - pierwsze brytyjskie pressy! Innej drogi nie było, a ja śniłem o tych płytach '-) Nie miałem skąd wziąć takiej gotówki, a byłem w szóstej klasie szkoły podstawowej, więc za***rdoliłem tatusowi srebrniaki '-) Jazzus, ale mnie to teraz rozbawiło '-)

Piszę o 'DP in Rock', ponieważ zawsze słabo ta płyta brzmiała. Po przylocie do Stanów zaraz ją sobie odkupiłem na CD, ale dżwięk był chyba jeszcze bardziej koszmarny niż z winyla. I tak kiedyś, będąc w Rolling Stones, zauważyłem nową edycję 'in Rock' - edycję jubileuszową, remasterowaną i z miksami Rogera Glovera. Może doopy nie urywa, ale jest o wiele wiele lepiej brzmieniowo niż pierwsza, uboga brzmienowo wersja na CD. Czy ktoś to zna?

 

Oczywiście 'najnowsze rozdanie', to znak umowny, bo 'Deep Purple in Rock - Anniversary Edition' pochodzi z 1995.

 

https://www.discogs.com/Deep-Purple-In-Rock/release/1131581

  • Like 1

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Stare Deep Purple brzmią fatalnie, pod względem technicznym nagrania, podobnie jak wiele innych klasycznych grup, np. Wishbone Ash, albo niektóre płyty Black Sabbath. Ta mulistość brzmienia moim zdaniem jest nie do przeskoczenia. To już tak musi pozostać. Pod tym względem jestem purystą. Dlaczego to jest tak zkaszanione? Np. wspaniała Master Of Reality nagrana jest tak, jakby mikrofony ustawione były na korytarzu pod drzwiami, a nie w studio nagraniowym. Płyty Genesis nagrane z reżyserem dźwięku Davidem Hentchelem zupełnie nie mają basu. Dostało się nawet Floydom za Animals, która brzmi płasko i bezbarwnie, ale tu raczej doszukiwałbym się zamierzonego działania. In The Court Of The Crimson King też jest zkaszanione w studio. Ale już Lizard, Islands, brzmią fantastycznie, zwłaszcza Lizard jaja urywa. Tam są takie skoki dynamiczne, od dźwięków na pograniczu ciszy, do eksplozji, i wszystko brzmi klarownie.

Po prostu są prace spartolone i są mistrzostwa świata.

Edited by jędrek
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

W kontekście płyty kompaktowej widzę to mniej więcej tak - w okresie transformacji nośników, gdzieś tak w połowie lat osiemdziesiątych, kiedy płyta kompaktowa zaczęła swoją ofensywę, większość czołowych wytwórni zareagowała natychmiastowo - zaczęli w pośpiechu wydawać na cd praktycznie całe swoje katalogi - pojawiało się na cd coraz więcej tytułów najważniejszych, majorowych wykonawców.Ten szał i pośpiech, w takt i rytm koniunktury, nie pozwolił skorzystać z pełnych możliwości, które format cd oferował zarówno pod względem zawartości jak i dżwięku - nagminny i jak najszybszy cyfrowy transfer po prostu nie otworzył od razu skrzydeł formatowi cd i powstało wiele wiele gniotów. Dopiero póżniej zaczęto się zastanawiać nad jakością cd i co dalej z tym zrobić. Powstawały wytwórnie takie jak MFSL, DMP, Jeton, InAkustik... które zaczęły dbać o jakość zarówno nagrań bieżących jak i tych z epoki, które zaczęto powoli rekonstruować i 'uczłowieczać'. Nie zgadzam się z tym, że pierwsze wydania na cd są super - to jest jakieś wielkie niezrozumienie. Owszem, to co dobrze brzmiało na winylu, to i zabrzmiało całkiem nieżle na pierwszych cd, ale te słabsze nagrania 'uszlachetniono' dopiero póżniej podczas kolejnych remasteringów i remiksów. Znając jazzowy rynek cd, mogę stwierdzić, że naprawdę wiele póżniejszych remasterów broni się o wiele lepiej niż pierwsze wydania, choć jak już wspomniałem, są wyjątki.

