Jump to content
IGNORED

Wzmacniacze Prima Luna


PILOT

Recommended Posts

Coraz głośniej o tej marce. Jest kilka pozytywnych recenzji. Ponoć można zakosztować lampowego brzmienia za nieduże pieniądze. Mam pytanie czy ktoś odsłuchiwał jakiś model wzmacniacza tej firmy i może coś powiedzieć o jakości brzmienia. Czy są w stanie napędzić kolumny o skuteczności 87 dB w średnim pomieszczeniu ?

Link to comment
Share on other sites

  • Redaktorzy

Chińskie wzmacniacze firmowane przez Holendrów. Sporo pozytywnych recenzji. Powinny napędzić, ale trzeba spróbować. A może tak wzmacniacz Egovox? Wzmacniacz polskiego projektu, montowany w Chinach, sprzedawany w Polsce przez Fotopub. Warto się zainteresować.

Link to comment
Share on other sites

To jest to samo co Cayin. Całkiem poprawny. 87 dB powinny napedzić. Jeśli już musisz coś z Chin to lepiej spróbuj ASL. Słuchałem tego w dużym pomieszczeniu z Usherami i było sporo basu. Może w srednim byłoby za dużo. Dynamika raczej taka sobie. Dość nieciekawy wygląd.

Link to comment
Share on other sites

  • 4 months later...

Zachecony pozytywnymi,wrecz entuzjastycznymi recenzjami w krajowej jak i zagranicznej prasie (rok temu Ken Kessler w Hi-Fi News okreslil jedynke mianem urzadzenia referencyjnego w swojej klasie budzetowej)postanowilem umowic sie na odsluch w Audiofilu na Boya.

 

Sluchalem najpierw Prima Luna ProLogue One(lampy EL-34) nastepnie ProLogue Two(KT-88).

 

Konfiguracja:

Sygnal pochodzil z przetwornika AUDIONEMESIS DC-1 (bardzo ciekawa rzecz,polecam lekture :

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą ) ,sam sklaniam sie do wypozyczenia tego przetwornika i wpiecia do transportu mojego soniaka,jesli bedzie lepszy niz Naim Cd5i,a porownam u parminidesa,to go kupie bo mnie taniej wyjdzie:)), transport Audio Note

Niestety nie wiem jakie byly kable ,cyfrowy i interkonekt,natomiast glosnikowy to moj Naim Naca 5.

Przywiozlem tez swoje Dynaudio 50(prawie to samo co 52)

 

 

Prima Luna ProLogue One:

 

Moje Dynaudio brzmia raczej ciemno(przynajmniej u mnie w domu) wiec pierwsze wrazenie po podlaczeniu ProLogue One to "otwarcie" sie dzwieku,przybylo detali ktore wczesniej siedzialy gdzies gleboko ukryte.

No i ta barwa,piekna,z Dynaudio dzwiek stal sie bardzo fizjologiczny,namacalny.

Rownowaga tonalna byla doskonale zachowana,wokale miod,palce lizac:)

Bas,wlasnie tego sie obawialem poniewaz dynki lubia mocne piece a ProLogue One dysponuje 35 watami.

Ale nie bylo zle,kontrola moze nie byla specialnie zachowana szczegolnie w najnizszych rejestrach lecz po chwili zapominalem o tym i wsluchiwalem sie w brzmienie glosu Elvisa Costello z plyty Notrh(polecam).

 

Prima Luna ProLogue Two:

Dwojka dysponuje ciut wieksza moca bo 40 wat na kanal.

I to slychac,szczegolnie na rocku,Audioslave dostal troche wiecej pary i chlopakom wyraznie bardziej zalezalo.

Pierwsza roznica to przestrzen,mam wrazenie ze scena sie poszerzyla,dzwiek stal sie bardziej wyrafinowany.

Druga to ze przybylo wysokich tonow i pewnego rodzaju ostrosci,ale nie z tych nieprzyjemnych ucha,jeszcze nie,chociaz na Cassandrze Wilson"New Moon Daugher" zaczelu pojawiac sie sybilanty ale jeszcze niezbyt mocne.

Bas troche przyspieszyl,kontur,prowadzenie,ciut lepiej niz w Jecynce.

