Skocz do zawartości
Elberoth

Audio Video Show: 16-18 listopada 2018

Rekomendowane odpowiedzi

Ależ kolego proza życia bo vinyl to wyższa szkoła jazdy i nie każdy go potrafi prawidłowo zestawić. Znając gramofony z tamtej złotej epoki to odczuwam że obecne zestawiane są gramofony grające na sposób cyfrowy (w złym tego pojęcia znaczeniu) O przykładach nie będę pisał nie lubię sobie robić wrogów dlatego piszę tylko o dobrych dźwiękach , dobrych systemach, etc. Te złe niech polecają inni :D

Basior nie możesz sie wstydzić swoich poglądów!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W DIY AS byłem dwa razy - w piątek i w niedzielę. Nie śledziłem co konkretnie gra, ale za każdym razem grało co najmniej przyzwoicie, czego nie można powiedzieć o wielu pokojach "zawodowców". Mnie się podobało.

P.S. Raz to były kolumny na Gradientach, a raz takie bardzo wysokie. Ale nie wiem czym były napędzane.

Dziękuję Piotrze za miłe słowa o Naszym pokoju.

Sprostuję jednak małe nieporozumienie. Kolumny nie były na Gradientach, tylko były to Gradienty Evidence MK1 na głośnikach seasie i peerlesie.

Tak, trochę było to odstępstwo od zasady pokoju DIY, w którym prezentuje się sprzęt DIY. Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko dodać, że w stosunku do tego jakie wyszły z fabryki, były nie do poznania. Jednakże nie przedstawiałem ich w kontekście mojego dorobku w dziedzinie DIY. Służyły jedynie jako przysłowiowa deska ratunkowa, gdyby nie udało się zestawić elektroniki z innymi kolumnami przywiezionymi przez kolegów. Na szczęście były do dyspozycji bardzo udane monitory na seasach, które również fajnie zgrały się z moją elektroniką.

Moich Gradientów używaliśmy głównie w komplecie z okablowaniem przywiezionym prze Stasiop'a, w której to sytuacji ewidentnie słychać było pozytywny wpływ tegoż okablowania na jakość dźwięku.

Do zaprezentowania swojej elektroniki użył ich również Piotr_1.

Edytowane przez Tomek 1685

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po prostu żyjemy w epoce post-industrialnej. Szkoła kształci nieuków z pretensjami, a każdy kto cokolwiek umie, zaraz żąda kasy niemalże jak CEO. Dlatego koszty manufakturowej produkcji poszły w kosmos, zwłaszcza że jest jeszcze amortyzacja nierzadko drogich maszyn, potrzebnych żeby zrobić wygląd "jak milion dolarów", na który obecnie panuje wyścig zbrojeń.

 

 

Branża płynie na pomyśle wysoka cena = wysoka jakość. Nadal część klientów posługuje się tą heurystyką w trakcie zakupów. Równolegle jednak rozwija się kryzys zaufania klientów do handlowców i producentów, którzy dali się zrobić w h... Kiedyś trzeba się będzie jednak zmierzyć z problemem podcinani gałęzi na której się siedzi, którego owocem jest kurczenie się rynku audio. Tą fantastyczną metodą bogacenia się na skróty skutecznie uda się zniechęcić wejście w tą pasję kolejnych pokoleń.

  • Lubię to 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłem w pokoju Haiku jeszcze pod koniec niedzieli. Dowiedziałem się wtedy, że jest planowana sprzedaż tych prototypowych teraz kolumn za około pół roku. Jest na co czekać.

 

Ktoś wie jakie konkretnie kable były użyte w pokoju Haiku?

 

A i według pana Wiktora granie jest bardzo dobre również na słabszych źródłach. Mieli coś puszczać z radia żeby to udowodnić, ale już się bardzo spieszyłem i nie zaczekałem.

Edytowane przez meloman_123

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Branża płynie na pomyśle wysoka cena = wysoka jakość. Nadal część klientów posługuje się tą heurystyką w trakcie zakupów. Równolegle jednak rozwija się kryzys zaufania klientów do handlowców i producentów, którzy dali się zrobić w h... Kiedyś trzeba się będzie jednak zmierzyć z problemem podcinani gałęzi na której się siedzi, którego owocem jest kurczenie się rynku audio. Tą fantastyczną metodą bogacenia się na skróty skutecznie uda się zniechęcić wejście w tą pasję kolejnych pokoleń.

