Jump to content
IGNORED

Energia koncertu - jazz i okolice


Darekk

Recommended Posts

W tym wątku chciałbym prosić o rekomendacje dobrej muzyki KONCERTOWEJ z jazzu i okolic.

Bardziej niż o walory brzmieniowe chodzi mi o dużą dawkę pozytywnej energii.

Do rozpoczęcia nowego wątku skłoniło mnie kilka wydarzeń:

1. Porównanie płyty Simple Acoustic Trio (Trio - ECM) i ich koncertu 6 marca br. Płyta jest świetna ale koncert miał 10x więcej energii! Czekam na płytę koncertową.

2. Niedawno zakupiłem 2 płyty koncertowe Milesa Davisa - Agartha i Pangea (nagrane 1-go dnia w 1975). I utwierdziłem się w przekonaniu, że jest coś specjalnego w nagraniach koncertowych, w tych 20-, 30-minutowych utworach, gdzie muzycy mogą po prostu zagrać to, co lubią a nie martwić się czy zmieszczą się w 7-minutowym limicie.

3. Płyta Tonic tria MMW pozostaje moją ulubioną - właśnie dlatego, że chłopaki grają w klubie - i jak w klubie.

4. Jedna z moich ulubionych płyt Soulive (obrzeże jazzu - ale chłopcy swingują jak cholera) - Turn It Out - ma kilka koncertowych kawałków i ogólnie koncertowy feeling, który podrywa mnie z fotela przy odsłuchu.

 

I niestety stwierdzam, że takich płyt mam zbyt mało! Na pewno forumowicze mają dobre rekomendacje :-)

Pozdrawiam

D.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

I jeszcze dodam, że nie chodzi mi o płyty typu Bill Evans w Paryżu czy Jarrett w Tokio - szukam jazzowego czadu w najlepszym wydaniu. Z wcześniejszych wątków wnioskowałem, że Masada spełnia ten warunek? Która płyta? Kto jeszcze?

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Darekk>

Nie wiem, czy to jeszcze jazz, ale... Koch-Schutz-Studer winien spełnić Twe wymagania. Właśnie słucham koncertówki Life Tied (Intakt). Pierwszy kawałek, to kawał czadu, drugi nieco ambientowy i tak na zmianę. Niestety nie słychać, że jest to realizacja koncertowa (nie ma oklasków, publiczności itp.) Sami określają swoją muzykę jako Hard Core Chamber Music;-)

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

->Darekk

Jesli idzie o Masade - zawsze jest ryzyko, ze sie moze znudzic;), ale polecam moje jeszcze niedawno ulubione koncertowe - Live in Sevilla oraz Live at Tonic.

 

Z innego troche grania, ale rownie zywiolowego polecam Thomasa Chapina, najlatwiej 'wchodzi' Thomas Chapin Trio plus Brass - "Insomnia" (Knitting Factory)

 

Poszukaj cos live Art Ensemble of Chicago

Moze cos Rolanda Kirka?

Na ich koncertach na pewno energii nie brak

 

Coltrane'a - na pewno...

 

zas ostatnio moimi ulubionymi plytami live sa chyba Tim Berne Science Friction Live "The Sublime And..."

 

no i masa innej muzyki...

 

jednak mimo wszystko nie mozna sie spodziewac, zeby w domu poczuc te emocje i energie, co na koncercie, na ktorym sie bylo...;)

 

Pozdrawiam.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

i_nemes, bego, pavbaranov

Ponieważ dzieci odganiają mnie od komputera ;-) to zdążyłem tylko sprawdzić Masadę w Sewilli - intrygujące, podoba mi się sekcja (kontrabas), trochę mniej kiedy wszyscy naraz trąbią ;-)) -- ale chyba zakupię; K-S-S - posłuchałem Heavy Cairo Traffic - trochę zbyt etno-arabskie jak na mój gust. Resztę sprawdzę wkrótce - wielkie dzięki!!!

Pozdrawiam

D.

