Jump to content
pawel83ck

Bezkompromisowo zrealizowane albumy

Recommended Posts

1 minutę temu, Moontan napisał:

Tidalowi ....smakosze muzyki zgroza ...zajmij sie praca lepiej ......bo Cie wyleja ani sie obejrzysz

Kupujesz koty w worku? Ja nie :) Ponowię prośbę - wróć do tematu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja zas lubie wiedziec z kim rozmawiam ...poznalem tez ..kto zacz Meloman...jedno zdanie jego autostwa

"Gdyby ten kolo, miał w tym sezonie tyle bramek co już jebnął Lewy:"

Ciebie tez poznalismy.......  

A wracajac do tematu tu jest wiele

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Milego grzebania i zaskoczen w odkrywaniu muzyki.... 

 

Edited by Moontan

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Meloman napisał:

Też tak mam, ale ta nowa po roku 2000 r. rzadko do mnie trafia. A tą starą … już znam 😉

A z takim jazzem się spotkałeś? To płyta z 1999 😉

 

Godzinę temu, Moontan napisał:

Tidalowi ....smakosze muzyki zgroza

A co w tym złego? Czasy się zmieniły.

Share this post


Link to post
Share on other sites
xavian

Coś z płyt komercyjnych:

- Alphaville - "Forever Young" wydanie Japońskie P-13065 z 1984 roku. 

- Sade - Lovers Rock [1st Press UK] z 2000 roku

- Stevie Ray Vaughan - The Sky Is Crying [MFSL SACD] 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najbardziej bezkompromisową płytą jest "republic" new order,która doprowadziła do upadku wytwórnie factory records...

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, Moontan napisał:

Bo moim zdaniem, nie da się stworzyć, wybitnego chwytającego za serce dzieła muzycznego tak z marszu - wymaga to setek godzin przemyśleń.
(...)
A taki artysta Jazzowy jak już wcześniej wspomniano korzysta wyłącznie ze swojej intuicji muzycznej, znajomości pewnych schematów dzwiękowych i akordów. Im robi to płynniej i im z lepszym zespoleniem z resztą zespołu tym lepiej. Są to wybitni ludzie i muzycy o fenomenalnych zdolnościach i intuicji ale to tyle

Zgadza się. Dlatego muzycy jazzowi (ci najbardziej płodni) potrafili nagrywać wiele płyt w jednym roku (nawet Miles Davis), bo mieli taką wenę twórczą do improwizowania.
Dla odmiany zwykły zespół grający np. muzykę progresywną potrafił ślęczeć w studio wiele miesięcy, powtarzając próby wielokrotnie, by dopracować szczegóły i niuanse do perfekcji zanim płyta ujrzy światło dzienne. Muzykom jazzowym wystarczyło porozumiewawcze spojrzenie, ustalenie schematów i...wspólna jazda...dyspozycja dnia decydowała co wyszło ze wspólnej sesji.
Wytrawny słuchacz wie o co chodzi i wie też jak oddzielić ziarno od plew w każdej muzyce.

 

Edited by soundchaser
  • Like 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie dyskryminuję tu muzyki jazzowej, bo sam ją lubię i cenię wiele płyt, tylko zwracam uwagę na fakt przygotowania materiału do stworzenia płyty - muzykom jazzowym nie potrzeba wiele, bo wystarcza schemat, a reszta to wena, improwizacja i chemia muzyków, a zespołowi progresywnemu potrzeba więcej czasu na dopracowanie kompozycji. Nie wynika to z różnicy w znajomości tematu, talentu, czy umiejętności grania, ale z różnicy tworzonej muzyki.

Edited by soundchaser
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
35 minut temu, soundchaser napisał:

Wytrawny słuchacz wie o co chodzi i wie też jak oddzielić ziarno od plew w każdej muzyce.

Muszę się tego nauczyć. Jest w tym jakieś zamknięte i niezrozumiałe dla mnie piękno.. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, soundchaser napisał:

Jak to nie puszczali?
"Tyle słońca w całym mieście, nie widziałeś tego jeszcze, popatrz, oooo popatrz"
do znudzenia słyszałem. 😉

W Jedynce i Studio Gama ?

Dopiero słuchacze wywindowali ten kawałek.

