Skocz do zawartości
mikowaj

Nowości Jazzowe

Rekomendowane odpowiedzi

A u mnie dwie świetne nowości.Najpierw" Ch.Haden & Brad Mehldau .Long Ago and Far Away."z 2018r Impuls.Nagranie koncertowe z 2007r.Zawiera sześć utworów.Muzyka i wykonanie na najwyższym poziomie.

I wreszcie najnowszy Jemeel Moondoc.Płyta kwartetu znakomitego saksofonisty w składzie lider alt,M.Shipp piano ,H.Green bas i S.Baker perk.Nagranie z 2016r. z Amsterdamu a wydało francuskie RogueArt.Cztery kompozycje o charakterze suity i uduchowione solówki Moondoca.Znakomita muzyka !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wraz z najnowszą, dwuczęściową, wigilijną i bożonarodzeniową płytą Marsa Williamsa, wszystkiego najlepszego dla wszystkich fanów jazzu i muzyki imrowizowanej.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dave Douglas Quintet - 'Brazen Heart' - Live At Jazz Standard / Complete -  ℗ © Greenleaf Music, 2018

'Brazen Heart' to płytka kwintetu Douglasa z początku 2015, po której nagraniu grupa wyruszyła w długą trasę po Australii, Europie i USA. Podsumowaniem i zakończeniem trasy była seria koncertów w nowojorskim klubie Jazz Standard, które to odbyły się pomiędzy 19-22 listopada 2015. Kwintet rozpoczął koncertowanie w czwartek i na każdy dzień przypadało po dwa sety, i tak do niedzieli. Dosłownie kilka dni temu wydano kompletny zapis tych koncertów składający się z ośmiu płyt, czyli jedna płyta przypadająca na jeden koncert i ja ten komplet już mam i słucham od przedwczoraj non stop. Płyta studyjna, poprzedzająca trasę, jest świetna, ale wiadomo, że jazz jest muzyką przede wszystkim live, więc kompletny zestaw tych nagrań stawia tę muzykę w nowej jakości i w nowym koncertowym świetle. Muzyka kwintetu Douglasa, to nowoczesny jazz, który 'pływa' sobie na wielu płaszczyznach złożonych struktur harmoniczno-rytmicznych i zachaczając o free i awangardę, tworzy kreatywny szczyt jazzowych możliwości tego kwitnetu. Super! Frajda na maxa i prawie 8 i1/2 godziny jazzowej jazdy  najwyższych lotów. Na YT można wysłuchać jedenastu numerów z tego kompletu, co spokojnie może ułatwić podjęcie decyzji co do zakupu tych płyt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie nowość: Josephine Davies' Satori: In The Corners Of Clouds

https://josephinedavies.bandcamp.com/album/in-the-corners-of-clouds

Trio na saxofon tenorowy, perkusję, kontrabas

dobrze, a nawet bardzo dobrze gra z zakupionego pliku 16bit/44.1, zawartość muzyczna również mnie zadowala, dynamiczne granie pełne werwy, ta płyta robi robotę! polecam!

 

 

 

 

Edytowane przez painkiller

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj w wieczornym paśmie jazzowym dwójki, w ramach podsumowania ubiegłego roku usłyszałem (po raz pierwszy) Mary Halvorson, jej gitarę i wokal (płyta "Code girl") - to jest kosmitka!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ona nie śpiewa

Wysłane z mojego EVA-L09 przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, jarrro napisał:

Ona nie śpiewa

Fakt, dzięki za sprostowanie. Ale na gitarze gra kosmicznie to podtrzymuję. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Joe Policastro Trio - 'Screen Sounds' / JeruJazz Records, 2017

Nie jest to super nowość, ale jak najbardziej nowość, przynajmniej na Forum AS. Tym razem filmowe hity przełożone na ascetyczny 'język' trio - 'język', który prawie zawsze ukazuje warsztat i zaangażowanie z jak najlepszej strony. Joe Policastro jest uznanym i świetnym basistą, ale jak dla mnie całą robotę robi tutaj Dave Miller. Jego oszczędna forma i tzw. 'drzazga' w brzmieniu gitarki bardzo mi pasuje - ten muzyk zawsze potrafił grać z niesamowitym feelem, ale jak trzeba, to potrafi  zagrać i z szybkością światła, choć przecież wcale nie o to chodzi - chodzi właśnie o ten feeling, który jest obecny praktycznie w każdej jego odsłonie. Dave Miller był głównym pomysłodawcą i organizatorem słynnych chicagowskich mini-koncertów domowych, o których kiedyś pisałem - imprezy te nosiły nazwę House Party Jazz. Znakomity gitarzysta!

