Skocz do zawartości
mlody2

Spiewajace kobiety - Wasze typy?!

Rekomendowane odpowiedzi

Ertha Kitt, chociażby za mruczenie w C'est ci bon (w lepszy gatunku żeński odpowiednik Barry'ego White'a).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podążając powyższym śladem stawiam na bardziej ciemne głosy, w przeciwieństwie do wielu, którzy polecają lekko piszczące panienki, a więc Aretha Franklin i będąca pod jej wpływem - młodziutka Joss Stone.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pamietacie moze 3 kobiety z Boney M. ? ;-)

 

Poza tym, co nie bylo jeszcze wymienione:

 

Nina Hagen

Patti Smith

Siouxsie Sioux

Holly Cole

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdy przyjdzie wreszcie czas, kiedy bedziecie zmeczeni piskami, westchnieniami i zawodzeniami wymienionych powyzej pan, proponuje siegnac po plyty Warlock i posluchac co ma do "powiedzenia" pani Doro Pesch. Oczywiscie nie zapomnijcie o jej solowych plytach. ;)

Calkiem ciekawie tez prezentuje sie zespol Heart, gdzie udzielaly sie siostrzyczki Ann i Nancy Wilson. Kultowy utwor "Barracuda" czesto pelna para byl "wypluwany" z moich glosnikow.

 

Innych pozycji z kregow metalowych nie bede wymienial, bo zostalo to juz wspomniane w innym watku. ;)

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O kurcze - Doro lub Nina Hagen... No cos - za obiema nieprzepadam, wiec przyszlao mi do gustu jak na RTL w BOX promi Show byla gwiazda porno Gina Wilde alias Michaela Schaffrath solidnie rozwalila twardzielkie Doro nos. Nie bylo jej do spiewu.

Jak rock - to Allanah Myles.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej!

 

Z zagranicznych:

 

Kate Bush - wyjątkowo silny,oryginalny i ładnie brzmiący nawet w najwyrzszych rejestrach głos (nie ma efektu tramwaju na zakręcie), imponująca umiejetność przechodzenia (natychmiastowego) od góry do dołu, ciekawe wokalizy, no i ten niespotykany do dziś mimiczno-teatralny wizerunek, coś intrygujacego, myślę że Biork wysiada.

 

Grease Jones - w przeciwieństwie do zniewieściałego Michaela J. prawdziwa babka z jajami i takimż głosem -potężnym , głębokim, ale jednocześnie ciepłym i nastrojowym.Podoba mi się zarówno jak nim (nieźle) śpiewa jak i w jednej piosence "recytuje" text.Potrafi także wyrazić sporo uczuć używając dykcji.

No i grała w bondzie i była jedną z najsłynniejszych modelek.

 

Heater Small- ex wokalistka M.People, klasyczny, niski, murzyński głos przywodzący na myśl największe divy gospel.Artystka świadoma swoich możliwości, która sprawia że nawet lekka pioseneczka zostaje "wepchnieta" pod czaszkę jej charpliwym głosem, polecam.

 

Bonnie Tyler- lata lecą a ona wciąż charczy.Niepowtarzalny, rockowy i dramatyczny głos i jednocześnie niezłe umiejetności wokalne i bardzo dużo wyczucia, nawet dziś.Moim zdaniem niedoceniona i niepowtarzalna na przestrzeni lat wokalistka.

 

Jennifer Rusch -wspaniały, niemal operowy, arystokratyczny, niski głos o rewelacyjnej sile i prawdopodobnie nieźle szkolony.Z całym szacunkiem dla Witney Chouston ale to chyba Jennifer należy się tytuł najlepszego kobiecego głosu myzyki rozrywkowej.Szkoda że możemy go podziwiać w pełnej krasie na przykładzie jednej w zasadzie (choć pięknej) piosenki......

 

Olivia Nevton-John - oj gdyby wszystkie dzisiejsze laseczki dysponowały takim silnym i przyjemnym głosem z taką skalą, a do tego potrafiły tak śpiewać, to dzisiejszy pop to by była muzyka poważna ;-))

Generalnie gdy słucha się tej profesjonalnej i utalentowanej piosenkarki a potem przełączy na Britney albo inne bezgłosie, robi się niedobrze.