Przyjrzyj się, że teledysk chałupniczo robiony a wykonań na żywo nie pamiętam. Budka i wokalistka by to udźwignęli.

Chyba dopiero po notowaniach listy Rozgłośni Harcerskiej słuchacze, publika wsparli twórców swym głosem ludu.

To lud tak chciał, a nie decydenci.

Zarzut dotyczył "plagiatu" Donny Summer. Była komisja kwalifikująca ("cenzorska") utwory do puszczania na antenie, o czym było w cyklu "Budka story".

PS.

Do "Budka Story" Jerzego Janiszewskiego przydałby się suplement Adama Sikorskiego i Józefa ("Kuby") B. Nowakowskiego, tudzież Andrzeja Poniatowskiego, ...

 


-'Dykcja i Puls względnie pomiędzy i spójnie pełnym pasmem' Artur Rudolf

Share this post


Link to post
Share on other sites

Źródła -

Budka Suflera Story -Jerzy Janiszewski*

("Kurier lubelski", lata 80te)

- Prezenterzy radiowi mieli władzę, ale słuchacze na koncertach (Kalisz, Jarocin , Świnoujście, Sopot) większą.

Od końcówki lat 70 wreszcie "prywatki", "domówki" przebiły się na antenę. Kiss i tak nie było grane, a metal z giełd płytowych dopiero od "Headbanger's Ball" wychylił się publicznie.

* W tym cyklu, gdzieś w necie czytanym przeze mnie, autor wspominał.

Styczeń 1979 - wtedy nagrano "Nic nie może wiecznie trwać". Notowania z list przebojów ktoś ma ?

PS. Sorry za brak związku z tytułem tematu.

Nie jest to o "bezkompromisowo zrealizowanym albumie". O władzy i prezenterach radiowych.

Czasami zbyt wielką władzę te komisję miały.

 


-'Dykcja i Puls względnie pomiędzy i spójnie pełnym pasmem' Artur Rudolf

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 godziny temu, Moontan napisał:

Gdyby ten kolo, miał w tym sezonie tyle bramek co już jebnął Lewy:"

Widzę, że jesteś jak obecnie rządzący. Wyciągasz zdanie z kontekstu, w ogóle nie przedstawiając czego dotyczy. "Super!"

21 godzin temu, jezz napisał:

A z takim jazzem się spotkałeś? To płyta z 1999 😉

Dzięki za sugestię, ale niestety nie moje klimaty. Dla mnie brzmi jakby zbyt "eksperymentalnie"... Nie potrafię w tym odnaleźć emocji. Przypominam - ja nie potrafię, co nie oznacza, że inny ich nie znajdzie 😉

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejna porcia świetnie zrealizowanych płyt:

Secred Garden - "Songs from a secred garden"
Stanisław Soyka - "Stanisław Soyka w hołdzie mistrzowi" ***
Michał Bajor - "Piosenki Marka Grechuty i Janusza Kofty"
Urszula Dudziak - "Magic Lady"
Sven Väth - " An Accident in Paradise"
Astral Projection - "Ten"
Klaus Schulze - "Ethernal"
Various ‎– "The Rough Guide To Arabic Lounge"
Wadaiko Matsuriza - "Japanese Drums"
Joji Hirota and the Taiko Drummers - "Japanese Taiko"

Vandenberg's MoonKings - " Rugged and Unplugged"
Tiesto - "In my memory"
Roger Waters - "Amused to death"
Los Indios Tabajaras - "Always in my heart"
Ahmal Jamal - "Saturday Morning"
Lagq - "Lagq"
Lorde - "Pure heroine" (Vinyl 180g)
Mad season - "Above"
Al Di Meola, John McLaughlin i Paco de Lucía - " Friday Night in San Francisco"
Berit Opheim i Ola Gjeilo - " The Nordic Sound"
Warren Haynes - " Ashes & Dust"