Niestety powstają wciąż nowe firmy, które po dwóch pochlebnych recenzjach drastycznie podnoszą ceny. To się nigdy nie skończy, gdyż ludzie - właściciele dużych i małych firm są caraz bardziej chciwi. Coraz więcej ludzi chce się w bardzo krótkim czasie wzbogacić.

Kiedyś na sukces pracowało się latami i ciężką pracą. Dziś wystarczy mieć gadane, trochę układów aby sprzedać każde g... o.

Wystarczy, że klient nie zna tematu i jest ugotowany.

  • Lubię to 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...Kolumny nie były na Gradientach, tylko były to Gradienty Evidence MK1 na głośnikach seasie i peerlesie.

Tak, trochę było to odstępstwo od zasady pokoju DIY, w którym prezentuje się sprzęt DIY. Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko dodać, że w stosunku do tego jakie wyszły z fabryki, były nie do poznania...

Jesteś w dobrym towarzystwie. Pan Kazuo Kiuchi (Reimyo, Harmonix) też wziął na warsztat kolumienki Gradienta, przerobił po swojemu i wypuścił jako monitory "Bravo!". ;)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Branża płynie na pomyśle wysoka cena = wysoka jakość. Nadal część klientów posługuje się tą heurystyką w trakcie zakupów. Równolegle jednak rozwija się kryzys zaufania klientów do handlowców i producentów, którzy dali się zrobić w h... Kiedyś trzeba się będzie jednak zmierzyć z problemem podcinani gałęzi na której się siedzi, którego owocem jest kurczenie się rynku audio. Tą fantastyczną metodą bogacenia się na skróty skutecznie uda się zniechęcić wejście w tą pasję kolejnych pokoleń.

Rynek audio kurczy się (również) z innych powodów. Przede wszystkim fatalny poziom wiedzy technicznej i osłuchania, również u potencjalnych melomanów. Przez to duże koncerny mogą sprzedawać "plastic fantastic" jako pełnoprawne urządzenia grające, na zasadzie zaufania do znaczka. Skutkiem tego jest loudness war - jak zagrać głośno badziewnym sprzętem, dotycząca zarówno fonografii jak i radia. Pomaga temu jeszcze powszechność car audio, gdzie szum związany z jazdą nakazuje podgłaśniać ciche fragmenty.

 

Oczywiście audiofile mogą się żachnąć, że pop jest tak bezwartościowy muzycznie, że może sobie być kompresowany. Tym niemniej bywają przypadki kiedy jakieś nagranie przeciska się bokiem bez kompresji - vide Metallica "Death Magnetic" (w grze komputerowej dali materiał nieskompresowany) albo nawet na naszym podwyrku - "Gdybym zgolił wąs" Braci Figo Fagot - w serialu "Kaliber 200 Volt" jest fragment bez kompresji dynamiki. W obu przypadkach mimo przejścia przez youtube w wersjach bez kompresji są ślady jakości dźwięku, podczas gdy CD jest nie do słuchania. Często bywa, że koncerty video mają kompresję znacznie mniejszą niż płyty CD.

 

Wpadłem kiedyś na pomysł, że przemysł muzyczny mógłby wydawać płyty w 3 wariantach kompresji (i być może ceny) - "boombox / car audio", "hi-fi do mieszkania w bloku", "hi-end". Pomijając aspekty logistyczne, kiedyś myślałem, że to złośliwość koncernów, broniących się przed wystawieniem 3x większej ilości praw autorskich na piracenie, jest przyczyną zaniechania takiego modelu sprzedaży, skądinąd słusznego technicznie. Jednak na wystawie jeden z Kolegów słusznie zwrócił mi uwagę, że klient z ludu bardzo źle zareaguje na zaszeregowanie do najniższej kategorii.

 

Poza tym audiofile też mają swoje "za uszami" - audiofilskie remastery SACD potrafią być skompresowane nawet gorzej niż oryginał na CD. Słyszałem niedawno oryginalną wersję pewnego utworu z bardzo popularnego audiofilskiego samplera. Wtedy dopiero zdałem sobie sprawę z dźwiękowej masakry jaką są w stanie przełknąć również audiofile, tym razem w poszukiwaniu "krawędzi", "wybrzmień" i ogólnie "pornofonii ze zbliżeniami" - ten sampler nader często leciał na Audio Show jeszcze kilka lat temu.

