Jump to content
IGNORED

Klony / podróbki / "repliki" wzmacniaczy ACCUPHASE - co o nich sądzicie?


Recommended Posts

2 minuty temu, xetras napisał:

To zmienia wiele - morze jest szerokie i głębokie. Tu na forum trzeba mieć refleks, a słownik robi swoje wbrew użytkownikowi.

Ano, zmienia, a refleks w to ja straciłem ładnych parę lat temu.

Link to post
Share on other sites

Dlaczego nie obliczyć jednego wzorca dla każdego urządzenia i tego ustandaryzować, objąć certyfikatem zgodności muzycznej?

To jedyne słuszne i uczciwe rozwiązanie. I proste. Wystarczy policzyć?

Jaki jest cel pracy realizatora? Czy jakiś algorytm nie może w szybki sposób nanieść zmian i zoptymalizować dźwięku, skoro wzorzec jest znany?

A propos kabli ? - tu chyba ustandaryzowanie powinno być jeszcze prostsze? Czy matematycy twierdzą, że kable nie grają?

 

 

 

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, BlueDot napisał:

Ja nie wiem w takim razie po co firma B&W poswieca tyle pieniedzy na badania nad nowymi przetwornikami jezeli i tak wszystkie brzmia tak samo.

Bowers ma „swoje” brzmienie, które dla wielu jest znane i uznane. 
A kasę ładują nie w rozwój „brzmienia”, bo to juz opanowali, a w rozwój firmy i technologii przetworników i skrzyń, aby utrzymać się na rynku, zaoferować klientowi produkt klasy prima sort - to nie jest firma, która jest tylko montownią kolumn, ale je tworzy wraz ze świetnym marketingiem, który również wymaga dobrych fachowców ? 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Matematyka to tylko i aż język opisu.

Można opisać nim wszystko jeśli działa to w ramach jakichkolwiek reguł. 

A odbiór muzyki z pomocą wzorców zachodzi w mózgu, takim niedoścignionym komputerze. Jak ktoś napisał, na przykład omylnym a więc niepowtarzalnym dającym subiektywne odczucia znane tylko posiadaczowi owego komputera. 

 

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Grzegorz7 napisał:

Matematyka to tylko i aż język opisu.

Można opisać nim wszystko jeśli działa to w ramach jakichkolwiek reguł. 

A odbiór muzyki z pomocą wzorców zachodzi w mózgu, takim niedoścignionym komputerze. Jak ktoś napisał, na przykład omylnym a więc niepowtarzalnym dającym subiektywne odczucia znane tylko posiadaczowi owego komputera. 

 

 

Ale o ile trafniejsze byłyby porównania i analizy sprzętowe wg wskazań parametrów odchyłu od wzorca.

Na podstawie jednej-dwóch prostych w odbiorze tabel możnaby precyzyjnie określić sposób odtwarzania danych poprzez określone urządzenie. Mało tego - słuchacz mógłby matematycznie określić swój indywidualny odchył preferowany i na jego podstawie perfekcyjnie dopasować urządzenia. 
 

Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Grzegorz7 napisał:

Można opisać nim wszystko jeśli działa to w ramach jakichkolwiek reguł. 

I to sam autor sobie je dobiera. Nie tylko w XX wieku (ale tu akurat stało się to koniecznością).

Już przy dowodzeniu V postulatu (tegoktóry był wcześniej aksjomatem ) Euklidesa wyszły inne geometrię - a praktycznie - geodezja i rachunek błędów.

Matematyka nie jest ścisła - jest to nauka podstawowa. Tyle że nie wiemy, co się do czego nadaje lub przyda kiedyś.

@kontomatiego to, co postulujesz, to się nazywa - optymalizacja.

Edited by xetras
Dopisek

~ a priori z zasady jak ? ~

 

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, will66 napisał:

Bowers ma „swoje” brzmienie, które dla wielu jest znane i uznane. 
A kasę ładują nie w rozwój „brzmienia”, bo to juz opanowali, a w rozwój firmy i technologii przetworników i skrzyń, aby utrzymać się na rynku, zaoferować klientowi produkt klasy prima sort - to nie jest firma, która jest tylko montownią kolumn, ale je tworzy wraz ze świetnym marketingiem, który również wymaga dobrych fachowców ? 

I człowiek zaczyna tęsknić za ich historycznymi konstrukcjami słuchając ich najnowszych wynalazków

Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, xetras napisał:

@kontomatiego to, co postulujesz, to się nazywa - optymalizacja.

Opisałem obrazowo, mam nadzieję czytelnie - tak, aby było dla liczycieli jasne, żeby każdy miał swoją tabelę preferowanych dźwięków, zaś każde urządzenie, liczbowe oraz opisowe wskazanie odchylenia od wzorca.