W tym zestawie są trzy polskie pozycje. Ubolewam nad płytą Pana Stanisława Soyki, która jest jedną z najlepszych w tym całym zestawieniu (w warstwie muzycznej), a niestety momentami zbyt bardzo poblokowana kompresorem. Cały materiał oscyluje plus/minus względem tego samego poziomu głośności co szczególnie mnie razi w chwilach gdy ilość dźwięku się zagęszcza. Wokal wtedy się dusi, całość spłaszcza, a mogło być tak pięknie jakby ktoś tego na etapie masteringu nie sp... Wielka szkoda. Mimo wszystko umieściłem ją tutaj pomimo nie spełnia kryterium tego tematu. Może nastaną kiedyś czasy kiedy realiztorzy przestaną myśleć swoimi portfelami, zapomną o radiowej komercjalizacji a tym samym o loudnes war i skupią się bardziej na muzyce. Od lat 90' niestety proces ten trwa i końca nie widać 😞

Edited by pawel83ck

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, pawel83ck napisał:

Ubolewam nad płytą Pana Stanisława Soyki, która jest jedną z najlepszych w tym całym zestawieniu (w warstwie muzycznej), a niestety momentami zbyt bardzo poblokowana kompresorem.

A już chciałem pisać po lekturze samej listy, skąd ta płyta jest zaliczana do bezkompromisowo zrealizowanych. Płyta jest jak to bywa w dzisiejszych czasach bardzo głośno zrealizowana, stąd dynamiki praktycznie brak.

Brakuje powietrza, przestrzenności.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@pawel83ck

Astral projection-o kurcze zaskoczyłes mnie pozytywnie  !

Share this post


Link to post
Share on other sites
39 minut temu, kine napisał:

Astral projection-o kurcze zaskoczyłes mnie pozytywnie  !

Dzięki. Mój sąsiad jest mega obeznany w tego typu muzyce i podsyła mi czasem takie wynalazki.. Wiele z nich (95%) jest oberżnięte przy peak level 100%... ale są wyjątki :) Posłuchaj tego Sven Väth, Klaus Schulze albo Velvet Acid Christ - wsumie podobne klimaty. 

Edited by pawel83ck

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 16.01.2020 o 11:19, pawel83ck napisał:

Witam. Jako, że jestem pasjonatem dobrze nagranej muzyki chciałbym się podzielić moimi smaczkami ...

....
...Steve Ray Vaughan - The Sky is Crying (MFSL SACD)

Zapraszam do dyskusji 🙂

Dzięki za trud włożony w napisanie tego zestawienia. Sporo pozycji znam, wielu nie i z przyjemnością sobie teraz słucham.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z "wysmakowanych" kowerów z czystym sumieniem polecić mogę płytę zespołu The Bad Plus - "These Are the Vistas". Taki "prosty" Jazz z bardzo ciekawymi interpretacjami największych muzycznych hitów. Szczególnie w ucho wpada utwór Nirvany - "Smells Like Teen Spirit". W resztę dyskografii się nie wsłuchiwałem (jeszcze) ale powiedzieć mogę jedno - realizacja bardzo dobra. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

DreamTheater - Extraits A Dramatic turn of events


Yamaha A-S 2000 / Yamaha CD-S 2000 / Naim Ovator S-400 / Sony DVP-NS92V / TransparentAudio  / Mit / AudioQuest / SonusOliva   ...And Justice For All . Pozdrawiam .   🎶 🥁

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 12.02.2020 o 19:17, Chicago napisał:

Sound - w kompozycji też jest miejsce i przestrzeń dla improwizacji - improwizacja jest kluczem w całej muzyce, nie tylko jazzowej. Ale oczywiście to jest wyższy stopień wtajemniczenia muzyków i o wiele większa świadomość.

To są mądre słowa. W kompozycji musi być miejsce dla improwizacji. Ale ważne żeby nie zaburzyć relacji pomiędzy improwizacją a głównym motywem/motywami. Przyznam się że trochę komponuję i coś za niedługo się ukaże spod mojej ręki więc temat komponowania nie jest mi obcy. Grałem też w kapeli rockowej która jakkolwiek sukcesu nie odniosła to piosenki pisałem. Grając sobie na instrumencie często odnajduje się ciekawe brzmienia i akordy. Układa się je w jakąś całość. Te różne motywy układa się w różne mniej lub bardziej skomplikowane formy muzyczne (piosenka zwr-ref, utwór złożony). Ale improwizacja do tych motywów, różne improwizowane przejścia pomiędzy motywami muzycznymi, solo instrumentalne - to jest ta kropka nad i. To jest to co nadaje muzyce smak. Bez tego utwór nie może nabrać charakteru. W najlepszym wypadku będzie dobrze skrojonym kawałkiem muzyki. Ale bez polotu. W drugą stronę... Improwizacja bez sztywnego szkieletu kompozycji to dźwięki które płyną do nikąd. Czasami artysta przewiduje w swojej interpretacji pewne momenty. Zwalnia, gra ciszej, wprowadza jakiś nowy motyw lub tworzy pewnego rodzaju punkt kulminacyjny utworu. Nie jest to jednak element improwizacji a przemyślane działanie. To elementy które w muzyce popularnej są dla siebie uzupełniające. Pamiętajmy że jazz to też muzyka popularna. 