 

Wyprodukowanie poprawnego sprzętu za uczciwą cenę nie jest niemożliwe. Przykładem mogą tu być monitory studyjne, choć one mają swoje dziwactwa, często utrudniające normalną domową eksploatację. Jednak gdyby zaoferować taki sprzęt, nawet z minimalną marżą, podejrzewam że na rynku masowym przegrałby ceną, a na audiofilskim - brakiem prestiżu. Lepiej pacnąć wysoki połysk plus parę innych wzorniczych bajerów za dodatkowe 5k i sprzedać jeden egzemplarz z marżą 100k niż 10 z zyskiem 3k na egzemplarzu, użerając się za każdym razem. Wielcy producenci mają to samo w drugą stronę - zejście z kosztów za cenę obniżenia jakości generuje wzrost sprzedaży i zysków.

 

Taka sobie polaryzacja, w której dla autentycznych melomanów nie ma już miejsca. Zwłaszcza że muzyka też schodzi na psy - orkiestra jest za droga w utrzymaniu (ZUS robi z pracy dobro luksusowe), więc coraz więcej wydarzeń muzycznych jest przynajmniej dogłaśnianych badziewnymi estradówkami. Niektórzy nawet robią sobie z takiego brzmienia referencję. Nie dziwne, że muzyka wysokiej jakości wycofała się do niszy dla wiedzących. W sumie nic nowego - Mozart komponował opery (na rynek wiedeński i ogólnie austriacki), gdzie libretto było po włosku, więc arystokracja (znająca włoski) miała pełny przekaz informacyjny, a ludożerka nie. Nie ma co wierzgać przeciw ościeniowi.

  • Lubię to 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moglbym zaakceptowac wysokie ceny sprzetu audio jezeli oznaczaloby to wzrost jakosci brzmienia. Niestety jako milosnik muzyki klasycznej i osoba ktora byla na kilkuset koncertach muzyki klasycznej stwierdzam, ze wiekszosc drogich systemow prezentowanych na AS nie potrafi odtworzyc brzmienia klasyki. Chodzi tu o umiejetnosc odtworzenia naturalnej rownowagi tonalnej opartej na barwnej nasyconej srednicy uzupelnionej pieknymi, nie agresywnymi wysokimi. Przykladowo na prezentacji na SN zestawu Magico/AVM/Clearaudio puszczali z winyla kawalek Czterech por roku. Brzmienie nie mialo nic wspolnego z tym jak brzmi Vivaldi na zywo. Bylo twardo, bezbarwnie , agresywnie. Takiej klasyki to ja bym za darmo nie chcial sluchac :-(

 

TUX

  • Lubię to 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@ TUX,

 

To, że wśród wydających duże pieniądze na audio są również np. miłośnicy "plumkania" i oferta skierowana do nich, nie znaczy, że nie da się kupić sprzętu dobrze odtwarzającego klasykę. Może nawet komponenty krytykowanego zestawu dałyby radę zagrać lepiej w innym zestawieniu ew. adaptacji akustycznej pomieszczenia.

 

Większą wartość informacyjną miałoby wytypowanie najtańszego sprzętu zdolnego do poprawnego odtworzenia klasyki.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Misiomor, przeciez NIE napisalem ze nie da sie kupic sprzetu dobrze odtwarzajacego klasyke. Napisalem , ze wiekszosc drogich zestawow prezentowanych na AS tego nie potrafila. Nie wnikam rowniez w to ktory komponent odpowiada za taki stan rzeczy. W warunkach AS nie da sie tego zweryfikowac. Chodzi o generalna obserwacje ze podczas AS wchodze do sali gdzie graja klasyke z drogiego zestawu i brzmienie nie ma duzo wspolnego z tym jak klasyka brzmi na zywo.

 

I co trzeba podkreslic - tu nie chodzi o akustyke. Jezeli wiolonczelista zagra w kiblu wylozonym kafelkami to mierna akustyka tego miejsca nie zmieni faktu ze uslyszymy naturalna barwe instrumentu. Beda odbicia, echa, poglosy ale bedziemy slyszec wiolonczele. A jezeli kolumna glosnikowa nie potrafi odtworzyc barwy instrumentu to zadna akustyka nie pomoze. To wlasnie barwa dzwieku jest tym elementem ktory w pierwszej kolejnosci powoduje ze ma sie wrazenie kontaktu z prawdziwym instrumentem.

