Jump to content
flood2

REMASTERY - wznowienia, uwagi, porównania.

Recommended Posts

to koszmar, na czele z remasterami z 2011 roku

 

Tu się mogę zgodzić co do PF

 

Nawet MFS nie wszystko jest udane, np. The Wall imo zkaszanione.

 

A tu nie do końca... :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trzeba mieć przyzwoity, dobrze skonfigurowany sprzęt, wtedy z łatwością wychwycisz kompresję remasteru, podbicie wysokich tonów, płaskość brzmienia, brak głębi i homogeniczności.

Jeszcze niedawno uważałem stereo mixy Wilsona King Crimson za wzorcowe, dopóki nie zaopatrzyłem się w pierwsze wydania Mastered By Nimbus (nie pomylić z katastrofalnym Definitive Edition!). Problem tych mixów polega na tym, że Wilson bazuje na kopiach cyfrowych 30-Anniversary, a one są skompresowane.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jakieś nieporozumienie. K2HD to skompresowany jazgot na pograniczu przesteru

 

Wszystko jak widać zależy od preferencji.

Ty lubisz "niegrzebane" tłoczenia o naturalnym, pierwotnym brzmieniu,

a ja lubię dobre remastery, dzięki którym słychać więcej szczegółów i lepszą scenę.

 

K2HD - przestery? Niech się Chicago na ten temat wypowie. ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

DSOTM Pink Floyd z Gold MFSL brzmi bardzo dobrze - mam pierwszą wersję. 'Wish You Were Here' mam gold Sony Master Souns - też jest bardzo dobrze. To samo wydanie z Sony Master Sound - 'Amused To Death' - też super, choć muzycznie nie trawię tej płyty. Supertramp 'Breakfast in America' gold z MFSL też bardzo dobrze. Praktycznie wszystkie Traffic gold z MFSL również super.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Problem tych mixów polega na tym, że Wilson bazuje na kopiach cyfrowych 30-Anniversary, a one są skompresowane.

 

Daj jakiś link potwierdzający tę informację.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam 4 wersje The Wall, Columbia, Harvest England, Harvest Germany i MFSL. Wszystkie są wspaniałe, ale MFSL ma przewagę niższego środka i wyższego basu, to daje kopa, ale zaciemnia całość. Najlepsze są oba Harvest. Brytyjska, bez barcodu, wymiata. To najbardziej zbliżona wersja do vinylu. Germany black face jest z kolei cudownie plastyczna, z najlepszą barwą, najrówniejsza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trzeba mieć przyzwoity, dobrze skonfigurowany sprzęt, wtedy z łatwością wychwycisz kompresję remasteru, podbicie wysokich tonów, płaskość brzmienia, brak głębi i homogeniczności.

 

A jeśli mieć nieprzyzwoity sprzęt i słyszeć głębie na tej płycie, to co to oznaczać? ;)

Edited by m4tech

Share this post


Link to post
Share on other sites

DSOTM Pink Floyd z Gold MFSL brzmi bardzo dobrze - mam pierwszą wersję. 'Wish You Were Here' mam gold Sony Master Souns - też jest bardzo dobrze. To samo wydanie z Sony Master Sound - 'Amused To Death' - też super, choć muzycznie nie trawię tej płyty. Supertramp 'Breakfast in America' gold z MFSL też bardzo dobrze. Praktycznie wszystkie Traffic gold z MFSL również super.

 

Myślę, że Jędrek ma jakiś kaprawy, audiofilski sprzęt, albo coś ze słuchem.

