Jump to content
IGNORED

interkonekt Van Den Hul i inne (krotkie wrazenie)


PauluS

Recommended Posts

Krotka opinia i wrazenia z odsluchu.

porownywalem interkonekt Van Den Hul The First Ultimate z Siltechami i Audioquest ( w porownywalnej cenie), sluchajac go w polaczeniu z Primare I20 i Vienna Acoustics - raczej analityczne niz przybarwione brzmienie, przy muzyce orkiestrowej. Na VdH gora byla lekko mniej krzykliwa( o co mialem zastrzezenia w tym zestawie), bez straty szczegolow. Tak wiec jesli ktos szuka kabla korygujacego zbyt jaskrawe, "przebite" gorna pasmo to moze wlasnie ten kabel bedzie pomocny

Link to comment
Share on other sites

  • 33 years later...
Guest pawiowy/PauluS

(Konto usunięte)

To jest recenzja w pigułce, brawo .Nic nie można się z tego dowiedzieć.Napisz jakie to były modele i chociaż kilka zdań. Wielu czeka na tym forum na konkrety ,szczególnie jeśli chodzi o kabelki.

Link to comment
Share on other sites

Guest PauluS->pawiowy; i reszta

(Konto usunięte)

Drogi Pawiowy, przepraszam ze Cie zawiodlem ;-) A teraz bez zartow - masz racje, to skrotowa opinia i pobiezna, ale...dlatego umiescilem ten nawias w topicu (krotkie wrazenia) zeby zbyt wiele sie nie spodziewac. A to dlatego ze tak na prawde nie porownywalem rzetelnie wszystkich 3 kabli, a jedynie przez 30 min, na jednym fragmencie nagrania - stad krotkie, impresyjne wraznenie, ktore moze sie nie powtorzyc. Stad zastrzezenie dla innych ze MOZE to wlasnie ten kabel nie bedzie pomocny. Mysle ze formumowiecze poza konkretami, jeszcze bardziej czekaja na potwierdzone opinie, jakos tam audytywnie sprawdzone - aby nie spotykac sie ze stwierdzeniami "fantastycznie, bardzo mi sie podobalo"

Ale ad vocem postaram sie cos wiecej wypiescic, bo faktczycznie trzeba miec szacunek dla forumowiczow.

Porownywane kable to : Siltech 28 i Audioquest Python ( oba chyba w zblizonej cenie co VdH). model VdH podalem - First Ultimate, jak i reszte sprzetu. Wrazenia mialem takie, ze jak pomiedzy pierwszymi dwoma nie widzialem specjalnej roznicy, to VdH lekko nazwijmy to przytlumil zbyt jaskrawa gore - o co mialem w podanej konfiguracji spore zastrzezenia. Niestety nie moge stwierdzic czy to jakos ujemnie wplynelo na inne parametry ( przytlumienie, basu, czy bierny srodek) - bo nei mialem czasu zeby sie wsluchac - ale obiecuje ze jak sie wslucham to dopisze post scriptum. jedyne co dodatkowo stierdzilem ( ale nie biore za to odpowiedzialnosci) to , ze nie zniknely szczegoly - czyli dzwiek nie stal sie bardziej matowy przez to ze go "przymulilo" - co zreszta wydaje mi sie dzieje sie w polawie urzadzen, ktore wydaja sie bardziej "przyjazne" dla dzwieku, jednoczesnie tracac na szczegolach. Jednoczesnie wypada powiedziec ze te roznice miedzy tymi 3 modelami kabli nie byly jakos kolosalne - niestety nawet kable w tej cenie nie sa w stanie jakos radykalnie zmienic charakterystyki brzmienia, lub jakiegos jego zakresu - tak to odbieram.

Powtorze - jesli ktos akurat ma problem ze zbyt jaskrawa gora i decyduje sie na wydatek ok 1000zl to moze ten kabel - Van den Hul The First Ultimate (to dla Ciebie pawiowy;-) bedzie wart posluchania. na tym konczac.

