Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

Audio Academy

A. Academy i Delta Studio w Szczecinie

Recommended Posts

Witam

Jesli moge, to tez wtrace swoje "trzy grosze"

Sobotni odsluch musze zaliczyc do udanych, Electry wraz z tymi monobloczkami zagraly naprawde wysmienicie, przestrzen, detale, no ale w koncu kolumny za ponad 15.000 zł, wiec nie ma sie co dziwic.

Najwiekszym zaskoczeniem bylo jednak, ze gdy podlaczone zostaly AA Hyperiony (tak?) przepasci nie bylo, dzwiek ulegl lekkiemu zmatowieniu jesli chodzi o sama barwe, ale ogolnie te kolumny gralo na bardzo zblizonym poziomie. Jesli idzie o stereofonie, detalicznosc, tu tez ustapily Hyperiony pola Electrom ale juz w duzo mniejszej skali.

Ogolnie rzecz ujmujac, Hyperiony graly na podobnym poziomie do JM Lab Elektra, stad i moje koncowe pytanie bylo banalnie proste, ile kosztuja dane kolumny, no coz roznica w cenie ok 13.000 nijak sie miala do roznicy w dzwieku.

Hyperiony w mojej ocenie wypadly wymiesminicie.

Pozdrawiam Panow konstruktorow, szkoda ze odsluchy musialy sie konczyc w wyznaczonych godzinach, milo sie zaczelo rozmawiac, i atmosfera zaczynala nabierac sympatycznego spotkania, no ale coz nie mozna miec wszystkiego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak było :) dodatkową zaletą Hyperionów jest ich wykończenie, jakoś nie lubie plastiku masowych producentów, kolejny + dla AA

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest discomaniac71

Michal a co z planowanym odsluchem w Krakowie? Bedziesz? Moze ustalimy wstepnie jakis termin... Zapraszam do watku o spotkaniach w Krakowie. Pozdrawiam seredecznie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

tak widze ze wszyscy opisuje jak graly kolumny, a nikomu do glowy nie wpadlo zeby opisac jak graly te wzmaki Delta, no ale faktycznie nie byly one z niczym porownywane, jedyne co mnie sie rzucilo na uszy, to to, ze te sobotnie monobloki w calym zestawie zagraly lepiej niz piatkowe wzmaki, swoja droga sliczne.

Ale ta roznica zapewne wynikala z tego ze sluchalismy innych kolumn.

W tym tygodniu wybieram sie odsluchac "wypatrzone" tam kolumienki

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak mozna opisac brzmienie wzmacniacza ktory caly czas gra z roznymi kolumnami?? mnie sie wydaje ze klapę potęgi oraz dynamiki dzwieku zawdzieczamy tym lampkom, kilka razy prosilem o podlaczenie AA do spawareczki albo ale sie nie doczekalem widocznie nie chciano skompromitowac DA

Share this post


Link to post
Share on other sites

Coz lampa ktora w klasie A oddaje 15W mocy to zupelnie inna klasa niz spawarka...jak to nazywasz.

Kazdy ma inne preferencje odnosnie dzwieku, ale skoro te 15W monobloki napedzily skutecznie elektry, ... moim zdaniem nie ma co przesadzac, nie bylo porownan wiec nie mozna pisac o zadnej kompromitacji. BO jesli tak tak Elektry za ponad 15.000 zł zagraly tylko odrobine lepiej od Hyperionow za niecale 3.000, czyli co - JM Lab Elektra i glosniki focala to kompromitacja??

Chyba nie ma co rzucac ogolnikow, mnie sie te lampki bardzo podobaly...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety dla zaspokojenia moich wymagan w takim pomieszczeniiu potrzebna jest spawarka, na tych monobloczkach nie bylo nawet namiastki stopy perkusji (w piatek jeddynie wybroniły sie helenki ale nie na monobloczkach) moze w mniejszej kubaturze bylo by dobrze. A to ze Hyperiony wypadly tak dobrze w porownaniu z focalami to jest to raczej sukces Audio Academy i jednoczesnie wielka porazka focala bo z taniej vify tc w 2way wycisnieto bardzo dobre brzmienie niewiele ustepujace 3way focalom za duze pieniadze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę może zboczę z tematu, ale muszę dorzucić moje 2 grosze :)

 

Zachęcony dobrymi opiniami na forum (i nie tylko) pojechałem do Audio Academy posłuchać Tethysów II - te wydawały mi się najbardziej odpowiadać moim gustom. Posluchałem - i co tu dużo ukrywać - od soboty stoją juz u mnie w domu i słucham muzyki z nich niemal na okrągło ;)).

