Jump to content
IGNORED

Relacja z Audio Show 2009 cz.1


Redaktor
 Share

Recommended Posts

  • Redaktorzy
Hidden

Audio Show 2009 - Sobieski:

 

Po opuszczenou Kyriada pognałem do Sobieskiego przez oblepiającą niczym szara i mokra wata mżawkę. Pierwsze wrażenie wypadło nader pozytywnie. Nic nie dudni, nic nie ryczy. Czyli albo wywaliło korki, albo nie dowieźli „pralek” Bowersów (Redakcja protesuje, „pralki” grają bardzo ładnie!). Po krótkiej inspekcji okazało się, że to drugie. W galeriach I-III Top HiFi zaprezentowało systemy:

- podstawkowe kolumny Vienna Acoustics The Kiss ze wzmacniaczem KrelL FBI oraz odtwarzaczem Evolution 505

- ProAc D28 z elektroniką Coplanda (wzmacniaczem CTA405 i odtwarzaczem CDA825)

- elektrostaty Martin Logan Vista z elektroniką Musical Fidelity (wzmacniacz + CD) z serii M6i

Wszystkie powyższe zestawienia nie dość, że grały niezwykle muzykalnie, to jeszcze na całkiem akceptowalnych poziomach głośności. Nic nie ryczało, nic nie dudniło. Po prostu nowe oblicze tego dystrybutora, i oby tylko tak dalej.

 

W Sali Wilanów I salę kinową przygotowało Sony. Pełne zaciemnienie i hostessy w przedsionku tworzyły odpowiedni klimat. Z hi-fi niewiele miało to wspólnego, ale patrząc na zajęte wszystkie krzesła i sporo osób czekających na wygodniejszą miejscówkę wywnioskowałem, że prezentacja miała spore powodzenie.

 

Wilanów II zajął Trimex z Utopiami III Maestro od Focala, Lyngdorfem i NAD-em, ale akurat w tej sali nie sprzęt i muzyka ze srebrnych krążków była najważniejsza. Z okazji 30-to lecia Focala dystrybutor przygotował dla zwiedzających atrakcję – występ Władysława Komendarka. Powiem krótko – człowiek demon, który chwilami przypominał Zwierzaka z Mupetów!

 

Podobnie jak w zeszłym roku w rogu Hallu 1 przycupnęły pomarańczowe główki Audio Techu z nausznikami Ultrasone. Co prawda słuchawki jak zwykle wyglądały bardzo dobrze, ale z główkami czas nie obszedł się tak łaskawie. Porysowane i poobtłukiwane smutno łypały na mijających je audiomaniaków.

 

Cieszyński Voice w Belwederze I zaprezentował skromnie wyglądający, ale niezwykle przyjemnie i angażująco grający zestaw składający się z niedużych podłogówek Triangle Magellan Cello SW2 podłączonych do elektroniki Primare’a (Pre30 +A32 i CD31). Niestety nie dane mi było posłuchac toru analogowego (phonostage Audiomat Phono 1.6, gramofon Pro-Ject X-Tension, wkładka gramofonowa Palo Santos Presentation), a tegoroczna wystawa pokazała, że czarne krążki odtwarzane w odpowiednio skonfigurowanym systemie potrafią zawstydzić niejedno cyfrowe źródło wysokiej klasy.

 

W Belwederze II firma DSV powróciła na Audio Show z elektronika Pioniera. Niestety, to co można było zobaczyć i usłyszeć na parterze nie wróżyło dobrze na przyszłość. Zestawy ustawione zgodnie z „normami” sklepów wielkopowierzchniowych typu Media Markt czy Saturn nie mają na takich wystawach jak Audio Show racji bytu. Oczywiście ustawiać sobie można, tylko w takim razie niech to nie gra, bo i tak nie zagra. A po co psuć sobie opinię?

 

Na półpiętrze w Arkadii I C4i Consultants for Industry prowadziła warsztaty i prezentacje procesorów wideo i konwerterów sygnałów TV One, co pozwoliłem sobie ominąć, gdyż tuż za ścianą (w Arkadii II i III) Audio Center Poland prezentował dwa świetne systemy:

 

System I

- odtwarzacz SACD: Luxman D-08

- wzmacniacz zintegrowany: Luxman SQ-38u

- kolumny: Monitor Audio Platinum PL200

- okablowanie: Wireworld Platinum

 

System II

- odtwarzacz SACD: Arcam CD-37

- przedwzmacniacz/procesor AV: Arcam AV888

- końcówka mocy: Arcam P777

- kolumny: Monitor Audio Rx8

- okablowanie: Chord Solistce

 

Miałem okazję posłuchać tego pierwszego i coś czuję w kościach, że lampowa integra Luxmana mogłaby na dłużej zagościć w moim systemie.

