Jump to content
IGNORED

Meloman a harmonia i modulacje...


kazik

Recommended Posts

Witam forumowiczów

 

Wiem, że przez nieznajomość harmonii ucieka mi sporo z muzyki. Wystarczy zobaczyć ile miejsca poświęca się przebiegowi modulacji w analizach utworów, żeby domyślić się, że traci się coś istotnego. Stąd prośba o pomoc skierowana do bardziej osłuchanych forumowiczów - jak zdobyć potrzebną wiedzę i umiejętności słuchania?

 

Chciałbym zauważać modulacje, mieć świadomość bycia w innej tonacji i najlepiej jeszcze wiedzieć w jakiej (wystarczy mi wiedzieć że w bliskiej lub odległej).

 

Zacząłem naukę harmonii książkowo (korzystam z Podstaw teorii funkcyjnej Targosza), ale dla melomana to droga naokrętkę i nauka ogromu rzeczy, ktore do samego słuchania nie są konieczne. Chcę przecież słuchać, a nie komponować :) Poza tym to bardzo długa droga, przebrnięcie tej książki z ćwiczeniami zajmie mi lata... Jestem na etapie harmonizowania prostych melodii trzeba akordami, a efektów w lepszym słyszeniu póki co nie widać. A do modulacji zdaje się dalego.

 

Może jakieś ćwiczenia słuchowe? Albo jakaś książka, nagrania, jakiekolwiek metody?

 

Pomóżcie forumowicze, bo temat przyda się na pewno innym. Możliwości zdobywania tej wiedzy dla hobbystów są naprawdę małe i niedługo muzyki będą słuchać tylko muzycznie kształceni i ci, którzy mieli szczęscie wynieść to z rodziny (o ile już tak nie jest). Pozdrawiam

 

PS. Chodzi oczywiście o muzykę opartą na systemie dur-moll.

Link to comment
Share on other sites

Uczyłem się grać dwa lata na pianinie, ale wbrew pozorom to niczego nie wnosi w sprawie harmonii, jeśli się jej osobno nie studiuje i nie analizuje utworów pod tym kątem. Poza tym, tak jak napisałem, szukam czegoś dla melomana - który chce po prostu umieć słuchać, a nie od razu grać czy komponować.

 

Dlaczego to absurd?

Link to comment
Share on other sites

Guest papageno

(Konto usunięte)

kazik

Modulując głos (by nie był zbyt durowy)powiem: Kaziku! Nie idź tą drogą! Czy do oddychania potrzebna Ci jest znajomość anatomii i fizjologii płuc?

Link to comment
Share on other sites

kazik,

moim zdaniem to nie jest dobry pomysł. Jeśli zrealizujesz swój zamiar możesz znaleźć się w sytuacji niektórych zawodowych muzyków - słuchanie muzyki nie sprawia im żadnej przyjemności, bo cały czas analizują formę utworu i jego wykonanie. Poza tym kolega papageno ma rację - tak naprawdę do niczego Ci to nie jest potrzebne.

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

ryzykujesz, że przestaniesz słuchać muzyki, a zaczniesz się wdziobywać w szczególiki poszczególnych utworów szukając tak naprawdę nie wiadomo czego, ta droga przypomina mi fotoamatorów od Najlepszych Lustrzanek Cyfrowych, dla których ważniejsze od całego zdjęcia jest to, że trzysta pięćdziesiąty siódmy piksel z lewej jest przepalony; wydaje mi się rozumienie pewnych kwestii związanych z formą utworu pomaga o tyle, o ile chłoniesz to słuchając, przypadkiem niejako, samo wchodzi i już

Link to comment
Share on other sites

koledzy krytycy - chyba przesadzacie.

 

zgaduję, że kazik zwyczajnie odczuwa drobny dyskomfort czytając np. takie opisy kompozycji:

 

"Mianowicie, w modulacji nr 90 z des-moll do H-dur przejście do tonacji docelowej następuje poprzez tonacje: G-dur i h-moll. Clou tej modulacji to „przemianowanie” dominanty fis-ais-cis w h-moll na akord o identycznej budowie i funkcji w tonacji ostatecznej H-dur."

 

(przykład wyguglany na szybko, za:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą ) )

 

i chciałby móc "wysłyszeć" podczas odsłuchu utworu, które miejsce autor opisu ma na myśli, i móc tego typu środki prawidłowo rozpoznawać, odróżniać i nazywać.

