Jump to content
SłuchaczX

Co lubię a czego nie lubię w muzyce

Recommended Posts

Witam

Chciałbym założyć wątek poświęcony lubianym i nie lubianym elementom w muzyce. Nie chodzi o to czy lubię dajmy na to jazz a nie lubię muzyki elektronicznej. Chodzi o coś co dopiero odkryłem albo lepiej uświadomiłem sobie.

Chodzi o rodzaj grania albo o konkretne instrumenty lub sposób używania tych instrumentów lub o coś jeszcze co przeszkadza i nie pasuje do utworu.

Zacznę od wibrafonu. Kilka dni temu przesłuchałem po raz pierwszy album "Jazz at the Pawnshop" Arne Domnérusa. I stwierdziłem, że nie mogę ścierpieć wibrafonu w jazzie. Generalnie lubię ten instrument za jego niezwykły, właśnie wibrujący :-) dźwięk. Ale nie mogłem spokojnie słuchać tego albumu. Kiedy odzywał się wibrafon burzyła się cała atmosfera muzyki. Fajnie brzmi wibrafon w filmie, na przykład w jakimś starym czarno-białym polskim filmie chyba z Panem Anatolem - tam zdaje się coś tego wibrafonu było. Inny jego album "Memories of You" też bardzo fajny ale znów - gdy pojawiał się wibrafon, zwłaszcza mocno wyeksponowany zaburzał przyjemność słuchania.

Druga rzecz - dzwonienie strun gitary o palce oraz dźwięk przesuwanych palców po grubych owijanych strunach czyli szuranie palcami po strunach (nie mam pojęcia jak to nazwać). Oba rodzaje dźwięków powodują, że nagranie wydaje mi się nieco amatorskie. Charlie Haden tak robił na płycie "Beyond The Missouri Sky". Płyta genialna, wspaniale jej się słucha, zwłaszcza ostatniego utworu "Spiritual" - coś genialnego jak gitara pięknie współgra z kontrabasem. Ten utwór ma w sobie coś magicznego, mogę go słuchać kilkanaście razy pod rząd i ciągle jestem zafascynowany. Pusta, ciemna przestrzeń wypełniona aksamitnym dźwiękiem. No i trochę mi to szuranie po strunach rozbija nastrój 😉 Zresztą nie tylko szuranie ale także na początku słychać jakby fałszywy, mocno przytłumiony dźwięk jednej ze strun.

 

UWAGA!

Sprawy tu opisywane są natury "bo tak". Chodzi mi o to aby nie krytykować w tym wątku nikogo że nie lubi wibrafonu albo szurania palcami po strunach gitary. Ciekawi mnie czy tylko ja taki dziwny jestem czy też inni też tak mają 😉

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie bardzo przeszkadzają wokaliści śpiewający wysoko lub piskliwie.
Uważam wokal za niezbędną rzecz w muzyce jakiej słucham. Czasami, jak słyszę początek jakiegoś nowego utworu to myślę "super, oby tego nie spieprzyli" ...i wtedy wchodzi piejący pan w zbyt obcisłych spodniach, jakby wyrwany z lat 70.
W zasadzie to wokalistki też wolę operujące w niższych rejestrach.
Drażnią mnie gitarowe solówki, te które nic nie wnoszą do muzyki a są tylko popisem.
Bardzo irytuje mnie też maniera krzykliwej średnicy. Lecz to pewnie kwestia mody w realizacji a nie muzyki jako takiej.

Uwielbiam damskie głosy w post metalu czy post rocku. Melorecytacje czy dialogi w tle. Ot choćby jak na pierwszej płycie Lost in Kiev.
Dobrego perkusistę na dobrze nagranym instrumencie. Jak na ostatnim Tool.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites



dźwięk przesuwanych palców po grubych owijanych strunach czyli szuranie palcami po strunach (nie mam pojęcia jak to nazwać). Oba rodzaje dźwięków powodują, że nagranie wydaje mi się nieco amatorskie.


Raczej autentyczne, bez "czyszczenia" przez inżyniera dźwięku.

Usiądź w pierwszym rzędzie na koncercie jakiegoś wybitnego gitarzysty klasycznego i sam się przekonaj jak to jest w realu

If you want the job done right, hire a professional.

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, Sine Metu napisał:

Usiądź w pierwszym rzędzie na koncercie jakiegoś wybitnego gitarzysty klasycznego i sam się przekonaj jak to jest w realu emoji846.png

No właśnie dla tego była na końcu uwaga. Wiem jak to jest w realu, pobrzdękuję sobie nawet na gitarze 😉

I nawet mam świadomość, że owo szorowanie po strunach jest nieodzownym elementem muzyki strunowej szarpanej a nawet że jest on pożądanym elementem tła dźwiękowego. Więcej, jest to element który, jak pisze Sine Metu a o czym i ja wiem, w naturze trudno ominąć.