 

W Arkadii IV-V Audio System zasadził mroczne i złowrogo łypiące na słuchaczy złoconymi wylotami bass refleksów czarne „cebule” MBLa (model 101E Mk2) wspierane przez firmową elektronikę w postaci katafalkowatych monobloków 9008A, pre 6010D i dzielonego źródła 1521A/1511E. Pierwsze, co rzuca się w uszy przy odsłuchach kolumn omnipolarnych, to diametralnie różne od konwencjonalnych konstrukcji kreowanie przestrzeni. Pomimo niezbyt dużego pomieszczenia i niezbyt szerokiej bazy dźwięk nie ulegał ściśnięciu, lecz swobodnie wykraczał poza przyziemne ograniczenia. Musze przyznać, że tegoroczna prezentacja zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu od zeszłorocznej. Czyżby zmiana kyriadowej Etiudy na pomieszczenie w Sobieskim tak zadziałała?

 

Ponieważ zbliżało się południe i tradycyjnie spotkaliśmy się pod portretem hotelowego patrona, była chwila przerwy na pogaduchy i wymianę pierwszych wrażeń. Kilka błyśnięć flesza i czas w drogę. Całe szczęście nadjechała właśnie winda i w komfortowych warunkach (bez zadyszki) znaleźliśmy się większą grupą na 7 piętrze. Niestety tu czekało mnie lekkie rozczarowanie. Na pomysł rozpoczęcia od górnych kondygnacji wpadłem widocznie nie tylko ja, bo pokoje wystawowe przeżywały permanentne oblężenie.

 

W pokoju 701 udało mi się tylko rzucić okiem nad głowami pozostałych słuchaczy na elektronikę Raysonika (czy ja już gdzieś takiego wzornictwa nie widziałem? Oczywiście – Ayon!) i dipole SensusAudio. Lowther Klub prezentował Lowthery z elektroniką Amparo/Kustagon :odtwarzacz Perun CDP No.1 i triodowym wzmacniaczem Perun Set No 1. Przygodę z siódmym piętrem zakończyłem w pokoju 715, gdzie Nautilus Hi-End z dumą prezentował elektronikę austriackiego Ayona (CD-5, pre Polaris i monobloków Vulcan) napędzającą zgrabne i niezwykle kompaktowych jak na tuby rozmiarów Avantgarde Acoustic Uno Nano.

 

Piętro niżej grał zestaw Regi - CD Apollo, wzmacniacz Brio3 oraz zaskakująco małe podłogówki RS3. Całość kosztowała mniej niż niejeden przewód sieciowy, za to klasą brzmienia zawstydzała wielokrotnie droższą konkurencję. Sądząc z opinii zwiedzających i z tego, co można już wyczytać w internecie, w.w. system może sporo namieszać na rynku budżetowego hi-fi. Jeśli ktoś zaczyna przygodę z dobrym dźwiękiem, to zakup systemu Regi dostarczy mu wiele radości bez zbytniego drenażu kieszeni.

 

Kolejną ciekawostką był powrót „na salony” legendy lampowego podziemia - Andrzeja Markówa. Tym razem pod barwami Marków’s Teamu. W pokoju 608 grały budzące respekt kolumny Altec napędzane integrą Lorelei wymiennie z pre Absolutor i lampową końcówką mocy, źródłem był któryś ze starszych wyższych modeli Sony. O ile jakość dźwięku był na akceptowalnym poziomie, o tyle to, co padło z ust jednego z wystawców, nigdy moim zdaniem paść nie powinno. Moje zdziwienie wzbudził sam sposób prezentacji – zamawiane przez słuchaczy utwory były odtwarzane nie w całości, lecz po maksymalnie kilkadziesiąt sekund. Kiedy jeden ze zainteresowanych zaprotestował (właśnie jego płyta w ekspresowym tempie opuściła odtwarzacz), wystawca z powagą stwierdził „Państwo wybaczą, ale spotkaliśmy się tutaj nie po to, żeby słuchać muzyki, lecz żeby delektować się dźwiękami”. Po takim expose wyszedłem. Szkoda nerwów.