R-10926517-1506718302-3770.jpeg.jpg

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Greg Ward Rogue Parade - 'Stomping Off From Greenwood' / Greenleaf Music, 2019

Najnowszy projekt wybitnego, genialnego alcisty Grega Warda jest znakomity - płyta weszła do obiegu w ostatni piątek i jest popisem umiejętności aranżacyjno-kompozytorskich lidera oraz jego całej nowej grupy - grupy, której dobrze mi znani  muzycy kolaborują na obrzeżach avant rocka, free, fusion i klasyki. Klimat płytki ma charakter elektryczno-akustyczny i z jazzem jest związany bardzo lużno, choć wiadomo, że wszyscy uczestnicy tego lotu, to rasowi jazzowi muzycy młodszego pokolenia, którzy łączą w fantastyczny sposób historie awangardowego rocka i free z jazzowym myśleniem. Skład, gdzie na froncie mamy dwie elektryczne gitary i saksofon altowy z wyśmienitą sekcją rytmiczną zamiennie wykorzystującą bas elektryczny i akustyczny, mówi sam za siebie i nie pozostawia cienia wątpliwości co do charakteru muzyki. Na fronce, w środku, lider Greg Ward na alcie, po lewej stronie lidera Dave Miller, po prawej Matt Gold i z tyłu Matt Ulery oraz Quin Kirchner. Zespół zaprezentował się kilka miesięcy temu na wielu koncertach w amerykańskich miastach i utrwalił najnowsze pomysły na studyjnej płycie, która swoją premierę i inaugurację w formie koncertowej miała miejsce w ostatni piątek i sobotę w Green Mill podczas tradycyjnych trzech koncertowych setów. Byłem na piątkowym koncercie i mogę tylko powiedzieć, że był 'ogień i dym'! Super!

91eY3zrUXJL._SS500_.jpg

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie trzy nowe nabytki amerykańskiego jazzu.Najpierw nagranie sygnowane przez Lovano i Douglasa "Joe Lovano & Dave Douglas.Sound Prints.Scandal" z 2018r.Kwintet oprócz liderów tworzą L.Fields piano,L.May Han Oh bas i J.Baron perkusja.Na płycie 11 kompozycji,głównie własnych i dwie Shortera ( m.im Juju).To kontynuacja linii stylistycznej z poprzednich nagrań czyli klasyczny jazz środka.

Drugie nagranie to płyta Jeffa Ballarda "Fairgrounds" EDN 2019.Oprócz lidera grajacego na perkusji mamy tu L.Loueke git.,K.Hays piano,R.Anderson eletronics,,P.Rende el.piano.Gościnnie grają Ch.Cheek tenor sax i M.Turner ten.sax.To nawiązanie do fusion z dawnych lat ale w wydaniu bardziej wysublimowanym i delikatnym.

Trzecia pozycja nie jest co prawda świeżym wydawnictwem bo pochodzi z 2008r. ale teraz ją nabyłem.To płyta trębacza A.Cohena "Flood".To druga część trylogii Big Rain Trilogy.Oprócz lidera Y.Avishai piano i D.Freedman perk.To pełna pięknych kompozycji suita jazzowa odwołująca się do muzyki etnicznej.Taka chwila zadumy .