 

PS: a propos, właśnie dostałem newsletter z Jazz Cafe - za 2 tygodnie gra tam Dave Fuze Fiuczynski. To na pewno będzie czad! (OK pavbaranov, ja też nie wiem czy to będzie jazz)

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

>Darekk poszukaj za bigbandami, tam jest nieziemski czad, jak muzycy sie zgraja i wyczuja, to

proste melodje moga powalic! Jest cos takiego w powietrzu ze, grajac proste pa pa pa czujesz

wielka sile. I oczywiscie gra na bebnach, najlepiej to jak sam stukasz w beben w otoczeniu

innych 14stu muzykantow ;-)

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

-> Darekk

z Masady (acz z identyczną uwagą jak i_nemes, to się wbrew pozorom dość szybko nudzi;) to ja bym jeszcze dorzucił Live in Middelheim

Właściwie jakbym miał wybrać jedną to właśnie tą - fajniejsze aranżacje, a czadu nie mniej niż na Live in Sevilla (ktora jest zagrana tak perfekcyjnie, że aż za bardzo ;-) tak transowo, ze az jakoś tak 'automatycznie')

no i jakośc nagrania jeszcze lepsza na Middelheim ;-)

 

Live at Tonic tez jest OK od strony muzycznej, choć brzmienie minimalnie gorsze

no i to 2 CD, a że to Tzadik, więc... jak uważasz

sam nie tak dawno chciałem kupić, ale mi przeszło ;-))

 

Koncertowej energii nie brakuje też na płycie (a właściwie plytach, dwóch)

Uri Caine Ensemble - Gustav Mahler Live in Toblach [Winter&Winter]

 

No i mam nadzieję, że nie braknie tego o czym tu mowa na boxie Vandermark 5 z Alchemii ;-)

 

pozdrawiam

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Abs - jakieś konkretne bigbandy możesz polecić? Do tej pory unikam bigbandów, kojarzę je z takim jazzem, który mnie nie rusza (standardy...), poza tym wydaje mi się, że im większy zespół tym bardziej traci drive (to wchodzi fizyka - jeżeli członkowie zespołu siedzą od siebie w odległości 6-8 metrów, to trudno im się idealnie zgrać skoro sam dźwięk podróżuje w obie strony 1/20 sekundy). Być może się mylę...

D.

 

PS: Atom - dzięki, sprawdzę.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

No mialem na mysli zlote lata swingu. Co moge zaproponowac? moze orkiestre Gila Evansa, klasycznego

Elingtona, Mulligana, Godmanna, to w wiekszosci standardy, ale jakie? Wielu wspolczesnych muzykow udzielalo sie w duzych skladach, jest w czym wybierac, moze Mingus, Henderson albo Holland, chociaz to ich produkcje uboczne, ale energia na nich wielka.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

ABs, niestety swing to nie dla mnie, a z Gila Evansa najbardziej lubię plays Jimi Hendrix :-) Mingus to oddzielna historia (właśnie czekam na Tijuana Moods i Pithecantropus Erectus). Ale dziękuję za typy!

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Darekk>

Heavy Cairo Traffic jest arabskie, Fidel kubański, Roots & Wires - w zamiarze nowojorskie (DJe, skrecze itp.). Na Hardcore Chambermusic masz sample np. z Hendriksa;-) W sumie K-S-S w "czystej" postaci prezentuje ta właśnie płyta oraz wspomniana przeze mnie wcześniej koncertówka.

W kategorii "energia koncertu" głosuję natomiast na koncert dortmundzki (Quartet (Dortmund) 1976) Anthony Braxton Quartet (Hat Hut), Extended Play Dave Holland Quintet oraz - podpinając się pod bigbandy - What Goes Around (oba ECM, a próbek możesz posłuchać z www.daveholland.com); pełne energii są znane mi rejestracje Spaceways Inc. oraz NRG Ensemble, ale te wyszły jedynie na bootlegach i krążą po sieci. Potrafi też sporej dawki dostarczyć Scofield, ale tu "oficjalnie" został wydany praktycznie jedynie bootleg JSQ play live (JazzDoor), bo EnRoute to już jednak inna bajka. Jeśli jednak przeszukasz uważnie sieć, to znajdziesz różne ich nagrania, także z ostatniego okresu, które są zdecydowanie lepsze niż wydania płytowe.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Jest jeszcze kilka koncertów Scofielda - "Live" wydany przez Enyę, "Pick Hits Live" z Grammarvision. Mam ten pierwszy i jest OK.

 

Trio Live 99-00 Metheny'ego ma kilka trochę dzikszych kawałków.

 

Ktoś wspomniał Rolanda Kirka - możesz spróbować "Compliments of the Mysterious Phantom" (Hyena/Sin-Drome).

