Jump to content
robsonic

Czy oby na pewno tylko elektrony "plyna" w lampie?

Recommended Posts

24 minuty temu, robsonic napisał:

na koniec wreszcie fala grawitacyjna, ktora tez sie porusza z predkoscia swiatla

No i jest jeszcze fala meksykańska, która porusza się po stadionie choć tworzący ja ludzie stoją w miejscu to nawet trochę jak z prądem i elektronami.

  • Like 1
  • Haha 1

Staram się być melomanem ale zamiłowanie do DIY czyni czasem ze mnie audiofila.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Seyv napisał:

No i jest jeszcze fala meksykańska, która porusza się po stadionie choć tworzący ja ludzie stoją w miejscu to nawet trochę jak z prądem i elektronami.

Jest jeszcze fala w wojsku , zmieniaja sie tylko mlodziaki 😉

Edited by robsonic

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jest jeszcze coś takiego, jak dualizm korpuskularno-falowy.
Jest też coś takiego, jak Quantum-Eraser, czyli eksperyment z podwójną szczeliną  (a raczej dwoma podwójnymi szczelinami).
A tak w ogóle, to materia nas obserwuje. Patrzy, czy my ją obserwujemy.
Załamanie funkcji falowej Schroedingera jest właśnie wynikiem tego, że ona nas obserwuje, czy my ją obserwujemy 🙂
Lubicie Koty? Żywe koty?  A może martwe koty?
Kot Schroedingera jest jednocześnie i żywy, i martwy.
Wystarczy na niego nie patrzeć.
W tym kontekście, gadanie o fotonach w kontekście fali magnetycznej - nie rozumiem.

 

Edited by zjj_wwa
  • Thanks 1

"... Choose a job you love, and you will never have to work a day in your life. ..." - Confucius

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, zjj_wwa napisał:


A tak w ogóle, to materia nas obserwuje. Patrzy, czy my ją obserwujemy.
 

 

To oczywiste , bo w niej jest Stworca a ten musi jakos na nas patrzec 😉

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fajny wątek, Panowie, czytam z ciekawością. Nie ma to jak fizyka kwantowa, rozkłady Fermiego-Diraca i lampy elektronowe. Dziś jest zbyt piękny dzień, aby siedzieć przy komputerze 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 godziny temu, robsonic napisał:

Jest jeszcze fala w wojsku , zmieniaja sie tylko mlodziaki 😉

Jest też fala hejtu ...

A tak w ogóle, to fizyka kwantowa daje jednoznaczne dowody na to, że Teoria Materializmu jest nie do obronienia. W tym kontekście - my nie istniejemy. Jesteśmy symulacją. Komputerową. Na jakimś wielkim komputerze kwantowym. A to co widzimy, czujemy, słyszymy, postrzegamy, dotykamy, odbieramy zmysłami, to jest symulacja. To nie istnieje, tak naprawdę.
Albercik Einstein pokłócił się wręcz zresztą o tą kwestię, spacerując kiedyś z kolegą po ulicy. Tak się pokłócił, że aż prawie chciał pod nadjeżdżającą ciężarówkę wskoczyć. Plecami do ciężarówki. Argumentował mniej więcej tak:  "Skoro na nią nie patrzę, to ona nie istnieje, a w związku z tym - nie może mnie rozjechać. Więc mogę pod nią wskoczyć".
Albercik, choć Geniuś, to się jednak w tej jednej kwestii (fizyki kwantowej) głęboko pomylił.

Przemilczę już w ogóle milczeniem pewien inny eksperyment, związany ze spinami spowinowaconymi, oraz paradoksem komunikacji ponad-świetlnej. My, tutaj, na tej planecie, jesteśmy jak wielka gra, na ekranie wielkiego komputera kwantowego. A spowinowacone spiny (jeden w Kalifornii, a drugi - na Wschodnim Wybrzeżu; synchronizacja zegarami atomowymi, itp, itp) - dały kolejny dowód na to, że ... karta graficzna tego komputera kwantowego, który nas symuluje, ma niezwykle wydajną magistralę komunikacyjną. Ponad-Świetlną.

Niels Bohr: "Anyone who is not shocked by the quantum theory has not understood it."
{"Ktokolwiek, kto nie jest przerażony Teorią Kwantową, po prostu jej nie zrozumiał"}

Albert Einstein: "... I cannot seriously believe in it [quantum theory] because the theory cannot be reconciled with the idea that physics should represent a reality in time and space, free from spooky actions at a distance [spukhafte Fernwirkungen]..."

