Jump to content
SłuchaczX

Niszczą nam muzykę - loudness war, czy jest jeszcze nadzieja

Recommended Posts

Drodzy Państwo
Uświadomiłem sobie, że dla ludzi ceniących wysoką jakość muzyki nadeszły bardzo ciężkie czasy (tak jakby innych problemów było mało). Mówiąc "ciężkie czasy” mam na myśli głównie loundess war, który od połowy lat 90 XX wieku pustoszy świat muzyki, jak szarańcza uprawy.

Przypomnienie w dwóch słowach. Loudness war to określenie sposobu masteringu nagrań. Polega ono na zmniejszeniu różnicy między najcichszym i najgłośniejszym dźwiękiem w danym nagraniu. W konsekwencji otrzymuje się utwór głośny ale pozbawiony niuansów, dźwięk któremu najbliżej do wyjącej syreny alarmowej.
Dlaczego producenci tak robią? Oczywiście dla kasy! Im głośniejsza muzyka tym lepsza się wydaje (przynajmniej statystycznie rzecz biorąc). Im wydaje się lepsza tym więcej ludzi ją kupuje - mowa głównie o przeciętnych słuchaczach. Przeciętny słuchacz to ktoś kto słucha muzyki tak jak pies delektuje się jedzeniem. Szczerze, to nie mam pojęcia, czy pies potrafi delektować się jedzeniem. Obserwując jak moje psy jadły, zawsze miałem wrażenie, że tak szybko jedzą bo boją się, że im ktoś to jedzenie zabierze. Wracając do przeciętnych słuchaczy. Uwaga! Stanowią większość. A zatem zgodnie z zaleceniami teorii marketingu - jeżeli dostosujesz produkt pod jak największe grono odbiorców to więcej go sprzedasz.

Wszedłem na 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą ) i popatrzyłem sobie co to wytwórnie wyczyniają z muzyką. Jeżeli wyniki posortuje się chronologicznie to widać jak na dłoni, że od około 1995 roku dynamika nagrań zaczęła spadać. Im więcej twórców analizowałem tym większa rozpacz mnie ogarniała. Odkąd powstała możliwość rejestracji materiału audio ludzie dążyli do jak największej jakości. Po fonografie powstały płyty winylowe, potem taśmy magnetyczne, płyty CD. Wymyślano systemy redukcji szumów i zwiększania dynamiki, opracowywano technologie korekty błędów w sprzęcie cyfrowym. Powstało pojęcie HiFi. A potem powstał loudness war i w zasadzie można cały drogi sprzęt wyrzucić do kosza.

Szczerze mówiąc od jakiegoś czasu miałem wrażenie, że coś jest nie tak z coraz większą ilością nagrań. Niby jest to płyta CD, niby słucham na dobrym sprzęcie, głośniki mam dobrze ustawione, słuchawki są OK. W końcu uświadomiłem sobie przyczynę. Spłaszczona dynamika.
Lubię The Corrs, lubię ich muzykę. Ale dlaczego po kilku przesłuchanych kawałkach mam dość. Wkładam starą kasetę Bad Boys Blue “My Blue World” do magnetofonu i cała godzina mija bez problemu. Żeby nie było - Bad Boys Blue też lubię. Tak samo jak Vangelisa, Sade, Charliego Hadena, Pata Methneya i Ellę Fitzgerald oraz Vivaldiego. Bardzo fajna płyta The Corrs “In Blue” jest fajna ale co z tego skoro skompresowana muzyka drażni uszy, brakuje niuansów których nie ma bez względu, czy słucha się cicho czy głośno. Głośno jest nawet gorzej. I to z płyty CD?! Po włożeniu My Blue World do magnetofonu na uszy spływa balsam. Słychać tam więcej, jest perkusja, coś cykającego :-), itp.
Co z tego, że kupuję płyty CD skoro jest na nich jeden łomot bez względu jakiego twórcy. Oczywiście nie generalizuję bo nadal jest wiele dobrej muzyki na rynku, o czym świadczy choćby ten wątek Bezkompromisowo zrealizowane albumy. Niestety trend obejmuje większość rynku. Yello na remasterowanych płytach brzmi gorzej, choć nie tak źle jak The Corrs na oryginałach. Najgorszy ich album, w sensie oczywiście związanym z dynamiką, to “Borrowed Heaven”. I na prawdę ciężko się tego słucha, mimo że to bardzo fajny kawałek muzyki.

