Jump to content
IGNORED

Ulubione 20 płyt minionego dwudziestolecia.


Froju
 Share

Recommended Posts

19 godzin temu, Froju napisał:

Coś jest w tym co pisze @jezz, choć swoich ulubionych płyt nie podał - szkoda:-(

Pomyślę, ale będzie ciężko, bo sporo ulubionych mam.? 

17 godzin temu, x666 napisał:

Ktoś wcześniej miał wątpliwości czy powstają jeszcze prawdziwe płyty rockowe to dorzucę jedną z ważniejszych, którą pominąłem

Ale 20 ulubionych to chyba nie znaczy 20 ulubionych rockowych. Albo najleosze to rockowe. Schemat działa.

13 godzin temu, soundchaser napisał:

Jak to nie? London Calling na bank...i parę innych w tym klimacie. ?

To nie jest 20 ostatnich lat ale fakt, tę płytę będzie się słuchać i za 50 lat.

Ponadczasowa.?

Link to comment
Share on other sites

W dniu 15.01.2021 o 16:56, x666 napisał:

Thurston Moore - By The Fire (2020)

Wcześniejsze tego gościa są gorsze?

A które poleciłbyś jego macierzystej formacji Sonic Youth?
Coś tam kiedyś słyszałem, ale to nie moja "cup of tea".
Tym niemniej może coś mi się spodoba.

Tę najnowszą Moore'a słyszałem. Początek nawet przykuwa uwagę, ale im dalej tym gorzej.
Mam wrażenie, że ciągle gra to samo i brakuje pomysłów na jakieś urozmaicenie w tej muzyce.
Chociaż może ja nie rozumiem tego rodzaju muzyki i w noise tak już musi być.
Trochę mi to granie momentami przypomina Neila Younga z Crazy Horse, ale wolę już chyba Younga. ?

Link to comment
Share on other sites

Sonic Youth to bardzo różne w odsłuchu muzyka, są rzeczy do których trzeba mieć czas i cierpliwość bo mogą na początku męczyć (tak jak druga połowa By The Fire). 

Jak ktoś chce spróbować i nie jest pewien to chyba najlepiej zacząć od Dirty, w komercyjnej wytwórni były zdecydowanie bardziej melodyjne, oraz Goo. Solowe Moora poza najnowszą mi mniej odpowiadają. Lata 80-te tak mroczne, że tylko dla fanów jak ja.

Jak ciekawostkę dodam, że np. Experimental Jet Set, Trash and No Star po kilku przesłuchaniach odłożyłem i wróciłem dopiero po kilku latach... do dziś moja ulubiona.

Link to comment
Share on other sites

Przedstawiam swoje zestawienia ulubionych płyt ostatnich 20 lat. Zrobiłem dwie listy, osobno dla muzyki stricte
elektronicznej bądź z przewagą elektroniki, osobno dla reszty. W przeciwnym razie byłaby tylko elektronika i potem
dłuugo, długo nic :)

Za wyjątkiem pozycji pierwszych, co do lokaty których jestem 100% pewien, listy są bez kolejności i wysoce
subiektywne.


ELEKTRONIKA:

Zen Baboon - Suber

Sync24 - Source
Connect.Ohm - 9980
Aural Float - Freefloat
Solar Fields - Until We Meet The Sky
Miktek - Elsewhere
Ishq - Flowering Mountain Earth
Jean Michel Jarre - Sessions 2000
Ambientium - wszystko :)
Biosphere - Dropsonde
Biosphere - Substrata^2 / Man With A Movie Camera
Pete Namlook - Permutations
Boozoo Bajou - Satta
Jaffa - Elevator
Sevdaliza - Ison
Trentemoller - The Last Resort (wyd. 2CD)
Hardfloor - The Art Of Acid
Daniel Avery - Drone Logic
Bluetech - Holotrope
Tomasz Zawadziński - Saved As


RESZTA:

Głyk P.I.K. Trio - Released At Last

Terje Isungset - Winter Songs
Filipowicz Quintet - Jazz Tribute To Michael Jackson
Oberschlesien - I
Myriam Alter - If
Dallax - Big Proud
Marcin Olak Trio - Simple Joy
Francois de Ribaupierre Trio & Quartet - Shades Of Silence
Ayo - Joyful
Richard Bona - Tiki
Małgorzata Zalewska - Harp Solo
Jan Bokszczanin & Tytus Wojnowicz - Margarita
Manu Katche - Neighbourhood
Kasia Kadłubowska & Dominik Bukowski - Transient
Nik Bartsch's Mobile - Continuum
Third Coast Percussion - Paddle To The Sea
Antoni Wojnar - The Nochats' Dance
Herbert Pixner Projekt - Quattro
Wolfgang Haffner - Kind Of Spain
Wano Wejta

 

Jeszcze mógłbym zrobić osobną listę z soundtrackami...

