Jump to content
IGNORED

Return of the Champions- jak wrażenia?


il Dottore

Recommended Posts

Witam!

Jak się Wam podoba nowy podwójny koncertowy album Queenu? Tzn. 40% Queenu bo nieodżałowanego Fredzia zastąpił(?) Paul Rodgers zaś basista John Deacon chyba nie chciał odgrzewać kotletów, bo też go nie ma. W sumie z oryginalnego składu zostali na scenie tylko Brian May i perkusista Roger Taylor.

Ale i tak ciary chodzą, gdy usłyszy się to potężne brzmienie w niektórych znanych utworach i znajomą gitarę Briana.

W sumie IMO zdecydowanie nie jest to najlepszy koncertowy album Queenu ale z powodów sentymentalnych warto go posłuchać (ma naprawdę przepiękne fragmenty). W każdym razie znów poczułem się jak w podstawówce a to warte jest każdych pieniędzy! :)

Jeśli DAC - to NOS-DAC z buforem lampowym, jeśli wzmacniacz - to Pure Class A.

Link to comment
Share on other sites

Witam serdecznie!

Na pierwszym miejscu stawiam zdecydowanie "Live Killers" oczywiście też z powodów sentymentalnych... :)

Choć i "Live at Wembley" jest doskonałe, no i jest tam "Who Wants To Live Forever"... mniaaaaaaaaam!

Zresztą tak naprawdę to lubię Queen - nie każdemu muszą się podobać, ale jakoś tak wyrosłem w ich brzmieniach i zostali ze mną do dziś... nawet mam jeszcze "Jazz" na winylu (choć nie mam już gramofonu, ale może kiedyś...).

A moja ulubiona piosenka Fredzia et consortes to "Love of my Life" - z powodów sentymentalnych, ma się rozumieć! :)))

Pozdrawiam!

Jeśli DAC - to NOS-DAC z buforem lampowym, jeśli wzmacniacz - to Pure Class A.

Link to comment
Share on other sites

nie chciałbym wtykać kija w mrowisko, ale jestem pełen ciepłych oczekiwań wobec tego (podwójnego!) albumu...

Może tłumaczyć to fakt, że zarówno lubię Queen (choć nie szaleję na tyle, by mieć wiele nagrań, albo całą dyskografię) jak i Rodgersa i jego najwspanialsze osiągnięcia w zespole Free (i tu dążę do pełnej dyskografii...), Bad Company czy solo (choćby Muddy Waters Blues).

Dlatego ciekawi mnie, jak brzmi w takim zestawieniu ta odrobina z dorobku Paula Rodgersa (bodaj 3 utwory)...

Rodgers jest napewno lepszym wyborem niż niejaki Paul (też) Young, o którym przed laty przebąkiwano, że może śpiewać z Queen Bezfredkowym.

pozdrowienia

muzyka łagodzi obyczaje

Link to comment
Share on other sites

Nie chcę wyrażać swojej opinii o tym jak pasuje Rodgers ze swoim głosem do eststyki Queen. Niech każdy sam sobie wyrobi zdanie przesłuchując album, bo na pewno warto...

Natomiast "All Right Now" wypadło tak, że można wytupać dziurę w podłodze! Duże brawa! :))))

Jeśli DAC - to NOS-DAC z buforem lampowym, jeśli wzmacniacz - to Pure Class A.

Link to comment
Share on other sites

Witam!

Queen bardzo lubię od dawna - lata mlodości itd. Nawet ksiażkę przeczytałem hihi.

Nie słyszałem jeszcze tego albumu, ale pewnie go posłucham i kupię. Własnie ile kosztuje?

Bez Frederica Bulsary urodzonego w Zanzibarze to nigdy nie bedzie prawdziwy Queen...

Czekam na jego nowe nie publikowane utwory, ktorych ponoć sporo nagrał przed zejściem.

Pozdrawiam!