 

nie sądzę, żeby taka zdolność naprawdę była w stanie przeszkodzić w "naturalnym" (czysto melomańskim) odbiorze muzyki.

 

ps. sam również chciałbym posiąść takową umiejętność, więc pewnie lepiej kazika rozumiem. :)

Link to comment
Share on other sites

Guest papageno

(Konto usunięte)

dong

nie sądzę, żeby taka zdolność naprawdę była w stanie przeszkodzić w "naturalnym" (czysto

>melomańskim) odbiorze muzyki.

>

 

 

Jeśli ją masz, to Ci nie przeszkadza, ale jeśli nie urodziłeś się muzykiem i nie jest to Twój naturalny język, zwyczajnie sobie odpuść, bo i tak nic z tego nie będzie. Trzeba się z tym pogodzić:)

Link to comment
Share on other sites

Guest papageno

(Konto usunięte)

"Modus alternacyjny ma charakter paradygmatyczny. Dominują w nim odniesienia tercjowe (paralelne i przeciwparalelne wszytskich rodzajów), a ponadto odniesienia dalekie (sekundowe i trytonowe). Pokrewieństwa bliskie pełnią funckcje uzupełniające. Przejścia z płaszczyzny na płaszcyznę dokonują się często przez przesunięcia tonalne i progresje. Przeważa szeregująco-odmieniający i rozluźniony tok następstw, który pozostawia miejsce na liczne interpolacje, dygresje, "nawiasy" tonalno-harmoniczne".

Prawda, że wszystko jasne? Gdybym tego nie wiedział, za Boga nie cieszyłbym się muzyką pewnego bardzo znanego kompozytora. A że wiem, to się cieszę. Pozdrawiam gorąco.

Link to comment
Share on other sites

Cytat podany przez donga wygląda znajomo :) Ale chodzi o rzeczy prostsze. Modulacja do tonacji dominanty w klasycyzmie postrzegana była jako podniesienie napięcia, często stanowi istotny element kontrastu (czasem jedyny), jest tak często z drugim tematem formy sonatowej. A ja tego nie słyszę! Jak i równie ważnego powrotu do tonacji bazowej.

 

Aaron Copland, opisując czego kompozytor oczekuje od słuchacza, wymienia cztery główne elementy muzyki: rytm, melodia, harmonia i barwa dźwięku. Jak widać, tracę 25% muzyki :) A raczej jeden ważny element, którym kompozytor do mnie przemawia.

 

Z moich skromnych doświadczeń wszelkie edukowanie się w zakresie muzyki daje same plusy, lepsze rozumienie muzyki i brak sugerowanych efektów negatywnych, chociaż może i one przyjdą... Tak jak napisałem na początku, chodzi mi tylko o umiejętność słuchania, stanie się wrażliwym na zmiany harmoniczne, co wiąże się zapewne z pewną edukacją w tym zakresie. Dokładna znajomość zasad harmonii, budowy akordów, sposobów prowadzenia głosów czy przeprowadzania modulacji nie jest mi do szczęścia potrzebna, dlatego chętnie zamienię studiowanie harmonii na coś prostszego, dla słuchacza - stąd ten wątek na forum.

 

Ale teraz to trochę zbiliście mnie z tropu :)

Link to comment
Share on other sites

To nie jest tak złe panowie. Wcale nie musi przeszkadzać w odbiorze muzyki tak samo jak znajomość zagadnień związanych z kawą i jej przyrządzaniem nie przeszkadza w delektowaniu się dobrym zestawieniem jakiejś florenckiej oro, ba, bez pewnej znajomości tematu do tej pory piłbym rozpuszczalna a tak nie dość że w ogóle mniej kawy piję (co zdrowo) to jak piję czuję że warto.

 

To samo dotyczy sztuki rysunku, malarstwa, wina etc. Znajomość rzeczy nie przeszkadza a ma swoje zalety bo człowiek staje się zaszczepiony na różne marketingowe idiotyzmu i zjawiska kultu jednych czy drugich wykonawców czy utworów. To tylko i aż muzyka a zrozumienie jej mechanizmów może dać zarówno dystans żeby nie dać się zbałamucić a z drugiej mieć bogatszy kontakt z tym samym w końcu utworem a pośrednio jego twórcą bo to jego dzieło.