Edited by zjj_wwa
  • Thanks 1

"... Choose a job you love, and you will never have to work a day in your life. ..." - Confucius

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

>>>>>Ja staram się stworzyć dźwięk, w którym każda jego cząsteczka emituje energię do otaczającej ją przestrzeni, tak jak to robi choćby słońce, a dopiero ta energia stapia się w całość tworząc muzykę. Wróćmy jeszcze do kwestii rejestracji dźwięku.

Brzmienie elektronów

Czy widzieliście kiedyś ruch elektronów? W podręczniku można wyczytać, że elektrony krążą wokół protonu z ogromną prędkością. Czasem udaje mi się wyobrazić jak faktycznie one się poruszają. Zachowują się raczej jak termoelektrony.

Dźwięk z lamp skonstruowanych w celu osiągnięcia maksymalnej wydajności jest dość ciężki, powolny, tymczasem z lamp o bardzo prostej konstrukcji otrzymujemy czysty, transparentny dźwięk. Wydaje mi się, że ta różnica bierze się z relacji między wielkością emisji, a napięciem na elektrodzie. Termoelektrony unoszą się wokół katody niczym grupy chmur. Im większa jest emisja tym więcej mamy termoelektronów. Każdy pojedynczy termoelektron musi zostać odseparowany od chmury by mógł trafić do elektrody. Proces ten jest zależny od napięcia przyłożonego do elektrody.

Zastanówmy się nad strukturą pentody. Elektrony „wylewają” się z katody i formują duże chmury. Ponieważ w pobliżu znajduje się siatka o drobnych otworach kontrolująca elektrony, unoszące się termoelektrony nie wiedzą, w którą stronę mają się poruszać, jako że i siatka i elektrony mają ładunek ujemny. Wydaje mi się, że właśnie ten stan rzeczy ma coś wspólnego z „łagodnym” dźwiękiem lamp pentodowych. Jak więc można by zredukować liczbę unoszących się elektronów? Wydaje się, że należałoby zastosować siatkę o większych oczkach i podnieść napięcie przykładane do elektrod, słowem użyć triody bezpośrednio żarzonej zamiast pentody. Tyle, że w jej przypadku elektroda pracuje nieco mniej stabilnie przez co elektrony są dodatkowo „pobudzone”, co wpływa na dźwięk, który słyszymy. Jak widać nie ma rozwiązań idealnych – uzyskanie dobrego dźwięku to naprawdę trudna sprawa.<<<<<

 

Hiroyasu Kondo, Audio Note Co., Ltd., Tokio


Nie jestem z ....branży...to naduzycie ze strony  admina i moderacji....

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widze, ze kazdy ma jakies swoje wyobrazenie odnosnie fal, elektronow, fotonow, itd - i bardzo dobrze! Wydaje mi sie, ze nauka i definicje zwiazane z poruszonym tematem nie sa do konca tozsame z rzeczywistoscia... Jesli chodzi stricte o przeplyw elektronow w lampie to jest to rodzaj fali zmodulowany chaosem czestotliwosci akustycznych i oczywiscie ponadakustycznych (parzyste i nieparzyste harmoniczne). Mysle, ze jeden elektron krazacy wokol jadra atomowego to tez fala. Chmura z kolei elektronow rowniez bedzie fala i wreszcie sam przeplyw tez bedzie mial charakter falowy. Kazda z tych 3 propozycji falowych moim zdaniem jest inna i maja one wplyw na siebie. Do tego dochodzi modulacja tego wszystkiego... 

Share this post


Link to post
Share on other sites
49 minut temu, robsonic napisał:

Jesli chodzi stricte o przeplyw elektronow w lampie to jest to rodzaj fali zmodulowany chaosem czestotliwosci akustycznych i oczywiscie ponadakustycznych (parzyste i nieparzyste harmoniczne). Mysle, ze jeden elektron krazacy wokol jadra atomowego to tez fala. Chmura z kolei elektronow rowniez bedzie fala i wreszcie sam przeplyw tez bedzie mial charakter falowy. Kazda z tych 3 propozycji falowych moim zdaniem jest inna i maja one wplyw na siebie. Do tego dochodzi modulacja tego wszystkiego... 

To wyobraź sobie co musi się dziać we wszelkiej maści kablach używanych w audio. Różne materiały o różnej gęstości, różną prędkość elektronów a jak kabel gruby to atomów bez liku. Ileż tam się fal wzajemnie nakłada. I do tego jeszcze wzajemny kontakt dwóch różnych materiałów, skrajnych dielektryków i doskonałych przewodników. Co tam się musi dziać na granicy...