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Dzięki Panowie, jeszcze raz powtórzę, że odkrywanie nowej muzyki jest piękne! Od razu lepiej się poczułem w poniedziałek - jest po co pracować - bo jest na co wydawać pieniądze ;-) No i mam już zajęcie na kolejny weekend.

I doceniam, że nikt mi nie polecił Marcusa Millera Ozell Tapes tylko nieco mniej oklepane pozycje :-)

Pozdrawiam

D.

 

PS: przy okazji zauważyłem u siebie zjawisko psychoakustyczne: ok. 2 lata temu byłem na koncercie Erica Truffaza po czym w foyer Sali Kongresowej zakupiłem płytę koncertową z tym samym repertuarem (The Walk fo the Giant Turtle). Płyta jest dobra choć nie rewelacyjna - ale słuchając mam zawsze przed oczyma (i uszami) koncert, który moim zdaniem był świetny. Przy okazji przekonałem się też, że aby osiągną porównywalną moc basu (elektrycznego) musiałbym nieprzyzwoicie rozkręcić subwoofer. I co tu mówić o wzorcu brzmienia.. wszystko względne (w domenie elektrycznej)

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites
  • 3 weeks later...

i_nemes, pavbaranov - chciałem podziękować Wam za rekomendację - kupiłem Insomnię Chapina i jestem b. zadowolony! To był dla mnie nowy muzyk, pierwszy raz spotykam się też z tak ciekawym wykorzystaniem tuby. W następnej kolejności zapewne Third Force, a po zapłaceniu PIT-u :-( i odzyskaniu równowagi finansowej będę eksplorować kolejne propozycje...

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Darekk>

Fajnie, że udało się nam trafić. Z TC to uważaj na nagrania na Arabesque - prezentują muzykę, która wątpię by Ci się spodobała - to imo niewiele wnoszący do jazzu mainstream, dość typowy dla przełomu lat 80/90. Dlaczego te płyty są wysoko oceniane w różnych rankingach i są jednocześnie często najwyżej ocenianymi płytami TC - nie wiem. Widocznie ktoś uszu nie ma. Haywire jest natomiast płytą nagraną przez trio z udziałem tria smyczkowego i jednocześnie chyba najbardziej awangardową propozycją TCT. Raczej nie znajdziesz tu takiego muzycznego żaru jakiego szukasz. Podobnie Sky Piece i Nightbird Song mogą Ci się wydać nazbyt spokojne. Zatem... kolejność zgłębiania muzyki TC mogłaby być taka: Third Force -> Menagerie Dream -> Anima (te dwie ostatnie na podobnym poziomie energetycznym, ale MD wydaje mi się ciekawsza) -> Sky Piece -> Nightbird Song. Osobiście Sky Piece cenię co najmniej na równi z Third Force.

Skoro spodobało Ci się TC (choć taki power jaki ma Insomnia /btw. szkoda, że to nagranie nie jest lepiej zrealizowane/ trudno znaleźć w mniejszych składach) to proponowałbym również posłuchanie nagrań Satlaha, szczególnie dwu pierwszych płyt (pierwsza ukazała się pod tytułem Danny Zamir - Satlah druga Satlah - Exodus. Live at Tonic); trzecią (Children of Israel) wydaje mi się, że nieco przerosły oczekiwania. Skład rozszerzony o dodatkowe dęciaki nie wydaje mi się, by był w pełni wykorzystany. (wszystkie płyty wydane przez Tzadik)

Drugim zespołem jest Trio 3, przy czym ciekawszą (i bardziej energetyczną) wydaje mi się być pierwsza Live in Willisau (Dizim - też trzeba się będzie pospieszyć, bo i ta wytwórnia niknie z powierzchni ziemi). Kolejnym energetycznym zespołem jest Spaceways Inc., czyli trio Vandermark/McBride/Drake (Avant).

Niestety wszystkie one przy Insomnii (szczególnie słuchanej z odpowiednim nagłośnieniem) bledną;-)

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Darekk

Tez jestem z muzyką live.

