Jump to content
pepe

Moje zmagania z tematem kabli zasilających - Audio Phase, Ziggy HiEnd Audio, Nordost

Recommended Posts

Posted (edited)

W trzyczęściowej recenzji przedstawiam swoje blisko miesięczne zmagania z tematem kabli zasilających. Teksty te publikowałem dotychczas tylko na [jestem spamerem] zatem nadrabiam zaległości zamieszczając je też tutaj. Miłej lektury i... proszę o dużo dystansu!

 

Część 1.

 

Oto relacja z odsłuchów kabli zasilających firmy Nordost. Czemu akurat ta firma? Po pierwsze to sugestia Pana Mikołaja z RT-Project (ponoć Nordost Shiva bardzo ładnie się w ich systemie spisywał). Po drugie – moje wspomnienie z testów porównawczych DAC One Lamp z Golden Atlanticiem podpowiadało mi, że skoro mam ciepło brzmiący DAC, który gra niezwykle analogowo to kable zasilające o przestrzennej, otwartej charakterystyce brzmienia mogą się nieźle sprawdzić. Po trzecie – w domu miałem już kable Audioquesta, VdH, Kimbera, XLO, Cardasa, Ixos'a, Cambridge Audio, ale nigdy jeszcze z kablami Nordosta nie miałem do czynienia. Była to świetna okazja by poznać jakiś produkt tej – bądź co bądź - uznanej marki. Po czwarte – znajomy wiedząc, że rozważam przesłuchanie jakiś kabli zasilających poinformował mnie, że TOP-HiFi ma w outlecie 50% zniżkę na AC Blue Heaven. Wobec powyższego - piątego powodu już nie szukałem! 

Dziś w moje ręce wpadł rzeczony Blue Heaven (2m – koszt po zniżce to ok. 700zł ) oraz nieco droższy Heimdall (1m – 2600zł). Wyniki moich odsłuchów okazały się tak szokujące, że pierwotnie uznałem, iż upublicznianie ich będzie jaskrawym przykładem mojej niekompetencji. W najlepszym wypadku będzie to świadectwo braku staranności podczas testów, a w najgorszym – zaawansowanej głuchoty. Lepiej jednak być niekompetentnym niedosłyszącym niż... tchórzem. By nie zabierać czasu tym , którzy dalsze moje wywody porównywać będą do rozmowy o kolorach ze ślepym donoszę, że zarówno Blue Heaven jak i Heimdall nie przyczyniły się do zwiększenia przyjemności z odsłuchu mojego systemu mimo, iż ich przeciwnikiem był zwykły kabel komputerowy (no chyba, że wyglądający tak kabel od Aurendera kryje w sobie jakieś nie rzucające się w oczy tajemnice).

Trzeci akapit - dla „gapiów” lubiących patrzeć jak nieszczęśnik, którego los nie oszczędza, próbuje zmagać się z beznadzieją sytuacji w jakiej się znalazł. „No tłumacz się teraz, tłumacz!” wykrzykują. Już o(d)powiadam. Na początek podłączyłem tańszy BH. Skoro kabel nie nowy (outlet w końcu), a Nordost ma najlepszą na świecie wygrzewarkę do kabli (czy do zasilających też - nie wiem) powinien zagrać co najmniej dobrze. Pierwszy utwór – podobnie co „komputerowy”. Przy drugim kawałku wydawało mi się, że dźwięk jakby klarowniejszy, z leciutko podniesionymi wysokimi tonami. Przy piątej kompozycji – nieco mniej dołu. Po 2 godzinach słuchania żadnych nowych wniosków. Podpięcie Heimdalla i... w zasadzie to samo. Nie słyszę różnic względem BH, a że cena rozbudziła nadzieje na progres odbiór całościowy rozczarowujący. PO kilku kolejnych utworach powrót do BH i wniosek, że gorzej to nie gra na pewno (może jednak lepiej wygrzany od starszego brata). Biorąc pod uwagę różnicę w cenach na placu boju zostaje BH i „generic” (tak jakoś na forach anglojęzycznych go nazywają). Te same utwory odtwarzane 2-4 razy (każdorazowo zmieniany kabel zasilający rzecz jasna). Różnice wydają się wyraźnie. Nordost – dźwięk lżejszy, z bardziej podkreśloną górą i zwartym, odchudzonym basem. Generic – dźwięk bardziej zrelaksowany, z większym rozmachem dynamicznym i pełniejszą średnicą. Początkowo interpretowałem to jako brak wyrafinowania. Czym jednak dłużej słuchałem tym bardziej jasne się stawało, że to nie są różnice jakościowe, a ilościowe. Tego więcej, tamtego mniej, tu cieplej tu zimniej, ale jakość ta sama. To cały czas mój system i ta sama, dla mnie fantastyczna jakość dźwięku. Aby się przekonać ile w tym wszystkim jest sugestii, a ile prawdy obiektywnej ,postanowiliśmy wraz z żoną (towarzyszyła mi cały czas od początku dzisiejszego „castingu”) zdecydować się na „ślepe” testy. Raz ja zmieniałem żona słuchała, potem odwrotnie. Ocenialiśmy, który z kabli A-B gra w naszym odczuciu bardziej atrakcyjnie. Wynik – mnie w ponad połowie przypadków bardziej przypadł do gustu kabel „za grosze”, a dla żony wynik był dokładnie odwrotny. Mnie głównie przeszkadzała nadmierna twardość Nordosta i mniejsze wypełnienie najniższych składowych, a żona ceniła lepszy „rysunek” (wykończenie) dźwięków. Ja skupiałem się bardziej na soczystości całego przekazu, a ona bardziej na szczegółach (dla mnie te były może wyraźniejsze, ale sztucznie brzmiące). Gdyby kable Nordosta kosztowały 100-200zł to bym sobie je zostawił... „for fun”. 700zł to nadal nie majątek, ale w kwestii kabli dotarłem do punktu, w którym niepokojące staje się dla mnie pytanie „czy aby na pewno nie daję się nabijać w butelkę?”. 