 

Dobrej nocy...idę spać. ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Deep Purple 'Made in Japan' - mam sześć wersji, włącznie ze złotą z DCC. Mam z wersją CD jakiś problem - żadna mi się nie podoba, natomiast winyl z epoki wspominam z entuzjazmem. Być może mózg tak zapamiętał, a były to czasy Fonomastera i lat siedemdziesiątych.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Daj jakiś link potwierdzający tę informację.

http://forums.stevehoffman.tv/threads/king-crimson-30th-anniversary-vs-40th-anniversary-editions.279922/

Temu forum możesz zaufać. Tam piszą częstokroć inżynierowie dźwięku pracujący nad masteringami. Informacja jest od razu na pierwszej stronie. Z tego forum dowiedziałem się, że niestety większość remasterów klasycznych pozycji jest z premedytacją błędnie nazywane jako kopie taśm matek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rewelacyjnie brzmi 'Just One Night' Claptona z gold MFSL, ale normalna wersja też jest bardzo ok. To samo winyl - pamiętam, że znakomicie brzmiał. Miałem niemiecką wersję, first press.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Deep Purple 'Made in Japan'

 

...i zbiera się jednak powoli pula dobrych remasterów, dorzucam "Made in Japan" ad 2014, tzw. Linn remaster. Bardzo ładnie "wyciągnięta" perkusja, szczególnie stopa perkusji, dodaje koncertowego kopa

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

To dlaczego jest wiele pierwszych tłoczeń, które brzmią do dzisiaj najlepiej?

Nie o to chodzi. Po prostu niektórzy inżynierowie "poprawiają" brzmienie niekoniecznie dla audiofilów, a raczej dla mas.

Że brzmią najlepiej to nie znaczy że brzmią dobrze. Nawet remasteringi zrobione w stylu loudness war w pewnych aspektach pokazują ich nędzę.

 

Trzeba mieć przyzwoity, dobrze skonfigurowany sprzęt

Pełna zgoda. To z czym mamy zwykle do czynienia, czyli kilkunastocentymetrowe przetworniki w pomieszczeniu bez adaptacji akustycznej nie mają żadnych szans aby oddać poziom dynamiki w pełni wykorzystujący możliwości cd. Membrany pompują powietrze generując już tylko zniekształcenia a niekontrolowany pogłos przy próbie głośniejszego grania zamienia dźwięk w jazgot.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja mam trochę inną teorię, różnice między remasterami słychać na każdym sprzęcie hi-fi....

 

i teraz uwaga:) wydania oryginalne i dobre remastery, o których miedzy innymi pisaliśmy wyżej grają dobrze na tych lepszych sprzętach, a większość (nie wszystkie), szczególnie te z XXI wieku gra lepiej na tych słabszych sprzętach, patrz smartfony itp. ... i jak się okazało również w tym wątku jest też część remasterów gdzie lepszość jest kwestią gustu

 

nie przesadzałbym, że trzeba mieć jakiś hiper-duper sprzęt żeby oceniać różnice między remasterami, to jest kanapka szczawiowa w porównaniu z testowaniem niektórych zmian sprzętowych

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale to samo Lechu dotyczy współczesnych nagrań - pomimo nowych technologii i cyfrowej top techniki jest wiele nieudanych realizacji. I to zdarza się nawet w wypróbowanych, przeważnie dobrych jakościowo labelach, takich na przykład jak ECM

Wiem, nawet na takich słabych mp3 (128 kbps) to słychać ewidentnie. Często słucham do zajęć codziennych stacji internetowej Swiss Radio Jazz, 128 kbps a różnice w technice nagrania są gigantyczne. Nie chce się czasem wierzyć że można wypuścić na rynek tak spartolony materiał. Często jednak nadają bardzo dobre technicznie nagrania i jest odczucie w drugą stronę że aż nie chce się wierzyć że przy tak niskim bitrate można uzyskać tak dobry efekt końcowy.

Magnetofony analogowe nie dawały możliwości perfekcyjnej realizacji, a jednak cała masa z tamtych lat brzmi wybitnie i w wielu wielu wypadkach lepiej niż najnowsze nagrania w najnowszych technologiach.