Po moich byłych Dali 104 to jakbym się przesiadł z syrenki do mercedesa. Porównywałem też z o wiele droższymi VA Beethovenami, których słuchałem na mojej elektronice dosłownie kilka dni wcześniej, i moim zdaniem Tethysy są lepsze - bardziej szczegółowe, poukładane, scena niemal holograficzna (wszystko z moim źródłem i wzmakiem). Beethoveny wygrywają jedynie w ilości najniższego basu, ale już nie w jego kontroli.

 

Żałuję tylko, że nie mogłem posłuchać Enceladusów (niestety w trakcie mojej wizyty nie było wykończonego kompletu) - pewnie narobiłbym sobie smaku ;)

 

Krótko mówiąc - pełen szacunek dla polskich konstruktorów, że potrafią zrobić produkt, który nie tylko konkuruje, ale moim zdaniem przewyższa produkty konkurencji zagranicznej. Oby tak dalej.

 

Pozdrawiam,

kris_k


Kris

Star trekkin' across the universe; Boldly goin' forward, still can't find reverse...

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to super. Przykladaja sie do swoich produktow. Nie wspomniales ani slowa o wykonczeniu... wedlug mnie AA moze byc pod tym wzgledem wzorem dla innych

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam serdecznie wszystkich kolegów jak również koleżanki choć w mniejszości to jednak nie mniej serdecznie.

Dopiero teraz mogę cokolwiek napisać z tej prostej przyczyny że takie panują tu warunki logowania i karencji.

Moze od razu przejdę do meritum. Bardzo serdecznie chcialem podziękować tym wszystkim którzy przybyli na prezentację do mojego sklepu.Ci którzy nie przyszli niech żałują.Jednak nic straconego.Co pewien czas organizuję takie imprezy, trzeba tylko co jakiś czas pokazać się i zapytać.Poza tym ogłoszenia wiszą przed wejściem do Pasażu. Bardzo ucieszyła mnie tak duża ilość osób które odwiedziły mnie tego dnia.W pewnej chwili było ponad 20 osób i pomimo dość dużego pomieszczenia nie mogli się wszyscy pomieścić.Teraz kilka słów o wypowiedziach zarzutach etc. Zdaję sobie sprawę z tego że akustyka pomieszczenia jest oględnie mówiąc nie najlepsza nic na to nie poradzę dlatego też wszystkim którzy kupują u mnie sprzęt audio proponuję odsłuch we własnym domu tam gdzie to będzie ostatecznie stało.Wydaje mi się że jest to uczciwe postawienie sprawy i wiadomo wszystkim dlaczego. Idąc dalej nie należy dyskwalifikować wzmacniacza tylko dlatego że nie zagrał według naszego oczekiwania. Nie każde urządzenie zagra z każdym. Mając system audio za ponad 120tys.złotych wcale nie byłem zadowolony z jego brzmienia.Wierzcie mi lub nie- nie koniecznie duże pieniądze wpakowane w sprzęt dają taki efekt jakiego życzyli byśmy sobie. Nie znaczy to jednak że każdy kto ma w domu Cambridge,a może krytykować b.drogie klocki bo one nawet żle zestawione i tak zagrają lepiej. Odnośnie spawarek ostatnio całkiem niedrogie widziałem w Castoramie. Panie kolego odrobina pokory bo po uśmiechach trochę bardziej doświadczonych osób widziałem ..... Zresztą jest Pan młodym inteligentnym człowiekiem i sam Pan potrafi wyciągać wnioski. Dalej.Przyjść samemu na prezentację to nic ani złego ani dziwnego i wcale nie powinno być Panu głupio.Można poznać nowych ludzi pogadać pośmiać się. Co do posiedzenia dłużej.Wybaczcie czasem też chciałbym pomieszkać w domu bądżcie ludżmi. Poza tym o określonej godzinie ochrona zamyka obiekt i nic na to nie poradzę.Przepraszam za przydługie nudzenie.Jeszcze raz pozdrawiam wszystkich i zapraszam do sklepu nie tylko na zakupy ale równieżna pogadanie iwymianę doświadczeń . O ile znajdziecie czas to sobotę..... ale tego dowiedzą się ci którzy przyjdą. Pozdrawiam Zbigniew D.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie znaczy to jednak że

>każdy kto ma w domu Cambridge,a może krytykować b.drogie klocki bo one nawet żle zestawione i tak

>zagrają lepiej. Odnośnie spawarek ostatnio całkiem niedrogie widziałem w Castoramie. Panie kolego

>odrobina pokory bo po uśmiechach trochę bardziej doświadczonych osób widziałem

 

 

Witam!