Jeżeli chodzi o big bandy polecam Phil Collins big band "a hot night in paris".Jest to naprawde kawał dobrej muzyki na żywo ,pare kawałków dosłownie wgniotło mnie w fotel,zresztą na bębnach gra nie kto inny tylko Collins.Polecam szczerze

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

>Darekk

 

Rowniez sie ciesze, ze przypasowalo;). Pavbaranov o tym juz wspomnial - trzeba uwazac na plyty Chapina z Arabesque, duzo slabsze. Ponadto - pozostale plyty Chapina sa znaczaco inne dzieki innemu instrumentarium - na zadnej z pozostalych nie ma blaszakow, ktore z Insomni robia taka zywa plyte. Pomyslalem, ze podobne w klimatach co nieco do Insomni Chapina sa tez plyty, chociaz niekoniecznie 'live', Orange Then Blue - to big band z Bostonu/Nowego Jorku, przez ktory przewinela sie masa muzykow tworzacych dzisiaj 'scene nowojorska' - Dave Douglas, Chris Speed, Cuong Vu i in.. Potrafia opetanczo zagrac zywe klasyczne tematy.

 

Poza tym - moze spodoba Ci sie Don Ellis Orchestra z klasycznym 'Electric Bath'.

 

W mniejszym skladzie - wesola, przyjemna i mila plyta z jasnymi blaszanymi deciakami jest Ray Anderson's Pocket Brass Band "Where Home Is", zgodnie z nazwa puzonista Anderson wraz z perkusista (Previte), trabka (Lew Soloff) i suzafonem (taka pierdutna tuba) (Matt Perine) ogrywaja tematy nowoorleanskie, standardy oraz jeden rag Joplina. Naprawde radosne (choc moze na dluzsza mete nuzace troche).

 

Pozdrawiam.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Uparcie polecam The Hudson Project - Abercrombie,Mintzer,Erskine,Patittucci (nigdy nie wiem ile i gdzie "c" lub "t").Tylko daj czadu z pieca !

 

Spodziewam się podobnych wrażen po poniedziałkowym koncercie w wykonaniu Cobham/Abercrombie/Lockwood

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Jeśli nie lękasz sie rzeczy bardziej free-jazzowych mam dwie, myślę, że znakomite propozycje ;-)

 

DKV - Live in Wels and Chicago [OkkaDisk]

oraz

Henry Grimes Trio - Live at Kerava Jazz Festival [Ayler records]

 

pozdrawiam

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Tak się szczęśliwie złożyło, że miałem przyjemność uczestniczyć w bardzo wielu jazzowych koncertach. Zdecydowana większość z nich jak sobie dobrze przypominam, niosła nieżadko ogromny ładunek "pozytywnej energii". Jeżeli jednak miałbym wybrać to stawiam na koncert Randy Breckera z udziałem Hirama Bullocka (PJJ 2001). Mało wrażeń z niezwykle energetycznego wieczoru (Gwiazdy wystąpiły na finał), to jeszcze póżniej w trakcie tradycyjnego jamu odbywającego się w klubie Pod Filarami, małżonka moja zdobyła dla mnie autograf słynnego trembacza. Aby nie zanudzać, dodam że na szczycie listy moich marzeń w powyższej kategorii, znajduje się amerykańska supergrupa Karizma. Niestety, koncerty tego zespołu znane mi są wyłącznie z płyt. Dodam że dla pełnego obrazu w (sensie dosłownym), również DVD.

Pozdrawiam.

Ps. Jutro wybieram się na set w wykonaniu naszych "wymiataczy" jazz-rockowych, tzn. Pilichowski, Łosowski, Raduli. Myślę że będzie ostra jazzzda.

Na fotografii Karizma.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites
  • 2 weeks later...

Darekk>

To jeszcze jeden typ;-) Wprawdzie nie bardzo podobny do Insomnii, a nawet wcale;-) ale jeśli kiedykolwiek zasmakowałeś w takim nu jazzowym graniu w amerykańskim stylu, to może Ci się spodobać. A sprawdzenie praktycznie nic nie kosztuje;-)

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Mam jego jedną płytę i niekiedy słucham tej mieszanki jazzu, funku, rocka, bluesa i czego tam jeszcze. Ostatnio nawet mi się to zdarzyło i stąd ten wpis;-)

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Pavbaranov

Dzięki. Kiedyś miałem nawet Stantona Moore na oku ale w końcu nie kupiłem (przed neostradą odsłuch próbek z internetu był dla mnie wąskim gardłem). Z tych kręgów mam :

>>Greyboy - Land of the Lost (niby nic szczególnego, sekcja monotonna - ale wracam do tej płyty regularnie bo ma naprawdę kilka dobrych kawałków, że tak powiem staroświecko - z melodią -> w sumie mocno polecam)

>>Critters buggin - bumpa - kupiłem po świetnym koncercie w Wwie - niestety płyta słabsza

>>Robert Walter - money shot - nic szczególnego (S.Moore w składzie)

W sumie, jak na razie wolę europejskie nu-jazzy od amerykańskich blendów (Roy Hargrove etc) - ale oczywiście wciąż szukam...