Jednak jak się weźmie bardzo dobrą technicznie realizację z lat analogu i b.d.t. realizację z obecnych lat w technice cyfrowej to przewagę cyfry też widać ewidentnie. Oczywiście porównywać należy taśmę analogową bo zapis na płycie to odrębna historia jakościowa związana z artefaktami dodawanymi przez gramofon analogowy i cały proces produkcyjny.

Jeszcze raz powtórzę - brzmienie i profesjonalność wykonawcy, inżynier nagrań i jego mikrofony oraz miks. To są najważniejsze czynniki decydujące o jakości nagrania.

Jak najbardziej się z tym zgadzam.

Żeby być dalej w temacie, to może przeanalizujemy najnowsze remasterowane rozdanie z nowymi miksami 'Deep Purple in Rock'. Kupiłem płytkę już dawno, pewnie z rok temu, a kupiłem głównie dlatego, że mam do niej sentyment, tak samo jak i do 'Fireball'.

Słuchałem niedawno u znajomego słynnego "Child in time" z bardzo dobrego remastera CD i byłem mocno zaskoczony jakością tego nagrania. Było naprawdę bardzo dobrze. Możliwe że to była ta płyta którą wymieniłeś, ale w szczegóły wydania nie wnikałem.

Edited by Lech36

Jakość wniosków w porównaniach audio jest zawsze zgodna z jakością procedury porównawczej.

Pasja bez precyzji to chaos. DOBRZE ŻE JEST MUZYKA

Share this post


Link to post
Share on other sites

Problem tych mixów polega na tym, że Wilson bazuje na kopiach cyfrowych 30-Anniversary, a one są skompresowane.

 

Daj jakiś link potwierdzający tę informację.

 

 

Rzeczywiście jest tam gość, który pisze, że między 30th, a 40th nie ma żadnej różnicy.

Ale jemu chodzi o płyty CD. Być może to jest ten sam remaster, jednak w edycji 40th są też wersje hi-res, które brzmią bardziej klarownie.

Poza tym praca Wilsona polega na nowym remixie, co nie jest tożsame z remasterem. Twoim zdaniem Wilson w studiu korzystał ze skompresowanej kopii??

Edycja na 30-lecie wyszła w wersji skompresowanej na CD, ale w studiu przecież pracowali na materiale hi-res, a nie na 16/44.

Moim zdaniem remiksy Wilsona brzmią znacznie lepiej niż płyty wydane na 30-lecie.

 

Wracając jeszcze do tej podanej przez Ciebie strony - gość przedstawia swoje subiektywne typy najlepiej brzmiących tłoczeń:

 

Court: 3oth CD

Wake: Original EG CD

Lizard: Original EG CD

Islands: 30th or 40th (same mastering)/4oth if you want all the bonuses

Larks: 30th or 40th (same mastering)/4oth if you want all the bonuses. These masterings are somewhat compressed but sounds better than the original CDs.

Starless: 30th or 40th (same mastering)/4oth if you want all the bonuses. These masterings are somewhat compressed but sounds better than the original CDs.

Red: Original EG CD

 

Ale on tu porównuje płyty CD. Nie bierze pod uwagę ani remiksów Wilsona, ani plików hi-res z 40th. Obie wersje 40th są moim zdaniem lepsze niż te z 30th,

a remiksy Wilsona biją na głowę wszystko co zostało do tej pory wydane jeśli chodzi o King Crimson.

Share this post


Link to post
Share on other sites

O ile remaster wnosi niewiele przy dobrym nagraniu i miksie, to remix robi kolosalną różnicę jak jest zrobiony przez fachowca i w przypadku słabiej nagranej płyty. Najważniejszy po nagraniu jest miks - to dzięki niemu... zresztą pisałem już o tym i nie ma się co powtarzać.

 

Edyt Stylista

Edited by Chicago

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

remiksy Wilsona biją na głowę wszystko co zostało do tej pory wydane jeśli chodzi o King Crimson.

