Jump to content
AeternusJester

Głośniki ze sceną wgłąb i niskim basem do salonu 15 m2 - budżet 5k-6k pln

Recommended Posts

39 minut temu, AeternusJester napisał:

Bumpalump - tak - wiem, jakby się dało ustawić głośniki na krótkiej ścianie to bym tak zrobił - ale się nie da. Połowę tej przestrzeni zajmuje okno balkonowe i ustawienie sprzętu w ten sposób wiązałoby się naprawdę z grubym remontem. Musi zostać chyba tak jak jest czyli niestety - słuchacz 2 metry od kolumn. I pytanie czy wtedy ta linia transmisyjna się sprawdzi? Inaczej czy przykładowo te T+A choćby z najmniejszymi membranami nie wgniotą słuchacza w ścianę?

Ja mam TCI 3R w 15m2 i jest w sam raz, u Ciebie przy obecnym ustawieniu wychodza podobne proporcje

Napisz skad jestes, moze uda sie zorganizowac jakis odsluch


Sansui AU-α 907MR, Sony CDP-557ESD, T+A Criterion TCI 3R

youtube.com/user/Mr1Raziel

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 godzin temu, rochu napisał:

Scena wgłąb to  efekt wynikający z cofnięcia średnicy i skrócenia basu.

Ja tak miałem np w Zoller Temptation.

Generalnie od lat uważam, że duża scena wgłąb i tzw. holografia to niepotrzebne artefakty, które tylko zaburzają przekaz treści merytorycznych materiału dźwiękowego.

 

Coś jest w tym co piszesz. Moje doświadczenia też to potwierdzają. Po pierwszym wrażeniu WOW później przychodzi chwila refleksji, że brakuje dociążenia średnicy, szczególnie tej dolnej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rzadko obecnie wchodzę na audiostereo , bo znudziło mnie czytanie głupot, ale dostałem email z tym tematem, to wszedłem. I niestety, utwierdziłem się w przekonaniu, że nic się w tym czasie nie zmieniło. 

 

W dniu 10.02.2019 o 13:12, rochu napisał:

Scena wgłąb to  efekt wynikający z cofnięcia średnicy i skrócenia basu. Ja tak miałem np w Zoller Temptation. Generalnie od lat uważam, że duża scena wgłąb i tzw. holografia to niepotrzebne artefakty, które tylko zaburzają przekaz treści merytorycznych materiału dźwiękowego.

 

15 godzin temu, rochu napisał:

Sprzęt audio służy go odtwarzania muzyki. Nie do łupania ścian. Jeżeli jednak przeważa opcja druga to temat jest od dawna ogarnięty. Atlus, Tonsil Zeus i okolice ; )

 

15 godzin temu, rochu napisał:

Fizyki nie przeskoczysz.

Ale jest rada na niski bas w twoim pomieszczeniu - dobre słuchawki.

Matko Boska :( 

 

Cóż powiedzieć... Wypadałoby nie komentować nawet tego, ale... 

 

Nie słuchaj takich opinii i porad. Ktoś widocznie nie załapał , jakie możliwości daje stereo i o co w tym chodzi. To nie jest właściwa droga.

Pokój masz podobny do mojego z tym, że ja mam większą powierzchnię i kanapę na środku pokoju. Ta wg niektórych "trudna powierzchnia" spowodowała, że byłem w stanie napisać ten temat 

 

 

Nie słuchaj, że niski bas, to łupanie ścian - tylko ktoś bez pojęcia może tak pisać. Nie słuchaj, że w takiej powierzchni takiego basu nie da się uzyskać lub że do tego jest potrzebna linia transmisyjna. Dziwi mnie raczej nieuzyskiwanie niskiego basu, ... chociaż po tym co przeczytałem, w sumie już nie dziwi. 

 

1. Kolumny w tym budżecie absolutnie ogarną taki bas i scenę o jaką Ci chodzi. Proponowałbym coś z polskich manufaktur. Znajdziesz sam. Podłogowe kolumny koniecznie. Nie kupuj kolumn podstawkowych bo zupełnie się zrazisz i rozczarujesz (chyba, że to będą jakieś duże typu np. Wilson Benesch Arc, ale to cena od kilkunastu tys wzwyż). 

