Jump to content
wovo

O co chodzi z tymi kotami ? :>

Recommended Posts

W dniu 5.09.2019 o 12:14, Bezlitosna Niusia napisał:

O drapaniu moich płyt - nie wspomnę...

Właściwy kot, na właściwym miejscu.🙂

 

20140919_172426.jpg

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

U mnie były 2 koty , chłopaki bez jajek.

Oba od nowości, jeden kilkanaście lat , drugi 5.

Koty wychodzące. Ten nowszy w to lato zaczął dziczeć, znikać na kilka dni itd.

W końcu zniknął na dobre, delikwenta znalazłem w naszym miejskim schronisku.

Tam go poobserwowali, zaszczepili i odrobaczyli. Wykupiliśmy sierściucha, wypuścliśmy w pokoju ,  on na taras , do ogrodu i w nogi.

Nie pomieszkał z nimi  nawet 15 minut. Więcej go nie szukaliśmy.

Ciekawi mnie co mu się stało, czy wraz z wiekiem poczuł mega potrzebę wędrówki, czy jakieś zaburzenia mózgu po kleszczach, czy zazdrosny o córkę ???


" Mądry głupiemu ustępuje więc głupota triumfuje"

Share this post


Link to post
Share on other sites

U mne od kilku dni nowy nabytek . Młodziutka

 Maluszka , czarnuszka . Totalna przylepa.Stara  -pół roku ciągle młodziankę zaczepia do zabawy . . Zgodnie czerpia z jednej miski .. W atrej obudziły sie macierzyńskie instynkty . Patrzy co młoda wyczynia i ma pilne oko na kombinacje młodej . Po kilku dniach obie wzajemnie sie wylizują i jest zgodna komitywa . Stary kocur wywędroweał 2 miesiące wstecz i słuch po nim zaginął.

Jest fajowo z babskim rerjwachem

 

 

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites
xavian
3 godziny temu, bubusia napisał:

Wiedzialem:(

A tylko chcialem BN zatrzymac.

Udało Ci się. Dziękuję!😀😘

 

A czasem przecież można przemycić słówko o psach - ale zawsze w kontekście...

Na przykład:

Za dwa dni znowu będzie u mnie piesek. Właścicielka (córka mojego Kobietronka) jedzie gdzieś na Wyspy Kanaryjskie, czy tam inny Madagaskar...

No i zaś miseczki z jedzeniem kocim będą stały na ladzie, a nie na podłodze, jak zwykle.

Wodą się podzielą i walk specjalnych nie toczą.

 

Było o kotach, Przyjacielu Bobcat?

Było!😀

 

Ściskam Was wszystkich mocno. Ludzie, lubiący zwierzęta - nie mogą być źli.

3 godziny temu, jezz napisał:

Właściwy kot, na właściwym miejscu.🙂

 

20140919_172426.jpg

No, tak.

Tylko, że Tykot drapie wyłącznie pod "G". Winyle.

Gabriela, Genesis i te pokrewne Hakety - już by dawno rozdrapał, alem tam pozakładał chamskie, grube folie.

Takim był sprytny!😀

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
31 minut temu, Bezlitosna Niusia napisał:

ylko, że Tykot drapie wyłącznie pod "G". Winyle.

Jakby drapał pod "Y" byłbym w stanie mu wybaczyć.😀

Mój poprzedni kot upodobał sobie do drapania książkę Kurta Vonneguta. Na szczęście nie była to Kocia kołyska.;)

 Książki nigdy nie czytałem. Zostawiły wakacyjne lemingi a ja zawsze kładłem na stole jak wpadał sąsiad głosujący na PO. Niech sobie nie myśli, że ma do czynienia z nieoczytanym.😂

Edited by jezz
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Daaaawno temu, jeszcze w Polsce:

Kolega pracował w piwiarni. Krakowianie będą wiedzieć - przy Dietla, u Pana Jacka (sic!).