 

Przypadki klinicznych profesjonalistów nie polegają moim zdaniem na ich zakresie wiedzy a na problemach z nimi samymi. Jakoś nie odczuwam żeby Rameau - twórca ciężkich podwalin sumy i nauki harmoniki funkcyjnej był takim strukturalnym biurokratą. Tendre amour i chacona z "Les Indes galantes" czy fragment z Les Boreades to właśnie doskonałe połączenie mistrzostwa konstrukcji i kultury humanistycznej.

Dla przykładu:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Można mieć wszystko na raz. Wiedza wbrew pozorom nie szkodzi, bez niej nadal byśmy brzdąkali na drumlach, gęślach i bandurach ze słuchu.

Link to comment
Share on other sites

Dodam kilka cytatów dla zaognienia wygasającego tematu :)

 

"W śmiałym Risoluto nieprzerwanie sypią się brawurowe akordy, pasaże, podwójne flażolety, długie szeregi nut podwójnych i potrójnych, znowu flażolety, znów pasaże przez kilka oktaw, którym tylko nieśmiało akompaniuje przejęta podziwem orkiestra orkiestra."

(Strumiłło: "Koncery skrzypcowe H. Wieniawskiego", Biblioteka słuchacza koncertowego)

 

"Fortepianowi odpowiada orkiestra tym samym tematem, lecz jakby z lekkim sprzeciwem, podkreślonym zmianą tonacji (H-dur) - po czym rozpoczyna się właściwe pierwsze tutti. Temat rozwija się coraz szerzej; przechodząc przez różne instrumenty orkiestry, nabiera większej siły i kończy się zdecydowanymi fanfarowymi rytmami."

(Haraschin: "Koncerty fortepianowe Beethovena", Biblioteka słuchacza koncertowego)

 

"Następnie instrumenty smyczkowe przejmują kolejno temat pierwszy. Śmiała modulacja fortepianu przenosi go do tonacji Es-dur, przypominając spokojne, pełne rozmarzenia takty Larga."

(j/w)

 

"Wraz z nowym epizodem przetworzenia powraca do akcji pełna orkiestra, która zaczyna przetapiać w nowe kształty znaną nam już, zmodyfikowaną postać tematu pierwszego (zwłaszcza od t. 36), poprowadzoną masywnie i szeroko, z energią i rozmachem. Znajdujemy się teraz, i to prawie nagle, w tonacji C-dur, a więc w tonacji przenoszącej nas w region zupełnie odmienny od wyjściowego D-dur. Przesuwamy się kolejno przez tonację d-moll orez e-moll, by zatrzymać się długo na fis-moll jako na nucie pedałowej."

(Rudziński: "O muzyce przy głośniku", fragment dotyczy przetworzenia pierwszej cz. symfonii zegarowej Haydna)

 

"Najczęściej nieprzygotowany słuchacz nie słyszy nic. Od tego stwierdzenia w ogóle rozpoczęliśmy naszą wędrówkę po krainie muzyki. Jakież na to znaleźć lekarstwo? Pytanie skierowane jest do tych, którzy mają zamiar pozwolić się wtajemniczyć w muzykę, zechcą wziąć udział w życiu muzycznym jako czynni słuchacze. Zaznajomienie laika z "kuchnią" muzyczną, z tajemnicami, do których dobijaliśmy się w poszczególnych rozdziałach tej książki, jest wysoce pożyteczne i bardzo interesujące, jednakże słuchacz, amator muzyki, niezależnie od uzupełnienia swoich ogólnych wiadomości muzycznych, może na dosyć krótkiej drodze nabyć zdolności do odbierania wzruszeń przez wyćwiczenie wyobraźni muzycznej. Droga ta jest dosyć prosta i wcale nie wymaga odbywania tak długiego nowicjatu, na jaki skazany jest muzyk zawodowy. Punktem wyjścia dla amatora jest dzieło muzyczne, trzeba tylko nauczyć się je zauważać."

(Rudziński: "Muzyka dla wszystkich")

 

 

I cytat zapewne kontrowersyjny:

 

"(...) Prawdziwy amator przygotowuje się w domu do koncertu. Robi generalną próbę koncertu. Więc najpierw zaznajamia się zawczasu z programem, potem stara się przypomnieć sobie (na ile go tylko stać) znane mu już utwory zawarte w programie, jeśli ich nie zna, powinien poznać.