Edited by Funnykris
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Funnykris napisał:

Pamiętajmy że jazz to też muzyka popularna. 

Powiedziabym inaczej - jazz jest zaliczany do muzyki rozrywkowej; muzyką popularną na pewno nie jest, a i z rozrywką wiele jego stylów i odmian może kolidować. Style free, contemporary i ich pochodne do rozrywki raczej nie należą i bez zrozumienia istoty grania takich rzeczy ciężko mówić o jakiejkolwiek rozrywce. Jazz był kiedyś muzyką do tańca i przed bebopem, czyli początkiem tzw. modern jazzu był skierowany i grany dla mas. 'Swing' był najbardziej komercyjnym stylem w historii jazzu i stąd się wzięła jego 'popularność' i 'rozrywka'. Oczywiście i dzisiaj grany jazz posiada charakter rozrywkowy, przy którym można potańczyć i nie zastanawiać się nad podejściem do harmonii, rytmu, melodii i formy i w tym świetle jak najbardziej można mówić o charakterze rozrywkowym tej muzyki. Jazz jest chyba najbardziej pojemnym gatunkiem - z niego powstał praktycznie cały rockandroll i cała muzyka popularna.

  • Like 1

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Funnykris napisał:

W kompozycji musi być miejsce dla improwizacji.

5 godzin temu, Funnykris napisał:

Bez tego utwór nie może nabrać charakteru. W najlepszym wypadku będzie dobrze skrojonym kawałkiem muzyki. Ale bez polotu.

Nie bardzo mogę z tym się zgodzić. Gdyby tak było, jak piszesz to nie powstałoby całe mnóstwo piosenek, które są nie tylko dobrze skrojone, ale też posiadają polot i są po prostu piękne kompozycyjnie, ale obca jest im całkowicie improwizacja. Przykładów jest ogrom, ale ograniczę się jedynie np. do Beatlesów i Abby.
 

5 godzin temu, Funnykris napisał:

W drugą stronę... Improwizacja bez sztywnego szkieletu kompozycji to dźwięki które płyną do nikąd

Pewnie dostanę zaraz opierdol od Chicago 😂, ale proszę mi wytłumaczyć gdzie jest sztywny szkielet kompozycji np. w odjazdowym free jazzie?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moze nie bedziesz sam soudchaserze?

We free kompozycja a wlasciwie jej szkielet moze jest ustalenie, kto zaczyna a kto konczy? 😊

Edited by iro III

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oni może i sobie coś tam ustalają, ale i tak później wszystko wymyka się spod kontroli, bo są w takim transie i naładowani tą wspólną chemią, że nigdy sami nie wiedzą kto (i jak to się wszystko) skończy. 😉 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moi drodzy - free posiada wiele 'twarzy' i grane przez Jarretta standardy też można określić jako granie free, chociaż posiadają one wyrażnie słyszalną linię melodyczną. Free, to nie tylko opcja stylistyczna wolna od tonalności czy też tradycyjnych schematów formalnych - free jest przede wszystkim sposobem  myślenia i podejścia do materiału dżwiękowego.

 

Z drugiej strony spójrzcie na kompozycje Wayne Shortera, bo jeżeli Wayne Shorter, to mówimy o kompozycji - kompozycji, w której przestrzeń dla 'wolności' jest potężna, kto wie czy nie najpotężniejsza, podobnie jak u Jarretta z tym, że u niego zachodzi proces tzw. 'koncepcji nie posiadania muzyki'. Koncepcja ta narodziła się wraz z narodzinami jego słynnego trio.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, soundchaser napisał:

Nie bardzo mogę z tym się zgodzić. Gdyby tak było, jak piszesz to nie powstałoby całe mnóstwo piosenek, które są nie tylko dobrze skrojone, ale też posiadają polot i są po prostu piękne kompozycyjnie, ale obca jest im całkowicie improwizacja. Przykładów jest ogrom, ale ograniczę się jedynie np. do Beatlesów i Abby.