O ile tańsze i prostsze byłoby to dla wszystkich - brak konieczności odsłuchów testowych, wszelkich porównań, poszukiwań... ?

 

Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, kontomatiego napisał:

Dlaczego nie obliczyć jednego wzorca dla każdego urządzenia i tego ustandaryzować, objąć certyfikatem zgodności muzycznej?

To jedyne słuszne i uczciwe rozwiązanie. I proste. Wystarczy policzyć?

Jaki jest cel pracy realizatora? Czy jakiś algorytm nie może w szybki sposób nanieść zmian i zoptymalizować dźwięku, skoro wzorzec jest znany?

A propos kabli ? - tu chyba ustandaryzowanie powinno być jeszcze prostsze? Czy matematycy twierdzą, że kable nie grają?

 

 

 

Czy masz świadomość tego jak jest zbudowany wzmacniacz? Jego jedynym zadaniem jest przekaznie niezniekształconego sygnału od wejścia do wyjścia. Ma być tylko różnica w skali. Nic więcej. Reszta taka sama. To potrafi każdy poprawnie i zgodnie ze starymi jak świat normami DIN zbudowany wzmacniacz. Każdy. Jeśli w jakiejś konstrukcji poza skałą,sygnał od wejścia do wyjścia się różni,to jest to zwykły gniot a nie wzmacniacz. W normalnych czasach,tych przedbełkotliwo-marketingowych,testy wzmacniaczy odbywały się tylko poprzez pomiary,szlus. Peter Walker,absolutny geniusz audio w ogóle nie odsłuchiwał swoich konstrukcji,tylko je mierzył. Każdy kto ma Quada wie,jak doskonale to są wzmacniacze. Pytany o kable niezmiennie odpowiadał,że mają być wystarczająco długie,żeby skutecznie połączyć elektronikę i kolumny. 

3 godziny temu, kontomatiego napisał:

Opisałem obrazowo, mam nadzieję czytelnie - tak, aby było dla liczycieli jasne, żeby każdy miał swoją tabelę preferowanych dźwięków, zaś każde urządzenie, liczbowe oraz opisowe wskazanie odchylenia od wzorca.

O ile tańsze i prostsze byłoby to dla wszystkich - brak konieczności odsłuchów testowych, wszelkich porównań, poszukiwań... ?

 

Dawno to już uczyniono. Dokładnie opisano normy,które muszą spełniać urządzenia HIFI. Dziwi,że tego nie wiesz. Na wszelki wypadek gdybyś pytał o normy Hiend,odpowiadam-NIE ISTNIEJĄ.

  • Like 1
  • Sad 1

Dostałem bana za trolling w Dynaudio🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣Na Audiostereo od 2005 roku.

Link to post
Share on other sites
21 minut temu, Jamówię napisał:

Czy masz świadomość tego jak jest zbudowany wzmacniacz? Jego jedynym zadaniem jest przekaznie niezniekształconego sygnału od wejścia do wyjścia. Ma być tylko różnica w skali. Nic więcej. Reszta taka sama. To potrafi każdy poprawnie i zgodnie ze starymi jak świat normami DIN zbudowany wzmacniacz. Każdy. Jeśli w jakiejś konstrukcji poza skałą,sygnał od wejścia do wyjścia się różni,to jest to zwykły gniot a nie wzmacniacz. W normalnych czasach,tych przedbełkotliwo-marketingowych,testy wzmacniaczy odbywały się tylko poprzez pomiary,szlus. Peter Walker,absolutny geniusz audio w ogóle nie odsłuchiwał swoich konstrukcji,tylko je mierzył. Każdy kto ma Quada wie,jak doskonale to są wzmacniacze. Pytany o kable niezmiennie odpowiadał,że mają być wystarczająco długie,żeby skutecznie połączyć elektronikę i kolumny. 

Dawno to już uczyniono. Dokładnie opisano normy,które muszą spełniać urządzenia HIFI. Dziwi,że tego nie wiesz. Na wszelki wypadek gdybyś pytał o normy Hiend,odpowiadam-NIE ISTNIEJĄ.

Dlaczego, w ramach tej normy, urządzenia w inny sposób przekazują sygnał odbiorcy? Może należałoby ją lepiej uściślić?

W jaki sposób nauka tłumaczy słyszane (i różnicowane w ślepych testach) przez naprawdę dużą grupę ludzi zmiany brzmieniowe, wprowadzane przez kable?

 

Mniemam, że normy hi-end istnieć nie mogą, skoro nauka nie radzi sobie z kompletnym zdefiniowaniem hi-fi.

Edited by kontomatiego
Link to post
Share on other sites
48 minut temu, kontomatiego napisał:

Dlaczego, w ramach tej normy, urządzenia w inny sposób przekazują sygnał odbiorcy? Może należałoby ją lepiej uściślić?