Bardzo fajnie wypadly wszelkiego rodzaju blachy z plyty "Achirana" czyli ECM,az chce sie sluchac.

 

Konkluzja:

 

Hmmm..gdybym mial dzis wybrac to sam nie wiem,musialbym jeszcze raz posluchac,dluzej i pewnie u siebie w domu.

One-wokale cieplejsze,bardziej fizjologiczne,Two-przejrzystosc,wybrzmienia,muzyka akustyczna.

 

Jeszcze badzo wazna uwaga,wzmaki byly prawie prosto z pudelka,grzaly sie przez 3 godziny przed odsluchem,wiec pewnie kazdy aspekt brzmienowy bedzie lepszy po uformowaniu sie sprzetu.

 

 

I to by bylo na tyle...aha ,dostalem na mikolaja skladanke Smooth Jazz Ever vol.2 na ktorej na szczescie smoothu jest nie wiele ale za to duzo starych fajnych standardow jak Nina Simone,Nat King Cole,Shirley Bassey,Dusty Springfield itp.Na tranzystorze brzmi to tak sobie,raz lepiej raz gorzej,w zaleznosci od nagrania.

Natomiast podczas odsluchu Prima Luny (i jednej i drugiej) nie mialem wcale ochoty na zmiane plyty na inna.

Poprostu stare,kiepsko nagrane,wybitne piosenki w wyzej wymienionym zestawieniu z dynkami brzmia jakby je nagrano wczoraj,tchna swierzoscia i radoscia.Byc moze jesto to tez zasluga przetwornika ktory jak napisal Pacula jest wybitnie analogowy.

 

Wrazenia inne:

 

In plus:Postawa dystrybutora (Audiofast),dzien po moim telefonie dostarczyl z wyraznym zapalem do sklepu obydwa wzmaki(z Lodzi).

Mila obsluga,tylko pan sprzedawca widzac moj kabel naima stwierdzil z niesmakiem ze to "gluchy" kabel.

Nie wiem o co mu chodzilo ale wedlug mnie to kabel ktory podaje muzyke bez znieksztalcen,nic nie

dodaje,nic nie ujmuje.Taki prosty kabel.Naim wie co robi.

 

In minus:Krzesla na ktorych sie nie da wygodnie usiasc(typ rezyserski),gdy probowalem sie oprzec to krzeselko sie rozjezrzalo i przez caly czas odsluchu balem sie fiknac kozla do tylu.

Podstawki.

Postawilem swoje dynki na czyms drewniamym i chwiejnym i caly czas balem sie ze sie wywroca kiedy przyjdzie Sade ze swoim basem w "love deluxe",nie wiem co to byly za standy ale wygladaly na drewniane Xsaviana.

Ludzie,jak mozna stawiac kolumny na podstawkach lzejszych niz one same..buuuuuuuu.)

Z tego powodu nie pisze tez o wrazeniach przestrzennych bo wiem ze i pomieszczenie nie jest specialnie sprzyjajace tego typu wrazeniom i wiem ze moje dynki pokazalyby wieksza klase(i przestrzen) na moich StanArtach model7.

Pozatym,zimno,pomieszcznie niedogrzane,kiepskie,ponure oswietlenie.Brak intymnosci.

 

Wachania:

 

Hmmm....i co tu wybrac,czy lampe,ktora czaruje i potrafi przeniesc czlowieka w inny swiat?

Ale wymaga pokory i pewnych kompromisow na codzien.

 

Czy moze tranzystor Naim Nait 5i,ktory pozwala zapomniec o sprzecie wysteruje prawie wszystko i sluchac muzyki inaczej, w sense

tez bardzo muzykalnie (za to lubie ten wzmak) ale jednak inaczej?

 

No nie wiem..............

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Mamz - noooo, jaka zmiana... ty interesujesz się lampą? nie poznaję kolegi.

słuchałem, niestety krótko, wersji 'one' na lampach el34. grało to z bardzo dużymi kolumnami ushera. zagrało bajecznie. było wszystko jak trzeba, bardzo muzykalnie. akurat leciała płyta którą bardzo znam.

prima luna to bardzo dobre wzmacniacze i moim zdaniem duzo lepsze od cayin-ów w podobnej cenie. w hifi+ proloque two został chyba jednym z produktów roku.