Epilog. W ostatnim numerze „Highfidelity” Pan Wojtek Pacuła na temat kabli (także tych zasilających) daje szereg uwag i sugestii. Jakie optymalne długości, jakie ułożenie, wymogi leżakowania przed krytycznym odsłuchem itp., itd. Jak widzicie jeszcze tego poziomu „miłości” do naszego hobby nie osiągnąłem. Podejrzewam, że nigdy mi to grozić nie będzie. Nie poczytujcie jednak mojej wypowiedzi jako głos „przebudzonego”, który z nutką triumfalizmu w głosie komunikuje światu swoją wyższość nad innymi (w domyśle naiwnymi). Prawdę mówiąc jestem nawet trochę rozczarowany bo jasne się dla mnie staje, że inni pewnie słyszą więcej. Szczerze im zazdroszczę. Na pocieszenie zostaje mi mój - dla mnie świetny - system i wspaniała muzyka. Życie jest piękne!

 

 

Część 2.

 

To będzie pierwsza część mojej kompleksowej relacji z odsłuchów kabli produkcji naszych forumowych kolegów [dot. firm Ziggy HiEnd Audio i Audio Phase]. Bez fałszywej skromności powiem, że poniższy tekst może stanowić istotny drogowskaz dla wszystkich tych, którzy temat kabli zasilających do tej pory zaniedbywali. Naturalnie rodzi się pytanie czym miałby się mój tekst różnić od wielu podobnych i czemuż miałby być bardziej niż inne pomocny? Po pierwsze zaczynałem w punkcie, który śmiało można nazwać sceptycyzmem (albo nawet ignorancją). W obliczu większych niż kable niedoborów sprzętowych zadowoliłem się podstawowym okablowaniem markowym i przez lata tematu nie ruszałem. Nie ma dla czytelników nic bardziej pokrzepiającego niż zeznania człowieka (czytaj audiofila), który zbłądził by na końcu dać się cudownie nawrócić. Po drugie postaram się nie ograniczać do wniosków końcowych. Chronologiczny opis moich doświadczeń tworzy istotny kontekst, który pozwoli odnaleźć się w całej historii innym, równie jak ja zagubionym w tym temacie. Po trzecie postaram się nie przemilczeć zagadnień, które nadal pozostają dla mnie nie rozwiązane – nie będzie to kompletny zbiór audiofilskich „prawd”, które stanowią zwarty monolit i nie będzie takiego nawet udawał. Po czwarte - postaram się formułować tezy w sposób na tyle jasny i czytelny by – jeśli okażą się nie prawdziwe – łatwo Wam było je obalić (dla dobra wspólnego!). Wszyscy, którzy już mnie trochę znają wiedzą, że piątego powodu szukać mi się nie będzie chciało.

Po kupnie nowego przetwornika stanąłem przed koniecznością p;oszukania brakującego kabla zasilającego. Jako że nowy przetwornik, na tle konkurencji jawił mi się jako grający ciepło/analogowo postanowiłem sprawdzić produkty Nordosta (w zgodnej opinii większości „brzmiące” zazwyczaj rozdzielczo i przestrzennie).

Porównanie dwóch kabli zasilających tego producenta z przypadkowym kablem „komputerowym” skłoniło mnie do stwierdzenia, że rola kabli zasilających jest marginalna. W dodatku owe „rozdzielczość i przestrzenność” kabli Nordosta za 1400-2600zł przegrały z „dociążonym i cieplejszym” brzmieniem „sznurówki za 5 zeta”.

Po opublikowaniu swoich wrażeń ([jestem spamerem]forum/naszeaud...ven-i-heimdall ) - fala krytyki ze strony bardziej doświadczonych forumowiczów! W ocenie wielu - metodologia polegająca na częstych zamianach porównywanych kabli (bez wygrzewania, leżakowania itp.) jest niewiele warta.

Współczucie ogółu dla skarconego nowicjusza bierze górę - słowa wsparcia i konkretne propozycje pomocy (lub chęć dobicia „rannego” by się zbyt długo nie męczył), które zmaterializowały się w postaci dwóch pełnych zastawów kabli (słownie sztuk siedem) z domyślnym, przez grzeczność nie wypowiedzianym dopiskiem - „ostateczny test kompetencji audiofila”.

Wiedząc, że kolejnej szansy już nie będzie (tylko głupi by brnął w temat po raz trzeci nie mogąc się cieszyć choćby kwaśnym owocem dwóch poprzednich starań) postanowiłem zrobić to najlepiej jak tylko się da. Przeczuwając kompletną porażkę chciałem mieć pewność, że jeśli to ma być mój ostatni bój i „koniec audiofila” to niech to chociaż będzie śmierć po pięknej walce!

Kable zjj_wwa odebrałem o 30min wcześniej niż „węże” gucia. Mając w pamięci sugerowaną konieczność wygrzania kabli od razu wpiąłem je do systemu zgodnie z instrukcjami Ziggy'ego: jeden Cheetah MK II do listwy Tomanka, drugi Cheetah ze ściany do wzmacniacza (Gryphon Callisto 2200), Picasso z listwy (gniazdo niefiltrowane) do dac'a (DAC One RT-Project), Inception X.5 z listwy (gniazdo filtrowane) do źródła (Aurender N100H) . Włączyłem i... no gra, ale póki co nie chciałem zmuszać się do krytycznego wglądu w jakość tego co słyszę. „Niech sobie do weekendu gra, a jak się wygrzeją to po trzykroć się przeżegnam i stanę gotowy do walki”. Póki co trzeba było pomyśleć o podłączeniu do sypialnianego zestawu drugiego pęku kabli coby kable gucia mogły polec w walce o moje serce na takich samych zasadach. Oba zestawy kabli podłączone (prawie, bo NAD ma kabel na stałe więc brakło jednego wolnego urządzenia) i muzyczka cichutko włączona, aż do późnego wieczoru.