2. scena w głąb i w szerz to oczywiście naturalne i pożądane zjawisko, rejestrowane w studiach nagraniowych i przenoszone później na nośniki w tym na winyle (moje winyle mają niejednokrotnie większą scenę niż ten sam materiał na CD czy flac). Braki w tym zakresie dowodzą problemów ze sprzętem / ustawieniem a tym samym są WYNATURZENIEM - odbiegają od zamysłu artysty. Zresztą, przyklejony dźwięk do kolumn od lat stanowi dowód na to, że sprzęt (lub cały zestaw) jest podłej jakości i należy go omijać. 

3.  Bas o jakim piszesz, przy niskich głośnościach jest jednak domeną wzmacniaczy lampowych. W krzemach robi się to filtrami, ale to tylko próba elektronicznego zamaskowania wad niskiej klasy urządzeń tranzystorowych. Zachęcam Cię w przyszłości do przejścia na lampę. Ale zacznij od kolumn - masz wielu polskich producentów, którzy robią porządne sprzęty, wybór jest przeogromny. 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Każdy ma prawo do swojego zdania.

Zwłaszcza, że to ostatnie zwykle zależy od etapu rozwoju na którym aktualnie dana osoba się znajduje.

Z własnego oświadczenia wiem, że najdłużej trwa okres powtarzania mądrości z gazetek audio lub tego co się wyczytało na forach.

Egzemplifikację tego mamy właśnie powyżej.

Jest to bezpieczny okres bo ma się z reguły wielu podobnych wokół siebie i jest szansa na wsparcie reszty stada.

Z czasem jest jednak szansa, że zacznie się myśleć i kierować własnym osądem.

I wtedy nie jest już tak fajnie bo stado zaczyna człowieka nie lubić i czasami można nadziać się na jakiegoś tryka...

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Therion napisał:

 

1. Kolumny w tym budżecie absolutnie ogarną taki bas i scenę o jaką Ci chodzi. Proponowałbym coś z polskich manufaktur. Znajdziesz sam. Podłogowe kolumny koniecznie. Nie kupuj kolumn podstawkowych bo zupełnie się zrazisz i rozczarujesz (chyba, że to będą jakieś duże typu np. Wilson Benesch Arc, ale to cena od kilkunastu tys wzwyż). 

W cenie 5900 jest duży monitor BMN Berges 2 na berylu na górze. Lub drożej z Seas E0045 na dole. 

Ale chyba lepiej Berges 3. Mniejszy glosnik, ale duża buda. 


Onkyo....Denon....Teac....Burmester....BMN....Sony....Straight Wire....Supra....Sommer....Canare

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 10.02.2019 o 13:12, rochu napisał:

Scena wgłąb to  efekt wynikający z cofnięcia średnicy i skrócenia basu.

Ja tak miałem np w Zoller Temptation.

Generalnie od lat uważam, że duża scena wgłąb i tzw. holografia to niepotrzebne artefakty, które tylko zaburzają przekaz treści merytorycznych materiału dźwiękowego.

 

Jesli ktos chce miec wrazenie obcowania z prawdziwymi muzykami przed soba, to bez systemu budujacego scene/holografie tego nie osiagnie. Poza tym dobry system niczego nie zaburza, wrecz przeciwnie. Jest i barwa, sa emocje, jest detal, jest namacalnosci i jest realna scena przed sluchaczem.

Samo wkladanie pieniedzy w system robi sie przeciez po to, zeby podniesc jakosc dzwieku,  a im lepsza jakosc tym lepsza scena i inne aspekty. Scena jest nagrana na plycie i i mniej system po drodze z plyty zepsuje tym lepiej odda to co zostalo zapisane na nosniku. 

Edited by insaimz
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, insaimz napisał:

Jesli ktos chce miec wrazenie obcowania z prawdziwymi muzykami przed soba, to bez systemu budujacego scene/holografie tego nie osiagnie. Poza tym dobry system niczego nie zaburza, wrecz przeciwnie. Jest i barwa, sa emocje, jest detal, jest namacalnosci i jest realna scena przed sluchaczem.

 

Byłeś ty może kiedykolwiek w filharmonii?

Jaką miałeś holografię wtedy?

A może kanał lewy, kanał prawy i to co pośrodku?

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, rochu napisał:

Byłeś ty może kiedykolwiek w filharmonii?

Jaką miałeś holografię wtedy?

A może kanał lewy, kanał prawy i to co pośrodku?

 

Rochu

A miałeś kiedyś, siedząc przed swoim domowym sprzętem, przeświadczenie, że jesteś w filharmonii?

Tak brzmi porządne stereo.