Ale mnie to nie pasuje bo tak :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie najbardziej wkurza sposób nagrywania muzyki rozrywkowej w ogóle, czyli coś, co wymyślił Les Paul i co od końca wojny (prawie i z przerwami) jest standardem. Im jestem starszy tym bardziej mnie to denerwuje - mimo, że przecież z tego żyję 😉


nagrywamy.com

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mnie najbardziej wkurza sposób nagrywania muzyki rozrywkowej w ogóle, czyli coś, co wymyślił Les Paul i co od końca wojny (prawie i z przerwami) jest standardem. Im jestem starszy tym bardziej mnie to denerwuje - mimo, że przecież z tego żyję
W samym nagrywaniu wielośladowym nic złego nie widzę, grunt żeby było na setkę.

If you want the job done right, hire a professional.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Sine Metu napisał:
30 minut temu, przemak napisał:
Mnie najbardziej wkurza sposób nagrywania muzyki rozrywkowej w ogóle, czyli coś, co wymyślił Les Paul i co od końca wojny (prawie i z przerwami) jest standardem. Im jestem starszy tym bardziej mnie to denerwuje - mimo, że przecież z tego żyję emoji6.png

W samym nagrywaniu wielośladowym nic złego nie widzę, grunt żeby było na setkę.

No właśnie. A ośmiu Les Paulów ciężko znaleźć, o ośmiu żonach nie wspominając 😉

  • Like 1

nagrywamy.com

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja w muzyce nie lubię ściemniania i grania po zbójach - obojętnie w jakim stylu i w jakim gatunku. I nie lubię oszustwa - bo w muzyce jak i w każdej innej sztuce, szczerość jest chyba najważniejsza. 

  • Like 1

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites
No właśnie. A ośmiu Les Paulów ciężko znaleźć, o ośmiu żonach nie wspominając

 

Czy innym staronadworzaninu

 

A żon sześć, rzecz jasna.


If you want the job done right, hire a professional.

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Chicago napisał:

Ja w muzyce nie lubię ściemniania i grania po zbójach

Przybliżysz proszę co masz na myśli? Chodzi na przykład o autotune?

 

12 godzin temu, wojciech iwaszczukiewicz napisał:

I jak tu żyć ?

No właśnie Panie, jak tu żyć 😉 Z drugiej strony człowiek,  na szczęście, jest istotą bardzo szybko dostosowującą się, więc nawet do szurania po strunach, wibrafonu w jazzie a nawet fałszującego muzykę strojenia 440Hz da się przyzwyczaić :-)

16 godzin temu, przemak napisał:

Mnie najbardziej wkurza sposób nagrywania muzyki rozrywkowej w ogóle

Przemak, wytłumacz mi to bo nie kojarzę tematu. Czy chodzi Ci o to, że rock z natury jest nagrywany niedbale bo chodzi w tej muzyce o przekaz a nie dokładność, jakość itd?

Kurcze ludzie, kilka postów i już mam wiele tematów które muszę poznać. Niby człowiek interesuje się muzyką, niby coś tam czyta ale jak przyjdzie co do czego to mało wie :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, SłuchaczX napisał:

Przemak, wytłumacz mi to bo nie kojarzę tematu

Chodzi mi o kolejność nagrywania. Muzyka powinna się opierać na interakcji a nagrania ZAWSZE rozpoczyna się od bębnów, zwykle do metronomu. Potem reszta, a na końcu wokal, któremu to wszystko ma akompaniować. Jak? 

  • Thanks 1

nagrywamy.com

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minut temu, przemak napisał:

Muzyka powinna się opierać na interakcji

Czyli jak nagrywa się muzykę rockową? Wchodzi zespół do studia i grają piosenkę która jest rejestrowana jako całość?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co lubię: młodzieńczą fantazję i ekspresję. Często moją ulubioną płytą danego zespołu jest pierwsza, lub nawet EP (np Tool "Opiate"). 

Czego nie lubię: japońskiej perfekcji i kobiecego wokalu w deathmetalu.


"Głowa jest dla mnie najważniejsza, bo nią jem."

W salonie: foobar2000, pcm2704, Onkyo A-5VL i Monitor Audio MR4; w sypialni: Onkyo CS-545; do filmów: Sony HT-IS100

Share this post


Link to post
Share on other sites
47 minut temu, przemak napisał:

nagrania ZAWSZE rozpoczyna się od bębnów, zwykle do metronomu. Potem reszta, a na końcu wokal

Nigdy nie słyszałeś utworu rozpoczynającego się innym instrumentem niż bębny, albo wokalem??

