Jump to content
Michał W

Tool 'Fear inoculum' wasze opinie

Recommended Posts

 

 

 

A porównując do innych zespołów... czasem jak człowiek coś wyszuka, gitary fajne, wchodzi wokal i opadają ręce. Bo albo jakiś zaśpiewki rodem że składanki popcorn albo taki ryk że nie wiadomo czy koleś się nie dusi.

 

Mój znajomy taki problem ma z Meshuggah

 

Wysłane z mojego LG-H930 przy użyciu Tapatalka

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Joseph K. said:

 

 

 

 

 

Mój znajomy taki problem ma z Meshuggahemoji6.png

 

Wysłane z mojego LG-H930 przy użyciu Tapatalka

 

 

 

Albo Chavelle😊 mi się jednoznacznie kojarzy z Enrique Iglesiasem i nie daję rady przesłuchać całej płyty mimo, że muzyka nie jest zła

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Michał W napisał:

Albo Chavelle😊 mi się jednoznacznie kojarzy z Enrique Iglesiasem i nie daję rady przesłuchać całej płyty mimo, że muzyka nie jest zła

bo wokal to jednak bardzo wazna sprawa jest

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dlatego ja np. nie jestem w stanie słuchać Porcupine Tree albo Riverside. Po prostu nie lubię tych głosów i nic na to nie poradzę.

A Chavelle wskoczyło mi na tidalu, jak skończyła grać nowa płyta Toola. Całkiem to fajne. 


We stand in the Atlantic
We become panoramic

Share this post


Link to post
Share on other sites
Niestety przychylam się do tego co napisał kolega soundhaser. 
Chyba miałem wygórowane oczekiwania.
Kolega Kopczas się jednak przekonał, bo po pilotażowym utworze razem wybrzydzaliśmy.
 
Racja, to wszystko w całości ma inny wymiar. Tak jak mówię, były wśród zainteresowanych oczekiwania na coś bardziej pierwotnego, a oni poszli dalej w progresywnosc. Prawdę mówiąc częściej łapie się na skojarzeniach z King Crimson ( zwłaszcza w tych przerywnikach, są ewidentnie w stylu Power to believe). Myślę, że gdyby nie względne oczekiwania fanów by Tool był Toolem poszliby głębiej w romans z elektroniką.
Natomiast po kilku przesłuchaniach nie zmieniam swojej opinii: jest to wyśmienity album.

"Wolę błędy entuzjazty od obojętności mędrca" - Anatol France

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie jest zła ta płyta, chociaż raczej dla zagorzałych fanów. Starają się toolacy tworzyć klimaty wyrafinowane, dla mnie zdcecydowanie brak tu jednak rockowego pazura. Całościowo jednak jestem na "TAK", ale mam świadomość, że moja lubieć, bo wychowywać się w młodości na AEnimie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wysłuchałem całość jeden raz.

Niestety mam wrażenie, że oni grają cały czas jeden i ten sam utwór.

Być może kolejne przesłuchania (będą na pewno) dadzą inny ogląd całości, tymczasem średnio.

Tekstów, ze śpiewu nie jestem w stanie zrozumieć - to nie jest jak dla mnie wystarczająco "wyraźny" wokal, nigdy nie był.

W wersji drukowanej kiedyś trzeba będzie rozczytać, choć i tu nie spodziewam się specjalnie niczego nowego.

Jak dla mnie mają problem z aranżacjami i jakimś ciekawszym zróżnicowaniem, szczególnie w grze sekcji bas-perkusja. Może pomógłby jakiś dodatkowy instrument? Jakaś elektronika? (Wiem! Dodałbym miejscami odlotową, freejazzową trąbkę! - taki żarcik...a może nie do końca?)

Drobinki te króciutkie, dla mnie są bardzo OK, wprowadzają choć na chwilę jakiś inny "oddech".

Jedno jest pewne - mają swoje brzmienie, są niepodrabialni i natychmiast rozpoznawalni.

Brzmienie w moim odczuciu - po "ciemniejszej" stronie, podobnie jak np. u ostatniego R. Watersa.

 

 

7 godzin temu, Michał W napisał:

Ale i tak, moim zdaniem, najsłabszym ogniwem jest wokal. Maynard chyba stracił pazur i to nie tylko w Tool.