Jeżeli muzyk przewraca kartkę, to słyszysz, że ten nutnik stoi 15 m od Ciebie. Jeżeli ktoś kaszlnie, to wiesz, że to po lewej 3ci rząd a nie tylko że w lewej kolumnie. 

Nie chcę napadać na Ciebie, ale naprawdę czytając odpowiedzi i widząc już na końcu zwątpienie pytającego nie zdzierżyłem. 6tys na używane kolumny to spora kwota. Można coś rozsądnego za to kupić, co zagra potężnym dołem i bogatą sceną. Niski bas nie oznacza wibracji ścian. Powietrze robi się gęste, czasami nawet tego basu nie słychać, po prostu czuć, jak ugina klatkę. I żadna szklanka przy tym nie zadrży. To nie jest bas subwooferowy. 

A bez sceny muzycznej, w której czasami tyle się dzieje, nie wyobrażam sobie audio. Przecież nawet zdarza się, że muzycy sobie jaja robią ze słuchaczy lokując źródło pozorne za placami (np. Pink Floyd, Waters i inni). Na koncertach w tych miejscach wiszą specjalne głośniki efektowe, by to samo zjawisko odtworzyć w realu. Jak żyć bez szerokiej i głebokiej sceny, nie wiem i wiedzieć nie chcę. To chyba tak, jak czytać gazetę z której ktoś powycinał część treści. 

Pozdrawiam Was. 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Therion napisał:

A miałeś kiedyś, siedząc przed swoim domowym sprzętem, przeświadczenie, że jesteś w filharmonii?

 

Mam to co wieczór.

I co z tego wynika?

Nic nie wynika.

6 minut temu, Therion napisał:

Jeżeli muzyk przewraca kartkę, to słyszysz, że ten nutnik stoi 15 m od Ciebie. Jeżeli ktoś kaszlnie, to wiesz, że to po lewej 3ci rząd a nie tylko że w lewej kolumnie. 

To są niepotrzebne artefakty, które tylko psują przyjemność ze słuchania.

Jeżeli są na nagraniu to tylko dlatego, że realizator skopał swoją robotę.

No chyba, że są to celowo wykoncypowane tzw. audiofilskie wydawnictwa czyli nachalna realizacja plus nudny materiał z trzeciorzędnymi muzykami.

 

 

 

Edited by rochu
  • Haha 1
  • Confused 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

"grają głośniki polskiej manufaktury QBA 300 AL. "

Za ile te QBA będziesz sprzedawał? Może kupię?

Share this post


Link to post
Share on other sites
42 minuty temu, rochu napisał:

Mam to co wieczór.

I co z tego wynika?

Nic nie wynika.

To są niepotrzebne artefakty, które tylko psują przyjemność ze słuchania.

Jeżeli są na nagraniu to tylko dlatego, że realizator skopał swoją robotę.

No chyba, że są to celowo wykoncypowane tzw. audiofilskie wydawnictwa czyli nachalna realizacja plus nudny materiał z trzeciorzędnymi muzykami.

to ja już ni chu..a  nie rozumiem. 

Masz co wieczór wrażenie przebywania w filharmonii. Rozumiem, że jakiejś płaskiej? W której nikt nie przewraca kartek ani nie kaszle? W której wszyscy muzycy stoją w jednym rzędzie?! To takiej jeszcze nie byłem.

Powiadasz, że trzeciorzędni muzycy? Że skopana robota przez realizatora? Czyli całe Pink Floyd, Waters, w zasadzie większość znaczących realizacji jest skopana? Cały Vollenweider?! To i Vangelis! Mam kilka winyli - scena po horyzont (np. Rosetta, przecież to muzyka o przestrzeni kosmicznej, scena bezgraniczna ). Do kosza?! Preisner koncert w Wieliczce? Patrz, a gość się cieszył, że znalazł specjalną akustykę. I słychać ją na płycie. 

OK, to dorzuć do wykonawców jeszcze cały dorobek branży audio, bo stereo bez sceny, słyszałem tylko w najpodlejszych zestawach hipermarketowych. 

 

a może ... tak tylko hipotetycznie... nie masz racji? Może wycofaj się z dalszego brnięcia w temat? Każdy ma prawo się uczyć, dowiadywać i na podstawie nabytych informacji zmieniać zdanie. 

