Jump to content
SłuchaczX

Co lubię a czego nie lubię w muzyce

Recommended Posts

10 minut temu, Chicago napisał:

Emocje? Ja też lubię, choć nie przede wszystkim. Emocje są widoczne i odczuwalne tylko w wersji 'live'. Z płyt emocje artysty są zupełnie pomijalne - zresztą emocje są zawsze - czy to pozytywne, czy negatywne, ale są. 😉

 

No nie Chicago. Trochę zaprzeczasz sam sobie w 2 i 3 zdaniu. Jeżeli zgodziłbym się z Twoją tezą to jaki sens ma słuchanie muzyki? Bo dla mnie muzyka bez emocji to tylko taka "etiuda". Czy emocje są tylko na koncercie? Czy można włączyć płytę, zgasić światło i słuchać, słuchać i słuchać, najlepiej ze szklaneczką Laphroaig'a? Przymknąć oczy...

No chyba, że zastosujemy jakąś gradację. Np. koncert na żywo dostarcza najwięcej emocji - i tu zgoda. Ale nie odbierał bym tej właściwości wykonaniom non-live.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No nie Allmr. Nie czytasz uważnie, albo po prostu nie rozumiesz tego co napisałem. A pisałem nie o emocjach słuchacza, tylko o emocjach muzyków, o których wspomniał Szyszkownik Kilkujadek. I o szczerości.

8 minut temu, Allmr napisał:

Czy można włączyć płytę, zgasić światło i słuchać, słuchać i słuchać, najlepiej ze szklaneczką Laphroaig'a? Przymknąć oczy...

Można. Bo niby dlaczego nie? Można się też położyć, zasnąć, nabić łeb prochami... wszystko można zrobić podczas słuchania odtwarzanej mechanicznej muzyki. Wszystko.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do dupy jest czopek. Muzyka jest do słuchania.

... ale jakby nie spojrzeć, to muzyka live na pewno wyrabia słuchacza - muzyka live w dobrych miejscach i dobrze nagłośniona lub wręcz akustyczna. Co do tego nie mam wątpliwości.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeszcze raz, bo widać, że nie stykasz - emocje słuchacza w domu podczas odtwarzania muzyki, a emocje muzyka na scenie, to dwie różne rzeczy, choć zarówno jedne jak i drugie wspólnie na siebie wpływają. Ale tego można doświadczyć tylko podczas 'live' - obojętnie czy w studio czy na deskach klubu - musi być live!

... a na emocje słuchacza podczas słuchania muzyki w domu ze sprzętu hi-fi lub innego, chyba najbardziej wpływa miks - to on decyduje o jakości nagrania na płycie i dzięki niemu wyzwala u słuchacza emocje lub ich nie wyzwala.

Edited by Chicago

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Chicago napisał:

Jeszcze raz, bo widać, że nie stykasz .

Stykam, tylko się nie zgadzam. EOT.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale z czym się nie zgadzasz? Z tym, że emocje muzyków i ich interakcje z publiką widać i czuć tylko na live? A jak inaczej? Przecież słuchając płyt, a szczególnie tych 'zrobionych', czyli nawet niezarejestrowanych z live, nie słyszysz i nie czujesz emocji muzyków i ich interakcji z publiką?  Mówię i trąbię, że nie chodzi mi o Twoje emocje podczas słuchania muzyki ze sprzętu hi-fi, tylko o to, co odczuwają muzycy i publika podczas występów live. A to co sobie ktoś wyobraża podczas słuchania płyt i jak się emocjonuje, to zupełnie inna historia. Można sobie różne rzeczy wyobrażać i się emocjonować siedząc w fotelu i popijając single malta...??? Nie o to mi chodzi.

... a dlaczego tak mówię i tak myślę? Dlatego, że mam całkiem sporo płyt z koncertów na których byłem, więc jakieś porównanie i odnośnik mam. Świat audiofeelski nie jest kompatybilny ze światem muzycznego realu - dlatego mówię o pewnego rodzaju mechanice i namiętnościach sprzętowych, ogólnie rzecz ujmując. Tak mniej więcej to widzę.

Edited by Chicago
Edyt Stylista

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 godziny temu, Allmr napisał:

Rozumiem, odtwarzana mechanicznie muzyka jest do dupy. Tylko live.

Nie przytakuj. 

Nie podchodzę do słuchania z góry obraną tezą.