„Do weekendu jeszcze 36godzin... Za dużo. Chromolę – słucham!” Nawet nie pomyślałem o przepinaniu kabli i bezpośrednich porównaniach z komputerową konkurencją z prostego powodu. Te co przyszły wyglądały tak nobliwie, że nie chciałem pozbawić się przyjemności poznawania ich brzmieniowych właściwości już w pierwszym dniu ich testowania. Niekorzystny wynik takiej konfrontacji mógłby mnie zniechęcić do poważnego potraktowania tematu. A to nie były jakieś tam zwykłe kable. Toż to nawet nie były kable za posłuchanie których trzeba zapłacić „stówkę”. To były przewody ludzi, którzy w ich wyprodukowanie włożyli całe swoje serce i zdecydowali się zaryzykować swoją reputację poddając je ocenie kablowemu sceptykowi mającemu na rozkładzie dwie „strzelby” Nordosta!

Sprawdzanie polaryzacji gniazdek próbnikiem, drobne korekty ułożenia kabli... Nie da rady – trzeba wyjąć całą elektronikę na szeroki (2,60m) granitowy blat półki by ciężkie kable mogły komfortowo na nim spoczywać, a ja - nie denerwować się że coś popsuję. Wszystko cacy no to „jazda”!

Pierwsze wrażenie – bardzo fajnie. Miałem jednak w pamięci ostatnie doświadczenia i fakt, że wnikliwa analiza ostudziła mój wstępny entuzjazm. Przez dwie godziny słuchałem muzyki, ale trudno mi było znaleźć w tym przyjemności. Wciąż żyło we mnie niepokojące przeświadczenie, że bez możliwości bezpośredniego porównania, nie będę mógł obiektywnie określić skalę usłyszanych różnic. Może konfabuluję?

„Trzeba to zrobić bo zwariuję!” O komputerowym nadal nie mam odwagi nawet myśleć. Oczy wyobraźni spoglądają na kable gucia podłączone do drugiego zestawu. Myśl zamieniam w czyn i do przetwornika w miejsce Picasso podłączam najcieńszy z trzech kabli AudioPhase – Fountainhead. Konsternacja - skala różnic zaskakuje. Znacznie ciemniejszy, brzmienie plastyczne, miękkie, muzykalne. Wciąga! Czyli kable zasilające potrafią brzmieć znacząco różnie! Jak to działa...?! Pytanie czy to co teraz słyszę jest lepsze (jakość) czy tylko inne? Po godzinie słuchania wracam do Picasso i wniosek jeden – Fountainhead wyraźnie umuzykalnił brzmienie dodając piękne barwy przy zachowaniu doskonałej rozdzielczości i nie wpływając negatywnie na tempo/rytm! Kolejne utwory i słuchanie tych samych utworów na obu kablach potwierdziły pierwsze wrażenia.

Może zatem mój system wcale nie brzmi tak ciepło jak myślałem? Skoro cieplejszy kabel gucia zrobił tyle dobrego to może kable Nordosta nie były złe, tylko kompletnie nie pasowały do mojego systemu?

Dawajmy kolejny kabel – czerwony Devil. Różnice jak na dłoni – więcej dołu! Gdzieś jednak ucieka gracja, delikatność, eteryczność Fountainhead'a. No i bas troszkę się ciągnie, jest nieco „balonowy” i nie trzyma już tak dobrze rytmu (tutaj gorzej niż oba poprzednio przesłuchane kable bo Cheetah rytm trzyma świetnie). W notatkach pisanych ręcznie pojawia się często kategoria „twardość” zatem wprowadzam liczbową ocenę w tym zakresie - Picasso otrzymuje 8, Fountainhead otrzymuje 3, Devil 5.

Następny – F1. Wow! Chyba jeszcze cieplejszy i bardziej miękki niż Fountainhead! NA pewno więcej niskich składowych niż FH, podobnie jak z Devil ale od tego lepsza kontrola. Mimo, że ciepły to brzmienie pełne informacji od góry do dołu – taki „full range”. Ale rytm chyba lepiej trzyma Fountainhead. Coś mnie do tego „chudego” ciągnie... Na dziś wystarczy. Nie mogę zasnąć. Piszę do gucia (niech ma!):

„2.20 a ja dalej słucham. Niby do weekendu miałem wstrzymać się z porównaniami, ale ciekawość zwyciężyła. Najcieńszy fajny- brzmienie miękkie, ciepłe, muzykalne a mimo to najniższe lepsze od czerwonego i nie gorsze od tego srebrnawego. Ale może mi się to wszystko tylko wydaje Gdyby mi jednak dziś karabin do pleców przystawili i kazali wybrać to wskazanym na cienkiego.”

gucio odpowiada (mam nadzieję, że mi wybaczy cytat z naszej rozmowy!):

„Ale coś za małe zmiany i różnice, spróbuj z ta listwa coś”


Ja tu ostatkiem sił staram się o cechującą profesjonalizm powściągliwość i troszczę się by nie popadać ze skrajności w skrajność, a tu takie coś... Trzeba iść spać – może jutro mi się wszystko odwidzi.

Kolejny dzień. System gra tak dobrze jak nigdy wcześniej. W dzień słucham dla przyjemności. Poważne testy wieczorem. Na razie przesłuchałem tylko wpływ 4 kabli na przetwornik. A tu tyle możliwości – bieda!

22.00 – czas rozpocząć krytyczne odsłuchy. Na dzień dobry szukam potwierdzenia wczorajszych spostrzeżeń. Dawno nie słuchałem Picasso - trzeba dać mu szanse. W zgodnej opinii mojej żony i mnie samego najlepsze wrażenie robią dwa przewody ( Fountainhead i F1) i wyprzedzając nieco fakty – to się już nie zmieni. Na nich skupiłem się w późniejszych odsłuchach chcąc wyłapać wszelkie różnice między nimi. Oba grają podobnie – miękko, plastycznie, analogowo z piękną barwą. Fountainhead lepiej oddaje rytm, jest nieco bardziej zwarty, ale odbywa się to kosztem mniejszego dociążenia dołu (jedno wiąże się z drugim zatem nie powinno nikogo to dziwić). F1 wydaje się nieco ciemniejszy, ale ku mojemu zdziwieniu szum tła oraz przypadkowe dźwięki uchwycone podczas rejestracji nagrania „Moonchild” z płyty Gary Burtona „ Alone at last” były łatwiej czytelne (zwykle to bardziej doświetlone, jaśniejsze brzmienie pozwala na wychwytywanie takich nagraniowych artefaktów). Szum ten miał jednak bardzo przyjemne oblicze, przypominające ciepło odgłosów palącego się ogniska, a nie płaski szum dawnych taśm magnetofonowych. Statystycznie rzecz biorąc , na 10 odsłuchiwanych utworów brzmienie FH preferowałem w sześciu przypadkach, a F1- w czterech. Oba kable „czarowały” jednak za każdym razem!