40-Anniversary odtwarzam na zwykłym CD, nie mam odtwarzacza plików i chyba nie będę miał. Jak mówiłem, też tak sądziłem , jak Ty, dopóki nie zdobyłem rzeczywiście nieremasterowanych wydań (a w przypadku dyskografii King Crimson jest to sprawa bardzo skomplikowana!). Jestem purystą, przeciwnikiem "poprawiania dobrego". A wycinania ścieżek przez Frippa na wszystkich wydaniach, oprócz nieremasterowanych, kompletnie nie kumam. Robota Wilsona jest wielka, jednak traktuję ją jako ciekawostkę, a nie wzorzec.
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Santana 'Abraxas' - z tą płytą też był zawsze problem, tak jak z amerykańskim winylem first press, tak i z pierwszą, drugą i następną wersją CD. Gold MFSL naprawił wiele.

Nie znam natomiast dobre wersji 'Amigos' - fatalne brzmienie winyla i fatalne brzmienie CD.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wrócę do Animals Floydów, na którym wiesza się psy za jakość nagrania. Jestem przekonany, że to płaskie, beznamiętne, stonowane brzmienie było zamierzeniem artystów. To wręcz wynika z przekazu tej płyty, z tekstów i poligrafii. To była odpowiedź na kulturę punk i disco, na rozwrzeszczane, agresywne i prymitywne gwiazdki pop kultury. Nie wyobrażam sobie Animals z podbitymi skrajami pasma i loudness war, ani w stereo mix też, niestety. Eksplozja dynamiki przychodzi na The Wall.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie znam natomiast dobre wersji 'Amigos' - fatalne brzmienie winyla i fatalne brzmienie CD.

 

HDtrack z 2014 brzmi też trochę "garnkowato", ale chyba najlepiej. Przede wszystkim pojawił się tu przyzwoity bas.

 

Wrócę do Animals Floydów, na którym wiesza się psy za jakość nagrania. Jestem przekonany, że to płaskie, beznamiętne, stonowane brzmienie było zamierzeniem artystów. To wręcz wynika z przekazu tej płyty, z tekstów i poligrafii. To była odpowiedź na kulturę punk i disco, na rozwrzeszczane, agresywne i prymitywne gwiazdki pop kultury.

 

Zgadzam się. Ale i tak świetnie się słucha tę płytę nawet dziś.

Edited by soundchaser

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam wszystkie Cream Remasters, ale nie mam z czym porównać - wszystkie pierwsze rozdania CD dałem w prezencie i nie pamiętam co i jak. 'The Fresh Cream' mam w japońskim hi-res, w DSD, jako podwójny album z drugą płytą w mono, też w DSD. Wydanie z 2103.

 

- oczywiście z 2013 '-)

 

No i właśnie wysłuchałem tego japończyka Fresh Cream w hi-res - jestem zaskoczony jakością i naprawdę dobrym brzmieniem miksów mono z drugiego CD - dawno tego nie słuchałem i pewnie nie słuchałbym, gdyby nie impuls z forum. Jest moc!


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z klasycznych kapel komplet remasterów mam tylko w przypadku The Doors - 96kHz/24bit mastering Botnicka i Grundmana (charakterystyczna srebrna naklejka DIGITALLY REMASTERED) z 1999 roku. Kapitalna robota. Tanie i łatwo dostępne płyty, skupowałem je po 12-15zeta... Porównywałem do remasterów z 1988, powielanego wielokrotnie w późniejszych latach, i przewaga 96kHz/24bit wyraźna. Nie mam pierwszego masteringu z 1985 roku, ciężko zdobyć. Mistrzami podobno są wydania DCC Gold disc, ale kosztują sporo.

Edited by jędrek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo dziwne. Na czym to słuchasz?