 

Nieposiadanie "drogiego->dobrego" sprzetu nie moze byc barierą do wypowiadania swojej opinii. Jest Pan przesympatycznym człowiekiem, doświadczonym audiofilem/melomanem/muzykiem, niesamowicie uczciwym sprzedawcą, zresztą nie jest to tylko moje zdanie

( http://audiostereo.pl/Audiofile_ze_Szczecina_laczcie_sie_10713.html#bottom )

dziwi mnie Pana reakcja na słowa krytyki wobec "b.drogich kolcków" (widzialem tanie klocki w GALAXY nawet dobrej firmy... LEGO, w CASTORAMIE tez maja klocki ale wiekszych gabarytów :) ) ktore nie rozwinely skrzydel w dolnych rejestrach ze wzgledu na spore pomieszczenie. Zresztą sam Pan powiedział że jest to opnia wydana na podstawie pobieznego i krotkiego odsluchu, w 100% się zgadzam, co nagle to po diable. Co do uśmiechów to rowniez sie ciesze ze "bardziej doswiadczone osoby" lubią dzwięk wzmacniacza tranzystorowego w A klasie Single Ended ktory napędzi kazdy glosnik z niesamowitą lekkością oraz precyzją :)

 

Co do wniosków... słuchajmy wiecej muzyki, mniej sprzętu :) tylko ze bez sprzętu nie ma muzyki... i tak na okrągło;)

 

Serdecznie pozdawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moze nie w tutaj pisze ale spóbuje....czy mieliscie to samo co ja ze jestescie w sklepie sluchacie sprzetu podoba wam sie dzwiek jaki z niego wychodzi po czym kupujecie go przynosicie do domu jest euforia jak on gra a po miesiacu jest juz "rutyna" osluchanie sie ucha i nei dostrzegacie tego samego co przed jego kupnem:))

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadzam się z Panem sam mam niejednokrotnie takie odczucie ale jest to jak najbardziej normalne. To zwykły wirus tak jak w przeziębieniu. Łapiesz go i nie ma możliwości ażeby się na niego uodpornić. W tym momencie leczenie zależy tylko od grubości portwela ( częstotliwość zmian leku) Przepraszam za to porównanie ale chyba jest najtrafniejszym jakie w chwili obecnej nasunęło mi się.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nigdy nie ośmieliłbym skrytykować kogoś za to że ma w domu tańszy sprzęt.Sam kiedyś też zaczynałem.Poza tym są również tacy którzy świadomie nie decydują się na droższe urządzenia.DE GUSTIBUS NON EST DISPUTANDUM.

Chwała im za to że potrafią się do tego przyznać.Będę bronił droższych urządzeń bo mam jednak trochę więcej możliwości posłuchania ich w trochę lepszych warunkach gdzie mogą rozwinąć skrzydła.Sam Pan sobie zaprzecza przyznając że nie powinno się wypowiadać opini w sposób pochopny a robi to. Takie postępowanie może przynieść wiele szkody skądinąd b.dobrym klockom. A co do klocków jeśli w przyszłości los obdarzy mnie synem to chętnie pobawię się z dzieckiem z wręcz dziecięcą radością. Wtedy też skorzystam z Pańskich sugestii. Na razie jednak proponował bym aby słowa krytyki przyjął Pan nie jak zamach na Pańskie urażone Ego ale życzliwe zwrócenie uwagi na troszkę niewłaściwe podejście do sprawy. Termin Single Ended z tego co mi wiadomo odnosi się jedynie do konstrukcji lampowych ale może ja jestem w błędzie. Więcej pisał już na ten temat nie będę bo robi się z tego niepotrzebne przekomarzanie

a jeśli ma Pan ochotę na dalszą polemikę zapraszam do- siebie przy kawie lepiej się rozmawia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam!

