Jump to content
IGNORED

wrażenia z odsłuchów - pytanie


Jarzabek

Recommended Posts

Przez ostatnie kilkanaście tygodni spędzone na poszukiwaniu kolumn do nowego zestawu udało mi się przesłuchać kilkanaście modeli w granicach 4-7 tysięcy, najczęściej na tym samym sprzęcie. Dojrzałem do tego, aby podzielić się wrażeniami z kolegami (i koleżankami, ehh, hmm, Jarzabek, bardzo mi miło ...) z forum. Mam nadzieję, że takie niezobowiązujące opinie mogą się forumowiczom do czegoś przydać pomimo że koniec końców każde z nas słyszy nieco inaczej.

 

I teraz pytanie - czy wolicie abym wpisywał się w dziale OPINIE (mam wrażenie, że jedna godzina odsłuchu to za mało na poważną opinię), w normalnym wątku (wtedy powinna działać wyszukiwarka), czy w dziale artykuły (tam gdzie są wrażenia z poszukiwań podstawkowców)?

 

Nie zacznę wcześniej niż w weekend, także wszelkie życzenia i wnioski proszę śmiało składać do soboty.

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

bardzo lubie czytac recenzje sporządzone przez forumowiczów. forma w zasadzie nie ma dla mnie wiekszego znaczenia, przeciez chodzi o tresc. nie smiem sie wypowiaadac w imieniu ogółu, wiec powiem w swoim, ze wole w jednym wątku, gdyż lepiej mozna wykorzystac szanse napisania jakichs porównan odnosnie kilku kolumn

Link to comment
Share on other sites

Ja bym zrobił (i zrobię, bo sam jestem w okresie odsłuchów) tak: coś co słyszałałem przynajmniej w dwóch sklepach, lub coś czego słuchałem w jednym sklepie, ale przynajmniej w dwóch (a najlepiej w trzech) konfigurajcach i bezpośrednio porównywałem: to oznacza, że mogę już trochę napisać o dźwięku w ogóle, w dziale opinie, oczywiście zaznaczając ułomnośc wrażeń z odsłuchów salonowych. Jeśli cos mi przeszło przez uszy tylko raz, tylko w jednym sklepie i tylko w jednym porównaniu to tutaj wystarczy oddzielny wątek na forum. Oczywiście lepiej poznane urządzenia również opisuję (zobacz moje wątki "moje warszawsie odsłuchy") w wątkach, ale głównie jako wrażenia porównawcze z danych pojedynków. Uważam, że pełnego opisu dźwięku na podstawie godzinnego odsłuchu w salonie nie jestem w stanie zrobić, mam za małe doświadczenie. Pozdrowienia i czekamy na opisy.

Link to comment
Share on other sites

Guest szarża

(Konto usunięte)

Mam wiele własnych doświadczeń w tym i ciut wyższym przedziale. Aktualnie szukam czegoś, co by ewentualnie "podskoczyło" ProAc Studio 125. Proszę podaj detale n/t komponentów systemu - mam nadzieję(choć zyczę ich każdemu ,że nie będą to Levinson'y,Krell'e,Manley'e czy Audio Note'y z elektroniki i/lub top'owe kable JPS,Acoustic Heaven,XLO,Cardas itd. Z niecierpliowścią czekam.

Link to comment
Share on other sites

Zgodnie z zapowiedzią.

 

Najpierw kilka słów wstępu. Poszukiwania były ograniczone do kolumn głośnikowych podłogowych w zakresie cenowym 4-7 tys. Nowe kolumny miały zastąpić ESA Vivace (nowe 2450 zł) w systemie Primare A20/D20 odsłuchiwanym przy zakupie z ProAc Studio 125 (5950 zł - wtedy nie było mnie stać na jednoczesną wymianę kolumn). Zatem miałem dwa punkty odniesienia – tańsze ale dobre kolumny w domu i jak zakładałem „referencyjne” kolumny w klasie 6 tys. zł.