 

Łączy się to z drugą ważną czynnością amatora muzycznego. Jeśli kto woli, nazwiemy go tutaj już amatorem wyższego typu. Niewątpliwie pewna znajomość gry na fortepianie, choćby najbardziej pobieżna, spełni tu wielkie zadanie. A przynajmniej niewielka znajomość nut i solfeżu. Amator muzyki siedzi na koncercie z partyturą w ręku. Najczęściej nie umie on jej dokładnie czytać, ale mimo wszystko partytura pomaga mu skupić się i obserwować rozwój akcji muzycznej. (...)"

(j/w)

 

 

Wszystkie cytaty pochodzą z książek przeznaczonych dla słuchacza-amatora (jaka szkoda, że dziś dostępnych jedynie w obiegu wtórnym). Jak więc widać - można różnie.

 

Natomiast pytanie wątku - jak nabyć minimum umiejętności słuchania zmian harmonicznych - jest wciąż aktualne. Parwdopodobnie książka odpada, bo tam można tylko czytać (nuty) a nie słuchać. Chociaż, może coś odsyłającego do znanych utworów? Wykładów w formie audio na ten temat nie znalazłem.

 

Ale może ktoś miał podobny problem i wynalazł jakieś metody?

Link to comment
Share on other sites

Guest papageno

(Konto usunięte)

O mój Boże!!!!

Czy Szkoła Muzyczna I stopnia zaspokoi Twoje oczekiwania? Nie zwlekaj, zapisz się. Kup fortepian, kontrabasy, rożki angielskie, altówki, wiolonczele. Zakup kilka tomów partytur. Nie zapomnij o harfie! Harfa jest bardzo ważna. Bez harfy ani rusz.

Link to comment
Share on other sites

Guest papageno

(Konto usunięte)

kazik

Ale zanim pójdziesz do szkoły weż płytę z Das Wohltemperierte Klavier i słuchaj. Są tam wszystkie tonacje w skalach dur i moll, zmieniają się co pół tonu, wiesz C,cis, d, dis itd. Jak usłyszysz różnice - to dobrze. Jeśli nie...zacznij hodować kwiatki, rybki, zbierać znaczki...Albo po prostu słuchaj. Wierz mi, to olbrzymia przyjemność:)

Link to comment
Share on other sites

kazik muszę Cię zmartwić

 

To o czym piszesz to tzw.analiza harmoniczna utworu

Ten przedmiot zaczyna się na 5 roku PSM II stopnia

(II stopień to odpowiednik starej szkoły średniej, trwa 6 lat)

 

Żeby się tego uczyć trzeba mieć opanowaną harmonię =

2-3 lata nauki harmonii

Żeby mieć opanowana harmonię trzeba mieć opanowane zasady muzyki =

PSM I st.(w zależności kto ile lat chodził) i pierwsze 2 lata PSM II

 

Nauka harmonii musi iść w parze z kształceniem słuchu

oraz nauką gry na jakimś instrumencie

Obowiązkowa nauka gry na fortepianie (tzw.instrument drugi lub obowiązkowy)

dla wszystkich to niestety wymóg szkoły a przeklinających to jest wielu ;)

Między innymi ten fortepian jest potrzebny właśnie do

nauki harmonii i kształcenia słuchu

 

 

Dla pocieszenia

W szkole zawsze byłem z teorii noga a prawie wszystko

z tych "cudownych" nauk po latach zapomniałem

i w niczym mi to nie przeszkadza - po prostu wiem że trzeba

być naprawdę niezłym muzykiem aby słuchać z taką świadomośią

 

Często zdarza się że słyszę "znajome" przebiegi lub współbrzmienia

ale nie wiem/nie pamiętam co to tak naprawdę jest ;)

 

Ale fakt, kiedyś jeszcze w szkole jak coś tam wiedziałem

to percepcja odbioru muzyki jest zupełnie inna

kiedy słuchając wyłapuje się szczegóły kompozycji

 

 

Zamiast zamęczać się pruciem na sucho podręcznika

po prostu słuchaj muzyki ... :)

Link to comment
Share on other sites

dekoracja:

Dzięki za poszukanie, ale to nie to. To jest trochę teorii (tę mam w książkach), ale bez ćwiczeń słuchowych lub odniesień do utworów nie sprawi, że zacznę to słyszeć, co najwyżej czytać - też przydatne, ale chodzi o słuchanie.