W jaki sposób nauka tłumaczy słyszane (i różnicowane w ślepych testach) przez naprawdę dużą grupę ludzi zmiany brzmieniowe, wprowadzane przez kable?

 

Mniemam, że normy hi-end istnieć nie mogą, skoro nauka nie radzi sobie z kompletnym zdefiniowaniem hi-fi.

Jeszcze raz,

Po pierwsze normy Hi Fi istnieją od dekad i są kompletnie zdefiniowane. Czytanie nie boli...

Po drugie nie ma na świecie ani jednego opisanego przykładu rozróżnienia dwóch poprawnie zbudowanych wzmacniaczy,odsłuchiwanych zgodnie z naukowymi procedurami. Taki eksperyment oblał nawet Ivor Tiefenbrun-mam nadzieję,że wiesz kim ów zacz?

Po trzecie o kablach jak wyżej.

Oczywiście możesz dołączyć do grona śmiałków i poddać się takiej procedurze,życzę szczęścia,choć nie przewiduję ? 

  • Like 1
  • Confused 1

Dostałem bana za trolling w Dynaudio🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣Na Audiostereo od 2005 roku.

Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, bolo_senor napisał:
18 godzin temu, nowy78 napisał:

Chodziło mi o zwrócenie uwagi, że charakterystyka amplitudowa nie opisuje w sposób wyczerpujący i jednoznaczny odpowiedzi układu i przypuszczam, że jednak nie tylko ja tak sądzę.

to że nie tylko ty tak sądzisz nie czyni z tego faktu , że to co piszesz jest prawdą. 

A czego nie opisują pomiary to sam nie wiesz , sytuacja dokładnie podobna jak z twoim przedmówcą . Tylko tamten umiał się przyznać , że pomiarami się nie zajmuje .

Ech... Przyznam, że nie nadążam :)

W takim razie co mogłoby sprawić, że to co napisałem jest prawdą? Może jakaś literatura z teorii sterowania? ;)

Rzeczywiście, nie korzystam z tej wiedzy na co dzień, przez co nie mam jej w jednym paluszku. Nie chcąc pisać głupot, aby zreferować temat musiałbym sobie co nieco przypomnieć, na co nie mam chęci ani czasu. Dlatego tylko kilka słów odsyłających do odpowiednich zagadnień. Pomiarami również nie zajmuję się zawodowo, jednak na potrzeby hobby parę popełniłem :)

Wracając do charakterystyk amplitudowych, z Twojej strony także widzę niekonsekwencję, którą nie bardzo rozumiem. Np w odpowiedzi na mój post powątpiewający w możliwość oceny dźwięku jedynie na podstawie charakterystyk amplitudowych, wskazujesz jak można uzupełnić brakujące dane (za pomocą REW), po czym możemy przeczytać:

21 godzin temu, bolo_senor napisał:
W dniu 2.01.2021 o 17:28, nowy78 napisał:

A skoro jest to informacja niepełna o funkcji jaką realizuje, zatem nie mówi jednoznacznie, czego spodziewać się na wyjściu, przy danym pobudzeniu.

to ty tak sądzisz.

Ale Ok, spróbujmy bardziej praktycznie. Mamy pokój A, całkowicie pusty z zestawem audio 1, oraz pokój B, ten już dość mocno wytłumiony (komora bezechowa) z zestawem audio 2. Przypuśćmy, że tak nam się udało trafić, że w miejscach odsłuchu zmierzyliśmy w nich identyczne charakterystyki amplitudowe (bierzemy pod uwagę tylko i wyłącznie amplitudowe). Czy dźwięk w obu pomieszczeniach będzie identyczny? Czy nie robi różnicy, że powiedzmy górka na 100 Hz w jednym przypadku wynika z modu pomieszczenia, a w drugim z charakterystyki przenoszenia zestawów głośnikowych? Podobne pytanie można zadać w odniesieniu do częstotliwości leżących powyżej częstotliwości Schroedera (w przypadku pomieszczenia niewytłumionego), czyli rozpatrywanych już jako pogłos. Należy pamiętać, że charakterystykę amplitudową uzyskujemy w stanie ustalonym.

11 godzin temu, Lech36 napisał:

Charakterystyka amplitudowa to podstawa. Zacznij robić eksperymenty w czasie rzeczywistym a nie po audiofilsku to wiele spraw związanych z postrzeganiem brzmienia szybko się Tobie wyjaśni. Inne czynniki też są ważne, ale ich waga nie jest taka jak charakterystyki amplitudowej. Opisywałem kiedyś prezentację firmy B&W na wystawie w Berlinie. Bardzo różne kolumny tej firmy od małych monitorów do dużych podłogówek przełączane automatem (kolumny i muzyka) a różnica brzmienia istotna była tylko na niskich tonach bo to były zasadnicze różnice w konstrukcji skrzynek, ilości i wielkości głośników.