Lajwy są jednostkowe i niepowtarzalne, zaś nagrania uniwersalne i wszechstronne.

Inna sprawa to sposób i kolejność realizacji śladów w miksie i ta nieszczęsna perkusja.

@Chicago prowokuje. Często się nie zgadzamy, już od paru lat. 

Forum jest dla przypominania się innym o innych. Nie lekceważę ani nastolatków ani seniorów. Od każdego można oczekiwać nieoczekiwanego.

Takie, jak powyższa, formułki wprost uwielbiam 🙂

 

 

 

W dniu 19.10.2019 o 14:53, Chicago napisał:

(...)

Szczerość jest ważna - ale tutaj zwykły słuchacz może paść jak Ogierd, ponieważ muzycy oszukują słuchaczy.

Ale najważniejsze są kwiaty i owacje na stojąco - i tu się kłania nieświadomość słuchaczy. Generalnie, wszystkie te festiwale i przypadkowe składy dobrane na te festiwale, nawet wielkich muzyków, to oszustwo względem sztuki i publiki, ale mało kto o tym wie. Wiedzą przede wszystkim ci, którzy oszukują, ci oszukiwani już niekoniecznie 😉

 

I tu dotykasz różnicy między typowym i częstym rzemiosłem a bardzo rzadkim - artyzmem. Ładnie napisane.

Malkontentem przecież nie jesteś. Mrugnięcie oczkiem, umowność i od Ciebie i od muzyków pochodzi.

Potrzebują wyznawców, wręcz to chyba jest głód.

Tekla Bądarzewska-Baranowska i jej "Modlitwa dziewicy" to wyjątek od tego i w romantyzmie i obecnie.

Nie dziwi mnie, że koło 4, 5 rano taka muzyka sama kołysze. Azjaci fajnie melodyjkę przyswoili. Mi przypasowała dopiero po którymś kolejnym razie, na początku dziwnie brzmiał ten utwór.

  • Thanks 1

-'Dykcja i Puls względnie pomiędzy i spójnie pełnym pasmem' Artur Rudolf

Share this post


Link to post
Share on other sites



Generalnie, wszystkie te festiwale i przypadkowe składy dobrane na te festiwale, nawet wielkich muzyków, to oszustwo względem sztuki i publiki, ale mało kto o tym wie. Wiedzą przede wszystkim ci, którzy oszukują, ci oszukiwani już niekoniecznie
 


Ciekawy temat poruszyłeś, choć odnoszący się wyłącznie bądź głównie do jazzu, mianowicie przypadkowo dobrane składy.
Ostatnio w jazzie to właśnie najbardziej mnie razi, a nikt nawet już się z tym nie kryje. Muzycy wprost przyznają, że będą grali z kimś pierwszy raz w życiu, albo już po koncercie opowiadają, że przed graniem spotkali się na próbie ale po zagraniu kilku dźwięków poczuli tak dokonałe muzyczne porozumienie, że po kwadransie poszli na piwo.
Kiedy czyta się wypowiedzi Milesa Davisa o tym, w jaki sposób budował zespół, a potem takie kwiatki o graniu dla publiki w składzie zebranym pół godziny przed koncertem, to nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać.
Ale to właśnie specyfika grania na żywo. Oprócz muzyki dochodzą aspekty wizualne i cały około muzyczny konktest wydarzenia, które choć przeciętne bądź słabe wykonawczo, może robić duże wrażenie na słuchaczach.
No ale jazz to biznes, jak każda muzyka, a biznes musi się kręcić.
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak, nawet wśród wielkich figur jazzowych z najwyższej półki często się zdarza po prostu jam session. Ja jednak od koncertu jakiejś figury wielkiej więcej wymagam, niż jam session. To samo dzieje się na wielu sesjach nagraniowych, z których powstają płyty - jam session wielkich. Ale jak już zresztą napisałeś, pieniądze są potrzebne do życia i trzeba zarabiać.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 19.10.2019 o 13:54, xetras napisał:

Nagranie stanowi czynność, działanie a nie przedmiot, rzecz.

Nadal niezrównany jesteś w ogarnianiu wieloznaczności.

Naprawdę ja?

Nagranie może stanowić zarówno czynność, jak i efekt tej czynności, czyli właśnie rzecz.
Właściwie jako czynność to powinno się użyć słowa nagrywanie, a nie nagranie.