 

Z przyjemnoscią przyjde :)

 

polecam lekture

 

 

Wzmacniacze single ended pracujące w klasie A z pewnością zadomowiły się na rynku przez ostatnie cztery lata, od czasu gdy zaczęliśmy testować pierwszego Alepha 0. Więc, czy to jest jeszcze jedna ciekawostka, czy jeszcze jeden fundamentalny przykład konstrukcji umożliwiający zaspokojenie odwiecznych dążeń do idealnego wzmocnienia.

 

Kiedy zaczynałem projektować wzmacniacze 25 lat temu wzmacniacze klasy AB zaczynały zdobywać rynek. Moc i zniekształcenia harmoniczne były ważną rzeczą, a największy magazyn audio twierdził, że urządzenia o jednakowych parametrach brzmią identycznie.

 

Słyszeliśmy triody, pentody, tranzystory bipolarne, VFETy, TFETy, IGBT, konstrukcje hybrydowe, zniekształcenia harmoniczne, intermodulacyje, skośne, fazowe, kwadratyzację, sprzężenie zwrotne, płytkie lub jego brak, niskie wzmocnienie, klasę AB, klasę A, czystą klasę A, klasę AA, klasę AB, klasę D, klasę H, sprzężenie stałe, dynamiczne, optyczne, "żyjące", duże zasilacze, mądre zasilacze, regulowane zasilacze, separowane zasilacze, przełączalne zasilacze, dynamiczne pokoje, wysokie prądy, zbalansowane wejścia i zbalansowane wyjścia.

 

Muszę przyznać, że jestem odpowiedzialny za kilka z tych rozwiązań.

 

Pomijając cyfrowo nagrany materiał wiele rzeczy nie zmieniło się. Kiepskiej jakości wzmacniacze ciągle obecne są na rynku, największy magazyn audio ciągle nie słyszy różnicy, a audiofile ciągle obstają przy swoich lampach. Zostawiając na boku wielko rynkowe przykłady mamy wiele dążeń do zwiększenia jakości dźwięku ze wzmacniaczy. Każde odbijające się na wydajności. Teoria ta nie jest słuszna.

 

Błędem było używanie danych wzmacniaczy do określenia ich brzmienia. Wzmacniacze o jednakowych parametrach nie są porównywalne, a produkty z większą mocą, szerszym pasmem przenoszenia i mniejszymi zniekształceniami nie koniecznie brzmią lepiej. Spoglądając wstecz wzmacniacz oferujący największą moc, najmniejsze zniekształcenia intermodulacyje i harmoniczne lub największy współczynnik tłumienia lub najmniejszy szum nie stał się klasykiem lub nawet chwilowym sukcesem na rynku. Przez pewien czas w społeczności technicznej istniał pogląd, że ewentualnie pewne obiektywne analizy mogły pogodzić zdania słuchaczy z parametrami technicznymi. Może w przyszłości to nastąpi, ale obecnie audiofile odrzucają parametry techniczne jako wskaźnik jakości dźwięku. I tak powinno być. Słuchanie muzyki jest subiektywnym odczuciem każdego człowieka. Nie powinniśmy dłużej dopuszczać parametrów, aby definiowały jakość dźwięku, tak samo jak nie powinniśmy dopuszczać, aby analizy chemiczne decydowały o smaku dobrych win. Parametry mogą opisać wnętrze urządzenia, ale nie mogą decydować o brzmieniu muzyki.

 

Dlaczego w ogóle chcemy zredukować subiektywne odczucia do obiektywnych parametrów? Smaczki w muzyce są dla tych, którzy je odczuwają, a definiowanie poprzez liczby dla tych co nie robią tego. Tak jak w sztuce, komponenty audio są efektem indywidualnych dążeń i odbijają wypracowaną filozofię. Tworzą one obiektywną i subiektywną jakość, która ma być później odbierana. Podstawą jest to, że komponenty odzwierciedlają filozofię tworzącego, a szczególnie jakościowa naturę budowanego urządzenia.