To nie jest ekspert, ale jednak coś pokazuje:

http://dr.loudness-war.info/album/list/year?artist=DOORS

 

The Doors Strange Days 1988 10 09 11

The Doors The Doors 1988 12 10 12

The Doors The Doors 1988 12 10 13

The Doors Morrison Hotel 1988 13 11 15

The Doors Waiting For The Sun 1988 13 11 17

The Doors The Soft Parade 1988 13 12 16

The Doors L.A. Woman 1988 14 11 16

 

The Doors The Doors 1999 08 07 10

The Doors The Doors [The Complete Studio Recordings HD] 1999 08 07 10

The Doors The Doors [Complete Studio Recordings HD Decoded Recording] 1999 09 07 10

The Doors Strange Days 1999 09 07 11

The Doors Strange Days [The Complete Studio Recordings HD] 1999 09 07 11

The Doors Waiting For The Sun [The Complete Studio Recordings HD] 1999 10 07 13

The Doors Waiting For The Sun 1999 10 07 13

The Doors Morrison Hotel [The Complete Studio Recordings HD] 1999 10 08 11

The Doors Morrison Hotel [24-bit remastered HD] 1999 10 08 11

The Doors L.A. Woman 1999 11 08 13

The Doors L.A. Woman [The Complete Studio Recordings HD] 1999 11 08 13

The Doors The Soft Parade 1999 11 10 13

 

a zachwalane złotko, trochę późniejsze:

The Doors The Doors [DCC GZS 1023] 1992 11 10 12

The Doors The Doors [DCC GZS 1023] 1992 11 10 12

The Doors Strange Days [DCC GZS-1026] 1993 10 10 11

The Doors Waiting For The Sun [DCC GZS-1045] 1993 12 10 16

The Doors L.A. Woman [DCC GZS-1034] 1993 14 12 16

Edited by Krajcar

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam 4 wersje The Wall, Columbia, Harvest England, Harvest Germany i MFSL.

A to przypadkiem nie jest jedno i to samo, za wyjątkiem MSFL?

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo dziwne. Na czym to słuchasz?

To nie jest ekspert, ale jednak coś pokazuje:

 

powyżej 10 wszystko jest ok, w doorsach tak czy inaczej nie ma czego kompresować ;)

 

gdyby to było takie proste jak 3 cyferki.... a to tylko DR, jeden parametr, ważny, ale nie przesądzający

 

a różnica rzędu 1 może być de facto różnicą 0,1, bo jedne pomiar miał 10,45 a drugi 10,55, po zaokrągleniu = różnica 1 :P

Edited by m4tech
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

A to przypadkiem nie jest jedno i to samo, za wyjątkiem MSFL?

Pierwsze europejskie i amerykańskie wydania miały ten sam, japoński mastering ale później już nie. Angielskie Harvest ma na 100% własny mastering. Niemiecki Harvest nie wiem. Ja tego tak dokładnie nie śledzę, nie mierzę przebiegów, poziomów, itp., po prostu odsłuchuję i testuję na własnych uszach. Columbia wszystkie CD Floydów ma z lekko podbitymi skrajami pasma, Harvest grają środkiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To nie jest ekspert

 

No właśnie.

ale jednak coś pokazuje

 

Dokładnie - coś.

 

A najważniejsze to wierzyć własnemu słuchowi, a nie sugerować się cyferkami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

gdyby to było takie proste jak 3 cyferki.... a to tylko DR, jeden parametr, ważny, ale nie przesądzający

Zdecydowanie masz rację. Na przykładzie Abacab...

http://dr.loudness-war.info/album/list?artist=genesis&album=abacab

Według tego testu Vertigo jest najlepsze, a tego się po prostu nie da słuchać! Kiedy zdobyłem Charisma (Nimbus) z 1984 roku, oniemiałem. To jedna z najlepiej brzmiących płyt CD jakie mam. To samo dotyczy "Duke", to samo self "Genesis". Angielskie Charisma miażdżą Vertigo.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.