Czy na prawdę jedynym choć niestety niepewnym i nie zawsze możliwym wyjściem jest kupowanie płyt winylowych? Są takie głosy na forach, że “ja to nie słucham niczego nowego tylko stare kawałki sprzed loudness war”. No dobrze, ale nie za bardzo. Bo przecież wciąż powstają nowe ciekawe utwory. Ciekawy jestem jakby brzmiała najnowsza płyta Taylor Swift "folklore" gdyby nie była potraktowana niszczycielem dynamiki w studiu masterujacym. Nadzieja jest i to widać choćby po Metallice. Ich album “Death Magnetic” to chyba jak na razie największe dno masteringu jakie można sobie wyobrazić. Tutaj można zobaczyć na własne uszy o co kaman

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą ) . Widać jednak, że z biegiem lat ich kolejne albumy polepszały się.

Myślę, że kluczem - jak zawsze - jest świadomość. Świadomość klienta w odniesieniu do tego czego chce. Wiem, że zgodnie z rozkładem naturalnym (rozkład Gaussa) będą wśród nas ludki, które będą słuchały muzyki tak jak psy delektują się jedzeniem. Ale to nie oznacza, że grupa ze środka wykresu (Gaussa) nie może być nieco mniejsza 🙂

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobra rada zmień psy. Mój wilczur delektuje się jedzeniem, szczególnie koscią wołową. Nosi ją, oblizuje, następnie zakopuje żeby ją sobie skonsumować za kilka dni.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, SłuchaczX napisał:

Bardzo fajna płyta The Corrs “In Blue” jest fajna ale co z tego skoro skompresowana muzyka drażni uszy, brakuje niuansów których nie ma bez względu, czy słucha się cicho czy głośno. Głośno jest nawet gorzej. I to z płyty CD?!

Metalu, elektro clashu bez kompresji nie da się zgrać.

Oddech, powietrze i przestrzeń wcale nie zależą od płaskiej dynamiki.

Vide : Santana - Supernatural. Brzmi dobrze.

~Język swędzącego przyrodzenia zmienia świat nauki~

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
xavian

 

psy doceniają jedzenie węchem, samo przetwarzanie paszczą to jakby efekt uboczny 🙂 

 

 

Dostępnych jest kilkaset tysięcy płyt dobrze nagranych, są całe gatunki muzyczne których LW zupełnie nie dotyczy.
Codziennie wydawanej jest mnóstwo dobrze nagranej nowej muzyki

...i nikt niczego nie niszczy, problem z muzyką jest jeśli już to taki,
                                                             że nikt od dawna tak naprawdę nic nowego nie stworzył


 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Funk, rap,  house, psychodelia - te gatunki ( w tym i inne taneczne) a na pewno transowe -  zwykle są spłaszczone ( bo tło taneczne i publika czasami są hałaśliwe).

~Język swędzącego przyrodzenia zmienia świat nauki~

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, xetras napisał:

Metalu, elektro clashu bez kompresji nie da się zgrać.

Oddech, powietrze i przestrzeń wcale nie zależą od płaskiej dynamiki.

Generalnie rozumiem o czym mówisz. Ale zgranie zgraniu nierówne jak widać po przykładzie Metallici.

Nigdzie nie napisałem, że dopasowanie dynamiki do muzyki jest złe bo pewnie bez tego utwory nie brzmiałyby dobrze. Mówię o tym na konkretnych przykładach które sam sprawdziłem. Ciekawe, czy producentowi "Borrowed Heaven The Corrs chodziło o jak najlepszą jakość materiału. Bo mnie się wydaje, że gdyby ten album był nagrany chociażby tak jak "in Blue" to byłoby w porządku. Proponuję przesłuchać oba. Wokale w Borrowed.. są jakieś takie drapiące narząd słuchu, coś w nich jest nie tak. Wystarczy wrzucić utwór do edytora dźwięku, żeby zobaczyć o co chodzi. I z tego powodu boli mnie serce ponieważ płyta jest na prawdę interesująca ze wszystkich innych powodów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, SłuchaczX napisał:

Szczerze mówiąc od jakiegoś czasu miałem wrażenie, że coś jest nie tak z coraz większą ilością nagrań.

oczywiście,że tak,coś jest bardzo nie tak - ale jesteśmy zbyt małą grupą odbiorców ,żeby coś wskórać,zaraz tu się zlecą zapewne obrońcy loudness,napiszę z góry NIE CIERPIĘ TEGO KU....STWA!mnóstwo świetnych płyt nie daje się słuchać,zęby bolą,taki wątek powinien się pojawiać co jakiś czas na tym forum ,nic to nie zmieni ,ale może dotrze do tych zakutych pał w studio i może będą robić dwie wersje nagrania - jedną dla nas ,drugą dla miłośników hałasu.....