Link to comment
Share on other sites

Ostatnie dwadzieścia lat jest całkiem niezłe dla muzyki popularnej. Może nie ma „dzieł epokowych” cokolwiek marketingowcy przez to uznają ale sporo całkiem dobrych albumów się ukazało.

Oto moja lista.

Gaslight Anthem „Handwritten” - to rock'n'roll w stylu Stonesów, tylko dzisiaj, dynamiczne granie, do przodu, żywe gitary, świetny wokal, naprawdę rewelacja. Szkoda, że późniejszy – też dobry - „Get Hurts” cierpi na pewien brak energii.

 

Interpol „Antics” - to z kolei kontynuacja brzmienia Joy Division, płyta świetna i choć późniejsze dokonania Interpolu nie są już tak dobre, to nadal da się tego słuchać z przyjemnością.

 

O ile Interpol przypomina mi Joy Division, o tyle White Lies bardziej może sięgają do New Order. Wszystkie ich albumy są pełne melodyjnych, zagranych z energią i werwą piosenek Świetna zabawa, żadnego przynudzania. Trudno wybrać jeden ale jak już trzeba niech będzie „To Lose My Life..”

 

Kolejna płyta bezczelnie wręcz przebojowa to „Black Holes and Revelation” grupy Muse. To połączenie wpływów Radiohead i Queenowych harmonii z własną inwencją daje dużo radości w słuchaniu.

 

Ciągle gra wypuszczając, to lepsze, to gorsze płyty (albo podobające się innym grupom fanów) Dream Theathre. Tu wstawię "Six Degrees of Inner Turbulence" mogące chyba zadowolić zwolennikow i bardziej progowego i bardziej metalowego brzmienia grupy. A i wokal Jamesa nie jest tutaj męczący.

 

Diapositive „Give Me a Ride” to przykład, że można po swojemu czerpać z hardrockowej, bluesowej i jakiej tam jeszcze tradycji. Brzmienie jakby znane miłośnikowi hard rocka ale jednak swoje. Płyta z ubiegłego roku zawiera cztery energetyczne rockery (między nimi tytułowy) kilka utworów w średnich tempach i ballady. Tu można wyróżnić Sabbathowe w klimacie „Too Far Gone” czy moją ulubioną fantastycznie rozwijającą się baladę „Glory” z fajnymi gitarowymi solówkami. A po energetycznym Glory na zakończenie uspokajająca – a jakże – ballada „Moonwalk” - kapitalne wyciszenie i zakończenie świetnego albumu.

 

Derek Trucks Band wydał kilka płyt w pierwszej dekadzie tego wieku, a w drugiej przekształcił się w Tedeschi-Trukcs Band (Derek połączył siły z małżonką Susan). Mnie najbardziej podoba się prawie czysto instrumentalna płyta „Soul Serenade”. Prawie, bo w utworze „Drown in My Own Tears” śpiewa Greg Allman. Derek zanim poszedł na swoje doskonalił się grając w Allman Brothers. Ktoś może powiedzieć, że ta płyta to jazz, bo w środku płyty usłyszymy utwór Johna Coltrane'a „Afro Blue”, bo jest rozimprowizowana, z pięknymi fletowymi solami i kapitalnym Hammondem, ale mnie się wydaje, że rock też może być rozimprowizowany.

 

Deep Purple wydali w tym czasie kilka płyt przeplatając lepsze z gorszymi, a choć żadna z nich nie przebiła „Perfect Strangers”, które było ostatnim arcydziełem grupy to „Now What?” czy „In-finite” są albumami w miarę równymi, dobrze brzmiącymi i zawierającymi fajne piosenki.

Nie można zapomnieć o laureacie Nobieliewskoj Priemii, który ciągle żyje i wypuszcza nowe płyty, dla mnie „najlepszą” z tego okresu będzie płyta „Modern Times”. Dylan w formie i z dobrymi muzykami. Warto posłuchać.

Ze staruszków ciągle czynny jest Jeff Beck i nie wiem czy bardziej podziwiać jego granie w tradycyjnym stylu czy wycieczki w świat elektroniki. Może bardziej to drugie skoro jesteśmy w XXI wieku i wrzucę tu płytę „Jeff”. Płyta jest zwieńczeniem rozpoczętej na wydanej w 1999 roku płycie „Who Else” wyprawy w dziedzinę nowych brzmień.