Link to comment
Share on other sites

do PauluS: nie zgadzam się ,że w interkonektach do 1000 zł nie ma dużych różnic brzmieniowych. Są nawet w znacznie tańszych. Muszą być jednak zapewnione (na ile się da) warunki optymalnego odsłuchu. Zaliczył bym do nich odpowiednią akustykę pomieszczenia, odpowiednie ustawienie w nim kolumn oraz nie zaśmiecanie przestrzeni między głośnikami różnymi szafkami czy regałami na TV. Piszę tak na podstwie moich doświadczeń. Gdy miałem sprzęt ustawiony w ten właśnie (zły) sposób wychwytywanie różnic pomiędzy interkonetami było praktycznie na granicy sugestii. Pozmianie warunków na lepsze (odzielny pokój :)) mogę robić ślepe testy (nawet bezalkoholowe :() i usłyszę przynajmmniej podstawowe różnice .

Link to comment
Share on other sites

Guest PauluS->Wojtek

(Konto usunięte)

Nie wydaje mi sie zebym napisal ze nie slychac roznic nawet w interkonektach za 1tys zl. - ten topic wlasnie o nich traktuje. To co napisalem o braku ZNACZACEJ roznicy wywieranej przez interkontekt mowi, ze jesli konfiguracja Kolumny+wzmak+CD jest bardzo detaliczna, to moim skromnym zdaniem kabel nie zrobi z niej "milej muzycznki do poduszki" - tak samo na odwrot. Wydaje mi sei ze samym kablem nie skoryguje sie calosciowej charakterystyki reszty sprzetu, a jedynie mozna sprawdzac/wierzyc w korekcje pewnych detali

Link to comment
Share on other sites

do PauluS: Ok, trochę źle zrozumiałem twoją wypowiedź. Datkowo jednak zły interkonekt może katastrofalnie wpłynąc na przekaz muzyczny traktowany jako całoś. Tak właśnie jest z wieloma "wynalazkami" w których przoduje VDH. I wtedy nie będą to już "subtelne" różnice, tylko katastrofa. Tak własnie było w miom przypadku. A z tego co wiem nie był on odosobniony. Nawiasem mówiąc w sprzedaży jest cała masa urządeń (kabli, elektroniki, głośników), które efektownie brzmią podczas krótkich odsłuchów w sklepach a po dłuższym "kontakcie" nie można ich słuchać. Niestety ,większość kabli z pod znaku VDH , do takich produktów przynależy. pozdr.

Link to comment
Share on other sites

Ja przy porównywaniu kabli głosnikowych wyciągnąłem kolumny do przodu, ale wcale mi to wiele nie pomogło w wychwytywaniu różnic. A czy ktoś próbował porównywać interkonekty używając słuchawek i wzmacniacza słuchawkowego?

Link to comment
Share on other sites

Guest Robson -> Zbig

(Konto usunięte)

Ja dokładnie tak robiłem, tzn odsłuchiwałem interkonekty przy połaczeniu CD-wzmacniacz słuchawkowy-słuchawki (Vincent CD-S3, OBH-11SE, HD-600). Różnice były czasem zaskakująco duże. Co ciekawe kabel potrafił wpływać nie tylko na pasmo i dynamikę ale również na panoramę stereofoniczną (szerokość sceny) co przy słuchawkach wydaje się paradoksalne.

Natomiast nie sądzę by ten sposób nadawał się do doboru kabli do połączenia z integrą. Kabel trzeba dobierać do tego na czym będzie pracował. Przyznam też, że różnice przy odsłuchu przez integrę i kolumny nie były tak wyrażne jak na słuchawkach - ale to raczej zasługa fenomenalnych Sennheiserów (Creek też przyzwoity a i CD-S3 jest bardzo dobrym źródłem w tej cenie). Głośniki, na których słuchałem to nie była ta liga. To tylko potwierdza tezę, że różnice są tym wyraźniejsze im wyższa klasa sprzętu.