Zgoda. Z tym, że ten brak "pazura" rozumiem jako brak rozładowania-wyładowania kumulujących się przez cały czas emocji...coś jak sex tantryczny 😁

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Kopczas napisał:

Racja, to wszystko w całości ma inny wymiar. Tak jak mówię, były wśród zainteresowanych oczekiwania na coś bardziej pierwotnego, a oni poszli dalej w progresywnosc. Prawdę mówiąc częściej łapie się na skojarzeniach z King Crimson ( zwłaszcza w tych przerywnikach, są ewidentnie w stylu Power to believe). Myślę, że gdyby nie względne oczekiwania fanów by Tool był Toolem poszliby głębiej w romans z elektroniką.
Natomiast po kilku przesłuchaniach nie zmieniam swojej opinii: jest to wyśmienity album.

ja mysle to nie o tyle jest progresywnosc co transwowosc zapetlone fear inoculum moge sluchac kilka razy rzedu bo wprowadza w taki nastroj ze chce jeszczze raz i raz

mysle dla wydawnictw lateralus i fea inoculum tool swotworzyl nowy podgatunek metalu - TRANSMETAL

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 hours ago, soundchaser said:

Arcydzieło to nie jest. Rzekłbym, że to jest taka płyta pod "publiczkę", czyli pod miłośników tego typu grania post metalowego.
Dobrze się tego słucha, ale płyta za długa, 40 minut wystarczyłoby. Przerywniki w postaci dodanych kawałków są potrzebne, bo po pierwsze są interesujące, a po drugie wprowadzają urozmaicenie. Muzyka ciekawi tylko na początku. Później zaczyna mnie denerwować brzmienie perkusji, przypominające uderzenie pneumatycznego młota i gitara grająca często ten sam riff ala King Crimson o okresu Discipline.
Zapewne to będzie płyta roku. Dla mnie dość przeciętna produkcja...na siłę zrobiona, jak ktoś wcześniej napisał.
Wolę płyty norweskiego zespołu Motorpsycho, chociaż to trochę inna bajka, ale nie tak bardzo. 😉

Nie jest to post a prog i to najwyszszyck lotów. Takiej płyty oczekiwałem. To nie kolejny krok po 10 000 Days a dwa i to w swietnym progresywnym kierunku. Troche mnie Soudzie Twoja wypowiedz zaskakuje, bo sa korzenie w KIng Crimson, są wieloblokowe aranzance w stylu wczesnego Yes lub Genesis. Powiem, ze zdarli gacie z dupy wszystki progmetalowym zespołom. Ciekawe który teraz uzyje słowa prog opisujac to co tworzy ;)

Na CD nie ma tych bezsensownych elektronicznych bzdetów pomiedzy utworami. Przed premiera o tym nie wspominali. Mialo byc 7 utworów i jest, a składa sie to genialnie. Ja po 2 odsłuchach jestem zachwycony i podekscytowany. Płyta łatwa nie jest, wielu dostrzerze jeej piekno po kilku odsłuchach a dla wielu pozostaną pierwsze 3. Rozumiem rozczarowanie tych co oczekiwali przywalenia z pierwszych trzech sam bedąc wniebowzietym, ze poszli wlasnie w tym kierunku !

 

:)

Pozdrawiam

 

40 minutes ago, ohmygod said:

ja mysle to nie o tyle jest progresywnosc co transwowosc zapetlone fear inoculum moge sluchac kilka razy rzedu bo wprowadza w taki nastroj ze chce jeszczze raz i raz

mysle dla wydawnictw lateralus i fea inoculum tool swotworzyl nowy podgatunek metalu - TRANSMETAL

 

Dokłądnie 🙂 Dawno nie mialem takiego odjazdu bez alkocholu ... byc moze nigdy !

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, kocurro napisał:

Jako alternatywę dla śpiewu Maynarda polecam głos Joela Ekelöf zespołu Soen. Jak dla mnie równie energetyczne i rasowe granie. 

 

No bez Jaj, seon to slodkopierdzacy prog roczek...nie ma startu do tool.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, revers napisał:

Nie jest to post a prog i to najwyszszyck lotów. Takiej płyty oczekiwałem. To nie kolejny krok po 10 000 Days a dwa i to w swietnym progresywnym kierunku. Troche mnie Soudzie Twoja wypowiedz zaskakuje, bo sa korzenie w KIng Crimson, są wieloblokowe aranzance w stylu wczesnego Yes lub Genesis. Powiem, ze zdarli gacie z dupy wszystki progmetalowym zespołom. Ciekawe który teraz uzyje słowa prog opisujac to co tworzy 😉

Na CD nie ma tych bezsensownych elektronicznych bzdetów pomiedzy utworami. Przed premiera o tym nie wspominali. Mialo byc 7 utworów i jest, a składa sie to genialnie. Ja po 2 odsłuchach jestem zachwycony i podekscytowany. Płyta łatwa nie jest, wielu dostrzerze jeej piekno po kilku odsłuchach a dla wielu pozostaną pierwsze 3. Rozumiem rozczarowanie tych co oczekiwali przywalenia z pierwszych trzech sam bedąc wniebowzietym, ze poszli wlasnie w tym kierunku !