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dużo dobrej i wartościowej muzyki wylądowało u mnie w ostatnich dniach, z czego część to nowości w pełni tego słowa znaczeniu, a część, to po prostu nowości na półce, choć płyty są z epoki, ale do rzeczy. Po pierwsze najnowszy projekt z prestiżowej francuskiej oficyny RogueArt Records, czyli koncertowy duet dwóch wielkich reformatorów, improwizatorów, kompozytorów i przede wszystkim wspaniałych chicagowskich muzyków - profesor George Lewis oraz założyciel Art Ensemble Of Chicago, wybitny i niezniszczalny Roscoe Mitchell w projekcie 'Voyage And Homecoming'. Płytka jest zapisem koncertu z berlińskiego festiwalu CTM i nagrana została w lutym ubiegłego roku. Napisałem, że to jest duet, ale w 'rzeczywistości' gra tam też trzecia wielka figura, a właściwie pierwsza, bo 'gra' z nimi duch założyciela i kreatora AACM, czyli Muhal Richard Abrams, który odszedł do krainy wiecznego jazzu w pażdzierniku 2017 roku. Gra on dzięki słynnemu interaktywnemu programowi Voyager z 1987, który to po przeprogramowaniu i innowacjach Lewisa w 2004 roku umożliwił Abramsowi 'zagrać' na berlińskiej scenie będąc w rzeczywistości nieobecnym - coś na zasadzie energii ducha, bez ciała. Mitchell i Abrams tworzyli razem od początku, czyli gdzieś tak od 1965 roku, natomiast George Lewis dołączył do nich i w ogóle do ekipy AACM w 1971. Muzyka z tego koncertu jest wspaniała i dzięki zastosowanej elektronice, programom, laptopom tworzy wraz z dęciakami i 'ueralnionym' fortepianem, syntetyczno-akustyczny improwizowany jazz krążący po satelicie AACM. W zasadzie to wszystko i nie ma co więcej zawracać głowy pisaniną - po prostu trzeba stworzyć klimat i wysłuchać całości tego nagrania, najlepiej w spokojnych i nieabsorbujących warunkach, bo jak wiadomo, nie jest to jakiś jazzowy 'piece of cake', tylko kawał dobrej i zaawansowanej, kreatywnej sztuki. Nagranie to jest również kolejnym, ważnym i jakże ciekawym dokumentem George Lewisa i Roscoe Mitchella, którzy współpracują ze sobą frekwencyjnie praktycznie od pięciu dekad. Sound sound i jeszcze raz sound - melodia nie ma tutaj żadnego znaczenia, choć jest miejscami cząstkowo obecna - obecna w jakiejś umownej mikro-skali. Sound, motyw, narracja, puls i siła improwizacji grają pierwsze skrzypce. Genialna rzecz dla fanów, koneserów i znawców tematu!

 

Po drugie: AACM Great Black Music Ensemble - 'Live @ The Currency Exchange Cafe Volume 1' / Nagranie live z siódmego stycznia 2018, bez edycji. Produkcja: AACM Chicago, inżynier nagrania Steve Wagner z asystą Nikesh Hotchandani

Czyli pozostajemy dalej w kręgu rażenia AACM i nagraniach live. Dziesięcio-osobowy skład pod dyrekcją Ernesta Dawkinsa przypomina nam złote czasy Art Ensemble Of Chicago i kolejny lot spod znaku chicagowskiego znaku AACM. Dziesięć kawałków z otwierającym, ponad piętnastominutowym 'Ancient To The Future i Power Stronger Than Itself', połączonymi w jedną bryłę. Oczywiście mamy tradycyjnie do czynienia ze znakiem bluesa i afrykańskich klimatów umoczonych w improwizowanym, awangardowym sosie. Muzyka przystępna, energetyczma i rażąca swoją siłą na maxa. Nowe twarze, nowa energia, choć stare dobre klimaty - ktoś, kto kocha Art Ensemble Of Chicago nie będzie się nudził. Super! Czekam z niecierpliwością na Volume 2

 

Po trzecie: Roland Dahinden - 'Talking With Charlie - An Imaginary Talk With Charlie Parker' / Hat Art, 2018, 1st Edition

Dario Calderone - kontrabas, Gareth Davis - klarnet basowy, Koen Kaptijn - puzon, Peppe Garcia - instrumenty perkusyjne

To tylko zapowiedż, ponieważ nie wysłuchałem jeszcze tej płyty, ale sądząc po temacie, instrumentach i muzykach będzie się działo. TBC

 

R-13053499-1547225298-3889.jpeg.jpgaacmgreatbl_liveatthe_101b.jpgdahind_rola_talkingwi_101b.jpg

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Michael Formanek Elusion Quartet - 'Time Like This' / Intakt, 2018

Michaela Formanka raczej nie trzeba przedstawiać, bo jest to postać ogólnie bardzo znana i szanowana nie tylko jako genialny kreatywny basista i kompozytor nowojorskiej sceny awangardowej oraz lider wielu nietuzinkowych formacji, ale także jako edukator i muzyk sesyjny biorący udział w wielu znakomitych sesjach nagraniowych uznanych i wielkich figur jazzowych. W ostatnich latach, od 2010 roku do 2016, związany był m.in. z ECM i nagrał dla Manfreda trzy bardzo płyty.