Mieli tam kotkę (okolica straszliwą była - nie wiem, jak jest dziś), która pomieszkiwała pod beczkami w piwnicy. 

Razu pewnego!!!! - dzwoni do mnie Paweł i -" jest taki śliczny kotek do wzięcia..."

Wlazłem w auto, kotka wziąłem...

 

 

 

Nie potrzebowałem budzika.

Książki z półek - o godzinie "zero" - strącał nam (mojej wówczas Kobicie i mnie) - na łóżko, nie bacząc, że właśnie dochodzę...

Szuja przebrzydla. Nerwicym się przez niego nabawił...

😱😤

 

A z tym Vonnegutem... 

Powtórzę, com onegdaj nabazgrał:

Nie trza czytać. Cza - znać!

 

Pozdrawiam serdecznie, "pisiaku".

Jacek.

  • Like 1
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

A moja maluszka zdchła 2 dni temu .

 jeszcze rano razem ze starszą wcinały razem z michy , bawiły sie . Po południu młodziak już ledwie się po dresie - nodze - wdrapywała na kolana . Nie chciał jesć . Ciągle sie przytulała . W nocy-3-40 obudziło mnie jej miauczenie . Była w pedełku poglaskałem i uspokoiła się .

 Rano już była zimna i martwa.

 I za cholerę nie wiem co sie stało .

 Pochowałem ja w pedełku.

  • Sad 6

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, dulon184 napisał:

za cholerę nie wiem co sie stało

Trzeba było nie chować tylko zanieść do kliniki weterynaryjnej. Powiedzieliby co się stało.

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 godziny temu, dulon184 napisał:

A moja maluszka zdchła 2 dni temu .

 jeszcze rano razem ze starszą wcinały razem z michy , bawiły sie . Po południu młodziak już ledwie się po dresie - nodze - wdrapywała na kolana . Nie chciał jesć . Ciągle sie przytulała . W nocy-3-40 obudziło mnie jej miauczenie . Była w pedełku poglaskałem i uspokoiła się .

 Rano już była zimna i martwa.

 I za cholerę nie wiem co sie stało .

 Pochowałem ja w pedełku.

Kociaki są mistrzami w ukrywaniu choroby. Twój kociak dawał ci jednak pewne wskazówki że coś się dzieje.

Szkoda.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Raczej, czy jechać prosto do mniej czy bardziej lubianej/nielubianej pracy.

A może jednak odbić i żyć swoim życiem?

Każdy z nas ma tu swoje doświadczenia, lepsze i gorsze. Taki lajf


If you want the job done right, hire a professional.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niby śmieszne, a tu zima idzie...

Poszedłem (poszłem, bo z okna kuchni widzę, więc blisko mam)  do sklepu z rupieciami budowlanymi - nakupiłem takiego czegoś - nie wiem, jak po polsku się nazywa - twardego styropianu  - i z niejakim Ksawerkiem (znanym z innego wontecka) - lepimy budki dla kotków - biedaczków . Wyrzuconych przez podobno -władców Ziemi.

 

Ja sklejam solidnie silikonem, on - oblepia czarną folią.

Ubaw mamy po pachy! Zwłaszcza on.😀

 

- Wujek! A one tam przyjdą, do tego mojego domku?

- Przyjdą, tylko tu porządniej przyklej, bo wiatr tam przez dziurkę powieje...

I przykleja, starając się bardzo, przejmując się i wywijając językiem z przejęcia i zaangażowania.😀 No i upaćkany strasznie latającymi fragmentami tego styropianu.

To fajne jest - pomagać.

 

 

 

Zróbcież podobnie!

Ściskam.

Jacek. 

 

 

Edited by Bezlitosna Niusia
  • Like 6
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minut temu, Bezlitosna Niusia napisał:

Niby śmieszne, a tu zima idzie...