A tu jedno zaprzecza drugiemu ;) Skoro charakterystyka amplitudowa jest tak ważna w ocenie dźwięku, to jak wytłumaczyć nieistotne różnice w zakresie średnich i wysokich częstotliwości na opisanej prezentacji. Przecież kolumny musiały stać w różnych miejscach, jeżeli były przełączane, a to z kolei sprawia, że charakterystyki amplitudowe w miejscu odsłuchu zapewne mocno się różniły dla różnych zestawów :)

A, tak mi się jeszcze przypomniało. Cytat odnoszący się do ww charakterystyki, pochodzący z książki "Podręcznik akustyki" F. Alton Everest, Ken C. Pohlmann: Takie wahania wielkości przy teście przesyłu fali sinusoidalnej występują w nawet najlepiej zaprojektowanych i dobrze zaaranżowanych studiach, reżyserkach czy pomieszczeniach odsłuchowych. Ucho zazwyczaj akceptuje takie niewielkie odchylenia od płaskiej charakterystyki. Powstają one  w wyniku rezonansowej struktury przestrzeni. Należy jednak zwrócić uwagę na coś więcej niż tylko na rozważaną dotychczas charakterystykę stanu ustalonego.... Przedstawiona na rysunku 13.8 charakterystyka stanu ustalonego to dopiero jedna strona medalu. Ucho ludzkie jest bardzo wrażliwe na efekty przejściowe, a właściwie głównie z takich przebiegów przejściowych, zwanych transjentami, składa się mowa i muzyka.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Jamówię napisał:

Jeszcze raz,

Po pierwsze normy Hi Fi istnieją od dekad i są kompletnie zdefiniowane. Czytanie nie boli...

Po drugie nie ma na świecie ani jednego opisanego przykładu rozróżnienia dwóch poprawnie zbudowanych wzmacniaczy,odsłuchiwanych zgodnie z naukowymi procedurami. Taki eksperyment oblał nawet Ivor Tiefenbrun-mam nadzieję,że wiesz kim ów zacz?

Po trzecie o kablach jak wyżej.

Oczywiście możesz dołączyć do grona śmiałków i poddać się takiej procedurze,życzę szczęścia,choć nie przewiduję ? 

Jaki jest powód, dla którego kupujesz tak drogie komponenty do odtwarzania muzyki, skoro istnieją tańsze, o tej samej, zmierzonej, właściwej funkcjonalności?

Normy istnieją i są zdefiniowane w obrębie poznanych praw, co nie znaczy, że definiują temat w sposób kompletny.

Poddawałem się śmiało, wielokrotnie, procedurze odsłuchu różnych elementów audio. Zawsze szczęśliwie ?

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
7 minut temu, nowy78 napisał:

Ale Ok, spróbujmy bardziej praktycznie. Mamy pokój A, całkowicie pusty z zestawem audio 1, oraz pokój B, ten już dość mocno wytłumiony (komora bezechowa) z zestawem audio 2. Przypuśćmy, że tak nam się udało trafić, że w miejscach odsłuchu zmierzyliśmy w nich identyczne charakterystyki amplitudowe (bierzemy pod uwagę tylko i wyłącznie amplitudowe). Czy dźwięk w obu pomieszczeniach będzie identyczny?

na pewno nie , bo zmieni się czas pogłosu . Czyli czas trwania dźwięku , który też jest mierzony , ale nie jest charakterystyką amplitudową. To ucho wychwytuje.

42 minuty temu, nowy78 napisał:

Ucho zazwyczaj akceptuje takie niewielkie odchylenia od płaskiej charakterystyki. Powstają one  w wyniku rezonansowej struktury przestrzeni.

akceptuje jak najbardziej , a zobacz jak krzywa izofoniczna wygląda.
Biorąc pod uwagę , że tą krzywą realizuje też człowiek , to powinna być z technicznego punktu widzenia korygowana także pod własną wadę słuchu  i głośność na jakiej słuchamy.

 

Godzinę temu, nowy78 napisał:

A tu jedno zaprzecza drugiemu ? Skoro charakterystyka amplitudowa jest tak ważna w ocenie dźwięku, to jak wytłumaczyć nieistotne różnice w zakresie średnich i wysokich częstotliwości na opisanej prezentacji. Przecież kolumny musiały stać w różnych miejscach, jeżeli były przełączane, a to z kolei sprawia, że charakterystyki amplitudowe w miejscu odsłuchu zapewne mocno się różniły dla różnych zestawów ?

teoretycznie w zakresie średnim i niższych wysokich nie ma nieistotnych różnic , ale ucho niekiedy nie dostrzega tych różnic , bądź szybko się przyzwyczaja , bo taka to jego natura.

