Jump to content
IGNORED

10 artystów w PL uwielbianych, ale za co


Molibden

Recommended Posts

Kochani w Polsce 2005-07-01

Jakub Żulczyk

 

10. zagranicznych artystów uwielbianych w Polsce i niekoniecznie za granicą.

 

Co ciekawe, jest paru artystów zagranicznych przez polskiego odbiorcę uwielbianych z nabożną, cichą czcią (która zresztą jest Polaków cechą narodową). Co jeszcze ciekawsze, wielu owych artystów odbieranych nad Wisłą z religijnym zwilgotnieniem oczu, na Zachodzie odeszło na muzyczną emeryturę, zbyt wielkich sukcesów nie święci, albo nawet jeśli sprzedaje się dobrze, to jest zjawiskiem marginalnym i ugładzonym. Przed państwem - 10 zagranicznych artystów uwielbianych w Polsce i niekoniecznie za granicą.

 

Kolejność nieobowiązkowa.

 

BUDGIE

 

Budgie to grający od bardzo, bardzo dawna zespół, który gra bardzo, bardzo topornego hard-rocka. Ten przeciętny na dobrą sprawę zespół w świadomości polskich fanów rocka funkcjonuje na równi z Led Zeppelin czy Black Sabbath, mimo iż zawsze był tylko sklonowanym epigonem wyżej wymienionych. Co prawda ich utwory wykonywali później Soundgarden i Metallica, zespół bezpiecznie ogrzewał się przez całą swoją karierę w swojej wygodnej niszy i prawdopodobnie tylko nad Wisłą dane mu było zaznać prawdziwego, nieskalanego uwielbienia fanów. Jednak w Polsce Budgie to biblia prawdziwego rock-fana, a sam zespół powiedział kiedyś, że “nigdzie nie ma tak wspaniałej publiczności, jak tutaj”. Klasyczny przykład wszechwładzy, jaką nad rządem dusz i uszu miał Program Trzeci Polskiego Radia. Poza purystami może interesować głównie ze względu na ciekawe, konsekwentne graficznie projekty okładek płyt.

 

GORAN BREGOVIC

 

Co się dzieje z Goranem? Gdzie jesteś Biały Aniele? Przez jakiś czas Bregovic był w Polsce królem, któremu koronę założył na głowę m.in. Grzegorz Brzozowicz, TVP 2 i magazyn Machina. Autor muzyki do filmów Kusturicy objechał Polskę wzdłuż i wszerz, czesząc przez dobre dwa lata wciąż te same tematy z filmów wraz ze swoją Orkiestrą Wesel i Pogrzebów. Jego płyta z Kayah była prawdziwym sukcesem europejskim - poza Polską sprzedawała się dobrze jeszcze w Grecji. Poza tym była niezłym przykładem na muzyczną bezczelność, ponieważ gros płyty składał się z wykorzystanych już wcześniej tematów. Bregovic natłukł w Polsce tyle kwitu, ile wejdzie do bagażnika Zaporożca, na fali koniunktury nagrał jeszcze płytę z Krawczykiem (na której w sumie lepiej wyszedł ten drugi, bo współpraca z trendy wówczas artystą wybiła go z niszy disco polo), po czym zainkasował kasiorkę i znikł. Nie wiadomo, kiedy wróci, ale czuję nosem, że za parę lat w Polskę może uderzyć znienacka trasa odrodzonego Bijelo Dugme (macierzystego zespołu Bregowicza).

 

PAT METHENY

 

Król śliskiego i jedwabnego smooth jazzu oraz wysmakowanych, koronkowych gitarowych improwizacji unosi się nad Polską jak zjawa. Ten eteryczny duch zawisa zwłaszcza nad kupionymi za dyrektorskie premie audiofilskimi zestawami, których właściciele, oprócz Pata Metheny i szelestu własnych garniturów, słuchają jeszcze tzw. dobrej muzyki. Dobra Muzyka to stały zestaw artystów, których wymienia się w Polsce w odpowiedzi na pytanie “Czego słuchasz?”. Ten zestaw artystów jest idealny, śliski, wypoziomowany jak bieżnia olimpijska - Sting, Norah Jones, Jan Garbarek i właśnie Pat Metheny. Płyta z Anną Marią Jopek jest trochę bardziej wysublimowanym kitem niż kolaboracja Bregovic / Kayah, ale unoszący się od tej produkcji konfekcyjny zaduch pseudo-ambitnego produkcyjniaka może pozwolić ci zemdleć w Empiku. Ale jeśli jesteś już prawie w średnim wieku, dobrze zarabiasz, a przed znajomymi nie chcesz wyjść na durnia ...

