Jump to content
flood2

REMASTERY - wznowienia, uwagi, porównania.

Recommended Posts

Tak się jednak składa, że jestem szczęśliwym posiadaczem pięciu pierwszych płyt Kate zdigitalizowanych z japońskich winyli.

Nie są to ripy gdzieś tam ściągnięte, tylko zrobione profesjonalnie przez mojego zagranicznego kolegę, który posiada zarówno doskonałe tłoczenia, jak i odpowiednio wysokiej klasy sprzęt do przeprowadzania digitalizacji, nie wspominając o umiejętnościach i wiedzy w temacie.

Zrobione przez niego wersje tych płyt brzmią lepiej niż najnowsze remastery.

 

Brak zgody.

1. japońskie winylowe wydania - są z tego dokładnie materiału co pierwsze winylowe wydania europejskie -ergo - działa w tym przypadku magia OBI i japońskich "krzaczków"...to już dla mnie, fajniejszą jest Magia Kasi "Krzaczek".

2. j/w już pisałem - na "szybko" ściągałeś" z nieznanych źródeł, podobno "próbki" z czterech płyt - jak to wyszło w "porównaniach" i co najpierw "słyszałeś" wiesz doskonale i Ty i ja. Dajmy już temu pokój. Chodzi mi tylko o zaniechanie wygłaszania "niepodważalnych prawd" uznanych za pomocą niewystarczających (dyplomatycznie to było) środków.

Edited by iro III

Share this post


Link to post
Share on other sites

widzę, że nadal nie udało się tego nowego materiału inaczej niż pobieżnie posłuchać... ;)

 

No pobieżnie...wystarczy przecież po jednym kawałku z płyty, by wiedzieć jak brzmi dany remaster.

Mylę się?

 

P.S. poziom głośności wyrównałem, ale na słuch. To pewnie oznacza, że cała procedura porównawcza była do d... ;-)

 

japońskie winylowe wydania - są z tego dokładnie materiału co pierwsze winylowe wydania europejskie -ergo - działa w tym przypadku magia OBI

 

Być może inne wydania brzmią tak samo, nie przeczę, ale ja miałem dostęp jedynie do japońskich.

Edited by soundchaser

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rudy Van Gelder to w ogóle ewenement. Nie dość, że jego pierwotne mastery brzmią świetnie, to potrafił

z nich jeszcze "coś" wyciągnąć tak, by jego remastery brzmiały lepiej.

Nie każdy to potrafi, jak uczy historia remasterów np. muzyki rockowej.

 

Tak, tym bardziej, że w momencie pierwszych RVG Remasters miał Rudy siedemdziesiąt lat, a przy następnych remasterach, w latach 2000, był już po osiemdziesiątce '-)

RVG zrobił dużo fajnych i dobrych remasterów, ale też i dość pokażną ilość bardzo słabiutkich.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

No pobieżnie...wystarczy przecież po jednym kawałku z płyty, by wiedzieć jak brzmi dany remaster.

Mylę się?

 

No, jakby tu wystarczająco przyjaźnie ...przytaknąć? :)

I wiesz doskonale dlaczego, naprawdę zakończmy i ne wracajmy do "tamtej" dyskusji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I wiesz doskonale dlaczego

 

W tym sęk, że nie wiem...tzn. wiem, ale nie zgadzam się z Twoim podejściem do plików umieszczonych w sieci.

Oczywiście można założyć, że wszyscy oszukują i wstawiają pliki flac jako lossless zrobione z mp trójek. ;-)

 

naprawdę zakończmy i ne wracajmy do "tamtej" dyskusji.

 

Zgoda.

Edited by soundchaser

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam kupiłem dwa boxy.

Bardzo ładnie wydane, czysto kolekcjonerska edycja.

Dźwięk, cóż każdemu podoba się co innego - kwestia gustu. Te wydawnictwo miało na celu dać możliwość kupna fanom pełnej dyskografii w jednolitej szacie graficznej. Brzmi oczywiście inaczej niż wydania pierwsze. Nie odczuwam dyskomfortu a wręcz przyjemność. Nie ma prasowania i kompresji bez litości. Pierwotny charakter został zachowany. Można śmiało powiedzieć, że remaster jest udany.

Zresztą jako dozgonny wielbiciel talentu Pani Bush nie jestem obiektywny w ocenie. Nawet gdyby wydała płytę na taśmie perforowanej to i tak pobiegłbym do sklepu.