 

No i dochodzimy do jednej z bardziej kontrowersyjnych prezentacji. W pokoju 607 debiutowała TR Studio z monstrualnymi przypominającymi przekrojone cebule dymki kolumnami Zeta Zero. Te wykonane z masy drzewnej niemalże 90 kilogramowe monstra oparte na potrójnej (średnio-wysokotonowej) wstędze (drobne 40 kg), kevlarowym nisko-średniotonowcu i aluminiowym ultra-niskotonowym driverze potrafiły zdrowo zatrząść hotelowym pokojem. Co prawda musiałem do tych „cebulek” robić kilka podejść, bo a to dziki „tłum kłębił się i wyciągał ręce”, a to puszczany repertuar tak dalece odbiegał od moich preferencji, że po prostu nie chciałem się męczyć słuchając czegoś, czego nie lubię. Całe szczęście w okolicach godz.19-ej korytarze zaczęły pustoszeć, zniknęła nerwowość i mogłem w spokoju zalec na bardzo niskiej (ale wygodnej) sofie i posłuchać. Załapałem się akurat na zapisany na DVD koncert „Black Symphony” Within Temptation. Szczególnie do gustu przypadły mi znane niemalże na pamięć duety Sharon den Adel z Keithem Caputo ("What Have You Done") i Anneke van Giersbergen („Somewhere”). Poziom głośności niebezpiecznie zbliżał się do tego, co określamy mianem live i co można usłyszeć (oraz poczuć) na własnym ciele, ale prawdę powiedziawszy takiej muzyki należy słuchać głośno. Dynamika po prostu urywała głowę a klarowność i czystość dźwięku była wprost niespotykana, jeśli weźmiemy pod uwagę, czym te monstra były napędzane. Otóż tych którzy spodziewają się kilowatowych monobloków i horrendalnie drogiej elektroniki muszę rozczarować. Otóż Pan Tomasz postawił „wszystkie żetony” na odtwarzacz Marantz DV7001 ustawiony w funkcję „Pure Stereo” z częstotliwością samplingu 196 kHz, spięty własnej produkcji (TR Studio, nie Maranta) 30 cm łączówkami z niemodyfikowanym wzmacniaczem Sony TA-N55ES. Kable głośnikowe również były wykonane przez TR Studio, a grubość żyły wynosiła 8 mm2. Przy cenie kolumn w okolicy 50 000 pln wydaje się to mezaliansem, jednak całość potrafiła stworzyć bardzo przekonujący spektakl. Część zwiedzających mogła się zastanawiać, po co prezentować materiał wizyjny za pomocą projektora (na ekranie) przy jedynie dwukanałowym dźwięku, ale dla większości audiofili liczy się stereo, a filmy są tylko dodatkiem do posiadanego zestawu. Poza tym, z kinem domowym jest jak ze świnką morską: ani to świnka, ani morska. Po prostu zdecydowanie łatwiej ustawić dobry zestaw stereofoniczny i z niego uzyskać trójwymiarową scenę niż byle gdzie upchnąć 5 czy 7 kolumn do kina domowego. Generalnie rzecz ujmując, szóste piętro „moc miało w herbie”.

 

Po Altecach i Zetach nie spodziewałem się już niczego większego. Pokoje w Sobieskim do największych nie należą, a próby wciśnięcia w nie kolumn przypominających gdańskie szafy nieraz już kończyło się fatalnie. Przekraczając próg pokoju APS Spanily wiedziałem, czego mogę się mniej więcej spodziewać. Aeony od dawna cieszą się dobra opinią wśród dźwiękowców i muzyków nie tylko w Polsce, ale i za granicą. DAC Weiss Minerva/DAC 1 MkII też należy do czołówki. Jednak z pokoju zobaczyłem też subwoofery! Dwa, zbudowane na 15 calowych przetwornikach firmy TAD i napędzane 1000W (tutaj również nie ma pomyłki – chodzi o 1KW) końcówkami IcePower pracującymi w klasie D. Patrząc na te ledwo mieszczące się w hotelowym pokoju monstra można było spodziewać się wszystkiego, tylko nie tego, co usłyszałem. Zaskoczenie! Diabelnie szybki, bezlitośnie smagający po trzewiach bas nawet na milimetr nie pozwalał sobie na poluzowanie. IcePowery trzymały TAD-y krótko przy pysku, dzięki czemu niezależnie od poziomu głośności nic się nie wzbudzało, dudniło czy powodowało innych anomalii. Na pochwałę zasługuje również adaptacja akustyczna w postaci składanych parawanów – izolacja od potencjalnie brzęczącego okna na pewno wyszła prezentacji na dobre. Gdyby nie mało akceptowalny wygląd subów (bo same Aeony wyglądają przepięknie) można by w ciemno polecać taki zestawy miłośnikom neutralnego, ale pozbawionego kliniczności dźwięku. W rogu pokoju oczy zwiedzających cieszyły filigranowe Io w kolorze cukierkowego różu. Jeśli macie córki w będące okresie fascynacji Barbie, to gorąco zachęcam do zakupu takich monitorów zamiast rzężącego boomboxa z hipermarketu.