Fountainhead podpięty do dac'a i zaczynam zabawę z wzmacniaczem. Odłączam Cheetah i wpinam F1. Zdziwienie! Dalsze uplastycznianie brzmienia, umuzykalnianie, zmiękczanie, przyciemnianie itp. Wszystkiego jednak są granice! Powrót do Cheetah i wraca niezbędny pazur, muzyka nabiera tempa, a dźwięki odzyskują lepszą definicję.

Podłączam Devil'a – te same spostrzeżenia co po wpięciu do przetwornika. Dół zbytnio zaczyna dominować, przykrywa nieco pozostałe zakresy, a góra pozostaje mniej ujmująca niż z Fountainhead i F1. Tego kabla mój system chyba nie polubi. Powrót do Cheetah – ulga.

Okazało się, że w cieniu żonglerki kablami przy przetworniku tak naprawdę wybierałem synergię całego systemu z kablami zjj_wwa włącznie (czy tylko ja mam kłopoty z zapamiętaniem tego nicka?)! Zatem nie dziwne, że próba wymiany przewodu Cheetah od wzmacniacza zakończyła się „porażką”. W moim systemie duo Cheetah + Fountainhead jest na dzień dzisiejszy nie do pobicia. Póki co nie sprawdziłem roli jaką odgrywają kable do listwy i do źródła. Oby one mniej ważyły!

UWAGA - dojrzałem, by pomyśleć o kablu komputerowym! Przegrywa jednak z równie „dobrym”, a poważniej wyglądającym Audioquestem NRG-X3. Ciekaw co usłyszę po zastąpieniu nim Cheetah'a zamieniłem się w słuch (absolutny!). W każdym wydobywającym się dźwięku słychać było moją żałosną tęsknotę za bogactwem! To było istne requiem na pogrzebie moich dotychczasowych kabli! Jak to możliwe, by wymiana jednego kabla (ze ściany do wzmacniacza) spowodowała taką degradację brzmienia – sucho, twardo, jazgotliwie? Nie mam pojęcia! Z tym pytaniem poszedłem spać. Nie, nie – na szczęście najtańszy audioquest mi się nie przyśnił.

Rano do pracy zatem słuchanie muzyki/kabli z konieczności musiałem zastąpić myśleniem. Efekt – skoro wymiana jednego kabla tak zdegradowała brzmienie to znaczy , że moja przygoda z Nordostem nie mogła mieć innego finału. Tam podmieniłem tylko jeden przewód zasilający do dac'a, a pozostałe były... skromne. Może to przez nie „wlewało się” całe zło, nie pozwalając dobremu się przebić. Czy to oznacza, że brakują mi, aż 4 kable zamiast jednego?! Chyba przerzucę się na wędkarstwo... Póki jednak nie mam wędki idę słuchać. Na wielki finał musicie jeszcze trochę poczekać.

 

 

 

Część 3.

 

Przeszło dwa tygodnie słuchania, porównywania i analizowania zaowocowało kompletnym wypaleniem. I nie chodzi mi o dobroczynny efekt wygrzania kabli, ale o mój stan ducha. Pora jednak zacisnąć zęby i spisać ostatnie wnioski by dopełnić podjętego zobowiązania. Zacznę od tego, że Cheetah Zbyszka i Fountainhead Karola zostają u mnie. Koszt tej „ekstrawagancji” znacząco przekroczył przeznaczony przeze mnie na ten cel budżet. Jak to możliwe? Kwota, którą trzeba zapłacić za posiadanie któregokolwiek z rzeczonych kabli jest w moim mniemaniu kosmiczna. Z technicznego punktu widzenia trudno porównywać złożoność konstrukcyjną kabla (jaki by on nie był) z przetwornikiem czy wzmacniaczem. Myślę, że pomijając bardzo drogie wtyki surowiec na kabel nie jest bardzo drogi bo rzecz nie w czystości przewodnika (to nie kabel sygnałowy), ale w wiedzy jak to wszystko złożyć do kupy ( lata praktyki, eksperymentów). Gdybyście mnie zapytali ile chciałbym wydać na taki kabel by być w zgodzie z własnym poczuciem realnej jego wartości... to bym nie odpowiedział bojąc się, że kogoś tu na forum obrażę. Co zatem skłoniło mnie do takiej a nie innej decyzji? Zupełnie inne podejście w szacowaniu wartość tych konkretnych produktów. Po pierwsze – płacę za efekt ich działania nie wnikając w to czym kable tak na prawdę są. Po drugie – za wiedzę konstruktorów i lata przeprowadzanych eksperymentów (w tym wiele kosztownych porażek). Po trzecie – za podejście Zbigniewa i Karola do potencjalnego klienta (brzmi szorstko, ale taka prawda) pozwalające mu w komfortowych warunkach testować zestaw kabli bez ograniczeń czasowych, wpłacania kaucji i innych odstręczających formalności. Biorąc wszystko to do kupy uznałem, że zakup tych kabli – mimo wysokiej ceny – jest uzasadniony. Zatrzymując kable w swoim systemie 
dostaję jeszcze coś ekstra – żywe wspomnienie całej tej historii. Była to bowiem dla mnie pouczająca przygoda z Waszym aktywnym udziałem, która czyni to hobby i wszystkie kupowane urządzenia czymś więcej niż tylko kolekcjonowaniem drogich zabawek przez zblazowanych życiem dorosłych. Po takiej spowiedzi i towarzyszącemu jej katharsis wracam do meritum tematu! Oto moje końcowe wnioski:

1. Wpływ kabli zasilających na brzmienie wzmacniacza i odtwarzacza/przetwornika jest dla mnie oczywisty. Dyskusyjna pozostaje skala tego wpływu i ten wątek chciałbym rozszerzyć. Nie dziwi mnie fakt, że dla niektórych obserwowane różnice wydają się być wręcz na granicy percepcji. Dopuszczam myśl, że posiadacze sprzętu budżetowego (mało przeźroczystego) mogą takiego wpływu kabli zasilających nie zaobserwować. Gdybym miał określić wrażliwość mojego systemu w tym temacie powiedziałbym, że zestaw dwóch kabli zasilających potrafi (ale nie musi!) ingerować w brzmienie w stopniu nawet porównywalnym do wpływu interkonektu analogowego.

2. Kable Zyggi'ego cechuje wyrazistość i nieskrępowana dynamika przy zachowaniu wysokiej kultury brzmienia (jest ciało, głębia, nie jest przekroczona granica zbytniej nachalności). Dla mnie Cheetah był z kabli Ziggy'ego najlepszy (zwłaszcza podłączony do wzmacniacza). Gdybym miał określić go jednym słowem – PRZEŹROCZYSTOŚĆ. Jest to dla mnie brzmieniowo dokładnie kablowy odpowiednik Gryphon'a Callisto 2200. Być może to tak przeźroczysty kabel, że każdy znajdzie w nim brzmienie swojego wzmacniacza. Rewelacja!

3. Kable Audio Phase Gucia (FountainHead i F1) czarują pięknymi barwami, dodając miękkości z piękną aksamitną górą (bardziej złotą niż srebrną) przywołując do złudzenia analogowe klimaty. Wszystko to przy zachowaniu doskonałej rozdzielczości i świetnym trzymaniu rytmu. Jednym słowem – MAGIA. W pewnym sensie to przeciwieństwo Cheetaha bo kable Gucia upiększają muzykę mocniej ingerując w brzmienie elektroniki. FountainHead jest stworzony z myślą o źródłach/przetwornikach i zdecydowanie nie polecam podłączać go do wysoko-prądowych wzmacniaczy (mój Gryphon „dusił się”). W połączeniu z źródłemkabel ten nie miał sobie równych dosłownie hipnotyzując mnie swoim „brzmieniem” (w dodatku jego dyskretny wygląd bardzo przypadł mi do gustu). Rewelacja!

4. Nie stwierdziłem wpływu wymiany kabla zasilającego na mój transport (Aurender), albo tak bardzo nie chciałem tego stwierdzić, że mi się udało.

5. Nie stwierdziłem negatywnego wpływu listwy Tomanek na brzmienie transportu i przetwornika. Podpięte do listwy kable (podobnie jak przy podpięciu bezpośrednio do ściany) zachowywały nadal pełnię swoich zalet „brzmieniowych” (bez względu na to czy gniazdo było filtrowane czy też nie). 

6. Podtrzymuję swoją opinię, że szczegółowe określenie wpływu kabli zasilających na brzmienie najłatwiej określić poprzez częste zmiany porównywanych kabli i odsłuch dobrze znanych pojedynczych utworów muzycznych lub jego fragmentów. Nie dostrzegam tutaj różnic względem odsłuchów porównawczych analogowych kabli sygnałowych.

7. Nie sprawdziłem wpływu odmiennej polaryzacji zasilania na prace komponentów (podpinałem zgodnie z wytycznymi producentów kabli).

Mam nadzieję, że moje wnioski potraktujecie z dużą dozą wyrozumiałości. Nadal jednak jestem otwarty na krytykę i chętnie poznam wszelkie uwagi. Dziękuję wszystkim za pomoc i cenne rady!

Edited by plastik1989
  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

No dobra - jeden kabel Audio Phase jest 2 razy droższy niż oba kable Nordosta. Jedyna z tego nauka - że cztery razy droższe gra lepiej niż cztery razy tańsze.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z mojego skromnego doświadczenia
np. jak Gryphon-owi zagęścisz na zasilaniu to z sygnałowymi które podbijają skraje wychodzi (żartobliwie nazwę) "dyskoteka"
dlatego dobrze wypełniają się z takimi (sygnałowymi), które graja średnicą

Polecam przetestować

  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, pepe napisał:

Dyskusyjna pozostaje skala tego wpływu i ten wątek chciałbym rozszerzyć. Nie dziwi mnie fakt, że dla niektórych obserwowane różnice wydają się być wręcz na granicy percepcji. Dopuszczam myśl, że posiadacze sprzętu budżetowego (mało przeźroczystego) mogą takiego wpływu kabli zasilających nie zaobserwować.

Na początku chciałbym pogratulować lekkości pióra i chęci barwnego opisania swoich wrażeń. To miła odmiana od dominujących wpisów ukazujących życiową frustrację autora spowodowaną tym, że inni cieszą się życiem / hobby bardziej od niego.

Co do  tematu to zauważam, że wpływ zauważalności wpływu kabli zasilających na system jest wprost proporcjonalny do efektywności kolumn w nim grających i odwrotnie proporcjonalny do ilości elementów w tym torze zawartych (włączając elementy z których składają się poszczególne urządzenia).

1 godzinę temu, pepe napisał:

zestaw dwóch kabli zasilających potrafi (ale nie musi!) ingerować w brzmienie w stopniu nawet porównywalnym do wpływu interkonektu analogowego.

Zaryzykowałbym stwierdzenie, że może nawet bardziej.

1 godzinę temu, pepe napisał:

4. Nie stwierdziłem wpływu wymiany kabla zasilającego na mój transport (Aurender), albo tak bardzo nie chciałem tego stwierdzić, że mi się udało.