 

papageno:

Ale teraz już nie wiem, po co dalsza krytyka. Zgodzisz się chyba, że bez minimalnej wiedzy słuchanie muzyki nie ma sensu. Trzeba znać formy muzyczne, żeby podejść do symfonii, trudno podejść do przytoczonego przez ciebie WTK nie wiedząc jak jest zbudowana fuga i co to w ogóle ta polifonia. Jeśli się zgodzisz, to spieramy się co najwyżej o to jaki jest zakres tej wiedzy elementarnej. Ja po prostu chciałbym do niej dołączyć słyszenie harmonii.

 

Nawiasem mówiąc WTK przytoczyłeś dosyć nieszczęśliwie, bo fuga dla nieprzygotowanego słuchacza jest niestrawna zupełnie, a w całym WTK modulacji spotkasz bez liku...

Link to comment
Share on other sites

Guest papageno

(Konto usunięte)

kazik.

Nie jestm muzykiem, a fuga jest dla mnie strawna. Nic na to nie poradzę, że dla Ciebie nie. Może posłuchaj AMJ lub MJ. No, kuźwa, ale tam też sa akordy niestety.

Powiadasz, że bez mnimialnej wiedzy słuchanie muzyki nie ma sensu.

 

BEZ MINIMALNEJ WIEDZY SŁUCHANIE MUZYKI NIE MA SENSU!!!!!

 

Fenomenalne. Pyszne. Cudowne. W życiu bym na to nie wpadł. Dziękuję, kazik.

 

Banuję się w tym wątku. Z własnej woli.

Link to comment
Share on other sites

Tak sobie jeszcze pomyślałem

 

Jeśli faktycznie chcesz nabyć trochę tego typu wiedzy

to zacznij od prostszych zagadnień

 

Rozpatrz sobie problem basso-continuo oraz kontrapunktu

w muzyce barokowej - jest to polifonia więc sporo rzeczy wysłyszysz

 

Myślę że wysłyszenie przeprowadzeń kontrapunktowych np.u Bacha

powinno dać Ci satysfakcję a myślę że jest to możliwe do zrobienia

Link to comment
Share on other sites

>Zgodzisz się chyba, że bez minimalnej wiedzy słuchanie muzyki nie ma sensu.

 

skąd ten pomysł?

 

>Trzeba znać formy muzyczne, żeby podejść do symfonii

 

???

 

>trudno podejść do przytoczonego przez ciebie WTK nie wiedząc jak jest zbudowana fuga i co to w ogóle ta polifonia.

 

bardzo nietrudno, wystarczy płytę nastawić :-)

 

>Nawiasem mówiąc WTK przytoczyłeś dosyć nieszczęśliwie, bo fuga dla nieprzygotowanego słuchacza jest

>niestrawna zupełnie

 

mhm :-]

Link to comment
Share on other sites

majonez:

Nie załamuj mnie :)

Z programem nauczania masz pewnie rację. Ale: analiza utworu w szkole wymaga wiele umiejętności - płynne czytanie nut we wszystkich tonacjach (i kluczach), znajomość interwałów, akordów, ich funkcji etc. A wszystko aby docelowo ostatecznie zostać muzykiem, kompozytorem, dyrygentem.

 

A ja chcę po prostu usłyszeć, że utwór... przemodulował. Jak jeszcze usłyszę czy do tonacji odległej czy bliskiej, to będzie już pełnia szczęścia. To chyba nie może być tak trudne?

 

A co do prucia książek... cóż, trudno bez jakiejkolwiek literatury wgryźć się w muzykę chociażby Bacha. Bo jak słuchać chociażby kantat?

Link to comment
Share on other sites

No ale właśnie o to chodzi że harmonia

a co za tym idzie, również modulacje

związane są nierozerwalnie z kształceniem słuchu

 

Słuchaj, możesz zrobić coś takiego

Tylko bez z śmichu bo ja tu na poważnie :)

 

Idź do najbliższej szkoły muzycznej II stopnia

(tylko II stopień a nie liceum)i spytaj

czy mógłbyś uczestniczyć w zajęciach teoretycznych jako tzw.wolny słuchacz

Ja to praktykowałem przed zdaniem do szkoły i nie miałem z tym problemów

 

Na pewno lepsze to niż samouctwo a czy zadziała kto wie?