 

Zwiedzanie 6 piętra zakończyłem w pokoju Baltlaba, gdzie pooglądać i posłuchać można było znanej już wcześniej trzeciej inkarnacji wzmacniacza Epoca, napędzającej pokaźnych rozmiarów monitory Mundial Rapidus. Jak co roku, brzmienie było na dobrym poziomie, ale żeby napisać coś więcej, trzeba było by poświęcić im zdecydowanie więcej czasu i uwagi, niż pozwalały na to wystawowe ramy. Po prostu było to porządne HiFi, które ma szansę nie znudzić się nabywcy po miesiącu czy dwóch od zakupu.

 

Ups. Jeszcze małe erratum. Przewodnik milczy w tej sprawie jak zaklęty, ale po pierwsze mam zdjęcia, a po drugie w tej „fatamorganie” nie uczestniczyłem jako jedyny słuchacz. Mniejsza z tym. Pod amerykańską flagą w półokręgu stały kolumny Zale z zewnętrznymi modułami wysokotonowymi. Za amplifikację odpowiedzialna była dzielona konstrukcja (pre + monobloki) Manley, a źródłem był AMR CD-77. Sądząc po markach (przynajmniej jeśli chodzi o elektronikę) można sądzić, że tajemniczym wystawcą było Moje Audio, ale wyniki małego grzebactwa internetowego wskazują na firmę Zale Vox Hi-Fi zza „wielkiej wody”. Niestety miałem pecha i przez kilka minut udało mi się jedynie posłuchać szumów, pyknięci i trzasków wynikających z konieczności przepięcia kolumn i „restartu” systemu. Szkoda, bo kolumny wyglądały intrygująco.

 

Piętro niżej pierwsze kroki skierowałem do pokoju Audio Forte gdzie „dyżurne” Totemy dzielnie dawały sobie radę z elektroniką kanadyjskiego Sim Audio, pomimo sadystycznego podczepienia do nich morderczego balastu w postaci kabli MITa. Niestety, chyba przez ostatni rok „coś we mnie pękło”, bo trudno mi obecnie zaakceptować nadmuchany bas z tak małych skrzynek. Na pewno jest to efektowne, ale równie na pewno nie jest naturalne. Nie moja bajka i tyle.

 

Dużo lepiej elektronika Sim Audio zaprezentowała się z kolumnami Equilibrium w „czerwonym” pokoju oflagowanym logo Enerra. Bas był zdecydowanie bardziej naturalny i lepiej korespondował z wielkością kolumn.

 

U sąsiadów (Audio Consulting) kompaktowych rozmiarów elektronika Isem Audio składająca się z transportu CD Ego phase1, pre/DACa QuarQ2 i końcówki mocy Quovalis 2 napędzała zgrabne podłogówki Audioplan Kontrast V. O kablach z wielgachnymi puchami, listwach zasilających przypominających miny przeciwczołgowe i innych magicznych akcesoriach pozwolę sobie się nie rozwodzić.

 

W pokojach MJ Audio Lab oprócz elektroniki Brystona i PMC (obie marki radzą sobie zarówno na rynku Hi-Fi jak i Pro) mieliśmy okazję poznać parę nowości. Pierwsza to Airfonix - systemy bezprzewodowej transmisji nieskompresowanego dźwięku (24bit/48kHz). Wygląda toto lekko pająkowato, ale jeśli nie mamy możliwości pociągnięcia w danym pomieszczeniu kabli głośnikowych to warto sprawdzić, jak takie rozwiązanie sprawdzi się w praktyce. Drugim novum były amerykańskie kolumny typu open baffle marki Emerald Physics. Ich brzmienie można z grubsza określić jako bardzo koherentne i homogeniczne, lecz warto od razu zaznaczyć, że kupując je dostajemy oprócz nich jeszcze Behringera DCX2496. Jeśli sprzedawca nie zapewni nam profesjonalnej kalibracji w docelowym pomieszczeniu, to możemy obudzić się z ręką w nocniku mając kolumny o wielkich możliwościach i świadomość, że nie potrafimy w pełni wykorzystać drzemiącego w nich potencjału. Całe szczęście na Audio Show potencjał został wykorzystany i z elektroniką Conrada Johnsona zagrało to na prawdę dobrze.