Druga sprawa mogły być skorygowane , tak by ich charakterystyki były zbliżone .

Zresztą nawet jakby nie były korygowane , to zmiany w dobrze zaadoptowanym pomieszczeniu naprawdę mogły być nie istotne. 

Godzinę temu, nowy78 napisał:

Czy nie robi różnicy, że powiedzmy górka na 100 Hz w jednym przypadku wynika z modu pomieszczenia

zależy jaka to górka , znam ludzi co system grający mają wart więcej niż mój samochód a ponad 10db podbicia wynikającego z modu nie słyszą ?

Godzinę temu, nowy78 napisał:

Podobne pytanie można zadać w odniesieniu do częstotliwości leżących powyżej częstotliwości Schroedera (w przypadku pomieszczenia niewytłumionego), czyli rozpatrywanych już jako pogłos. Należy pamiętać, że charakterystykę amplitudową uzyskujemy w stanie ustalonym.

dajmy na to , że racja . tylko po co to jak np wilgotność powietrza , albo ciśnienie się zmienia.

nie karm trolla gerwazego , nie daj mu zarobić - włącz opcję ignoruj.

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, nowy78 napisał:

Wracając do charakterystyk amplitudowych, z Twojej strony także widzę niekonsekwencję, którą nie bardzo rozumiem. Np w odpowiedzi na mój post powątpiewający w możliwość oceny dźwięku jedynie na podstawie charakterystyk amplitudowych, wskazujesz jak można uzupełnić brakujące dane (za pomocą REW), po czym możemy przeczytać:

cała ta dyskusja tyczy się , czy z pomiarów można wywnioskować jak dany system gra , w pewnym przypadkach część pomiarów chcesz nie uwzględniać , więc dostajesz odpowiedź do konkretnego pytania. Poza tym wcześniejsze posty odnosiłeś do mojego eksperymentu , a tam poza przetwornikiem nic innego się nie zmieniło , więc akustyka pozostała stała.

 

1 godzinę temu, nowy78 napisał:

Ucho ludzkie jest bardzo wrażliwe na efekty przejściowe, a właściwie głównie z takich przebiegów przejściowych, zwanych transjentami, składa się mowa i muzyka.

tak tylko , że aby dokładnie te transjenty oddać przetwornik musiał by nie posiadać rezonansów własnych - czyli de fakto masy ,dla tego też niektóre instrumenty grzmią realniej niż inne. Ale to na razie akademickie rozważania , puki w konstrukcji głośników nic się nie zmieni o idealnych trasnjentach możemy zapomnieć.

Edited by bolo_senor

nie karm trolla gerwazego , nie daj mu zarobić - włącz opcję ignoruj.

Link to post
Share on other sites

 

4 godziny temu, Jamówię napisał:

Jego jedynym zadaniem jest przekaznie niezniekształconego sygnału od wejścia do wyjścia. Ma być tylko różnica w skali. Nic więcej. Reszta taka sama. To potrafi każdy poprawnie i zgodnie ze starymi jak świat normami DIN zbudowany wzmacniacz.

Żaden tak nie potrafi. Podaj jeden przykład?

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Acha, czyli wszystko gra tak samo. A to fajnie. Wystarczy kupić tani estradowy wzmacniacz, który spełnia normy, a każdy spełnia i szkoda szukać czegoś lepszego. Super. Albo 20 letniego Technicsa. Też spełniał normy. Co za idiotyzmy. Masakra. 

Edited by sly30
  • Like 2
  • Thanks 2

  Wpis dekady! Jamówię napisał: Na koniec po proszę o podanie naukowej metodologii,której poddałeś się "testując" wzmacniacze. Jeśli ogranicza się ona do słuchania sobie jednego wzmacniacza po drugim,to w zasadzie możesz sobie darować.

Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, kontomatiego napisał:

Jaki jest powód, dla którego kupujesz tak drogie komponenty do odtwarzania muzyki, skoro istnieją tańsze, o tej samej, zmierzonej, właściwej funkcjonalności?

Normy istnieją i są zdefiniowane w obrębie poznanych praw, co nie znaczy, że definiują temat w sposób kompletny.

Poddawałem się śmiało, wielokrotnie, procedurze odsłuchu różnych elementów audio. Zawsze szczęśliwie ?