Słucham i nie płaczę nad jakością a wręcz przeciwnie, uśmiecham się szeroko.

 

Ten box powinien jeszcze zawierać odnowioną wersję "Live At Hammersmith Odeon" - genialnej płyty koncertowej (CD) wydanej tylko raz wieki temu w komplecie z taśmą video. Oczywiście posiadam ale bardzo bym sobie życzył remasteru tego koncertu. Chyba z powodów licencyjnych (prawa autorskie) tego wydawnictwa nie ma w komplecie. Nie ma też EPki "On Stage" wypuszczonej jedynie na analogu (też wieki temu) oraz wydanej dwadzieścia osiem lat temu jako utwory dorzucone do boxu "Kate Bush Anthology - This Woman's Work CD2"

 

W kwestii technicznej bez zarzutu. Tłoczenie włoskie z ultranowoczesnej tłoczni Pozzoli/Mediolan.

 

Dodatkowo zrobiłem sobie prezent w postaci albumu - zdjęcia robił brat Pani Kate. To fotki strzelane na przestrzeni lat, album chronologicznie grupuje zdjęcia w rozdziałach o tytułach wydawanych płyt - rewelacja.

 

post-1956-0-89758500-1544460619_thumb.jpg


Sprzęt studyjny i oprogramowanie studyjne. Edytory, sekwencery, stacje robocze (DAW), authoring, stoły, maszyny i linie replikacyjne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zresztą jako dozgonny wielbiciel talentu Pani Bush nie jestem obiektywny w ocenie. Nawet gdyby wydała płytę na taśmie perforowanej to i tak pobiegłbym do sklepu.

 

Mniej więcej to samo mogę o sobie. :)

W 2011r. zaistniała przykra brzmieniowo sytuacja - nowa wtedy wytwórnia Kasi - FishPeople wypuściła "nowość"-kompilację Director's Cut i remastery Red Shoes i Sensual World - brzmiało to koszmarnie - na głośnikach zaległ gruby koc, podbity, bułowaty bas, podbita może trochę mniej średnica i stłamszone wysokie tony - horror jak trzecia kopia nagrania z radia na żelazowej kasecie ORWO, na brudnej głowicy...

...Director's Cut ... i tak kupiłem. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

na głośnikach zaległ gruby koc, podbity, bułowaty bas, podbita może trochę mniej średnica i stłamszone wysokie tony - horror jak trzecia kopia nagrania z radia na żelazowej kasecie ORWO, na brudnej głowicy...

 

Odniosłem identycznie wrażenie.

 

...Director's Cut ... i tak kupiłem. ;)

 

No, ba - ja też.


Sprzęt studyjny i oprogramowanie studyjne. Edytory, sekwencery, stacje robocze (DAW), authoring, stoły, maszyny i linie replikacyjne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tyle że nie były to żadne remastery, tylko nowe - wtedy wydania.. pierwsze :) zgadzam się, że nie grało to dobrze, podobnie jak wydane w tym samym roku „50 Words For Snow”. Buła i brak szczegółów ale chyba puszczona samopas Kasia dała po prostu upust swoim gustom bo gdzieś czytałem w wywiadzie z nią, że nie lubi twardego brzmienia „The Red Shoes” więc chciała to zmienić.

 

Natomiast nowe remastery Kasi uważam za bardzo udane. Kupiłem komplet na CD i delektuję się nimi. Zwłaszcza trzy pierwsze płyty brzmią teraz dużo lepiej, bo pierwsze wydania na CD były mocno płaskie, teraz ich dźwięk jest dużo bogatszy. Z kolei „Sensual World” w oryginale na CD było bardzo skompresowane, była to wczesna ofiara loudness war. Teraz jest bardzo dobrze. „The Red Shoes” natomiast brzmiało bardzo nierówno w oryginale, jakby każdy utwór miksowała inna osoba na innym sprzęcie. Brakowało spójności. Teraz również jest dużo lepiej, płyta wreszcie brzmi w sposób spójny.

 

Najmniejsza poprawa jest moim zdaniem na „Hounds of Love” bo ta płyta zawsze brzmiała świetnie i to się na szczęście nie zmieniło również w najnowszym rozdaniu. Podobnie z „Aerial”, jest nadal bardzo dobrze ale nie słyszę wielkich różnic w porównaniu do wydania z 2005 roku.

 

Ogólnie są to świetne wydania, które dały mi dużo radości. I to ja o nich pisałem przed zniknięciem postów..