Miało być merytorycznie ale pozwoliłem sobie i ja pościć wodzę wyobraźni 😉

16 godzin temu, Moontan napisał:

Wydaje mi się, że właśnie ten stan rzeczy ma coś wspólnego z „łagodnym” dźwiękiem lamp pentodowych.

Z mojego doświadczenia wynika, że łagodniej brzmią triody jak pentody.

 

16 godzin temu, Moontan napisał:

Wydaje się, że należałoby zastosować siatkę o większych oczkach i podnieść napięcie przykładane do elektrod, słowem użyć triody bezpośrednio żarzonej zamiast pentody

Co ma wspólnego rodzaj żarzenia do rodzaju siatki i napięcia chyba anodowego?

Proponuję poczytać wiecej o budowie lamp. 


Staram się być melomanem ale zamiłowanie do DIY czyni czasem ze mnie audiofila.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W lampach elektronowych zachodzą skomplikowane reakcje fizyko-chemiczne, nie jest to tylko przepływ elektronów, ale oddziaływanie różnych sił i cząstek. Lampa elektronowa to taki mały zderzasz hadronów, cząstki nie poruszają się bez kolizyjnie ale zderzają się ze sobą. Każdy chyba zauważył różnice w brzmieniu lamp różnych producentów. Pomimo że parametry mierzalne są takie same, lampy grają inaczej. Duże znaczenie ma rodzaj stopów metali użyty do budowy elektrod lampy, było to ściśle strzeżoną tajemnicą firm, dawniej produkujących lampy.   

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Roman_66094 napisał:

Każdy chyba zauważył różnice w brzmieniu lamp różnych producentów. Pomimo że parametry mierzalne są takie same, lampy grają inaczej. Duże znaczenie ma rodzaj stopów metali użyty do budowy elektrod lampy, było to ściśle strzeżoną tajemnicą firm, dawniej produkujących lampy. 

Parametry lamp różnych producentów wcale nie są identyczne - wystarczy zmierzyć podstawowy z nich taki jak pasmo przenoszenia, niewielkie różnice będą.

Dużo większe różnice są w zakresie dynamiki. Różne domieszkowanie katody powoduje, że lampa inaczej reaguje na znaczne i szybkie zmiany przyłożonego do niej napięcia. Czyli jest w stanie wyemitować większą lub mniejszą ilość elektronów w jednostce czasu. 


Staram się być melomanem ale zamiłowanie do DIY czyni czasem ze mnie audiofila.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolego ....Seyv....TO NIE SA MOJE SLOWA.......lecz Hiroyasu Kondo.On juz nie zyje ale rozumie ze Ty masz wieksze osiagniecia ......:))))))))))))

  • Like 1

Nie jestem z ....branży...to naduzycie ze strony  admina i moderacji....

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę, że należało by je więc dobrze przetłumaczyć i zrozumieć. Bo pan Kondo na pewno tak tego nie ujął i nie miał problemów z odróżnieniem triody od pentody.

 


Staram się być melomanem ale zamiłowanie do DIY czyni czasem ze mnie audiofila.

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Seyv napisał:

 

Z mojego doświadczenia wynika, że łagodniej brzmią triody jak pentody.

Dlaczego? Czyzby dlugosc drogi elektronow (czy cokolwiek tam przeskakuje/plynie) miala wplyw na jakosc "chaosu szumu akustycznego" jaki lechta nasze zmysly? Tak szczerze mowiac to najbardziej ze wszystkich wynalazkow mi osobiscie najmniej dokucza wzmocnienie dzwieku za pomoca tranzystorow bipolarnych (tych zwyklych).. Przerobilem juz sporo wzmakow i zawsze te "najzwyklejsze" zeby nie powiedziec najtansze maja dla mnie najlepsze brzmienie...... Lampy?.. owszem brzmia bardzo cieplo ale jednak brakuje zawsze "basow" .. MOS-fety wg mnie za bardzo sie "skupiaja" na wzmacnianiu sopranow i dzwiek staje sie bardzo "krzykliwy". Natomiast zwyczajne tranzystory bipolarne moim zdaniem brzmia najuniwersalniej i najlepiej (pod warunkiem oczywiscie, ze konstrukcja wzmaka to odpowiedzialna i przemyslana konstrukcja).. PS... Ostatnio pochylilem sie nad klasa wzmakow impulsowych... Bylem strasznym przeciwnikiem konstrukcji wzmacniaczy o koncepcjach impulsowych czyli klasa "D".. Jakis czas temu zakupilem z Chin takie cus w klasie T i kopara mi opadla.. Dzwiek jest tak przyjemny, ze poprostu nie moge w to uwierzyc.. Dodam, ze wzmacniacz pobiera prad tak subtelnie i delikatnie (jakby byl anoreptykiem), ze wlasciwie sa to pojedyncze elektrony 😛 a jakosc brzmienia wg mnie to klasa A -  czyli najlepsza z mozliwych...