Po pierwsze co to są drogie komponenty? To co dla jednego jest sufitem,dla innych zaledwie podłogą. Mój obecny i dożywotni wzmacniacz został wybrany na podstawie bardzo oczywistych przesłanek. Jest prawidłowo i zgodnie ze sztuką inżynierską zbudowany. Luxman ma blisko 100 letni background na robienie takich wzmacniaczy. Ma europejską dystrybucję w postaci sieci dilerskiej,posiada doskonały serwis,jest urządzeniem długowiecznym i posiada czarujące wycieraczki,za którymi tęskniłem,od kiedy 20 lat temu nabyłem swojego pierwszego McIntosha. Tyle. Po proszę teraz o te niezdefiniowane a więc metafizyczne zjawiska,które twoim zdaniem,w obrębie poznanych praw(przypomnę,że na ich podstawie funkcjonuje cała nasza cywilizacja,no oczywiście poza audio,które jak tu czytam żadnym prawom nie podlega)obowiązują twoim zdaniem. Na koniec po proszę o podanie naukowej metodologii,której poddałeś się "testując" wzmacniacze. Jeśli ogranicza się ona do słuchania sobie jednego wzmacniacza po drugim,to w zasadzie możesz sobie darować,ale proszę żebyś w takim razie nie marnował czasu ludzi,którzy na prawdę usiłują zwrócić uwagę na istotne fakty związane z tym wspaniałym hobby.

  • Like 1
  • Sad 1

Dostałem bana za trolling w Dynaudio🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣Na Audiostereo od 2005 roku.

Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Jamówię napisał:

Na koniec po proszę o podanie naukowej metodologii,której poddałeś się "testując" wzmacniacze. Jeśli ogranicza się ona do słuchania sobie jednego wzmacniacza po drugim,to w zasadzie możesz sobie darować

No tak. Okazuje się, że ocenianie wzmacniaczy na słuch jest bez sensu. Ważne są specyfikacje z tabelki, ładny wygląd i dobry serwis. I tak każdy wzmacniacz gra tak samo. Przecież nikt wzmacniaczy nie będzie oceniał na ucho! Lepiej na oko, bo np ma „wycieraczki”. Zresztą wszystko należy oceniać poprzez naukową metodologie. Ci eksperci którzy oceniają smak win, piw, cygar, perfum, czy specjały kulinarne , to są idioci, bo oni to robią zmysłami! Gdyby czytali to forum, to by się dowiedzieli, że nie wolno oceniać zmysłami, tylko do steka, pizzy, cygara czy wina, należy podpiąć 7 cyfrowych mierników i wszystko pomierzyć.

Tak samo jest w galerii obrazów. Nie wolno patrzeć oczami. Należy podpiąć sprzęt mierniczy i on wykaże, że np taki Van Gogh, to on składa się z tylu i tylu gram farby, tylu gram płótna, poda różne specyfikacje farb i innych materiałów i całość wyceni na...178 €! A konkursy skrzypcowe czy fortepianowe? Tam zawsze siedzi komisja i...słucha...uszami! Nieprawdopodobne. To powinno być zakazane. Do skrzypiec B.Nizioła czy fortepianu albo też dłoni Zimermana, powinni podłączyć mierniki i niech komputer to pomierzy. A komisja mogłaby spokojnie zdjąć niewygodne krawaty i udać się na popijawę. 

Ponoć COVID powoduje utratę smaku i węchu. Widać że działa jednak w szerszym zakresie i paraliżuje też słuch i przede wszystkim mózg. Warto mądrości z tego wątku wpisać w annały audio. To wręcz krok milowy i historyczne odkrycie, jak należy oceniać rzeczywistość wokół nas, oraz jak bardzo zbędne są nasze zmysły. Widać jak bardzo Bóg czy ewolucja....pomylili się. No i najważniejszy wniosek. Nie warto szukać żadnych kolejnych sprzętów, bo i tak wszystkie spełniają normy, więc muszą grać tak samo. Ale warto szukać dobrych sprzętów pomiarowych, bo mogą podrożeć i być nawet reglamentowane, gdy błąd swojej drogi życiowej i zawodowej, uświadomią sobie nie tylko audiofile, ale też sommelierzy, eksperci od perfum, kulinariów czy profesorowie akademii muzycznych. 

Edited by sly30
  • Like 1
  • Thanks 3

  Wpis dekady! Jamówię napisał: Na koniec po proszę o podanie naukowej metodologii,której poddałeś się "testując" wzmacniacze. Jeśli ogranicza się ona do słuchania sobie jednego wzmacniacza po drugim,to w zasadzie możesz sobie darować.

Link to post
Share on other sites
41 minut temu, sly30 napisał:

No tak. Okazuje się, że ocenianie wzmacniaczy na słuch jest bez sensu.

po kiego te wodolejstwo?

jak dla mnie to możesz smakiem wybierać sobie wzmacniacze.