 

Dla mnie to jest to samo, co - na forum o lunetach, ktoś prosi o poradę, jaką kupić a Ty mówisz, że nie ma sensu, bo ziemia jest płaska a te gwiazdki są tylko namalowane. Bo raz spojrzałeś i nic nie zobaczyłeś.

To trzeba było wyregulować ostrość. 

 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minut temu, Therion napisał:

Masz co wieczór wrażenie przebywania w filharmonii. Rozumiem, że jakiejś płaskiej? W której nikt nie przewraca kartek ani nie kaszle? W której wszyscy muzycy stoją w jednym rzędzie?! To takiej jeszcze nie byłem.

Byłeś kiedyś w filharmonii?

A może na jakimś koncercie muzyki dawnej w zabytkowym kościele?

Możesz zreferować jaką scenę wtedy słyszałeś i jakie miałeś doznania w zakresie holografii?

 

30 minut temu, Therion napisał:

Czyli całe Pink Floyd, Waters, w zasadzie większość znaczących realizacji jest skopana? Cały Vollenweider?! To i Vangelis! Mam kilka winyli - scena po horyzont (np. Rosetta, przecież to muzyka o przestrzeni kosmicznej, scena bezgraniczna ). Do kosza?! Preisner koncert w Wieliczce? Patrz, a gość się cieszył, że znalazł specjalną akustykę. I słychać ją na płycie.  

Nie mieszajmy do tematu efektów sztucznie wytwarzanych w studiu, kręcenia fazą etc.

To nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

To jedynie sztuczne zabiegi i nie zawsze ale często puste efekciarstwo robione li tylko w celu uatrakcyjnienia nagrania ku radości gawiedzi.

31 minut temu, Therion napisał:

Preisner koncert w Wieliczce? Patrz, a gość się cieszył, że znalazł specjalną akustykę. I słychać ją na płycie.  

Dobrze, że się nie powołałeś jeszcze na Rubika.

Mniej więcej ta sama liga.

Edited by rochu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ani w filharmonii (przynajmniej krakowskiej :) ) ani na żadnej muzyce w Starym Krakowie czy innych tego typu wydarzeniach nie ma czegoś takiego jak holografia. Ba, nieraz zdarzyło mi się patrzeć na muzyka, który ciężko pracował na swoim instrumencie ale wcale tego instrumentu nie słyszałem - zlewał się z innymi. Wydarzenia na żywo to inny rodzaj przeżycia niż płyta. To są sprawy raczej nieprzekładalne.

 


bolą mnie nogi, izba pusta

w piecu Lewiatan tak się pluska

Share this post


Link to post
Share on other sites

No właśnie.

Prezentacja w warunkach domowych z reguły jest hiper-realistyczna, z przewaloną górą, nadmiarem informacji w zakresie detali i wiecznie spóźniającym się basem. Do tego podbita wyższa średnica bo słychać wyraźniej.

Ale co tam, kolejny koc z głośników zdjęty, można pomacać muzyków stojących 10m każdy od siebie, słychać tę wilgoć w wokalach, zęby obijające się o ustnik trąbki, dużo powietrza między dźwiękami i inne cuda...

Ale za to trudne do usłyszenia to co najważniejsze - rytm i melodia.

Taki przynajmniej rysuje mi się obraz rodzimego audiofila i jego ulubionego dźwięku.

 

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, rochu napisał:

Byłeś kiedyś w filharmonii?

A może na jakimś koncercie muzyki dawnej w zabytkowym kościele?

Możesz zreferować jaką scenę wtedy słyszałeś i jakie miałeś doznania w zakresie holografii?

 

Nie mieszajmy do tematu efektów sztucznie wytwarzanych w studiu, kręcenia fazą etc.

To nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

To jedynie sztuczne zabiegi i nie zawsze ale często puste efekciarstwo robione li tylko w celu uatrakcyjnienia nagrania ku radości gawiedzi.

Dobrze, że się nie powołałeś jeszcze na Rubika.

Mniej więcej ta sama liga.

OK, to porozmawiajmy o tym.

 

Tak, byłem wielokrotnie. 

Zacznijmy od kościoła. Pamiętasz kaszlnięcie w kościele? Odbijające się echo? Jeżeli zamykasz oczy, to gwar osób, kaszlnięcia, skrzypnięcia określają obiekt w którym odbywa się wydarzenie. Żaden realizator tego nie wytnie. Bo niby w jakim celu? To stanowi klimat wydarzenia.