 

TUX

  • Lubię to 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przykladowo na prezentacji na SN zestawu Magico/AVM/Clearaudio puszczali z winyla kawalek Czterech por roku. Brzmienie nie mialo nic wspolnego z tym jak brzmi Vivaldi na zywo. Bylo twardo, bezbarwnie , agresywnie. Takiej klasyki to ja bym za darmo nie chcial sluchac :-(

 

Całkowita zgoda - muzyki tam nie było. Ale w pokoju Wilson/D'agostino orkiestra symfoniczna grała prawie jak na żywo. Zróżnicowanie barwowe było niesamowite. Plus skala, dynamika, ... Był to chyba najlepszy dźwięk który słyszałem kiedykolwiek.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Całkowita zgoda - muzyki tam nie było. Ale w pokoju Wilson/D'agostino orkiestra symfoniczna grała prawie jak na żywo. Zróżnicowanie barwowe było niesamowite. Plus skala, dynamika, ... Był to chyba najlepszy dźwięk który słyszałem kiedykolwiek.

 

Pełna zgoda, dynamika i skala wybitna. Było pare zestawów które grały bardzo dynamicznie.

  • Lubię to 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@ TUX,

 

Mimo wszystko filharmonie adaptuje się akustycznie, a na koncert w kiblu bilety nie sprzedałyby się dobrze, chyba że puścimy wodze fantazji i pójdziemy w jakieś odjechane scenariusze. Barwa pojedynczego tonu to nie wszystko, wypadałoby jeszcze zapewnić jako tako równe przenoszenie różnych nut, przynajmniej jeżeli skupiamy się na aspekcie melomańskim a nie audiofilskim.

 

To prawda że wielu gotowych wydać pieniadze na sprzęt audio ma ucho skrzywione realizacjami pop, a nawet samplerami dla wyczynowych audiofilów, co wzmacnia dodatnie (a więc destruktywne) sprzężenie zwrotne między brakiem dobrych nagrań i rzadkością dobrego sprzętu.

 

Tym niemniej nisza miłośników dobrze nagranej klasyki i muzyki dawnej istnieje, na przekór wiatrom dziejów.

  • Lubię to 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak jak już pisałem wcześniej. Dla mnie tylko Wilson/D'agostino, reszta nie ma nawet startu do tego brzmienia w każdym aspekcie.

  • Lubię to 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Potwierdzam. Bardzo dobre brzmienie.

Jednakże nr 1 był dla mnie pokój RCM z nowymi kolumnami FINK TEAM, Bułgarską elektroniką i źródłem TechDas.

Widzę, że chyba niewielu było z piszących powyżej w tym pokoju. A szkoda..

 

Edytowane przez piorasz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak jak już pisałem wcześniej. Dla mnie tylko Wilson/D'agostino, reszta nie ma nawet startu do tego brzmienia w każdym aspekcie.

Dokładnie kolego, miałem takie same odczucia o czym napisałem w relacji- link podawałem wyżej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spieszę z pomocą - ja byłem dłuższą chwilę w tym pokoju. Dłuższą nie dlatego, że przysnąłem, ale dlatego, że dźwięk był rzeczywiście bardzo dobry. Do tego stopnia, że gapiłem się na techdasa, który jak myślę był głównym sprawcą tego zamieszania. Absolutna kontrola. Odrobinę brakowało mi muzykalności, szczególnie po przejściu z pokoju Grobel, ale wiadomo, to zupełnie inna sygnatura i taki kontrast jest trudny do szybkiego zinterpretowania dla mózgu.

Gdzieś pomiędzy postawiłbym Avatar, do którego z roku na rok coraz bardziej się przekonuję.

No i naprzeciwko Lampizator ze Sveda, który w tym roku wypadł naprawdę zacnie, bo w zeszłym odrzucił mnie napastliwością.

Gauder Dark również bardzo dobrze. Top of RCM, jeśli mogę tak powiedzieć.

Ayona niestety nie kupuję, a Boenicke jak silnik 1.0 napędzający ciężarówkę - nie udźwignął IMO pomieszczenia. Audio Tekne, również mnie specjalnie nie urzekło, może jeszcze nie dorosłem...

Generalnie - Golden Tulip rokrocznie stoi na najwyższym poziomie. Nie obraziłbym się, gdyby pokazy „tulipowe” odbywały się np co kwartał, z kilkoma systemami przeniesionymi ze SN.