 

  • Like 1
  • Confused 1
  • Sad 1

nie karm trolla gerwazego , nie daj mu zarobić - włącz opcję ignoruj.

Link to post
Share on other sites

Przecież to nie maszyna ocenia swój/czyjś gust tylko człowiek, lub ich grupa.

Sprzęt jest dla ludzi. @sly30

Ma w tym przydługim wywodzie całkowitą rację.

Edited by McGyver
cytat usuniętego posta

~ a priori z zasady jak ? ~

 

Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, nowy78 napisał:

A tu jedno zaprzecza drugiemu ? Skoro charakterystyka amplitudowa jest tak ważna w ocenie dźwięku, to jak wytłumaczyć nieistotne różnice w zakresie średnich i wysokich częstotliwości na opisanej prezentacji. Przecież kolumny musiały stać w różnych miejscach, jeżeli były przełączane, a to z kolei sprawia, że charakterystyki amplitudowe w miejscu odsłuchu zapewne mocno się różniły dla różnych zestawów

Pomieszczenie było duże a to zmniejsza różnice w zakresie średnich i wysokich tonów a poza tym kolumny duże i małe miały bardzo podobnie wyglądające zestawy średnio-wysokotonowe z zewnątrz praktycznie identyczne. Niemniej pewnie charakterystyki amplitudowe w miejscu odsłuchu się różniły, ale różnica była bardzo mała i trudna do zauważenia.

Jakość wniosków w porównaniach audio jest zawsze zgodna z jakością procedury porównawczej.

Pasja bez precyzji to chaos. DOBRZE ŻE JEST MUZYKA

Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, Grzegorz7 napisał:

Matematyka to tylko i aż język opisu.

Przeczytaj sobie rozdział V Prelegomena wszechmocy, z podrozdziałem - Szaleństwo metody

To, co w nim autor napisał o szalonym krawcu, czyli matematyku mimo upływu ponad 60 lat dalej jest świeże.

Realizm spekulatywny Lema się nie zestarzał.

Książka to "Summa technologiae"

~ a priori z zasady jak ? ~

 

Link to post
Share on other sites

No to dodam ten cytat

Maly fragmencik...

Wyobraźmy sobie szalonego krawca, który szyje wszelkie możliwe ubrania. Nie wie on nic o ludziach, ptakach czy roślinach. Nie ciekawi go świat; nie bada go. Szyje ubrania. Nie wie, dla kogo. Nie myśli o tym. Niektóre są kuliste, bez żadnych otworów; innym wszywa rury, które nazywa "rękawami" lub "nogawkami". Ilość ich jest dowolna. Ubrania składają się z rozmaitej ilości części. Krawiec dba tylko o jedno: pragnie być konsekwentny. Jego ubrania są symetryczne i asymetryczne, wielkie i małe, rozciągliwe i raz na zawsze unieruchomione. Gdy przystępuje do sporządzenia nowego, przyjmuje określone założenia. Nie zawsze są takie same. Ale postępuje dokładnie w myśl raz powziętych założeń i pragnie, aby nie wynikła z nich sprzeczność. Jeśli przyszyje nogawki, nie odcina ich potem; nie rozpruwa tego, co zszyte; zawsze muszą to być ubrania, a nie pęki na oślep pozszywanych szmat. Gotowe ubrania odnosi do ogromnego składu. Gdybyśmy tam mogli wejść, przekonalibyśmy się, że niektóre pasują na ośmiornicę, a inne na drzewa albo na motyle, albo na ludzi. Odkrylibyśmy ubrania dla centaura i dla jednorożca oraz dla istot, jakich dotąd nikt nie wymyślił. Olbrzymia większość ubrań nie znalazłaby żadnego zastosowania. Każdy przyzna, że syzyfowe prace owego krawca są czystym szaleństwem.

Tak jak on, działa matematyka.

Buduje ona struktury, ale nie wiadomo, czyje. Modele doskonałe (tj. doskonale ścisłe), lecz matematyk nie wie, czego to są modele. Nie interesuje go to. Robi to, co robi, ponieważ taka działalność okazała się możliwa. Zapewne, matematyk używa, zwłaszcza przy ustalaniu wstępnych założeń, słów, które znamy z języka potocznego. Mówi on np. o kulach, albo o liniach prostych, albo o punktach. Ale nie rozumie przez owe terminy znajomych nam rzeczy. Powłoka jego kuli nie ma grubości, a punkty - rozmiarów. Przestrzeń jego konstrukcji nie jest naszą przestrzenią, ponieważ może mieć dowolną ilość wymiarów. Matematyk zna nie tylko nieskończoności i pozaskończoności, ale także ujemne prawdopodobieństwa. Jeśli coś może się stać na pewno, prawdopodobieństwo równa się jedności. Jeśli wcale nie może się stać, równa się ono zeru. Okazuje się, że coś może się mniej aniżeli nie-stać.