Czego nie lubię w muzyce - nie cierpię wręcz growlingu w żadnej postaci.
Dla mnie to nie śpiew tylko rzyganie. ;-)
Nie lubię też ściemniania, podobnie jak Chicago.
Dla mnie takie ściemnianie polega na powielaniu wciąż tych samych pomysłów i schematów, czyli tzw. lanie wody.
Wiele współczesnych progresywnych zespołów niestety tak gra. Nagrywają wciąż tę samą płytę, tylko pod innymi tytułami.
Przykład Neal Morse (były lider Spock's Beard), czy The Flower Kings od 2001 roku.
To jest normalne oszustwo, którego nie toleruję.

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak rozumiem Przemak miał na myśli sposób realizacji nagrania (kolejkowanie). Czyli najpierw zgrana jest sekcja rytmiczna, poźniej do studia (nie koniecznie tego samego) wchodzi gitarzysta i nagrywa swoje partie, itd. Na końcu wokal.

Nie ma to nic wspólnego z wykonaniem / rozpoczęciem utworu.

Chyba, że ja źle zrozumiałem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
40 minut temu, SłuchaczX napisał:

Czyli jak nagrywa się muzykę rockową? Wchodzi zespół do studia i grają piosenkę która jest rejestrowana jako całość?

Tak powinno być. Do tego przede wszystkim od razu z wokalem. Tylko wtedy IMO mamy do czynienia z muzyką. 

9 minut temu, soundchaser napisał:

Nigdy nie słyszałeś utworu rozpoczynającego się innym instrumentem niż bębny, albo wokalem??

Patrz niżej 😉

2 minuty temu, Allmr napisał:

Jak rozumiem Przemak miał na myśli sposób realizacji nagrania (kolejkowanie). Czyli najpierw zgrana jest sekcja rytmiczna, poźniej do studia (nie koniecznie tego samego) wchodzi gitarzysta i nagrywa swoje partie, itd. Na końcu wokal.

Nie ma to nic wspólnego z wykonaniem / rozpoczęciem utworu.

Chyba, że ja źle zrozumiałem.

Otóż to. I to jest zaprzeczenie muzyki. 

Niestety coraz częściej też na koncertach... 

Edited by przemak
  • Thanks 1
  • Confused 1

nagrywamy.com

Share this post


Link to post
Share on other sites
28 minut temu, soundchaser napisał:

Nigdy nie słyszałeś utworu rozpoczynającego się innym instrumentem niż bębny, albo wokalem?

😀

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, jezz napisał:

😀

No, już nie dołuj leżącego. Przecież sam przyznał w końcu, że czyta na chybcika i odpisuje byle prędzej i "spontanicznie".

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, szymon1977 napisał:

Co lubię: młodzieńczą fantazję i ekspresję. Często moją ulubioną płytą danego zespołu jest pierwsza, lub nawet EP (np Tool "Opiate"). 

Czego nie lubię: japońskiej perfekcji i kobiecego wokalu w deathmetalu.

Angeli nie lubisz z Arch Enemy🤔

Edited by ziko369
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak nie lubię wygłupów w muzyce. Nie wszystko musi być śmiertelnie poważne, pewna dawka poczucia humoru, skromności i dystansu do własnej twórczości jak najbardziej ok, ale nie po całości. Kpiarzy i szyderców w muzyce unikam. Dlatego nie po drodze mi z twórczością Franka Zappy. Wiem, był wielki, nie neguję, ale ten niezbyt poważny image odrzuca mnie od jego muzyki.
Dlatego na pytanie, czego nie lubię w muzyce, odpowiadam: nie lubię Franka Zappy w muzyce

A co lubię w muzyce? Przede wszystkim emocje artysty. Muzyka (dla mnie) musi nieść jakieś emocje. Dlatego nie przepadam za muzyką taneczną, pomijając jakieś starocia z czasów, kiedy jazz był muzyką do tańca.
Dlatego najbardziej lubię muzykę "autorską", tzn kiedy wykonawca jest równocześnie twórcą, a nie gra a zwłaszcza śpiewa cudze utwory. Są oczywiście wyjątki, ale z reguły bardziej podoba mi się to, co wyśpiewuje autor a nie wokalistka z pięknym głosem i cudzym tekstem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Allmr napisał:

Jak rozumiem Przemak miał na myśli sposób realizacji nagrania (kolejkowanie). Czyli najpierw zgrana jest sekcja rytmiczna, poźniej do studia (nie koniecznie tego samego) wchodzi gitarzysta i nagrywa swoje partie, itd. Na końcu wokal.

Hmmm... Skyharbor "Guiding Lighst" przepiękna płyta, nagrana przez muzyków z kilku miejsc świata, z utworami komponowanymi przez internet. 

1 godzinę temu, przemak napisał:

I to jest zaprzeczenie muzyki. 

Eee... nie podoba się - nie słuchaj. 


"Głowa jest dla mnie najważniejsza, bo nią jem."