 

ciekawa recenzja:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Tłumaczenie tego artykułu ze stronki Fastu:Wzmacniacz zintegrowany PrimaLuna ProLogue One

 

Oryginalny artykuł znajduje się tutaj (1.7 MB).

 

Autor: Art Dudley

Stereophile, Luty 2005

 

Moja pierwsza pozytywna reakcja dotycząca wzmacniacza PrimaLuna ProLogue One oparta była tylko na wyglądzie: za 1095 $, nie byłbym nawet zawiedziony gdyby nie grał on lepiej niż Bose Wave Radio. Wygląd zewnętrzny obudowy nie opowiada się ani po stronie staromodności ani nowoczesności, w zamian za to mamy do czynienia z unikalnym wykonaniem, niezależnie od ceny. Ciemne, szaro-granatowe wykończenie, ręcznie polerowane na wysoki połysk, nie wyglądałoby źle nawet na Alfie GTV (tej nowej, która przypomina z wyglądu kroplę oleju). Ponadto, to z czym spotkałem się po raz pierwszy w mojej karierze, producent sprzętu audio klasy high-end wymyślił, jak w łatwy sposób zdjąć i w razie potrzeby wymienić klatkę osłaniającą lampy. Dlaczego żadna z amerykańskich firm z wyższego pułapu cenowego na to nie wpadła?

 

Dotychczasowe doznania zewnętrzne znajdują potwierdzenie i wewnątrz urządzenia, gdzie mamy do czynienia z połączeniami punkt-punkt, pieczołowicie poprowadzonymi i schludnie polutowanymi. Wszystkie komponenty zostały przymocowane w swoich miejscach śrubami, nie zaś przylepione do wnętrza chassis przy pomocy kleju i na słowo honoru, zaś dobrze wykonane metalowe ekranowanie zostało umieszczone w miejscach gdzie przydźwięk lub interferencje RF mogły by mieć negatywny wpływ. Wszystkie gniazda lamp, to solidne ceramiczne konstrukcje, podobnie jak gniazda terminali. Elementy gwintowane przymocowano za pomocą odrobiny czerwonej emalii. Wszelkie ostre krawędzie zostały zaokrąglone. Wszędzie pełno jest znaków kontroli jakości.

 

Oto którędy biegnie wasza muzyka: W każdym z kanałów przedwzmacniacza umieszczono podwójną triodę 12AX7, której dwie połówki są połączone ze sobą równolegle w celu wzmocnienia prądu. Następnie sygnał trafia do dwóch połówek lampy sterującej 12AU7, skonfigurowanych jako para różnicowa. Następnie sygnał wysyłany jest do układu push-pull zbudowanego na lampach EL34, pracujących w „rozszerzonej” klasie A/B, których siatki połączone są z uzwojeniem pierwotnym transformatora wyjściowego, po to aby lampy były w stanie dostarczyć więcej mocy niż gdyby pracowały w układzie triodowym – ponadto brzmią bardziej słodko i wykazują niższą impedancję wyjściową, niż gdyby były użyte w czystym układzie pentodowym. Entuzjaści wzmacniaczy lampowych rozpoznają to jako ultraliniowy układ wyjściowy, który wielki David Hafler jako pierwszy opisał ponad pół wieku temu.

 

Brzmi to całkiem prosto, nieprawdaż? Rzeczywiście – przynajmniej w większości. Jako, że ProLogue One jest kierowany w szczególności do osób, które po raz pierwszy będą posiadaczami wzmacniacza lampowego, PrimaLuna chciała zapewnić poprawność działania przy niemal każdych ustawieniach, bez konieczności dokonywania żadnych regulacji. Dlatego główny projektant Marcel Croese opracował nowy sposób sterowania napięciem polaryzacji siatek w lampach wyjściowych.