43 minuty temu, xetras napisał:

Metalu, elektro clashu bez kompresji nie da się zgrać.

metal da się jak najbardziej

  • Like 1
  • Confused 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

SłuchaczuX masz racje , prawie. Ciągle powtarzam że problem zaczyna się u źródła. To sami muzycy nas oszukują i wciskają nam to  gówno. To oni dla kasy godzą się na to.  Jest mnóstwo muzyków którzy szanują swoich słuchaczy i nagrywają w audiofilskich wytwórniach. Pytam , dlaczego inni tego nie robią ???? Nie ma na to żadnego usprawiedliwienia . Wciskają nam ten syf bo są pazerni na kasę . Jeśli ktoś zna inne powody to chętnie o nich poczytam, ale i tak będą to tylko dyrdymały. Każdy muzyk może nagrywać w wysokiej klasy wytwórniach. Trzeba tylko chcieć. Popatrzcie na naszych muzyków jazzowych . Dlaczego trio Marcina Wasilewskiego nagrywa w ECM ? Bo tak się przytrafiło ? Po prostu szanują słuchacza i nie są pazerni na kasę. Cenią jakość dźwięku. 

Edited by Darek67
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadza się! Odkryłeś ważną rzecz, nikt sobie z tego nie zdawał dotychczas sprawy! Trzeba to ujawnić, nie wiem, w czasopismach i na portalach, ludzie nie wiedzą, koncerny ukrywają przed nami prawdę, wciskają przekazy podprogowe, każą nosić maseczki... a nie to nie ten wątek 😉 

  • Like 1
  • Haha 1

nagrywamy.com

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miksuje się przecież tak, żeby porządnie brzmiało dla ogółu, a nie dla audiofilskiej niszy.

Przykre, ale od czasu kina domowego, popyt znacznie się przesunął - i na inne urządzenia i na mobilność odbioru.

Stąd konieczność spłaszczenia dynamiki śladów. Tyle że można dobrać sprzęt który poradzi sobie.

Mnie zwłaszcza sybilanty drażnią. Na szczęście tylko czasami.

PS.

Na mobilnych przenośnych te miksowane w stylu retro brzmią zbyt cicho.

Edited by xetras
Dopisek
  • Thanks 1

~Język swędzącego przyrodzenia zmienia świat nauki~

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie drwij kolego Przemak. Kiedyś w innym wątku o tym napisałem to mnie wyśmiali niektórzy bardzo zasłużeni koledzy.  Nazywajmy więc rzecz po imieniu i nie piszmy bzdetów typu, dlaczego tak się dzieje. Muzycy oszukują fanów, ale sami jednocześnie krzyczą że internauci ściągają nielegalnie muzykę i jacy to oni są biedni z tego powodu. 

 

Edited by Darek67
  • Confused 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Darek67 napisał:

Muzycy oszukują fanów

Niestety, ale tak.  Sytuacja zastana jest taka, że mają fanów w nosie (tych, którym telefon nie wystarcza).

 

~Język swędzącego przyrodzenia zmienia świat nauki~

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Porównałem sobie np.

Dezerter - Bestia i

Dezerter - Ku przyszłości

Kilkadziesiąt lat różnicy, tu  studio domowe a tam tonpressowskie studio Wawrzyszew.

Było lepiej, ale nie aż tak żeby rozpaczać.

 

 

"...

przy pomocy najnowszej generacji komputera

potrafię zmienić tekturę w hamburgera

..."

~Język swędzącego przyrodzenia zmienia świat nauki~

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedyś w radiu publicznym (dwójka lub trójka) w studiu wypowiadał się artysta na temat "szlifowania" nagranego materiału. Stwierdził, że sobie słuchają między innymi na laptopie i w samochodzie i na podstawie tych właśnie odsłuchów wprowadzają zmiany... No ręce mi opadły 🤦‍♂️

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tu poniżej (w odróżnieniu od Dezertera) jest bez podbicia skrajów pasma słyszalnego.

Na słuchawkach przypiętych do telefonu mamy wtedy marny paździerz .

To też z połowy lat 80. (DDRowska kapela z Berlina).

 

~Język swędzącego przyrodzenia zmienia świat nauki~

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, przemak napisał:

Zgadza się! Odkryłeś ważną rzecz, nikt sobie z tego nie zdawał dotychczas sprawy!

Kolego przemak, bardzo proszę...

To nie ten wątek 😉

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, SłuchaczX napisał:

Kolego przemak, bardzo proszę...