 

FISH (MARILLION)

 

Marillion, promowany przez Piotra Kaczkowskiego klon Genesis, w Polsce w latach osiemdziesiątych był uwielbiany. Gdy Fish, gruby wokalista, odszedł z prog-rockowego potworka, rozpoczął niezbyt udaną karierę solową. W Polsce jednak ofiary Kaczkowskiego przyjmowały go z bałwochwalczymi pokłonami, a Fish grał gdzie się tylko dało, od Mazur po Śląsk. W Olsztyńskim Empiku (do którego nic nie mam - przemiła obsługa) w rubryce “Gwiazdy u nas” wiszą zdjęcia Vadera (zespół z Olsztyna), Ryśka Rynkowskiego, Kaczek z Nowej Paczki i Fisha. Na szczęście mamy też swojego Fisha, tylko że robi zupełnie inną muzykę, dużo fajniejszą, jest o jakieś 50 lat młodszy i ksywę mu się pisze fonetycznie. Fish, zostaje ci Białoruś.

 

GAROU

 

Kanadyjski szansonista o głosie jak dzwon i spojrzeniu jamnika storpedował serca Polskiej klasy średniej pięknymi pieśniami o czułości, pożegnaniu i rozstaniu. Rozsadziwszy Salę Kongresową, też się już trochę ulotnił, może przygotowuje nowy materiał we Francji, a może pije wódkę z Ryszardem Rynkowskim i myślą o wspólnym albumie. Z jego biografii na stronie Sony Music wynika, że dwa z najważniejszych jego muzycznych osiągnięć to Superjedynka oraz obiad z Celine Dion. Acha, no i parę ładnych lat występował jako brzydal w musicalu “Dzwonnik z Notre Dame”. Dlaczego Polska tak kocha frajerów? I to jeszcze śpiewających po francusku?

 

NATALIA OREIRO

 

Przyczyna popularności tej ładnej dziewczyny jest jasna - cała Polska śledziła emitowane z nią w roli głównej południowoamerykańskie telenowele. Sam obejrzałem ze cztery odcinki, zachęcony plotką, że jakoby w czołówce tańczącej w deszczu Natalii przez moment widać tzw. kino. “Zbuntowany anioł” wbijał w fotele dziewięćdziesiąt procent polskich kobiet, a piękna Natalia była uwielbiana na skalę masową głównie w grupie wiekowej wczesnej podstawówki. Tu zawiniły akurat dzieci, no ale dzieci to istoty z natury niewinne. W każdym razie Natalia to najbardziej reprezentatywny produkt łacińskiego kręgu kulturowego - jest kimś, kto wygląda równie nienaturalnie w zwiewnej szacie rozmodlonej dziewicy jak i w lateksowym uniformie sado/maso. Uwielbiana - co oczywiste - u siebie, oraz w Polsce, gdzie latynoamerykańskie telenowele padły na niebywale żyzny grunt. Polskim dzieciom nie przeszkadzało jednak to w kochaniu jej twarzy, seriali i piosenek. Czy Natalia wróci do Polski? Podobno teraz gra w jakimś rosyjskim filmie.

 

OMEGA

 

Czujecie to? Węgierska Omega była u nas zupełnie legalnym zespołem, ze względu na dożywotnią przyjaźń całego Bloku Wschodniego. Po całym nurcie hungaro-rocka pozostała przede wszystkim przejmująca “Dziewczyna o perłowych włosach”, którą zaśpiewał równie przejmująco Kazik Staszewski. Ale o Omedze w sumie nie chcę pisać nic złego - primo, sytuacja była jasna, nikt nie promował ich u nas jako wielkich supergwiazd, wszyscy wiedzieli, że to tylko taki substytut, maczanka po bigosie, sztucznie sterowany rock z demoludów. A po drugie, tak naprawdę każdy z nas po spożyciu pół litra czterdziestoprocentowego alkoholu, nagle uświadamia sobie, że potrafi zaśpiewać “Igen, jött egy gyöngyhajú lány, lmodtam, vagy igaz talán, gy lett a föld, az ég Zöld meg kék, mint rég”, czując w sobie nagle silne, potężne uczucie słowiańskiej wspólnoty, choć w istocie Węgrzy to nie Słowianie...