Link to comment
Share on other sites

Lord- jeżeli czekasz na wydawnictwo zapowiadane niedawno na onecie, wp itd. to sobie jeszcze dłuuugo poczekasz. Tę informację wyciągnął od May'a jakiś dziennikarz, po czym okazało się, że jest ona po prostu nie prawdziwa, że May nie miał na myśli żadnej nowej płyty, tylko stwierdził, iż jakieś tam nagrania Freddiego są. I tyle. Zresztą niedługo potem Brian oficjalnie zdementował plotkę o wydaniu nowej płyty Freddiego.

 

A co do samych nagrań Mercurego to sądzę, że są to jakieś wersje demo jego nie publikowanych piosenek. Sporo tego typu żeczy jest na "FM the solo collection" i większość z nich jest po prostu kiepska.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

Mam już DVD ROTC. Celowo nie kupowałem CD bo z odtwarzacza DVD i tak rewelacji nie będzie.

Powiem szczerze, że jak usłyszałem tytuł (jeszcze jak zapowiadany był album ) to mnie trochę zmroziło – panowie trochę popłynęli. Tak było – jednak gdy obejrzałem koncert zdanie zmieniłem. Jednak można grać jako Queen bez Freda. Fakt Wembley to to nie jest ale panowie znaleźli sposób (udany jak mi się wydaje) żeby uniknąć porównań – są nowe piosenki w których Freddiego nie usłyszymy a i stare szlagiery nawet z PR brzmią nieźle. Oczywiście nie wszystko wyszło – nie wiem co Brian kombinuje ale solo wyjątkowo mi się nie podobało (jako całość) ale już Last horizon jest ekstra. Show ... brzmi smutno (to Eltona też) a przecież Fred śpiewał to z takim „jajem”.

Koncert ma świetną oprawę plastyczną – prostą, mało odkrywczą, ale świetną. Fajne są filmiki – bardzo wzruszające (sporo osób się popłakało).

Bohemian Rapsody wyszło ekstra (trochę kontrowersyjnie). Jak przeczytałem wcześniej że zagrali z płyty to wydawało mi się że przegięli ale takie połączenie ścieżki z wokalem i gry „na żywo” z przeplatanym wokalem Rogersa wyszło świetnie (przynajmniej dla mnie).

Solo Rogera też jest fajne. Generalnie Roger fajnie śpiewa podobnie Brian. Oczywiście Freda brakuje i tego nic nie zmieni jednak trzeba iść do przodu....Szkoda tylko , że JD się wypioł i nie chce grać.

 

Na koniec nieporozumieniem wydaje mi się mówić o tym, że PR zastąpił Freda. Przecież on śpiewa tylko w swoich piosenkach i w zaledwie kilku Queen. ( no może 50/50). Jest to jednak wokalista nie byle jaki i do piosenek w jego wykonaniu nie mam zastrzeżeń – poradził sobie nie gorzej niż często wspominany GM.

 

Ja w każdym razie jestem bardzo zadowowlony!!!!

Link to comment
Share on other sites

A ja nie jestem zadowolony z tego całego przedsięwzięcia "Queen" (celowo w cudzysłowie) i PR. Według mnie Return Of The Champions (swoją drogą nie wiem jakich mistrzów, bo May i Taylor absolutnie na miano "mistrzów muzyki rozrywkowej" nie zasługują).

 

Nie podoba mi się, że pół składu nie istniejącego już zespołu, który zyskał sławę dzięki talentowi zmarłego lidera, dalej tej nazwy używa, choć większość ludzi Queen kojarzy tylko z Mercurym.

 

Poza tym sam koncert jest raczej słaby. Rogers czasami radzi sobie poprawnie, a czasami (np. The Show Must Go On) niemalże dusi się na scenie podczas prób wykrzyczenia poszczególnych wersów tekstu. Ale mimo wszystko nie kompromituje się radzi sobie przyzwoicie. Gdyby tylko on się udzielał na wokalu to koncert byłby właśnie przyzwoity. Ale oczywiście May i Taylor zamiast robić to, co do nich należy (grać na gitarze i perkusji) koniecznie chcieli pobawić się w wokalistów i niestety nikt ich nie powstrzymał. I to właśnie ci panowie (w szczególności May) ten koncert rozwalili. Doprawdy nie wiem jak muzyk, którego kariera zawodowa trwa ponad trzydzieści lat, nie zorientował się przez cały ten czas, że nie umie śpiewać...

