Jump to content
wojciech iwaszczukiewicz

Bill Evans i jego pianistyka .

Recommended Posts

Niedawna śmierć Gary'ego Peacocka skłoniła mnie do wsłuchania się w grę triów fortepianowych a zwłaszcza jednego , tria Billa Evansa .

I zastanowienia się nad fenomenem jego gry . Jakie były korzenie jego twórczości ? Bo o tym ,że odebrał wykształcenie muzyczne oparte na europejskiej szkole pianistycznej ogólnie wiadomo .Że był pod wpływem romantyków Chopina ,Liszta i postromantyka Skriabina to też wiadomo .Ale dopiero niedawno dowiedziałem się ,że jego matka była Rosjanką .Tak więc w połowie był Rosjaninem ,Słowianinem .I ten pierwiastek słowiański ,romantyczny , element zadumy i nostalgii jest w jego muzyce słyszalny .W połączeniu z wpływem jakiemu uległ młody Evans w orkiestrze wojskowej czy po przyjeździe do NYC czyli wpływowi czarnej muzyki spod znaku Bud Powella ,H. Silvera czy L.Tristano dał piorunujący efekt w postaci muzyki dojrzałego Evansa .Czego ukoronowaniem i szczytowym osiągnięciem stało się trio ze Scottem La Faro i Paulem Motianem .Jednego z najważniejszych zespołów nowoczesnego jazzu .To przykład jak jazz jest w stanie twórczo wchłonąć elementy innych tradycji muzycznych .

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Yes, Bill Evans Trio z Paulem Motianem i Scottem LaFaro to przełom i nowa epoka jazzowego trio fortepianowego - nowe zasady i nowe granie: improwizują wszyscy, a nie tylko solista - nic nowego nie wymyślono i ogrywa się tę formułę do dziś. Bill Evans posiadał ogromne dłonie z długimi palcami - ogarniał akordy i ich dynamikę nieosiągalne dla innych. Keith Jarrett z kolei posiada małe dłonie i krótkie palce, więc i technika jego gry będzie z natury bardziej 'perkusyjna' i brzmiąca mniej lirycznie, chociaż jak się posłucha 'The Melody At Night, With You', to ciężko znależć taką lirykę i feel gdziekolwiek. Ale my tu o Billu Evansie, którego chyba nie można pominąć lub o nim nie pamiętać - jazzowy szczyt! Jest tak samo ważny jak Trane, Miles i Bird. Niestety heroina zniszczyła mu charakter i gość pod koniec życia był nie do zniesienia - nikt z nim nie chciał grać, ale z drugiej strony to nie jest jakaś sensacja - wielu geniuszy tak ma. 'The Complete Village Vanguard Recordings, 1961' ciężkie do pobicia, ale dużo innych rzeczy też jest super, włącznie z całą serią z xrcd. Bill Evans, to obowiązkowy rozdział do przerobienia, ale paradoksalnie najmniej go słucham. Ja już sam nie wiem czy cokolwiek mi się podoba - słucham bo słucham i chociaż mam chwile, to jednak tylko 'słucham'. Bardzo tęsknię za muzycznym życiem sprzed pandemii. 

  • Like 1

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites
xavian

Ciałem i duchem ?

Pandemicznej panice nie ulegasz ?  

16 godzin temu, wojciech iwaszczukiewicz napisał:

właściwie jego matka mogła być Ukrainką

Trzeba by sprawdzić i wcześniejsze pokolenia 🙂

Czy to ma jakiś związek z tym, jak kto gra ?