 

W pokoju 507 wspólnymi siłami Albedo/Audio Connect i HiEnd Studio udało się stworzyć pięknie świecący (i wcale nie gorzej grający) zestaw grający. Nowy model Albedo Metamorphosis, premiera duńskich kolumn Horning Hybryd Eufroditte MkIII i elektronika Art Audio mogły się podobać (i z tego co słyszałem od zwiedzających, podobały się).

 

We wspólnym pokoju Audiopunkt i Intrada prezentowały elektronikę Cyruss’a, Nagry i Avida (z gramofonem Diva II SP włącznie) z kolumnami PMC.

 

Na piątym piętrze zostało jeszcze do opisania (i pokazania) Ansae. Tak jak zwykle sprzęt grający (oczywiście z pominięciem kolumn ART Loudspeakers) ustawiony był do słuchaczy plecami, ale charakterystyczny kolor lakierowanych boków wskazywał na coś z oferty japońskiego Triode Corporatoon (TRI). Również tak jak zwykle grało dobrze i to by było praktycznie na tyle, gdyby nie jeden szczegół. Ansae był chyba jedynym wystawcą, który z taka skrupulatnością przestrzegał harmonogramu wietrzenia pokoju wystawowego. Może było to i o drobinę uciążliwe dla zwiedzających, ale za to komfort odsłuchu w świeżo wywietrzonym pokoju stawał się wystarczającą nagrodą.

 

Piętro niżej w Akkusie oprócz gotowych produktów (kolumny V1 iV3) można było zobaczyć przedstawicieli coraz prężniej rozwijającej się linii głośników przeznaczonych do montażu sufitowego i wściennego (nie napiszę, że naściennego, bo najpierw trzeba wykuć w ścianie odpowiednią dziurę a potem umieścić w niej kasetę z przetwornikami).

 

W łódzkim Audiofaście do gustu bardzo przypadł mi grający niezwykle ciepłym i angażującym dźwiękiem zestaw kolumn Vandersteen Audio z elektroniką Ayre (wsio okablowane Synergistic Research). Również stolik, na którym zostało posadowiona elektronika, przekonywał do siebie skromnym designem i prostym projektem, mogącym być wzorem dla domorosłych majsterkowiczów.

 

W Chillout Studio grały pokaźnych rozmiarów Xaviany XC Mediterranea podpięte do elektroniki włoskiego Blacknote’a (cyfrowy wzmacniacz DSA 150 z gramofonem Goldenote Bellavista Signature, firmowym ramieniem Betania i wkładką Baldinotti oraz firmowym phonostagem Pamphili). Wreszcie udało mi się trafić na grający gramofon! Połączenie cyfrowego wzmacniacza z tą „archaiczną” technologią dało wielce ciekawy efekt. W ciągu ostatniego roku miałem okazję zaznajomić się z produktami Blacknote’a i muszę przyznać, że pomimo zastosowanej technologii ostatnią rzeczą jaka można powiedzieć o ich dźwięku jest to, że brzmi cyfrowo.

 

No i doszliśmy do „rodzynka” wystawy. Po raz kolejny wchodząc do pomieszczeń Decibela z elektronika Naima miałem nieodparte (i niezbyt przyjemne) uczucie przekraczania progu domu pogrzebowego. Nie wiem skąd dystrybutor wziął dekoratora wnętrz, ale albo ten ktoś ma mocno kontrowersyjne poczucie estetyki, albo jest w rodzinie dostawca kwiatów z Powązek. Dość jednak wynurzeń natury estetycznej. Czas skupić się na daniu głównym, czyli co i jak grało. A grało Naimowskie all-in-one czyli UNITI (11 kzł) ze Spendorami A6 (10 kzł). Niestety dźwięk był dziwnie odchudzony i daleki od tego, co zwykło określać się brytyjską szkołą brzmienia. Riverside zabrzmiało piskliwie i nieprzyjemnie i gdybym nie znał ich płyt mógłbym długo zastanawiać się, co to za kapela. Znacznie lepiej było w drugim pomieszczeniu, gdzie premierowe kolumny Naim Ovato napędzała już pełnowymiarowa „wieża” z pierwszym w historii firmy DAC-em na szczycie. Jak widać, w przypadku Naima sprawdziła się stara prawda, że jak coś jest do wszystkiego, to albo jest to szwajcarski scyzoryk, albo jest do, powiedzmy, niczego.