 

A co do chałupniczej digitalizacji winyli to proponuję nagrywać je na kasety magnetofonowe - może będzie jeszcze lepiej, cokolwiek by to nie znaczyło bo chyba znaczy coraz mniej ;)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

RVG zrobił dużo fajnych i dobrych remasterów, ale też i dość pokażną ilość bardzo słabiutkich.

 

A czy te słabiutkie nie wynikały czasem ze słabej jakości materiału wyjściowego?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sorry wielkie za powielenie wpisów - forum ma problemy jak widać.

 

Wracając jeszcze na chwilę do remasterów Kate Bush - mam ciekawą informację dla osób lubujących się w loudness war i w pomiarach.

 

Wykorzystane płyty (moje własne):

Kate Bush "50 Words For Snow" - 2011 / Fish People FPCD007 / 5099972986622 - oryginal

IFPI L213

IFPI 3720

tłoczenie włoskie - Pozzoli Mediolan

 

Kate Bush "50 Words For Snow" - 2018 / 0190295568894 - remaster

IFPI LN12

IFPI 3705

tłoczenie włoskie - Pozzoli Mediolan

 

Z każdej płyty zrzucony ten sam utwór nr 4 / "Wild Man"

 

I teraz ciekawostka - wersja remaster jest cichsza co widać na miernikach.

Cały utwór został przeliczony identycznie tak samo dla wersji oryginalnej i dla wersji remaster (loudness calculation).

 

Oryginał

 

post-1956-0-00003900-1544536835_thumb.jpg

 

zbliżenie na liczydło

 

post-1956-0-70762100-1544536871_thumb.jpg

 

Remaster

 

post-1956-0-33334700-1544536897_thumb.jpg

 

zbliżenie na liczydło

 

post-1956-0-23414500-1544536923_thumb.jpg

 

Tekstowo wygląda to tak jak poniżej (jakby nie dało się dojrzeć na obrazkach):

 

wild man oryginal

 

Loudness-Norm: EBU R128 - Target Level: -23 LUFS

 

I = 7.7 LU (-15.3 LUFS)

LRA = 4.1 LU

TPmax = 0.3 dBTP

PPMmax = 0.0 dBFS

Mmax = 13.2 LU (-9.8 LUFS)

Smax = 10.8 LU (-12.2 LUFS)

 

------------------------------------------------------------------------------------------------

 

wild man remaster

 

Loudness-Norm: EBU R128 - Target Level: -23 LUFS

 

I = 4.0 LU (-19.0 LUFS)

LRA = 4.4 LU

TPmax = 0.1 dBTP

PPMmax = -0.0 dBFS

Mmax = 8.0 LU (-15.0 LUFS)

Smax = 7.0 LU (-16.0 LUFS)

Edited by yayacek

Sprzęt studyjny i oprogramowanie studyjne. Edytory, sekwencery, stacje robocze (DAW), authoring, stoły, maszyny i linie replikacyjne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 6.12.2018 o 21:53, flood2 napisał:


Panowie czy ma ktoś już Iron Maiden na CD z nowym remasteringiem? Proszę o porównania z poprzednim wydaniem

Dynamic Range nie pozostawia złudzeń. Dobra wersja Ironów, zdaje się ostatnia nie remasterowana to X-Factor. Wciąż dostępna. Szkoda bo ucieszyłem się tym nowym wydaniem Maidenów, miałem cichą nadzieje, że świat zmierza w dobrym kierunku i otrzymamy coś na kształt wydań delux Black Sabbath.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Patricia Barber - pierwsze wydania i remastery. W tym temacie jest dużo do opowiedzenia - płyty Patricii Barber są na starcie pierwszorzędnie nagrane, zmiksowane i masterowane, więc kolejne remastery nie będą w tym wypadku odległe dżwiękowo, tym bardziej, że większość jest starannie zrobiona i wydawałoby się, że tak jakby nie dotykano tutaj w ogóle kompresji, a jak już, to zrobiono to bardzo delikatnie i niemalże śladowo. Wczoraj wysłuchałem dwóch wersji 'Modern Cool' - pierwszego oryginalnego pressu z 1998 roku i masterowaną, kolekcjonerską złotą wersję w HDCD z 2012. Trzeba dodać, że płyty Patricii Barber nagrywa i miksuje Jim Anderson, a jest to jeden z najlepszych inżynierów na rynku, który oprócz tego, że dysponuje bardzo dobrym sprzętem, to ma niesamowite 'ucho'. Praktycznie wszystko spod jego 'mikrofonów i stołu' brzmi od razu, bez kolejnego majsterowania. Pierwszą wersję cd, tę z 1998 roku,  masterował Alan Tucker w słynnym nowojorskim Foothill Digital korzystając z 20-bitowych studyjnych żródeł. Wersja 24K Gold CD była remasterowana przez Davida Glassera w studio Airshow Mastering w Boulders Kolorado. Mastering ten został zrobiony tym razem wykorzystując 'analogowe żródła'...??? Ale jakie analogowe żródła, to już niestety nie jest napisane '-)

