Jump to content
IGNORED

Weather Report - co polecacie?


Guest BlueMax

Recommended Posts

Guest BlueMax

(Konto usunięte)

Wprawdzie było o tej grupie trochę na forum, ale dotychczas nie doczekała się własnego wątku, a chyba na to zasługuje. Niektóre brzmienia, aranżacje co prawda zestarzały się, jednak sama mieniąca się wszystkimi kolorami muzyka, pozostaje piękna. Co polecacie, jakie płyty, utwory, składy uważacie za szczególnie warte uwagi? Które się Waszym zdaniem zestarzały, a które są aktualne i pozostają musem dla jazz-fana?

 

Dla przypomnienia dołączam dyskografię WR.

 

1971 Weather Report [1971] Columbia

1971 I Sing the Body Electric Columbia

1972 Live in Tokyo Columbia

1973 Sweetnighter Columbia

1974 Mysterious Traveller Columbia

1975 Tale Spinnin' Columbia

1976 Black Market Columbia

1977 Heavy Weather Columbia/Legacy

1978 Mr. Gone Columbia

1979 8:30 [live] Columbia

1980 Night Passage Columbia

1982 Weather Report [1982] Columbia

1983 Procession Columbia

1983 Domino Theory Columbia

1984 Sportin' Life Columbia

1985 This Is This! Columbia

Link to comment
Share on other sites

jeden z moich ulubionych,

 

bardzo trafnie piszesz:

"Niektóre brzmienia, aranżacje co prawda zestarzały się, jednak sama mieniąca się wszystkimi kolorami muzyka, pozostaje piękna" stąd wnioskuję, że znasz ich muzykę?

jeśli nie masz ich płyt a chcesz kupić tłoczone to polecam raczej jakies składaki 3 płytowe,

 

ja najlepiej lubie lata 12973-75 ale polecam tez 8:30 - rewelacyjna jazzowa płyta( nie tylko dla fanów WR)

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Trzy pierwsze,

 

>1971 Weather Report [1971] Columbia

>1971 I Sing the Body Electric Columbia

>1972 Live in Tokyo Columbia

 

to płyty bardzo dobre, choć z dużym wpływem pomysłów, które narodziły się w zespołach Milsa Davisa w tamtych latach.

 

Dwie następne,

 

>1973 Sweetnighter Columbia

>1974 Mysterious Traveller Columbia

 

to moim zdaniem najciekawsze produkty WR, "lektura" obowiązkowa.

Potem zaczyna się ich podróż w stronę muzyki łatwej, lekkiej i przyjemnej. Choć do Black Market jest w niej jeszcze dużo dosyć ambitnej świeżości. Muzyka perfekcyjnie skomponowana i zagrana, wychuchana wręcz. Apogeum popularności i bestseller to Heavy Weather.

Na kolejnych płytach trafiają się jeszcze perełki, np. utwór Madagaskar, ale to już nieodwracalny zjazd w dół. Wypalenie.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Tale spinnin! - Niedoceniana, ale bardzo energetyczna płyta, co prawda jeszcze bez Pastoriusa, ale i tak to muzyka na najwyzszym poziomie. Po Black market, jajczęsciej przeze mnie słuchana.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Guest BlueMax

(Konto usunięte)

abcde, 10 Mar 2009, 15:07

 

>jeden z moich ulubionych,

>

>bardzo trafnie piszesz:

>"Niektóre brzmienia, aranżacje co prawda zestarzały się, jednak sama mieniąca się wszystkimi

>kolorami muzyka, pozostaje piękna" stąd wnioskuję, że znasz ich muzykę?

 

Dzięki za odzew! Tak, znam ich muzykę, ale nie wszystko. Myślę, że te najlepsze rzeczy już przerobiłem, ale może jeszcze pozostają przede mną ukryte jakieś perełki?

Jednak przede wszystkim chodzi mi po prostu o pogadanie nt. muzyki Weather Report i meandrów jej kariery.

Znam wszystko do Heavy Weather, z wyjątkiem Live in Tokyo i wspomnianego właśnie Tale Spinnin'. Z późniejszych po Heavy Weather niestety znam tylko Night Passage.

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Weather Report szufladkują jako "fusion' ale dla mnie to swoista "weatherreportowa" muzyka, mam większość ich płyt i bardzo ich lubię. Ich muzyka często pojawiała się w 70-tych latach w TVP jako podkład pod filmy podróżnicze, specjalnie jakieś górskie wyprawy. Tak mi się przypomina.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Guest BlueMax

(Konto usunięte)

Co sądzicie np. o albumach Mr. Gone czy Procession? Czy kompletnie niewarte wzmianki i godne zapomnienia czy jednak warto po nie sięgnąć w chwili rozpaczy? ;)