 

Odchodząc od chęci określenia jakości sposobem obiektywnym musimy wykonać krok w tył od konsumowanego dźwięku w kierunku i zagłębić się w proces, z którego został on otrzymany. Historia tego, co zostało uczynione dźwiękowi jest ważna i musi być uwzględniona jako część rezultatu końcowego. Wszystko co zostało zrobione z sygnałem jest na niego nakładane, jakkolwiek delikatnie. Doświadczenia pokazujące co dobrze brzmi z naukowego punktu widzenia wyznaczają podstawowe drogi do tego co brzmi dobrze, a co nie.

 

Prostota i minimalna ilość elementów jest sprawą podstawową. Dzięki temu właśnie urządzenia lampowe odznaczają się wysoką jakością. Im mniej elementów na ścieżce sygnałowej, tym lepiej. Ta podstawowa zasada sprawdza się nawet, gdy po dodaniu dodatkowego stopnia wzmacniającego polepszają się parametry techniczne urządzenia.

 

Charakterystyki oraz użycie stopni wzmacniających jest ważne. Indywidualne różnice w jakości pomiędzy takimi samymi układami są ważne tak samo jak różnice w umiejscowieniu. Cały sygnał nosi w sobie skłonności stopni wzmacniających do degradacji., nie mniej jednak jest kilka ich typów godnych uwagi. Harmoniczne niższych rzędów dodawane do sygnału powodują utratę kolorów i ciepła, podczas gdy wysokie harmoniczne są z jednej strony pożądane, a z drugiej nie: powodują spadek ostrości dźwięku, ale i utratę informacji.

 

Maksymalna, całkowita liniowość jest pożądana. Tak wygląda jakość stopni wyjściowych, zanim zostanie ono dodane. Doświadczenie podpowiada, że sprzężenie jest porządne. Usuwa zniekształcenia z sygnału, ale także i część ważnych informacji. W wielu starszych konstrukcjach niska liniowość była korygowana dużym wzmocnieniem sprzężenia zwrotnego, co powodowało utratę ciepła, przestrzeni i detali.

 

Wysoki prąd spoczynkowy jest pożądany jako sposób na zwiększenie liniowości i daje dowód, który jest nie tylko łatwy do zmierzenia, ale także łatwy do zademonstrowania. Weźmy wzmacniacz klasy A lub inny z dużym prądem spoczynkowym i porównajmy dźwięk przy dużym i zredukowanym prądzie spoczynkowym (operacja ta może myć łatwo przeprowadzona. Każdy wzmacniacz powinien posiadać służący do tego potencjometr. Nie mniej jednak trzeba to robić bardzo ostrożnie). Mam zatem eksperyment zawierający tylko zmianę prądu i doświadczenia badającego.

 

Gdy prąd spoczynkowy zostanie zredukowany, głębokość sceny dźwiękowej generalnie zmniejszy się. Na postrzeganie głębi ma surowa jakość prądu spoczynkowego.

 

Jeżeli będziemy zwiększać prąd spoczynkowy daleko poza punkt pracy, to okaże się, że zmiany prądu dają więcej niż polepszanie jakości sygnału wejściowego. Zazwyczaj poziomem wyłapywanym przez wprawnych słuchaczy jest kilka watów, ale wzmacniacz z prądem spoczynkowym zwiększonym dziesięciokrotnie w stosunku do wartości standardowej będzie grał lepiej niż ten, gdzie prąd zwiększono tylko do kilku watów mocy wyjściowej.

 

Dlatego właśnie konstrukcje pracujące w tym co nazwano czystą klasą A są lubiane, ponieważ ich prąd spoczynkowy jest o wiele większy niż wyjściowy prawie przez cały czas. Jak zostało wcześniej wspomniane stopnie wzmacniające sygnał są zazwyczaj zbudowane w czystej klasie A i ponieważ sygnał ma tylko kilka watów, efektywność układu nie jest ważna.

 

Czystość układów zbudowanych w klasie A była celem przez ostatnie kilka lat. Z drugiej strony czysta klasa A była traktowana pobłażliwie jako spoczynkowy rozpraszacz ciepła dwukrotnie większego niż maksymalna moc urządzenia. Dla 100 watowego wzmacniacza, 200 wat musi być zarezerwowane jako prąd spoczynkowy. Projektanci, którzy zmieniają prąd spoczynkowy w stosunku do poziomu muzyki, zmniejszają go do poziomu poniżej sygnału wyjściowego. Jest to trafne posunięcie z punktu widzenia efektywności, jednak dźwięk lubi większe prądy.

