Jump to content
SłuchaczX

Co lubię a czego nie lubię w muzyce

Recommended Posts

9 godzin temu, Stachu19 napisał:

@Kris_54701 to chyba nie ten temat. 

A co do pytania autora wątku:

Po co, poza kasą nagrywa się też albumy z orkiestrą ?

 

Dla satysfakcji autorów z innej aranżacji. Może to forma nobilitacji ?

Po sukcesie "Gemini" i "Czekając na ..." Kowalska popełniła w Teatrze Dramatycznym "Koncert inaczej".

Dla mnie tam są lepsze wersje niż te radiowo - studyjne. Całościowo płyta jest nieogarnialna, ale to po prostu ciekawostka. W cedekach jest na szczęście "skip".

(Wcześnie łyknąłem ELO, stąd u mnie akceptacja dla pozerskiego rozmachu). 

Bitelsi z Georgem Martinem też orkiestrowo pojechali, Pink Floyd ongiś również. Budce Suflera orkiestrową przesada też nie zaszkodziła. Przy typowo riffowych kapelach  (jak Perfect) to faktycznie dziwactwo. 

Wersje z płyt: "unplugged", "akustycznie" chyba tolerujesz ?


-'Dykcja i Puls względnie pomiędzy i spójnie pełnym pasmem' Artur Rudolf

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, xetras napisał:

Dla satysfakcji autorów z innej aranżacji. Może to forma nobilitacji ?

Na pewno wielu artystów tak to postrzega. Że oto zawodowcy, cała wielka machina za nimi. 

14 godzin temu, xetras napisał:

Wersje z płyt: "unplugged", "akustycznie" chyba tolerujesz ?

Jak najbardziej. Unplugged Claptona to moja ulubiona płyta EC. Nie mam też problemu z muzyką typu Apocaliptyca albo 2Cellos. Trilok Gurtu nagrał ciekawą płytę z kwartetem. Takie rzeczy ok.

Jedynie sytuacja, gdzie mamy cały zespół, a za nim smyczkowy ambient. Nie daj Boże, jeśli jeszcze to są smyczki wygenerowane przez syntezator.


Elementarna empatia: nie mów drugiemu, że urządzenie, które ma dopiero tydzień, jest kiepskie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

to takie podciąganie garażowej kapeli do standardu salonów.

  • Like 1

"A ci, którzy tańczyli, zostali uznani za szalonych przez tych, którzy nie słyszeli muzyki" — Friedrich Nietzsche 

Share this post


Link to post
Share on other sites
to takie podciąganie garażowej kapeli do standardu salonów.
Tak. Dlatego trzeba ustawowo (a najlepiej w konstytucji) dożywotnio zabronić artystom garażowym wystawiać japy z garażu w poszukiwaniu innych niż garażowe form wyrazu.
Najlepiej byłoby, żeby każdy twórca składał do właściwego urzędu deklarację przynależności gatunkowej oraz estetycznej. Jakiekolwiek odstępstwa od deklaracji karać grzywną a w przypadku szczególnie rażących herezji nawet więzieniem.
Ponadto zabronić budowania filharmonii w odległości mniejszej niż 10 km od garaży, aby przypadkiem nawet nie nastąpiło spodkanie muzyków oraz widowni obu tych przybytków.
Granie smyczkiem w garażu bądź rozstrojoną gitarą w filharmonii zagraża czystości gatunkowej oraz zdrowej szczupłości portfeli muzyków, co w konsekwencji może doprowadzić do śmierci muzyki w ogóle!
;-)
  • Like 2
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pat Metehny, to konfident - udaje salonowca, a sam pochodzi z amerykańskiego garażu i to zbudowanego w ECM, które też pewnie kolaboruje z garażami.

Edited by Chicago
  • Haha 2

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Szyszkownik Kilkujadek napisał:

a w przypadku szczególnie rażących herezji nawet więzieniem.

E tam, gitarzystom wystarczy np. obcinać palce.

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 godzin temu, xetras napisał:

Budce Suflera orkiestrową przesada też nie zaszkodziła. Przy typowo riffowych kapelach  (jak Perfect) to faktycznie dziwactwo. 

Eeee...Purple, Metallica są ciut bardziej riffowi a też 'symfoniki' chcieli poczuć. Taka moda, można nie lubić, też nie lubię. Można za to nie słuchać, takoż nie słucham.