 

Barbara Streisand- za znakomicie brzmiący głos, wielki profesjonalizm, żarliwe wykonania, nieobecne już u wokalistek młodego pokolenia.

 

Z młodszych śpiewających niewiast przychodzi mi do głowy LeeAnn Rimes, za znakomicie ustawiony i niezły głos, z racji czego juz wybija się z grona koleżanek i to znacznie.

 

Z Polskich:

 

Violetta Villas -(wciąż) żywa legenda, nawet nagrania studyjne nie oddają w pełni tego co ta kobieta za dobrych lat potrafiła wyśpiewać a było to na prawdę niewiarygodne.Fenomen na światową skalę godny porównania z najlepszymi śpiewaczkami operowymi, skala głosu prawdopodobnie nieporównywalna z nikim.

Niestety intelekt odwrotnie proporcjonalny do wielkiego daru jakim była obdarzona.....

 

Kasia Sobczyk- kapitalny, wyrazisty i silniejszy niż u dwóch chłopów głos, nieoszlifowany diament.

 

Irena Santor - wieczna młodość, wieczny blask w głosie, wspaniała barwa i ogromna kultura śpiewania.

 

Maryla Rodowicz - bardzo przeciętny, mały głos, niewielka skala...Ale jak to mówia audiofile OGROMNA MUZYKALNOŚĆ, wielkie czucie bluesa!

 

Edyta Górniak - najlepszy głos kobiecy ostatnich lat w polsce, adekwatne do niego umiejetności.

 

Anna Wyszkoni - Ciekawy, nośny głos, charyzmatyczny wokal, no i już sporo rodaczek po fachu może jej buty czyścić.

 

Agnieszka Chylińska - Prawdziwa wokalistka Rockowa, którą można posadzić w rzędzie obok najlepszych zagranicznych koleżanek po fachu, dziw bierze że nie jest naszą największą gwiazdą exportową.

 

prosze wybaczyć jeśli pominąłem kogoś ale na pierwszy zew krwi te nazwiska pierwsze przychodzą mi do głowy, wymieniałem przede wszystkim artystki znane i popularne.

 

(:-))-

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

MADELEINE PEYROUX ( co prawda wspomniał o niej MariuszJ ale w tej ilości pań postanowiłem napisać o niej jeszcze raz ) a za komentarz niech posłuży recenzja Paweła Brodowskiego z Jazz Forum jej ostatniej czyli dopiero drugiej płyty. I może w jakości a nie w ilości tkwi tajemnica dobrych głosów które nie rozmieniają się na drobne przez wydawane coraz to nowe płyty.

... Pamiętam swój zachwyt, kiedy w połowie lat 90. usłyszałem po raz pierwszy ochrypły, wypalony głos młodej, nieznanej wówczas nikomu, dwudziestoletniej dziewczyny o francuskim nazwisku. Madeleine jest pół-Amerykanką, pół-Francuzką, urodziła się w stanie Georgia, wychowywała w Kalifornii i Nowym Jorku, młodość spędziła we Francji, a teraz znowu mieszka w Nowym Jorku. Jej talent dostrzegł Wynton Marsalis zapraszając do wspólnych występów, zaś producentem tej najnowszej płyty jest Larry Klein, mąż Joni Mitchell. Stąd być może w jej programie znalazły się współczesne piosenki Boba Dylana (You’re Gonna Make Me Lonesome) i Leonarda Cohena (Dance Me to the End of Love). Jednakże świat w którym Madeleine czuje się najlepiej to świat dawnej, przedwojennej epoki, czasów Bessie Smith, Billie Holiday i Josephine Baker – kraina smętnych, melancholijnych bluesów i ballad, a także tęsknych piosenek country, jakie niegdyś śpiewał Hank Williams...

Marko

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Głos to jedno a repertuar to drugie... co sprawia że w/w woklaistki są często NIE DO SŁUCHANIA, np. Whitney W-h*j-stąd, M. Rodowicz, E. Durniak i o zgrozo(!!) I. Santor (mamo, ratuj!!).