 

Muzyka testowa – różnorodna. Jazz – akustyczne nagranie hard-bopu ze złotego okresu Blue Note (1965) oraz elektryczny jazz z lat 70-tych, współczesne energetyczne nagranie Chucho Valdesa (brzmienie fortepianu – szczególnie w najniższych rejestrach) oraz trio fortepian, bas i głos kobiecy. Pop i rock – dobrze zrealizowana płyta z akustyczno-elektrycznym pop-rockiem, nagranie brit-rocka o jakości dźwięku kategorii „mediocre”, gęste gitarowe granie z południa USA oraz próbka muzyki grunge. Czas testów – jedna do półtorej godziny na parę głośników.

 

Sprzęt testowy – wzmacniacz Primare A 20 zawsze. Odtwarzacze Primare D20, D30, Rega Planet, Arcam CD 62T (zależy co było w sklepie). Na kable uwagi nie zwracałem, ale pewnie dobre. Kondycjonery albo inne zabawki z przewodami grubymi na kciuk.

 

Ceny orientacyjne – po pierwsze primo nie pamiętam, po drugie primo pewnie się zmieniły, po trzecie primo – warto ponegocjować.

 

Ogólne wnioski z odsłuchów – wśród 11 par kolumn, które słuchałem było ogromne zróżnicowanie co do charakteru dźwięku, ale zdecydowana większość z nich miała przynajmniej jedną cechę, którą mogą oczarować.

 

Odsłona pierwsza – poszukiwanie oszczędności

 

Vienna Acoustics Bach (4100) – porównywana bezpośrednio z Vivace. Malutkie i pięknie wykonane. Nieco odfiltrowana góra. Zrównoważone i czyste. Na dole bardzo ładnie, sięgają basem nisko i nie słychać dudnień. Ale jednocześnie w dźwięku czegoś brakuje, nie ma wystarczającej energii i entuzjazmu, żeby oddać agresję i atak w ostrzejszej muzyce. Najlepiej wypadają na spokojnych nagraniach jazzowych.

 

ESA Meritum 1 (4500) – pierścieniowa Vifa na górze. Od razu słychać, że jest wiele szczegółów (szczególnie w porównaniu z Bachami), ale coś dla mnie w tej górze jest nie pasującego, budzącego niepokój. Tak jakby ten głośnik strasznie trudno było zgrać ze średnio-niskotonowym, jakby było słychać ten „szew” między nimi – tzn. inny charakter dźwięku na górze i na dole. Bo góra jest trochę wyostrzona, a na dole jest miękko, bas jest dość głęboki, przyjemny, może lekko gumowaty, ale w mojej opinii nie gorszy niż w Bachach. Brzmienie Meritum 1 porównałbym do brzmienia elektroniki Myryad – rozświetlona góra, miękki bas z podbiciem w średnim zakresie. Na niektórych nagraniach taka szkoła dźwięku prezentuje się bardzo efektownie, ale dla mnie na ogół brakuje nieco wypełnienia i informacji w średnicy. Ciekawe jak grają ESA Meritum 2?

 

Wnioski: ESA o włos lepsza. Ale chyba trzeba szukać wyżej.

 

Odsłona druga – papier, metal a może francuska kanapeczka?

 

Dali Evidence 470 (5700) – równowaga tonalna przesunięta w dół. Co ciekawe nie odczuwa się tego jako nadmiaru basu. Ma on zawsze ładną, naturalną barwę i nie dudni. Problem w tym, że niejako przybywa najniższych składowych dźwięków fortepianu, gitary, głosu i one wszystkie wydają się jakby większe. Oddalamy się od neutralności w stronę ciepełka i miękkości, które nie do wszystkiego pasują. Na nagraniu tria jazzowego jest fantastycznie, oczy się same zamykają a muzyka wspaniale się kołysze. Ale w gęstym rockowym nagraniu i grunge’u jest kiepsko. Jeden muzyk włazi drugiemu na głowę i wszystko się zlewa. Jasne że ta muzyka nie służy do delektowania się dźwiękiem, ale ja ją lubię i nie zamierzam przestawać jej słuchać!