 

Teraz filharmonia. Zwykle świetna akustyka, ale przed koncertem jest to samo co w kosciele (tylko bez echa) - skrzypnięcia, szurnięcia kartkami, przesuwanie instrumentów, i ponownie kaszlnięcia. słychać, że instrumenty i wokaliści są oddalone o kilka/ kilkanaście metrów od nas. Jeżeli jest to opera, to również głosy pojawiają się bliżej i dalej. I tak jest to zapisane na płytach. 

 

Efekty sztucznie wytwarzane w studio. Co z nimi jest nie tak? Jeżeli artysta tak chce, to ma w tym jakiś zamysł. Np wspomniany Vangelis i jego płyta Rosetta. Jest poświęcona satelicie. Wspaniale odtworzona "przestrzeń kosmiczna". Tak ją sobie wyobraża Vangelis. Kupiłem jego płytę, bo chciałem poznać to wyobrażenie. Nie część wyobrażenia, tylko całe. I nie najeżdżam na niego, że stworzył coś dla gawiedzi, tylko lubię / nie lubię. Ja lubię.

 

Preisner i Rubik to ta sama liga? Wydaje mi się, że nie znasz obu. Rubika znam tylko z Tryptyku i dwóch piosenek. Czyli prawie nie znam. Ale Preisner to mój ulubiony kompozytor Piwnicy PB oraz muzyki filmowej. Stworzył wspaniałe rzeczy. Pisząc o nim w ten sposób zaczynam rozumieć, z kim piszę.

 

Cóż. Naprawdę polecam Ci jego twórczość. Docenili ją więksi od Ciebie i ode mnie, więc może warto się zainteresować a nie nazywać "jakąś ligą". 

13 minut temu, rochu napisał:

No właśnie.

Prezentacja w warunkach domowych z reguły jest hiper-realistyczna, z przewaloną górą, nadmiarem informacji w zakresie detali i wiecznie spóźniającym się basem. Do tego podbita wyższa średnica bo słychać wyraźniej.

Ale co tam, kolejny koc z głośników zdjęty, można pomacać muzyków stojących 10m każdy od siebie, słychać tę wilgoć w wokalach, zęby obijające się o ustnik trąbki, dużo powietrza między dźwiękami i inne cuda...

Ale za to trudne do usłyszenia to co najważniejsze - rytm i melodia.

Taki przynajmniej rysuje mi się obraz rodzimego audiofila i jego ulubionego dźwięku.

 

Nie bardzo rozumiem o czym piszesz. Nie znasz brzmienia mojego zestawu a zakładasz, że jest wyostrzony (nie znoszę takiego brzmienia). Że nie odtwarza poprawnie rytmu i melodii? :)

 

Mam pytania do Ciebie.

Przed chwilą na audiofilskim forum doradzałeś komuś w zakresie zakupu kolumn. 

1. Co robisz na forum dla audiofili, skoro nie zgadzasz się z podstawowymi założeniami wiernego odtwarzania? 

2. Dlaczego doradzasz ludziom sprzęt i na jakiej podstawie? W oparciu o jakie założenia? Co stanowi wzorzec? Twoje wyobrażenie?

 

Edited by Therion

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowie, zaczyna nam się robić tutaj filozoficzny dyskurs, czy muzyka na żywo ma scenę czy nie i tym podobne wywody. Żeby ukrócić tego typy zapędy napiszę tak:

1. Mam w swojej kolekcji płyty, które budują scenę i ich słucham

2. Mam w swojej kolekcji płyty które mają sporo basu i na tym basie w obecnej konfiguracji mam zniekształcenia. Przykład tutaj:

Proszę sobie włączyć głośno ten kawałek: ten utwór

i jeszcze ten, szczególnie końcówka tego utworu

i jeszcze tutaj jeśli chodzi o uderzenie: sześć stopni

 

W obydwu przypadkach mam zniekształcenia i winą na 99% są głośniki.  Jeśli uważasz, że twój sprzęt jest ok - sprawdź te trzy kawałki - daj znać jak to brzmi u Ciebie. Szczególnie polecam te trzy kawałki do odtworzenia na monitorach - jeśli ktoś takie polecał. 