W salonie: foobar2000, pcm2704, Onkyo A-5VL i Monitor Audio MR4; w sypialni: Onkyo CS-545; do filmów: Sony HT-IS100

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na poważne traktowanie nie zasługują też 'jazzmani', którzy nie znają standardów i nie potrafią zagrać melodii - a są tacy. Całe życie grają free 😀

Niektóre obrazy Pablo Picasso są wybitnie niezrozumiałe, ale wszyscy wiemy, że warsztat miał Pablo 'pozamiatany do zera.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

... a jeśli chodzi o instrumenty, to wszystkie lubię, choć muszę przyznać, że w jazzie harmonijka nie jest mi po drodze - dlatego też nie mam za dużo płyt z Tootsem Thielemansem. Akordeon też widzę średnio, ale zdarzają się wyjątki. Flet? Zależy kto gra i gdzie i jak jest użyty - generalnie jestem na tak, ale nie zawsze. Zresztą to wszystko chyba zależy od klimatu...??? No cóż? Świadomość i warsztat decydują o wszystkim, a przede wszystkim 'praca - ona jest najważniejsza.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Szyszkownik Kilkujadek napisał:

Kpiarzy i szyderców w muzyce unikam. Dlatego nie po drodze mi z twórczością Franka Zappy. Wiem, był wielki, nie neguję, ale ten niezbyt poważny image odrzuca mnie od jego muzyki.
Dlatego na pytanie, czego nie lubię w muzyce, odpowiadam: nie lubię Franka Zappy w muzyce

"... większość ludzi nie poznałaby dobrej muzyki, nawet gdyby podeszła ona do nich i ugryzła ich w dupę..."
Frank Zappa

 

Tyle kpiarz i szyderca.

Ode mnie - to co napisałeś, to stereotyp dotyczący F.Z. Nie wszystko u niego takie i nie wszędzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak tak, znam ten cytat Zappy. Ja zupełnie nie mam problemu z tym, że nie rozpoznałbym dobrej muzyki nawet wtedy, gdyby mi dupę odgryzła w całości. Otwarcie przyznaję się, że jestem słuchaczem niewyrobionym, prawdopodobnie mam kiepski gust i słoń mi na ucho nadepnął. Może to nawet lepiej, że ktoś taki jak ja nie wielbi Zappy (choć nie neguje jego wielkości). Wstyd byłby to dla Franka, że ma takiego fana

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie lubię maniery wokalnej. Przykład - Zenek Martyniuk.

Nie lubię piskliwych facetów. Kontrprzykład, który dopuszczam Axl, Klauz Kiske (Helloween), Udo Dirkschneider (Accept) i płaskiego Ozzy'ego. Darcie ryja mną wtrzącha.

Lubię, kiedy wtrzącha.

Nie lubię jałowości i kiedy nic  z grania nie wynika, a stanowi popis dla popisu.

Kontrprzykład - Tekla i "La Prieure D'un Virge".

Wiem, że bełkot ale tak mam.

Z instrumentów to nie lubię cynaderek.

  • Like 1

-'Dykcja i Puls względnie pomiędzy i spójnie pełnym pasmem' Artur Rudolf

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 18.10.2019 o 10:30, soundchaser napisał:

Nigdy nie słyszałeś utworu rozpoczynającego się innym instrumentem niż bębny, albo wokalem??

 

Nagranie stanowi czynność, działanie a nie przedmiot, rzecz.

Nadal niezrównany jesteś w ogarnianiu wieloznaczności.


-'Dykcja i Puls względnie pomiędzy i spójnie pełnym pasmem' Artur Rudolf

Share this post


Link to post
Share on other sites

Emocje? Ja też lubię, choć nie przede wszystkim. Emocje są widoczne i odczuwalne tylko w wersji 'live'. Z płyt emocje artysty są zupełnie pomijalne - zresztą emocje są zawsze - czy to pozytywne, czy negatywne, ale są. Nie lubię tego słowa w odniesieniu do odtwarzanej muzyki, oczywiście w kontekście emocjonalnych zachowań muzyków, ale fakt, zdarza się coś zagrane lub zaśpiewane z wielkim feelem i to można chyba usłyszeć i z płyty. Szczerość jest ważna - ale tutaj zwykły słuchacz może paść jak Ogierd, ponieważ muzycy oszukują słuchaczy. Ale najważniejsze są kwiaty i owacje na stojąco - i tu się kłania nieświadomość słuchaczy. Generalnie, wszystkie te festiwale i przypadkowe składy dobrane na te festiwale, nawet wielkich muzyków, to oszustwo względem sztuki i publiki, ale mało kto o tym wie. Wiedzą przede wszystkim ci, którzy oszukują, ci oszukiwani już niekoniecznie 😉

 

  • Like 1

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.