Link to comment
Share on other sites

Oczywiście nie będę się spierał czy Brian czy Roger są super wokalistami i powinni o karierze wokalnej myśleć poważnie, ale trzeba pamiętać, że śpiewane przez nich piosenki często tak były nagrane pierwotnie na albumie. Na starych koncertach też często zdarzało im się coś zaśpiewać (w latach 70-tych). Fakt jest jednak faktem, że na najbardziej znanych koncertach to Fred grał pierwsze (i jedyne) skrzypce...

Nie zgadzam się z opinią, że to oni rozłożyli koncert –czy w ogóle koncert był słaby? NIE. Na pewno był słabszy od starych koncertów, ale cudów nie ma.

 

Co do nazwy Queen to faktycznie tylko 50% składu ale na pewno Queen to nie tylko Freddie. Sporą część chiciorów to pozostali członkowie grupy pisali a i na samym Innuendo – „testamencie Freddiego” pomimo podpisów pod piosenkami „Queen” udział Freda był dość ograniczony (np. Schow... jest ponoć Rogera – muzycy mówią o tym w wielu wywiadach).

Solowej kariera Freda najlepiej obrazuje wartość Queen jako całości (a nie tylko Mercurego) podobnie było (chyba) z Beatelsami – czy któryś z nich zrobił taką karierę jak zespół?. Oczywiście Zeppelini już nie grają, ale zakończyli na słabiutkiej CODA... (coś jak MIH) – z resztą mam wrażenie, że po super pierwszych albumach potem już raczej opadali z sił (może się nie znam).

Oczywiście wydanie nowego studyjnego albumu pod tym szyldem (w składzie 2+1) będzie już trochę dziwne. Na ROTC da się zauważyć brak JD który mimo swojej niepozorności tez był istotnym członkiem zespołu i na „jakimś” nowym albumie musiałby być!

 

Nie odbierałbym tak całkiem prawa do marki – ile zespołów gra w pierwotnym składzie przez tyle lat? Stonsi?, nawet Beatelsi mimo że istnieli krócej zmieniali skład (choś perkusista to nie wokalista...) Czy ktoś pluje na Genesis? Wymieniać by jeszcze można.

Link to comment
Share on other sites

"The show..." napisał chyba Brian.

 

A co do Queen, to nie twierdzę, że reszta zespołu (May, Taylor, Deacon) przez te dwadzieścia lat nic nie robiła. Owszem napisali większość hitów itd., tylko gdyby próbowali je nagrywać bez Mercurego to raczej te piosenki nigdy by się przebojami nie stały. Po prostu Fred był motorem, który to wszystko ciągnął i granie bez niego pod nazwą Queen uważam za przegięcie. A te wszystkie twierdzenia rodem z filmów dokumentalno-propagandowych o Queen, że wszyscy byli "ojcami sukcesu" grupy i że gdyby np. Deacon odszedł to reszta przestała by grać itd. uważam za jedno wielkie kłamstwo.

 

A to co teraz robią May i Taylor (poza drobnymi wyjątkami, jak wydanie Queen on Fire) to jest po prostu jechanie na sławie kolegi tylko po to żeby ludzie przychodzili na koncerty (bo nazwa Queen mimio wszystko dalej troche ludzi przyciąga).

Link to comment
Share on other sites

Myślę, że nie tylko trochę. Nie wiem czy widziałeś koncert, ale całkiem sporo jest tam ludzi którzy prawdopodobnie nie mieli szansy widzieć Fredka za życia co w sumie przemawiałoby za kontynuacją istnienia zespołu bo to jednak „nowi fani”.