Może dlatego, że w transporcie zazwyczaj sprawdzają się inne kable niż np. w dacu lub wzmacniaczu. Kilkukrotnie się przekonałem, że to co dobrze brzmi we wzmacniaczu w transporcie jest fatalne.

1 godzinę temu, pepe napisał:

5. Nie stwierdziłem negatywnego wpływu listwy Tomanek na brzmienie transportu i przetwornika. Podpięte do listwy kable (podobnie jak przy podpięciu bezpośrednio do ściany) zachowywały nadal pełnię swoich zalet „brzmieniowych” (bez względu na to czy gniazdo było filtrowane czy też nie).

Mam nieśmiałą tezę, że w kablu zasilającym trzeba rozważać nie tylko to co wchodzi przez gniazdo zasilające ale też to co z niego wychodzi.

 

1 godzinę temu, pepe napisał:

6. Podtrzymuję swoją opinię, że szczegółowe określenie wpływu kabli zasilających na brzmienie najłatwiej określić poprzez częste zmiany porównywanych kabli i odsłuch dobrze znanych pojedynczych utworów muzycznych lub jego fragmentów.

I z tym bym się zgodził. 

  • Like 1

Staram się być melomanem ale zamiłowanie do DIY czyni czasem ze mnie audiofila.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, rochu napisał:

A masz Ty czas na słuchanie muzyki?

Nie narzekam. Lubię jednak dzielić się swoimi doświadczeniami - w ten sposób trochę odreagowuję codzienny stres i stanowi to dla mnie cenny komponent tego hobby. Pozwala mi to dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy od innych użytkowników, którzy podobnie jak ja  - w swoim zamiłowaniu do  bycia audiofilem - nie ograniczają się wyłącznie do słuchania muzyki.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

A mnie pepe Twoje zmagania się podobają . Niech każdy wyciągnie wnioski sam .A najlepiej posłucha i po eksperymentuje . I oceni czy brzmienie tych czy innych kabli słyszy i jaki mają wpływ na elementy jego systemu ? Czy warto wydać takie pieniądze ? Kabli Audio Phase słuchałem co prawda DEVIL i HAPUR oraz IC Hybrid i również wysoko oceniam.

Ps.Tu ekspert na listwie i kabelku od lampki   Czy to ma wpływ.

IMG_20190504_135949.jpg

Edited by bogus18
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do mojego teksu wkradł się istotny błąd. Zygmunta - właściciela i konstruktora Ziggy HiEnd Audio - nazwałem mylnie Zbyszkiem. Bardzo proszę moderację o poprawienie mojego błędu (wie ktoś czy jest jakaś zakładka/adres w tym celu stworzona?) . Ziggy wybacz proszę!

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
6 minut temu, bogus18 napisał:

A mnie pepe Twoje zmagania się podobają . Niech każdy wyciągnie wnioski sam .A najlepiej posłucha i po eksperymentuje . I oceni czy brzmienie tych czy innych kabli słyszy i jaki mają wpływ na elementy jego systemu ? Czy warto wydać takie pieniądze ? Kabli Audio Phase słuchałem co prawda DEVIL i HAPUR oraz IC Hybrid i również wysoko oceniam.

IMG_20190504_135949.jpg

Nie, no, bez jaj,,,, podpoiłeś się pod rozdzielacz z marketu z kablem od lampki nocnej? 

Edited by Bogusław_59825

Heco The New Statement - PAD Poseidon Ban-Ban - McIntosh MA252 + AQ Thunder + Kepler – Divine Acoustics / PAD Poseidon XLR - Moon 280D + AQ NRG-4  / Digital PAD Genesis XLR / AES/EBU - Emotiva ERC-3 + AQ NRG-4 + Orea Bronze - IsoAcoustics / + RCA Harmonix CI 230 MK2 Improved / AQ Carbon USB - PC-DAC (Tidal, iRiver) / GigaWatt PF-1 MK2 + AQ Blizzard /   (NAD D1050 DAC - tanio sprzedam)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rzeczywiście
Proszę bogus18 nie obraz się, czuje ze będzie hit 🙂

ale z drugiej strony w ścianach mało kto ma lepsze 😉

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
4 minuty temu, .:Gerard:. napisał:

Rzeczywiście
Proszę bogus18 nie obraz się, czuje ze będzie hit 🙂

ale z drugiej strony w ścianach mało kto ma lepsze 😉

W ścianie do gniazdka mamy co najmniej 2,5mm a ten rozdzielacz to ile? 0,5? 0,75? Ups!

Edited by Bogusław_59825

Heco The New Statement - PAD Poseidon Ban-Ban - McIntosh MA252 + AQ Thunder + Kepler – Divine Acoustics / PAD Poseidon XLR - Moon 280D + AQ NRG-4  / Digital PAD Genesis XLR / AES/EBU - Emotiva ERC-3 + AQ NRG-4 + Orea Bronze - IsoAcoustics / + RCA Harmonix CI 230 MK2 Improved / AQ Carbon USB - PC-DAC (Tidal, iRiver) / GigaWatt PF-1 MK2 + AQ Blizzard /   (NAD D1050 DAC - tanio sprzedam)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, Bogusław_59825 napisał:

W ścianie do gniazdka mamy 2,5mm a ten rozdzielacz to ile? 0,5? 0,75? Ups!

Teraz to go tylko skopać
i na obiad 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, .:Gerard:. napisał:

Rzeczywiście
Proszę bogus18 nie obraz się, czuje ze będzie hit 🙂

ale z drugiej strony w ścianach mało kto ma lepsze 😉

Taki był cel sprawdzenia .Jak dobrze przyjrzeć się zdjęciu na ścianie za wzmacniaczem są porządne gniazda z dedykowanym oddzielnym zasilaniem z zabezpieczeniem tyko na audio.

Pozdrawiam  Może lepiej za szybko nie wyciągać wniosków?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, .:Gerard:. napisał:

Teraz to go tylko skopać
i na obiad 

hehe

1 minutę temu, bogus18 napisał:

Taki był cel sprawdzenia .Jak dobrze przyjrzeć się zdjęciu na ścianie za wzmacniaczem są porządne gniazda z dedykowanym oddzielnym zasilaniem z zabezpieczeniem tyko na audio.