Link to comment
Share on other sites

Z tą sceną to jest tak, że zależy od klasy słuchawek. Z HD-600 nie mam wrażenia, że muzyka gra "wewnątrz głowy" a czasem potrafią mnie zaskoczyć jakimś efektem - wydaje się, że usłyszałem coś "z zewnątrz", ściągam słuchawki a tu nic... cisza... Puszczam jeszcze raz ten kawałek i okazuje się, że to było na płycie. Oczywiście efekt sceny nie jest tak spektakularny jak z dobrymi kolumnami ale dobre słuchawki naprawdę potrafią pod tym względem zaskoczyć

Link to comment
Share on other sites

Mój system:

#1. CD Kenwood DP-7090 (bardzo szczegółowy, podaje nieco więcej górnego pasma przez co nie jest "audiofilsko" neutralny)

#2. Sennheiser HD-600 (chirurgiczna detaliczność i precyzja, charakter podobny do CD)

Słucham zazwyczaj na standardowym wyjściu słuchawkowym w CD.

 

Wykonałem test, bo przymierzam się do kupienia wzmacniacza słuchawkowego.

Dodatkowe komponenty pożyczyłem i były to:

#3. Wzmacniacz słuchawkowy Pro-Ject Head Box

#4. Interkonekt Van den Hull The Second

 

Jak dla mnie interkonekt niweluje niemal wszystkie wady samego CD i jasności Sennheiserów.

Nie ma utraty detaliczności. Jest stonowanie górnego pasma, ale bez utraty przestrzenności.

Ogólnie rozbudowała się przestrzenność i wyrównało pasmo (brak przejaskrawienia CD i HD-600).

Head Box był tylko arbitrem.

Dodatkowa zaleta pełnego zestawu, to dwa wyjścia z CD i dwa wejścia do Head Boxa.

Niemal idealnie do "ślepych testów" na nterkonektach.

;-)

 

Całość ma znacznie bardziej muzykalny charakter brzmienia.

 

Rewelacja.

We stand in the Atlantic
We become panoramic

Link to comment
Share on other sites

Guest PauluS->Wojtek

(Konto usunięte)

Swietnie ze o tym mowisz, bo to cenna informacja dla mnie. Jak wspominalem sluchalem tych kabli dosc krotko i faktycznie nie zwrocilem uwagi na wszystkie aspekty - a tak wiem, czego moge sie obawiac :-). Jednoczesnie pewnie to jest tak, ze zawsze na jakis kompromis trzeba sie zdecydowac. Ja akurat nie moglem zaakceptowac wrecz zgrzytajacej gory instrumentow blaszanych w nagraniach ktorych sluchalem, a VdH nieznacznie - to musze przyznac, ale jakos to poprawily. Czy kosztem innych parametrow , o tym sie przekonam przy nastepnych odsluchach. No bo jesli za 1 tys zlotych , kabel jakis parametr poprawia, jednoczesnie niweczac zalety pozostalych, to faktycznie jak to tutaj mowia "kabel od zelazka" lepiej kupic.

Swoja droga zainteresowales mnei swoja opinia o tych "wynalazkach" VdH i ich wplywu na calosc muzyczna. Moglbys troche przyblizyc swoje wrazenia i doswiadczenia? To faktycznie juz rozmowa o takich subtelnosciach ze kazda opinia przybliza do precyzowania wlasnych sadow.

Link to comment
Share on other sites

Zanim napisalem ten krotki, wypunktowany tekst, mialem inny wysmazony na dwie strony A4.

Ale zrezygnowalem z niego, bo i tak nie oddalby wszystkiego co doswiadczylem i chcialbym opowiedziec.

Bede musial chyba zrobic jakas strone i tam umiescic swoje wrazenia.