Edited by robsonic

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Roman_66094 napisał:

W lampach elektronowych zachodzą skomplikowane reakcje fizyko-chemiczne, nie jest to tylko przepływ elektronów, ale oddziaływanie różnych sił i cząstek. Lampa elektronowa to taki mały zderzasz hadronów, cząstki nie poruszają się bez kolizyjnie ale zderzają się ze sobą. Każdy chyba zauważył różnice w brzmieniu lamp różnych producentów. Pomimo że parametry mierzalne są takie same, lampy grają inaczej. Duże znaczenie ma rodzaj stopów metali użyty do budowy elektrod lampy, było to ściśle strzeżoną tajemnicą firm, dawniej produkujących lampy.   

Mysle, ze tych czynnikow jest duuuzo wiecej..  Rodzaje stopow to jedno, odleglosc elektrod to drugie i wreszcie dochodzimy do "powtarzalnosci domieszek metali komponentow " w lampie i jakosci pradu zarzenia.. Moim zdaniem lampa jest o kilka rzedow wielkosci mniej doskonaja niz tranzystor. Lampa ma o wiele wiecej wad w stosunku do polprzewodnikowego tranzystora. W elektronice jesli w koncowce mocy wysterowujacej glosniki wystepujee wiecej niz jeden stopien wzmacniajacy (tranzystor/lampa) powtarzalnosc elementu wykonania ma kluczowy wplyw na jakosc i oryginalnosc wzmocnienia.. Takze konstrukcje typu PP i mostkowe sa najbardziej "czule" pod wzgledem jakosci brzmienia. Wedlug mnie najoryginalniej zawsze wzmocni jeden tranzystor/lampa/cokolwiek nowego w calym przedziale pasma akustycznego.. Niestety wada takiego rozwiazania jest mocno ograniczona moc wzmocnienia 😞

Edited by robsonic

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, robsonic napisał:

Dlaczego? Czyzby dlugosc drogi elektronow (czy cokolwiek tam przeskakuje/plynie) miala wplyw na jakosc "chaosu szumu akustycznego" jaki lechta nasze zmysly?

Dlatego, że triody mają niższe zniekształcenia, mniejsze szumy i mniejszą oporność wewnętrzną (co nie jest bez znaczenia w przypadku współpracy z kolumnami). Należy pamiętać, że te same zależności będą występować w tej samej lampie w zależności od rodzaju pracy (triodowy / pentodowy). 

14 godzin temu, robsonic napisał:

Moim zdaniem lampa jest o kilka rzedow wielkosci mniej doskonaja niz tranzystor.

Są różne lampy, różne tranzystory. Nie można generalizować. W przypadku lampy zaleta jest ta, że bardzo prosto i bezproblemowo można je wymienić na inne w przypadku tranzystorów już tak fajnie nie jest. Wszystko ma wady i zalety a dobre audio to sztuka kompromisów.

14 godzin temu, robsonic napisał:

Wedlug mnie najoryginalniej zawsze wzmocni jeden tranzystor/lampa/cokolwiek nowego w calym przedziale pasma akustycznego..

Proste konstrukcje na lampach potrafią zagrać zaskakująco dobrze (choć im lepszych elementów użyjemy tym efekt będzie lepszy) w przypadku tranzystorów już tak fajnie nie jest.


Staram się być melomanem ale zamiłowanie do DIY czyni czasem ze mnie audiofila.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Seyv napisał:

Dlatego, że triody mają niższe zniekształcenia, mniejsze szumy i mniejszą oporność wewnętrzną (co nie jest bez znaczenia w przypadku współpracy z kolumnami). Należy pamiętać, że te same zależności będą występować w tej samej lampie w zależności od rodzaju pracy (triodowy / pentodowy). 