Nie jestem miłośnikiem hip hopu ale mogę tu wrzucić płytę, której słuchałem wiele razy, za każdym razem z uznaniem i przyjemnością. Kanye West „My Beautiful Dark Twisted Fantasy”.

Kolejny zespół to Editors. Nie wiem czy bardziej podoba mi się debiutancki, mocno gitarowy „The Back Room” czy któryś z albumów bardziej elektronicznych np.: „In This Light and on This Evening”. Generalnie każda ich płyta jest warta odsłuchu.

 

Wracając do „staruszków”,

Black Sabbath „13

Nick Cave „Abattoir Blues/The Lyre of Orfeus

dwie płyty Grega Allmonda „Southern Blood” i „Low Country Blues

Next Day” Davida Bowie.

A dwudziesta niech będzie "AM" Arctic Monkeys. Ich poprzednie płyty podobały mi się średnio, ale jest dobra.

No to chyba wystarczy ?

bolą mnie nogi, izba pusta

w piecu Lewiatan tak się pluska

Link to comment
Share on other sites

40 minut temu, glodyga napisał:

Nie można zapomnieć o laureacie Nobieliewskoj Priemii, który ciągle żyje i wypuszcza nowe płyty

O o o!

Nie można zapominać o Nim i jego najnowszej - Rough and Rowdy Ways! (2020), jak dla mnie ona przebiła nie tylko Modern Times i Oh Mercy z nowszych, jest najlepsza od co najmniej Slow Train Coming.

Szczególnie pod względem tekstów, co akurat u Noblisty nie dziwi.

Edited by iro III
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, iro III napisał:

czy nie miało być - Grega Allmana? ?

Miało! Pewnie, że Allmana. 

14 godzin temu, jezz napisał:

Szacun. Kawał roboty.

Dzięki - sam sobie uświadamiałem, co fajnego pojawiło się w tych latach (zwłaszcza, że tak między 1990 a 2010 słuchałem prawie wyłącznie klasyki), a i tak zapomniałem np o moim ulubionym Black Rebel Motorcycle Club. Chłopcy są najlepszymi kontynuatorami muzyki spod znaku The Jesus and Mary Chain. Robią to najlepiej jak można czyli po swojemu ?. W dziedzinie rocka robiąc niby to, co wszyscy ale po swojemu, można zrobić kawałek dobrej muzyki. 

 

bolą mnie nogi, izba pusta

w piecu Lewiatan tak się pluska

Link to comment
Share on other sites

kolejność dowolna, nie uzbierało się 20, brałem pod uwagę jeszcze np. Tool, Dead Can Dance, ale nic na siłę

1. King Crimson - The Power to Believe

2. Porcupine Tree - Deadwing

3. Porcupine Tree - Fear of a Blank Planet

4. Steven Wilson - Grace for Drowning

5. Steven Wilson - The Raven that refused to sing

6. Testament - Dark Roots of Earth

7. Slayer - Christ Illusion

8. Voivod - Target Earth

9. Type o Negative - Dead Again

10. Riverside - Anno Domini HD

11. Primus - The Desaturating Seven

12. Jack DeJohnette - The Elephant Sleeps but still remembers

13. Ozric Tentacles - The Hidden Step

14. Ozric Tentacles - The Floor's too far away

15. Phideaux - Doomsday Afternoon

16. SBB - Za linią horyzontu

Edited by rasputin
Link to comment
Share on other sites

4 godziny temu, rasputin napisał:

kolejność dowolna, nie uzbierało się 20, brałem pod uwagę jeszcze np. Tool, Dead Can Dance, ale nic na siłę

1. King Crimson - The Power to Believe

2. Porcupine Tree - Deadwing

3. Porcupine Tree - Fear of a Blank Planet

4. Steven Wilson - Grace for Drowning

5. Steven Wilson - The Raven that refused to sing

6. Testament - Dark Roots of Earth

7. Slayer - Christ Illusion

8. Voivod - Target Earth

9. Type o Negative - Dead Again

10. Riverside - Anno Domini HD

11. Primus - The Desaturating Seven

12. Jack DeJohnette - The Elephant Sleeps but still remem

14. Ozric Tentacles - The Floor's too far away

15. Phideaux - Doomsday Afternoon

16. SBB - Za linią horyzontu

Słuchamy podobnych klimatów, z wyjątkiem Type o Negative, Testament, SBB. W miejsce tych wykonawców: m.in. TOOL, Lespecial, VOO VOO, Khraungbin itd.  