 

Co do interkonektow Van den Hula, to sa jak dla mnie najlepsze interkonekty w tym przedziale cenowym na rynku i wystarczajace jak dla mnie.

Ale nie dlatego ze zagraja dobrze w kazdym systemie. Przeciwnie, tylko w niewielu.

Dlaczego najlepsze ?

Poniewaz moje doswiadczenia z zestawianiem toru kablowego powoduja, ze przygotowuje go według odmiennej niz reszta koncepcji.

Potwierdzila sie ona rowniez w przypadku sluchawek, wzmacniacza Head Box oraz CD i interkonektu.

 

Jak dlugo bede mogl, tak dlugo bede piewca swoistej i pozytywnej specyfiki interkonektow weglowych Van den Hula.

Nadmieniam, ze nie jestem ich importerem ani sprzedawca.

Mam nadzieje ze jestem audiofilem, ale nie to jest dla mnie najwazniejsze.

Poprostu lubie sluchac muzyki.

We stand in the Atlantic
We become panoramic

Link to comment
Share on other sites

Jam mam VdH The Second i łączę nim Regę Planet 2000 z Creekiem 5250SE

Przed wyborem oprócz niego słuchałem VdH Firsta, Mogami Blue Rocket, Monstera M1000 (tfu), Flatline Black Night, Siltecha (chyba drugiego od dołu) - porównywałem to bezpośrednio, a oprócz tych jeszcze inne w innym czasie.

 

Produkty Van den Hula ciekawie podchodzą do sygnału. Sądzę że ma to związek z przekazaniem harmonicznych (zgodność fazowa). Chyba każdy kabel tej firmy ma świetną fazę - wszystkie wybrzmienia są pełne i nasycone, a ich wzajemne proporcje są doskonałe. Owo przymulenie o jakim czasem się mówi może mieć związek z tym że niektóre źródła nie mają solidnych układów wyjściowych i odpadają prądowo - w hybrydach i czystych węglówkach to chyba możliwe (sądząc z odsłuchów). Może tu pomóc Musical Fidelity X-coś tam - wyrównuje impedancję i "napędza" co daje świetną synchronizację CD-wzmacniacz.

 

Ale wracając do tematu - VdH nie odcinają nas od szczegółów (szczególnie First i Second - Ultimate nie słyszałem). D102 znam i był całkiem niezły ale wolałem dopłacić do Seconda - w nagraniach akustycznych rozwalił resztę stawki. Siltech nie miał odpowiedniego nasycenia - sądzę że te kable trzeba "wyciągać za uszy" za pomocą sprzętu z wyższej półki. Bardzo ciekawy był Mogami Blue Rocket - nie ma chyba słabszych stron i nadaje bez kompresji to co z płyty nadejdzie - polecam. Monster M1000 - eee..... Flatline Black Night - niezły i ma ciekawy wygląd ale braki w basie i barwie instrumentów drewnianych nie są niczym ciekawym.

 

No i wracając do VdH (ufff) jest to kabel o pełnym przekazie dźwięku wydobywanego przez instrumenty akustyczne. Sam gram na pianinie, kumpel i znajoma na skrzypcach, inny na basówce (to akurat nie akustyka) a profesor na bębnach :-)

Całe bogactwo dźwięku instrumentu nie jest wydobywane w wielu nagraniach - to jest problem ale nie dziwmy sie skoro część z nich to "szybki produkt". Co ciekawe, stare nagrania potrafią mieć bardzo prawidłowo oddaną barwę (oczywiście chodzi o proporcje a nie jakość absolutną). I na The Second doskonale słychać wszystko powyższe. Sposób uderzania w klawisze, pozycje skrzypiec itd. Mogę powiedzieć że Second chyba minimalnie tłumi sam górny skraj pasma słyszalnego ale nie mamy się co tym podniecać bo chyba żaden instrument w orkiestrze tam się nie zapuszcza.