Edited by iro III
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak nic z tym nie zrobimy, to hip hopu w filharmonii będziemy słuchać. Disco polo już było.


"A ci, którzy tańczyli, zostali uznani za szalonych przez tych, którzy nie słyszeli muzyki" — Friedrich Nietzsche 

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 minut temu, Kris_54701 napisał:

Jak nic z tym nie zrobimy, to hip hopu w filharmonii będziemy słuchać

Już można posłuchać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Kris_54701 napisał:

to takie podciąganie garażowej kapeli do standardu salonów.

Żebyś wiedział! Jeśli kawałek nie został skomponowany na dwie gitary+bas+perkusja+orkiestra, to orkiestra w "salonowej" wersji robi za jeden klawisz syntezatora, zupełnie zbędny swoją drogą. Co innego np. Dimmu Borgir "Puritanical Euophoric Misantrophia", które pozbawione orkiestry byłoby po prostu niekompletne.

Miłośnikom modnych połączeń polecam jedyny moim zdaniem warty zwrócenia uwagi kawałek:

 

 


"Głowa jest dla mnie najważniejsza, bo nią jem."

W salonie: foobar2000, pcm2704, Onkyo A-5VL i Monitor Audio MR4; w sypialni: Onkyo CS-545; do filmów: Sony HT-IS100

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, iro III napisał:

Eeee...Purple, Metallica są ciut bardziej riffowi a też 'symfoniki' chcieli poczuć. Taka moda, można nie lubić, też nie lubię. Można za to nie słuchać, takoż nie słucham.

S&M Metalliki to dobry przykład. Bardzo spójne, znakomite rockowe numery z na siłę wciśniętymi elementami symfonicznymi, które rozwadniają rockowy power. Równie dobrze mógłby to być chór dziecięcy. Gdyby choć zrobili więcej powietrza w gitarach, pozwolili zagrać akordy np. sekcji wiolonczel, może miałoby to większą wartość.

 

  • Like 1

Elementarna empatia: nie mów drugiemu, że urządzenie, które ma dopiero tydzień, jest kiepskie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale to nie musi być gitarowe granie. Poniżej dwie wersje Diany Krall. Studyjna i koncertowa, w trio. Ileż lepiej brzmi ta minimalistyczna. Studyjna przy niej to słodki kotlet. 

Koncertowa (nie patrzeć, słuchać):

 


Elementarna empatia: nie mów drugiemu, że urządzenie, które ma dopiero tydzień, jest kiepskie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Studyjne albumy Diany maja zawsze zbyt do przodu wyeksponowany wokal. Słychać pękające bańki śliny wokalistki. Drugie nagranie bardzo naturalne. Spiew na równym poziomie z instrumentami. Takie lubię.

  • Like 1

"A ci, którzy tańczyli, zostali uznani za szalonych przez tych, którzy nie słyszeli muzyki" — Friedrich Nietzsche 

Share this post


Link to post
Share on other sites

manieryzmu kochani, manieryzmu - w każdej postaci.

nie ma nic gorszego niż bluesman, który zachwyca się samym sobą (swoim wykonawstwem), a poległby realizując to w innym stylu, innej manierze, której nie rozumie, nie ogarnia i NIE JEST W STANIE przyswoić.

nie ma nic gorszego niż zmanierowany wokalista, śpiewak - który ogarnia głosem, dykcją i artykulacją - tylko to, co potrafił sobie wyuczyć na bazie zdolności swojego organizmu. I jeszcze domaga się wobec realizatora, żeby jego partia zawsze wybijała się na pierwszy plan.To jest rozpacz... co on tam robi?

nie ma nic gorszego, niż jakikolwiek instrumentalista, który uważa, że jego rwana, bita czy dmuchana zabawka - jest najważniejsza na świecie - i ją trzeba forsować, pchać do przodu i manifestować swoją "unikalność". Niestety, dość powszechna maniera w jazzie.

nie ma nic gorszego niż dyrygent orkiestry - który uważa, że jedynym prawidłowym wykonaniem barokowego dzieła - jest jego "interpretacja" - nieważne, że zagrana w dowolnym prawie tempie - przez co symfonia albo koncert bywa krótszy lub dłuższy o 5 minut od innych realizacji 🙂

nie ma nic gorszego - niż "nagłaśniacz" koncertowy (na pewno nie realizator) - który nie rozumie, że muzyka to nie jest masaż żołądka i wiercenie w uszach

sporo tych ludzi nie ma pojęcia, nie czuje tego, że muzyka to harmonia, współbrzmienie - i jak się doda za dużo CZEGOKOLWIEK (lub odejmie) do potrawy - to można tylko ją spieprzyć 🙂