Link to comment
Share on other sites

Większość mam na CD, Ambientium wydaje tylko pliki, a dwa tytuły zassałem z sieci, przy czym poluję aż trafię płyty w ludzkich cenach. 
Staram się kupować albumy w miarę szybko po premierze, ponieważ zazwyczaj są to niskie nakłady i potem CD albo są niedostępne albo mają ceny z kosmosu.

Zdecydowaną większość el-muzyki kupuję za granicą, najczęściej ebay, amazon, bandcamp i discogs, nie gardzę również mniej znanymi sklepami internetowymi, zdarzało mi się brać płyty bezpośrednio od producentów. W zakupach wspiera mnie przyjaciel mieszkający w Niemczech, który "obsługuje" oferty płytowe bez możliwości wysyłki do Polski.

 

Link to comment
Share on other sites

  • 6 months later...

A ja widzę te ostatnie 20 lat bardzo pozytywnie, jeśli chodzi o nowe płyty. 

Wcześniej trzeba było bardzo długo czekac na nową p[łytę danego wykonawcy. Teraz czy to King Crimson, czy Hendrix, Gary Moore czy Pink Floyd trzeba trzymać się za kieszeń, bo nowości bez liku. Wstaję rano a tu Hendrix coś wydał, po 2 czy 3 dniach nowość od The Beatles, a zaraz potem nowe Budgie czy 5 nowych płyt Dream Theater czy Rush jednocześnie.

Piękne czasy, tylko właśnie ta kasa.

Jeszcze w latach 80 czy 90 jak kapela miała słownie jeden album Lived wydany gto już było super teraz miejsca brakuje- w piwnicy trzymać część kolekcji za 10-20kzł ?

Jakiś czas temu koledze ukradli 500 winyli, trochę szkoda.

Link to comment
Share on other sites

W dniu 25.01.2021 o 14:49, glodyga napisał:

Deep Purple wydali w tym czasie kilka płyt przeplatając lepsze z gorszymi, a choć żadna z nich nie przebiła „Perfect Strangers”, które było ostatnim arcydziełem grupy to „Now What?” czy „In-finite” są albumami w miarę równymi, dobrze brzmiącymi i zawierającymi fajne piosenki.

"Now What?" to ostatni mi znany album Purpli, i nic nowszego nie zamierzam tykać, panowie już dawno nie mają pomysłów, wieki temu się wypalili. Now What jest mega przeciętne, i chyba jeszcze bardziej nierówne. Na plus, aczkolwiek nie w całości jest A Simple Song, szczególnie od gwałtownego zaostrzenia, bo początek jest banalny, Blood from a Stone jest nawet przyjemne, przypomina mi nieco Doorsów, lekko jazzujące brzmienie, ale całościowo nie porywa, Out of Hand robi prawdopodobnie najlepsze wrażenie, całkiem zgrabny lekko orientalizujący utwór, dobrze zaśpiewany. 

Na plus płyty wokal, szczególnie biorąc pod uwagę wiek Iana Gilliana, na minus większość kompozycji, oraz syntetyczne, sterylne brzmienie. Tak było już na "Perfect Strangers" - swoją drogą, dla mnie do arcydzieła daleko. Właściwie, to moim zdaniem Purple nigdy nie nagrali albumu arcydzieła. 

Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)
2 godziny temu, soundchaser napisał:

Made in Japan

Fakt, ten koncert to chyba najlepsze, co nagrali. Fireball lubię, ale nie nazwałbym go na pewno arcydziełem. "Anyone's Daughter" kompletnie nie pasuje, No No No" i "No One Came" tyłka nie urywają, ale są fajne. Najlepszy zdecydowanie Fools. In Rock klasyk, ale też ma słabsze momenty, a że był ważny i wpływowy, to nieco podciąga się mu ocenę. Machine Head to podobna sytuacja co Fireball, nierówny poziom, a do tego złagodzone, zbyt sterylne brzmienie. 

Edited by Adi777
Link to comment
Share on other sites

19 minut temu, Adi777 napisał:

ze studyjnych raczej niedoceniane "Come Taste the Band".

Ja doceniam, podobnie jak wszystkie płyty Purpli z lat 70-tych. Nawet znienawidzony przez Blackmore'a - Stormbringer, po którym odszedł.
Ale jednak DP Mark II, to inna liga niż Mark III.

23 minuty temu, Adi777 napisał:

koncertowe Highway Star

Znakomita wersja...o wiele bardziej ekspresyjna. Podobnie jak Strange Kind of Woman i Smoke on the Water. Zresztą na Made in Japan nie ma słabych utworów.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.