A cała reszta (stereofonia, dynamika, pasmo) jest już zależna od reszty toru. Moim zdaniem The Second można bez wstydu wpiąć do wzmacniacza i CD po 10000 sztuka i nie będzie ujmy dla tego sprzętu (rozumie się że tego dobrego).

 

Koniec

Link to comment
Share on other sites

do Piotra: Interesujące uwagi. Ja nie miałem zasterzeń co do samego wybrzmiewania czy barwy dźwięków w The First (no.. może poza górnym skrajem pasma ). , tylko do chaosu w przekazie, który był trudny do zaakceptowania i zakończył się wymianą tego kabla na inny. Z podobnymi opiniami zetknąłem się odwiedzając różne sklepy muzyczne . Jedna z nich najbardziej zresztą negatywna pochodziła z ust osoby , która tak jak ty Piotrze była zawodowym muzykiem i , cóż za zbieżność , grała na fortepianie. Oczywiście nie świadczy to o braku mojego zaufania co do Twojego słuchu (co wobec zawodowego muzyka byłoby wręcz obelgą) tylko o tym ,że są to bardzo kontrowersyjne kable , które w wielu systemach mogą się nie sprawdzić.Po moich doświadczeniach powiedziałbym ,że bardziej w drogich niż w tanich.pozdr.

Link to comment
Share on other sites

do Krzyśka: Napisałem niepochlebnie o kablach VDH bo tak można na tym forum. Być może,odpór produktom zacnej marki dałem w sposób nadmiernie energiczny, ale tak czasem bywa jak w człowieku złość kipi. Zamiast the First Ultimate mam teraz kable polskie o połowę tańsze , które przy okazji grają znacznie lepiej. Ale jak ktoś mi powie, że kable te nie nadają się do niczego to na pewno nie powiem mu, że się na niczym nie zna albo, że mało słyszał, - bo może być akurat odwrotnie i się tylko ośmieszę - nawet jeżeli jest to osoba słuchająca tylko sprzętu budżetowego i zaglądająca czasem do niektórych kolumn. zaj......e pozdrawiam W.

Link to comment
Share on other sites

Co do doboru kabli do danego sprzętu - Siltechy beznadziejnie brzmią przy części sprzętu do pracy (profesonalne) oraz niektórych standardowych kompaktach. Sądzę że to ma związek z torem analogowym tych urządzeń. Część kabli hi-fi nie jest produktem "wyważonym" tylko dopasowanym do konkretnych rozwiązań konstrukcyjnych. Siltech wymaga sprzętu o konstrukcji zbliżonej do tego na który został zaprojektowany. Tak samo VdH. Podobno tylko przewody Solid Core są na tyle elastyczne sygnałowo że dobór sprzętu nie wpływa znacząco na ich charakterystyki.

Wogóle po co się oszukiwać że chcemy dźwięku neutralnego. Przecież ta dynamika o której pisze się w prasie to bzdura. Płyty są często "retuszowane" i wyjaskrawiane aby dodać koloru w produkcie jakim one niewątpliwie są. Zmiany dynamiczne orkiestry symfonicznej inaczej narastają i posiadają inną charakterystykę którą słyszymy na wielu płytach. Dla mnie bliski ideału był odsłuch nienowych płyt z gramofonu na dobrym zestawie ale gramofon ma swoje ograniczenia a poza tym płyty się ścierają. Fortepian jest trudno nagrać i część wydawnictw odpuszcza sobie realizm stawiając na powalenie słuchacza efektami przestrzennymi i przejrzystością mającą niewiele wspólnego z prawdziwą akomodacją ucha w pomieszczeniu.

To wszystko piszę względem tzw "klasyki" bo o jazzie trudno mówić - są tacy co lubią bawić się dźwiękiem jeszcze podczas samej gry celowo go zniekształcając.

