Jump to content
barni

Myśli nieuczesane Wojciecha Pacuły

Recommended Posts

Duck with you 😀

... ale jak się tak obrażasz moja panno, to oczywiście deeply sorry 😀

Edited by Chicago

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites
Duck with you
... ale jak się tak obrażasz moja panno, to oczywiście deeply sorry
Nie obrażę się. Każdy może pisać co chce. Ja przed laty w wielu garażach słyszałem takie dźwięki, że nie masz pojęcia. Oczywiście były to standardy tych Wielkich. Dziś jeden z nich jeździ po świecie i gra na statkach na trąbce, klarnecie i saksofonach. Inny kumpel w zaciszu domowym gra na gitarze standardy Claptona, Santany i innych. Brzmienie identyczne, gdyż zainwestował w odpowiedni sprzęt. To tylko przykład. Mógłbym całą stronę zapełnić ale nie mam czasu. Wszystko da się wyuczyć i wszystko da się podrobić (myślę o sprzęcie, instrumentach). Wierzę, że Ty masz tak wprawne (choć stare) ucho, że nie dałbyś się nabrać.
Szacun. Ja z całą pewnością dałbym się nabrać choćby na przykładzie tych dwóch kolesi o których wspomniałem.
Ale ja jestem tylko ponad piędzięsiecioletnim zakompleksionym smutasem.
Już nie smucę. Opuszczam wątek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
xavian
16 minut temu, piorasz napisał:

Ale ja jestem tylko ponad piędzięsiecioletnim zakompleksionym smutasem

Ale to Ty zacząłeś teraz wymianę ciosów. Niepotrzebnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale to Ty zacząłeś teraz wymianę ciosów. Niepotrzebnie.
Myślę, że za dużo razy oglądałeś Rambo :)

Napisałem bardzo krótko i na temat jak ja to widzę. Temat jest bardzo szeroki i najlepiej by było wydzielić osobny wątek. Mógłbym dość dużo od siebie napisać. Dziś słucham muzy, gdyż od wczoraj mam nową adaptację akustyczną w pokoju i poprostu nie chce mi się więcej ciągnąć. To co napisałem w kilku zdaniach uważam za podstawę do rozmów a nie bicia piany. Chicago wie, że go cenię a że czasem go połechtam...
Pozdrawiam. Wracam do mojej ukochanej muzy :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Chicago napisał:

Drodzy audiofellas - 'mieć słuch', czy też 'posiadać słuch', to raczej, a właściwie przede wszystkim, umiejętność zapamiętywania niemalże natychmiast piosenki, czyli umiejętność zanucenia jej bez fałszowania. 'Mieć słuch', to też jak najbardziej umiejętność rozróżniania formy, trzymania rytmu czy też nawet odgadnięcia w ślepym teście konkretnych instrumentalistów, muzyków - no bo kto na przykład potrafi rozróżnić trąbkę Stańki od trąbki Lestera Bowie, albo wskazać w ciemno czy gra Sonny Rollins, czy Coleman Hawkins, czy Lester Young, czy nawet John Coltrane z wczesnego okresu? 'Mieć słuch', to także umiejętność rozpoznania 'cytatów' w kompozycji, czyli umiejętność wskazania momentów, gdzie muzyk podczas grania cytuje innych artystów... standardy? 'Mieć słuch', to także umiejętność rozróżniania instrumentów, których brzmienie jest do siebie podobne - trąbka, flugelhorn, kornet, saksofon altowy, tenorowy, gitara akustyczna, gitara klasyczna... 'Mieć słuch', to także umiejętność usłyszenia rodzaju strun wiolinowych, zresztą nie tylko wiolinowych... itd. A na to jaki macie słuch moi drodzy, są proste ćwiczenia - zacznijcie od rytmu, bo rytm w muzyce jest najważniejszy - potrzebne będą na przykład dwie perkusyjne pałeczki, albo jeszcze lepiej para maracas - włączcie sobie ulubiony utwór i spróbujcie 'grzechotać' maracas w rytm swojego ulubionego utworu chociaż przez minutę, i nagrajcie się - a potem odtwórzcie i wysłuchajcie siebie co wyszło - to jeden z najprostszych sposobów, żeby się dowiedzieć jaki mamy słuch i poczucie rytmu. To są podstawy i początek.

Audiofilskie podejście do tematu nic na temat słuchu nie mówi - słuchanie całe życie playerów, wzmacniaczy, kabli, bezpieczników... to jest zabawa, sugestia i samouwielbienie, a nie ocena słuchu. Myślmy chociaż trochę 😀

Gratuluję odwagi wyjechać z tak otwartym tekstem...