 

🙂

Pozdrawiam

 

Dokłądnie 🙂 Dawno nie mialem takiego odjazdu bez alkocholu ... byc moze nigdy !

Kurde...w poniedziałek wracam do domu i lecę zakupić... muszę dać czadu...

Ps. tydzień bez muzyki, w depresję zaczynam popadać 😵

😁

Edited by ziko369

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minutes ago, ziko369 said:

Kurde...w poniedziałek wracam do domu i lecę zakupić... muszę dać czadu 😁

Ale chyba nie fikuśną wersje z monitorkiem? 😊

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Michał W napisał:

Ale chyba nie fikuśną wersje z monitorkiem? 😊

Na h... mi monitorek...muzyka mi potrzebna, muzyka ...

 😂😂😂

Edited by ziko369

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 hours ago, krzysiek said:

Dlatego ja np. nie jestem w stanie słuchać Porcupine Tree albo Riverside. Po prostu nie lubię tych głosów i nic na to nie poradzę.

A Chavelle wskoczyło mi na tidalu, jak skończyła grać nowa płyta Toola. Całkiem to fajne. 

Bo Chavelle może się podobać, mi osobiście tylko wokal przeszkadza. Co do Purcupine i Riverside się zgodzę( choć w tym drugim przypadku akurat przeszkadza mi akcent, nie wiem czemu) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Kondzio13 napisał:

No bez Jaj, seon to slodkopierdzacy prog roczek...nie ma startu do tool.

Poleciłem Soen jako alternatywę zwłaszcza pod względem wokalu, bo o nim była mowa. Pazura tej muzyce też nie brakuje.

Uważam, że tego typu wartościowanie lepszy/gorszy jest bardzo ograniczone w swej skrajności czym muzyczna wrażliwość młodzieży mocno się wyróżnia. Każdemu co innego może się podobać, jednak każdy o wyrobionym i dojrzałym guście rozpozna i doceni dobrą muzykę.

PS. Chłopaki, jeśli macie na myśli ten zespół co ja to jego nazwę pisze się Chevelle 😉 

Edited by kocurro

"Szeroki jest człowiek, zbyt szeroki. Ja bym go zwęził." Fiodor Dostojewski

Share this post


Link to post
Share on other sites

W moim przypadku Panowie spóźnili się o ładnych kilka, a nawet kilkanaście lat, bo "wyrosłem" już z takiego ciężkiego łojenia 😜 Też totalnie nie leży mi współczesny sposób nagrywania muzyki, wszystko na ogłuszającą, dudniącą, zlewająca się ścianę dźwięku. Nawet hi-res albo winyl często nie ratuje sprawy. Co z tego że dynamika niby się zgadza skoro i tak dalej jest ściana wywalona na twarz. Oczywiście wszystko bez względu na czym słucham, po prostu to nie mój styl nagrywania. Możecie napisać że "cofam się w muzycznym rozwoju", ale ostatnio ukochałem Toto (AOR) czy The Go-Go's (kapela Belindy Carlisle), czy nawet późne lata 70-te, Olivia Newton-John. Zaś jeśli mam ochotę na jakieś progresywne łamańce wolę wrócić się do korzeni: King Crimson, Genesis czy też na zawsze ulubiony Yes. Zaś co do ostrego łojenia, klasyczny hard/heavy np. Warlock, Chastain.

Edited by Micke 13
  • Like 1

I love the sound of crashing guitars

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Micke 13 napisał:

Też totalnie nie leży mi współczesny sposób nagrywania muzyki, wszystko na ogłuszającą, dudniącą, zlewająca się ścianę dźwięku. Nawet hi-res albo winyl często nie ratuje sprawy. Co z tego że dynamika niby się zgadza skoro i tak dalej jest ściana wywalona na twarz

Smutne ale niestety dla nas, prawdziwe...ja nowoczesnego rocka przestałem słuchać bo drze japę niemiłosiernie, to już Death lepiej jest realizowany...

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Michał W napisał:

Ale chyba nie fikuśną wersje z monitorkiem? 😊

Faktycznie...nie doczytałem, że jest wersja tylko dla "wariatów"...