Nie widzę powodu żeby twierdzić że utwory tych zespołów były napisane na kartce w 100% i podczas ich komponowania nie improwizowano. Wiele linii melodycznych jest w taki czy inny sposób interpretowana przez wokalistów. To też improwizacja. Piosenki bardzo często powstają podczas prób zespołów czy wspólnych improwizacji. Nawet teksty mają elementy improwizowane. Czasami do jakiegoś fragmentu muzycznego idealnie wpasowuje się jakieś zdanie lub wyrażenie i wokół tego buduje się tekst. Proces twórczy to połączenie wielu elementów. Teoria, wyobraźnia i umiejętności spotykają się i pracują razem. 

42 minuty temu, soundchaser napisał:

Oni może i sobie coś tam ustalają, ale i tak później wszystko wymyka się spod kontroli, bo są w takim transie i naładowani tą wspólną chemią, że nigdy sami nie wiedzą kto (i jak to się wszystko) skończy.

Uczestniczyłem kilka razy w takiej koleżeńskiej improwizacji. Nie jazzu - to były głównie akustyczne instrumenty i dużo prostsza muzyka ale to teraz nieistotne. Dawało się wyczuć że ta muzyka biegnie ale wprowadzanie pewnych elementów wymagało dawania pewnych znaków innym muzykom. Taki utwór też można zakończyć sensownie pod warunkiem że wszyscy są pewni że kończymy. Uczucie grania i improwizowania jest piękne. Wie to każdy kto choćby bawi się czasami grając gitarowe solówki do backtracków których jest pełno na YT. Myślę że to przede wszystkim przeżycie dla samych grających. Żeby to poczuć tylko słuchając trzeba się kompletnie oddać tym dźwiękom. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Funnykris napisał:

Nie widzę powodu żeby twierdzić że utwory tych zespołów były napisane na kartce w 100% i podczas ich komponowania nie improwizowano. Wiele linii melodycznych jest w taki czy inny sposób interpretowana przez wokalistów. To też improwizacja. Piosenki bardzo często powstają podczas prób zespołów czy wspólnych improwizacji.

Z tym się mogę zgodzić, bo nawet prosta piosenka powstaje podczas często wielu prób, w których zmienia się jej oblicze i jej kształt muzyczny jest dopracowywany.

Pomijam kawałki, które powstały w 5 minut, jak np. Paranoid - Black Sabbarth, więc tutaj o improwizacji w ogóle nie ma mowy. Tony Iommi wymyślił w mig riff, do którego Ozzy w mig ułożył tekst i tak powstał rockowy kanon.

W końcu na płytę trafia wersja ostateczna pozbawiona już improwizacji. I tej wersji muzycy trzymają się też na koncertach. Oczywiście nie wszyscy, a raczej rzadko którzy.
Ale weźmy np. świetny koncert zespołu Eagles - Live z 1980 roku, na którym odegrali niemal identycznie wszystkie swoje przeboje znane z płyt studyjnych. Zresztą oni tak zawsze...zero improwizacji, choć czasem proponowali wersję akustyczną swoich hitów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 minut temu, matoole napisał:

Deep Forest -"World mix"

Brawo Ty! Klaus Schulze jest mi znany i lubiany :) Z ciekawych albumów mogę polecić płytę "Acoustic Room 47". Całościowo płyta jest dobra/przyzwoita, a momentami wyśmienita (utwór "Melodia"). Pod względem realizacji jest bardzo.. bardzo dobrze. Polak jednak potrafi...

Edited by pawel83ck

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z naszego podwórka,  mam świetną płytę winylową Marka Bilińskiego -Wolne Loty z 1986roku, jedna z najlepiej nagranych polskich płyt, zresztą zremasterowana później cyfrowo i wydana też na CD. Polecam naszą elektronikę 

 

Edited by donsalieri

Onkyo Rz830, Klipsch RP280F, RP450, R115SW, Canton Inceiling 865, Atmos 7.1.2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.