To nie ten wątek 😉

Rozumiem, wątek historyczny, przespałeś ćwierć wieku i się właśnie obudziłeś 😉

  • Like 1

nagrywamy.com

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Darek67 napisał:

Kiedyś w innym wątku o tym napisałem to mnie wyśmiali niektórzy bardzo zasłużeni koledzy.

Widzę, że jest już kilka osób które myślą podobnie.

Poza tym ludziom wrażliwym i kulturalnym (a to forum zdaje się takich skupia) nie przystaje wyśmiewanie innych. Dla wyśmiewających lub inaczej obrażających mamy 5-cio sekundowe upomnienie wzrokowe 😉

5 minut temu, przemak napisał:

przespałeś ćwierć wieku

Nie ćwierć ale pół i widzę, że trzeba będzie jeszcze pospać. Jak myślisz, 50 lat powinno wystarczyć? 😉 Tak gdzieś koło 2070 może będzie lepiej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 godzin temu, lukiii napisał:

Kiedyś w radiu publicznym (dwójka lub trójka) w studiu wypowiadał się artysta na temat "szlifowania" nagranego materiału. Stwierdził, że sobie słuchają między innymi na laptopie i w samochodzie i na podstawie tych właśnie odsłuchów wprowadzają zmiany... No ręce mi opadły 🤦‍♂️

Ja kiedyś usłyszałem, że muzycy w domach słuchają muzy na prostych wieżyczkach z Marketów. Argumentem było to, że nie mają czasu na dom, ciągle są w trasach i studiach.

Może popytajmy na czym słuchają nasi idole? Pewnie nie jednemu wara opadnie.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Krajcar napisał:

muzycy w domach słuchają muzy na prostych wieżyczkach z Marketów

Bardzo możliwe, że dotyczy to jakiejś części twórców. Jednak czy muzycy pokroju Taylor Swift, Beyonce, Rhianny czy też Nory Jones albo Lady Gagi też słuchają na marketowych zestawach?

Jest to jednak bardzo ciekawy temat który dodatkowo pozwala wyobrazić sobie, że być może jednym z powodów dla którego nagraniom aplikuje się monstrualny loudness mogą być sami artyści. Słuchając swoich utworów w samochodzie lub na sprzęcie mobilnym stwierdzają, że piosenka która była przed ich utworem brzmiała głośniej i oni też taka chcą.

Myślę że to właśnie jest przyczyną a nie fakt posiadania przez niektórych muzyków słabego sprzętu w domu. Nie oszukujmy się, oni przychodząc do studia wiedzą jak brzmi sprzęt wysokiej klasy. Nie sądzę, że studia nagraniowe mają słaby sprzęt. Można spokojnie przyjąć, że te większe mają dobry i bardzo dobry sprzęt.

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, quatross napisał:

Fizyczne nośniki mogę z powodzeniem zaliczyć do histori

Drogi kolego quatross, widzę, że już powinieneś zmienić lekarza (wróć do tego poprzedniego, wiesz co przyjmuje na pierwszym piętrze) bo Twoja wypowiedź zupełnie nie pasuje do tematu. Ani to do kropki ani do żadnego przecinka nie pasuje. Przeczytaj wątek jeszcze raz albo... wtorek nie koło ziemniaków zielony o 16:47 w połowie ćwierci 😉

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może LW pojawił się gdy zaczęto wydawać składanki na cd. Pewnie niektóre utwory były cichsze i trzeba było je wyrównać z pozostałymi a później to już poleciało. Artyści powinni nagrywac z dużą dynamiką - przecież stacje radiowe mogą zwiększyć głośność w locie (replay gain) albo ktoś kto lubi słuchać kaszanki moze sobie ustawić dowolny poziom na odtwarzaczu softwearowym. Wreszcie można nagrać płytę normalnie z dużym DR a pozniej wydac tez wersję "współczesną" która bedzie grana przez stacje. Wtedy będzie wybór co kupić dla każdego.  Spapranie loudness warem plyty to przecież kilka kliknięć w edytorze dźwięku.  W drugą stronę niestety się nie da. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Loudness war to tylko jedna strona medalu. Po prostu wiele nowych płyt jest nagrywanych albo przez producentów głuchych albo przez ignorantów na "odwal". Nic tak nie wkurza, jak dobra, ciekaw muza, która "wchodzi", ale nagrana tak, że zęby bolą. To jest dramat każdego miłośnika muzyki. 

Politykę robi się za pomocą pieniędzy, a pieniądze za pomocą polityki. Ot, taki przypadek...