~Język swędzącego przyrodzenia zmienia świat nauki~

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bill Evans - urodzony 16 sierpnia 1929 roku w Plainfield w stanie New Jersey w USA. Dorastał również w Plainfield. W 1955 przeniósł się do Nowego Jorku. Niewątpliwie jakieś strzały genetyczne po babci Ukraince czy też Karpato-Rosjance mógł Bill Evans dostać, ale jak spojrzymy na tę historię od strony muzycznej i biograficznej, to wyjdzie nam, że to geniusz, o którego praktycznie od razu zadbano ze szczególną troską. Pierwszą i główną sprawczynią wykrycia nadzwyczajnego talentu Billa Evansa była zapewne jego matka, Mary Evans - pianistka amatorka, również urodzona w US. Myślę, że głównie po matce odziedziczył talent i miłość do muzyki, a po ojcu zapewne nadwrażliwość i co się z tym wiąże, słabość do używek. Jego ojcec dość ostro nadużywał alkoholu i był awanturnikiem - typowałbym, że tu poszedł strzał z ojca na syna, chociaż Bill Evans i jego 'awanturnictwo', to raczej historie z ostatnich lat życia. Generalnie, to chyba cechowała go bardziej nieśmiałość, skromność i 'niepewność' powodująca częste 'blokady'. Z drugiej strony, jakby nie spojrzeć, to chlanie i awanturnictwo taty Billa Evansa w jakimś stopniu również przyczyniło się do kreacji geniuszu pianisty - jak się tatuś napił i rozrabiał, to mama Mary uciekała z domu zabierając ze sobą dwóch synów (Billa i starszego o dwa  lata Harrego Jr.) i czas aż tatuś Harry Sr. się uspokoi spędzali w sąsiednim Somerville u siostry Mary. Tam, u miejscowej nauczycielki muzyki Helen Leland, najpierw Harry Jr. i póżniej Bill, odbierali pierwsze lekcje gry na fortepianie.

W okresie już tym profesjonalnie artystycznym, ale wciąż wczesnym, to te wszystkie modalne rzeczy i lidyjskie skale zaczerpnięte od George Russella oraz praca kontynuowana z Milesem mają znaczenie - znaczenie w kontekście liryki Billa Evansa. Modal przyniósł spokój i oddech muzyce jazzowej, udostępnił więcej miejsca i przestrzeni oraz stworzył nastrój zadumy i ciszy, a to wszystko w graniu Billa Evansa zawsze słychać. Jak się spojrzy na twórczość Milesa, to te 'największe' jego rzeczy, to również ton 'smutku i zadumy'. 

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Razem wystąpili tylko na KoB' i 'Jazz at the Plaza Vol. 1' - koncert zagrany pół roku przed sesją KoB, ale płytka wydana została dopiero w 1973. Innych śladów współpracy Billa Evansa z Milesem chyba nie ma. Miles dużo koncertował, a Bill Evans nie znosił podróży - to ponoć jeden z powodów odejścia. Dochodziła jeszcze 'nagonka' czarnej krytyki, z którą nadwrażliwy Bill Evans nie mógł sobie poradzić i to go męczyło - był jedynym białaskiem w zespole i wielu twierdziło, że Miles powinien jednak dać pracę czarnemu pianiście. Ale prawdziwy powód, ten najistotniejszy, to po prostu Bill Evans chciał robić swoją muzykę - no i zrobił. W niecały rok po sesji Kind of Blue pojawia się płyta Bill Evans Trio - 'Portrait in Jazz'.

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak dla mnie to jest Bill Evans a potem długo, długo nic i dopiero kolejne nazwiska. Evans przemawia do mnie najbardziej, żaden pianista nie zrobił i nie robi na mnie takiego wrażenia jak ten bez przesady mówiąc geniusz fortepianu. Jego gra to niby takie nic, ale jednak jest niesamowicie uczuciowa. Nieskomplikowane, nieprzejaskrawione, bez zbytnich sztuczek 'proste' granie prosto z serca. 
Niemal zawsze z papierosem jak na obrazku poniżej. Uwielbiam tę fotkę - Village Vanguard i Evans wraz z LaFaro i Motianem a obok producent. Siermiężne wnętrze, kaloryfer, mały stolik, paczka fajek, kaloryfer i rura. I w takich okolicznościach panowie w garniturach dają występy przechodzące do historii jazzu.

 

bill evans.jpg

Sprzęt studyjny i oprogramowanie studyjne. Edytory, sekwencery, stacje robocze (DAW), authoring, stoły, maszyny i linie replikacyjne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przerzucając jakąś playlistę, pracując zdalnie,  zetknąłem się przypadkiem z twórczością tego pianisty, naprawdę przyjemna i wciągająca muzyka, zamówiłem sobie cd-box:).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.