 

JM Lab Cobalt 816 (5700) – JM Lab rocks ! Czyste i bezpośrednie. W porównaniu z Dali wszystkie instrumenty nagle stają się mniejsze, mają ostro wyrysowane kontury. Dynamika wreszcie taka jakiej oczekiwałbym od muzyki rockowej. Łapię się na tym, że muzyki rockowej słucham dłużej niż wynika to z potrzeby testów. Obawiałem się wcześniej, że mogą być nieco za jasne, ale to się nie potwierdza. Natomiast w muzyce jazzowej bez większych rewelacji – dźwięk jest twardszy niż w przypadku Dali i nie taki przymilny. Ale to nic złego – to nawet wpisuje się w estetykę, którą preferuję. I jest tylko jedna rysa na charakterze. W nagraniu akustycznego jazzu z lat 60-tych zaczyna być słychać jak życzliwie podając pomocną dłoń schowanemu nieco z tyłu kontrabasiście wesoło podmuchuje sobie skierowany do przodu bas-refleks. A ja tego nie lubię bo bas ma być z głośnika a nie z dziury – nawet jeśli ma być go mniej.

 

Acoustic Energy Aesprit 309 (4650) – nie spodziewałem się rewelacji bo kiedyś słuchałem Aegisów 2 i 3 z wcześniejszej serii i mi się nie podobały. Dźwięk ze starego Aegis 2 był taki poszarzały, a z Aegis 3 był nieco lepszy, tylko bas strasznie się przeciągał. Podobno Aegis Evo są lepsze i dobrze się sprzedają. A Aesprit był prawdziwym czarnym koniem dnia. Dźwięk z aluminiowych membran był potężny i masywny, ale doskonale kontrolowany. Na jazzie nabierał miękkości, w nagraniach popowych pomagał ukryć niedostatki, w rocku miał odpowiedni wykop i energię. Kopułka Vify była wystarczająco rozdzielcza. W jakiejś mierze AE stanowił kompromis pomiędzy Dali a JM Lab, był od nich po prostu uniwersalniejszy – zachowywał 90% zalet a eliminował największe wady. Za przyzwoitą cenę. Ogólny wygląd AE nawiązuje raczej do tańszych kolumn i nie każdemu przypadnie do gustu, ale za to jakość wykonania jest bardzo dobra. Tylko co za angielski moron zaprojektował gniazda głośnikowe na wysokości tweetera. Kable MIT Terminator z puszkami raczej wykluczone – chyba żeby kupić dla nich specjalne podstawki. Kolumny podstawkowe serii Aesprit zostały strasznie zjechane w testach Hi-Fi Choice w Anglii między innymi za słabą stereofonię, przebasowienie i ogólnie za wszystko inne. Jeśli ktoś słucha gwiazdek z kolorowych gazetek to Aesprity może więc od razu skreślić z listy.

 

Wnioski: wszystkie trzy kolumny mi się podobały (może po prostu miałem taki dobry dzień). Do słuchania ballad wybrałbym Dali, do rocka i większych składów JM Laby, a AE nadają się do wszystkiego. JM Laby i AE na krótkiej liście. Szukamy dalej.

 

Odsłona trzecia – porównanie do ideału?

 

ProAc Studio 125 (5950) – kiedy kilka miesięcy wcześniej słuchałem ich przy testowaniu Primare uważałem je za mistrzostwo świata. Neutralne i naturalne, świetna stereofonia, rytmiczny i dynamiczny bas – to było to co zapamiętałem. A tu rozczarowanie. ProAki zabrzmiały nagle trochę bezosobowo, mechanicznie. Nie dodawały do muzyki ani entuzjazmu JM Labów, ani ciepła Dali, ani mocy i autorytetu AE. Czy to zaleta czy wada? ProAki były moim zdaniem idealnie zrównoważone, ale nie było w nich nic, co na dłużej by wciągnęło.