Pozdrowienia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

TUX. Muzyka klasyczna jest w mojej ocenie najtrudniejsza do odtworzenia. Sam fortepian sprawia już sporo problemów nie wspominając o organach. Do tego cała masa instrumentów grających z różną dynamiką w pełnym paśmie. Taki rodzaj muzyki wymusza już nie byle jaką adaptację akustyczną pomieszczenia. Mam znajomych muzyków także tych klasycznych. Jeden z nich mówił mi, że dla niego najbliżej oryginału był zestaw, który słyszał u innego z muzyków klasycznych. Nie potrafił powiedzieć mi jaki to był wzmacniacz czy kolumny ale po jego opisie doszedłem do tego jakie kolumny miał na myśli. To KEF 105 :)

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyprodukowanie poprawnego sprzętu za uczciwą cenę nie jest niemożliwe.

 

Prawda stara jak świat, tyle, że niestety "zbiorowe dojenie jeleni" jest ( jakby nie patrzeć, nie da się uniknąć tego spostrzeżenia ) podstawowym aspektem branży. No bo jeśli ktoś zrobi naprawdę udane kolumny, to od razu w jego głowie świta " wysoko je wycenię ".

Jeśli ktoś zrobi sprzęt, który bardziej wygląda niźli gra, to co pomyśli ? Ano " wysoko to wycenię ". W każdym, powtórzę W KAŻDYM przypadku jest tak samo. W branży nie ma praktycznie firm określających samych siebie jako " tanio i smacznie ". I tu dochodzimy do aspektu psychologicznego, czyli faktu, że w ogólnej świadomości klientów chcąc, nie chcąc wykształtował się pogląd, że aby grało, musi kosztować. I tu dochodzimy do punktu zero, bo ten cały krąg klient-producent-klient się zamyka. Twórcy sprzętu doskonale zdają sobie sprawę, że to co drogie doda im prestiżu i mamy to, co mamy, czyli niebotycznie drogo, nie zawsze dobrze i wszystko to coraz częściej przypomina grę w ciuciubabkę. Kto da się nabrać, kto kogo zrobi w bambuko :-). Takie życie, taki świat, takie czasy :-)))

 

Moglbym zaakceptowac wysokie ceny sprzetu audio jezeli oznaczaloby to wzrost jakosci brzmienia.

 

Myślę, że taki wzrost zaakceptowałoby 90% miłośników dobrego brzmienia, bo to nosiłoby znamiona logiki i zdrowego rozsądku, ale to raczej marzenie ściętej głowy.

 

Całkowita zgoda - muzyki tam nie było. Ale w pokoju Wilson/D'agostino orkiestra symfoniczna grała prawie jak na żywo. Zróżnicowanie barwowe było niesamowite. Plus skala, dynamika, ... Był to chyba najlepszy dźwięk który słyszałem kiedykolwiek.

 

No właśnie, tylko czemu trzeba za taki sprzęt sprzedać nerkę swoją, żony, czwórki dzieci, teściowej ( teścia nie, bo przepita ), wziąć hipotekę na 3 mieszkania w Warszawie. Oto jest pytanie godne filozofów :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po prostu mamy niestabilność. Załóżmy że mamy produkt wystarczająco dobry, wyceniony z minimalną marżą i ze zoptymalizowanymi kosztami produkcji. W tej sytuacji opłacalne są obie strategie "psujące" - albo zbicie ceny kosztem jakości albo wywindowanie jej w kosmos przy niewielkich dodatkach wzorniczych i reklamowych. Taka sobie górka z kuszącymi zboczami z obu stron.

 

Zwłaszcza że dobre audio musi być duże i ciężkie, zatem zmniejszając (rozmiary, cenę, jakość) mamy dodatkowy wzrost sprzedaży. A jak jeszcze dołożymy reakcję przemysłu nagraniowego, jest kaplica.

 

Bogatym to nawet odpowiada - stać ich, a mają większą ekskluzywność i różnorodność oferty. Za to DIY-owcy dla odmiany mają pole do popisu w niebanalnym, twórczym hobby. Przecież gdyby koncerny oferowały solidne audio produkowane masowo, DIY zupełnie straciłoby rację bytu.

 

Poza tym produkt solidny ma jeszcze jedną wadę - służy przez dziesięciolecia. Mercedes przecież mało nie zbankrutował na swoim W124, którym ludzie jeździli po 15 lat od nowości. A luksusowe marki - efemerydy dają w audio możliwość żonglowania klockami.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Muzyka klasyczna jest w mojej ocenie najtrudniejsza do odtworzenia.