  • Like 1

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę mam wrażenie, że niechęć do remasterów to jakiś kolejny audiofilski dogmacik. Druga kwestia to przecenianie roli muzyków w procesie pierwotnej realizacji.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie słyszałem tych miksów S Wilsona i nie próbuję niczego przeforsować - piszę tylko, że remaster / remiks zmieniający barwę i ogólnie rozpoznawalne cechy danego muzyka jest absurdem.

 

Remastery (a właściwie remixy) Wilsona nie zmieniają barwy. One ożywiają wersje oryginalne w sposób bardzo kontrolowany i inteligentny.

Facet ma do tego dryg i robi to dobrze. Porównaj sobie jak będziesz miał kiedyś okazję.

 

remastery i remiksy ELP

 

Tylko K2HD. Nie ma lepszych wersji.

 

Obecnie kompletuję powoli dyskografię ELP. Podobno nie do przebicia jest wydanie niemieckie Manticore z 1987, ale osiąga absurdalne ceny.

 

Dobrze brzmią, ale nie lepiej niż remastery K2HD, a ceny takie, bo stanowią wartość kolekcjonerską.

 

'Tarkus' również świetnie brzmiał na winylu.

 

Winyl to zupełnie inna bajka. Też pamiętam to brzmienie.

Dziś mogę zachwycać się lepiej zrobionymi winylowymi ripami (przez mojego przyjaciela z Norwegii, który zajmuje się tym profesjonalnie),

od współczesnych HDtracków, które czasem brzmią gorzej.

 

Słabe brzmienie z przed wielu lat jest chyba efektem możliwości technicznych z tamtych lat.

 

Raczej nie przykładaniem się realizatorów dźwięku do dobrej realizacji.

 

nową edycję 'in Rock' - edycję jubileuszową, remasterowaną i z miksami Rogera Glovera. Może doopy nie urywa, ale jest o wiele wiele lepiej brzmieniowo niż pierwsza, uboga brzmienowo wersja na CD. Czy ktoś to zna?

 

Zgadza się. Brzmi lepiej.

 

 

Stare Deep Purple brzmią fatalnie, pod względem technicznym nagrania, podobnie jak wiele innych klasycznych grup, np. Wishbone Ash, albo niektóre płyty Black Sabbath. Ta mulistość brzmienia moim zdaniem jest nie do przeskoczenia. To już tak musi pozostać. Pod tym względem jestem purystą. Dlaczego to jest tak zkaszanione? Np. wspaniała Master Of Reality nagrana jest tak, jakby mikrofony ustawione były na korytarzu pod drzwiami, a nie w studio nagraniowym. Płyty Genesis nagrane z reżyserem dźwięku Davidem Hentchelem zupełnie nie mają basu. Dostało się nawet Floydom za Animals, która brzmi płasko i bezbarwnie, ale tu raczej doszukiwałbym się zamierzonego działania. In The Court Of The Crimson King też jest zkaszanione w studio. Ale już Lizard, Islands, brzmią fantastycznie, zwłaszcza Lizard jaja urywa. Tam są takie skoki dynamiczne, od dźwięków na pograniczu ciszy, do eksplozji, i wszystko brzmi klarownie.

Po prostu są prace spartolone i są mistrzostwa świata.

 

Napisz konkretnie jakie płyty Twoim zdaniem są źle nagrane.

Master of Reality brzmi moim zdaniem bardzo dobrze.

Genesis - Wind and Wuthering pozostawia wiele do życzenia.

Animals brzmi słabo od urodzenia.

Wishbone Ash - Four jest skaszanione, jedynka też nie najlepiej, Locked In też, Argus już poprawili, reszta akceptowalna (moim zdaniem).

Deep Purple - tylko In Rock odstaje.

Black Sabbath - najgorzej brzmi Vol-4. Reszta akceptowalna.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

nie pozwolił skorzystać z pełnych możliwości, które format cd oferował zarówno pod względem zawartości jak i dżwięku - nagminny i jak najszybszy cyfrowy transfer po prostu nie otworzył od razu skrzydeł formatowi cd i powstało wiele wiele gniotów.