Ciekawym przeżyciem było dla mnie usłyszenie muzyki z monitorów bliskiego pola (Genelec) na sprzęcie profesjonalnym. To było realne ale koszty i różnorakie wymagania tego sprzętu (także eksploatacyjne) są potworne.

Dla mnie najważniejsze jest jak najpełniejsze usłyszenie muzyki - do tego jest potrzebna dobra orkiestra, świetny dyrygent, świetne nagranie i dobry zestaw hi-fi. Van den Hul nie kłóci mi się z muzyką i za to cenię te kable. Nie współpracują z częścią sprzętu na rynku ale potrafią nie stać na drodze magii która wydobywa się z płyty - która w wielu innych wypadkach zanika. Kabel zawsze będzie swego rodzaju tłumikiem - Van den Hul jest raczej niewielkim.

Link to comment
Share on other sites

Guest Piotr -> Wojtek

(Konto usunięte)

Zapomniałbym - nie jestem zawodowym muzykiem - czy nikt już dzisiaj nie gra prywatnie na jakimś intrumencie? Chyba cofamy się w rozwoju - 100 lat temu w domu mojej rodziny co jakiś czas odbywały się wspólne gry - a grający wcale nie musieli być zawodowcami. Teraz potrafimy tylko przegrywać mp3 i słuchać pierdnięć subwoofera

;-)

Link to comment
Share on other sites

Guest Krzysiek>Wojtek

(Konto usunięte)

Moje stwierdzenie "malo slyszal, malo widzial" nie bylo ironiczne.

Jestem zdania ze nie mozna sie wypowiadac w sposob: "ten jest dobry,

a ten zupelnie do bani i nie wart swych pieniedzy. za co tyle placic, skoro

to koszmar ?".

 

Bo mi udalo sie "przejzec na oczy" i dzis juz wiem, ze okreslenie

kabla dobry/zly jest zupelnie bledne.

Takie stwierdzenie pojawia sie wtedy, gdy do dwu czy trzech

sluchanych zestawow nie pasuje.

Ale nie oznacza to ze on jest zupelnie do bani i nie wart swojej ceny.

Otoz przeciwnie.

Wiekszosc sprzetu audio jest wykonywana tak (i nie chodzi tu o cene),

ze lepiej wypadaja kable "proste" w swej prostocie.

Drut, cos posrezbrzonego i wystarcza to wiekszosci, do rozjasnienia ich

systemow.

Poprostu sa i lacza, ... i to wszystko.

Ja za "nic" niestety nie jestem sklonny placic.

 

Ale sa sytuacje, takie zlozenia toru, ze "wiekszosc" kabli nic nie potrafi

wydobyc, lub laczenie nimi powoduje "przykry" bol glowy.

 

Interkonekty weglowe zostaly wykonane wedlug koncepcji "wyrownywania"

tonalnego i wygladzania.

Nie sa zle dlatego ze sa zle, ale wykonuja pewna specyficzna robote.

Do niektorych systemow te interkonekty sa wrecz bezkonkurencyjne.

I wtedy widac, ze technologia ktora to umozliwia jest warta swojej ceny.

 

Jesli zas chodzi o te cene, to jest to jak zwykle wypadkowa polskiego rynku.

The Second w tamtym roku mozna bylo kupic za okolo 500zl.

W tym roku juz 800zl.

Ciekawe co az tak podrozalo w swiatowej gospodarce, ze tak skoczyla cena.

 

A moze to ja zrobilem nam wszystkim "dobrze", bo wychwalam go juz od wlasnie

jakiegos roku.