 

Kwestia względna. Jeśli miałbym wyróżnić gatunek muzyczny, który najrzadziej w życiu słyszałem dobrze odtworzony, to z całą pewnością będzie to mocny rock, chociaż być może wchodzi tu też w grę kiepska jakość, z jaką dość często realizuje się takie nagrania.

 

Po prostu mamy niestabilność. Załóżmy że mamy produkt wystarczająco dobry, wyceniony z minimalną marżą i ze zoptymalizowanymi kosztami produkcji. W tej sytuacji opłacalne są obie strategie "psujące" - albo zbicie ceny kosztem jakości albo wywindowanie jej w kosmos przy niewielkich dodatkach wzorniczych i reklamowych. Taka sobie górka z kuszącymi zboczami z obu stron.

 

Zwłaszcza że dobre audio musi być duże i ciężkie, zatem zmniejszając (rozmiary, cenę, jakość) mamy dodatkowy wzrost sprzedaży. A jak jeszcze dołożymy reakcję przemysłu nagraniowego, jest kaplica.

 

Bogatym to nawet odpowiada - stać ich, a mają większą ekskluzywność i różnorodność oferty. Za to DIY-owcy dla odmiany mają pole do popisu w niebanalnym, twórczym hobby. Przecież gdyby koncerny oferowały solidne audio produkowane masowo, DIY zupełnie straciłoby rację bytu.

 

Poza tym produkt solidny ma jeszcze jedną wadę - służy przez dziesięciolecia. Mercedes przecież mało nie zbankrutował na swoim W124, którym ludzie jeździli po 15 lat od nowości. A luksusowe marki - efemerydy dają w audio możliwość żonglowania klockami.

 

Ha! No właśnie w pewnym sensie patologia obecnej sytuacji polega na tym, że mamy tę właśnie stabilność. Nie do końca zdrową, ale stałą chyba na wieki wieków amen. Wykształtował się pewien "twór" rynkowo-prestiżowo-biznesowy, który powoduje, że sytuacja jest zabetonowana i nikt nie ma specjalnie ruchu w żadną stronę, bo to byt złożony. W tej sytuacji faktycznie na rynek nie wejdzie nikt z misją Janosika, żeby zaoferować ludowi sprzęt najwyższej jakości za 1/100 ceny wyrobów Pana Dagostino. Za nowe monobloki krzyczy on bodajże 250 000 $ jeśli mnie pamięć nie myli ? To już 1/4 miliona :-). To bardziej przemawia do wyobraźni:-) Płacz i płać, jeśli kogoś stać. Jeśli nie, pozostaje sprzęt tańszy, który z kolei nie zawsze spełnia oczekiwania i wymagania, bo producent z butną miną ci powie : " a czego pan oczekujesz za takie pieniądze " :-). To jest jedno wielkie wariactwo, ale to cecha rynku produktów luxury i można tylko się uśmiechnąć pod nosem na to wszystko :-). Pozostaje ta wieczna walka i gonitwa za kompromisem cena/jakość. Ma to tę zaletę, że znalezienie tego punktu też jest przyczynkiem do sporej satysfakcji, o czym pewnie wszyscy dobrze wiemy, co nie Panowie ;-) ?

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Biorąc pod uwagę koszt domu / pałacyku, w którym jest sens postawić takie monobloki, ich cena nie jest przesadnie wygórowana.

 

Poza tym jest jeszcze parę aspektów technicznych, podważających obiegowe dogmaty, sprawiających że nawet gdybym nagle stał się posiadaczem dużej fortuny, zwyczajnie nie kupiłbym tych monobloków (mimo że prezentacja mi się podobała nawet). Chyba że dla ich wskaźników wysterowania, które naprawdę są ładne. Oczywiście ktoś, kto je kupi, może mi mówić że się nie znam, zazdroszczę i na pewno bym je chciał, więc w tego typu sytuacji możemy co najwyżej rozstać się przy obopólnej satysfakcji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moglbym zaakceptowac wysokie ceny sprzetu audio jezeli oznaczaloby to wzrost jakosci brzmienia. Niestety jako milosnik muzyki klasycznej i osoba ktora byla na kilkuset koncertach muzyki klasycznej stwierdzam, ze wiekszosc drogich systemow prezentowanych na AS nie potrafi odtworzyc brzmienia klasyki. Chodzi tu o umiejetnosc odtworzenia naturalnej rownowagi tonalnej opartej na barwnej nasyconej srednicy uzupelnionej pieknymi, nie agresywnymi wysokimi. Przykladowo na prezentacji na SN zestawu Magico/AVM/Clearaudio puszczali z winyla kawalek Czterech por roku. Brzmienie nie mialo nic wspolnego z tym jak brzmi Vivaldi na zywo. Bylo twardo, bezbarwnie , agresywnie. Takiej klasyki to ja bym za darmo nie chcial sluchac :-(

 

TUX

Ale Rocka i elektroniki też nie. Może dlatego wszędzie Jazz?