 

W normalnym wzmacniaczu ze stałym napięciem polaryzacji siatek (bias), katody lamp wyjściowych są połączone bezpośrednio z masą, natomiast niezależne napięcie ujemne jest przyłożone do siatki sygnałowej: bias ten jest regulowany napięciem zmiennym sygnału muzycznego, w sposób ciągły zmienia on prąd lamp w miarę przepływu od katody do anody i umożliwia napięciu wyjściowemu o dużej wartości śledzić napięcie wejściowe o niskim poziomie. Ponieważ jednak temperatura wewnątrz wzmacniacza lampowego może się zmieniać i ponieważ lampy, podobnie jak ludzie, zaczynają się starzeć od momentu gdy tylko stają się siłą roboczą, bias wymaga okresowej korekcji. Może również zajść konieczność zmiany wartości biasu w przypadku nadzwyczaj głośnych lub silnych sygnałów basowych, aby zapobiec zmianom wysokiego napięcia - co za tym idzie ograniczaniu prądu lamp i kompresji wyjścia. Rozwiązanie zaproponowane przez Croese, zwane Adaptive AutoBias, to układ który nieustannie w sposób ciągły dokonuje regulacji napięcia polaryzacji siatek w odpowiedzi na zmiany temperatury oraz zmiany poziomu sygnałów wejściowych. (Zarówno wzmacniacze operacyjne oparte na J-FET’ach, stanowiące serce układu Croese, ani inne części towarzyszące, nie są włączone w tor sygnału audio. Adaptive AutoBias, który jest jedyną znaczącą częścią wzmacniacza, która umieszczona została na płytce drukowanej, pobiera sygnał odniesienia wprost z wejścia wzmacniacza.)

 

W rezultacie, według Croese, otrzymujemy poprawę zarówno osiągów jak i niezawodności wzmacniacza – dwie rzeczy, które nie zawsze idą w parze w umysłach radykalnych entuzjastów lamp. Wynosząc tychże entuzjastów poza sferę regulacji, układ Adaptive AutoBias gwarantuje jeszcze coś: powściągliwość i umiar. „Wprowadzane korekcje są bardzo delikatne”, zapewnia Croese, „w bardzo wąskich granicach, przez co lampy zawsze pracują w obszarze swoich najmniejszych zniekształceń.”

 

Z tego punktu widzenia, zasilacz ProLogue One jest tak tradycyjny, jak to tylko możliwe: Wysokie napięcie zmienne z transformatora jest prostowane przez niewielki mostek prostowniczy, zaś wszelkie fluktuacje wygładzane przez filtr oparty o pokaźnych rozmiarów dławik. Dodatkowe wtórne odczepy prowadzą do odrębnego układu filtracji napięcia żarzenia lamp.

 

Jeszcze raz: Wszystko to zostało umieszczone w jednej z najładniej wyglądających obudów jakie widziałem od lat – takiej, w której wszystkie metalowe części pasują do siebie a płytki metalu nie uginają się pod ciężarem transformatorów, zaś nóżki utrzymują wszystko na tyle daleko od podłoża, że spód nie nagrzewa się zbytnio. Ponadto, zupełnie przez przypadek, okazało się że jest to jeden z najprzyjemniej pachnących wzmacniaczy z jakimi miałem styczność przez długi czas – przypominał zapach dymu z palącego się drewna. Zobaczmy, czy John Atkinson też to zauważył podczas dokonywania pomiarów. (Nie obawiajcie się: Nie było żadnych oznak palących się transformatorów – lub palenia się w ogóle czegokolwiek – wewnątrz ProLogue One.)

Odsłuch.

 

Chociaż cieszyłem się z każdego dnia jaki spędziłem w towarzystwie ProLogue One – moje zaskoczenie, biorąc pod uwagę stosunek jakości do ceny jaki prezentuje, nie mogło być jeszcze głębsze – weźcie pod uwagę, że mój system towarzyszący stanowi prawie najgorszy możliwy scenariusz: z jednej strony elektrostaty Quada, z drugiej zaś tuby Lowthera o wysokiej skuteczności. Słyszałem już wystarczająco dużo przykładów niekontrolowanego basu na tych pierwszych i krzykliwości z przesterowanego głośnika na drugich, że jestem w stanie sobie wyobrazić, że większość rzeczywistych instalacji, opartych o głośniki dynamiczne o średniej lub średnio-wysokiej skuteczności, mogła zabrzmieć lepiej niż u mnie.