J. Rush co prawda nie powala ambitnym repertuarem (jak zresztą mało kto), ale jej płyty były (są) całkiem strawne - tak sądzę, ale ostatnio słuchałem jej >10 lat temu, głos rzeczywiście dobry, wręcz wybitny, na tle dzisiejszej popeliny - bo przecież "śpiewać każdy może" - tylko czy powinien - najlepiej dla samego siebie.

 

Moje typy na dziś to np. All Saints, Anastacia i Debbie Harry z Blondie (z lat '70/80 XX w :).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

>Molibden

 

Debbie oczywiście tak ,jeszcze Basia i chyba troszkę zapomniana Ela Mielczarek dawno nie słyszana.To na dzisiaj na noc.Pozdrówka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jennifer Warnes - jeszcze jedna spiewajaca Zydowka (alez ich jest!)

 

Swietne 'Famous Blue Raincoat' z piosenkami Cohena oraz ostatnie 'The Well'. Warto zakupic i delektowac sie. Wlasciwie nie wiadomo dlaczego Jennifer Warnes jest tak malo popularna.

 

pzdrw

 

soso

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba jeszcze nie bylo.

 

Alison Goldfrapp

 

I jeszcze jedna pani Dora Nicolosi. Czy ktos ja zna?

Uslyszalem ja na plycie Billy Cobhama "Drum'n'voice" w 8 utworku i musze przyznac, ze jest to moj ulubiony utwor z tej plyty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Keiko Lee - nie wiem, czy ktos juz ja wymienil w tym watku. Jest troche jak Cassandra Wilson w wersji ++

 

Pozdr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj ale wtopiłem, zapomniałem jeszcze o Arheta Franklin!

 

Żywa (?) legenda, jedyne takie połączenie niesamowitego "feelingu", karkołomnych umiejetności wokalnych, bardzo dużej skali i jedynego w swoim rodzaju brzmienia głosu, rewelacja po prostu.

Trochę (trochę?) za mało stworzyła w trakcie swojej wieloletnie kariery, ale podobno momentami po prostu nie miała czasu (nałogi,narkotyki, alkochol).

Chyba nie jest żydówką.

 

Krystyna Prońko-wspaniała i nie zmanierowana wokalistka tak popularna jak i (przede wszystkim) Jazzowa,piekny, wyrazisty kobiecy głos.

 

-> Molibden

 

Święte słowa, ale co do Jrenki to posłuchaj np. Santor Cafe, gdzie jest więcej pięknego głosu, a mniej pretensjonalnych i tandetnych piosenek.

 

Rodowicz jest piosenkarką tylko "czysto rozrywkową".

Jej repertuar jest bardziej zgrany do wszelkiej nieprzytomności, niż nieznośny (choć niektóre piosenki faktycznie...hmmmm...),i w takim rozumieniu ją doceniam, za profesjonalizm, i za nie udawanie że umie więcej niż jest w stanie zaśpiewać (bo nie umie), co naprzykład nagminie i żenująco czyni Natalia Kukulska i J.Steczkowska (absolutne mistrzostwo w tej dziedzinie) których nie trawię.

 

Debbie Harry pięknie śpiewała wysokimi rejestrami którymi obecnie już nie dysponuje, jej głos przypomina dziś bardziej Davida Bowie (albo nawet Krawczyka) za dobrych lat, zresztą za parę dni będziemy mogli jej posłuchać w sopocie i ocenić o ile nie zaśpiewa z playback'u.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Molibden

Tak czytam i nie wierzę oczom!

Kwestionować tak wyrafinowane głosy? Zrozumiałbym gdybyś napisał,że nie lubisz wykonywanego repertuaru.

Ale podważać możliwości wokalne tych pań,noo to trzeba być głuchym jełopem!

Niniejszym tytuł naczelnego jełopa muzycznego w moim mniemaniu otrzymujesz.

Wymienione wzorce niczym nigdy się nie wyróżniły,poza nakładami płyt.

Cóż,nakład nie jest oceną miarodajną,gdyby tak było wszyscy byśmy polowali na produkcje Wiśniewskiego & Tercetu Egzotycznego.