 

Vienna Acoustics Mozart (6200) – nie zeszliśmy się z gustami muzycznymi. Nie mam wątpliwości, że kwiecistość barw i maniery dżentelmena w prezentowaniu wyższych tonów mogą niektórych zachwycić. Ale słuchanie na nich rocka to kompletne nieporozumienie. Ostre, prymitywne łojenie na elektrycznej gitarce na Mozartach urastało do muzycznego wydarzenia z mnogością smaczków, wybrzmień, nakładających się faktur dźwięków. Nie było natomiast pazura i rytmu – gdzieś niepostrzeżenie ulatywał sens tej muzyki. Na akustycznym jazzie było w miarę OK, ale bez wielkiej rewelacji. Mam natomiast nieodparte wrażenie, że w muzyce kameralnej, np. kwartetach smyczkowych sprawdzałyby się idealnie.

 

Triangle Antal 202 (5500) – wielki i brzydki zawodnik z dużymi papierowymi wooferami i metalową kopułką. Góra bardzo szczegółowa i rozświetlona. Bardzo mi się podobała. Nieźle wypadły właściwie na każdym gatunku muzycznym – wszystkim nagraniom nadały swój szlif, ingerencja nie była jednak tak duża jak np. w przypadku Dali. Wbrew moim obawom nie dało się stwierdzić jakichś anomalii tonalnych przy współpracy z tranzystorem. I tylko ten bas! Pomimo względnie dużych głośników bas z Antala jest raczej cieniutki, w ogóle nie sięga w niskie rejony. Różnica jest bardzo słyszalna już w porównaniu z Mozartami, których głośniczki do dużych nie należą. Antale trochę się przy tym wspomagają bas refleksem, co niestety słychać. Gdyby tej górze towarzyszył lepszy bas to ho, ho, może to by był jeden z faworytów? Wydaje mi się, że ciekawe mogą być modele Zerius i Celius. Ten pierwszy powinien być tańszy od Antala i z tego względu może dałoby się wybaczyć pewne niedostatki. A może drugi ma lepszy bas? Ale dla mnie jest już za drogi.

 

Wnioski: Na razie rezygnuję z ProAków. W moim dużym pokoju z Antalami 202 brakowałoby mi basu. Mozarty będę polecał melomanom ale nie rockerom. Dwie ostatnie kolumny bardzo nie-uniwersalne ale z pewnością znajdą amatorów.

 

cdn.

Link to comment
Share on other sites

Guest Bambus , nudny

(Konto usunięte)

Nie wiem ile kosztują najtańsze 3 drożne BC Acoustique , ale sądząc po opisie miały by szansę Ci się spodobać.

Link to comment
Share on other sites

Guest andrea29 -> Jarząbek

(Konto usunięte)

No, no, świetnie sobie poczynasz/radzisz, cha,cha,cha :-)))))

Podoba mi się Twoje niezmordowane podejście, bo widocznie wiesz dobrze, czego chcesz i odbrązawiasz tu co poniektórych.

 

Jak już wybierzesz - chętnie się dowiem, co Ci się spodobało i polecę sprawdzić, czy mnie też pasuje, bo jakby dobrze poszło to za rok może zmienię kolumny (?), chciałbym, a interesuje mnie zakres do 7kzł.

 

A co brzmienia ProAc'ów Studio 125 to jestem przekonany, że niezbyt się lubią z chłodnym Primare i stąd odniosłeś takie wrażenia, jak opisałeś. /Kumpel który był ze mną na odsłuchach doszedł do takiego samego wniosku, co ja./ Wiem, że klocków nie zmienisz- bo nie ma sensu, zatem musisz wytrwale szukać dalej.

 

Z Twojego powyższego opisu najbardziej skłaniałbym się do AE i Mozartów, ale musiałbym ich posłuchać, zwłaszcza AE (bo nie znam) na muzyce rockowej. /Tej ostatnio cosik mało słucham, ale nie wcale./ Słuchałem niedawno w akcji VA, ale nie puszczałem materiału rockowego, zatem pzry najblizszej okazji spróbuję.

 

Ad. Triangli - kiedyś mnie zauroczył któryś z droższych modeli na AS, jednak zapomniałem nazwę - musiałbym poszukać w materiałach. Jeśli znajdę - to podpowiem, bo zaznaczyłem sobie go na zdjęciu.

* * *

A poza tymdzięki za interesujace opisy, mnie się podobały i trzymam za Ciebie kciuki, byś znalazł to, co Ci się marzy ;-) Niecierpliwie czekam na dalszy ciąg.