 

To na czym mi zależy, to żeby głośniki nie wykładały się na tych kawałkach przy głośniejszym słuchaniu. Proszę sobie darować komentarze, o Altusach i łupaniu ścian. Czasem mam ochotę na taką muzykę i trochę słabo, że sprzęt za kilka czy naście tysięcy się na tym wykłada. Mam trochę inne podejście do testowania. Wiele audiofilskich samplerów zabrzmi bardzo dobrze na większości sprzętu. I naprawdę jest to niuans czy mi trzepnięcie w talerz będzie mniej czy bardziej wyraziste. Ale jeśli sprzęt za kilkanaście tysięcy robi zniekształcenie na basie, albo gubi się z dynamiką czy nie jest w stanie zbudować sceny - to coś jest grubo nie tak. 

 

Więc jeśli się już uda polecić głośniki, które basowo się nie wyłożą na tych kawałkach, to chciałbym żeby również dobrze budowały scenę (bo słucham też jakiś małych składów np. z muzyki dawnej L'arpeggiata chociażby) oraz żeby fajnie brzmiała średnica - zależy mi szczególnie na soczystym brzmieniu syntezatorów. 

 

Czy to są zbyt duże wymagania w tym budżecie i w tej przestrzeni? Padło już naprawdę kilka fajnych propozycji - spodobało mi się rozwiązanie z linią transmisyjna - jest ono logicznie i faktycznie uważam, że może się sprawdzić. Coś innego? A może elektrostaty? 

 

Dzięki wielkie za zaangażowanie. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
35 minut temu, Therion napisał:

(...) Pamiętasz kaszlnięcie w kościele? Odbijające się echo? Jeżeli zamykasz oczy, to gwar osób, kaszlnięcia, skrzypnięcia określają obiekt w którym odbywa się wydarzenie. Żaden realizator tego nie wytnie. Bo niby w jakim celu? To stanowi klimat wydarzenia.

(...)skrzypnięcia, szurnięcia kartkami, przesuwanie instrumentów, i ponownie kaszlnięcia. słychać, że instrumenty i wokaliści są oddalone o kilka/ kilkanaście metrów od nas. Jeżeli jest to opera, to również głosy pojawiają się bliżej i dalej. I tak jest to zapisane na płytach. (...)

Pisałem już, że są to artefakty.

Nie wnoszące nic do treści muzycznej a wręcz przeciwnie.

Właśnie słucham 6 Patetycznej Czajkowskiego pod Karajanem a nie tego że wiolonczelista ma katar a gdzieś komuś coś spadło pod pulpit.

35 minut temu, Therion napisał:

Przed chwilą na audiofilskim forum doradzałeś komuś w zakresie zakupu kolumn. 

1. Co robisz na forum dla audiofili, skoro nie zgadzasz się z podstawowymi założeniami wiernego odtwarzania? 

2. Dlaczego doradzasz ludziom sprzęt i na jakiej podstawie? W oparciu o jakie założenia? Co stanowi wzorzec? Twoje wyobrażenie?

 

1. Odkąd audiofilia ma coś wspólnego z wiernym odtwarzaniem? Audiofilia to czysty subiektywizm w ocenie rzeczywistości plus psychologiczny aspekt posiadania bądź nie możności posiadania pewnych przedmiotów.

2. Wzorzec jest w nutach i w tym jak rozumie te nuty dyrygent.

Nie w kaszlnięciach, skrzypieniu krzeseł czy aurze sali ....

Dlatego jeżeli idzie o sprzęt, to uważam że ten jest lepszy, który przekaże muzykę - jej treść, strukturę, formę, interpretację, etc -  a nie to w jakich okolicznościach przyrody ją nagrano.

Edited by rochu

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, rafal735r napisał:

Pewnie autor wątku już sobie kupił te kolumny do słuchania szurnięć stolkow i kaszlania. 

Nie nie kupiłem. Szukam takich, które nie wyłożę się kawałkach, które podlinkwałem. Szurnięcia stołków mnie nie interesują. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
27 minut temu, AeternusJester napisał:

2. Mam w swojej kolekcji płyty które mają sporo basu i na tym basie w obecnej konfiguracji mam zniekształcenia. Przykład tutaj:

Proszę sobie włączyć głośno ten kawałek: ten utwór

i jeszcze ten, szczególnie końcówka tego utworu

i jeszcze tutaj jeśli chodzi o uderzenie: sześć stopni

Pisałeś o 20Hz.

Gdzie ty masz w tych utworach te 20Hz?

Taka częstotliwość to wielkie organy kościelne i to nie każde.

 

No chyba, że instrument syntetyczny.

Ale to już muzyka raczej dla waleni i innych kaszalotów.

Edited by rochu
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, rochu napisał:

Pisałeś o 20Hz.

Gdzie ty masz w tych utworach te 20Hz?