 

Opuszczając naimowski „przedsionek krainy wiecznych łowów” zacząłem odczuwać dziwne wibracje, które swoje źródło miały w pobliskim pokoju 402. W rogach niewielkiego pokoju postawiono 4 drożne aktywne kolumny ME Geithain a na ławie między nimi rozsiadła się lampowa elektronika T+A (pre V-series P10MK i odtwarzacz SACD D10MK). To co ci „germańscy oprawcy” wyczyniali to się za przeproszeniem w głowie nie mieści. Niczym nie skrępowana pierwotna moc pomiatała słuchaczami jak szmacianymi kukiełkami. Bezlitosna dynamika niczym młot Thora miażdżyła kruche jak faworki dusze niewiernych śmiejących wątpić w nieomylność i „hajendowość” Pana. Sięgający najgłębszych czeluści Hadesu bas kruszył od lat budowane stereotypy o braku możliwości dobrego grania z dużych kolumn w małym pomieszczeniu. Nie było czasu na wytchnienie – kazy utwór przypominał szaloną jazdę rollercoasterem. Mam tylko jedno „ale” – otóż podejrzewam, że nawet Poznańskie Słowiki na kolumnach Geithaina mogły by zabrzmieć jak Rammstein. I jeszcze jedno. Jeśli komuś będzie brakowało basu dostarczanego przez 15 calowe woofery Geithanów, firma przewidziała „mały” upgrade w postaci dodatkowej sekcji basowej Basis5K.

 

Z tak sympatycznym towarzystwem miał przyjemność sąsiadować debiutant na krajowym rynku audio, firma Audio Solutions. Premiera podłogówek Quasarus przypadła w bardzo dobrym dla producenta okresie. Bezpośredni konkurent (Tethys II łódzkiej Audio Academy) nie jest już produkowany (ze względu na zaprzestanie produkcji przetworników) i Quasarusy idealnie mogą wypełnić tę lukę. Wykorzystane w w.w. kolumnach przetworniki na pierwszy rzut oka wyglądają na wytwory któregoś ze skandynawskich producentów, jednak podczas rozmowy z konstruktorem dowiedziałem się, że pochodzą od azjatyckiego Ushera, co nie jest powodem do zmartwień. Patrząc na jakość wykonania i z uwaga przysłuchując się wydobywającym się z tych niezwykłej urody skrzynek spokojnie można by sądzić, że cena na poziomie 10-12 kzł nie była by zdzierstwem. I tak by pewnie została skalkulowana, gdyby kolumny pochodziły od któregoś z renomowanych „brandów”. Całe szczęście jest to krajowy wyrób, więc wystarczyło 6,5 kzł. Kolumny podpięte pod Baltlaba Epocę III i CD Yamahy (bodajże z serii 2000) tworzyły bardzo smakowitą mieszankę gorącej i nasyconej średnicy, gładkich i krystalicznie czystych wysokich tonów o delikatnie zaokrąglonych skrajach, oraz o plastycznym i muzykalnym basie dopełniającym całości.

 

W Mediamie, od którego rozpocząłem zwiedzanie trzeciego piętra było dziwnie. Zwiedzający i wystawcy kładli nacisk głównie na informację słowną, pozwalając zestawowi złożonemu z dwóch gramofonów, dzielonej elektroniki i niedużych podłogówek Ancien Audio stanowić niejako tło do prowadzonych rozmów. Zresztą oprócz wystawionych na widoku gramofonów lampowa amplifikacja skromnie przycupnęła pod hotelowym stolikiem i starała się jak najmniej rzucać się w oczy.

 

Dobre Brzmienie tym razem pojawiło się z elektronika Audioneta (odtwarzaczem VIP G3, PRE 1G3 i AMPI V2) oraz modułowymi (sat + sub) kolumnami Evolution 3 przygotowanymi przez Metropolis by Zoller HiFi Design. Było szybko, konkretnie i dynamicznie, ale musiałbym znacznie dłużej „pobawić” się z w.w. zestawem, aby stwierdzić, czy takie brzmienie na dłuższą metę nie jest jednak zbyt męczące. W każdym bądź razie klasy nie można mu było odmówić.

 

Zdecydowanie bardziej stonowany i wyważony przepis na brzmienia miał zestaw składający się ze słusznych rozmiarów monitorów Haberth SuperHL5 i elektroniki Cary (lampowa integra + CD) czerpiącej czysty jak górski strumień prąd wprost z kondycjonera PS Audio.