Tu na forum rządzą kliki. Jest klika handlarzy starych gramofonów, z którymi wygrałem ostatnio niezłą bitewkę, Jest też klika wyznawców starego poczciwego CD, chociaż cały świat poszedł już w geste pliki. 

Wystarczy wejść komuś w drogę i pozamiatane. 

Ci sami ludzie którzy udają że słyszą różnice między kablami zasilającymi, w testach nie potrafią odróżnić mp3 od audiofilskiego pliku 24/192. Potwierdzają to słynne pokazy Linna, czy oficjalny test Polskiego Radio z udziałem najsłynniejszych muzyków z naszego kraju.

Każdy tu słyszy tak jak zechce, wolna amerykanka. Jak napiszesz że podobają ci się kable za 100zł za metr to masz prze...ne- to przecież gówno. Kable grają dopiero od 1000zł za metr. 

Jak zdradzisz w dyskusji jaki masz sprzęt, to grubo oberwiesz. Przecież wzmacniacz za 2kzł to gówno, przecież wzmacniacze grają dopiero od 100kzł.

No ale przecież każdy Polak zna sie na sporcie, na polityce, więc może i na audio ?

Już nawet śmiac sie nie chce...

A kiedys było tu całkiem inaczej.

21 godzin temu, Zbig napisał:

Jeżeli jest potrzeba to pewnie tak ale zazwyczaj nie ma.  A już zwłaszcza w zakresie częstotliwości akustycznych.

Nie rozumiem Twojej odpowiedzi.

Jeśli nie ma zakłóceń na częstotliwościach akustycznych to od dzisiaj wywalamy wszystkie drogie kable zasilające i przechodzimy na druty od lampki.

No chyba że Twoim zdaniem drogie, ekranowane kable zsasijące "grają", a nie oczyszczają prąd.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, piorasz napisał:

Niestety znów muszę zareagować, gdyż to Twój kolejny post z doopy, gdzie chcesz pokazać jak maluczcy są inni a jaki Ty jesteś wielki. Rozpoznawanie samych instrumentów uczą dobrzy nauczyciele w szkołach podstawowych. Sam styl, wyjątkowe brzmienie każdego instrumentu, którzy sobie wyrobili znani wirtuozi można podrobić i się wyuczyć. Dziś można wszystko. Dam sobie łeb odciąć, że znajdzie się klon Davisa lub Claptona, który zagra ich znany kawałek tak, że nie połapiesz się kto to gra.
Liczy się zupełnie cos innego. Wena twórcza, której już nikt nie podrobi. Dotyczy to zarówno samej twórczości jaki i brzmienia poszczególnych instrumentów.
Nie obraź się ale najlepiej gdy piszesz o muzyce w Twoich wątkach. Filozofowanie, poniżanie innych zostaw sobie dla siebie.

Na pierwszym roku elektroniki już 30 lat temu uczyli że 16 bitów to za mało do odtworzenia analogu, że człowiek słyszy do 100kHz czy to przez skórę jak ultradźwięki, czy poprzez wpływ harmonicznych nie ma znaczenia. Napisz tu, jeśli masz odwagę cos takiego to klika 16 bitowa Cię zje na sniadanie.

Odważysz się ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, toptwenty napisał:

A jak z moim piwem za Top Gear i Jessicę?

Sory dopiero się dorwałem do kompa, zaraz sprawdzę co tam wpisałeś, ale nawet przez moment nie zwątpiłem. 

Dzięki za zachętę do jazzu, niczego innego teraz nie słucham.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie było moją intencją obrażanie kogokolwiek, bo to przecież nie było ani abrażanie ani poniżenie, jak słusznie napisał Niusia. Owszem, czasami lubię machnąć ogonem i pokazać różki, ale tylko po to, żeby podwyższyć jakość dyskusji, bo farmazonów tutaj nie brakuje. Są userzy na naszym Forum, których nigdy nie obraziłem - nigdy. Są i tacy, których obrażałem - obrażałem pod wpływem obrażania mnie. Są i tacy, w których rzucałem kamieniami, bo byli z betonu. Ale nigdy, nigdy, nie trzymam w sobie za długo złości, agresji i chęci rewanżu. Wyrzucam to z siebie, bo to jest stolec.