 

Co do wkładu Freda w całość to fakt że bez niego nic by pewnie nie wyszło ale i on sam niewiele zdziałał. Nie żebym nie był jego fanem – na pewno bardziej go lubiłem od pozostałych członków zespołu, ale jego solowy dorobek stoi na znacznie niższym poziomie od dokonań zespołu jako całości.

 

Co do „nowych starych” wydawnictw Queen to fakt, że Brian dba o to żebyśmy się nie nudzili i robi to lepiej niż Plant z Pagem.

Słyszałeś może o jakiś nowych wznowieniach na DVD-A? Jak oceniasz wersje 5.1 z GHV?

Link to comment
Share on other sites

Witajcie!

 

Dzwigać czy porównywać taką legendę jaką był Mercury to bardzo karkolomne wyzwanie.

 

Myślę że dopuki takie akcje mają charakter wspomnieniowy - w końcu rozległy repertuar Queen chyba jednak nie zasługuje aby leżał odłogiem, bo dosłownie kilka zespołów na świecie posiada taką armię światowych przebojów, i to wręcz stworzoną do grania na żywo - i te działania przywołują ciepłe skojarzenia z Freddie'm i dokonaniami zespołu, nie kalecząc i nie konkurując ze "złotym wiekiem" , to można to potraktować jako ambitny, sentymentalny chołd dla muzyków i fanów.

 

Takim chołdem był właśnie pamiętny i kapitalny występ Queen'ów z Georgem Michaelem, na prawdę rewelacyjnym wokalistą o ogromnych umiejetnościach i świetnym głosie, który jednak bardzo żadko pokazuje co na prawdę potrafi, wykonując w wiekszości piosenki dużo poniżej swojego talentu.

 

Swoim wykonaniem przyćmił nawet taką tuzę jak Elton John (również znakomity, niezwykle profesjonalny wokalista, jednak głosowo ustępuje Michaelowi) i faktycznie momentami brzmiał niemal jak Freddie.

 

Jeżeli wystep z nowym wokalistą Wam się podobał to myślę (nic nie ujmując Freddiemu) że to też duży brak kolorowej osobowości jaką był Mercury, osobowości która w ogromnym stopniu napedzała karierę zespołu na koncertach i w studio a także poza nim.

 

Można próbować śpiewać równie dobrze jak Freddie, można znaleść śpiewaka o podobnej manierze czy możliwościach, ale znaleść osobę która tak doskonale odnajdywała się w schow-buiznesie i przed kamera jak Mercury?- bardzo wątpię....

 

Ale można jeżeli ma się chęć dalej coś ciągnąć, robić to na poziomie i w sposób nie uwłaczający legendzie, sobie czy słuchaczom.

 

Szkoda że nie wszyscy to rozumieją - jest jeszcze oprócz zastąpienia legendy problem co zrobić z jeszcze żywą legendą która nie rozumie że już jest karykaturą samej siebie.

 

Mam na myśli np. Axla Rose'a, który po rozpadzie oryginalnego składu dalej na siłę 'występuje" choć jego godny pożałowania śpiew przypomina zarzynaną kozę i w niczym nie przypomina zadziornego, rewelacyjnego wokalistę sprzed lat...smutne.

 

I w takich przypadkach zastępowanie legendy czy całkowite odcinanie się od niej jest uzasadnione.

Link to comment
Share on other sites

Jeżeli to pytanie do mnie, to podobało mi się bo to dobry, profesjonalny show i tak jak mówią przedmówcy szansa zobaczenia filarów i autorów repertuaru na żywo.

 

Nie widzę tylko sensu kontunuowania działalości ponad takie własnie wspomnieniowe działania.

 

A jak już to po co queen? co chcą udowodnić?

 

Choć z drugiej strony muzycy legendarnych zespołów zawsze zostają wieźniami swych najwiekszych dokonań i bedąc na ich miejscu... no właśnie co Wy byscie zrobili?