I co ja teraz biedny pocznę? 🤔

Z YouTube mam słuchać 😱?

Uff...na Hdtracks jest 🙃

 

Edited by ziko369

Share this post


Link to post
Share on other sites
Faktycznie...nie doczytałem, że jest wersja tylko dla "wariatów"...
I co ja teraz biedny pocznę?
Z YouTube mam słuchać ?
Uff...na Hdtracks jest
 
W streamingu również jest (Tidal, Spotify). Ja zakupiłem na Qobuzie.

Wysłane z mojego LG-H930 przy użyciu Tapatalka

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 hours ago, kocurro said:

Chłopaki, jeśli macie na myśli ten zespół co ja to jego nazwę pisze się Chevelle 😉 

Chevelle oczywiście😊

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Micke 13 napisał:

ostatnio ukochałem Toto (AOR) czy The Go-Go's (kapela Belindy Carlisle), czy nawet późne lata 70-te, Olivia Newton-John. Zaś jeśli mam ochotę na jakieś progresywne łamańce wolę wrócić się do korzeni: King Crimson, Genesis czy też na zawsze ulubiony Yes

Miałem taki etap, gdy wróciłem do płyt winylowych. Niestety nigdy nie byłem fanem progrockowego Genesis, czy Yes. Ciężko mi się słucha tej muzyki, dla mnie jest hm, archaiczna 😛 

Moim zdaniem nowa płyta Tool jest dobrze zrealizowana, chyba najlepiej z wydawnictw Tool. Dobrze słychać poszczególne instrumenty, nie zlewa się, a  z każdym kolejnym przesłuchaniem podoba mi się coraz bardziej. 

  • Like 1

We stand in the Atlantic
We become panoramic

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, krzysiek napisał:

Miałem taki etap, gdy wróciłem do płyt winylowych. Niestety nigdy nie byłem fanem progrockowego Genesis, czy Yes. Ciężko mi się słucha tej muzyki, dla mnie jest hm, archaiczna 😛 

Moim zdaniem nowa płyta Tool jest dobrze zrealizowana, chyba najlepiej z wydawnictw Tool. Dobrze słychać poszczególne instrumenty, nie zlewa się, a  z każdym kolejnym przesłuchaniem podoba mi się coraz bardziej. 

to prawda trzeba powiedziec wprost yes genesis  niestety ale brzydko sie zestarzalo

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
to prawda trzeba powiedziec wprost yes genesis  niestety ale brzydko sie zestarzalo
Czy ja wiem, "cyferek" yes słucham mają dużą z tego frajdę.

"Wolę błędy entuzjazty od obojętności mędrca" - Anatol France

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie  się nowa płyta TOOL bardzo podoba. 
Natomiast słusznie @kocurro miał skojarzenie z SOEN bo to podobny klimat muzyczny, a ja pójdę dalej i dodam jeszcze jedną myśl - ostatnia płyta A PERFECT CIRCLE - również podobne klimaty, miejscami nawet bardzo 🙂

  • Like 2
  • Thanks 1

♪ ♪ ♫  ♪  Najważniejsza jest muzyka i przyjemność jej słuchania  ♪ ♫ ♪ ♫ ♪ ♫ 

Share this post


Link to post
Share on other sites
44 minuty temu, ohmygod napisał:

to prawda trzeba powiedziec wprost yes genesis  niestety ale brzydko sie zestarzalo

A ja mam całkowicie przeciwne wrażenie, bo ta niby starość sprawia że muzyka jest totalnie inna od tego co mamy teraz. Równie dobrze można napisać że Tool brzmi za nowocześnie = nudno i na jedno kopyto, bo jest podobny do wszystkiego co jest grane obecnie. Ciężkie riffy na przesterach ? Check. Dudniąca perkusja ? Check. Ogólne "przebasowienie brzmienia", które ma nadać "ciężkości" ? Check. Ładny, gładki wokal ? Check. Ozdobniki z nowoczesnej elektroniki ? Są również.

Stara muza brzmi za to "lżej" bo i piece gitarowe były inaczej strojone, elektronika jak już to z analogowych syntezatorów (a Prophet-5 przez wielu ludzi ochrzczony został najdoskonalszym instrumentem na świecie), lżejsza, szybsza perkusja, totalnie inny sposób śpiewania, zdecydowanie wyżej. Od nadania ciężkości, jeśli ktoś potrzebuje w jakimś tam stopni w takiej muzie to jest sprzęt. Sam stosuje suba RELa (oz) i gdybym tylko chciał, mogę go sobie zestroić tak z systemem by "dociążyć" brzmienia, np. jazgotliwego heavy-metalu lat 80-tych do poziomu dudniącego Toola, a co ciekawe to nawet brzmi wtedy lepiej, bo dalej jest selektywny, przestrzenny i bez negatywnego efektu wywalenia całości za bardzo na twarz. Jedyny minus to tak naprawdę wysokie tony, a dokładniej talerze które były wtedy nagrywane co najwyżej średnio.    