Link to comment
Share on other sites

do Krzyśka: Nie pisałem tylko "dobry" lub "zły". Przeczytaj uważniej moje wpisy. A jak coś nie gra zupełnie to trzeba rzecz nazwać po imieniu i na pewno nie jest warte swych pieniędzy. Przynaję że określenie "ten kabel sie do niczego nie nadaje" było może zbyt dużym uogólnieniem. Napisałem też, że większość VDH muli a nie ,że wszystkie i wszędzie. A co do tego “wyrównywania” i „wygładzania” to trafiłeś w dziesiątkę. VDH są stosowane w sprzęcie medycznym. Tam rzeczywiście każdy sygnał powinien dotrzeć z punktu a do b. Nawet najsłabszy. Takie kable powinny więc mieć tenedncję do wyrównywania aby sygnał słabszy nie został przesłonięty przez silniejszy. Szanse są więc wyrównane , ale akurat w przekazie sygnałów muzycznych wcale nie o to chodzi. Wydaje mi się ,że właśnie to jest przyczyną tego VDH-hulskiego mulenia. Przekaz dzwiękowy staje się jednoplanowy, brak w nim głębi (dżwięki mają tendencję to zlewania się i w zajemnego przenikania). Na takich kablach pojednyncze dźwieki brzmią wspaniale i wspaniale wybrzmiewają a przy większym natłoku powstaje chaos. Nie uważam więc aby były „lekiem na całe zło” choć pewnie w nie jednym szpitalu się znajdują.pozdr.

Link to comment
Share on other sites

Guest PauluS->Wojtek

(Konto usunięte)

Z calym szacunkiem dla Ciebie Wojtku, ale taka postawa sluchaczy produkuje, nie bojmy sie tego powiedziec, taki chlam muzyczny spod znaku "Ich Troje". Szanujmy siebie i nasze uszy i nie gloryfikujmy wszystkich, ktorzy sa w stanie wziac instrument do reki, uznajac ich za muzykow.

To oczywiscie w ogole nie tyczy sie Piotra, ktory jak mniemam ma cenna atencje do salonowego muzykowania rodem z przeszlych wiekow. Lacze sie z Toba w tym zachwycie Piotrze :-))

Link to comment
Share on other sites

Guest Krzysiek>Wojtek

(Konto usunięte)

Jesli "szpitalem" okreslasz czlowieka ktory lubi sluchac pojedynczych dzwiekow, a wiec szuka chirurgii w przekazie, to w stosunku do mnie pomylka.

Jesli nazywasz szpitalem jego najczestsze zastosowanie, to ciekawa informacja - nie wiedzialem ze tam sie to wykorzystuje.

 

A w temacie musze powiedziec, ze chyba jednak mialem racje mowiac "malo widzial, malo slyszal", poniewaz Twoj opis przekazu dzwiekowego jaki widzisz w tych interkonektach nie jest w pelni zgodny z prawda. Tylko w czesci, moze nawet w wiekszej czesci.

Sadze (nie wiem, bo i skad), ze sluchales tylko pewnej klasy polaczen. I po raz kolejny powtorze, ze nie chodzi mi o cene zestawow.

 

Mialem okazje bardzo dlugo i bardzo czesto sluchac pewnego "skonstruowanego" zestawu (kable glosnikowe i kolumny z wymienionymi kablami wewnatrz) w podlaczeniach z roznymi klockami przy pomocy roznych interkonektow.

Czyli precyzujac, zawsze byl to ten sam zestaw kabli glosnikowych (dwie pary do biwireing) i te same kolumny (a wlasciwie dwie pary takich samych kolumn, tyle ze w jednych na wymiane zastosowano VDH, a w drugich cos innego - nie pamietam juz jaki to byl rodzaj).

Zmienialy sie tylko klocki i interkonekty.

 

Wrazenia byly zawsze "ciekawe", ale tylko przy VDH The Second w "rozprzestrzenionej" scenie wszystko znalazlo swoje konkretne miejsce polozenia, "czulo" sie wokaliste, a caly przekaz byl muzykalny jak nigdy wczesniej w moich uszach.