Matematycy doskonale wiedzą, że nie wiedzą, co robią. "Matematykę - powiedziała osoba bardzo kompetentna, bo Bertrand Russell - można określić jako przedmiot, w którym nigdy nie wiemy, o czym mówimy, ani czy to, co mówimy, jest prawdą."

Matematyka jest, w naszym rozumieniu, pantokreatyką, realizowaną na papierze, przy pomocy ołówka. Dlatego właśnie o niej mówimy: wydaje się bowiem, że to ona uruchomi w przyszłości "generatory omnipotencjalne" innych światów. Zapewne - jesteśmy od tego dalecy. Prawdopodobnie też część matematyki na zawsze pozostanie "czysta", albo, jeśli kto woli, pusta, jak puste są ubiory w składzie szalonego krawca.

Wytłuściłem to, co smakowitsze.

Cytat za:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

 

  • Like 1
  • Haha 1

~ a priori z zasady jak ? ~

 

Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, xetras napisał:

Przeczytaj sobie rozdział V Prelegomena wszechmocy, z podrozdziałem - Szaleństwo metody

była etyka , potem sztuka , ślepa wiara , drogeria , gastronomia , a teraz czas na literaturę i filozofię ?

jakie te chińskie wzmacniacze muszą być skomplikowane ?

  • Like 1

nie karm trolla gerwazego , nie daj mu zarobić - włącz opcję ignoruj.

Link to post
Share on other sites

Owszem - o wzmacniaczach a ściślej o ich kopiach (pamiętam o czym temat traktuje), ale znowu ktoś wyjechał z "matematyką" - to (vide: "szalony krawiec") wytwory całkiem potocznie zupełnie nieścisłe.

Chyba wyczerpałem wreszcie pozostałych ?

Reszta na PW.

~ a priori z zasady jak ? ~

 

Link to post
Share on other sites

No to policzmy takty. W muzycznym języku jest tyle matematyki, że kolejne wywody kosmitów z Forum są tak potrzebne jak umarłemu kadzidło. Nie wiem co poniektórzy chcą udowodnić? Ale jak mogę wiedzieć, jak oni sami nie wiedzą co?

 

  • Confused 1

Parker's Mood

Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, xetras napisał:

ale znowu ktoś wyjechał z "matematyką"

nie bez powodu jest to królowa nauk ? , a to , że muzyka opiera się na matematycznych prawidłach wcale ujmuje nic z jej splendoru - to dalej sztuka co ma działać na emocje . Co poradzisz , że mózg lubi symetrię i proporcje.

Wszędzie jej matematyka. Od tego się nie ucieknie , w malarstwie też jest kupa matematyki , są proporcje , perspektywa , równowaga , taki picasso to już czysta geometria. W literaturze są nawet dzieła co równą liczbę sylab w każdym wersie mają , o numeracji stron nie trzeba przypominać , nawet taniec klasyczny ma jakieś powtarzalne sekwencje kroków - i co z tego sztuka dalej pozostanie sztuką. 

A kto ma inne zdanie przypomina rdzennych indian - nie zrobicie nam zdjęcia , bo ukradniecie nam duszę ?

 

 

Edited by bolo_senor

nie karm trolla gerwazego , nie daj mu zarobić - włącz opcję ignoruj.

Link to post
Share on other sites

Ale to ściślej trzeba opisać, a nie powtarzać banał (o matematyce), gdyby tak było w istocie, to muzyków zastąpiłyby maszyny (komputer to maszyna). A tak się nie da.

Edited by xetras
Dopisek

~ a priori z zasady jak ? ~

 

Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, bolo_senor napisał:

nie bez powodu jest to królowa nauk

Natomiast muzyka jest królową sztuk - jak widać, dwie kobiety. Jak dwie kobiety, i dodatkowo królowe, to zgrzyt zawsze będzie, ale jak to kobiety - one się dogadują.

Muzyka jest sztuką abstrakcyjną, która to do swojego opisu potrzebuje różnych metafor, analogii i terminów zaczerpniętych z każdej dziedziny życia. Podobnie jak w winie - skala wyobrażni i świadomość są najważniejsze.

Sorry xetras - ty chyba w ogóle nie rozumiesz o co chodzi. Wracaj do męskich wokali.

Edited by Chicago

Parker's Mood

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

Wykryto oprogramowanie blokujące typu AdBlock!
 

Nasza strona utrzymuje się dzięki wyświetlanym reklamom.
Reklamy są związane tematycznie ze stroną i nie są uciążliwe. 

Prosimy wyłącz rozszerzenie AdBlock podczas używania strony.

Zarejestrowani użytkownicy mogą wyłączyć ten komunikat.