Jump to content
IGNORED

Chciałem wyciepać przez okno a tu ..wow!


rykuj

Recommended Posts

Czyli temat o płytach, które po pierwszym przesłuchaniu odrzuciły, ale potem zyskały.

 

Najświeższy mój przykład - David Torn, najnowsza płytka dla ECM "Prezens". W dużym sklepie sobie leżała na półeczce, myślę sobie: znam Torna (projekt BLUE, nagrania z Garbarkiem), będzie nieźle, tym bardziej, że w składzie - piano Fendera, mellotron, Hammond.

W domu, późny wieczór. Odpalam odtwarzacz. No i ... ZONK ! Ostro, głośno, neurony się zbuntowały. Koniec, klapa, zły zakup "na okładkę". Cicho się zastanawiam, jak się uśmiechnąć, aby przyjęli płytkę w sklepie i wymienili na inną.

Jadę rano na konferencję, przede mną ok. 50 km jazdy, wyjmuję CD przygotowany już w zasadzie do oddania, wrzucam do odtwarzacza w samochodzie i ... pierwszy numer - świetny, drugi - niezły; trzeci - świetny ... Dojechałem w powtórnym słuchaniu do ok. 45 minuty. I zaczynam się bić z myślami, jejku toż to jedna z najbardziej energetycznych płytek w mojej kolekcji, przepięknie nagrana. Wchodzę na salę obrad z podjętą "jedynie słuszną" decyzją, że CD zostaje ze mną. Wieczorny samochodowy odsłuch w czasie powrotu do domu potwierdził ranne odczucie - płyta jest świetna, choć tak bardzo inna niż się spodziewałem. I będzie moim testerem dla znajomych - kto wytrzyma te 70 minut - jest "swój".

Link to comment
Share on other sites

Witaj Rykuj

 

Bardzo podobna sytuacja przytrafiła mi się z ostatnią płytą Depeche Mode. Początkowe zdanie o tym krążku było mówiąc delikatnie negatywne. Teraz po kilkunastu przesłuchaniach odszczekuję to com powiedział. Płyta jest świetna, ośmielę się nawet powiedzieć, że rewelacyjna. Bardzo sympatyczny wątek BTW.

 

Pozdrawiam

 

RR

Link to comment
Share on other sites

Guest Arek__45

(Konto usunięte)

Marianne Faithfull "Easy come easy go" kupilem ,slucham tragedia ... ta kobieta spiewac nie umie,mysle jak w tytule....wydalem na nia d w a funty...slucham po paru tygodniach ponownie i zauwazam swietna muzyke...a teraz to i falsze i zniszczony glos Marianne maja swoj urok...a plyta reklamowana byla jako...18 songs for music lovers i to jest prawda...:)

Link to comment
Share on other sites

Sporo znam takich płyt ;):

 

Tool – Lateralus, wszedł mi po kilku tygodniach

Depeche Mode – Some Great Reward, taak, nawet to mi kiedyś nie chciało wejść, teraz jest obok BC najlepszą dla mnie płytą Depeszów, ta płyta to na zasadzie posłuchałem raz i odłożyłem na półkę, za kilka lat wrzucam w CDka i - rewela.

Yes – Opowieści z Topograficznych Oceanów, prawdziwy rekord, chyba z rok słuchałem non stop (choć mi się nie podobał), ale z przerwami oczywiście, a teraz, podobnie jak wyżej - najlepszy album Yesów.

Kim Wilde – Select, na początku strasznie topornie się słucha, przestarzałe to brzmienie masakrycznie, a po kilku tygodniach, jak powyżej - geniusz i najlepsza płyta tej piosenkarki.

 

Ale mam też płyty z którymi jest różnie ;):

 

Shellac – cały, na początku nic z tego nie kumałem, później załapałem by słuchać na okrągło, a teraz rzadko wracam.

Dream Theater podobnie jak wyżej, hmm... wynika z tego że chyba wyrastam z ostrego łojenia ;)

I love the sound of crashing guitars

Link to comment
Share on other sites

Guest glubisz

(Konto usunięte)

Ja tak mam z każdą płytą jazzową. Za drugim przesłuchaniem już wchodzi ale jakbym nie wrucił to bym pewnie wyrzucił cd do kosza.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.