Pozdr.

D.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Darekk>

Też wolałem nu jazz europejski. Myślę, że do amerykańskiego przekonała mnie kabela Club d'Elf - zobacz sobie na:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

oraz jeszcze lepiej na koncerty na archive.org

www.archive.org/audio/etreelisting-browse.php?collection=etree&cat=Club%20d%27Elf&PHPSESSID=dde525acf12cde72c67f19d137bbf189

Szczególnie podobają mi się składy z Matem Manerim, Joe Manerim, Joe McPhee, Johnem Medeskim. Wcześniej nawet nie przypuszczałem, że ojczulek Maneri grać potrafi taką muzykę;-)

Druga kapela, którą oceniam bardzo pozytywnie, ale wyłącznie z koncertowych nagrań z ROVA Quartet to Yo Miles! i znów, nieocenione archive.org;-)

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

(nawet nie wiedziałem, że jest drugi koncert;-)) IMO lepsze nawet niż wersje, które ukazały się na płytach.

Jeśli gdzieś znajdziesz płytę z soundtrackiem do Romeo is Bleeding Marka Ishama, to polecić mogę również. Zresztą także projekt davisowski - Miles Remembered i wyciszone Blue Sun (tu energii nie znajdziesz, za to jakiś taki melancholijny spokój). Jeśli lubisz recenzje - do niczego nie namawiam;-) - to o Romeo możesz przeczytać tu:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą ) a o Blue Sun tu:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą ) Niestety obie moje;-)

O pierwszej zaś płycie Yo Miles! tutaj:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą ) Powtarzam jednak - moje osobiste zdanie jest takie, że ów koncert z archive.org to lata świetlne przed tą płytą;-)

Być może - jeśli bliska Ci estetyka Crittersów spodobałaby Ci się również Ponga. Być może również wystarczająco energicznym;-) okaże się dla Ciebie Bobby Previte, a przynajmniej niektóre spośród jego projektów. W okolicach nu jazzowych (choć, gdy były one nagrywane, to nikomu się jeszcze chyba o nu jazzie nie śniło; zresztą mało tu scretchy, nie ma djów itp.) projekt Empty Suits (znane mi płyty na Avancie i Grammavision), być może również Latin for Travelers (jeśli pamiętam dobrze, to z dwoma gitarzystami) - zresztą... próbek możesz po prostu posłuchać z jego strony: www.bobbyprevite.com

 

Miłego słuchania i poszukiwań.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Wielkie dzięki Pavbaranov! Wpisuję Club, Bobby i Ponga na listę. Yo Miles znam - mam Upriver, podoba mi się. A propos scratchów - to nie włączałbym ich do definicji nu jazzu ;-)

Jeden z moich ulubionych twórców tego gatunku to Bugge Wesseltoft. Jego koncert w Pałacu Kultury 2 lata temu był świetny! (BTW nie mogłem nikogo ze znajomych ani nawet żony namówić na pójście a potem jechałem na koncert w windzie ze Stańką, co od razu mnie dowartościowało :-)) Z pewnością znasz go ale jeśli przypadkiem nie, to polecam płytę Moving (świetny jazz z elektroniką i znakomity przestrzenny dźwięk) oraz NCOJ Sharing (b. nastrojowa) oraz duet z Sidsel Endresen.

A propos - płyta koncertowa (jak zwykle) nie dorównuje rzeczywistości :-(

Pozdr. D.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites
  • Pokaż nowe odpowiedzi
  • Archived

    This topic is now archived and is closed to further replies.



    • Recently Browsing   0 members

      • No registered users viewing this page.
    ×
    ×
    • Create New...

                      wykrzyknik.png

    AdBlock blocking software detected!


    Our website lives up to the displayed advertisements.
    The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

    Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

     

    Registered users can disable this message.