 

Z również lampową amplifikacją Cary (ale tym razem już dzieloną) i odtwarzaczem MBL-a grały w sąsiednim pokoju Avalony. O ile bodajże w zeszłym roku ich brzmienie delikatnie mówiąc nie powaliło mnie na kolana, to tym razem było, mówiąc krótko, całkiem dobrze. Słychać było klasę kolumn oraz to, że ktoś popracował nad grającym zestawem jako całością.

 

Przesiadka na system grający złożony z odtwarzaczo-serwera Blacknote DSS30Tube, amplifikacji Manleya i kolumn Harpia Acoustics z serii Golden Age o nazwie "300B Grande" okazała się być dla mnie dość sporym wyzwaniem. Charakter Avalonów i Harpii (o designie na wszelki wypadek nic nie napiszę) był tak diametralnie różny, że ostatecznie dałem sobie spokój z bardziej wnikliwą analizą i podążyłem dalej.

 

Ukojeniem mojego zmysłu estetyki okazały się za to przecudnej urody i niekonwencjonalnego projektu wzorniczego nieduże duńskie podłogówki Davone Audio.

Niestety, wyglądające jak logo gwiezdnej floty maluszki, oparte na dwudrożnym coaxialu, swoje niewielkie gabaryty starały się za wszelką cenę zrekompensować dużym dźwiękiem i niezbyt im to wychodziło. A szkoda. Bo nawet niewielki dźwięk z tych niewielkich koniec końców kolumn mógł się okazać strzałem w dziesiątkę dla posiadaczy niewielkich pomieszczeń odsłuchowych, którzy cenią sobie dobrze brzmienie, piękną stolarkę (obudowy klejone są z 16 warstw drewna) i niekonwencjonalny design.

 

Całe szczęście grające nieopodal Audio Physic Cardeas z elektroniką Cary + MBL (bliźniaczą do tej opisywanej dwa akapity wyżej z Avalonami) nikogo oszukać się nie starały. Grały tak jak wyglądały, a że wyglądały całkiem zacnie, to i dźwięk z nich się wydobywający był wysokiej próby.

 

Nadszedł czas na powrót na rodzime podwórko. Audio Academy Phoebe III, które już teraz możemy uznać za hit sezonu zostały odpowiednio dopieszczone poprzez wzmacniacz Marton i odtwarzacz Bladelius, czyli elektronikę ze zdecydowanie wyższej półki niż ta, z jaką pewnie przyjdzie im grać u większości nabywców. Brzmienie było zaskakująco dynamiczne i klarowne jak na taj niedrogie (2,8 kzł) podłogówki, jednak jeśli ktoś postanowi zaoszczędzić kupując je zamiast droższych (i już praktycznie niedostępnych) Tethysów, może się zawieść. To inna półka cenowa i inna bajka, więc w cichości serca liczę, że środki uzyskane ze sprzedaży tego modelu posłużą producentowi do zaprojektowania i budowy następcy Tethysów.

 

Po drugiej stronie korytarza rozgościł się Audiotech z A.D.A.M.-ami napędzanymi użyczoną przez Esoteric HiFi elektronika Luxmana. Niestety repertuar, którym na siłę próbował uszczęśliwić zwiedzających wystawca (muzyka najbardziej przypominała brygadę tyrolskich krasnali podśpiewujących pieśni defiladowe) skutecznie zniechęcił mnie do dłuższego odsłuchu.

 

Pod nic nie mówiącą mi nazwą dystrybutora „300B Systemy High End” kryła się prawdziwa uczta melomana-audiofila. Zestawowi złożonemu m.in. ze wzmacniacza lampowego CYMER by ELSON SILVA 300B, gramofonu Thorens TD550 i kolumn tubowych WHT PR 1 wtórował (na żywo!!) gitarzysta Paweł Ścierański. Powiem jedno – chcę więcej! Czuć było zarówno radość grania, jak i słuchania. Nogi same przytupywały, a zgromadzona w niewielkim pokoiku publiczność najchętniej dziadziała by tam co najmniej do poniedziałku.

 

I jeszcze jedna wizyta w pokoju zajętym przez Audio System, gdzie można było posłuchać najmniejszych i najtańszych kolumn WLMa – Stella. Opisując w skrócie to, co wyczyniały te maluchy przychodzi mi na myśl jedno określenie: „mały, ale wariat”. Część zwiedzających po kilku uderzeniach zadziwiająco dobrze rozciągniętego, a przy tym zwartego basu rozpoczynała inspekcje wszystkich zakamarków w celu namierzenia odpowiedzialnego za basowe pomruki suba. Stelle napędzała lampowa integra, a źródłem był zwykły Pecet – coraz częściej spotykany element toru audio.