 

Mialem cos innego na mysli pytajac o to. Osobiscie wole tryb pentodowy bo wzmacniacz ma kopa..Nie widze szczegolnie roznic w jakosci audio miedzy tymi trybami. Mysle, ze klasa wzmacniacza ma wiekszy wplyw na brzmienie..

1 godzinę temu, Seyv napisał:

 

Są różne lampy, różne tranzystory. Nie można generalizować. W przypadku lampy zaleta jest ta, że bardzo prosto i bezproblemowo można je wymienić na inne w przypadku tranzystorów już tak fajnie nie jest. Wszystko ma wady i zalety a dobre audio to sztuka kompromisów.

 

Mozna.. W duzej mierze na jakosc dzwieku maja wplyw kondensatory (ich ESR). Jakis czas temu powymienialem w swojej diorze wszystkie przy koncowce mocy (pomijajac przedwzmacniacz) a jakosc brzmienia totalnie sie zmienila.. Te wszystkie petle i petelki obwodow LC to w glownej mierze nasze "brzmienie". Tranzystor wbrew pozorom ma najmniejszy wplyw wedlug mnie. Kombinujac pojemnosciami i indukcjami przy kazdej koncowce mozemy tak naprawde "zestroc" calosc pod kazde ucho..

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, robsonic napisał:

Osobiscie wole tryb pentodowy bo wzmacniacz ma kopa.

Bo ma większą moc i potrzebuje niższego napięcia do wysterowania. 


Staram się być melomanem ale zamiłowanie do DIY czyni czasem ze mnie audiofila.

Share this post


Link to post
Share on other sites
41 minut temu, Seyv napisał:

Bo ma większą moc i potrzebuje niższego napięcia do wysterowania. 

Dlatego mam takie wrazenie, ze pentody w trybie triodowym sie bardzo marnuja 😉

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 9.09.2019 o 13:57, robsonic napisał:

Dlatego mam takie wrazenie, ze pentody w trybie triodowym sie bardzo marnuja 😉

Pentody jako lampy mocy grają bardzo dobrze moim zdaniem, nieraz podłączałem pentodę w triodę ale przeważnie było gorzej. Jedną z pentod dobrze sprawdzającą się jako trioda jest EL34 można 2 i 3 siatkę podłączyć do anody i ok 6W w SE można uzyskać.  

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, Roman_66094 napisał:

Pentody jako lampy mocy grają bardzo dobrze moim zdaniem, nieraz podłączałem pentodę w triodę ale przeważnie było gorzej.

Z przełączaniem trybów jest ten problem, że tak naprawdę oba wymagają inaczej nawiniętych transformatorów głośnikowych. Wraz ze zmianą rezystancji wewnętrznej zmieni się pasmo przenoszenia. Jak trafi jest nawinięte do trybu pentodowego to podpięcie w trybie triodowym obetnie pasmo od góry.


Staram się być melomanem ale zamiłowanie do DIY czyni czasem ze mnie audiofila.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ze zmieniającej się rezystancji wewnętrznej lampy. W trybie pentodowym jest ona dużo większa. Rezystancja wewnętrzna ma jeszcze jeden bardzo słyszalny wpływ. Wzmacniacz zbudowany na lampach o dużej rezystancji wewnętrznej (pracujących w trybie pentodowym) wraz ze wzrostem impedancji kolumny będzie "wpompowywał" proporcjonalnie więcej mocy w kolumny (zachowuje się więc trochę jak wzmacniacz prądowy a nie napięciowy). Jako, że w większości kolumn wraz ze wzrostem częstotliwości wzrasta impedancja ta część pasma będzie głośniejsza (no i oczywiście górki na basie charakterystyczne dla obudowy też podkreśli). Jeśli zsumujemy te informację to widać wyraźnie, że po przełączeniu wzmacniacza skonstruowanego do trybu pentodowego w tryb triodowy będzie on grał z mniejszą ilością wysokich częstotliwości więc wyda nam się ciemny czy też zmulony. Jednak wzmacniacz skonstruowany do trybu triodowego taki już nie będzie i zapewnia dźwięk dużo wierniejszy.


Staram się być melomanem ale zamiłowanie do DIY czyni czasem ze mnie audiofila.