Link to comment
Share on other sites

Obecnie dwie pierwsze "Weather Report" "I Sing the Body Electric" i "Tale Spinnin'"...dawniej "Heavy Weather" i "8:30" z czasem są jednak coraz cięższe w odbiorze.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

a ja właśnie bardzo lubię te trzy - "Mr. Gone" , "Weather Rep -1982" i "Procession"

 

mam jakiś sentyment i już. One są po prostu inne, (jak dla mnie nie gorsze)niż wczesne, na "1982" gra na perkusji rewelacyjny

Peter Erskine (z rekomendacją M. Urbaniaka),

na "Procession" na drums już Omar Hakim - też Gościu! i jako ciekawostka, w utworze "Where The Moon Goes" - wokalnie produkuje się Manhattan Transfer.

w sumie całkiem fajne płyty - ja polecam.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

>a ja właśnie bardzo lubię te trzy - "Mr. Gone" , "Weather Rep -1982" i "Procession"

>

>mam jakiś sentyment i już. One są po prostu inne,

 

 

dokładnie też to tak widzę, to troche inna muzyka ,

i tez jest dobra, spokojnie zamawiaj, jeśli lubisz WR

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

najlepsza jest jedynka - genialna!

 

obecnie jedna z nielicznych płyt jazzowych, do których wciąż wracam z dziką przyjemnością

a taki Heavy Weather to dziś dla mnie czysty "paw"

 

BTW nigdy nie rozumiałem tego całego zachwytu Pastoriusem :+/

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

zdecydowanie wolę Vitousa w WR niż Pastoriusa

 

to jest BAS!

 

kto też tak ma?

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

też wolę Vitousa - Pastorious jest przereklamowany :-)

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

J a również nie kumam o co tyle hałasu z tym Jaco? Jęśli jest na forum jakiś basista, to niech nam wyośli co nowego wniósł do jazzu?

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

nie jestem basistą i nie tyle do jazzu co do gry na basie...posłuchaj

 

jest nie tylko rytm lecz i melodia..

 

nie jest przereklamowany nikt tak przedtem na basie nie grał.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

WR to dobry band i warto go słuchać. Wczesne płyty są najbardziej 'jazzowe' i jest tam najwięcej energii i czadu - bez przekombinowania. Najważniejsze płyty to Mysterious Traveller i Tale Spinnin' - świeżość, kompozycje, energia, poziom grania no i piękne duety Zawinul-Shorter: bajka!

Natomiast płyty późniejsze nie do końca lubię i słucham bardzo bardzo rzadko - generalnie za dużo tam elektroniki, która - jak to elektronika - rzadko wytrzymuje próbę czasu.

Lubię 8:30 - chyba z sentymentu, bo ją najlepiej znam i miałem jako pierwszą płytę WR na CD.

 

Czyli warto, ale nie wszystko i nie w nadmiarze - elektronika to jednak nie jest chyba to, co w jazzie jest najlepsze...

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Jak słucham WR po latach to słyszę przede wszystkim Shortera reszta jakby zestarzała się.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Weather Report była moją ulubioną formacją fusion pod koniec lat 70-tych, ale podobnie jak jednemu z kolegów bardziej podobał mi się (i podoba do dziś) okres przed Pastoriusem. Może z wyjątkiem "8:30", którą zawsze bezkrytycznie podziwiałem. Najciekawsze dla mnie są: pierwsza płyta i "Mysterious Traveller" i to obok wspomnianej "8:30" jedyne dziś płyty WR, które mam i czasem (rzadko) słucham.

 

Próbowałem jakoś zrozumieć ten fenomen, o którym koledzy piszecie: że ta niesamowita WTEDY muzyka brzmi DZIŚ archaicznie. Wydaje mi się, że powód jest prosty: wszystkie te niezwykła brzmienia, skojarzenia dźwiękowe, struktury rytmiczne weszły we fragmentach, w kawałeczkach do repertuaru niezliczonych grup grających najróżniejsze odmiany fusion i world music, soulowych, pseudo jazzowych i smooth jazowych kapel, przeniknęły do muzyki pop granej w latach 80-tych (ile fusion jest np. w muzyce Tears for Fears albo u Stinga!), do elektroniki, ambientu i new age.

 

Po prostu: muzyka WR roztopiła się w powodzi muzyki granej w latach 80-tych i WSZYSTKO, co wymyślili zostało potem zagrane po milion razy przez innych, ale w kawałeczkach... Bo WR od początku do końca sami byli muzycznymi kameleonami: zmieniali się, kombinowali. Puśćcie komuś nie znającemu tej muzyki najpierw "Weather Report" z 1971 i "Weather Report" z 1982 i spytajcie, czy to ta sama kapela :-) W porówaniu z WR inne zespoły fusion tamtej ery (choćby Return to Forever)to mistrzowie konsekwencji i jednorodnego stylu!

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

“That which can be asserted without evidence can be dismissed without evidence.” (Christopher Hitchens).

Link to comment
Share on other sites

garściami czerpano z Davisa i nie rozmył jak WH....