Taka częstotliwość to wielkie organy kościelne i to nie każde.

Ok, to niech będzie 30 hz, albo nawet i 40 hz. Tylko pytanie dlaczego głośniki nie są w stanie zagrać tych utworów na wyższej głośności? Dźwięk nie jest tam przesterowany, nagrane to jest z przyzwoitą dynamiką. Dodatkowo włączam to z winyla - więc ta dynamika jest jeszcze lepsza niż w przypadku plików. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo prawdopodobnie grasz tak głośno, że cewka głośnika wychodzi poza bezpieczny obszar gdzie powinna pracować.

Być może nawet ociera się o magnes.

Prosta droga do załatwienia głośnika.

Do głośnego grania jest sprzęt estradowy a w domowych warunkach Ceriwn Vega (taki amerykański Altus, tyle, że dużo lepszy - a przynajmniej tak o nim piszą bo ja nie miałem przyjemności osobiście spróbować).

 

Może być też tak, że dochodzi do sprzężenia akustycznego z wkładką gramofonową.

Fala akustyczna z głośnika działa na gramofon i dochodzi do tego, że powietrze napędzone przez głośnik wprawia ramię gramofonu w dodatkowe drgania.

Miałem kilka lat temu taki przypadek z Ortofonem MC-20 Jubile a gramofon stał na dość lekkim meblu.

 

Edited by rochu
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, rochu napisał:

Bo prawdopodobnie grasz tak głośno, że cewka głośnika wychodzi poza bezpieczny obszar gdzie powinna pracować.

Być może nawet ociera się o magnes.

Prosta droga do załatwienia głośnika.

 

Ok, czyli tak:

- złej muzyki słucham

- za głośno słucham

- za małe pomieszczenie

 

To moja wina? To chyba głośnika wina prawda? Więc może potrzebuję głośników, którym cewka nie będzie łupać o magnes? I znów - proszę sobie darować rekomendacje w stylu Cerwin Vega. Czyli podsumowując w kolumnach za 6000 zł na tych utworach też będzie cewka łupać o magnes? Czy to będzie np. T+A Cryterion czy coś innego polecanego tutaj?

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, rochu napisał:

Pisałem już, że są to artefakty.

Nie wnoszące nic do treści muzycznej a wręcz przeciwnie.

Właśnie słucham 6 Patetycznej Czajkowskiego pod Karajanem a nie tego że wiolonczelista ma katar a gdzieś komuś coś spadło pod pulpit.

1. Odkąd audiofilia ma coś wspólnego z wiernym odtwarzaniem? Audiofilia to czysty subiektywizm w ocenie rzeczywistości plus psychologiczny aspekt posiadania bądź nie możności posiadania pewnych przedmiotów.

2. Wzorzec jest w nutach i w tym jak rozumie te nuty dyrygent.

Nie w kaszlnięciach, skrzypieniu krzeseł czy aurze sali ....

Dlatego jeżeli idzie o sprzęt, to uważam że ten jest lepszy, który przekaże muzykę - jej treść, strukturę, formę, interpretację, etc -  a nie to w jakich okolicznościach przyrody ją nagrano.

haha! Dobre!

OK, już zaczynam powoli rozumieć.

Cóż, niestety, musisz kilka rzeczy zaakceptować. 

1. Na 90% nośników, łącznie z winylami są owe artefakty zapisane. Nic z tym nie zrobisz, chyba że kiedyś zdobędziesz władzę nad światem i każesz te 90% spalić. 

2. Dobry sprzęt stereo jest dobry dlatego, że wiernie odtwarza to, co jest zapisane na nośnikach. A zatem to, że wiolonczelista ma katar też. Tylko że dobry sprzęt stereo tego nie wysuwa na pierwszy plan. To stanowi tło wydarzenia. Na pierwszym planie masz muzykę. Z tym, że jeżeli jest to koncert, to słyszysz całą atmosferę sali, pogłos, odbicia - dzieje się tak, jakbyś tam był. Słuchając masz niemal pewność, że tam jesteś. Stąd właśnie bierze się wierne odtwarzanie. 

3. Jeżeli sprzęt nie jest w stanie odtworzyć tego klimatu jako całości, to jest to bardzo zły zestaw, ponieważ nie odtwarza wiernie zarejestrowanego materiału. Dziwne, bo nawet mój smartfon to potrafi, ale ok. 