 

Przyjmując, że każdy proces, którym zostaje potraktowany sygnał zostawia w nim swój ślad, najlepsze wzmacniacze muszą stosować tylko te zabiegi, które są najbardziej naturalne.

 

Jest jednak jeden element w łańcuchu, którego nie możemy zmienić ani ulepszyć. Jest nim powietrze. Powietrze definiuje dźwięk i dostarcza najbardziej naturalnego z testów.

 

Generalnie wszystkie wzmacniacze na rynku bazują na symetrycznej technologii push - pull. Tego typu konstrukcje nie mają odpowiedników w naturze.

 

Czy właściwym jest, aby używać charakterystyk powietrza, aby zaprojektować wzmacniacz? Jeżeli akceptujesz fakt, że każdy proces zostawia na dźwięku swój ślad, to odpowiedź brzmi tak.

 

Jedną z najciekawszych cech powietrza jest jego niesymetryczna natura single - ended. Dźwięk podróżuje poprzez powietrze jako lokalne spiętrzenia:

 

PV1,4=1,26X104

 

Gdzie P to ciśnienie, a V, to głośność. Mała nieliniowość, która jest efektem cech powietrza, nie jest generalnie znacząca przy normalnych poziomach dźwięku i jest porównywalna z poziomem zniekształceń oferowanych przez dobre wzmacniacze. Zniekształcenia są znaczące jedynie w gardzieli rogu, gdzie ciśnienia są kilkakrotnie większe niż w ludzkich ustach i gdzie zniekształcenia harmoniczne mogą osiągnąć poziom kilku procent.

 

Możemy pchnąć powietrze tak intensywnie, aby osiągnąć dowolny poziom ciśnienia, nie możemy jednak za nie pociągnąć. Możemy tylko pozwolić powietrzu wrócić do położenia równowagi. Ciśnienie jednak nigdy nie powróci do zera. Gdy pchamy powietrze, wzrost ciśnienia jest większy niż odpowiadający mu spadek, gdy pozwolimy powietrzu samoistnie się rozprężyć. Widzimy więc, że powietrze jest wrażliwe fazowo.

 

Poprzez cech single - ended powietrze ma drugorzędową naturę i harmoniczne przez nie generowane są głównie drugiego rzędu. Charakterystyka zniekształceń jest monotoniczna. Znaczy to, że zniekształcenia łagodnie opadają wraz ze zmniejszającym się sygnałem dźwiękowym. Jest to ważne zagadnienie, które było często pomijane. Objawiało się to w niskiej jakości wczesnych, popularnych wzmacniaczy i przetworników C/A i A/C. One nie są monotoniczne: zniekształcenia rosną, gdy sygnał maleje.

 

Zazwyczaj obrazem dźwięku jest krzywa, podobna do sinusoidy, bez napięcia stałego. Dźwięk jest ukazywany jako zmiany napięcia i prądu, gdzie dodatnie zmiany są z negatywnymi w odwrotnym i symetrycznym układzie. Ten układ jest wygodny, ponieważ pozwala na stosowanie efektywnych energetycznie rozwiązań we wzmacniaczach znanych jako układ "push - pull" (pchaj - ciągnij), gdzie dodatnia strona sygnału współpracuje z ujemną. Każda ze stron wzmacniacza push - pull obsługuje sygnał na zmianę. Strona "plusowa" dostarcza dodatniego napięcia i prądu do głośnika, a "minusowa" dostarcza ujemnego.

 

Problemy z konstrukcjami push - pull związane są ze zniekształceniami przejściowymi były już poruszane gdzie indziej odpowiednio dokładnie. Jednym z rezultatów tej dyskusji jest nie monotoniczność. Wzmacniacze klasy B i AB zwiększają produkcję zniekształceń, gdy poziom sygnału maleje. Przypadłość ta jest mocno redukowana przez tryb kasy A, ale zniekształcenia przejściowe zostają objawiając się jako nieciągłości na obrazie krzywej dźwięku.

 

Do reprodukcji dźwięku tak naturalnego, jak to możliwe, symetryczny układ push - pull nie jest najlepszym rozwiązaniem. Powietrze nie jest symetryczne i nie posiada charakterystyki push - pull. Dźwięk jest zaburzeniami w około jakiegoś dodatniego stanu ciśnienia. Jest tylko dodatnie ciśnienie, więcej dodatniego ciśnienia lub mniej.