Poszedłem (poszłem, bo z okna kuchni widzę, więc blisko mam)  do sklepu z rupieciami budowlanymi - nakupiłem takiego czegoś - nie wiem, jak po polsku się nazywa - twardego styropianu  - i z niejakim Ksawerkiem (znanym z innego wontecka) - lepimy budki dla kotków - biedaczków . Wyrzuconych przez podobno -władców Ziemi.

 

Ja sklejam solidnie silikonem, on - oblepia czarną folią.

Ubaw mamy po pachy! Zwłaszcza on.😀

 

- Wujek! A one tam przyjdą, do tego mojego domku?

- Przyjdą, tylko tu porządniej przyklej, bo wiatr tam przez dziurkę powieje...

I przykleja, starając się bardzo, przejmując się i wywijając językiem z przejęcia i zaangażowania.😀 No i upaćkany strasznie latającymi fragmentami tego styropianu.

To fajne jest - pomagać.

 

 

 

Zróbcież podobnie!

Ściskam.

Jacek. 

 

 

Piękne gesty. Szacunek dla was. U mnie na podjeździe 2 domki i jadalnia pod daszkiem. Przychodzą jeże i koty.

  • Like 2
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jutro powiem Ksaweremu ( bo zapuka rano - jak zazwyczaj), że taki pewien Pan z Polski - też jest pełen podziwu dla jego prac. Ucieszy się.

Bo, wiesz? Ten chłopczyk nie ma nikogo, kto by się nim zajął. 

Prócz nas - Kobietronka i mnie.

I nasze koty też go lubią.

 

 

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja to wiem doskonale.

Ty to powiedz tym, którzy Świętego Franciszka nie uważają za fajnego gościa.

I bażanty mordując - prawie są na banknotach. Wychwalani, qwa ich mać...

Szkoda gadać.

 

Pozdrawiam Cię i Was wszystkich, kochających nie tylko siebie.

 

 

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 26.09.2019 o 10:03, stench napisał:

U mnie były 2 koty , chłopaki bez jajek.

Oba od nowości, jeden kilkanaście lat , drugi 5.

Koty wychodzące. Ten nowszy w to lato zaczął dziczeć, znikać na kilka dni itd.

W końcu zniknął na dobre, delikwenta znalazłem w naszym miejskim schronisku.

Tam go poobserwowali, zaszczepili i odrobaczyli. Wykupiliśmy sierściucha, wypuścliśmy w pokoju ,  on na taras , do ogrodu i w nogi.

Nie pomieszkał z nimi  nawet 15 minut. Więcej go nie szukaliśmy.

Ciekawi mnie co mu się stało, czy wraz z wiekiem poczuł mega potrzebę wędrówki, czy jakieś zaburzenia mózgu po kleszczach, czy zazdrosny o córkę ???

No więc tak. Rudy zlokalizowany. Kilka domów od nas jest miła rodzina dokarmiająca "bezpańskie" koty.

Ponieważ kochają pomagać to kupują sierściuchom mega frykasy dostępne 24 h, a koty nie są zamykane i robią co chcą.

Mój stwierdził, że skoro ma dostępną stołówkę i brak zobowiązań to wybiera łazęgostwo.  Żeby uniknąć problemów i połajanek na moim podwórku kot  nie pokazuje się wcale.

Rozmawiałem z sąsiadką, żeby pogoniła zwierzaki bo u nas na osiedlu domków raczej brak prawdziwych bezpańskich albo zredukowała im socjal do podstawowej karmy.

Zaczęła opowiadać o dawaniu ciepła, biednych kotkach i smakołykach. Uważam, że to ona produkuje "bezpańskie" koty.

Takich biedactw sąsiadka dokarmia 3 lub 4( czy pozostałe były rzeczywiście bezdomne czy podkradzione nie wiem). Mój na dźwięk mojego samochodu spitala od razu.

Tam gdzie bezrefleksyjna miłość zastępuje odpowiedzialność i rozsądek będzie dochodzić do kocich problemów.