 

i nieważne - że komuś to się akurat może podobać - jeśli tak naprawdę - słabe to jest 🙂

 

 

  • Like 1

Nie myśl. Jeśli już pomyślałeś, to nie mów. Jeśli już powiedziałeś, to nie pisz. Jeśli już napisałeś, to nie podpisuj. Jeśli podpisałeś, to się nie dziw!

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 7.11.2019 o 10:07, Stachu19 napisał:

S&M Metalliki to dobry przykład. Bardzo spójne, znakomite rockowe numery z na siłę wciśniętymi elementami symfonicznymi... 

Racja. Orkiestra wnosi tu tyle, co jeden klawisz syntezatora... zbędnego z resztą, co pokazują wersje orginalne. Co innego od razu skomponowany z uwzględnieniem orkiestry Dimmu Borgir "Puritanical..." - tu bez orkiestry byłoby słabo.


"Głowa jest dla mnie najważniejsza, bo nią jem."

W salonie: foobar2000, pcm2704, Onkyo A-5VL i Monitor Audio MR4; w sypialni: Onkyo CS-545; do filmów: Sony HT-IS100

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 6.11.2019 o 00:50, xetras napisał:

Bitelsi z Georgem Martinem też orkiestrowo pojechali, Pink Floyd ongiś również

Nie przesadzasz? Masz na myśli Yellow Submarine i kaprys Martina?
A Pink Floyd w suicie Atom Heart Mother po prostu skorzystali z udziału mini-orkiestry, bo takie było założenie i kompozycja tego wymagała.
Lepszy przykład to pamiętny album Procol Harum z Edmonton.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, soundchaser napisał:

Nie przesadzasz? Masz na myśli Yellow Submarine i kaprys Martina?
A Pink Floyd w suicie Atom Heart Mother po prostu skorzystali z udziału mini-orkiestry, bo takie było założenie i kompozycja tego wymagała.
Lepszy przykład to pamiętny album Procol Harum z Edmonton.

4 strona "Ściany" i "Ostatniego pchnięcia" (do którego nie dochodzi) byłyby gorsze bez udziału orkiestry.

Taki pan, Michael Kamen  tam mocno mieszał.

"Zalety i wady autostopu" już mniej pozerskie, hehe ...

(To oczywiście tylko dygresja wywołana postem, gdyby @Kris_54701 nie przypomniał o tym procederze, bym nie zareagował).

Czasami to wychodzi udanie, ale najczęściej kuriozalnie.

Edited by xetras
fleksja

-'Dykcja i Puls względnie pomiędzy i spójnie pełnym pasmem' Artur Rudolf

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie no, co Ty, co jest kuriozalnego w koncercie zespołu black metalowego w operze z orkiestrą i chórem (Satyricon) ?
Ja, kiedy widzę i słyszę coś takiego, doznaję nagłego i rozległego dysonansu poznawczego.
Bo z jednej strony szanuję wolność artystyczną twórcy, bez której dobra muzyka po prostu by nie powstawała. Z drugiej zaś strony niektóre rezultaty takiej współpracy naprawdę budzą wątpliwości więc zupełnie nie dziwię się, że może się to nie podobać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 26.10.2019 o 20:50, Kris_54701 napisał:

Wpadły mi ostatnio pod strzechę trzy albumy Julee Cruise. Bardzo pochłonęła mnie ta muzyka.

Cieszy, że masz dobry gust muzyczny. W sumie dość podobne klimaty wokalne znajdziesz na drugiej i ostatniej, trzeciej płycie This Mortal Coil.

Absolutnie najwyższej klasy muzyka:

 

 

 

W ogóle warto się zainteresować zespołami z wytwórni 4AD - nie wiem czy nie najlepszej w historii.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Słucham płyty Blood, rzeczywiście mistrzowska realizacja. Do prezentacji sprzętu można stosować.


"A ci, którzy tańczyli, zostali uznani za szalonych przez tych, którzy nie słyszeli muzyki" — Friedrich Nietzsche 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.