W dniu 19.10.2019 o 18:36, Chicago napisał:

Przecież słuchając płyt, a szczególnie tych 'zrobionych', czyli nawet niezarejestrowanych z live, nie słyszysz i nie czujesz emocji muzyków i ich interakcji z publiką?

Można oglądać i słuchać jednocześnie koncert odtwarzany ze sprzętu i to będzie namiastka tego live in real. Emocje wtedy można przeżywać samemu i także czuć emocje muzyków i ich kontakt z publicznością.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 18.10.2019 o 09:41, przemak napisał:

Chodzi mi o kolejność nagrywania. Muzyka powinna się opierać na interakcji a nagrania ZAWSZE rozpoczyna się od bębnów, zwykle do metronomu. Potem reszta, a na końcu wokal, któremu to wszystko ma akompaniować. Jak? 

 

24 minuty temu, soundchaser napisał:

Nagranie może stanowić zarówno czynność, jak i efekt tej czynności, czyli właśnie rzecz.
Właściwie jako czynność to powinno się użyć słowa nagrywanie, a nie nagranie.

 

No to ten... 😉


nagrywamy.com

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 minut temu, soundchaser napisał:

Można oglądać i słuchać jednocześnie koncert odtwarzany ze sprzętu i to będzie namiastka tego live in real. Emocje wtedy można przeżywać samemu i także czuć emocje muzyków i ich kontakt z publicznością.

Można.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, soundchaser napisał:

Naprawdę ja?

Nagranie może stanowić zarówno czynność, jak i efekt tej czynności, czyli właśnie rzecz.
Właściwie jako czynność to powinno się użyć słowa nagrywanie, a nie nagranie.

 

1 Ja czasami też - piszę przed zrozumieniem 🙂

Choleryk jestem .

2. W  podpisie sygnaturze  @przemak już ma "nagrywamy.com". Dla mnie to wystarcza.

Nie bierz do siebie moich uwag, to żywe forum, piszą ludzie z temperamentem, co bardzo lubię.

 


-'Dykcja i Puls względnie pomiędzy i spójnie pełnym pasmem' Artur Rudolf

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, przemak napisał:

No to ten... 😉

Co ten?

Ja nie Tobie odpowiadałem, a xetrasowi.

 

1 godzinę temu, Chicago napisał:

A i pornola w 4K też można. Po co na żywo?

Ja bym się chyba trochę krępował oglądając na żywo. wesoly-emotikon-ruchomy-obrazek-0005.gif

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, soundchaser napisał:

Co ten?

Ja nie Tobie odpowiadałem, a xetrasowi.

 

Nono, tylko on pisał o twojej odpowiedzi na mój post 😉


nagrywamy.com

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, przemak napisał:

Nono, tylko on pisał o twojej odpowiedzi na mój post 😉

To nie ma nic do rzeczy. 
Nagranie jest zarówno czynnością, jak i rzeczą. 😉
 

7 minut temu, xetras napisał:

Ja czasami też - piszę przed zrozumieniem 🙂

Choleryk jestem .

Nie bierz do siebie moich uwag, to żywe forum, piszą ludzie z temperamentem, co bardzo lubię.

Nie biorę. Jesteś barwną postacią tego forum i chociaż piszesz czasem nawet większym bełkotem niż przemak, to i tak Cię lubię. 😉

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, soundchaser napisał:

To nie ma nic do rzeczy. 
Nagranie jest zarówno czynnością, jak i rzeczą

A jak ktoś napisał po polsku "nagrania rozpoczyna się od..." to miał na myśli rzecz? 😉


nagrywamy.com

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, przemak napisał:

A jak ktoś napisał po polsku "nagrania rozpoczyna się od..." to miał na myśli rzecz? 😉

Dalej manipulujesz.
Przeczytaj jeszcze raz post xetrasa, na który odpowiedziałem. 
Ty lubisz proste rzeczy komplikować i gmatwać tak, by w końcu po 3 stronach wymiany zdań poczuć, że masz rację. 

smiech-ruchomy-obrazek-0010.gif

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wróćmy do tematu. Tego nie lubię, ale nie wykluczam ewentualnej zmiany podejścia do sprawy.

Mariaż "Strasznego dworu" z Frankiem Kimono.

 

 Czemu tak masakrycznie wypłaszczona  (sprasowana) ta próbka ?