Pozdrawiam  Może lepiej za szybko nie wyciągać wniosków?

Ja Cie rozumiem,  .... tylko sprawdzenia czego? bo chyba nie zasilających? a widzę specjalną edycje Haiku.


Heco The New Statement - PAD Poseidon Ban-Ban - McIntosh MA252 + AQ Thunder + Kepler – Divine Acoustics / PAD Poseidon XLR - Moon 280D + AQ NRG-4  / Digital PAD Genesis XLR / AES/EBU - Emotiva ERC-3 + AQ NRG-4 + Orea Bronze - IsoAcoustics / + RCA Harmonix CI 230 MK2 Improved / AQ Carbon USB - PC-DAC (Tidal, iRiver) / GigaWatt PF-1 MK2 + AQ Blizzard /   (NAD D1050 DAC - tanio sprzedam)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sprawdzenia jaki wpływ mają kable wpięte w byle jakie zasilanie jakie jest w wielu domach?

Czy rzeczywiście tak ważny jest ten ostatni "kabel" ?Czy jak ma się dobrze zrobione zasilanie  to będzie mniejszy wpływ ? Spróbuj Sam to się przekonasz ?

Owszem HAIKU Audio Sol ll SE to indywidualne zamówienie z podpisem P W.Krzaka . Gra niesamowicie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, bogus18 napisał:

Pozdrawiam  Może lepiej za szybko nie wyciągać wniosków?

Mialem co innego na myśli i moja intencja miała inny charakter

Share this post


Link to post
Share on other sites

"A masz Ty czas na słuchanie muzyki?"

rochu , kolega ma w systemie wzmacniacz wyczynowy ze stajni Gryphona.To urzadzenia   ktore niestety mijaja sie z muzyka, one graja glowna role, artysta sie nie liczy.Kto zakupi takie wzmaciacze zawsze bedzie czegos szukal. 


Nie jestem z ....branży...to naduzycie ze strony  admina i moderacji....

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, bogus18 napisał:

Sprawdzenia jaki wpływ mają kable wpięte w byle jakie zasilanie jakie jest w wielu domach?

Czy rzeczywiście tak ważny jest ten ostatni "kabel" ?Czy jak ma się dobrze zrobione zasilanie  to będzie mniejszy wpływ ? Spróbuj Sam to się przekonasz ?

Owszem HAIKU Audio Sol ll SE to indywidualne zamówienie z podpisem P W.Krzaka . Gra niesamowicie.

Nie rozumiem? Ty się pytasz o zasilanie w wielu domach czy stwierdzasz fakt?

Od co najmniej 15 lat cała deweloperka daje 2,5 na gniazda i 1,5 oświetlenie, jeśli mówimy o starym budownictwie to nie wierze że takie kabelki od lampki nocnej ludzie mają w ścianach, szybciej będę skłonny uwierzyć w aluminiowe okablowanie 2-2,5mm.

Kable zasilające z listwą już przerabiałem, oprósz MA 252 (do ściany) reszta pod listwę Gigawatta, to optymalny wybór.

Za wzmacniacz - gratulacje!


Heco The New Statement - PAD Poseidon Ban-Ban - McIntosh MA252 + AQ Thunder + Kepler – Divine Acoustics / PAD Poseidon XLR - Moon 280D + AQ NRG-4  / Digital PAD Genesis XLR / AES/EBU - Emotiva ERC-3 + AQ NRG-4 + Orea Bronze - IsoAcoustics / + RCA Harmonix CI 230 MK2 Improved / AQ Carbon USB - PC-DAC (Tidal, iRiver) / GigaWatt PF-1 MK2 + AQ Blizzard /   (NAD D1050 DAC - tanio sprzedam)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kurcze podziwiam Twój zapał do pisania.

Przewody Nordosta z samego dołu oferty są mało ciekawe i mają nienajlepszy stosunek ceny do jakości. Ten przewód DIY  AudioPhase sądząc po opisie zrobiony z tego 

https://www.audiophonics.fr/en/hook-up-wires/neotech-stdcp-14-hook-up-wiring-multi-strands-up-occ-copper-pvc-20awg-208mm-p-12646.html

to dopiero początek przygody z przewodami zasilającymi. Idź za ciosem, zanim zdecydujesz się wydać pieniądze przetestuj jakieś przewody z wyższej półki i jakąś porządną listwę, będziesz miał punkt odniesienia i dopiero zobaczysz ile może dać dobre zasilanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, pepe napisał:

Do mojego teksu wkradł się istotny błąd. Zygmunta - właściciela i konstruktora Ziggy HiEnd Audio - nazwałem mylnie Zbyszkiem. Bardzo proszę moderację o poprawienie mojego błędu (wie ktoś czy jest jakaś zakładka/adres w tym celu stworzona?) . Ziggy wybacz proszę!

Nie ma problemu, tylko podaj w którym akapicie, bo tekst na tyle długo, że ciężko znaleźć tam ten jeden fragment...


"Zwei Din­ge sind unen­dlich, das Uni­ver­sum und die men­schliche Dum­mheit, aber beim Uni­ver­sum bin ich mir nicht ganz sicher."

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, kaviter napisał:

to dopiero początek przygody z przewodami zasilającymi. Idź za ciosem, zanim zdecydujesz się wydać pieniądze przetestuj jakieś przewody z wyższej półki i jakąś porządną listwę, będziesz miał punkt odniesienia i dopiero zobaczysz ile może dać dobre zasilanie.

W moim odczuciu mój system gra obecnie tak dobrze, że aż trudno mi w to uwierzyć. Nie sądziłem, że kiedykolwiek zbliżę się do takiej jakości dźwięku. Nie zamierzam jednak udawać, że w temacie kabli zasilających mam rozeznanie. Wpływ tych konkretnych  kabli na mój system był jednak na tyle jednoznaczny, że nie miałem ochoty się z nimi rozstawać. Wyszedłem z założenia, że nawet jeśli w tej cenie są kable jeszcze "lepsze" to ja chcę - z powodów które w tekście wymieniłem - właśnie te. I tak zrobiłem. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
W dniu 30.05.2019 o 14:21, kaviter napisał:

Kurcze podziwiam Twój zapał do pisania.