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

-->> wladz

 

W muzyce wszyscy czerpią od wszystkich. Ale akurat w przypadku epigonów Davisa, przynajmniej jeżeli chodzi o okres elektryczny nie znam przypadku np. kopiowania wprost brzmienia zespołu z "Bitches Brew". Wszyscy liderzy, wyrośli z tej płyty: White, Corea, Jarrett czy Cobham szybko dopracowują się własnego, charakterystycznego brzmienia. Z Davisa brano rozwiązania harmoniczne, formalne. Muzyka WR, prostsza pod tym względem oferowała naśladowcom gotowe rozwiązania brzmieniowe, aranżacyjne, które kopiowano w nieskończoność. I teraz jak słyszymy coś Weather, mówimy sobie "kurcze, znowu te same grepsy!". Wpływ Davisa jest po prostu głębszy, a przez to mniej oczywisty.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

“That which can be asserted without evidence can be dismissed without evidence.” (Christopher Hitchens).

Link to comment
Share on other sites

Mówiąc o basistach w WR nie sposób pominąć Alphonso Johnsona, który grał i czasem komponwał na Mysterious Traveller, Tale Spinnin' i Black Market. To był rasowy basista elektryczny i jeśli już porównywać, to raczej jego i Pastoriusa.

Vitous to mistrz basu akustycznego i nawet te jego elektryczne brzmienia pochodzą w większości z przetworzonych kontrabasowych dźwięków. Jego niechęć do typowego wiosła była chyba jedną z przyczyn odejścia z zespołu.

Jaco, to mistrz basowych galopad, często z melodią tle, o czym już ktoś wcześniej wspomniał. No i showman rzecz jasna!

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Terrapian

 

"Wpływ Davisa jest po prostu głębszy, a przez to mniej oczywisty."

 

zgadzam się...

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Dla mnie jedną z najlepszych płyt WR jest Black Market, wbrew temu co większość z Was pisze. Uważam, że Zawinulowi (i reszcie zespołu) udało się stworzyć ciekawe brzmienie (nawet teraz)zespołu.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

prawde powiedziawszy nigdy nie słuchałem WR pod kątem lepsza/gorsza płyta -

odkąd pojawił się wątek przesłuchałem ich 9 płyt które posiadam - (nie posiadam 1-szej z 1971)- pod takim kątem :-)

i najbardzie podoba mi się "sweetnighter" i "black market"

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Guest BlueMax

(Konto usunięte)

Zakupiłem i wczoraj słuchałem polecane Tale Spinnin' i jest to rzeczywiście - świetne, kolorowe granie w najlepszym stylu WR i bardzo dobrze nagrane! (remaster Columbia/Legacy z 2002 r.). Niedoceniana płyta, której wcześniej nie znałem, a którą niniejszym polecam!

Link to comment
Share on other sites

Ja też tę płyte odkryłem bardzo późno i doprawdy nie rozumiem, dlaczego jest tak niedoceniana. Słuchając jej długo byłem przekonany,że na basie szyje Jaco, jakież było moje zdziwienie, kiedy na liscie płac zobaczyłem Alphonso Johnsona. A propos tego baSISTY, znacie jego solowe projekty?

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Drogi chicku , spieszę ci odpowiedzieć, że Alphonso nagrał przynajmniej 3 solowe albumy: moonshaDOWS, YESTERDAy'S DREAM i speellbound. Udzielał się także u boku G Dukea, B cobhama, ale najciekawsze, że znalazłem go na liście płac face Value Phila Collinsa. Teraz już rozumiem, dlaczego tak kocham ten album. pozdrawiam

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Tu masz jego dyskografię:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

To ja będę odosobniony, bo po powrocie po 10 latach do WR najlepiej dziś mi się słucha "Black Market" i "Heavy Weather".

 

Co do Pastoriusa, to IMO był to najbardziej muzykalny basista jakiego mogę sobie przypomnieć, oczywiście, jego gra nie była tak efektowna jak choćby Millera, ale jakoś mi to nie przeszkadza.

 

Pozdr.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Guest BlueMax

(Konto usunięte)

Jakoś nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Jaco to był bardzo dobry rockowy basista - za czym przemawia nie tylko jego melodyjne i dość uproszczone granie, ale i po prostu charyzma i zachowanie na scenie - znakomity technicznie, który przez przypadek trafił do takiej kapeli jak WR, która grała... no właśnie co? Jazz-rocka chyba nie, jazzu w tradycyjnym rozumieniu też nie. Stąd, z braku dobrego określenia, zaczęło się mówienie o fusion.

W ogóle WR miało szczęście do doskonałych basistów, szczerze mówiąc to trudno kogoś wyróżnić z trójki Vitous - Johnson - Pastorius, można mówić tylko o gustach. Ja chyba preferuję Vitousa, a może to tylko płyty wtedy nagrane przez WR należą do moich ulubionych.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.