Tak jak już pisałem wcześniej. Dla mnie tylko Wilson/D'agostino, reszta nie ma nawet startu do tego brzmienia w każdym aspekcie.

 

Pelna zgoda

 

 

Niestety RMS nie ma się czym chwalić. Triangle wypadło bardzo blado. Ostro. Dobrze pamiętałem te kolumny jeszcze za czasów Polpak. Ostre granie bez cienia przestrzeni. Bardzo mało popularne w Polsce, obawiam się że nie uda się Wam ich wypromować :/

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie, tylko czemu trzeba za taki sprzęt sprzedać nerkę swoją, żony, czwórki dzieci, teściowej ( teścia nie, bo przepita ), wziąć hipotekę na 3 mieszkania w Warszawie. Oto jest pytanie godne filozofów :-)

 

Fakt - cena dla szejka saudyjskiego.

 

PS. Chociaż za kilogram wychodzi tylko 533$ - tanio. :)

 

Chyba że dla ich wskaźników wysterowania, które naprawdę są ładne.

 

W tegorocznych Relentless chyba Dan przesadził z ich wielkością. :)

 

dz0xMjAwJmg9Nzk4_src_52750-audiovideoshow2018_audiocompl_fot60.jpg

 

https://audio.com.pl/newsy/sprzetowe/25875-fotoreportaz-z-audio-video-show-2018-cz-1

Edytowane przez JuG
  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niebotyczne ceny w audio to tam pikus, juz sie ludzie zdazyli z tym oswoic mentalnie. Moze to zabrzmi dosadnie, ale mnie ciagle martwi brak postepu. Jest rok 2018, telewizory 8k, virtual reality, znaczny postep w n-dziedzinach technologicznych, a tutaj ktos proboje komus opchnac kolumny na klasycznych przetwornikach, z pasywna zwrotnica i skrzynka mdf nie raz za 100k w ladnym lakierze. Stawiam dolary przeciw orzechom ze jakby za jakas kotarke wstawic jakis top zestaw z lat 80tych to tam by sie moglo wielu zdziwic.

  • Lubię to 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam.

W związku z ograniczoną ilością czasu w tym roku mogłem pozwolić sobie tylko na zwiedzanie SN i GT.

 

Tak na spokojnie rozmyslajac po 2 dniach od wystawy, przeglądając zdjęcia robione tylko tam gdzie mi się najbardziej podobało to zdecydowanie najdłużej i najprzyjemniej słuchało mi się w GT w pokoju Azalia 3 – gdzie wystawiał sie Avatar Audio z kolumnami Holophon , zestaw nr 1 lub nr 2 (modułowe, trojdrozne)

 

Cichy, dobrze odizolowany pokój od innych.

Zamknięte drzwi.

Znikoma ilość ludzi.

Nikogo przedemna.

Siedziałem w hot spocie w 2 rzędzie.

Muzyka nie darla japy, umiarkowanie głośno.

Było to w Sobotę między 14 a 15.

 

Miód na moje uszy.

Muzyka raczej jakiś wokal, jakieś naturalne dzwieki jakieś płukania.

Nie znana mi, ale świetnie odtworzone przestrzeń, mikrodynamika, szczegół oddech i powietrze..

 

W związku z tym chciałbym Was zapytać co sądzicie o tych kolumnach i ich pokoju, systemie i odczuciach?

Macie podobne zdanie czy odmienne?

 

Przy okazji czy ktoś wie czym były napędzane te Holopnony, z braku czasu nie zdążyłem już zapytać wystawcy...

Edytowane przez Yasica

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moze to zabrzmi dosadnie, ale mnie ciagle martwi brak postepu.

 

No niestety, Audio Pixels już ponad 10 lat robią nowy typ głośnika i końca nie widać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.