Kolega mial taka swoja, nazwojmy to "trojplytowke", a w niej jeden bembenek, ktorego wybrzmiewanie bylo testem dla wzmacniaczy. Z VDH The Second ten bembenek nabral wlasciwej tym instrumentom barwy, a tylko wybrzmiewanie bylo testem dla wzmacniaczy

(malo ktory sobie radzil, ale byly rodzynki).

 

Potem sluchalem jeszcze innego zestawu z kolumnami Sonus Faber i dopiero tej muzykalnosci nic juz pozniej nie przebilo. Nie oznacza to ze miedzy zestawem "skonstruowanym" a Sonusami "nic" juz nie ma, tylko ze Sonusy sa tak dobre, ze juz nic wiecej nie slyszalem bardziej muzykalnego.

;-)

Moze malo sluchalem, mam te swiadomosc.

Link to comment
Share on other sites

Guest Krzysiek-o muzykowaniu

(Konto usunięte)

Mysle ze mnie natura obdarzyla dobrym sluchem i muzykalnoscia, jak mniemam to rodzinne, ale niestety z graniem na instrumentach sie nie utozsamiam.

 

Pochodze z umuzykalnionej rodziny.

Dziadek uprawial przez cale zycie na podlasiu folklor, gral na skrzypcach, naprawial je, gral na akordeonie. Wystepowal na zlotach folklorystycznych. Stryj juz nie taki "swiatowiec" ale gral w takim duchu jak to opowiadal Piotr. Stryja obaj synowie w ten sam desen.

Moj ojciec z racji dziadka od mlodych lat uprawial akordeon, i w zyciu na niejednym weselu tanczono do jego rytmow. Za moich mlodych lat gdzie sie nie ruszylem, zawsze byla muzyka.

Stad chyba mi "slon na ucho nie nadepnal".

 

Ale panowie, coz z tego grania. Mi ta muzyka, sam rodzaj zupelnie nie pasuje.

Ot lubie czasem posluchac, ale nie ciagnie mnie zupelnie do jej uprawiania.

Wynosze z niej natomiast osluchanie ze skrzypcami, akordeonem, i ruznego rodzaju

instrumentarium uzywanego bezposrednio w bliskiej odleglosci.

 

Mowie to dlatego, ze granie samo w sobie nie jest gloryfikacja. Jesli ktos gra, chwala mu za to,

ale przedstawianie tego w duchu, ze inni ktorzy nie graja nie maja wiele wspolnego z muzuka przez duze "M", mnie drazni.

Czy wszyscy musza skakac na skoczni jak Malysz, aby cieszyc sie tym sportem ?

Ja np. wole tradycyjne narciarstwo, a z malyszem mysle ze laczy mnie tylko i wylacznie uzywanie sniegu i zimny wiatr w oczy.

Link to comment
Share on other sites

Z tym salonowym muzykowaniem - takie granie nie jest oczywiście na jakimś poziomie ale dla grających jest świetnym zapoznaniem z muzyką. Słuchanie "pro audytorium" jest bierne - tak jak wykłady bez notatek. Za to późniejsze zagranie (nawet potpourri) daje nam większą wiedzę o danej kompozycji, jej elementach które czasem umykają podczas "niefrasobliwego" słuchania (zwłaszcza w Warszawie gdzie potrafi zadzwonić komórka).

Co do czucia muzyki na VdH (Krzysiek) - to jest właśnie owo przekazanie barwy - tutaj słychać dobrze różnice między skrzypcami na różnym stroju, różnice w graniu skrzypcami w różnych postawach, wybrzmienie dętych i poza tym perkusja - w muzyce etno każdy bębenek i jakieś ukelele ma swą barwę i fakturę zupełnie osobną. Dla mnie słuchanie Bacha "z oddali" jest pozbawione sensu - jego kompozycje tworzą doskonałość w synergii poszczególnych partii ze sobą. Poza tym warto posłuchać płyt Jordi Savalla nagranych przez AliaVox - kameralna muzyka Marais przemawia niesamowicie.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.