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 10.10.2020 o 22:56, quatross napisał:

Fizyczne nośniki mogę z powodzeniem zaliczyć do histori. Zmień lekarza skoro taka rozpacz 😎

Tak tak bo pliki to są z innego źródła niż płyta CD . Aleś błysnął kolego........

Share this post


Link to post
Share on other sites

Każdy zapis istnieje w kilku momentach istnienia na nośniku fizycznym .

To się nigdy nie zmienię . Zmienia się tylko jego rodzaj i wzajemne relacje .

I jest jeszcze jeden argument za kupowaniem audio-systemów: w przypadku ewentualnego rozwodu rzadko się go traci na rzecz partnera: jacht przepadnie, dom przepadnie, dzieło sztuki przepadnie, prawa rodzicielskie przepadną - ale sprzęt na pewno będzie ci towarzyszył na nowej drodze życia. Nawet lichwiarz powinien to docenić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, mcr1 napisał:

przecież stacje radiowe mogą zwiększyć głośność w locie (replay gain)

Stacje radiowe, i to od dawna, mają możliwość kompresji dynamiki w locie. Służą do tego celu kompresory/limitery, teraz pewnie w technologii DSP.

4 godziny temu, mcr1 napisał:

Może LW pojawił się gdy zaczęto wydawać składanki na cd.

To też da się zauważyć na podanej przeze mnie stronie. Składanki mają z reguły mniejszy DR. Jest to uzasadnione, bo składankę najczęściej słucha się jako tło. I niechby tak zostało.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja jestem słuchaczem kaszany i lubię kompresję.
Dobrze się konsumuje na sensownych poziomach głośności; 70-80dB.

Z pewnością są też wydawnictwa dla wysmakowanych słuchaczy gdzie Artyści w pełnym zakresie wykorzystali możliwości nośnika oraz wieży hifi.

Piszecie, że można słuchać metalu bez kompresji.
Bez niej to się chyba w ogóle płyty nie da nagrać?
No ale jeżeli można to dajcie jakieś przykłady płyt z ciężkim, elektrycznym graniem w których Waszym zdaniem nie użyto kompresora.

IMHO przykładowo dobrze brzmiące płyty z niskim DR:

Rosetta "The Galilean Satellites" - DR6

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Isis "Panopticon" - DR7

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Tool "Fear Inoculum" - DR9

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
... ale numer "Invincible" ma DR7 - dla mnie brzmi rewelacyjnie.

Polska produkcja:
Entropia "Vacuum" - DR5

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Mnie tych płyt się bardzo dobrze słucha cicho oraz czasami dość głośno. Nic nie boli, nie chce się przyciszać...

Tak, naprawdę lubię kompresję.

Share this post


Link to post
Share on other sites
51 minut temu, Froju napisał:

Ja jestem słuchaczem kaszany i lubię kompresję.


Dobrze się konsumuje na sensownych poziomach głośności; 70-80dB.Piszecie, że można słuchać metalu bez kompresji.
Bez niej to się chyba w ogóle płyty nie da nagrać?

jeżeli można to dajcie jakieś przykłady płyt z ciężkim, elektrycznym graniem w których Waszym zdaniem nie użyto kompresora

przykładowo dobrze brzmiące płyty z niskim DR [...]

Dzięki za głos rozsądku.

Przecież musi być podciągnięta dynamika do wspólnego poziomu.

Wtedy czasem ma sens i "ściana dźwięku" i brak cichych momentów.

Ważne byleby był drive i akcenty.

Chyba - "Fight Fire With Fire" Metalliki ma tak ustawiony poziom z tym kiczowatym łzawym wstępem.

 

PS.

Dla mnie motoryka jest najważniejsza.

~Język swędzącego przyrodzenia zmienia świat nauki~

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Froju napisał:

Piszecie, że można słuchać metalu bez kompresji.
Bez niej to się chyba w ogóle płyty nie da nagrać?

Już kilka razy pojawia się podobne stwierdzenie. Czy ktoś może wypowiedzieć się w tym temacie. W internecie można znaleźć trochę wyjaśnień ale jak jest na prawdę.

Utwór "metalowy" z urodzenia ma pewnie dość dużą dynamikę, więc nie obejdzie się bez kompresji i to poszczególnych instrumentów i wokali indywidualnie. Tak mi się przynajmniej wydaje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, mcr1 napisał:

Może LW pojawił się gdy zaczęto wydawać składanki na cd. Pewnie niektóre utwory były cichsze i trzeba było je wyrównać z pozostałymi a później to już poleciało.

Przed erą loudness war też wydawano składanki.

„... nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem!”

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.