 

Drugie piętro przywitało mnie Magnepanami i elektroniką Jeff Rowland Design Group. Całkiem miłe powitanie, nie powiem. Dźwięk, chociaż zauważalnie odchudzony, miał w sobie „to coś”, co pozwala z przyjemnością obcować z muzyką, pomimo ograniczeń zestawu ja reprodukującego.

 

Polpak w swoich dwóch systemach znów postawił na stereo i czasy, kiedy tanie kino domowe Kody dudnieniem odstraszało zwiedzających możemy przekreślić gruba kreską. Teraz nie dość, że w stereo, to na dodatek jeszcze lampowo (i niedrogo). Czyli wysokiej jakości azjatycka budżetówka, ale proszę uznać to za komplement, a nie określenie pejoratywne.

 

Skoro wspomniałem już o kinie domowym, to czymże by ono było bez porządnych ekranów. A takie na AS również były pokazywane. Białe, szare, do wyboru do koloru. Oprócz ekranów, o atrakcje multimedialne zadbała firma Strefa HDtv.vom.pl umożliwiając chętnym spróbowania szczęścia w grze Gitar Hero.

 

CDN

Marcin Olszewski

post-1-100000460 1258282247_thumb.jpg

post-1-100000461 1258282247_thumb.jpg

post-1-100000462 1258282247_thumb.jpg

Link to comment
Hidden

Mogę się mylić ,ale mam takie wrażenie jakby co nieco grafika na przednim panelu nowego wzmacniacza Strussa miała swoją inspirację w grafice będącej na ekranie (oraz opakowaniu) karty asus xonar essence stx :

 

http://www.audiostereo.pl/zalaczniki/1497226_2.jpg

 

http://pclab.pl/zdjecia/artykuly/vega/news/200810/asus_xonar_essence_stx_1.jpg

 

http://pclab.pl/zdjecia/artykuly/vega/news/200810/asus_xonar_essence_stx_2.jpg

 

... ;)

Link to comment
Hidden

Krak_oN, 16 Lis 2009, 01:24

 

Lepiej zapytaj samego konstruktora - coś kiedyś było na tt.

Coś takiego było chyba na płycie Rolling Stones'ów czy tam in. zespołu który był ulubionym konstruktora...

(Przynajmniej tak mi się jakoś pochodzenia tego rysunku kojarzy. Całkiem możliwe, że może to być jakaś transformacja...)

Link to comment
Hidden

szkoda że zdjęcia nie siedzą "w tekście" tylko w osobnych wpisach.

byłaby ładna relacja ilustrowana zdjeciami i było by od razu widać o czym autor pisze, a tak jest kolejny tekst a potem zdjęcia jak "z wiadra".

 

Wiem że właśnie tak to Fr@ntz napisał. Szkoda że tu na AS nie dało się tego połączyć?

Link to comment
  • Redaktorzy
Hidden

kubedes - niestety "silnik" forum nie pozwala na zagnieżdżania zdjęć w tekście. Nawet linki do shostowanych na zewnątrz fotek się nie łapią :-( Niestety nikt nie chce się podjąć przepisania forum na nowy silnik, nie wspominając o możliwości utraty archiwalnych wątków.

Fr@ntz

---------------------------------

"I am an audiophile"

Link to comment
Hidden

Projekt ścianki frontowej wzmacniacza jest autorstwa śp. Zdzisława Beksińskiego (zmarłego tragicznie w 2005 r.), malarza przyjaźniącego się z konstruktorem - Zdzisławem Hrynkiewiczem-Strussem. Projekt powstał w latach '70 i zachował się na zdjęciach polaroidowych. Rysunek odtworzyli graficy z warszawskiej ASP (należało odtworzyć pierwotne proporcje - zdjęcie było niestety wykonane pod pewnym kątem). W tamtych latach, powstały dwa wzmacniacze ale chyba żaden się do dziś nie zachował. Tyle zapamiętałem z wyjaśnień Konstruktora podczas prezentacji na AS (moim zdaniem bardzo interesującej).

Link to comment
Hidden

>kubedes - niestety "silnik" forum nie pozwala na zagnieżdżania zdjęć w tekście. Nawet linki do

>shostowanych na zewnątrz fotek się nie łapią :-( Niestety nikt nie chce się podjąć przepisania forum

>na nowy silnik, nie wspominając o możliwości utraty archiwalnych wątków.

 

Witam!

 

W jakiej technologii jest napisane forum? Jezyk programowania, framework, baza danych?

Moze bylbym w stanie pomoc..

 

Tomasz

Link to comment

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.