Najnowsza płytka z lutego ubiegłego roku została zrealizowana dla równie znakomitej co ECM, szwajcarskiej oficyny Intakt Records. Znakiem firmowym Michaela Formanka jest zawsze doborowe towarzystwo obejmujące w swojej rozciągłości kilka pokoleń. Jego kreatywność idąca w parze z wszechstronnością i genialnym warsztatem owocuje prawie zawsze znakomitymi projektami głównie z kręgu awangardowego jazzu i kreatywnej muzyki improwizowanej. Kwartet Elusion, to jak najbardziej kolejne doborowe towarzystwo muzycznie oscylujące pomiędzy natchnionym i spokojnym intelektualnym eklektycznym klimatem jak w otwierającym płytkę 'Down 8 Up 5' lub 'A Fine Mess', poprzez awangardowe emocjonalne uniesienia z przestrzenią na oddech i medytację jak w przypadku 'This May Get Ugly', aż po szaleńczy coltreanowski idiom w 'The Soul Goodbye' oraz energetycznych uduchowionych 'lotach' w zamykających płytkę 'That Was Than' i 'The New Normal'.

Nie rozpieszcza Michael Formanek słuchaczy swoją muzyką, ale też i nigdy nie rozpieszczał, więc to nie jest żadna nowina. Płyta jest bardzo dobra, choć ciężka w odbiorze, ale to jest właśnie Formanek i takiego Formanka się spodziewałem w najnowszej odsłonie Intakt - energetycznego, emocjonanego, uduchowionego! Super sprawa, choć ciągle uważam, że jego najlepszy okres, to okres dla Enja Records, a skąd to wiem i dlaczego? Ano stąd, że jest on obok Marka Heliasa, Gary Peacocka, Johna Lindberga, Reggie Workmana, Cecila McBee moim ulubionym muzykiem, basistą i mam jego wszystkie płyty.... prawie wszystkie '-)

Wymieniłem tych pięciu basistów, ponieważ łączę ich w pewnej określonej formule, bo wiadomo, że jest jeszcze i setka innych, których lubię i podziwiam, aczkolwiek tę piątkę kojarzę i umieszczam mniej więcej w jednym filarze jazzowej extrawagancji. Wysłuchałem 'Time Like This' już trzy razy i za każdym razem jest lepiej. Nie jest to płyta do jednorazowego wysłuchania, zresztą cała muzyka Michaela Formanka taka nie jest, więc i tutaj czarów nie ma. Jest moc!

https://www.discogs.com/Michael-Formanek-Elusion-Quartet-Time-Like-This/release/12642830

R-12642830-1539189998-8078.jpeg.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Joe Lovano - 'Trio Tapestry' / ECM Records, 2019

No i doczekał się Joe Lovano swojej pierwszej płyty dla ECM jako lider. Z taką muzyką u Lovano jeszcze się nie spotkałem, choć przecież ECM nie jest dla niego jakąś nowością. Joe Lovano brał udział w ecmowskich sesjach Paula Motiana, Johna Abercrombie, Marca Johnsona, Steve Swallowa i Steve Khuna - n/b 'Mostly Coltrane', to moja ukochana płytka. Setup w najnowszym dziele, to trio 'bass less', w którym miejsce znalazła wielce szacowna awangardzistka, pianistka, kompozytorka Marylin Crispell i nieznany mi drummer oraz perkusjonista Carmen Castaldi. Ascetyczme trio i taka jest też ta muzyka - ascetyczna, z potężną przestrzenią i ciszą - ciszą kompletną! Poza tym mamy nastrój 'zaciemnienia', kontemplacji i celebracji każdego najdrobniejszego dżwięku. Bardzo fajnie słuchałoby się tego 1-go listopada po powrocie z cmentarza, choć teraz też jest bardzo dobrze. Piękna, nastrojowa i oszczędna płyta. Warto po nią sięgnąć i delektować się ciszą i płynącym spokojem tej muzyki. Bardzo dobre jakościowo nagranie, gdzie detal i niuanse dżwięku są oczywiste. Nagrań dokonał inż. Chris Allen w Sear Sound w NYC, zmiksowali nagrania Joe Lovano, szef Manfred Eicher i inżynier Gerard de Haro w studio La Buissonne, Szmal na płytę wyłożył Manfred Eicher. I to by było wszystko.

R-13122278-1548447161-2923.jpeg.jpg

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie trzy nowości.Pierwsza to wspomniana wyżej przez Chicago płyta Lovano.Wrażenia podobne choć od razu zastrzegam,że to nie jest muzyka dla każdego.Jest tam mało jazzu a dużo właśnie ciszy,przestrzeni,zadumy czy kontemplacji.To raczej muzyka współczesna a to w przypadku Joe raczej zaskoczenie.