 

W porządku – zapoznajmy się z największymi ograniczeniami tego produktu: Sterując Quadami ESL-989, ProLogue One posiadał bardzo niekontrolowany dźwięk w obrębie dwóch najniższych oktaw. Bęben basowy w Prelude of Ives’ Symphony 4, w wykonaniu Jose Serebriera i London Philharmonic (CD, BMG Classic 63316-2), był bumiący, z nierealistycznie długim wybrzmieniem. Podobnie elektryczny bas i najniższe rejestry tam-tamu z utworu „Smoke Singal” zespołu The Band z płyty Cahoots (CD, Capitol 25391-2), które również brzmiały w sposób spowolniony i w rezultacie rytmicznie nieskorelowany. Utwór Roxy Music „More Than This” z płyty Avalon (CD, Virgin 5 83871 2), nigdy się naprawdę nie rozwinął.

 

Jednakże na tych samych głośnikach, ProLogue One brzmiał całkiem zwięźle w przypadku nagrań o mniejszej skali i rozmachu, oraz na muzyce która nie jest aż tak wymagająca pod względem szybkiej i zwartej reprodukcji basu. Wzmacniacz brzmiał wciągająco na dobrych, solowych nagraniach fortepianowych, np. na wydaniu XRCD Theloniousa Monka Thelonious Himself (CD, Riverside/JVC VICJ-60170). ProLogue One nie wygładzał przemyślanego stylu gry Monka, nie brzmiał również w sposób przesadnie mechaniczny – często obserwowana słabostka, według moich doświadczeń z innymi wzmacniaczami zbudowanymi na pentodach. Śledził nieustannie zmieniające się na tym albumie nastroje, począwszy od swawolnych aż po poważne, oraz wszystko pomiędzy nimi: Muzyka stawała się potężniejsza kiedy było to konieczne, bez najmniejszego wysiłku, zaś duch Monka ani przez moment nie był zatracany w trakcie trwania tego procesu. Podczas gdy inne wzmacniacze mogą pewne aspekty prezentować lepiej - np. pomruki i czystość skali niskiej tonacji w bluesowym utworze „Functional” – o tyle nigdy nie słyszałem innego równie niedrogiego wzmacniacza, który prezentowałby w sposób tak poprawny humanitarność brzmienia fortepianu Monka.

 

Równowaga tonalna ProLogue One była generalnie poprawna, a jeśli już, to była ona lekko skierowana w stronę niskich składowych – prezentował on barwę dźwięku wokali i instrumentów w sposób całkowicie neutralny, z minimalnym, przyjemnym ociepleniem i pogrubieniem, zwłaszcza w obrębie średnicy: Był to, bez wątpienia, słodko brzmiący wzmacniacz, jednak nie jeden z tych który odebrałem jako nieprzyjemnie podkolorowany. Kiedy oderwałem uwagę od muzyki a skupiłem się na dźwięku, zauważyłem że głos Normana Blake’a w utworze „Greycoat Soldiers” z płyty Fields of November (LP, Flying Fish 70004) był minimalnie bardziej tubalny niż zwykle, a jego staromodny Martin D-18 charakteryzował się nieco ciemniejszym odcieniem. Jednakże wzmacniacz wytworzył wrażenie obecności i przestrzennej wierności dotyczącej głosu i brzmienia gitary, oraz poczucia wiarygodnej przestrzeni pomiędzy nimi, zupełnie jak konstrukcja SET.

 

Dyrygenci potrafią skupić swoją uwagę na różnych rzeczach w kontekście jednego utworu muzycznego, podobnie według mnie robią wysokiej klasy urządzenia audio. ProLogue One był dobry w przekazaniu skali i dramatyzmu muzyki orkiestrowej i o ile nie był w stanie wydobyć subtelnych detali z miksu muzycznego w sposób tak dobitny jak bym tego oczekiwał – ze wspomnianego już wcześniej nagrania Ivesa, które wymaga całej otwartości i czystości jaką można tylko uzyskać – był jednak na tyle dobry, że mogłem go słuchać godzinami bez uczucia frustracji czy znudzenia. Najsilniejszymi cechami tego wzmacniacza, na dobrych nagraniach orkiestrowych, była tendencja do poszukiwania barwy, masy oraz struktury dźwięków poszczególnych instrumentów. Nawet na płytach, które nie są znane ze swego ciepła, takich jak np. pochodzące z 1962 roku wykonanie koncertów wiolonczelowych Dvorzaka w wykonaniu Starkera i Doratiego (CD, Merkury 432 001-2), ProLogue One dał z siebie to co najlepsze pod względem oddania stłoczonych skrzypiec, zachowania ich bogatej struktury i złożoności barwowej. Mówiąc krótko, ten wzmacniacz pozwolił tej płycie zabrzmieć pięknie.