Link to comment
Share on other sites

Sorki mijamy się z postami ;)

 

Bierzesz sobie "na tapetę" problem kontrapunktu

 

Książki, net, co popadnie

Jak już dokładnie będziesz wiedział co to za "wydra"

to spróbuj wyłapać to w łatwiejszych utworach

 

 

Problem basso-continuo to banał ale mała rzecz też może cieszyć :)

Link to comment
Share on other sites

kazik, 30 Wrz 2009, 17:24

 

'>Ale teraz już nie wiem, po co dalsza krytyka. Zgodzisz się chyba, że bez minimalnej wiedzy słuchanie

>muzyki nie ma sensu. Trzeba znać formy muzyczne, żeby podejść do symfonii, trudno podejść do

>przytoczonego przez ciebie WTK nie wiedząc jak jest zbudowana fuga i co to w ogóle ta polifonia.

>Jeśli się zgodzisz, to spieramy się co najwyżej o to jaki jest zakres tej wiedzy elementarnej. Ja po

>prostu chciałbym do niej dołączyć słyszenie harmonii.

>

>Nawiasem mówiąc WTK przytoczyłeś dosyć nieszczęśliwie, bo fuga dla nieprzygotowanego słuchacza jest

>niestrawna zupełnie, a w całym WTK modulacji spotkasz bez liku...'

 

kazik,

idziesz w ślepą uliczkę. Za parę lat może poznasz zasady harmonii w muzyce, ale muzykę pewnie znienawidzisz. A fug słucha się bardzo przyjemnie bez dokładnej znajomości zasad, wg jakich je stworzono. Posłuchaj sobie Bacha i nie zastanawiaj się nad tym, jak to jest zbudowane. Po kilku przesłuchaniach zasady wychwycisz intuicyjnie.

Link to comment
Share on other sites

papageno, łasic:

Uznajmy pokojowo, że po prostu nasze drogi do muzyki się różnią. A póki słuchamy kompozytorów którzy umarli, to im wszystko jedno jak kto słucha :)

 

majonez:

Z tą szkołą to będzie problem, czasowy. Popołudnia w tygodniu mam już w większości zajęte... A samouczenie pozwala wygospodarować np. godzinkę rano, kiedy umysł najświeższy. (Nawiasem mówiąc, polecam słuchanie z rana - zupełnie inny odbiór).

 

Kontrapunkt - jest, słyszę i ogarniam póki głosów nie za wiele :) Wyobrażam sobie też jakim trudem jest komponowanie tą techniką, przy licznych ograniczeniach. Ale próbować komponować nie chcę, bo to znowu hektary nauki. Czego uczyć się w związku z kontrapunktem?

 

Oraz basso continuo? Jak widzisz, muszę mieć konkrety :)

 

Na razie przypomniałem sobie o istnieniu programów samouczkach dla muzyków amatorów i znalazłem jeden: ChordID. Program odgrywa melodię, a zadaniem słuchacza jest odgadywać akordy w każdym takcie - niekoniecznie nazwą, ale np. funkcją (stopniem skali). Niestety demo zawiera tylko poziom na którym możemy rozpoznawać tonikę i dominantę (tutaj daję radę) i ewentualny VII stopień, za więcej trzeba zapłacić - przetestuję i rozważę zakup. To nie są modulacje, ale myślę że to też warto słyszeć i to niewątpliwy krok w kierunku słyszenia harmonii.

Link to comment
Share on other sites

Słucham i Bacha i Haydna, ale intuicyjnie, to nie dla mnie. Współcześni Bachowi mieli określoną wiedzę muzyczną, współcześni Haydnowi również. To jest dla mnie coś, co trzeba poznać. Odbiorca symfonii Haydna wiedział co to forma sonatowa i wiedział czego się w danym momencie spodziewać. A żartowniś Haydn wywodził go w pole udawaną repryzą, bo wiedział co wie słuchacz. I co ja też mam wiedzieć... Ale jak pisałem, uznajmy pokojowo :)

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.