Hej ! Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Odsłona czwarta (i na razie ostatnia)

 

Castle Conway 3 (6000) – piękniś. Moja towarzyszka życia na pierwszym miejscu stawia estetykę i z tego punktu widzenia miała dwóch faworytów – na pierwszym miejscu Castle („bo takie ładne”), na drugim - JM Lab („bo tak nowocześnie wyglądają”). Dźwięk gęsty, ciepły, dużo basu – ale nie tego najniższego tylko średniego. Przy nagraniach z poluzowanym basem może być go nawet trochę za dużo – co może dziwić kiedy weżmie się pod uwagę, że woofery to tylko dwie „15”. Na ogół jednak nie da się w tym brzmieniu wskazać ewidentnych wad, całość jest wystarczająco przejrzysta i komunikatywna. Nasuwa się porównanie z Dali, które były dla mnie nieco mniej dynamiczne, ale bardziej wyrafinowane. I tu chyba leży problem. W parze z wyrafinowanym wyglądem idą dość prostolijne i szczere reakcje jeśli chodzi o dźwięk. Przy ostrzejszej muzyce robi się za gorąco i dźwięk się zlewa.

 

Castle Harlech S2 (7100) – przekraczam granicę 7 tys. niemiłosiernie indoktrynowany przez właściciela, który nie wiedzieć czemu musi nam towarzyszyć cały czas w czasie odsłuchu i komentować. Harlechy mają zagrać lepiej, dołoży się tysiaka i będzie się w niebie, itd. Harlechy mają nietypową budowę z jednym głośnikiem zwróconym do góry i skomplikowanym wnętrzem – kiedyś o tym czytałem. Wyglądają równie efektownie i grają lepiej niż Conwaye. Dźwięk jest czystszy, słychać więcej informacji o akustyce sali nagraniowej, na jazzie jest bardzo, bardzo przyjemnie a dźwięk w przeciwieństwie do Conwayów jest bardzo kulturalny, uładzony. Bas jest zdecydowanie wystarczający, niepodbarwiony i nie zagłusza innych zakresów. W muzyce rockowej jest oczywiście gorzej, ale nie tak bardzo jakbym się spodziewał – w tym zakresie Harlechy wydają mi się nieco lepsze, bardziej uniwersalne niż Vienny, no ale ta cena!

 

Monitor Audio S10 (6300) – rozczarowanie. Aluminiowe miski brzmią dość płasko, paleta barw jest trochę poszarzała, uboga, dynamika może i jest, ale nie porywająca. Nie słuchałem bardzo głośno, ale należy się pewnie spodziewać, że MA sprawdzą się z racji wymiarów głośników na imprezie, zamiast przy cichym wieczornym słuchaniu. Wszystko brzmi w miarę naturalnie, ale w tej cenie należałoby się spodziewać o wiele więcej. W bezpośrednim porównaniu zbliżone ceną Conwaye zagrały dźwiękiem bardziej entuzjastycznym, gorącym, a Monitor Audio przekazał muzykę z poprawnością trójkowego ucznia. Nawet nie chciało mi się wnikać w poszczególne aspekty brzmienia, bo o ile słuchanie obu Castli autentycznie mogło wciągnąć, to Monitor Audio budziły obojętność.

 

Wnioski: Harlech S2 – dobry, ale dla mnie za drogi.

 

Podsumowanie atutów (bez wyraźnego sensu i metody)

 

Barwa dźwięku: VA Mozart, Castle Harlech S2, Triangle Antal 202

Bas: ProAc Studio 125, Dali Evidence 470, AE Aesprit

Stereofonia: ProAc Studio 125, JM Lab Cobalt

Dynamika: JM Lab Cobalt, AE Aesprit, Triangle Antal 202

Jazz akustyczny: Dali Evidence 470, Castle Harlech S2, VA Mozart

Jazz elektryczny: JM Lab Cobalt 816, AE Aesprit

Pop-rock: AE Aesprit, ESA Meritum 1, Castle Conway 3

Ostry rock: JM Lab Cobalt, AE Aesprit

 