Nie pozdrawiam,bo i nie ma kogo!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hiszpan,

 

piszesz o "licznych piesniach Sybilli" w wyk. Montserrat Figueras. Czy masz na mysli liczne piesni jako takie czy liczne plyty ? Bo ja znam i mam tylko jedna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z południowych klimatów:

 

Mariza - fado, warto posłuchać nawet jeśli komuś fado kojarzy się z nudnym smędzeniem. Pani ma piękny głos i śpiewa bardzo energetycznie. Do kupienia w Polsce, polecam np płytę "Fado em mim"

 

Carmen Consoli - włoska wokalistka, to co śpiewa trzeba by właściwie nazwać poezją śpiewaną gdyby nie typ muzyki, z którym takie określenie u nas się kojarzy. Sama pisze swoje teksty i przygrywa sobie na gitarze. Może nie ma jakichś ultrafantastycznych możliwości wokalnych, ale jej głos jest bardzo charyzmatyczny i wciągajacy. Polecam koncertową płytę "Anfiteatro e la bambina impertinente" - mój numer 1 na liście 10 kompaktów, które zabrałbym na bezludną wyspę ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

>Frank!

Ja bardziej repertuaru nie lubię i stąd pewna "niechęć" do tych głosów. To miałem na myśli. Ale te głosy mi się jednoznacznie kojarzą z ich repetuarem i przez to czasem reaguję alergicznie... głosy obiektywnie dobre, ale reperuar trochę be... i ten typ śpiewania też mi za bardzo nie odpowiada.

Wcale nie jestem "muzycznym jełopem", a włączyłbym Ci Stockhausena albo Strawińskiego co byś pewnie oszalał :) hehe. Nie unoś się tak bo to niepotrzebne. Chętnie przekażę ten "tytuł" w ręce kogoś bardziej zasłużonego :P

Czerwonym Michasiem i Egzotycznym Tercetem to ja się brzydzę! Kijem bym nie dotknął ich płyty!

Na razie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

>Modibden

Brawo! A wystarczyło dosłownie potraktować post Franka i wiadomo...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Molibden

Jak dalej będziesz tak dosłownie czytał wpisy,to niechybnie wrzodów na żołądku dostaniesz.

A uwierz mi,częste obcowanie z muszlą sedesową skutecznie leczy z zamiłowania do kobiecej wokalistyki(i nie tylko).

pzdr

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzę, że przeżyłeś to sam, ale nie poddawaj się, bo Smecta albo Manti przywróci Ci zamiłowanie do kobiecych głosów. Prawda, że proste? ;-) W ramach rekonwalescencji stosuj naprzemienne okłady z dźwięcznego głosu Joan Baez i ciepłego Mahalii Jackson.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rebecca Pidgeon (kto nie słyszał niech żałuje)

Eva Cassidy

Diana Krall

Tori Amos

Beady Belle

 

i wiele innych, ale te mi pierwsze przyszły do głowy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a ja pamiętam, że jako kilkunastoletni chłopiec zakochałem się w głosie Magdy Umer, no i w niej automatycznie też. Nigdy jej co prawda nie widziałem, ale byłem pewien, że to jakaś osiemnastka, no i to boskie "nie deptać trawników"... to musiała śpiewać urocza istota. Potem ją zobaczyłem, i pierwszą myślą jaka mi przyszła do głowy było - może ma córkę...?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Klemens przypomnial mi o Rebecce Pidgeon. "Four Marys" to dla mnie szczegolny "zestaw dźwięków":). Rebecca wyśpiewuje ciekawe historie w równie ciekawym języku:).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do Nowego 40 . Skad masz ta informacje o pochodzeniu Candice Night ?? Nigdy o tym nie slyszalem.

Me typy pop :

Faith Hill

J.Rush

Klasyka : Kiri Te Kanawa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie mam czasu na czytanie poprzednich wpisow, przepraszam, ale tamat mnie dotyczy.

KOCHAM damskie vacale.

Nie wiem, ale w tej chwili są to 3 płyty Madeline Peyroux. Tak własnie ich najwięcej słucham.

Z polskich

nie najczęściej słuchanych, ale moim zdaniem dobrych

- Santor, za lekkość, podobną do C.Camperter

- Łobaszewską za interpetację

- Prońko za czystyość

-Bem, zawsze, ale nie ostatnie pomyłki komercyjne

- Moim No 1 jest................. Tatiana Okupnik

 

ZAchramniczne:

Różnie.

Trzepie mnie straszbnie partę płyt, ale cdn jutro

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.