W każdym razie ciężko się zdecydować co lepiej brzmi - wiadomo, że wersja HDCD już na starcie jest 'rozszerzona' i zdawać by się mogło, że wszystkie niuanse i detale słychać lepiej, jednak po przejściu na 'normalną wersją' i chwilowym wsłuchaniu się w ten sam utwór na płycie, wrażenie lepszości gdzieś zanika, więc z werdyktem która wersja lepiej brzmi, jest naprawdę ciężko. W remasterowanej, złotej  wersji cd w HDCD chyba jest lepiej czytelna góra gitary Johna McLeana i trąbka Douglasa, ale jak już wspomniałem, wszystko to są niuanse. Czy tak powinien brzmieć poprawny remaster? Chyba tak - tylko super detaliczny sprzęt audio lub dobry setup słuchawkowy wykaże jakieś ewidentne różnice, i oczywiście przyrządy pomiarowe, ale na ucho, każda wersja brzmi perfekt!

 

R-3629211-1338032066-4244.jpeg.jpg  R-2135543-1485469002-2102.jpeg.jpg

  • Like 2

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Płyty Patricii Barber są warte rozważań masteringowych, ponieważ niemalże z automatu już na pierwszych wersjach brzmią rewelacyjnie. Ale oni tak brzmieli 'live' - w dobrym miejscu zawsze brzmieli rewelacyjnie - zrozumiale, detalicznie i 'cicho' - czyli z głośnością i dynamiką idealnie zbalansowaną z otoczeniem. Całym architektem dżwięku i spiralą najlepszych projektów PB był znakomity basista Michel Arnopol. Jego bas zawsze był dokładny, punktowy i przy okazji bardzo głęboki. Ktoś, kto widział i słyszał PB live w przyzwoitym miejscu, ten wie jak potrafili brzmieć i wie o czym mówię. Myślę, że już na bazie dżwięku pierwszych wersji wszelkie remastery PB mają rację bytu. Myśli dodatkowo stają się bogatsze, jak się zna sound PB z realu - to w jakimś stopniu wpływa na ocenę poszczególnych wydań płytowych. Ale mogę się mylić.

Zawsze dobrze brzmienli - skład z Companion i póżniejszy kwartet z Nealem Algerem brzmiał rewelacyjnie - na żywo, z płyt, i praktycznie z każdego sprzętu - równie dobrze z hi-end audio jak i z budżetowych propozycji. To słychać - a to robił  zespół i Jim Anderson. Bez niego też może nie byłoby lipy, ale jednak - Jim Anderson. Za surround mix 'Modern Cool' w Blu-reyu otrzymał Grammy - niby Grammy to Grammy, ale zawsze to Grammy - w tym wypadku liczy się podwójnie. Owszem, jak coś nie brzmi, to i Salomon nie naleje '-)

Ale jakby nie spojrzeć, to trzyma Patricia Barber poziom non-stop, cały czas jest busy - do końca marca zawaleni robotą na maxa. Obecna jazda w trio też jest fantastyczna - w trio z fantastycznymi muzykami - basistą Patrickiem Mulcahy i drummerem Jonem Deitemyer. Granie w trio z takimi muzykami, to czysta przyjemność, choć przy Patricku Mulcahy trzeba być czujnym - niesamowicie świadomy i często wymagający basista. Tak mówią '-)

Pamiętam brzmienie live z Companion w Green Mill i kilku gigów póżniej, np. w Park West - to zostaje w pamięci forever. Duet Montzka - Alvarez zabijał! Na płycie jest to oddane bardzo dobrze - emocjonalnie i z odpowiednim nasyceniem. Wszelkie remastery 'Companion' też są warte omówienia, a raczej wysłuchania, a dopiero póżniej omówienia '-)

Przy okazji, Patricia Barber i jej składy, to świetna muzyka zagrana przez świadomych i równie świetnych muzyków. PB zawsze miała najlepszych, otwartych artystycznie muzyków, ale też nie raz udowodniła, że potrafi być rasową pianistką jazzową. 'Wszyscy' z nią grali - zawsze super team! John McLean należał do grupy Grażyny Auguścik '-) Grażyna wypożyczała Johna McLeana Patricii - na gigi go wypożyczała. Ale należał John do Grażyny.