Słuchanie audiofilskie lub słuch audiofilski, to zupełnie inna bajka - i w tym konkretnym przypadku red. Pacuła jest jednym z the best. W audio działa odmienny stan świadomości - stan sfokusowany głównie na jakość toru i odtwarzania - do tego dochodzi czynnik estetyczny, wizualny, pedantyczny... i ja to rozumiem, ponieważ też potrafię się przestawić i słuchać dżwięków oraz podziwiać sprzęt, który co tu dużo mówić, sprawia wiele frajdy. Ale to nie jest jakość słuchu, przynajmniej tego muzycznego, bo ten nie bierze się tylko z samego słuchania muzyki. Nawet jak się posiada 'absoluta', to brak pracy i treningu zdaje się psu na budę.

 

I love you all bastards 😀

  • Like 1

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites
59 minut temu, andaudion napisał:

Jeśli nie ma zakłóceń na częstotliwościach akustycznych to od dzisiaj wywalamy wszystkie drogie kable zasilające i przechodzimy na druty od lampki.

Jakby były to by je chyba było słychać na ciszy cyfrowej na przykład?  "Oczyszczanie" prądu to już tak skrajna głupota że nie zamierzam w ogóle o tym dyskutować.  Zresztą od dawna nie zaglądam do działów tematycznych poza akustyką.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja pierdzielę...znalazła sobie śmietanka kolejny wątek do bicia piany.
Audio-mity już umarło? Nie wystarczy Wam jeden wątek do paplania w kółko tego samego?

W dniu 27.03.2020 o 18:39, barni napisał:

Panowie, to jest bocznica wiec i adekwatny jej ton postu. Wyluzujcie :-)

Po prostu jak czasami czlowiek poczyta takie teksty to go absolutna wosołość ogarnia, a teraz humor jak najbardziej w cenie.

Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale właśnie stworzyłeś wątek, który ma szansę stać się Audio-mity no.2.
To doskonała okazja dla wszelkiej maści sceptyków do popisywania się swoją wiedzą naukowo-techniczną i udowadniania, że w sprzęcie audio to grają tylko kolumny i akustyka. 

wesoly-emotikon-ruchomy-obrazek-0007.gif

Edited by soundchaser

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, toptwenty napisał:

Stańki nie trawię.

Bo się nie znasz. wesoly-emotikon-ruchomy-obrazek-0002.gif

Też kiedyś nie lubiłem. 
 

4 godziny temu, toptwenty napisał:

mam wrażenie że gra ciagle tę samą i bezsensowną suitę

Nic podobnego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, piorasz napisał:

Ale ja jestem tylko ponad piędzięsiecioletnim zakompleksionym smutasem.
Już nie smucę. Opuszczam wątek.

So, you are in my age honey 😀

I najważnieszego zapomniałem, ale właśnie sobie przypomniałem - 'zakompleksiony smutasie' było 'formą' free i na mamusię przysięgam, że pisałem to z uśmiechem i bez absolutnie jakiegokolwiek zatwardzenia - zupełnie po przyjacielsku. Jak mi mój friend mówi 'duck you dickhead', to się nie obrażam, bo może mieć, chociaż oczywiście nie musi, w jakimś momencie rację. Oddychajmy głęboko, wyrzucajmy z siebie agresję i ignorancję, co w tych parszywych czasach jest szczególnie ważne - postarajmy się uwolnić myśli od katastroficznej rzeczywistości i wprowadżmy alkaliczny odczyn do naszego organizmu - to jest ważne.

2 minuty temu, soundchaser napisał:

Nic podobnego.

A skąd ty to wiesz, honey? Top mówi jak jest - i to jest prawda. Ale ja i tak kocham Tomasza Stańko - właśnie za to, że nie był doskonały. I miał swój język, charakterystyczny i rozpoznawalny, nawet w nocy 😀


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

"So, you are in my age honey

I najważnieszego zapomniałem, ale właśnie sobie przypomniałem - 'zakompleksiony smutasie' było 'formą' free i na mamusię przysięgam, że pisałem to z uśmiechem i bez absolutnie jakiegokolwiek zatwardzenia - zupełnie po przyjacielsku."