A rozwiązanie - wypada na tle tych poszukiwań blado. Kupiłem używane kolumny (żadne z powyżej odsłuchiwanych), inne niż dotychczas kabelki i została mi kasa na płyty. Po co więc zdzierałem zelówki łażąc na te wszystkie odsłuchy? Po pierwsze, bo rzeczywiście miałem nadzieję, że znajdę coś rewelacyjnie odbiegającego na plus od innych - a tu okazało się, że stawka jest niezwykle wyrównanana. A po drugie - żeby dzisiaj nie czuć niepokoju, że źle wydałem pieniądze. Po trzecie - bo to niezła zabawa.

 

Pozdrawiam!

 

PS. Nie słuchałem Dynaudio 72 i Araxe. Araxe są nieco za drogie i dlatego odłożyłem je na później, a z Dynaudio miałem słuchać, ale po prostu nie zdążyłem, bo w tak zwanym międzyczasie przyszła oferta używanych.

Link to comment
Share on other sites

Mam podobne doswiadczenie jesli chodzi o podsumowanie.

Gdy sie tylko rozmawia i czyta o pewnych rozwiazaniach,

w umysle funkcjonuja "mity" o dzwieku.

 

Gdy sie jednak wykona, kilka, kilkanascie porownan okazuje sie,

ze "mity" upadaja, badz sa weryfikowane przez koszt/zysk.

A przez te ilosc odsluchow i poswiecony na to czas przychodzi (w moim przypadku tak bylo) pewne zobojetnienie na "mit" i otrzezwienie.

Na koncu takiej epopei czlowiek spokojnie siada w fotelu i mowi do siebie:

"to (f)cale nie jest warte tych pieniedzy".

 

Tak powiedzial moj kumpel po trzymiesiecznych odsluchach sprzetu audio masy wszelakiej i stwierdzil, ze gdyby teraz, tak jak stoi byl jeszcze w posiadaniu swego zestawu YAMAHY (ktory wczesniej sprzedal z racji "przeskakiwania na wyzszy poziom"), spokojnie moglby przy niej zostac, cos tam tylko poprawiajac.

We stand in the Atlantic
We become panoramic

Link to comment
Share on other sites

Ano kupiłem ESA Continuum (SS9300+SS węglowy) za mniej połowę tego co miałem wydać na inne nówki. No, trochę więcej niż komplet tych głośników do DIY.

 

Wzmacniacz wysterowuje je bez większego problemu - tylko kabelki trzeba było zmienić. Dźwięk jest jasny, detaliczny, bez popadania w drobiazgowość, z ładnym, głębokim basem. I pomimo, że takie zestawienie mogłoby się wydawać na pierwszy rzut ucha nieszczęśliwe (a bo to w obiegowych opiniach za jasno, za twardo, itd.) to w praktyce jest OK.

Link to comment
Share on other sites

=>Papamek

Jeden z wniosków, który wyciągnąłem z odsłuchów był taki - bardzo trudno jest bezpośrednio porównywać przesłuchiwane kolumny w kategoriach ogólnie lepsza - gorsza. Większość z tych, które słuchałem była wybitna w jakiejś kategorii (czytaj - przy jakimś gatunku muzyki, jakości nagrania) i zasadniczo nie wykładała się przy innych. A o tym, która wydaje nam się w danej chwili LEPSZA od tej słuchanej przed miesiącem równie dobrze może decydować co danego dnia zjedliśmy na obiad.

 

Dlatego - po zebranych doświadczeniach jestem jak najdalej od testów porównanwczych obejmujących kilkanaście sztuk. Upatrzyłbym sobie raczej jedne głośniki i posłuchał je kilka razy (albo przez kilka dni w domu). Jeśli za każdym razem nic by mi nie przeszkadzały, to bym je wziął.

 

AE Aesprit 309 uważam za kolumny udane i warte posłuchania - zwłaszcza jeśli czyjaś kolekcja płyt zawiera także płyty popowe lub też jeśli ktoś słucha naprawdę wszystkiego - od Cassandry Wilson po Metallicę.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.