Link to comment
Share on other sites

Występują pod nazwą Queen, bo to dobrze rozpoznawalna marka. Gdyby np. grali jako Brian May Band to wątpie żeby zawsze mieli dużą publikę. A tak poza tym to myślę, że człowiek w wieku 60 lat grając na scenie rocka w trampkach wygląda dosyć groteskowo... Po prostu trzeba wiedzieć kiedy zejść ze sceny, albo przynajmniej kiedy zmienić image.

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...
  • Redaktorzy

W sylwestrowy wieczór miałem wątpliwą przyjemność oglądania koncewrtu nędznego substytutu dawnego Queen. Poziom zniesmaczenia nieudolnością nowego wokalisty ustąpił dopiero dzisiaj. Biedny F.M gdyby nie został skremowany chyba powstałby z grobu. Koszmar.

Fr@ntz

---------------------------------

"I am an audiophile"

Link to comment
Share on other sites

Ja bylem nastawiony do tematu negatywnie - jednak na Sylwestra mialem okazje koncert ogladnac. Stwierdzilem kilka punktow:

1. Muzyka Queen sie broni sama o sobie!! O tym nie ma watpliwosci. Freddie byl genialny - ale calosc stala w cieniu jego show. Zaś jego show nic by bez tej muzyki niebylo warte. Kilka znanych rifow gitary Briana Maya i bylem zachwycony.

2. Paul Rodgers - wbrew pozorom wogole nierazi. I nierazi dla tego, ze w najmniejszym stopniu nieprobuje odgrywac show Freddiego. Wystepuje spokojnie i skromnie zapodajac swoj glos z szacunkiem do potegi tej muziky. I spiewa bardzo dobrze.

3. Niespiewa tylko Rodgers - lecz i Taylor i May. A wcale im to niewychodzi na zle. May siada sam z gitara na srodku i zaprasza do zaspiewania dla Freddiego "Love of my Life". Jedna gitara i pare tysiecy wokalistow. Bardzo poruszajacy moment.

Return of The Champions jest nazwa wg. mnie jak najbardziej trafiona.

 

A tak bokiem - na Wembley koncercie dla Freddiego najbardziej mi sie podobal wystep Extreme - a sczegolnie czadu dal na gitarze Nuno Betencourt

Link to comment
Share on other sites

Jak widać opinie są podzielone, z przewaga tych negatywnych, czyli słusznych :)

 

IvanM- Extreme rzeczywiście było jedną z niewielu gwiazd wieczoru (+ Def Leppard, Mick Ronson - ostatni publiczny występ przed śmiercią, Bowie, Hunter). Wogóle sądzę, że jakakolwiek 'reaktywacja' Queen byłaby sensowna tylko z Garym Cherone na wokalu, bo Rodgers wypada mimo wszystko słabo...

Link to comment
Share on other sites

Gary jest niesamowicie ruchliwy i dynamiczny. Nieuniknione bylyby bezposrednie porownania jego mocno expresijnego show z tym, co stwarzal na scenie Freddie i krytyki byloby duzo wiecej. Rodgers mi sie podobal, bo poprostu spiewal muzyke Queen i nierobil na Freddiego.

Przyznaje, ze ogladjac tyle razy koncerty z Mercurym - poprostu troche sie nudzilem, choc lubilem - bo kiedys wszystko sie w koncu powtarzalo i miliontrzystaosiemdziesiaty koncert byl profesjonalną i efektowną - ale jednak rutyną.

A tutaj - z odstepem czasu odczuwalem pewna wyjatkowosc przedsiewziecia.

Przecies niebylo tez latwe wyjsc na podium bez Freddiego (ta muzyka to ich zycie - stwierdzenia, ze byli tylko supportem dla FM moze wypuscic tylko ktos, kto zespol za slabo znal) a jednak dobrze sie bawilem ogladajac. A to jest chyba najwazniejsze.

W kazdym razie zdecydowanie wiecej mnie razil Ray Wilson spiewajac naprz. "Mama" z Genesis - choc Calling all Stations mi sie podoba.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.