 

2. Wzorzec jest w nutach i w tym jak rozumie te nuty dyrygent.

Nie w kaszlnięciach, skrzypieniu krzeseł czy aurze sali ....

Nieprawda. Wzorcem jest całość wydarzenia. Nikt normalny nie tnie pogłosu koncertu udając, że odbył się w studio. A skoro nie tnie, to wierne odtwarzający sprzęt odmalowuje nam tę atmosferę w naszym pokoju odsłuchowym. Jeżeli zatem w koncercie na żywo nie masz sceny dźwiękowej odzwierciedlającej gabaryty sali, gdzie zarejestrowano materiał, jeżeli nie słyszysz naturalnego echa, kaszlnięć itp, to nie masz wiernego odtwarzania a jedynie namiastkę, czyli sprzęt odtwarza jedynie najgłośniejsze, zarejestrowane dźwięki. Moja sąsiadka ma taki sprzęt, to chińskie radyjko. Ale ona nie doradza na forum dla audiofili.

Jeżeli by chodziło tylko o zapis nutowy i interpretację dyrygenta, to trochę tak, jakby zamiast iść do kina, przeczytać scenariusz. Można. Ja wolę książkę a później film. Ale jak kto woli.

Reasumując. 

Owe artefakty są zapisane na płytach jako tło, co daje wraz z muzyką sumę wrażeń. Czasami są zapisane jako istotna informacja muzyczna. Podobnie jak zdjęcie. Widzimy na niej osobę a tło zdjęcia opowiada w jakich warunkach się znajdowała. Ty proponujesz, żeby tło ze zdjęć wycinać, bo jest niepotrzebne. A ja się nie zgadzam, bo chcę widzieć całość. I to wszystko. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 minut temu, AeternusJester napisał:

Ok, czyli tak:

- złej muzyki słucham

- za głośno słucham

- za małe pomieszczenie

 

To moja wina? To chyba głośnika wina prawda? Więc może potrzebuję głośników, którym cewka nie będzie łupać o magnes? I znów - proszę sobie darować rekomendacje w stylu Cerwin Vega. Czyli podsumowując w kolumnach za 6000 zł na tych utworach też będzie cewka łupać o magnes? Czy to będzie np. T+A Cryterion czy coś innego polecanego tutaj?

 

 

- Złej muzyki nie - słucha się tego, co się lubi. 

- za głośno / za małe pomieszczenie to jest możliwe. Bas to najdłuższa fala, w małym pomieszczeniu może powodować "załamanie" dźwięku, nakładanie się na siebie a tym samym potęgowanie wraz ze zniekształceniem.

Poniżej wklejam Ci utwór. Nastaw go sobie jutro i posłuchaj. Co słyszysz od 0:30 ? Co się dzieje w pokoju? Dźwięk jest ciągły, dlatego szybko znajdziesz przyczynę. Zaznaczę tylko, że słyszałem zestawy hifi, które w ogóle nie zauważały że tam jest jakikolwiek dźwięk. I to były zestawy "audiofilskie".

https://youtu.be/WUeZvdwxXYo

37 minut temu, AeternusJester napisał:

Czyli podsumowując w kolumnach za 6000 zł na tych utworach też będzie cewka łupać o magnes?

:)

 

Matko Boska... Czy Ty wiesz jaką moc trzeba podać, by cewka łupnęła o magnes?

Nie, dobra. Spadam stąd. Widzę, że tu fachowcy od cewek i artefaktów doradzają. Szkoda mojego czasu.

Narka.  

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, AeternusJester napisał:Ok, to niech będzie 30 hz, albo nawet i 40 hz. Tylko pytanie dlaczego głośniki nie są w stanie zagrać tych utworów na wyższej głośności? Dźwięk nie jest tam przesterowany, nagrane to jest z przyzwoitą dynamiką. Dodatkowo włączam to z winyla - więc ta dynamika jest jeszcze lepsza niż w przypadku plików. 

Samo ustawienie sprzętu i miejsca odsluchowego ma wpływ na odbiór przekazu - brak symetrii i podbicia. Lepszym byłoby przestawienie sie na krótka ścianę. 

Dalej 2175 ma wbudowany moduł dsp - pytanie czy używasz i jeżeli tak to jak jest ustawiony? Nagrania które podlinkowałes - czy nie sa przesterowane?

no i jak głośno słuchasz, co moze byc szczególnie krytyczne dla kolumn, gdybys używał ustawień parametrycznych dsp w 2175....

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.