Bo na początku myślano, że to wystarczy tak hop siup przegrać z analogowych taśm matek na cyfrę i będzie git. Szkoła cyfrowego premasteingu dość długo raczkowała, musiały też powstać odpowiednie urządzenia i algorytmy. Pamiętajmy że w latach 80-tych wszystko to co teraz robi się na mocnym PCcie wyposażonym w odpowiednie aplikacje wymagało wyspecjalizowanego sprzętu. Inżynierowie dźwięku też musieli się nauczyć. Pierwsze remastery Floydów przez Douga Saxa nie były udane, dopiero koło 1995 roku coś z tego zaczęło wychodzić, vide Obscured by Clouds.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może doopy nie urywa, ale jest o wiele wiele lepiej brzmieniowo niż pierwsza, uboga brzmienowo wersja na CD. Czy ktoś to zna?

 

Jest na Tidalu i rzeczywiście brzmi lepiej od Master MQA, trzeba zauważyć, że na samej płycie poziom poszczególnych nagrań też jest różny, powiedziałbym nawet, że taki "Child in Time" brzmi w tej wersji już nawet całkiem miło. Sama płyta oczywiście fenomenalna, tym bardziej w obliczu tak "przeciętnej" jakości nagrania.

 

Stare Deep Purple brzmią fatalnie, pod względem technicznym nagrania, podobnie jak wiele innych klasycznych grup, np. Wishbone Ash, albo niektóre płyty Black Sabbath. Ta mulistość brzmienia moim zdaniem jest nie do przeskoczenia. To już tak musi pozostać.

 

Black Sabbath?? w tej samej lidze jakości nagrań co Deep Purple? dla mnie to szok :) szczerze osobiście uwielbiam nagrania i sposób nagrania Black Sabbath, jak na tamte lata uważam że brzmią super!

 

Np. wspaniała Master Of Reality nagrana jest tak, jakby mikrofony ustawione były na korytarzu pod drzwiami, a nie w studio nagraniowym

 

Poważnie nie mogę tego absolutnie potwierdzić u siebie, ta płyta jest nagrana naprawdę dobrze!

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Też uważam, że BS brzmi nieżle. Z Rolling Stones było też całkiem dobrze - ale to jest specyficzne brzmienie.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szkoła cyfrowego premasteingu dość długo raczkowała, musiały też powstać odpowiednie urządzenia i algorytmy. Pamiętajmy że w latach 80-tych wszystko to co teraz robi się na mocnym PCcie wyposażonym w odpowiednie aplikacje wymagało wyspecjalizowanego sprzętu. Inżynierowie dźwięku też musieli się nauczyć.

 

To dlaczego jest wiele pierwszych tłoczeń, które brzmią do dzisiaj najlepiej?

Nie o to chodzi. Po prostu niektórzy inżynierowie "poprawiają" brzmienie niekoniecznie dla audiofilów, a raczej dla mas.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Poważnie nie mogę tego absolutnie potwierdzić u siebie

Dziwne, mam dwie wersje MOR z lat 80-tych i brzmią strasznie mułowato. Najgorzej z całej dyskografii Sabbathów.

Dobrze brzmią, ale nie lepiej niż remastery K2HD, a ceny takie, bo stanowią wartość kolekcjonerską.

To jakieś nieporozumienie. K2HD to skompresowany jazgot na pograniczu przesteru. Najgorszy ELP jaki słyszałem.

Pierwsze remastery Floydów przez Douga Saxa nie były udane, dopiero koło 1995 roku coś z tego zaczęło wychodzić, vide Obscured by Clouds.

Właśnie Sax jest akceptowalny, wszystko, co potem się ukazywało to koszmar, na czele z remasterami z 2011 roku. Nie słyszałem boxu Shine On z 1992, podobno dobry. Pink Floyd na CD to temat rzeka. Osobiście cenię na CD tylko wydania z lat 80-tych, do 91 roku, najlepiej angielskie lub niemieckie tłoczenia. Amerykańskie wydania PF są lekko konturowe, japońskie są różniaste, no i za drogie... Nawet MFS nie wszystko jest udane, np. The Wall imo zkaszanione.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.