 

Opisy trybu push - pull często stosują obrazek pokazujący dwóch mężczyzn ścinających drzewo piłą. Każdy trzyma za inną stronę narzędzia. Jest to dobra metoda do ścinania drzew, ale czy wyobrażacie sobie dwóch mężczyzn grających na skrzypcach?

 

Analogia używania skrzypiec lub innego, podobnego instrumentu strunowego bardzo ładnie ilustruje tryb single - ended i zadania oraz doskonałość, która może być uzyskana, gdy tylko jeden moduł wzmacniający kontroluje wydajność stopnia wyjściowego.

 

Dla kontrastu klasa A push - pull posiada dwa przeciwstawne stopnie wzmacniające produkujące sygnał wyjściowy i mimo swojej przemysłowej efektywności nie jest to najbardziej delikatny sposób na wzmocnienie sygnału. Obwody push - pull pozwalają na wzrost nieparzystych harmonicznych, gdzie wyrównanie fazowe objawia się kompresja na dodatniej, jak i ujemnej części sygnału. Pojawia się także przejściowa nieliniowość w pobliżu punktu zero.

 

Tylko jeden typ obwodu przypisuje sobie liniową charakterystykę i jest to wzmacniacz single - ended. Urządzenia single - ended występują tylko z czystą klasą A i jest to najmniej efektywna metoda na wzmocnienie jaką możecie rozsądnie zrealizować. Typowo trzy lub pięć razy mniej prądu jest oddawanego do głośników, niż pobieranego z sieci.

 

W 1997 roku zaprojektowałem i opublikowałem w Audio Magazine wzmacniacz klasy A single - ended wykorzystujące tranzystory bipolarne z prądem spoczynkowym sterowanym za pomocą statycznego źródła prądowego. Znaczna część amatorów zbudowała to urządzenie, 20 wat mocy i wielu komentowało jego unikalny podpis dźwiękowy.

 

Klasa A single - ended jest mniej efektywna niż push - pull. Wzmacniacze single - ended bywają większe i bardziej kosztowne niż push - pull, ale mają bardziej naturalne pasmo przenoszenia. Bardzo ważną sprawą jest dążenie do stworzenia wzmacniacza z naturalną charakterystyką w części stopni wzmacniających. Kasa A single ended jest do tego odpowiednia. Chcemy charakterystykę, gdzie dodatnia część amplitudy jest tylko troszeczkę większa od ujemnej. Dla prądowego stopnia wzmacniającego znaczy to, że wzmocnienie niewiele rośnie wraz z prądem, a dla lampy lub zwykłego wzmacniacz, transmitancja powinna powolutku wzrastać wraz z prądem.

 

Triody i mosfety mają jedną, pożyteczną cechę: ich oporność maleje wraz ze wzrostem prądu. Tranzystory bipolarne mają powolny wzrost wzmocnienia, do momentu, gdy prąd osiągnie wartość około jednego ampera. Przy wyższych prądach zaczynają odpadać. Generalnie używanie elementów bipolarnych w obwodach single - ended jest poronionym pomysłem.

 

Jeszcze jedną pożyteczną cechą posiadaną przez triody i FETy jest ich duża wydajność, jaką prezentują w obwodach w prostej klasie A. Konstrukcje bipolarne dostępne na rynku posiadają od czterech do siedmiu stopni wzmacniających na ścieżce sygnałowej podczas, gdy rozwiązania zawierające FETy lub lampy mogą zawierać dwa do trzech stopni wzmacniających przy dobrze zaprojektowanym obwodzie.

 

Trzecią zaletą lamp i mosfetów w porównaniu do elementów bipolarnych jest niezawodność w wysokich temperaturach. Wzmacniacze single - ended zazwyczaj rozpraszają duże ilości ciepła i grzeją się. Przy decyzji: lampy, czy FETy zadecyduje fakt, że mosfety normalnie operują napięciami i prądami, które chcemy dostarczyć do głośnika. Próba stworzenia wzmacniacza na triodzie, który będzie sterował bezpośrednio głośnikiem jest ograniczona przez wysokie napięcie i wąski zakres prądów, które są oferowane przez lampę.