 

ProLogue One wniósł te same atuty do dobrze nagranej muzyki folk i pop. Wykonał znakomitą robotę w przypadku nagrań gitary solo Toma Rice’a na wspaniałym utworze Lestera Flatta „Why Don’t You Tell Me So” z płyty Cold on the Shoulder (CD, Rounder CD 0183), brzmiąc szczególnie nosowo i realnie, kiedy to Tony schodził w stronę najniższych rejestrów. Z kolei brzmienie mandolin Ronniego McCoury i Davida Grismana było rzeczywiste – zachowany był odpowiedni dystans pomiędzy nimi – na ich całkiem niedawnym nagraniu w utworze Billa Monroe „Roanoke” z płyty Bluegrass Mandolin Extravaganza (CD, Acoustic Disc ACD-35). Kolejnym plusem było oddanie realizmu barwowego i przestrzennego gitary wspomagającej Dela McCoury’ego. Minusem ze strony ProLogue One było to, że wspomniane nagrania oraz podobne do nich ciągnęły się nieco pod względem rytmicznym: Zabrakło nieco werwy i rozmachu, które inne wzmacniacze starały się wydobyć.

Konkluzja.

 

Ujmując rzecz w kilku słowach: ten mały kawałek wzmacniacza lampowego brzmiał jak mały kawałek wzmacniacza lampowego, na dobre i na złe. To że jest łatwy do kupienia i użytkowania może skierować was bardziej w stronę słowa „dobre" niż „złe”.

 

Poza sprytnym układem sterowania biasem, przystojne wnętrze ProLogue One nie kryje w sobie nic nowego, mówiąc technologicznie. Jednakże z ekonomicznego punktu widzenia, lub geopolitycznego – lub jakiegokolwiek innego tylko chcecie – cała historia przedstawia się nieco szerzej: tak dobry wzmacniacz nie mógłby być wykonany tak tanio w Ameryce, Europie, Japonii a nawet Meksyku. Tak więc PrimaLuna ProLogue One, choć zaprojektowany został w Holandii, produkowany jest w Chińskiej Republice Ludowej. Jego obudowa jest produkowana i wykańczana w Chinach. Jego podzespoły są łączone ze sobą w Chinach. Zaś jego oryginalne, zaprojektowane w Holandii trafa są nawijane w Chinach – mówiąc szczerze całkiem nieźle. (ProLogue One być może nie stoi na szczycie piramidy konstrukcji lampowych, ale z pewnością nie brzmiałby tak dobrze, gdyby jego transformatory wyjściowe były do bani.)

 

Przyjrzyjmy się faktom: Chiny, kiedy tylko nie są zajęte wykupywaniem amerykańskiej waluty, zajęte są produkowaniem różnych rzeczy i robią to dobrze. Podobnie jak ubrania które nosicie na sobie oraz flagi które powiewają na waszym podwórzu, Chiny robią je dużo taniej niż my jesteśmy w stanie. Możecie z tym zrobić co sobie chcecie.

 

Wiem jak ja się z tym czuje. Ponieważ moja pierwsza praca na pełny etat była płatna w wysokości 96 $ tygodniowo po opodatkowaniu a mój pierwszy zintegrowany wzmacniacz, Sansui AU101 kosztował ok. 150 $, nigdy nie kwestionowałem faktu, że czyjś pierwszy bardzo dobry wzmacniacz powinien kosztować między jedną a dwoma pensjami tygodniowymi. Zauważyłem jednak, że większość rzeczy się od tego czasu zmieniła – hi-fi dla młodych ludzi dzisiaj nie oznacza już tego samego co w latach 70-tych, kiedy to izolowanie się przy pomocy gramofonu było sposobem na odwrócenie się plecami do innych mediów, w szczególności telewizji – nie mogę pozbyć się odczucia że przystępne lub stosunkowo przystępne produkty są dobre dla wszystkich: dealerów, czasopism branżowych a przede wszystkim ludzi, którzy tworzą i sprzedają muzykę.