Druga pozycja to również nagranie z ECM.To trio pianisty Yonathana Avishai'a a tytuł "Joys and Solitudes".Oprócz lidera Yoni Zelnik na basie i Donald Kontomanou perk.Tu już mamy prawdziwy jazz choć w wydaniu bardzo delikatnym,pastelowym.Może nawet kobiecym.

Trzecia pozycja to jazz gitarowy.Płyta Blue Note "The Nels Cline 4.Currents,Constellations" .To kwartet,który tworzą dwaj gitarzyści ( Nels Cline i Julian Lage) oraz T.Rainey perk. i S.Colley bas.To muzyka żywiołowa,kolorowa,zagrana z wielkim wyczuciem i smakiem.Ze świadomością osiągnięć jazzowej gitary.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 26.01.2019 o 22:36, Chicago napisał:

Joe Lovano - 'Trio Tapestry' / ECM Records, 2019

No i doczekał się Joe Lovano swojej pierwszej płyty dla ECM jako lider. Z taką muzyką u Lovano jeszcze się nie spotkałem, choć przecież ECM nie jest dla niego jakąś nowością. Joe Lovano brał udział w ecmowskich sesjach Paula Motiana, Johna Abercrombie, Marca Johnsona, Steve Swallowa i Steve Khuna - n/b 'Mostly Coltrane', to moja ukochana płytka. Setup w najnowszym dziele, to trio 'bass less', w którym miejsce znalazła wielce szacowna awangardzistka, pianistka, kompozytorka Marylin Crispell i nieznany mi drummer oraz perkusjonista Carmen Castaldi. Ascetyczme trio i taka jest też ta muzyka - ascetyczna, z potężną przestrzenią i ciszą - ciszą kompletną! Poza tym mamy nastrój 'zaciemnienia', kontemplacji i celebracji każdego najdrobniejszego dżwięku. Bardzo fajnie słuchałoby się tego 1-go listopada po powrocie z cmentarza, choć teraz też jest bardzo dobrze. Piękna, nastrojowa i oszczędna płyta. Warto po nią sięgnąć i delektować się ciszą i płynącym spokojem tej muzyki. Bardzo dobre jakościowo nagranie, gdzie detal i niuanse dżwięku są oczywiste. Nagrań dokonał inż. Chris Allen w Sear Sound w NYC, zmiksowali nagrania Joe Lovano, szef Manfred Eicher i inżynier Gerard de Haro w studio La Buissonne, Szmal na płytę wyłożył Manfred Eicher. I to by było wszystko.

R-13122278-1548447161-2923.jpeg.jpg

 

Podobna w klimacie - fantastyczna płyta Liebmana & Co, sprzed roku, więc jeszcze nowość:

Cisza + Sax + różnorakie perkusjons + el piano + Cisza

R-11643892-1519934795-5149.jpeg.jpg

Edytowane przez iro III

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem już po pierwszym odsłuchu najnowszego krążka Ralpha Alessiego "Imaginary Friends " ECM.To kwintet w składzie Ralph trabka,R.Coltrane tenor i sopranino,A.Milne fortepian,D.Gress bas i M.Ferber perk.Na płycie dziewięć kompozycji lidera.Wszystkie utrzymane w klimatach ecmowskich,zadumanych, raczej wolnych ale nie pozbawionych elementu zaskoczenia czy odjazdu.Po prostu bardzo piękna muzyka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ben Wendel - The Season' / Motema Records, 2018

Doskonała płyta i w ogóle doskonała muzyka, którą tworzą doskonali i wybitni muzycy. Oni wszyscy są na pewno z kosmosu, bo inaczej chyba być nie może. Początek historii miał miejsce w 2015. Inspiracją do napisania tej muzyki był Czajkowski i jego dwanaście utworów na fortepian, które to zatytułowane są 'The Season'. Tytuły kompozycji, to nazwy kolejnego miesiąca. Każdy utwór był napisany i dedykowany na kolejny miesiąc, czym oczywiście zainspirował się lider, Ben Wendel. I tak w skrócie powstał album, o którym mowa - czyli inspiracja Czajkowskim i jego 'twelve pieces'. Gdybym miał tylko płytę i tylko jej wysłuchał, to być może moja ocena nie byłaby aż tak gorąca i entuzjastyczna, ale tak się fajnie złożyło, że wczoraj był koncert 'The Season' w Constellation, na którym oczywiście byłem - i dobrze się stało, że byłem, bo żałowałbym chyba do końca życia, że nie byłem - nawet nieświadomie, bo skąd mógbym wiedzieć, że był 'ogień i dym'! A ogień był, i to piekielny - dwa sety i ponad trzy godziny szalonej jazdy, czyli od stycznia do grudnia i jeszcze trochę - i tak przez cały rok i więcej - od 8:30PM do 11:45PM. Naprawdę był to kolejny koncert, który zostaje w pamięci na całe życie - cicho, dynamicznie, z detalem i co najważniejsze, bardzo, ale to bardzo muzykalnie i przystępnie - tak grają tylko mistrzowie, ale nie ma się co dziwić, bo skład grupy, to mistrzowie wielcy - mistrzowie galaktyki. Zero ściemy i zero bull shitu - tylko konkret i niesamowita muzykalność!