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minut temu, Seyv napisał:

Ze zmieniającej się rezystancji wewnętrznej lampy. W trybie pentodowym jest ona dużo większa. Rezystancja wewnętrzna ma jeszcze jeden bardzo słyszalny wpływ. Wzmacniacz zbudowany na lampach o dużej rezystancji wewnętrznej (pracujących w trybie pentodowym) wraz ze wzrostem impedancji kolumny będzie "wpompowywał" proporcjonalnie więcej mocy w kolumny (zachowuje się więc trochę jak wzmacniacz prądowy a nie napięciowy). Jako, że w większości kolumn wraz ze wzrostem częstotliwości wzrasta impedancja ta część pasma będzie głośniejsza (no i oczywiście górki na basie charakterystyczne dla obudowy też podkreśli). Jeśli zsumujemy te informację to widać wyraźnie, że po przełączeniu wzmacniacza skonstruowanego do trybu pentodowego w tryb triodowy będzie on grał z mniejszą ilością wysokich częstotliwości więc wyda nam się ciemny czy też zmulony. Jednak wzmacniacz skonstruowany do trybu triodowego taki już nie będzie i zapewnia dźwięk dużo wierniejszy.

A moze to jest odwrotnie? To nie jest sprawa wytlumiania pasma od gory tylko dodanie kopa od dolu? Wystarczy sie pobawic korektorem (wtyczkami winampa chociazby) i uzyskamy calkiem podobne efekty. Mysle, ze rezystancje wewnetrzna lampy mozna skompensowac odpowiednio transformatorami ze roznice w brzmieniu beda niewielkie. Skoro tryb pentodowy w lampie ma wieksza rezystance to nalezy dowinac troche zwojow do trafa po stronie lampy.. Tak wogole to przelaczajac miedzy trybami nalezaloby uzyc wogole innych traf, gdyz ilosc metalu po stronie wtornej i pierwotnej powinna byc taka sama (najwieksza wtedy sprawnosc ponoc transformator ma). Zabawa polega tylko na ilosciach zwojow i grubosciach drutu zachowujac taki sam stosunek uzytego przewodnika wagowo miedzy uzwojeniami pierwotnym i wtornym.

Czy ktos wie ile procentowo zmienia sie rezystancja w tej samej lampie w obu tych trybach pracy?

Edited by robsonic

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, robsonic napisał:

To nie jest sprawa wytlumiania pasma od gory tylko dodanie kopa od dolu?

Na dole też mogą być górki impedancyjne w które pentoda wpompuje więcej mocy. Wadę tę (bo z technicznego punktu widzenia to wada) można poprawić tylko przez sprzężenie zwrotne.

Godzinę temu, robsonic napisał:

Czy ktos wie ile procentowo zmienia sie rezystancja w tej samej lampie w obu tych trybach pracy?

Procentowo? Trioda może mieć 99% niższą rezystancję jak pentoda - czyli sporo. 


Staram się być melomanem ale zamiłowanie do DIY czyni czasem ze mnie audiofila.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Seyv napisał:

 

Procentowo? Trioda może mieć 99% niższą rezystancję jak pentoda - czyli sporo. 

Powaznie? Niee... To chyba niemozliwe.. Przykladowy stosunek 100 omow i 10 kilomow to wlasciwie zupelnie inne urzadzenia...  Miedzy tranzystorami a lampami to zrozumialbym taka zaleznosc...

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Seyv napisał:

Na dole też mogą być górki impedancyjne w które pentoda wpompuje więcej mocy. Wadę tę (bo z technicznego punktu widzenia to wada) można poprawić tylko przez sprzężenie zwrotne.

W swiecie polprzewodnikow jest tak samo. Im glebsze sprzezenie zwrotne tym glebsza klasa A i wiekszosc energii idzie w palnik dlatego mamy mniejsze wzmocnienie kosztem poboru energii. Na przyklad wzmaki w klasie D,T wogole takowego nie maja stad poniekad znikome grzanie sie. Tak naprawde sprzezenie zwrotne w klasach A, AB nalezy rozumiec jako "echo" w doslownym slowa tego znaczeniu. Im glebsze tym wiecej harmonicznych czyli paradoksalnie wiecej szumu...stad ryzyko wzbudzenia sie wzmaka i potencjalny generator 😛 dlatego trzeba stosowac pewne myki w postaci filtrow LC i dobrac zawsze optymalne punkty pracy tranzystorow.

Edited by robsonic

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, robsonic napisał:

Im glebsze sprzezenie zwrotne tym glebsza klasa A i wiekszosc energii idzie w palnik dlatego mamy mniejsze wzmocnienie kosztem podobu energii

?? 


nagrywamy.com

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, robsonic napisał:

a nie jest tak? wiec prosze objasnic zamiast znow sie czepiac.

Nie jest. Objaśnić powinien ten, kto próbuje obalić aktualny stan.


nagrywamy.com

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.