 

GORDON HASKELL

 

Ten smęcący dziadek był przez chwilę wokalistą King Crimson. Przez wyjątkowo krótką chwilę, która była najważniejszym faktem w jego CV, dopóki nie wydał w 2002 roku płyty “Harry`s Bar”. My coś mamy z tą miłością do życiowych oferm, ponieważ kariera Haskella to typowy przykład historii sierotki, której w końcu się coś udało. Haskell przez dziesięć lat grał w duńskich barach, by sprzedać pół miliona egzemplarzy “Harry`s Bar” i swoim smęceniem dla gości, którzy zasypiają przy barze z mordą w popielniczce, stać się ulubieńcem polskich mediów mainstreamowych. Nie warte uwagi, nie warte zachodu, stylistycznie może nie, ale mentalnie w tej samej kategorii co Pat Metheny. Acha, Gordon występuje z Katarzyną Skrzynecką i jak wszyscy wyżej wymienieni, bardzo się cieszy, gdy jest w Polsce.

 

CHRIS REA

 

Jest równie rockowy, jak ojciec twojej dziewczyny, gdy byłeś w ogólniaku i on złapał was na całowaniu. Broda, skórzane spodnie i nalana twarz były tym, co rzuciło mi się w oczy przede wszystkim, gdy Chris Rea wystąpił jako super-ważna gwiazda z zagranicy bodajże na rozdaniu Telekamer. Założę się, że Magda Mołek wyczuła jakiś litr whisky, gdy obejmowała Chrisa, wydaje mi się, że jeszcze 50 lat po mojej śmierci w polskim radiu będzie leciało “Road to hell” i “Josephine”, założę się też, że tego rzadkiego rocka dla emerytów nie wykorzeni z polskiej świadomości ani lustracja, ani Unia Europejska, ani koncert White Stripes, ani cokolwiek.

 

ZUCCHERO

 

Baila! Baila Morena! Zawsze mieliśmy słabość do supergwiazd włoskiej piosenki. Coś my mamy z tymi Włochami. P.J. O`Rourke napisał: “Włochy nie są krajem Trzeciego Świata, tylko nikt im jakoś o tym nie powiedział”. Zucchero nie jest nawet drugim Joe Cockerem, tylko tego też mu jakoś nikt nie powiedział. Co mogę powiedzieć o Zuchhero - naprawdę nic, “Senza una donna” i “Baila Morena” - tylko tyle, że razem z Chrisem Rea i Garou niedługo pewnie ustawią się w ZAIKSIE z petycją o azyl artystyczny w Polsce. Zucchero będzie miał zagwarantowany etat w “Europa da się lubic”, gdzie razem z tym wyżelowanym Włochem i Stefanem Mollerem będą gotować spaghetti z kapustą, a potem wyjdzie na scenę i wraz z Kombi wykonają, no, zgadnijcie co? - Baila! Bailaaa Moreenaaa!!!!!

 

Artykuł pochodzi ze strony O2.pl

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Co racja to racja... Budgie w tym zestawieniu mi nie pasuje, z resztą w większości się zgdzę, w szczególności Bregowić suxx.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Wypadałoby pogratulować specom od reklamy w/w artystów (a moze "artystów") - wykonali solidnie swoją robotę :). Pozatym o gustach (tym bardziej polaków ) sie nie dyskutuje. No i z kim mieliby wyżej wymienieni konkurować Fogg (chyba już nie żyje ??) i Santor, A może krzysiu Krwawczyk i tercet egzotyczny ? , albo niewyrośnięty muniek z okolic Warszawki?

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Istnieje takze odwrotna lista - szanowanych/uwielbianych ale jakby nie tu. Trzymajac sie muzyki popularnej przychodza mi go glowy tak na szybko Rolling Stones, David Bowie i Prince.

 

Fogg jest wporzo, jako i Santor. Nie moja muzyka, ale ok. Krwawczyk (fajnie Ci wyszlo :), TG rzeczywiscie raczej nie, Muniek to roznie.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Nie słyszałem wcześniej o Jakubie Żulczyku ale od razu ujął mnie styl jego pisania i dosyć trafne spostrzeżenia.