Wszyscy muzycy 'The Season' są rasowymi jazzmanami, ale jazzu w tej muzyce nie ma, a jak już miałbym się pokusić na nazwanie tej muzyki jazzem, to nazwałbym ją 'jazzem europejskim'. Przeważają skale durowe i ich mody, praktycznie zero 'bopowego języka', a energii było tyle, jakby co najmniej występowali razem Charlie Parker, John Coltrane i Ornette Coleman. Tylko od czasu do czasu Aaron Parks przemycał jazzowe frazy, co było i szczątkowe i jednocześnie wielkie! Siedziałem dosłownie dwa metry od pianisty, dwa metry od gitarzysty i saksofonisty i może z cztery metry od sekcji - doskonałej sekcji: czarodziej Eric Harland i zjawiskowy, chyba również zaczarowany, Matt Brewer. Trochę mi ta ich muzyka przypomina wspaniały live album Kurta Rosenwinkela 'The Remedy', o którym kiedyś pisałem na forum, ale było to bardzo dawno temu. No cóż proszę państwa - tak gra Nowy Jork, bo ta muzyka jest nowojorska. Spytaliśmy z moim przyjacielem Hekselmana czy zna Rafała Sarneckiego, a on odpowiada: oczywiście, jak mógłbym go nie znać - jesteśmy kumplami? Płyta płytą, ale przede wszystkim polecam ich na żywo - bo nawet z gratów najhajowych i najendowych nie usłyszycie nawet namiastki tego co na żywo. Polecam live przede wszystkim, a zapewne będą w Polsce, bo wróżę im karierę niesamowitą z tym programem i z tą linią czy też strukturą. This is it!

P.S. Kupiłem dwie płytki na koncercie i cały band mi je podpisał, więc pamiątka jest niczego sobie '-)

https://www.discogs.com/Ben-Wendel-The-Seasons/release/12630923

R-12630923-1538947655-6824.jpeg.jpg

Ponieważ jest luty, to zacznę od tego miesiąca: zresztą koncert teżzaczęli od 'Lutego'.

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A u mnie trzy nowości.Z przyjemnością omawiam płytę rosyjskiego pianisty Simona Nabatova "Luminous" wydaną przez litewską NoBusiness.To zapis koncertu z Kolonii z 2015r.Oprócz lidera mamy tu dwóch wybitnych frytowców,Barry'ego Guy'a i Gerry'ego Hemingway'a.To zdecydowanie muzyka dla zwolenników bezkompromisowego free.A więc mamy tu mnóstwo swobody,przestrzeni i kreatywności.

Druga pozycja to band Ch.Pottera "Circuits" EDN 2019,nagranie z 2017r.Lider saksofony i klarnet,E.Harland perk.,J.Francies klawisze,L.Marthe bas.To bardzo kolorowa i efektowna muzyka.Są elementy etniczne,funk,elektronika.

Trzecia pozycja to nagranie brytyjskiego saksofonisty Marka Lockhearta "Days On Earth" EDN 2019.Band jazzowy tworzą lider sax.A.Leggett sax,L.Noble piano,J.Parricelli git,T.Herbert bas i S.Rochford perk.Sekstetowi towarzyszy 30 osobowa orkiestra dęta.To niewątpliwie muzyka jazzowa inspirowana twórczością Gila Evansa czy Marii Schneider.Czyli wyrafinowany jazz oparty na świetnych aranżacjach,niuansach brzmieniowych czy idealnym zgraniu.

Edytowane przez wojciech iwaszczukiewicz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podzielić chciałbym się nowością bardzo dobrze wpisującą się w moje oczekiwania i emocje.. żałuję, że podobnie jak sen pozwala sobie szybko przeminąć, jednak podróż ta pozwala wystarczająco odkryć majestat nocy.. 

And Then Comes The Night.jpg

Edytowane przez kocurro

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.