 

Wiem Chicago :)

Mnie się nie musisz tłumaczyć stary byku :)

Peace :)

 

Trochę też sprowokowałem aby" podkręcić" :)

If you know what I mean :)

 

Młodzież nie się chłosta :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mniej więcej to samo co fuck you, ale po polsku. No i po przyjacielsku, naprawdę. Wielu Amerykanów, przyjaciól, tak ze sobą rozmawia. A ja już w tym roku dłużej będę w Stanach niż w Polsce - uzbierało się trochę tych lat tutaj, a pamiętam jak wczoraj, swój przylot do Chicago. Prehistoria 😀

 

To do Sounda, mojego forumowego przyjaciela, z którym w wielu punktach się nie zgadzamy, i co z tego? Można? Można. Najważniejsza jest miłość 😀

  • Like 1

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, Chicago napisał:

A skąd ty to wiesz, honey? Top mówi jak jest - i to jest prawda. Ale ja i tak kocham Tomasza Stańko - właśnie za to, że nie był doskonały. I miał swój język, charakterystyczny i rozpoznawalny, nawet w nocy 😀

Każdy jazzman ma swój niepowtarzalny styl, oprócz tych, którzy ten swój styl zmieniali - jak Davis, czy Hancock.
Jednak pisanie, że wszystkie płyty Stańki są jednakowe, bo na wszystkich gra podobnie jest moim zdaniem niedorzeczne i świadczy tylko o słabym rozpoznaniu jego muzyki.
Ale OK...rozumiem tego typu podejście, bo sam często nie daję sobie szansy na dogłębną analizę muzyki, która od początku wchodzi mi jak szyszka w dupę.

P.S. przykro mi to pisać, ale trochę zgadzam się z userem @piorasz. Masz często taki styl pisania, który ma nie pozostawiać złudzeń kto tu jest najlepszy i wszystko wie najlepiej. Ale to jeszcze pół biedy, bo przecież nikt inny tak dobrze nie zna się na jazzie, jak Ty...gorsze jest to, że próbujesz dyskredytować czyjąś wiedzę i emocjonalne podejście do muzyki, które jest przecież bardzo indywidualne.

"A skąd ty to wiesz, honey?"

Mógłbyś sobie darować, bo to słabe i głupie było.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Każdy jazzman ma swój niepowtarzalny styl, oprócz tych, którzy ten swój styl zmieniali - jak Davis, czy Hancock.
Jednak pisanie, że wszystkie płyty Stańki są jednakowe, bo na wszystkich gra podobnie jest moim zdaniem niedorzeczne i świadczy tylko o słabym rozpoznaniu jego muzyki.
Ale OK...rozumiem tego typu podejście, bo sam często nie daję sobie szansy na dogłębną analizę muzyki, która od początku wchodzi mi jak szyszka w dupę.
P.S. przykro mi to pisać, ale trochę zgadzam się z userem [mention=57250]piorasz[/mention]. Masz często taki styl pisania, który ma nie pozostawiać złudzeń kto tu jest najlepszy i wszystko wie najlepiej. Ale to jeszcze pół biedy, bo przecież nikt inny tak dobrze nie zna się na jazzie, jak Ty...gorsze jest to, że próbujesz dyskredytować czyjąś wiedzę i emocjonalne podejście do muzyki, które jest przecież bardzo indywidualne.
"A skąd ty to wiesz, honey?"
Mógłbyś sobie darować, bo to słabe i głupie było.
Hehe. Fajnie napisane. W sumie zdjąłeś mi to z ust ale nie chciałem tego zrobić.@Chicago to taki nasz Tata. Czasem da klapsa a czasem pozamiata. Nie ma się co wk***iać bo życia szkoda - zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Ludzi i ich nawyków nie zmienimy (zwłaszcza po 50-ątce). Pozostaje tylko wzajemnie zrozumienie i szacunek dla osób, które czasem inaczej myślą niż my sami. Osobiście Chicago czesem mnie wk***ia sawiomi niekontrolowanymi wpisami ale ogólny jego dorobek na forum go usprawiedliwia. Co nie znaczy, że czasem nie należy mu się drobny "pstryczek" co ja czasem czynię :)

Pozdrowienia dla wszystkich melomanów i miłośników muzyki. Żyjmy w pokoju.
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 minut temu, soundchaser napisał:

Każdy jazzman ma swój niepowtarzalny styl, oprócz tych, którzy ten swój styl zmieniali - jak Davis, czy Hancock.
Jednak pisanie, że wszystkie płyty Stańki są jednakowe, bo na wszystkich gra podobnie jest moim zdaniem niedorzeczne i świadczy tylko o słabym rozpoznaniu jego muzyki.
Ale OK...rozumiem tego typu podejście, bo sam często nie daję sobie szansy na dogłębną analizę muzyki, która od początku wchodzi mi jak szyszka w dupę.