Ale oczywiście to trzeba pewnie wsiąknąć jak ja w takie brzmienia, razem np. z oglądaniem starych musicali 😄 Z przykładów, dla mnie np. album Kim Wilde - Select jest jednym z najlepszych albumów synth-pop ever, właśnie dlatego że się zestarzał i już teraz nikt tak nie gra, w przeciwieństwie np. do Depeche Mode (który zresztą bardziej cenię za oryginalność brzmienia do Some Great Reward, czyli w sumie jak jakiś "stary depesz"). Ze wspomnianego prog-rocka wszelkie Genesisy, Yesy im starsze tym lepsze, choć w sumie ulubiony album Yes to oczywiście ... Oceany..., właśnie przez piękne dłużyzny, a tam przynajmniej Panowie nie ściemniali z rozdrabnianiem się na 7x 10min kawałków, tylko polecieli centralnie w 20min kompozycje i dla mnie to się sprawdza jako koncepcja tych utworów. Oczywiście to wszystko brzmi tak fantastycznie tylko z high-res vilyl-ripów 😉 

PS. A najdoskonalszą linię basu to i tak już zagrano wieki temu i znajduje się na Close To The Edge 😄 ❤️ 

Edited by Micke 13
  • Like 3

I love the sound of crashing guitars

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, krzysiek napisał:

Dobrze słychać poszczególne instrumenty, nie zlewa się, a  z każdym kolejnym przesłuchaniem podoba mi się coraz bardziej. 

To mnie trochę zmartwiłeś...bo wcześniejsze już u mnie brzmią bardzo selektywnie...na nowej może być już za dużo dobrego 🤔

Share this post


Link to post
Share on other sites
43 minuty temu, Kopczas napisał:

Czy ja wiem, "cyferek" yes słucham mają dużą z tego frajdę.

"Cyferki" to nie jest Yes tylko Cinema 😄 Nazwa zespołu "została" by lepiej sprzedać album. Zresztą z "cyferkami" czy Big Generatorem to jest inna para kaloszy, to już nie jest prog-rock tylko po prostu solidny, komercyjny pop-rock z ozdobnikami 😜  

Edited by Micke 13

I love the sound of crashing guitars

Share this post


Link to post
Share on other sites
"Cyferki" to nie jest Yes tylko Cinema  Nazwa zespołu "została" by lepiej sprzedać album. Zresztą z "cyferkami" czy Big Generatorem to jest inna para kaloszy, to już nie jest prog-rock tylko po prostu solidny, komercyjny pop-rock z ozdobnikami   
Dla mnie to jedyna strawna odsłona zespołu złożonego z członków yes
  • Haha 1

"Wolę błędy entuzjazty od obojętności mędrca" - Anatol France

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Micke 13 napisał:

choć w sumie ulubiony album Yes to oczywiście ... Oceany..., właśnie przez piękne dłużyzny, a tam przynajmniej Panowie nie ściemniali z rozdrabnianiem się na 7x 10min kawałków, tylko polecieli centralnie w 20min kompozycje i dla mnie to się sprawdza jako koncepcja tych utworów.

Lubię i pozdrawiam ludzi, którzy doceniają stary Yes.

Jednak w przypadku "oceanów", (oczywiście można je lubić pomimo), panowie sami kiedyś przyznali, że nagrywanie to była męczarnia i do koncepcji Jona nic za cholerę nie chciało pasować, musieli  właśnie krótkie kawałki mozolnie spasować do siebie, byleby jakoś w całość to poskładać.

Także "oceany" to nienajlepszy przykład.

Jak komuś brzmienie starego Yes ...jest za stare - polecam nowe remixy Stevena Wilsona...bo to nie brzmienie zespołu jako takiego się zestarzało, tylko sposób w jaki nagrywano w latach 70.

Wilson zrobił rzecz zadziwiającą - nie zmieniając przecież samej muzyki zjawiskowo odświeżył brzmienie i zdjął z niego tą "patynę" starocia. Podobne rzeczy to jeszcze Giles Martin robi dziś z Beatlesami.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.