Przewody Nordosta z samego dołu oferty są mało ciekawe i mają nienajlepszy stosunek ceny do jakości. Ten przewód DIY  AudioPhase sądząc po opisie zrobiony z tego 

https://www.audiophonics.fr/en/hook-up-wires/neotech-stdcp-14-hook-up-wiring-multi-strands-up-occ-copper-pvc-20awg-208mm-p-12646.html

to dopiero początek przygody z przewodami zasilającymi. Idź za ciosem, zanim zdecydujesz się wydać pieniądze przetestuj jakieś przewody z wyższej półki i jakąś porządną listwę, będziesz miał punkt odniesienia i dopiero zobaczysz ile może dać dobre zasilanie.

Lubię te dociekania z czego dany kabel jest zrobiony, - bez złośliwości, piszę poważnie, sam często dociekam  - poważnie 🙂

Niestety nie trafiłeś kolego, dla zaspokojenia Twej ciekawości obiecuję wkleić dokładne zdjęcia rozbierane przewodu i jego przewodnika. 

Jak ktoś zna sygnaturę miedzi neotecha i posłucha FountainHead'a będzie wiedział że miedź jest całkowicie inna - pochodzi z kraju kwitnącej wiśni 🙂 

 

Dużo złości w temacie, naprawę, ja jestem nieobiektywny, nie wypowiadam się w temacie i proszę Kolegów nie łapcie za słówka ! 

Gratuluje @pepe świetnego i lekkiego pióra 🙂

Edited by AudioPhase

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 30.05.2019 o 12:56, pepe napisał:

bycia audiofilem - nie ograniczają się wyłącznie do słuchania muzyki.

Bycie audiofilem to jak sam pokazujesz, wyłącznie słuchanie sprzętu - czyli także kabli. Jak już, to w temacie muzyki pozostaje Ci bycie melomanem. A tutaj pokazałeś (o czym wspomniał @rochu), że z bycia melomanem masz niewiele wspólnego. 

 


#IRespect Music  SORRY! NIE TRAWIĘ AGROMUZYKI.

Share this post


Link to post
Share on other sites

pepe sugeruję sprawdzenie "na ucho" polaryzacji lub sprawdzenie faktycznej polaryzacji w urządzeniu. Niestety często w drogich urządzeniach polaryzacja w gniazdku nie jest powtarzalna więc sprawdzenie kabla nic nie da bo w urządzeniu może być niewłaściwe połącznie a będziesz sobie wmawiać że złączyłeś dobrze. Najlepiej mieć gniazdko shucko i przetestować osobiście (może się okaże, że nie słyszysz różnicy lub jest lepiej inaczej niż teoretycznie powinno być).

Gratuluję odwagi w pisaniu. Eksperymentowałem z innymi kablami ale doświadczenie nauczyło mnie, że takie opisy są czysto subiektywne, powiązane z konkretnym sprzętem, akustyką i słuchaczem więc najlepiej niech każdy u siebie posłucha i oceni. Nie chciałbym też robić kryptoreklamy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, arkadowski napisał:

z bycia melomanem masz niewiele wspólnego. 

Pepe się nie odzywa, bo słucha muzyki

W dniu 4.06.2019 o 14:12, AudioPhase napisał:

Dużo złości w temacie

A to pewnie z tych upałów- inaczej logicznie nie potrafię sobie tego wytłumaczyć. 

6 godzin temu, Pawcio70 napisał:

sugeruję sprawdzenie "na ucho" polaryzacji lub sprawdzenie faktycznej polaryzacji w urządzeniu

Prawdopodobieństwo, że RT-Project ma źle/odwrotnie podłączone przewody jest znikome. Ale obrócić wtyki kabli- oczywiście można


"zresztą wydaje mi się również, że Kartaginy powinno nie być"

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Dawid2011 napisał:

Jest prosty sposób na sprawdzenie polaryzacji w danym urządzeniu.

Jaki? 


Roon > Allo Digione Signature > Xindak DAC-20 > Cayin A55TP > S16Hz Canto Grand Signature+

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, MrSalieri napisał:

Jaki? 

Najprostszy sposób moim zdaniem wymaga posiadania tzw. "złodziejki" (do chwilowego odizolowania PE) i woltomierza prądu przemiennego. Odłączamy wszelkie przewody od urządzenia, podłączamy przez "złodziejkę", włączamy i mierzymy napięcie pomiędzy obudową urządzenia a PE gniazda zasilającego. Następnie wyłączamy urządzenie zmieniamy orientację przewodu w "złodziejce" włączamy i ponownie mierzymy napięcie. Prawidłowa polaryzacja zasilania to ta w której zmierzone napięcie jest niższe. Jak ktoś ma to źle i zrobi dobrze to może się nieźle zdziwić. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Tak to znam.  Może @Dawid2011Dawid2011 zna jakąś łatwiejszą metodę. 

Aż z ciekawości przelece u siebie bo nie pamiętam czy sprawdzałem na obecnych klockach. 

Edited by MrSalieri

Roon > Allo Digione Signature > Xindak DAC-20 > Cayin A55TP > S16Hz Canto Grand Signature+

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, kaviter napisał:

Jak ktoś ma to źle i zrobi dobrze to może się nieźle zdziwić. 

Bardzo fajny post. THX!!!

A jeśli

1. Faza jest odwrócona a polaryzacja hmmm zgodna to co wtedy?

2. Faza zgodna a polaryzacja odwrócona/ujemna?

Przepraszam za pytania laika!

Na testach Mytek Brooklyn DAC+  grał lepiej z polaryzacją ujemną, to samo MBridge. 


"zresztą wydaje mi się również, że Kartaginy powinno nie być"

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.