Sound, honey - nie chodzi o słuchanie muzyki wyrobionych muzycznie maniaków, audiofili i słuchaczy - tu chodzi o sprawy i aspekty profesjonalne, o których nie masz pojęcia, ja też nie mam, ale przynajmniej staram się zrozumieć. Nie możesz wypowiadać się na tematy muzycznie i profesjonalnie zaangażowane - ja też nie mogę, ale staram się zrozumieć co mówią znawcy i mądrzejsii i popchnąć to dalej. Mądrzejsi w sensie muzycznej matematyki - ty odczuwasz i postrzegasz muzykę i jej jakość zupełnie intuicyjnie, co jest fajne. Ale mówimy o innych rzeczach. I tu jest point, który niejednokrotnie mnie irytuje w wypowiedziach niektórych znawców, którzy nigdy nie doświadczyli tego i owego w realnym stanie świadomości. Joe Pass też całe życie grał jedną piosenkę...??? Zgadzasz się z tym? Czy się nie zgadzasz?


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Chicago napisał:

Sound, honey - nie chodzi o słuchanie muzyki wyrobionych muzycznie maniaków, audiofili i słuchaczy - tu chodzi o sprawy i aspekty profesjonalne, o których nie masz pojęcia, ja też nie mam, ale przynajmniej staram się zrozumieć. Nie możesz wypowiadać się na tematy muzycznie i profesjonalnie zaangażowane - ja też nie mogę, ale staram się zrozumieć co mówią znawcy i mądrzejsii i popchnąć to dalej. Mądrzejsi w sensie muzycznej matematyki - ty odczuwasz i postrzegasz muzykę i jej jakość zupełnie intuicyjnie, co jest fajne. Ale mówimy o innych rzeczach. I tu jest point, który niejednokrotnie mnie irytuje w wypowiedziach niektórych znawców, którzy nigdy nie doświadczyli tego i owego w realnym stanie świadomości.

Przyznaj się...chlapnąłeś sobie coś dziś, bo bredzisz trochę. 😉
 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli Joe Pass nie grał całe życie 'jednej i tej samej piosenki'? Tak...??? Nie...???


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Chicago napisał:

Czyli Joe Pass nie grał całe życie 'jednej i tej samej piosenki'? Tak...??? Nie...???

Ja nie o tym. Ja o wcześniejszym całym tekście.

A Joe Pass - tak - grał ciągle tak samo, jak np. Paco de Lucia.
Ale może obaj nie rozpoznaliśmy należycie tego typu muzyki?
Nie tylko w jazzie grają wciąż to samo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czyli Joe Pass nie grał całe życie 'jednej i tej samej piosenki'? Tak...??? Nie...???

A znasz Wiecha Dąbskiego? A Egona z Gangu Olsena? Grali take rzeczy o których możesz tylko śnić. A Andrzeja Urnego? Kilka piw z nimi wypiłem. Słuchałeś jego jam session na żywo z wybraną publiką? Nie słuchałeś. Łyso Ci? Ja to przeżyłem i nie masz pojęcia jak bardzo. Grali to o czym Ty mówisz, że nikt inny tego nie zagra - wyćwiczyli to petfekcyjnie. Wszystko na temat.  O kilku spotkaniach przyjacielskich z grupą Dżem nie wspomnę i kilku innych muzyków. Nauczyć się czegoś i podrobić to żaden problem dla wytrawnych muzyków.  

 

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

A znasz Dave Liebmana? Opluł cię kiedyś? Bo mnie opluł. A nawet siedziałem przy stoliku z Howardem Reichem i słuchaliśmy razem Dawida, który również i jego nie omieszkał opluć. I co pan na to? A Von Freemana znasz? Nie znasz. A znasz historię bluesa? Wiesz co oznacza Chicago dla całej muzyki rozrywkowej? Znasz, bo wiesz, że jestem tu już prawie dwanaście lat 😀

... no i znam też Ceśkę Fojecką.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja w 1979 roku poznałem osobiście Józefa Skrzeka przed koncertem w Świnoujściu, mając naście lat.
A po latach spotkaliśmy się w Łodzi też przed koncertem w łódzkiej Wytwórni i gadaliśmy przy stoliku o wszystkim.
A w 1997 roku rozmawiałem z Latimerem po koncercie Camela w Sali Kongresowej.
A trochę później gadałem z Colinem Bassem w przerwie koncertu pod "Siódemkami"... i tak dalej.

Nikt mi tutaj nie podskoczy, że jest lepszy. 

wesoly-emotikon-ruchomy-obrazek-0009.gif

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, soundchaser napisał:

Każdy jazzman ma swój niepowtarzalny styl, oprócz tych, którzy ten swój styl zmieniali - jak Davis, czy Hancock.

Nie każdy - tylko wybrani i jest ich niewielu w świetle całego jazzu i całej muzyki rozrywkowej. Cale masy, to kontrafakty.

  • Like 1

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.