 

Jednak póki co, jakże mógłbym nie zarekomendować tego wzmacniacza! Być może nie jest to najbardziej żywo brzmiące urządzenie, jeśli jest to dla was ważniejsze niż takie kwestie jak barwa czy tekstura, to lepiej zacznijcie się rozglądać za czymś innym. Jednak jeśli jesteście nowicjuszami w świecie lamp i chcecie się zorientować o co w tym wszystkim chodzi – a w dodatku macie ograniczony budżet, a konstruowanie czegokolwiek we własnym zakresie nie wchodzi w grę – to z pewnością trudno mi będzie sobie wyobrazić jak moglibyście się pomylić w przypadku Prima Luny ProLogue One. Mocno, szczerze i entuzjastycznie (choć pod pewnymi warunkami) polecam.

Link to comment
Share on other sites

>mamz

Odpowiedź wydaje mi się prosta. Jeśli większość słuchanej przez Ciebie muzyki to produkcje akustyczne (klasyka, jazz), nie zastanawiaj się ani chwili i bierz lampę (sam tak zrobiłem i nie żałuję ani złotówki). Jeśli jednak gustujesz w mocniejszej, elektrycznej muzyce, to rzeczywiście warto przemyśleć, czy nie pozostać przy tranzystorze.

Link to comment
Share on other sites

  • 4 years later...
  • 1 year later...

tak. EL 34 w aplikacji PLOne są cieplutkie i mało skoczne.

Oczywiście to kwestia gustu i miesca, w którym słuchasz. U mnie nie wytrzymało próby czasu - nie mój rodzaj dźwięku.

 

hm, nie chce mi sie tachac kolumn na odsluch do warszawskiego Audiofila (ale moze trzeba bedzie), a po rozmowie z wlascicielem, stwierdzil, ze PL Two moglby sie spasowac z moimi Focalami, nawet bardziej na EL34 niz KT88, co prawda na sklepie maja tylko wersje Premium - a wyglada, ze Prologue'ow juz nie bedzie w ofercie Primaluny. Ale moze zdecyduje sie na odsluch Premium, i jak sie spodoba, to moze w ciemno bedzie warto wziac Prologue Two.

 

Z jakimi kolumnami grales? jaka muzyke?

Link to comment
Share on other sites

 

Z jakimi kolumnami grales? jaka muzyke?

 

Głównie akustyczny jazz. Grałem z Zoller Imagination Two - wersja podłogowa - dokładnie ta parka, która była na Audio Show 2005:)

Nie słyszałem PL na KT88, ale z opisów mogłaby trafić bardziej w mój gust.

 

Nie mogę się nie zgodzić z opinią, że do Focali EL34 mogą pasować;)

 

ps. przesiadłem się na Electrocompaniety - mam 2 in 1, i czar lampy, i dynamikę

Link to comment
Share on other sites

Głównie akustyczny jazz. Grałem z Zoller Imagination Two - wersja podłogowa - dokładnie ta parka, która była na Audio Show 2005:)

Nie słyszałem PL na KT88, ale z opisów mogłaby trafić bardziej w mój gust.

 

Nie mogę się nie zgodzić z opinią, że do Focali EL34 mogą pasować;)

 

ps. przesiadłem się na Electrocompaniety - mam 2 in 1, i czar lampy, i dynamikę

 

taki dzwiek maja Electrocompaniety? brzmi zachecajaco. PI-2 bylby w zasiegu cenowym.

Link to comment
Share on other sites

taki dzwiek maja Electrocompaniety? brzmi zachecajaco. PI-2 bylby w zasiegu cenowym.

 

seria PL nie cieszy się dobrą opinią, ale spróbuj posłuchać, a nuż widelec.

Ja bym jednak poszukał ECI któregoś, idzie kryzys, może się coś tanio trafi.

 

ps. mój nie jest na sprzedaż:)

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.