  • Like 1

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Chicago napisał:

W każdym razie ciężko się zdecydować co lepiej brzmi - wiadomo, że wersja HDCD już na starcie jest 'rozszerzona' i zdawać by się mogło, że wszystkie niuanse i detale słychać lepiej, jednak po przejściu na 'normalną wersją' i chwilowym wsłuchaniu się w ten sam utwór na płycie, wrażenie lepszości gdzieś zanika, więc z werdyktem która wersja lepiej brzmi, jest naprawdę ciężko.

Dokładnie takie same odczucia miałem porównując płyty Mike'a Oldfielda HDCD z pierwszymi tłoczeniami CD. 

Płyty P. Barber od zawsze bardzo cenię i lubię, nie wspominając już o tym, że doskonale nadają się do audiofilskich porównań ze względu na to, że są świetnie nagrane.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Patricia Barber 'Companion' - tym razem na wagę poszły dwa wypasy: wydanie XRCD2 z FIM jako 20bit K2Super Coding  oraz kolekcjonerski cd 24K gold w HDCD z 2010 roku. W przypadku XRCD2 masteringu dokonał Alan Yoshida w studio Ocean Way / JVC Mastering w Hollywood w Kalifornii. Działo się to pomiędzy 2 - 7 listopada 2000 roku.

Oryginalnie, koncert ten nagrał i zmiksował, tak jak i w przypadku 'Modern Cool, również Jim Anderson. Główny inż. miksu, to Bill Douglas. Oryginalny mastering został wykonany przez Alana Tuckera w rozdzielczości 24bit gdzie Alan Tucker ponownie skorzystał ze żródeł analogowych - czyli analogicznie jak w przypadku 'Modern Cool'...???

Wersja 20K gold w HDCD z 2010, to również ten sam przypadek masteringu co na 'Modern Cool' - czyli ten sam David Glasser i to samo studio 'Airshow Mastering' w Boulder w Kolorado.

I co mamy? Jakie wrażenia odsłuchowe? Jakie różnice? Wrażenia bardzo dobre, zarówno w przypadku XRCD2 jak i 24K Gold HDCD. Jakie różnice? Bardzo niewielkie - wersja złota w HDCD lekko, ale to bardzo lekko bardziej nasycona i tak jakby z lepszą czytelnością szczegółów, ale to są niuanse na ucho. Poziomy, też wydaje mi się że takie same - ani XRCD ani Gold HDCD nie brzmią zdecydowanie głośniej jedna od drugiej. Gdybym miał wybierać, wybrałbym dwie wersje, żeby mieć święty spokój - i tak też zrobiłem '-)

R-7522029-1479027916-4023.png.jpgR-6650674-1461354442-7593.jpeg.jpg


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 13.12.2018 o 15:26, Chicago napisał:

Patricia Barber - pierwsze wydania i remastery.

Nie wiem czy u Patrici są wydawane remastery, ja mam pliki 16/44,1 i 24/96 o remasterach nic nie wiem, ale oczywiście nie wszystko muszę wiedzieć w tym temacie.


Jakość wniosków w porównaniach audio jest zawsze zgodna z jakością procedury porównawczej.

Pasja bez precyzji to chaos. DOBRZE ŻE JEST MUZYKA

Share this post


Link to post
Share on other sites

A o czym ja piszę? Co to jest XRCD jak nie remaster? Albo rzeczy z 20K gold HDCD? Wyrażnie napisałem kto dokonywał masteringu na poszczególnych przedstawionych wydaniach? Czytałeś w ogóle ostatnie wpisy?


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites
46 minut temu, Chicago napisał:

Czytałeś w ogóle ostatnie wpisy?

Nie, nie czytałem. Trudno mi sobie wyobrazić lepszą jakość jak tych pierwszych wydań, stąd ta moja refleksja, ale oczywiście wszystko jest możliwe. U mnie pomiędzy wersją 24/96 a 16/44,1 nie zauważam jakiejś wyraźnej różnicy jakościowej. Obie są perfekt, ale w domenie psychologicznej oczywiście lepiej słuchać wersji 24/96.