-'Dykcja i Puls względnie pomiędzy i spójnie pełnym pasmem' Artur Rudolf

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 19.10.2019 o 16:16, Chicago napisał:

Do dupy jest czopek. Muzyka jest do słuchania.

... ale jakby nie spojrzeć, to muzyka live na pewno wyrabia słuchacza - muzyka live w dobrych miejscach i dobrze nagłośniona lub wręcz akustyczna. Co do tego nie mam wątpliwości.

1 🙂

2 Wyjątek- Proxima (Warszawa) - nawet Brylewskiemu nie udało się opanować (dobrze nagłośnić) tej sali. Widywałem go tam czasami za stołem.

Ogólny wyjątek - dźwięki na próbowniach.

Raz- za głośno dla postronnego (dla mnie nie),

dwa - repertuar jako surówka jest niestrawny,

trzy- przekaz tekstowy na rybkę po "norwesku". Przynajmniej u nas taki był.

Na koncertach surowe wersje wstępne czasami są prezentowane do wybadania publiki.

Ogólnie @Chicago - zgoda.

Udział na żywo wyrabia wrażliwość. Albo z kolei ją przytępia po użyciu koniecznych napojów bajkowych 🙂

Bez tego warszawiacy są zwykle: susi, chłodni , a nawet zimni jak deska.

(Taka chwilowa moda. )

Polityka cenowa promotorów ( wydatek 150 do 800 PLN , czyli złotych polskich, to dużo) i poszerzanie tzw. Golden Circle i sektora VIP, żeby wyciskać najwyższe ceny biletów na gwiazdę to ślepa uliczka.

W dniu 21.10.2019 o 00:18, Szyszkownik Kilkujadek napisał:

 zamiast Fronczewskiego powinien być Czesław Mozil, artysta że stajni Mystic. Na taki wykon zagłosowałbym na Eurowizji!

Artysta rzeźnik  Jelonek, hehe. Podpowiedz p. J. Kurskiemu 🙂


-'Dykcja i Puls względnie pomiędzy i spójnie pełnym pasmem' Artur Rudolf

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mozil to raczej barwowo tenor i poza tym - lajtowy.

Nie kojarzę, czy w jakikolwiek sposób byłby mroczny i zastraszający - Fronczewski jak najbardziej. Nawet jeśli to poza, to dobrze mu w niej.

"Parady" Olgi Lipińskiej z Tv mi się przypomniały z Zerzabellą, czyli Ewą Dałkowską i  Gilem, Markiem Kondratem.

A Fronczewski w tej roli ze spektaklu wg Jana Potockiego był najlepszy (wypasiony burżua).

Mozil na EV Song Contest, niech to będzie nasz postulat wyborczy.

Edited by xetras
Dopiski

-'Dykcja i Puls względnie pomiędzy i spójnie pełnym pasmem' Artur Rudolf

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam. Mam nadzieję że w dobrym wątku piszę, a jeśli nie to proszę o wskazówki.

Wpadły mi ostatnio pod strzechę trzy albumy Julee Cruise. Bardzo pochłonęła mnie ta muzyka. Szukam innych wykonawców w tym stylu. Julee słynie z powalającego wokalu, ale nie tylko to mnie zauroczyło, bo przede wszystkim klimat jaki panuje na płycie The Voice Of Love tej wykonawczyni. Bardzo proszę o wszelkie tytuły z tego typu muzyką. 

Dla przykładu jeden utwór z tej płyty.

 


"A ci, którzy tańczyli, zostali uznani za szalonych przez tych, którzy nie słyszeli muzyki" — Friedrich Nietzsche 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Kris_54701 to chyba nie ten temat. 

A co do pytania autora wątku. Nie znoszę aranżacji z udziałem sekcji smyczków w muzyce rozrywkowej. Zwykle jest to potwornie ckliwe i jak dla mnie kiczowate.

Nie rozumiem, po co, poza kasą nagrywa się też albumy z orkiestrą, rzeczy typu Perfect Symfonicznie (tylko przykład, nie słuchałem).

Jest też przykład w drugą stronę: Bobby McFerrin nagrał muzykę barokową (chyba Vivaldi), gdzie podśpiewuje główną linię melodyczną. Też okropne. 


Elementarna empatia: nie mów drugiemu, że urządzenie, które ma dopiero tydzień, jest kiepskie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.