P.S. Z sąsiedzkich rozmów dowiedziałem się, że inny pomocny sąsiad zaczął udostępniać swoje piwnice.

Rozmawiałem z obojgiem i tłumaczyłem, oni jednak pomagają(psują?), ale odpowiedzialnymi za zwierzę właścicielami zostać nie chcą.

 


" Mądry głupiemu ustępuje więc głupota triumfuje"

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wróciłem przed chwilą z pracy w wielkim mieście.  Długo się jechało... I cały dzień myślałem...

 

Sprawdziłem, czy domki dla bezdomnych nieboraczków stoją tam, gdzieśmy je poustawiali z Ksawerkiem - tu brawa dla niego proszę!!!😀

 

Stoją. Leje jak z cebra... Po dwa kotki w każdej budce.🐈🐈!!!🤡

Edited by Bezlitosna Niusia
Kotki.
  • Like 4
  • Thanks 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ksawery jest przeszczęśliwy, widząc, jak wielu - bo  pokazałem, ilu go kocha 😀(obcych ludzi, przecież) jego martwienie

się  i o kotków bezdomnych byt - spora grupa popiera.

Fajne to jest niesłychanie.

Dziękuję!!!

Jacek.

 

Wujek -- a zrobimy nowe budki?😀

 

Koty, piesek, baba, nowe płyty, praca...

Zwariuję.

Edited by Bezlitosna Niusia
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pożegnałem dwa dni temu Margaja, który przez 13 lat był członkiem Naszego Stada, najpierw dwóch psów i przygarniętej, kulawej, łaciatej, malutkiej kotki i Żony  (nie przygarniętej i nie kulawej i nie na ostatnim miejscu! )  😊, a później członka stada kocio-psiego,  z uratowanym i dokarmianym, piwnicznym, czarnym jak węgielek Gagatem, który po trzech latach dokonał żywota zjadając najprawdopodobniej trutkę lub coś co zabiło mu nerki i jeszcze później na dokładkę tego stadka, jego kociego czarnego Synka, którego na wychodnym spłodził, bo tak jego potomka nazwaliśmy, a którego po roku przetrącił  (samochód, człowiek ?) i trzeba było go uśpić, po tym jak się ledwo wczołgał po wypadku na  wysoki parapet,  po kładce z  przetrąconym kręgosłupem.

Ten w kolejności - czwarty ze Zwierzęcego  Stada -  Margaj , o którym mowa, na 2 godziny przed przyjazdem Weta położył mi się na klacie i wciskając łepek w policzek oraz  mrucząc i od czasu do czasu liżąc, przez 2 godziny nie chciał przyjąć do wiadomości, że niedługo pożegna ten padół, bo już dzwonił Wet, że jednak będzie ok. 16 -stej, a nie po 20,30, jak wcześniej się deklarował. Po wcześniejszej, diagnozie USG wiadomo było, że już cały przewód pokarmowy, węzły chłonne i jama brzuszna są  w  b. zaawansowanym procesie nowotworowym i już do wielu dni nie chciał jeść nawet najlepszych frykasów i chował się w łazience w brodziku.

Miski już nie stoją w kuchni, specjalne okienko uchylne  w pakiecie szybowym  i kładka za oknem nie stuka wraz z wejściem Kocura,  żaden dźwięk nie oznajmia, że ktoś chce wskoczyć na kolana - pustka w chałupie, bo i koty i psy odeszły wcześniej, a ostatin młody haskowaty pieseł  Fokus, przygarnięty  z fundacji, mieszka w mieszkaniu córki,  bo Margaj  nie chciał gol  zaakceptować jakby czuł, że musi mieć na koniec swych dni komfort i bezpieczeństwo.

DSCF0487.thumb.jpg.c74c424672d0c47446e22edd6259627b.jpg

 

 

  • Sad 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.