Część z w/w artystów lubię i mam ich płytki (Marillion, Budgie,Omega) niemniej jednak to napisał autor artykułu to czysta prawda. Czekam na dalsze artykuły tego Pana.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Sprawnie napisane, momentami zabawne, ale sam autor wykazuje się dość dużą ignorancją.

 

Przykłady:

 

Pat Metheny - autor zapewne zna tylko nagrania Pat Metheny Group z ostatnich 10 lat.

 

Zucchero - jest oczywiście bardzo popularny poza Polską - wystarczy wspomnieć, że był gościem na festiwalu Woodstock w 1999 r.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Samo zjawisko faktycznie występuje, chociaż przyczyny i skala bywają różne, np. popularność Budgie (z którą bym zresztą nie przesadzał, obecnie jest raczej śladowa) miała miejsce w latach 80-ych i wynikała głównie z konkretnego faktu, że był to jeden z nielicznych anglosaskich zespołów rockowych, który zdecydował się w tym czasie nawiedzić nasz kraj. Takich przypadków było akurat więcej - przychodzą mi do głowy chociażby jeszcze Classix Nouveaux/Sal Solo, UFO, Marillion zresztą częściowo też.

 

jak słusznie zauważył MariuszJ, list pod różnymi wezwaniami można sporządzać więcej, np.

- 10 artystów uwielbianych na świecie, a nie lubianych w PL, bo i za co

- 10 artystów nie docenionych w świecie, a lubianych w PL, i słusznie :)

itd.

 

PS. A np. Leonard Cohen (nie dyskutując - zasłużenie czy nie, ale na pewno bezkrytycznie ;) też nad Wisłą jest popularniejszy niż gdziekolwiek indziej

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

jak Kuba Bogu... panie Żul-czyk!

Fajna w czytaniu wakacyjna żulerka dziennikarska - trochę poprowokować w kanikulnym okresie. Dobrze się to czyta a może nawet wkurzyć, jeśli ktoś pójdzie za inicjatywą żul-nalisty, ale raczej nie warto...

Przy Omedze zamiast odkrywania, że Węgrzy to nie Słowianie, warto by odkryć równie odkrywcze i niebanalne przysłowie o bratankach...

Ja nie zgadzam się z oceną Pata i żaden Jakub Szela polodziennikarki tego nie zmieni, ale niech dalej prowokuje, żeby nie było zbyt nudno.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

muzyka łagodzi obyczaje

Link to comment
Share on other sites
  • 4 months later...

10. zagranicznych artystów uwielbianych w Polsce i niekoniecznie za granicą ????!!!!!

 

 

Wielce ciekawe a zarazem kontrowersyjne opinie zamieścił pan o pseudonimie „Jakub Żulczyk”.

 

W większości opinie "Jakub Żulczyk" są przesadzone i celowo przejaskrawione.

BUDGIE – kiedyś rzeczywiście byli bardzo eksploatowani przez prezenterów radiowych, ale teraz, kto o nich pamięta? A że przyjechali na koncert, ich sprawa.

GORAN BREGOVIC – rzeczywiście sprytny menadżer, sprawnie kierujący swoją karierą. Ale żeby nieznany za granicą, to skąd zlecenia na muzykę do kilku filmów.

PAT METHENY – można mieć do niego pretensje, że się nie rozwija, ale na pewno nie można mu zarzucić, że jest nieznany. Skąd np. coroczne nagrody Gammy w USA. Nie są one oczywiście gwarancją wysokiego poziomu sztuki prezentowanej przez artystę, ale popularności, tak. No chyba, że Grammy = Frederyki.

FISH (MARILLION) – tu się zgadzam przereklamowany facet

 

Co do reszty to nie chce mi się już specjalnie pisać, ale broniłbym niejakiego CHRIS REA. Po pierwsze jego muzyka to pop a nie rock . . . itd.

 

Pozdr.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Budgie będę bronić do upadłego. Takie utwory jak Parents, czy Alison są dla mojego pokolenia ważne i na pewno przejdą do kanonu Rocka. Fakt, wydali trochę gniotowatych płyt, ale pokażcie mi zespół, który wszystkie płyty ma na wyrównanym poziomie. A że nie zrobili kariery u siebie- to nie oznacza jeszcze że są do bani.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites
  • 2 weeks later...

Drupi, Afric Simone, Christie i Locomotive GT ( zresztą świetny momentami ).

 

Każdemu artyście życzyłbym takich arcydzieł jak Squawk czy Script. Ten artykuł to tylko żulerka słowna :))

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.