 

Mosfety mocy są interesujące przez to, że mają relatywnie duże zniekształcenia, zanim nie zostanie przez nie przepuszczony duży prąd. To czyni je odpowiednimi do pracy w czystej kasie A, czyli single - ended. To także czyni je mniej wartościowymi w klasie B i AB gdzie stają się nieliniowymi elementami w pobliży punktu obcinania i wymagają dużego ujemnego, korekcyjnego sprzężenia zwrotnego, aby dostarczyć czysty sygnał wyjściowy.

 

Nie wszystkie mosfety mocy są takie same. Wczesne mosfety miały wysoką oporność w stanie otwarcia i duże zniekształcenia w porównaniu do produkowanych obecnie elementów. Miały także niskie wartości maksymalne napięcia, prądu i mocy strat.

 

Patrząc na dawne lub nawet obecne schematy wzmacniaczy na mosfetach widzimy, że zostały one po prostu wrzucone jako zamienniki elementów bipolarnych w klasie B i AB bez zadbania o ich znaczące wymagania dotyczące liniowości bez wykorzystania ich unikalnych cech.

 

Mając charakterystyki mosfetów łatwo zrozumieć, dlaczego wczesne, a nawet i obecne wzmacniacze wykorzystujące te elementy nie osiągnęły poziomu jakości dźwięku, który powinny oferować. Zapewnienie odpowiedniej charakterystyki konduktancji we wzmacniaczu mocy zapewnia najbardziej naturalne wzmocnienie muzyki. Jest to realizowane przy pomocy mosfetów w klasie A single - ended, gdzie są one używane w prosty sposób, z dużym prądem spoczynkowym.

 

Rok temu opublikowałem w Audio Amateur Magazine projekt wzmacniacza w klasie A single - ended. Zawiera on tylko jeden stopień wzmacniający. Jego nazwa to Zen. Pokazuje on skrajną prostotę, która może być uzyskana za pomocą mosfetów pracujących w klasie A single - ended przy jednoczesnym zapewnieniu obiektywnej i subiektywnej jakości. Więcej informacji na temat Zen i jego następcy Son of Zen można znaleźć w Audio Amateur.

 

Jak na razie tylko kilka wzmacniaczy single ended dostępnych jest na rynku. Ten stan rzeczy zmieni się na lepsze, jak tylko inni projektanci nauczą się budować tego typu urządzenia.

 

Na razie, transformator z triodą single - ended jest jedyną alternatywą, używając bardzo dużego transformatora ze szczeliną, aby pozbyć się napięcia stałego. Te urządzenia ukazują więcej tradycyjnego myślenia o konstrukcjach single - ended. Cierpią one z powodu strat jakościowych na transformatorze, z powodu niskiej mocy i większych zniekształceń. Jednakże są ciągle wzorem w reprodukcji średnicy i nie mogą być pominięte.

 

Poza łatwością użycia, podstawową zaletą mosfetów nad lampami jest to, że pracują przy napięciu i prądzie odpowiednim dla głośnika, bez konwersji i nie wymagają transformatora wyjściowego.

 

Podsumowując: w systemie, gdzie najważniejsza jest naturalna reprodukcja dźwięku, proste konstrukcje pracujące w klasie A single - ended są najlepszym rozwiązaniem.

 

Nelson Pass

 

[email protected]

 

Tłumaczenie: Michał

 

Oryginalny artykuł można znaleźć na stronie:

 

http://www.passdiy.com

Share this post


Link to post
Share on other sites

->uwe300

 

 

To cały eleborat to papka dla audio.... połowa to bzdety, a pan Nelson Pass wypowiada sie tak jak by nie miał miernika zniekształceń nieliniowych z analizatorem widma.

 

Pozdrawiam Marek

Share this post


Link to post
Share on other sites

:) chodzilo mi glownie o wzmianki na temat tranzystorow, ze papka & voodoo kazdy chyba wie (coś jednak maja w sobie projekty Nelsona mnie sie podoba brzmienie tych ktore slyszalem, oprocz ZEN-a troche zbyt delikatny) , najwazniejsze to marketing, cos na wzor acuhorn. Madrze opiszemy, ludzie kupią. Zeszlismy z glownego tematu, przepraszam za offtopiki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam!

 

Wlasnie wrocilem. Nie spodziewałem sie tego co usłyszałem, powoli przekonuje sie do lamp. Wiecej napisze jak bede miał wolną chwilkę, było wspaniale.

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.