Edited by Lech36
  • Like 1

Jakość wniosków w porównaniach audio jest zawsze zgodna z jakością procedury porównawczej.

Pasja bez precyzji to chaos. DOBRZE ŻE JEST MUZYKA

Share this post


Link to post
Share on other sites

Remaster, nie zawsze oznacza lepiej w przypadku płyt PB i o tym waśnie pisałem - jest inaczej, choć są to niuanse. Również i o tym, że jak materiał wyjścowy jest rewelacyjny, to i póżniejsze remasterowane rzeczy zrobione przez fachowców też takie będą. Płyty PB już na samym wstępie są nagrane i zmiksowane na najwyższym poziomie, a kolejne remastery to już tylko kolekcjonerski kontekst i przysłowiowa kropka nad 'i'.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

A poniżej najnowsze Trio Patricii Barber. Zarówno Patryk jak i Jon Deitemyer już od lat grają z PB, ale były to przeważnie gigi, w których i Jon i Patryk grali w zastępstwie. Do oficjalnego powołania stałego składu w obecnej konfiguracji doszło w sumie niedawno.

 

  • Like 1

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nabyłem ostatnio "The very best of the doors", wydane przez wytwórnię Rhino. Może ktoś miał okazję posłuchać? Bo ja się bardzo zdziwiłem, jak kiepsko jest to zremasterowane. I się zastanawiam, czy inni też mają takie odczucie?

Czy ktoś może polecić, jakieś CD składankę The doors? 

IMG_20190727_141108.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam "the best of" w wersji jednopłytowej i brzmi dość jasno i płasko, mimo że momentami stereofonia może się podobać. Kliniczne czyszczenie dźwięku nie przysłużyło się płycie. Można kupić pierwsze 6 studyjnych płyt (te z Morrsionem) z pierwszego wydania lub późniejsze wznowienia z takim samym masteringiem 🙂

Edited by lukiii

Share this post


Link to post
Share on other sites

No właśnie ze stereofonią mam największy problem, jak odtworzyłem płytę po zakupie, w pierwszym utworze "Break on through" perkusja wali na lewy kanał i jest zupełnie oderwana od reszty. W pozostałych utworach też nie jest za dobrze.

Dzisiaj porównałem to wydanie z jakąś składanką z 1988 roku. Widocznie taki był zamysł, żeby perkusja grała tylko na lewej stronie, w nowym wydaniu dźwięk jest czystszy i bardziej dynamiczny. Ale zgadzam się z Lukii, ogólnie dość płasko. Pożyczę jeszcze inne wydania i przesłucham.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Jack Sparow napisał:

No właśnie ze stereofonią mam największy problem, jak odtworzyłem płytę po zakupie, w pierwszym utworze "Break on through" perkusja wali na lewy kanał i jest zupełnie oderwana od reszty. W pozostałych utworach też nie jest za dobrze.

Dzisiaj porównałem to wydanie z jakąś składanką z 1988 roku. Widocznie taki był zamysł, żeby perkusja grała tylko na lewej stronie,

Nie tyle zamysł co częsta praktyka początkującego (dla mas) stereo w nagraniach pop-rock.  Trzeba pamiętać, że nagrań (na debiut) dokonano w  roku 1966.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli chodzi o Uriah Heep to są to najlepsze remastery (Andy Pearce - ten od Black Sabbath i Rory Gallaghera).Do pełni szczęścia brakuje tylko tego że mogłoby być ciut więcej basu , ale i tak są to najlepsze remastery w historii i pewnie prędko lepszych nie będzie.

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za informację. Mam nadzieję, że  pierwsza płyta IM również brzmi lepiej niż na wcześniejszym remasteringu. Jeśli chodzi o Pearce'a to on zremasterował BS dwa razy : w 2009 i 2016. Ja wolę ten z 2016 w wydaniu dla WB USA.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem jak nazwać pierwszą płytę Santany z Columbia Legacy Master Sound Edition wydaną na złocie - wychodzi mi, że jest to pierwszy amerykański cd pressing z 1994 roku, czyli drugie rozdanie po japońskiej premierze cd z 1987. Mam też dwa inne wydania tej płyty, czyli również z Legacy, remasterowane, podwójne wydanie z 2004, oraz jedno z 1998. Master Sound na złocie brzmi najciszej i najprzyjemniej. Ciekawy jestem brzmienia Santany 1 z MoFi Lab na złocie? Czy ktoś ma?

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

R-1857153-1489667484-9742.jpeg.jpg


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.